-
Posts
358 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dosia.wil
-
Jestem umówiona na wizytę u tej pani z Tarczyna w środę przed południem. Jutro pani cały dzień w pracy, więc termin odpadał. Trzymamy kciuki, Rusti - wygląda na to, że Twój domek już bliżej niż dalej... Co do możliwości znalezienia się Rusti w Wołominie u dr Klamgele - ten hycel miał przez kilka lat podpisaną umowę na odławianie bezpańskich psów z gminą Żabia Wola, to tylko parę kilometrów od Tarczyna.
-
A słonie? Ja w ogóle nie rozumiem, jak można mieć hotelik bez słonia :shake:
-
[quote name='ilunia'] Nikt nie będzie jeździć na interwencję, nikt nie będzie dokarmiać głodzonych pańskich i bezpańskich psów, nikt nie będzie organizować koncertów charytatywnych itd. Kto się tym wszystkim zajmie[/QUOTE] A mnie się wydaje, że lepiej, żeby nikt nie jeździł na interwencje niż żeby skutek tych interwencji był taki jak w Kłobucku albo w przypadku Partyzanta i innych psów, którymi zajęły się panie z FFA, a których losów nie udało się jak dotąd ustalić. A co do braku stanowiska drugiej strony, to jest bardzo słuszna uwaga. Tyle tylko, że skierowana pod niewłaściwy adres. Zapytaj tę drugą stronę, czyli kierownictwo FFA, dlaczego nie raczy zabrać głosu. Przyłączymy się do Twojego apelu.
-
Ivette, nie przejmuj się tą pyskówką na forum gazety. Ludzie piszą co im przyjdzie "do palców" - nie są świadomi powagi sytuacji. Poza tym cechą charakterystyczną tych wszystkich internetowych areopagów jest to, że na ogół zabierają w nich głos ci, co nie mają o niczym pojęcia, ale za to mają bardzo silnie ugruntowane zdanie na każdy temat. Z takimi nie masz co dyskutować i usprawiedliwiać się, bo i tak Cię nie słuchają! Oni wiedzą lepiej. Tobie te wywody różnych dogloverów nie zaszkodzą, a paniom z FAA cała ta sprawa zaszkodzić może nie tylko w wymiarze prawnym (co daj Boże szybko nastąpi!), ale także społecznym - przecież one tam żyją i mają nadzieję dalej "działać". Dlatego też zrobią wszystko, żeby na tym forum znalazło się jak najwięcej nieprzychylnych Tobie komentarzy albo moralizatorskich wywodów, które mają za zadanie rozmyć całą sprawę, sprowadzając dyskusję na przykład na nadchodzące zimowe chłody... Ja na ich miejscu też bym pewnie zzangażowała całą rodzinę i znajomych bliższych i dalszych, wszystkich co piśmienni, żeby sprawę zakrzyczeć. Wiesz jednak dobrze, że tym razem zakrzyczeć im się nie uda!
-
Konsekwencje na pewno zostaną wyciągnięte. Jestem pewna, że w stosownej chwili Ivette powiadomi nas o tym. Na razie z oczywistych powodów nie może ujawniać swoich poczynań. A nam na chwilę obecną pozostaje [B]wyciągnięcie wniosków [/B]z działań tych osób, a c za tym idzie organizacji, która się od takich praktyk swoich członków nie odcięła.
-
Im dłużej uczestniczę w sprawach ratowania zwierząt, tym więcej znajduję przypadków, gdy mali, zakompleksieni ludzie z wybujałym nadmiernie ego "leczą" swoje problemy emocjonalne albo rekompensują swoje niepowodzenia zawodowe lub rodzinne kosztem zwierząt, uznając, że w tej dziedzinie najłatwiej się wykazać i dowartościować. Wystarczy zalogować się na dogo, napisać parę łzawych historyjek, podrzucić komuś pieska albo kotka i już. Uznanie i podziw ze strony tłumu dogomaniaków zapewnione! Bardziej operatywni zakładają organizację pseudo-prozwierzęcą i dowartościowują się na większą skalę - czyniąc tym więcej zła, im większa skala ich "prozwierzęcej" działalności. Bardzo to smutne...
