Jump to content
Dogomania

urwisek

Members
  • Posts

    497
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by urwisek

  1. W górę Chłopak - tak dawno mnie tu nie było :( [quote name='donacja']Nie wiem co zrobię, na razie się odwołuję, ...[/QUOTE] W sytuacji, która opisałaś nic mądrego do głowy mi nie przychodzi (czyt. brzmi przegranie). Jedyna linia podważenia zasadności ich roszczeń jaka mi przychodzi do głowy - to jeżeli Twój rzekomy "pobór energii" przekroczył faktyczną wydajność "przyłącza" Masz coś takiego - na każdy obiekt (niezależnie czy to mieszkanie, dom czy gospodarstwo) - co się nazywa "przydział mocy" oraz wielkość zabezpieczenia (ilo amperowe "korki"). Przy takich idiotycznych wskazaniach licznika - może się nieraz okazać, że w tym określonym czasie nie mogłaś (nawet gdybyś bardzo chciała) pobrać aż tyle energii (za dużo w za krótkim czasie - zwyczajnie wyleciałyby "korki" albo upiekłyby się kable).
  2. „Żyjesz?” – taa – można tak to nazwać :) Ktoś mądry kiedyś powiedział, że „...Po czterdziestce – jeżeli budzisz się rano i nic cię nie boli – to znaczy, że umarłeś...” Jeżeli więc boli mnie grzbiet, większość mięśni i do tego przemarzłem tak, że cały się telepię = ŻYJĘ pełnią życia :) Zawód mój (jak się już nieraz chwaliłem) daje co prawda sporą dowolność w wyborze kiedy i ile ma się ochotę popracować – jednak przychodzą momenty kiedy można go przeklinać długo i potoczyście. Takie gwałtowne załamanie pogody to dla mnie konieczność okrycia roślin na zimę, zapewnienie szans przeżycia rybkom w oczkach wodnych, wojna z systemami nawadniającymi i różnymi fikuśnymi pompami, zalewanie tego glikolem itp, itd, A wszystko szybko, bo na już i następny klient, następny, następny – do obrzydzenia. [quote]... lubisz powoli sączyć kawkę...[/quote] Kawa to świętość a zarazem ostatnie stadium uzależnienia. Bez kawy (najlepiej do łóżka) nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Potykając się o własne nogi, bełkocząc coś bez sensu i nie rejestrując otaczającego świata – jestem w stanie trafić co najwyżej do kuchni i tam pozostać dopóki kofeina nie wywrze swego zbawiennego wpływu na organizm :) Nie „zamarzłem”, „artystą” to chyba już jestem (w różnych zastosowaniach tego zwrotu :)) A co do „potęg” – to potężnego kopa dał mi na rozpęd klient, który zadzwonił radośnie informując, że on niestety nie wrócił jeszcze do Polski a słyszy, że u nas już zimno i może bym zajrzał czy w jego ogrodzie wszystko w porządku. „A powyłączał pan wszystko i pospuszczał wodę jak zawsze?” – „A nie – wie pan – bo ja myślałem, że zdążę ....” . WIE PAN !!! i biegiem zanim się wszystko porozp... [quote] Albo mu bezprzewodowe łącze zamarzło-u mnie jest w tej chwili -13[/quote] Jedna co wie jak działa „technika” w Polsce, w XXI wieku :) Pisałem już, że w mojej okolicy dużo porządnych ludzi mieszka? Z sercem, sumieniem itp.? Usługodawca internetowy TEŻ do nich należy!!! Doszedł facet do wniosku, że na taki ziąb to on tych biednych bitów, bajtów, bodów (czy co mu tam w tej sieci lata) nie będzie nigdzie pędzał! Niech sobie bidule siedzą w ciepełku i nie pętają się po tym paskudnym świecie. A po tym rzetelnym wstępie: – „boks” stoi, siatka słupków nie pokładła – może dlatego, że one jedne „dojrzewały” w formach w ogrzewanym pomieszczeniu. Nie jestem tylko pewny czy zabetonowanie w ziemi raczyło związać czy tylko zamarzło. W każdym razie każdy słupek był najpierw solidnie umocowany kamieniami a dopiero później zalany. Coś je jednak trzyma – może te kamienie, może lód, może jedno i drugie? Zdjęć trochę jest ale z pokazaniem muszę jeszcze „MOMENT” :) poczekać. Dziś nadal mogę sobie jedynie posty powysyłać – próba wgrania zdjęcia kończy się komunikatem o za długim oczekiwaniu...czegoś tam. Jest tak jeb...cko zimno, że nie ryzykowałem jeszcze Pontona do kojca zamknąć – zwłaszcza z ta jego niechęcią do budy. Śpi sobie więc w garażu, na starym fotelu ze stertą ciuchów, przysuniętym do ciepłych drzwi od kotłowni. Oczywiście słysząc, że ktoś się w domu krząta – zajmuje swoją strategiczną pozycję na schodku, ale jak dłuższy czas nikt do niego nie wyjdzie (i nic do pyska nie wpadnie) to wraca do garażu.
