Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. My będziemy w Grzybowie od 3 do 9 sierpnia, już nie mogę się doczekać. Oby tylko pogoda dopisała bo pokoik mamy miniminimini.
  2. No przekonałaś mnie do gumek, bo wcześniej jakoś mi nie pasowały. Pluto bardzo słodki, oczy, jęzorek - nie wiedziałam, że takie szczegóły da się uzyskać.
  3. Ja powiem tak - w przypadku czerniaka nawet usuwanego rokowania długości życia są niewielkie. Usuwanie fragmentu szczęki (kości), jest bardzo inwazyjne i sprawi też psu cierpienie, on nie będzie rozumiał, dlaczego nie może jeść, krwawi, jest osłabiony, wciąż męczy się go zabiegami, opatrunkami. Ja bardzo kocham psy, pół roku temu ratowaliśmy życie mojej (starszej) suni, ale choć było to traumatyczne przeżycie (perforacja żołądka, zapalenie otrzewnej, klika tygodni żywienia tylko dożylnego, aż naczynia przestawały być drożne), tu nie było zmian nowotworowych i wszystko skończyło się dobrze. W przypadku takim, jak u Ramika nie zdecydowałabym się na taki zabieg u mojej najukochańszej suni. Może w przypadku bardzo młodego psa, w połączeniu z radioterapią /nie chemioterapią/ tak (ale też niekoniecznie). Moim zdaniem nie można za wszelką cenę przedłużać życia psu, jeśli mógłby dożyć swojego czasu bez zbędnego dodatkowego cierpienia. Według mnie należałoby mu zapewnić godne ostatnie miesiące życia, bez bólu, w poczuciu, że jest kochany i dobrze zaopiekowany. To najlepsze, co uważam dla niego. Może nie mam racji, ale takie jest moje zdanie i tak postąpiłabym z moim psem mającym taką diagnozę. Można najwyżej powtórzyć badania, żeby się przekonać, czy diagnoza jest właściwa. Dobrać takie środki, po których jego życie potrwa jak najdłużej i w jak największym komforcie.
  4. [quote name='zerduszko']Mondy chce zebys z nim zamieszkała w kojcu :lol: Na Wille to mnie pewnie nie stać :roll: Nawet nie wiecie jaki problem z dwoma moimi bydlakami coś znaleźć.[/QUOTE] My jedziemy do Kotków2 (do okropnie malutkiego pokoiku, bez aneksu kuchennego, ale za to b. niedrogo, z dwiema olbrzymkami, a można z dowolną ilością, byle zapanować nad nimi). W terminie urlopu mojego tz nie było nic innego, ale i tak cieszę się jak głupia. Tyle, że muszę wyrobić się z pracą do tego czasu, a słabo mi to idzie...
  5. Spojrzenie Tazzika przykuwa wzrok, fajne foty.
  6. Bardzo podoba mi się Twój opis pracy psów. Świetna przygoda, psy mają radochę i Pańciostwo również. Szkoda, że u nas czegoś takiego nie ma (albo o tym nie wiem), bo sama coś tam układałam kiedyś, ale to zupełnie nie to samo, co z fachowcami.
  7. [quote name='Pysia']Ja omijam teraz strony z psami ;) Muszę zrobić wakacyjną przerwe bo TZ apopleksji dostaje jak tymczas w domu a ma za tydzień 3 tyg. urlopu.[/QUOTE] Ja też omijam, bo za 2 tygodnie wyjeżdżamy na 6 dni, a w najbliższe 2 tygodnie muszę nadrobić całą wakacyjną robotę, bo jak nie, to nici z już zarezerwowanego wyjazdu.
  8. Potwierdzam też i tu, Fado ma nowy domek. Bardzo spokojny i pogodny jest Pan od Fado, myślę, że wkrótce Fadulek będzie za nim przepadał. Syn też spoko, ale głównie będzie studiował, więc w domu będzie od czasu do czasu. Pani nie poznałam, bo była w pracy i nie przyjechała, ale nie mam obaw, że pokocha biedaka, bo on nie da się nie kochać. Mają blisko domu wodę, a Fado uwielbia się taplać. Oby tylko wszystko się pogoiło jak trzeba i oby jeszcze trochę słuch mu się polepszył, jak rana się zagoi i opuchlizna zejdzie, bo jeszcze nie do końca dobrze słyszy. Na prawe ucho ma słyszeć w 100%, po to też otwierany był kanał.
