-
Posts
497 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by urwisek
-
[quote name='mysza 1']Tylko w pakiecie ze mną ;) ...Zaczął jeść Intestinala ufff. Gotowane też mu daję na razie.[/QUOTE] Wypłoszyłaś potencjalnych chętnych - jak policzyli koszty: wyżywienie, ubranie, środki "pielęgnacyjne"... :) ...Czyli wychodzi na to, że problemy żołądkowe Chłopaka zbliżają się do szczęśliwego końca? [quote name='Nemi']...A rzeczywiście musisz ? ...Wasze psy też asystują w kuchni ?... ...wywiesiłam kule z nasionami...[/QUOTE] "muszę"? - jest takie brzydkie słowo (niektórych drażni wyjątkowo) KOMPROMIS Właśnie ono ma tu chyba dobre zastosowanie. Wyciągnąłem im córkę/wnuczkę/siostrę gdzieś na jakieś zadupie, w jakieś ohydne lasy gdzie diabeł mówi dobranoc, skazałem na życie z tymi strasznymi, niebezpiecznymi, brudnymi zwierzętami... I co ? nawet na ŚWIĘTA nie przyjedzie? Albo samą wyślę? "...aż tak się dystansujesz?..." Psy to małe piwo - jedynie problem czasem gdzie nogę postawić - KOTY w kuchni - to jest to!!! Kule ze smalcu z nasionami słonecznika (działka mojej TZ-ki) Aż się wierzyć nie chce jak nagle ten pusty, zimny, zasypany śniegiem las robi się gwarny i kolorowy :) A stado kotów przesiaduje godzinami na parapecie z hipnotycznym skupieniem obserwując tą "telewizje". [quote name='Greven']...chociaż chleb posmarowany masłem, albo smalcem...[/QUOTE] Dokładnie - zwykłe dwie kromki chleba z grubym smalcem w środku. Koszt takiej "kanapki" minimalny, naszykowanie dosłownie chwila, zabrać ze sobą w samochód - jadąc do roboty czy sklepu to tylko "abym nie zapomniał". A przecież taką "kanapką" nie raz jakiemuś stworowi zwyczajnie uratujesz życie.
-
[QUOTE]...na bardzo głośne odgłosy reaguje, np. gwizd...[/QUOTE] Mój Maksik od czasu wylewu słyszy zdecydowanie gorzej - są dni kiedy mogę sobie wrzeszczeć do woli, gwizdać nawet na palcach a on i tak nic :( Bałem się bardzo żeby go na spacerze nie "zniosło" na pastwisko - bo konie od czasu paru wizyt wiejskich burków nie są zbyt przychylnie usposobione do przebywających "u nich" psów. Jednak zauważyłem, że Maksik zawsze jakoś usłyszy zbliżającego się konia i nie zwlekając opuszcza pastwisko. Dało mi to trochę do myślenia i spróbowałem zwrócić Jego uwagę tupaniem. Działa świetnie - widocznie chłopak wyczuwa wibrację gruntu. Od tej pory np. na koniec spaceru - jak wołanie nie przynosi efektów wystarczy mocno tupnąć parę razy i już Maksik się obraca - wtedy tylko gest i ślicznie wraca do domu. Taak - tylko on chociaż widzi.