  3. Dobrze dobrze - moment :) Skończę kawę i idę zobaczyć czy w nocy się wszystko nie poprzewracało.
  4. Wstał już Chłopak? To do góry! [quote name='Ewa Marta']... bo kto wie jak by się te jelita nie leczone zakończyły...[/QUOTE] Ja wiem :( Jak Wam noc przeszła? Dało się choć chwilę przespać?
  5. I do Ciebie Puszku jeszcze zajrzę - wczoraj też byłem ale pisać się już nie chciało :( [quote name='mysza 1']... ale skąd takie miejsce wytrzasnąć?[/QUOTE] Jednego bidula zawiozłem kiedyś Ciotce na działkę, przełożyłem przez ogrodzenie i przywiązałem smycz do siatki. Miał czerwoną kokardkę i ckliwą karteczkę z opisem jak to go dobrzy ludzie z ronda pod Rotundą pozbierali. A potem siedziałem z lornetką w krzakach i czekałem jak zareagują kiedy się obudzą. Na resztę życia miał fotel i dokarmianie szyneczką miedzy posiłkami. Ale myślę, że takie pomysły też już rozważyłyście. A ja kogo się dało już dawno "zapsiłem" :(
  6. [quote name='tsu'][b]anginek ropny[/b] :P[/QUOTE] - BIDA - przepraszam Zły urwis [img]http://emoty.blox.pl/resource/bicz.gif[/img] [quote name='wieso']...a urwisek nie chce powiedziec co robi w nocy :crazyeye: chyba straszy...[/QUOTE] :):):) należało mi się [quote name='Greven']...miałam nawet nadzieję, że studnia odmarznie... ale niestety.[/QUOTE] Wesoło :( Jak Ty to widzisz w zimie? Toż to dopiero początek - nie da się jakoś opatulić albo co? [quote name='Greven']..trafiła go torpeda o imieniu Łapa, prawie powaliła na ziemię, aż zapiszczał i przysiadł...[/QUOTE] ŚWINIAK JEDEN !!! [img]http://emoty.blox.pl/resource/emotka_2155.gif[/img] No ale przecież nie specjalnie - to raczej objaw czułości miał być - skąd miała wiedzieć, że trzeba delikatnie. Ale chęć do zabawy to super wiadomość - nawet jak nie długa. Nadal na pełnej "dopałce"- czy już zmniejszasz dawkę?
  7. [quote name='yunona']...Frolic jest fajnie pachnący widać w nim np. ziarna różnych zbóż i psiaki wsuwają z ochotą. ...[/QUOTE] To musi być przypadkowa zbieżność nazw albo tamto moje to była jakaś podróba. Pamiętam, że wtedy jeździliśmy po Polsce szukając dla siebie kawałka świata - w furgonie z tyłu był wielki materac bo czasem nie opłacało się wracać do domu żeby rano znów wyruszać. Psy oczywiście podróżowały z nami I ICH KARMA TEŻ - w zamkniętym szczelnie worku - ale samo otwarcie na czas karmienia za..... cały pojazd :( [b]donacja[/b] Wielkie dzięki - Ponton sam chętnie by Cię ucałował (nawet bardzo chętnie ) :) Ale przez net możemy tylko tyle [img]http://emoty.blox.pl/resource/532.gif[/img] [quote name='Greven']... i wychodzi bez niesmaku...[/QUOTE] Chwila chwila !!! - o żadnym "wychodzeniu" mi tu ani mowy nie ma !!! Kurcze - człowiek jeden dzień nie napisze A Ta już się odgraża :) Mówiąc szczerze - nikomu się nie chciało wziąć do ręki aparatu - to nie była miła praca. Przez tą zas...ą pogodę, pęd do domu raz na jakiś czas na gorącą herbatę, rękawiczki na piec (wyschnąć nie zdążą ale chociaż mokre to jednak ciepłe się zakłada idąc z powrotem. Nawet próba przełamania nastrojów przy użyciu Tyskiego (zazwyczaj działa) nie pomogła - tylko byle skończyć i się schować. Jutro już chwila luzu = wezmę aparat. Arcydzieł się nie spodziewajcie - ale coś będzie.