  9. [quote name='malawaszka']Nie ma w tym psie agresji, tylko dzieci nie lubi - to zachowanie szokujące bo dorośli mogą bez problemu przechodzić koło ogrodzenia, trochę poszczeka, ale jak zobaczył Igę to zaczął brzydko szczekać i skakać na ogrodzenie :shake:[/QUOTE] Zgaduję, że ten debil, co go tak brutalnie szkolił miał jakieś dzieci i profilaktycznie chciał psa nauczyć "grzeczności" wobec dziecka swoimi metodami. To źle kojarzy dzieci, bo coś mu się przypomina.
  10. Trzymamy, dziękujemy. Czyżby nalazła się jakaś dobra dusza, która go w Krakowie przygarnie?
  11. [quote name='malawaszka']mój serwisu nie widział i już raczej nie zobaczy, widział za to tony piachu i podziwiam go, że jeszcze działa :evil_lol:[/QUOTE] To tak, jak mój. A niestety chyba będzie musiał popracować jeszcze kilk(naście?) lat.
  12. Jaki przytulak z Dżekusia, cudownie, że trafił na taką rodzinkę! Opiera się łbem o swojego człowieka, widać jaki szczęśliwy.
  13. Wczoraj po podróży byłam jak zombi, nie zauważyłam jak dają sobie buzi na fotkach - spóźniona miłość, nie było na nią wcześniej warunków, to teraz rozkwita.
  14. [quote name='wilczy zew'] Werka wyciaga Szamanka z melancholii :-)[/QUOTE] Wilcza, jak zwykle twój zwięzły komentarz mi się podoba!
  15. [quote name='Pysia']Przeciez w W-wie jest sporo groomerów. Przychodzą tez do domów ;)[/QUOTE] To nie Warszawa, ale miasteczko 50 km od Warszawy, więc nie sądzę, że pojedzie. a w jego mieście są gabinety, ale tylko maszynką obrabiają.
  16. Fado już ma zdjęte szwy w uchu, a jutro zdejmiemy pozostałe. Prawie całe ucho się już goi, najgorsze miejsce jeszcze nie, ale zaczyna już ziarninować (wspomagamy solcoserylem). Dziś byliśmy przez cały dzień w podróży (w Warszawie na wystawie), żeby zobaczyć się z naszą Indią (szczeniakiem). Wyrosła pięknie i się nieźle zapowiada, o ile właściciel poradzi sobie z pielęgnacją i treningiem (trening odpada, bo pan nie jest w pełni sprawny, grooming w zasadzie też - ona ma teraz 6 miesięcy, od ponad 2 miesięcy u niego ani razu nie widziała grzebienia, dziś grabkami zebrałam sporą reklamówkę futra, a i tak jak niedźwiedź, uszy zarośnięte, na brzuchu już pierwsze filce). Kocha ją, dobrze odżywia i traktuje, ale niestety mam za daleko, żeby wpadać i ją odgruzowywać, a nie bardzo wierzę, żeby to udało mu się zmienić. Oczywiście nie była w tym stanie wystawiana, ale po ogarnięciu lekko wygrałaby z wystawianymi dziś dwiema suczkami w klasie szczeniąt, bo jest eksterierowo naprawdę dobra. Ale czy ktoś ją przygotuje na jesienną warszawską krajówkę - nie wiem, a tylko ta wystawa wchodzi w grę, bo pan nie może za daleko jeździć ze względu na stan zdrowia. Żałuję, że jednak jej nie zostawiłam z nami, taki miałam zamiar, ale wyszło inaczej. Nasze burki przywitały nas wylewnie. Nie były same przez większość dnia, dopiero po południu syn wyjechał, ale się stęskniły za nami. Radość naszych stałych już wiele azy przeżywaliśmy, ale Fado dotychczas cieszył się spokojnie, a tym razem po prostu oszalał ze szczęścia, aż piszczał, mruczał, nie mógł się opanować.
  17. Dziś rano oko yorczki włożone i zaszyte. Rokowania niepewne, bo rogówka poocierana. Szkoda, że wczoraj nie widział tego nasz ulubiony wet, bo zaszyłby wczoraj i byłyby większe szanse na odzyskanie wzroku. Znajoma szuka kogoś, kto szyje/produkuje kagańce, bo na yorka (z tych małych) nie dostanie się innego niż fizjologiczny. Może ktoś tu coś podpowie? Ja byłam w szoku po tym zdarzeniu, bo widziałam, jak się na siebie rzuciły, niemal od razu rozdzielone, a taki skutek. Od roku słyszę, że się gryzą (oko po raz pierwszy rok temu poważnie ucierpiało). Ale nie sądziłam, że konflikt już tak się nasilił. Jedynym wyjściem jest oddanie komuś Abi, tej zdrowej (ta straciła siekacze po krórymś ze starć) w dobre ręce. One nie są aż tak stare (7 i 5 lat chyba). Ale dziewczyna żadnej nie odda, choć wszyscy ją namawiają. Ona izoluje je, ale niekiedy wymyka się to spod kontroli. Na pewno sytuacja już jest taka, że w końcu podejmie sensowną decyzję.