-
Przepraszam z góry, jeżeli ktoś uzna, że poniższe jest nie na temat. Ale wydaje mi się, że tego rodzaju wiedzy nigdy nie za wiele, a okazuje się, że przedstawiciele organizacji prozwierzęcych nie zawsze chcą / potrafią zadbać o bezpieczeństwo osób, które zgodziły się pomóc bezdomnym zwierzakom, oferując im dom tymczasowy. Po pierwsze, namawiam wszystkie DT (wszystkich wolontariuszy także, jeżeli dotychczas o to nie zadbali) do poczytania sobie na temat chorób, których nosicielem może być bezdomny pies/kot (w tym także wścieklizny!). To bardzo ważne, ponieważ DT często przyjmuje psa "nierozpoznanego", więc DT koniecznie musi wiedzieć jakie zachowania psa powinny wzbudzić podejrzenia i jak wtedy postępować. Po drugie należy unikać dotykania takiego "nierozpoznanego" psa - i to nie tylko z powodu ryzyka związanego z ewentualną chorobą zwierzęcia, ale także (a może przede wszystkim) dlatego, że zwierzę będzie wystraszone nową sytuacją, nasze głaskanie wcale nie musi mu sprawiać przyjemności, a wręcz przeciwnie. Wtedy najłatwiej zarobić "dziabnięcie" od naszego uratowanego podopiecznego. Najlepiej zostawić psa samego, obserwować go ukradkiem, pozwolić mu samemu "otrząsnąć się" w nowym miejscu. To, że nie należy zbliżać do psa twarzy, jest chyba oczywiste, ale z doświadczenia wiem, że nie dla wszystkich! Po trzecie, w DT (tak samo jak w domu każdego wolontariusza) muszą się znaleźć podstawowe "rekwizyty" do udzielania sobie pierwszej pomocy w razie zbyt daleko idącego okazania niezadowolenia przez podopiecznego: woda utleniona, nadmanganian potasu, rivanol, opatrunki jałowe, gaza, bandaż, rękawiczki lateksowe. Po czwarte, [B]osoby zajmujące się regularnie pomocą bezdomnym zwierzakom powinny zaszczepić się p/tężcowi[/B]. Profilaktycznie! Po czwarte - co zrobić, gdy nasz nowo uratowany podopieczny jednak nas "dziabnie"? Ugryzienia przez psa nigdy nie należy lekceważyć, nie tylko ze względu na ryzyko wścieklizny, ale także dlatego, że psi pysk to siedlisko ogromnej ilości bakterii. Ponadto, zwykle takie rany mają poszarpane brzegi i są nieregularne, przez co trudniej się goją. Pierwsza pomoc: - Przemywać ranę obficie przez 20-30 min. pod bieżącą wodą z mydłem (najlepiej szarym!), - [B]Nie wolno przemywać rany jodyną ani spirytusem[/B], - Do dezynfekcji użyć wody utlenionej, rywanolu lub nadmanganianu potasu, - założyć jałowy opatrunek i [B]koniecznie[/B] udać się do lekarza. Jeżeli o czymś zapomniałam, to proszę uzupełnijcie :)
-
[quote name='Cajus JB']Dzień dobry. Mam spostrzeżenia co do adopcji Pedra. Czy ktoś może mi powiedzieć kto przeprowadził tam wizytę przedadopcyjną i czemu nowy opiekun skoro tak bardzo się cieszy sam nie dzieli się informacjami o Nim tylko pisze do kogoś innego? Miłego dnia wszystkim.[/QUOTE] Obawiam się, że tam wcale nie było żadnej wizyty przedadopcyjnej. Poadpocyjnej zresztą też nie :shake:
-
Jeśli chodzi o szczepienie p/wściekliźnie, to od mojego weta wiem, że nie jest także wskazane natychmiastowe szczepienie nieznanego psa, gdyż najpierw należy upewnić się, że jest zdrowy, czyli np. nie ma żadnej choroby zakaźnej, infekcji, osłabienia na skutek długotrwałej głodówki, etc. Podanie psu szczepionki (jakiejkolwiek!) w takim stanie może się źle dla psa skończyć.