  8. [quote name='morisowa']Lepiej kojec i słoma niż ...[/QUOTE] Też tak myślę - chociaż ostatni wielu ludzi usiłuje mi wytłumaczyć, że fundacje powinny zająć się tylko taką ilością zwierzaków jakiej mogą zapewnić idealne warunki - reszta = ... Marzę o forum, które było by "szczelne" od takich "miłośników" - chociaż chyba Dogo w pewnym sensie jest - mam nadzieję. [QUOTE]gdybym ja miała dom z gumy...[/QUOTE] Greven ma blaszany - może dało by się trochę rozepchnąć (zaokrąglając) :) Nie wystawiaj Maluchu nawet nosa ze swojego siana - jest ohydnie :(
  9. [quote name='Greven']...Właśnie policzyłam, ile mam futer w środku: 3 psy i 11 kotów.[/quote] Koty marne - małe= kiepska wydajność grzewcza - sugeruję zainwestować w więcej psów :) [QUOTE]Co Andrzej robi po nocy, to ja nie wiem :D[/quote] Ja wiem ale nie powiem :) [QUOTE]A wujka urwisa nie przywitasz? ;)[/QUOTE] Się doigrałem - tą "cioteczką" [QUOTE]...Niestety trochę popracował nad pazurami.[/QUOTE] Krawat ?(!) [quote name='tsu']..czy jest zimno to ja nie wiem bo od ładnych kilku dni nie wyściubiłam nosa...[/QUOTE] Piecuch !!! [quote name='mysza 1']U nas też paskudnie, nawet mój koń ma katar...[/QUOTE] Coś jest paskudnego z tą pogodą - przecież to raptem (-2) A Walek nie był w cieplarni trzymany - powinien być odporny. Moje też przesiadują w stajni i wychodzą sobie tylko na trochę - a przecież łaziły poprzednio nawet przy (-20) - drażniąc mnie tylko. Martwię się o psiaki - Weronek ma fart, że może być w domu. Spocić to się tam raczej nie spocą ale zawsze to coś. Też dobrej nocy wszystkim a ty Weronku bądź rano na górze (w necie bo w realu zakop się głęboko w posłaniu).
  10. [quote name='yunona'] ...Ja znam przeważnie doopków, których los psa ... ...choć nie jestem nikim ważnym...[/QUOTE] Mamo chwalą nas!!! Od razu mi lepiej, sympatyczniej, milej [zadzieram nosa/] :) [quote name='mysza 1']Taa, Urwisek to ginący gatunek ;)...[/QUOTE] [Jeszcze wyżej/] Ale żeby być choć minimalnie uczciwy muszę sprostować. Po pierwsze - w życiu prywatny wcale nic dobrego za mnie i nie kryguję się tylko stwierdzam fakt - jedynie zwierzaki są u mnie na specialnych prawach. Po drugie - jako dzieciak byłem ohydnym szczylem nawet do Nich i dziś jak bym takiego gnoja spotkał to chyba "nóżki z tyłka ..." Po trzecie - nawet zbytnio się nie rozglądając mogę "z marszu" wymienić trzech facetów i to z najbliższej okolicy, którym nic w tym względzie nie brakuje: - Kowal, który mnie już prawie opieprzał, że tracę cierpliwość do mojej drepczącej i przeszkadzającej Damulki - wykazując samemu niespotykany spokój, zrozumienie itp. - Facet, który czasami dla mnie pracuje - a w domu ma stado kotów, kaczek (członków rodziny), psów i jeszcze koń mu się marzy tyle, że brak wiedzy go powstrzymuje - Chłopak (też okresowy pracownik), który przyjechał kiedyś rowerem do roboty - cały roztrzęsiony (czyt. wku...ny) bo pies go ugryzł. Po wyjaśnieniach wyszło, że malutki psiaczek dopadł do nogi "ale przecież był taki malutki, że mógłbym mu krzywdę zrobić jakbym kopnął - i był z takim małym dzieciakiem, który go wołał rozpaczliwie - i co ten dzieciak by sobie pomyślał?..." Więc wybrał dać się użreć :) Wystarczy? Facet TEŻ człowiek - zwyczajnie nie trafiłyście na właściwych :) Ale może trzeba trochę poczekać - oni późno dorastają :):):) i nie "ginący" - mam potomstwo :) [b]yunona[/b] - "...nikim ważnym..." - Dla mnie ważnym - skoro zwierzaki nie są Ci obojętne, skoro TU jesteś, pomagasz ... JESTEŚ KIMŚ WAŻNYM [b]mysza[/b] - dzięki za Allegro ale nie szalej - dostałem właśnie listem kod do pełnej aktywacji konta i będę sam ciągnął "podeprzyj" Sandrę - ja jeszcze pociągnę :) A w temacie - martwi mnie ta cholerna pogoda - mam (-2) - kiedyś słyszałem, że w "-" beton przestaje wiązać i czas się wydłuża aż do dodatnich temperatur. Ale może jak producent dodatku napisał, że do (-10) to ten zwiąże? Czy tylko miał na myśli, że robić się da (nie zamarznie w betoniarce)? Ano - zobaczymy.