  18. Dołączam się do życzeń dla młodej duchem i ciałem ośmiolatki! Cudownie pachnących tropów, [SIZE=1]kilku udanych bezpiecznych ucieczek (ale tak, żeby Pańci nie zdenerwować[/SIZE]), wiatru we włosach, super występu w weteranach!
  19. Zmartwienie to ma koleżanka (właścicielka yorczek, które nas czasem odwiedzają, a kiedyś nawet mieszkały chyba z rok). Od jakiegoś czasu okropnie się gryzą między sobą. Kilka tygodni temu jedna wygryzła drugiej oko (jest, ale zakrwawione i już ślepe). Dziś, u mnie, pogryzły się w moment tak, że drugie, dotychczas zdrowe oko wyszło na zewnątrz, na skutek obrzęku, który rósł (i nadal nie schodzi). Nie wiem, czy coś takiego kiedyś widziałyście (oko wypukłe, prawie wypadnięte, dokoła czerwona obwódka). Popędziłyśmy do weta, dostała przeciwzapalny, przeciwobrzękowy, antybiotyk, ale nadal jest okropnie (gorzej). Te suczki zawsze się kochały lizały, a nagle im coś odbiło i jest horror. Fotek więc nie zdążyłam. Jutro nadrobię. Dopiero co się uporałam z zabiegami i karmieniem. Spaceru dziś tylko kilkanaście minut.
  20. [quote name='malawaszka'] jak FADO???? nadal się paprze uszko?[/QUOTE] Okropnie się paprze. Przez ten wysięk, który spływał akurat przez ranę i wypłukał to i owo (2 szwy). Śmierdzi strasznie, ale już zaczyna ziarninować, więc idzie ku lepszemu. Osuszamy, czyścimy, dezynfekujemy, smarujemy solcoserylem, je antybiotyk. Jeździmy na zastrzyki przeciwzapalne. Jutro wieczorem kolejna wizyta, będzie wet, który operował. Wczoraj to widział, ale miał zabieg i już czyszczenie zlecił wetce. Wygoliłam mu wczoraj szyję, żeby nie odparzył tym ściekającym g... Przy okazji poprawiłam uszy, teraz tylko trzeba poczekać, żeby trochę włoski odrosły. Wrzucę dziś fotki tego strasznego ucha i Fado całego (po pracy).
  21. W sumie nie przepadałam za ON-ami. Ale Duch jest przepiękny, nie można od niego oczu oderwać. Wcale nie wlecze pupą po ziemi, jak wystawowe ON-ki. Cudo, nie pies.
  22. Dziś mąż przyszedł z pracy z nowiną, że kolega szuka do adopcji niedużego psa, najlepiej krótkowłosego dla swojej cioci (do bloku). Z opisu sądząc mógłby to być dobry dom. Nie wiem, w jakiej dzielnicy Wrocławia, czy w wystarczająco cichej. Niewiele wiem, ale chcę dać im parę propozycji, m.in. Felixa a nuż się spodoba i coś z tego wyjdzie. Mogę?
  23. A w ogóle to muszę podzielić się z Wami cudowną nowiną! Na początku sierpnia jedziemy na 6 dni nad morze do Kotków2! Niestety był tylko jeden, miniminimni pokój do wynajęcia, ale co tam, przestrzeń to mamy u siebie, gotowania nie lubimy, więc niepotrzebny nam aneks kuchenny, bo nam chodzi o morze dla Grace (bierzemy też Hondę, a mocno wahamy się nad Tajgą, która wody nie lubi, a jazda samochodem to dla niej horror). Plus - minimalne koszty w porównaniu z pokojami większymi z aneksem kuchennym, więc łącznie OK (oby tylko pogoda dopisała)
  24. [quote name='malawaszka']on jest w ogóle cudny - jest wysoki - ale taki nie masywny - waży 35 kilo więc mniej niż Tina, ale nie jest już chudy, taki w sam raz jest aa i z tym kolorem to jeszcze może być posiwiały bo Marta przed trymowaniem go przejechała kredą białą[/QUOTE] To wszystko jasne. Mi kiedyś ktoś przejechał Hondę białą kredą do trymowania na 2 dni przed wystawą w Sopocie i mimo wyczesywania, wytrzepywania (kąpać nie chciałam, żeby nie zmiękła) wystawiała się prawie jako pieprzak.
×
×
  • Create New...