-
*** 7 mies AMSTAFFECZKA JEDNAK SZUKA DOMU - ma nowy dom!
dosia.wil replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
No i co florido, udało się? Kolejny porzucony wątek? Czekamy na wieści ze szczęśliwie zakończonej adopcji :) -
Magdziak, skoro jesteś regularnym DT, to radziłabym Ci jednak zapoznać się z zasadami kwarantanny zwierząt - nie tylko o wściekliznę chodzi, ale o inne choroby zakaźne też. To, że żaden tymczasowicz Cię jeszcze nie dziabnął, oznacza tylko jedno: masz to jeszcze przed sobą. Pogadaj ze swoim wetem, jak masz się zabezpieczyć (Ty i Twoje zwierzęta) przed niemiłymi niespodziankami, bo że na jakiekolwiek działania ani pomoc w tym względzie ze strony dobrodziejek z FFA liczyć raczej nie powinnaś, to chyba jest jasne. Na początek może zaszczep się przeciw tężcowi. To jest ABC dla DT i wolontariuszy, moja droga. Ale wątpię, żeby florida & Co. zawracały sobie głowę takimi drobnostkami. One przecież do "wyższych celów" stworzone...
-
Magdziak, daj spokój. Rozumiem Twoje zaniepokojenie, komu będziesz zgłaszała bezdomne i potrzebujące pomocy zwierzęta. Mium zdaniem jednak, im szybciej "uda się zniszczyć to co udało się do tej pory wypracować w Częstochowie", tym lepiej dla zwierząt. No bo cóż tam się udało "wypracować"? Mam dla Ciebie radę - przeczytaj [B]dokładnie[/B] ten wątek, przeczytaj inne wspominane tutaj wątki, a potem usiądź i bez emocji pomyśl (zakładam, że jesteś zdolna myśleć samodzielnie, bez pomocy floridy i jej koleżanek?). Czy rzeczywiście, gdyby zaginął Twój osobisty pies, chciałabyś, żeby wpadł w ręce osób tak nieodpowiedzialnych, jak panie z FFA? Czy po tym, w co wrobione zostały osoby, które zaoferowały DT dla psów z Kłobucka, a teraz Ivette (nie wspominając innych), jesteś pewna, że w razie TWOICH kłopotów te panie by Ci pomogły? Jeżeli dajesz psom DT, to postaw się w sytuacji Ivette - chciałabyś się znaleźć na jej miejscu? Jeżeli na któreolwiek z tych pytań odpowiesz: tak, to znaczy, że możesz sobie nadal kolegować się z floridą. Ale nie mów, że Cię nie ostrzegano... Każdy ma takich znajomych i współpracowników, na jakich zasługuje :evil_lol:
-
Moja "obecność" w sprawie Kłobucka zaczęła się od "alarmu gotowości bojowej" w fundacji Emir, gdy przyszła informacja o interwencji częstochowskiej FFA w smalcowni. Ponieważ poszedł w świat apel o pomoc, Emir natychmiast postawiła w gotowości sześć samochodów z wetem i pełnym sprzętem do tego rodzaju akcji. Przygotowane było też w przytulisku Emira miejsce dla 6 dużych psów. Byłam jedną z osób postawionych w gotowości do natychmiastowego wyjazdu. Tymczasem panie Renatka (pini) i Kamila (floria blue), urażone wcześniejszym zatargiem z Emirem w sprawie Nefretete/Ondy (o której była już tutaj wzmianka), odmówiły przyjęcia jakiejkolwiek pomocy od Emira. W efekcie cała Polska widziała w telewizji, jak pani Renatka biega po podwórku smalcowni za przerażonym stukilowym bernardynem, próbując mu założyć obrożę! Uważam się za odważną osobę, mam wciąż do czynienia z dużymi psami, nie raz mnie "chapnął" któryś z moich podopiecznych, ale sposób, w jaki te panie "odławiały" te benki nie miał nic wspólnego z odwagą - ja bym to nazwała głupotą i brakiem wyobraźni. Tego samego i następnego wieczoru pani Renata Mizera (szefowa FFA w Częstochowie) produkowała się na szklanym ekranie, opowiadając jak to w lutym (interwencja miała miejsce w sierpniu!) odkryły smalcownię i dokonały "kontrolowanego" zakupu, żeby się upewnić, że smalec jest z psów. Potem