  11. [quote name='urwisek']...Natomiast z jednym się nie zgadzam - że z agresywną/charakterną naturą psiaka nic się już nie da zrobić bo nie jest już młody...[/QUOTE] [quote name='yunona']Drogi Urwisku, rozumiem Twój tok myślenia, ale nie zgadzam się, że jamnik za stary, żeby go układać...[/QUOTE] No to wychodzi na to, że się jednak zgadzamy :) "Powtarzam po raz nie wiem który, że nie ma agresywnych psów. To człowiek swoim egoistycznym..." Jestem DOKŁADNIE tego samego zdania. Dodatkowo bym to rozszerzył na koty i konie. Fakt - przyznaję się bez bicia - nie miałem jeszcze do czynienia z rasami "psów morderców" ale wydaje mi się, że i w tym przypadku odpowiednie podejście jeżeli nie likwiduje problemu to chociaż go zmniejsza do akceptowalnego poziomu. Uśmiecham się trochę z przekąsem słysząc o agresywnych jamnikach - mam aktualnie pod opieką prawie jamnika i prawie agresywnego (wątek Supła) i już po paru dniach widać było wyraźną zmianę w psie - mimo, że wcześniej facet i do tego obcy = schować pod fotel a stamtąd już tylko gryźć. Właśnie śpi u mnie na łóżku i przed chwilą Go przesuwałem żeby mi na poduszce (jak już musi) trzymał głowę a nie tyłek. Jeszcze niedawno - znienacka dotknięty - jak śpi (!) - Znów by trzeba było odnowić zapas plastra w domu. Ale uśmiech nie tylko dlatego - po prostu "atak" jamnika i straszne rany po nim kojarzą mi się trochę ze śrubokrętem, który zemknął się ze śruby i wbił w drugą rękę. Wyciąga się takie ustrojstwo, klnie na pół świata i okolicę - pocieszając się równocześnie, że smar (w którym był upaskudzony) działa bakteriobójczo i ... idzie po plaster. Trochę trudniej zachować właściwy stosunek do problemu - kiedy np. konik, którego wychowywali batem, łańcuchem, widłami czy co tam w ręce wpadło - uzna Twój gest za agresywny i w odruchu samoobrony capnie Cię ząbkami "za chabety" i ciśnie o ścianę jak worek trocin. Dziś ta ruda zmora już umie nieśmiało podejść do człowieka - ba nawet przytulić się. Nie wiem - ludzie, którzy nie umieją odróżnić strachu od agresji (a raczej od złośliwości), nie potrafią logicznie zastanowić się co z czego wynika i właściwie reagować - powinni poprzestać na trzymaniu np. zaskrońca. Wybacz Justyno offa w Twoim wątku - wydaje mi się, że w tym układzie parę rozważań na temat agresywności stworzeń i podejścia do tego ludzi - jest trochę tematycznie związane i tak się usprawiedliwiam :)
  12. Ktoś kiedyś powiedział, że jeden człowiek grzeje jak jedno żeberko kaloryfera - zważywszy, że pies czy kot ma sporo wyższą temperaturę ciała od człowieka i przemnażając to przez ilość przetrzymywanego w Twoim kontener.. (ups) Domku inwentarza ... OTWÓRZ OKNO BO SIĘ UPIECZESZ !!! Dobranoc i zdrowieć mi no !!!