-
[quote name='Jegor']... to musisz obstawić się tablicami teren prywatny wstęp wzbroniony w sądzie brak takich ostrzeżeń oznacza twoją zgodę...[/QUOTE] Nie sposób nie przyznać Ci racji. Z całą pewnością im więcej będzie "kierunków" z których się "szarpnie" tym większe prawdopodobieństwo, że jednak coś "u szarpnięte" zostanie. Dla mnie to wszystko jest jednak nie do końca satysfakcjonujące. Cały czas występuję z pozycji ofiary usiłującej "odgryźć się" napastnikowi. Jest to układ nienormalny zważywszy zwykłą proporcję "ilościową". My - ludzie normalni (Kowalscy, Nowakowie) stanowimy zdecydowaną większość społeczeństwa. Myśliwi - to w porównaniu niewielka grupka. Jak to jest możliwe - w cywilizowanym społeczeństwie - że o demokracji już nie wspomnę - żeby większość sprowadzona była do roli ofiar a niewielka grupka występowała jako napastnicy i to pod ochroną prawa? Dziś przy okazji morderstwa Nadira - znów była wałkowana sprawa strzelania do psów i to tym razem w ogólnopolskim radiu (Zet). Nie da się ukryć, że świadomość społeczna rośnie - wynikowo coraz więcej jest przypadków prób dochodzenia swoich praw przez ludzi pokrzywdzonych w wyniku wyczynów "sportowców". Niewątpliwie też "neandertale" (jak to ktoś ładnie ujął) wymrą w końcu - jednak proces ten zachodzi stanowczo za wolno i zbyt dużo ofiar jeszcze będzie zanim się ostatecznie zakończy. Widzę jednak realną szansę jego przyspieszenia - nie skupiać się wyłącznie na obronie, dochodzić swoich praw dopiero jak dotknie nas tragedia - ale przejąć inicjatywę. Wielu z nas skupia się wyłącznie na kwestii strzelania do psów - co automatycznie zawęża grono zaangażowanych oraz ogranicza dostępne argumenty. Skupiając się wyłącznie na humanitarnym aspekcie sprawy oraz wdając w przepychanki prawne w stylu: 200m czy mniej, zdziczały czy z opiekunem, kłusujący czy biegający po łące itp. - umyka nam inny o wiele bardziej "medialny" jak i dotyczący większego grona problem związany z praktykami łowieckimi. Chodzi właśnie o bezpieczeństwo. Nie tylko naszych psów, kotów, koni - ale również dzieci, partnerów i nas samych. Nie bardzo wiem do kogo i w jakiej formie powinno się zwrócić - czy imiennie jako "Kowalski" czy zbiorowo w formie petycji. Czy jedynie Rzecznik Praw Obywatelskich jest odpowiednim adresatem czy są również dostępne inne drogi itd. Uważam jednak, że powinno się zacząć "drążyć" kwestię właśnie bezpieczeństwa. Jeżeli mamy prawo (my jako obywatele tego dziwnego kraju), a "sprawcy" obowiązek - ostrzegać/informować o: - głębokim wykopie - pracy na wysokości - robotach dźwigowych itp. itd. - to czy faktycznie nie ma obowiązku poinformować nas (ostrzec), że akurat teraz, na tym terenie - możemy zostać postrzeleni - bo ktoś "prowadzi prace" związane z koniecznością np. regulacji pogłowia dzikiej zwierzyny? Oczywiście natychmiast na taki argument pojawiają się teksty, że myśliwy jest zobowiązany do zachowania ostrożności, przeszkolony odpowiednio itd. A operator dźwigu np. nie? Więcej - taki operator przechodzi wręcz częste i drobiazgowe badania lekarskie - minn. po to żeby do minimum zmniejszyć ew. zagrożenie dla pozostałych ludzi wynikające z wykonywanej przez niego pracy. Czy myśliwi również takim badaniom podlegają? Czy tak samo często i regularnie? Mimo to - jeśli istnieje choć potencjalne zagrożenie, że ciężar się urwie i spadnie na kogoś - istnieje obowiązek zabezpieczenia i wyraźnego oznakowania rejonu wykonywania tych (choćby jedynie potencjalnie niebezpiecznych) czynności. Nawet taki nurek - polujący z kuszą - ma obowiązek wystawić bojkę sygnalizacyjną. I to jedynie po to, żeby go żadna motorówka nie zmieliła - ale również żeby przypadkowy amator kąpieli nie znalazł się w zasięgu