przez pół roku nie wiadomo na co czekały (podobno na jakieś pozwolenie z prokuratury czy policji, nie pamiętam - co jest totalną bzdurą i świadczy o nieznajomości elementarza każdego wolontariusza, a mianowicie ustawy o ochronie zwierząt), zamiast przygotować akcję we współpracy z organizacją mającą odpowiednie zaplecze (którego - raz jeszcze podkreślam - FFA nie ma!) wkroczyć i odebrać te zwierzęta w trybie art. 7.3 ("W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu, policjant, a także upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, może odebrać mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia przez ten organ decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia."). Ze smalcowni, oprócz dorosłych psów, zabrano w pierwszej kolejności szczenięta - trafiły one do przypadkowych DT z "pospolitego ruszenia", bez badania, bez podania osłonowo surowicy. Ten sam model, co tutaj - zrzucenie psa na głowę ludziom dobrej woli, bez zapewnienia im i ich rodzinom (czworonożnym członkom włącznie) minimum bezpieczeństwa. Szczeniaki zaczęły szybko chorować, wybuchła panika, że parwo. Panie z FFA opórcz westchnień i "trzymaj się", "och" "ach", nie miały tym ludziom nic do zaoferowania. Co się stało z dorosłymi psami i ze szczeniakami nie wiadomo. Tak jak tutaj - ten sam modus operandi. To tyle jeśli chodzi o fakty. A teraz, za co dostałam bana - za moje pytania, wielokrotnie powtarzane na wątku smalcowni: Dlaczego czekały aż pół roku z interwencją, pozwalając by kolejne psy cierpiały i ttraciły życie w męczarniach? Dlaczego odrzuciły fachową pomoc Emira? Dlaczego zrezygnowały z umieszczenia psów we współpracującej z nami klinice, w któej było przygotowane miejsce dla psów wymagających pomocy / kwarantanny? Dlaczego nie zadbały o właściwą opiekę weterynaryjną? Co się stało ze szczeniakami? Co się stało z dorosłymi psami? One nawet w telewizji wyglądały na potrzebujące pomocy lekarskiej. Ponieważ moje pytania zostały uznane przez niektóre zasłużone dogomaniaczki jako sianie nienawiści, podburzanie i ogólnie robienie zadymy, podczas gdy świat dogo piał z zachwytu nad dokonaniami bohaterek z Częstochowy, wątek został przez moda wyczyszczony z "nieporawomyślnych" postów, a ja zostałam zbanowana na trzy miesiące. Ot, i tyle.
-
[quote name='Marinkaa']A skoro mowa o wspaniałości działań różnych fundacji, to zapytam tylko dlaczego Fundacja Emir nie pomogła Karo, który znajdował się w pobliżu obszaru działań tej fundacji? Karo i pozostałe zwierzęta (które nadal tam przebywają) bardzo długo "prosił się" o pomoc.. przecież dziewczyna, która zainteresowała się losem tych zwierząt tak długo czekała, prosiła i nic. Dopiero FFA o/Wrocław zgodziła się pomóc Karo. To tyle z mojej strony na temat porównywania fundacji.[/QUOTE] Marinkaa, po pierwsze to nie jest wątek fundacji Emir, więc "co ma piernik do wiatraka"? Po drugie, jeżeli chcesz się dowiedzieć, dlaczego fundacja Emir podjęła lub nie podjęła jakichś działań, to proszę załóż stosowny wątek i tam zadaj konkretne pytanie, a jestem przekonana, że ktoś z zarządu Emira zabierze głos i wyjaśni. Po trzecie, to nie jest tak, że o/Wrocław jest cacy, a o/Częstochowa be. Nie znam ludzi z FFA Wrocław, ale jeżeli ich koleżanki naruszają prawo, a zarząd nic nie myśli w tej sprawie zrobić i zamiata pod dywan, to rzuca to także cień na "Wrocławiaków". Ja w każdym razie nie chciałabym być częścią organizacji, w której działają takie osoby jak panie Renata i Kamila (florida blue)!