  13. [quote name='wieso']... i po nim babcia lata jak oszalala....to wszystko jest podejrzane....[/QUOTE] Babcia czy latanie? :):):) "...latać każdy może - trochę lepiej - czasem - trochę gorzej ..." Dobranoc Puszku - niech cię "cioteczka" Sandra przytuli od nas na noc.
  14. Betonowe roboty zakończone - było tak ohydnie zimno, że wszyscy żeśmy się ostro zwijali - bo siadanie "na papieroska" jeszcze przed końcem w/w kończyło się prawie dzwonieniem zębami. Kurcze przecież termometr twierdzi, że wcale nie jest tak tragicznie - widocznie człowiek się jeszcze nie zdążył przestawić na minusy i to taki szok. Trochę żeśmy poprzerabiali "plany" - słupki od Pani Sponsor :) są dość cienki i o ile do samego trzymania siatki by spokojnie wystarczyły - to jednak jak psiątka zaczęły by testować wytrzymałość ogrodzenia - mogły by się poddać. Użyliśmy ich więc jako "rdzeń"/zbrojenie do słupków betonowych - do podarowanej siatki dopiąłem jeszcze trochę swojej starej (pasowała) i wyszła nam z tego boksu działka pracownicza :) Zamysł jest taki żeby uzyskany w ten sposób - ogrodzony solidnie teren poprzedzielać wewnętrznymi płotkami i uzyskać 2-3 boksów z możliwością dowolnego oddzielania lub udostępniania poszczególnych części. Producent dodatku do betonu twierdzi, że przy jego użyciu prace można prowadzić do bodaj -10stopni a beton uzyskuje pełną wytrzymałość po coś koło 14 dniach. Nam "pełna" nie jest potrzebna = myślę, że siatkę będzie można naciągnąć już po paru dniach. Na razie "budę" Pontona postawiliśmy tuż obok jego schodka - Iza kilka razy dziennie stara się znaleźć chwilę żeby wrzucić mu tam trochę suchego żarcia (frolików :)) i posiedzieć przed budą głaszcząc "ćwierkając" czule a nie dając niechcący wyjść ze środka. Może coś zrozumie i chociaż w nocy schowa się do środka. ps. doszedłem skąd "froliki" - była kiedyś taka karma dla psów - wyglądało to jak obwarzanki (takie z dziurką w środku) tyle że mniejsze, śmierdziało to to strasznie ale psom smakowało - i nazywało się właśnie "Frolik" [url]http://www.zoo-sklep.pl/index.php?p9543,frolik-drob-1-5kg[/url] Widzę też na Dogo użytkownika Frolik :) - sorki
  15. [quote name='Cudak']... W każdym razie trzymajcie kciuki![/QUOTE] Kciuki oczywiście trzymam i trzymać będę - niestety tylko tyle mogę "zrobić" :( Nawet nie patrząc na odległość jaka nas dzieli - zastanawiałem się - w końcu czy jeden jamnik czeka na dom czy dwa to nie taka wielka różnica - ale to jednak nierealne. Czytając o Jego charakterze, znając charakter Supła ... nie widzę szans żeby mogły przebywać razem. Zabrakło mi już pomieszczeń na "oddzielne". Z resztą stada też na nic - bo zapewne "wychowałyby" Go błyskawicznie - tyle, że z tej nauki by już raczej długo nie skorzystał :( Wsułczuję Ci bezradności - bo właśnie w takiej sytuacji zostałaś postawiona. Wiesz, że zostawić u ludzi żle, zabrać "na dwór" też źle, do domu też się nie da. Pat - nie cierpie czegoś takiego - kiedy choćby się nie wiem co zrobiło i tak jest źle. Natomiast z jednym się nie zgadzam - że z agresywną/charakterną naturą psiaka nic się już nie da zrobiś bo nie jest już młody. Może to zarozumialstwo i może się kiedyś na tym przejadę - ale jak do tej pory nie mam agresywnych stworzeń - a różne i w różnym stanie "ducha" do mnie trafiały. Uważam, że każde stworzenie /pies, kot, koń/ jeżeli poświęci mu się dość uwagi i cierpliwości prędzej czy później rozumie, że agresja jest po prostu bez sensu i nie na miejscu. = Jeżeli uda Ci się w końcu znaleźć dla Robaka odpowiedniego Człowieka - problem Jego charakteru szybko zostanie rozwiązany. Może i zostaną kłopoty z innymi stworzeniami czy ludźmi (raczej na pewno) ale w żadnym razie nie z własnym "stadem". No - wymądrzyłem się - jak zwykle :) - ale kciuki trzymam !!!