strzału. Broń myśliwska - ma raczej zdecydowanie większy zasięg niż kusza płetwonurka czy ramię dźwigu - dlaczego więc nie należy się nam "Kowalskim" ostrzeżenie? I czy aby na pewno (rozpatrując sprawę w tym kontekście) się nam nie należy? Nie interesuje mnie w tym momencie jak dużą niewygodą dla myśliwych była by konieczność każdorazowego starannego oznaczania obszarów, na których zamierzają użyć broni - ani na jakie przeszkody prawne napotkają próbując w sposób stały zakazać ludziom wstępu na "swoje" tereny łowieckie (w tym np. właścicielom gruntów). Interesuje mnie jedynie: mam, czy nie mam prawa - spacerując sobie po lesie (już nie ważne w tym momencie z psem czy bez) żądać ostrzeżenia mnie jeżeli ktoś na tym terenie prowadzi potencjalnie niebezpieczne działania z użyciem broni palnej. A jeżeli mam - to do kogo, gdzie i w jakiej formie należy się o egzekwowanie tego praw zwrócić i to nie czekając aż wydarzy się kolejna tragedia. [u]Nie czekać a potem dochodzić sprawiedliwości jako pokrzywdzony - tylko przejąć inicjatywę[/u] Na dokładkę - poza mniejszą lub większą niewygodą dla myśliwych - widzę jedynie same plusy stosowania takiej procedury. Oprócz naszego bezpieczeństwa - sami myśliwi w trakcie wykonywanie swoich "obowiązków" będą mieli "na łowisku" zdecydowanie mniej pętających się np. grzybiarzy (samobójców wśród nich jest pewnie niewielu), biegający pies będzie wówczas już prawie na pewno właśnie tym zdziczałym i kłusującym, turyści ominą taki obszar szerokim łukiem nie płosząc przy okazji zwierzyny itd. No normalna sielanka :) Teraz tylko 1 kogo, gdzie i jak "cisnąć" o to, 2 dotrzeć do jak największej liczby "Kowalskich" uświadamiając im, że pewna grupa ludzi ma ich bezpieczeństwo w głębokim poważaniu - a ono im się w kraju prawa i porządku NALEŻY.
-
[quote name='Greven']Mysza, jak to jest mieć 4 psy? ;)[/QUOTE] O połowę nudniej niż 8 :) Brr - opis jak się Dziewuchy poprztykały. Może to stereotypy w myśleniu ale o ile psy zazwyczaj narobią dużo zamieszania - szczerzenia, warczenia itp. a po zakończeniu jedynie trochę futra i tyle - to dwie dziewuchy... zawsze mam obawy. Święta są straszne - mnie się zawsze kojarzy taki obrazek: muszę siedzieć przy stole, patrzeć na te zadowolone gęby mieszczuchów, uśmiechać się i zagajać o d.. marynie - cały czas myślami będąc u moich potworków i zastanawiając się co też tam się dzieje pod moją nieobecność.
-
No nie?! - pamiętam jak za dawniejszych czasów ludzie w zakładach żarli się o przydział działek pracowniczych - a to były kawałki mniej więcej takiej wielkości. Ciekaw jestem ich min jakby wtedy pokazać, że psiaki dostały takie coś jako wybieg :)
-
Dużo łatwiej przychodzi wychować kolejnego potworka jak starsze i mądrzejsze pomagają - z drugiej strony wydaje mi się, że mniejszy kontakt mam z nimi niż jak w domu był ten jeden jedyny - bardziej skupiają się na wzajemnych relacjach. [quote name='mysza 1']...A kiedy wchodzi do mnie na łożko, jest przeszczęśliwy ;)[/QUOTE] Taaak - bez komentarza
-
Ktoś musiał w końcu pęknąć!!! Cieszę się, że to Ty a nie Sandra - po tych głupich pomysłach co czytałem - bałem się już o oboje :(
-
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
urwisek replied to tsu's topic in Już w nowym domu
Ale to spojrzenie ma naprawdę zajefajne :) Nie znam wcale tej rasy - może dlatego takie wrażenie na mnie robi - ponoć niektórzy i w Onkowych oczach jakieś demony widzą. U mnie też -11 - JA JUŻ NIE KCĘ!!! Kto lubił tu zimę? Wyślę mu te nadprogramowe dyche - może DHL-em? Idę poszukać w necie - ponoć jakaś ogólnopolska draka o myśliwych. -
No pisz że ZŁA KOBIETO - bo tu jajko zniosę z ciekawości - a konie pod oknem zamarzną - muszę już iść je spać położyć !!!