-
Powiadomiłam kilka dni temu szefową FFA, panią Joannę Zarembę, że niedobrze się dzieje w oddziale częstochowskim, podając jej linka na ten wątek. W emocjach zapomniałam się podpisać, bo wstawiałam link nad "Z poważaniem" i kliknęło mi się potem "wyślij. Jednakże pomimo braku nazwiska, mojego maila trudno byłoby uznać za anonim, ponieważ wysyłałam z adresu mojej własnej firmy, więc nazwa firmy widnieje w mailu. Wiecie co mi pani Joanna odpisała? Bynajmniej, ani słowa na temat tego co wyprawiają jej wolontariuszki. Sarkastycznie zwróciła mi uwagę, że niepodpisanie się imieniem i nazwiskiem nie przynosi mi chluby! Zapewniam Was, że gdyby (w co trudno mi uwierzyć, ale załóżmy...) którykolwiek z wolontariuszy Emira wykręcił taki numer jak paniusie z częstochowskiego FFA, to z całą pewnością natychmiast przestałyby mieć cokolwiek wspólnego z tą organizacją, a szefowa albo rzecznik prasowy niezwłocznie zabrałyby głos w tej sprawie. Zgoda, że nikt nie jest doskonały, ale w porządnej organizacji zarząd bierze odpowiedzialność za to, co robią wolontariusze i natychmiast podejmuje działania, jeżeli łamane są standardy. Co innego, gdy standardy takie nie istnieja... Wtedy pozostaje atakowanie osób zadających niewygodne pytania :diabloti:
-
[quote name='Alicja'][B][FONT=Arial]myśle ze florida :roll:powinna zakończyć swoją dziwną działalność bo do pomocy psom to ma ona daleko :angryy:[/FONT][/B][/QUOTE] florida powinna najpierw sama sobie pomóc. Nie jestem specjalistą, więc nie wiem, jaka to jednostka chorobowa - takie pragnienie błyszczenia i bycia podziwianym, taka dobroczynność na pokaz, bez racjonalnego myślenia, ale to chyba można jakoś leczyć :eviltong:
-
Wszystkich zainteresowanych tym jak florida blue i jej koleżanki z FFA korzystają z fachowej pomocy po tym jak same schrzaniły sprawę, która przerosła ich ptasie móżdżki (przepraszam was ptaki, wiem, że wcale nie macie małych móżdżków, a wręcz przeciwnie), odsyłam na wątek Nefretete / Ondy, która w końcu została chybe Nefrondą, czy coś w tym stylu. W tym miejscu zmoderowałam się sama, napisawszy przedtem parę epitetów pod adresem floridy i jej koleżanek, bo uznałam, że szkoda by było dostać bana z powodu takich niefajnych osób. Jedno pytanie florida: A po co żeście się zabierały za "pomaganie" temu psiakowi, skoro nie macie ku temu odpowiednich środków - możliwości finansowych, odpowiednich domów, które są w stanie unieść ciężar opieki nad psem, zaplecza weterynaryjnego? Piszesz, że potrzeba 1000 zł, a nawet nie wiesz, czy obejmuje to pobyt w szpitalu czy tylko leczenie/zabieg? A co ty właściwie wiesz? Jedno wielkie zero i kompromitacja. Jesteś spalona koleżanko. Już nikt ci nie uwierzy w twoje łzawe historyjki. A dlaczego florida postanowiła łaskawie się odezwać? Proste: bo się przestraszyła skutków tego, co nawywijały w związku w Partyzantem. Z piątą klepką czy bez, chyba nie można być tak głupim, żeby nie zdawać sobie sprawy, że się sobie strzeliło w stopę?