  16. I ode mnie całusa na dobranoc - w górę Chłopaku i zakop się porządnie - właśnie wróciłem ze spacerku - brrr jest ohydnie :( [quote name='wieso']moj kochany urwisku, gdybym to ja wiedziala co Ty napisales:...i jeszcze do tego zrozumiala to bym sie babci mikolajowej pozbyla a tak to nici ona nadal jest...[/QUOTE] Chodziło mi o przeglądarkę, której używasz IE=(Internet Explorer) = straszne dziadostwo. Mozilla jest przeglądarką o wiele stabilniejszą a przy okazji nie informuje Microsoftu o zawartości Twojego komputera - do tego ma dodatek umożliwiający "blokadę skryptów" = Ty decydujesz jakie "babcie" mają (i czy w ogóle) łazić po Twoim ekranie :) Jest to całkowicie legalne i nikt nie zakazuje używania jednak - cóż sponsorzy raczej nie po to wtryniają reklamy żeby ktoś je sobie blokował :(
  17. [QUOTE]Chyba muszę zakończyć godziny urzędowania i iść spać[/QUOTE] "ktoś musi czuwać ... żeby spać mógł ktoś" :) Śpijcie dobrze oboje - a Weronkowi pozostaje życzyć żeby niestrawności się nie nabawił :)
  18. [QUOTE]Zapytaj pana O'Neila, czy dostał już maila z fotkami. [/QUOTE] [img]http://emoty.blox.pl/resource/1schrik.gif[/img][img]http://emoty.blox.pl/resource/takaemotka.gif[/img] Cóż - pozostaje się cieszyć, że Stworzonko czuje się silniejsze :)
  19. Nic/zero :( Choć niby "poplątaniec" jeden bardziej prawie rasowy :) Z charakteru zdecydowanie ciekawszy niż zalizujący wszystkich na śmierć roztelepany Ponton ... Myślę, że tyle tych bid jest wszędzie ogłaszanych ... taki, który jedynie jest samotny - nie marznie nie głoduje czy choruje - ma małą "siłę przebicia". Jedyna szansa dla niego to ktoś, kto zobaczy w Nim swojego byłego/utraconego :(
  20. [quote name='Greven']...potem 1.5 tabletki co drugi dzień, ale pies gorzej to znosił, niż podawanie codziennie i stopniowe redukowanie dawki ...[/QUOTE] No właśnie - niby każdy Wet uczy się tego samego ale ... dlatego do "psich" jeżdżę od 30 do 70-ciu kilometrów (w zależności od przypadku - a "końskiego" wcale nie mogłem znaleźć - dokąd młoda dziewczyna w okolicy nie nastała i oprócz wiedzy ma "podejście" (nie do klienta i jego portfela tylko do KONIA) czego brakuje wielu "starym wyjadaczom". Czy mnie wzrok myli czy z Weronkiem na tyle lepiej, że na twarzy Pani Prezes błąka się cień uśmiechu? Czy tylko same oczy? Trzymaj się Chłopak - kochają Cię = jest dla kogo żyć :) Tak humorystycznie (bo i mnie zaraz raźniej) odnośnie Wetów jeszcze: Moja Pani (TZ znaczy się) będąc jeszcze młodą extra laską (nadal jest ale ja nie o tym) - przyniosła na rękach do przychodni weterynaryjnej (W-wa Rakowiec) bardzo chorego i bardzo ciężkiego Onka. Minęła całą kolejkę (nikt nawet nie mruknął) wniosła do gabinetu - położyła na stole i ... Pan doktor (nazwisko zachowam dla siebie) nawet nie zaszczyciwszy psiaka spojrzeniem - zaczął "zagajać" bajerując dziewuchę. Postała trochę, posłuchała - "Panie doktorze - pan to chyba niewłaściwy kierunek wybrał" (?) "na ginekologa miejsc zabrakło?" Trzeba gościowi honor zwrócić - zajął się psem natychmiast i starannie - tyle, że bez słowa :) mail