-
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
urwisek replied to tsu's topic in Już w nowym domu
Maniutkę można spokojnie w toto ubrać - ba - nawet oponę podczepić do ciągania po kretowiskach - tylko trudno jej wytłumaczyć, że nie oczekuje się po niej kłusa :) :):):) Mam konia z ADHD - wystarczy trzask gałązki w lesie i wskoczyła by mi na rączki gdybym szybszy nie był albo nagle dostaję zadem bo... trzeba Ją natychmiast nad ogonem podrapać (to dla niej dowód, że nadal jest kochana); Dziecko z ADHD - jeszcze coś mówi wychodząc z pokoju więc wali głową o futrynę; Kota z ADHD - co przed chwilą jeszcze śpi w fotelu a zaraz się zrywa i szuka po domu komu wczyścić - Onek, Jamnik, oparcie fotela - a najlepiej wszystkim po kolei. Świat bez ADHD był by nudny :) I tak cud, że potrafisz nad nimi zapanować na tyle, że Weronek może spokojnie spać na swoim posłaniu W DOMU !!! Jakby i On miał przebywać na dworze w tą pogodę to raczej czarno widzę :( -
[QUOTE]... u mnie tylko małe kojce.[/QUOTE] W sumie zrobić takie coś to nie żadne aj waj - z jednego worka cementu wychodzą trzy słupki, piasek zawsze gdzieś jest - razem w ~100zł się zmieści - potrzebna jedynie betoniarka i parę desek na formy do słupków. Dopiero jak przyjdzie do kupna siatki zaczynają się schody :( Na moją "działkę" poszło prawie 50 metrów a to nawet jak po 10 zeta liczyć (a chyba już sporo droższa) zaczyna być bolesne. Gdyby nie "DOBRA DUSZA" - taki wydatek i to o tej porze "sezonu" byłby nie realny - a tak JEST i to na długie lata (i jeszcze doping do roboty był) :)
-
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
urwisek replied to tsu's topic in Już w nowym domu
[quote name='Greven'].. ale kurde szor nie mamy...[/QUOTE] Ja mam - sąsiad mi po pijaku (on nie ja) pożyczył - albo dał - trudno było zrozumieć. Bo mu szczur poniszczył a konika sprzedał. Ja nie przypominam - on się nie upomina - tzn. MAM. Tyle, że u nas to się "poszorek" nazywa - nawet na Maniutkę trochę za mały. Nie można tej baby na lonżę (i z bata) niech pogania w kółko z pół godziny jak ją tak energia rozpiera?!!! Biedny Weronek nawet połazić mu spokojnie nie da Wrrr. Taa - dresy pod dżinsy, dwie pary rękawiczek, kilka skarpetek i dodatkowe wkładki w "filcach" - skąd my to znamy?! A po powrocie do domu wrażenie podobne chyba do emerytowanej ..... - nie uśmiechać się bo tapeta popęka :) -
Teraz nas przytrzyma w niepewności do północy - a napięcie rośnie - Hitchcock skubanieńki :)
-
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
urwisek replied to tsu's topic in Już w nowym domu
Co u mojego ulubieńca? Żyjecie tam jakoś w tej blaszance? W cholerę z taką pogodą - chyba tylko dzieci cieszą się z zimy. Ja to mam taki prosty rachunek: na sanki już za stary (głupio wygląda), na łyżwach nie umiem, na narty brak górek w okolicy, na opony mnie nie stać ... TO PO CHOLERĘ TA ZIMA?!!! -
Nie zamarzłaś nam PRAWDA ???
-
Fajnie Młody na śniegu wychodzi i chyba ma nawet frajdę z niego. Taak - śnieg jest fajny - jak nie za długo na nim przyjdzie przebywać [quote name='gusia0106']To weź pokaż!! Chociaż jeszcze jedno pliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiis ;)[/QUOTE] Co Ty - chytra taka - nie pokaże :( Boi się, że zauroczymy albo co (psst - ja wiem gdzie kilka wstawiła) :)
-
Próbowałem puszczać je razem jak już Onki miały dość własnych zabaw (czyt. zziajane, pokładały się tylko). Ponton oczywiście rzucił się radośnie oblizywać je w miarę możliwości całe. No i znalazło się jeszcze trochę energii żeby wstać - a jak już wstać to i pobiegać - a jak pobiegać to znów rzucić się na brata. A że Pontonek gdzieś tam zdeptany po drodze to kto by tam zobaczył. Ja zobaczyłem - strachu się najadłem. Nie wiem - może z dorosłym, statecznym (mimo, że dużym) psiakiem takie małe parówy można trzymać ale podrośnięte szczeniaki dużych ras to wypadek pozostaje jedynie kwestią czasu. :(
-
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
urwisek replied to tsu's topic in Już w nowym domu
Może Chłopak wypoczywa po ostatnich popisach i nic nowego nie nawywijał ? -
Noo?!!! - już mi ręce zdrętwiały !!!