  21. A widzisz, że Cię widzą?! Od środy już ma być zima - brr - zrozum głąbie, że buda to nie jakaś pułapka !!! [quote name='wieso']... albo babcia mikolajowa zaslania caly obraz...[/QUOTE] Jeżeli korzystasz z IE - to pozostaje jedynie współczuć :( (czyt. wyrzuć to g...). Jeżeli z Mozilli to na "babcie" jest prosty sposób. Jednak sponsorzy Dogo raczej nie ucieszą się z reklamowania go - więc ew. na prv :)
  22. "Towar" przyjechał - i zaraz przygotowania ruszyły :) (na net została noc :() A "wpady" nie będzie !!! bo... Bo to "Cioteczka" z Dogo :) NIE !!! Choćby miało Was pokręcić z ciekawości - i tak nie powiem która - powiedziała, że chce być anonimowa i Jej wola jest dla mnie święta. NIE - na prv też nie powiem :) Ale publicznie WIELKIE CI DZIĘKI. Prace "ziemne" już dziś wystartowały, jutro betonowe (dam dodatek szybkowiążący żeby można było niebawem już siatkę zakładać) - obiecuję, że na pewno zdążę przed ... I zdjęcia też dam - chociaż po mojemu - marne :(
  23. Nie zapomnieli - zaglądają. Ty nie możesz więc my "patrzymy". Tylko nie bardzo mam co napisać. Chociaż? Skoro dla takiego młodego i zdrowego Won- stona "spadł z nieba" Człowiek z pomocą - to kto wie? Może i Tobie się trafi?
  24. A o Tobie biedaku zapomnieli? Nie! Pamiętamy o Tobie. Robisz się sławny – już i na innych forach o Tobie piszą. Ba – nawet zauważyli łaskawie, że [i]oprócz wielu wspaniałych osób Sandra [u]też[/u] wiele dla Ciebie zrobiła[/i] :) Mimo, że takie mądre psisko (np. wyczyny z oknem) i tak ma więcej szczęścia niż rozumu. To, że mimo wszystkiego co Mu życie zafundowało (poprzedni „dom”, łapa, teraz to świństwo) – nadal żyje, w miarę nieźle się trzyma, ma ciepły kąt (choć ciasny), swojego Człowieka (choć tymczasowego) – i nadal wielu Ludzi z sercem, którzy zamiast szukania „logicznych uzasadnień” starają się na ile mogą umożliwić dalsze leczenie ... - to jest Szczęście, którego wiele innych stworków może Mu jedynie zazdrościć. Przypuszczam, że gdybyś trafił do innej osoby - już dawno byśmy Cię pożegnali :( Żadne z moich stworzeń NIGDY nie było „wyceniane” PRZED podjęciem prób udzielenia pomocy. Fakt – nie chodzę z nimi do „podejrzanych" (czyt. nieznanych mi) Wetów. Idę do takiego, o którym wiem, że na ile jest w stanie to pomoże (a nie wyłudzi ile wlezie) – a jak sytuacja będzie beznadziejna to powie. Ale nigdy nie zadałem ( i nie zadam) pytania (przed) – „Facet – a ile to tak pi razy drzwi będzie kosztować?”. Do czego mi ta wiedza? Bo jak za dużo to może nie? Bo co? Bo się nie opłaca? A nie – przepraszam – bo może mnie nie stać? Nie ma „nie stać” – Najpierw niech Wet zrobi co trzeba a potem będzie mnie stać! Tak lub inaczej – sprzedam (coś), zapożyczę się, mogę wręcz u niego odpracować lub szukać pomocy u innych (tych z sercem). Ale nigdy nie zadam pytania „Proszę Pana – ile będzie kosztować uratowanie mu życia?” Brrrrr !!! - ludzie A tak w temacie – bo coś mi się przypomniało: Weron chodzi teraz na „dopałce” (encorton zdaje się?) – nie wiem czy Wet uprzedził a wiem, że to istotne. Jak przychodzi pora kończyć podawanie „dopałki” nie wolno przerwać „już” tylko trzeba stopniowo zmniejszyć dawkę. Szczegółów nie pamiętam ale obszerny wykład na ten temat swego czasu od Weta dostałem.
  25. [quote name='Greven']...Z nowości - Weron nauczył się otwierać okno w samochodzie.[/QUOTE] Mam nadzieję, że prztyczkiem/elektryczkiem a nie jak MamaPe :)
×
×
  • Create New...