-
Kanapę zajmują Onki - pewnie chętnie by się z Nim pobawiły (albo raczej Nim :()
-
[quote name='Isadora7']zdjęcia możesz podesłać do mnie nie ma problemu[/QUOTE] Problem był taki, że wszystko co większe niż wiadomość tekstowa szło tyle czasu, że serwer zrywał połączenie :( No ale dziś działa - dziwne to bo było (-17) w nocy. Może Raxel (to mój usługodawca) uznał, że koniec lenistwa i pognał "body" do roboty. Działka pracownicza (boks) dla Pontona [img]http://img35.imageshack.us/img35/4070/6boks.jpg[/img] Na razie buda wielorodzinna w środku - jeszcze nie ocieplona i zresztą raczej nie dla niego (za duża = nie nagrzeje). Zwiedzanie: [img]http://img189.imageshack.us/img189/7039/1boks.jpg[/img] [img]http://img189.imageshack.us/img189/6929/2boks.jpg[/img] [img]http://img687.imageshack.us/img687/854/3boks.jpg[/img] Wcale nie jestem zachwycony i nie uśmiecha mi się tu zostać :( [img]http://img704.imageshack.us/img704/4604/4boks.jpg[/img] Na łączeniu siatki z gruntem raczej nie mam szans nic zdziałać [img]http://img35.imageshack.us/img35/8611/5boks.jpg[/img] Ściągnąć po słupkach czy jakoś zluzować też raczej odpada [img]http://img46.imageshack.us/img46/2917/8boks.jpg[/img] Eee - tego zamknięcia furtki to chyba nie dopracowali - jest szansa ! [img]http://img191.imageshack.us/img191/318/7boks.jpg[/img] Jednak tak dobrze nie będzie :( W środku dojdzie jeszcze wewnętrzne przegrodzenie (otwierane) - i na czas naszych wyjazdów Ponton będzie musiał dzielić "działkę" również z innymi. Jednak temperatura nas pokonała i dalsze roboty ruszą dopiero jak świat troszkę rozmarznie. Jednak już teraz w czasie największego zagrożenia ze strony "miłośników przyrody" (polowania przedświąteczne) - jest chłopaka gdzie zamknąć. Noce spędza jednak nadal na fotelu w garażu (nie dość, że cholernie zimno to nawet wstawienie do boksu drugiego starego fotela nic nie daje - On sobie wybrał swój :( Poczekamy do minus kilku i wstawimy małą ciepłą budę - może się jednak przekona - a chociaż nie zamarznie. Ps. wiem, że wygląda jak "obóz koncentracyjny" i Twoje "estetyczne słupki" znikły bezpowrotnie :) O ile Pontona pewnie by wytrzymały to "gości" już raczej nie. Ale dzięki nim w środku tych betonków niżej ciężarówki nic nie naruszy. Zostało malowanie furtki (bo zrobiona ze starego żelastwa) i prętów blokujących siatkę ale to też jak temperatura trochę podrośnie - teraz to technicznie niemożliwe :( Ps.2 :) [quote name='Tosa_Inu&Husky']..Jeśli nie, to skleciłam...[/QUOTE] Dzięki - bardzo fajne :)
-
Ty też do góry Puszku. Jutro się nie wyrobię ale jeżeli będzie decyzja na ten akurat hotel to mogę w przyszłym tygodniu "przy okazji" zajrzeć tam, zobaczyć jak to wygląda, zrobić parę zdjęć jak pozwolą). Jeżeli więc nikt się nie wybierze (powiedzmy wtorek, środa) to dajcie dokładny namiar jak tam trafić.