-
[quote name='__Lara']W sumie to dziwi mnie, że od chwili pogmatwania się sprawy przestała tu wypowiadać się florida. Byłam wcześniej na jej wątkach i nie dopatrzyłam się krętactw. Ale to wszystko dziwne :shake:[/QUOTE] Ciebie dziwi? Nie dopatrzyłaś się? To może przeczytaj dokładnie te wątki, w których udzielała się jakimkolwiek działaniem florida blue. Na jej wątkach jest ciągle ten sam model - achy ochy biedniutkie cudowne błagam pomóżcie. A jak się pojawiają prawdziwe problemy i trzeba się wykazać prawdziwą operatywnością, wiedzą i doświadczeniem, to pani florida znika jak w oparach trójkąta bermudzkiego, zostawiając ludzi, którym problem na głowę zrzuciła, bez pomocy, a założone przez siebie wątki bez odpowiedzi. Co najwyżej w końcu po nagabywaniach zabiera od nich pieska, bo nagle znalazł się cudowny domek. I... piesek znika, a nasza droga florida pławi się w ciepełku sławy jako ta cudowna dobrodziejka pieska. Ta osoba powinna już dawno znaleźć się na czarnej liście, bo jej działania są co najmniej podejrzane. A tym razem to jeszcze naruszyła prawo narażając zdrowie innych osób. I nie tylko Ivette, bo jeżeli pies nie daj Boże był zarażony wścieklizną i uciekł, to jest to potencjalne zagrożenie dla wielu ludzi i zwierząt. Że o wystawieniu do wiatru osób, które się w sprawę Partyzanta zaangażowały przemując się i szukając mu domu, nie wspomnę...
-
Słuchajcie, czy mnie się wydaje czy też florida i jej koleżanki z tej pseudo-fundacji myślą, że my wszyscy tutaj jesteśmy idiotami? Być może mierzą nasz poziom intelektualny swoją miarką? Jeśli o mnie chodzi, to ja z piaskownicy wyrosłam już kilkadziesiąt lat temu! A tutaj umysłowość jak znad babki z piasku! Ivette, zrób zrzut tego wiekopomnego wystąpienia tej Marty. Będzie jak znalazł dla prokuratora! Jeśli potrzebujesz pomocy prawnej, napisz do mnie na PW. Te baby są tak bezdennie bezmyślne, że nawet teraz nie zadały sobie trudu, żeby poczytać, jakie prawo złamały. Moim zdaniem grunt im się pod d...rogą pali, wymyśliły historyjkę, kazały Marcie ją sygnować na forum, tylko zapomniały, że historyjka się nie trzyma kupy z tym co wcześniej pisały. Słów brak! Ivette, byłaś u lekarza? Uważam, że powinnaś się zaszczepić przeciw wściekliźnie, tak na wszelki wypadek. To teraz nie jest już "seria bolesnych zastrzyków w brzuch", jak bywało kiedyś. Zastrzyk podskórny, chyba w trzech dawkach co parę miesięcy, o ile dobrze pamiętam - zapytaj Zofię&Saszę, bo ona ma świeżo w pamięci. Nic strasznego w każdym razie.
-
[quote name='Cajus JB']To na kilku watkach są w takim razie konta porzucone. Bo wątpię aby ktoś dodawał post lub dwa na miesiąc.[/QUOTE] Może też być tak, że jak za dużo niewygodnych rzeczy pisze albo zadaje niewygodne pytania dla "osób z towarzystwa" (są tutaj niektórzy co wydają się być nietykalni) to posty mu usuwają i dostaje na jakiś czas "bana", czyli może sobie tylko czytać, ale nie może pisać. W ten sposób "dorobek" postów zostaje zredukowany, a sam użytkownik pozostaje "niemy" tak długo, jak długo trwa jego kara (czasem parę miesięcy, czasem nawet rok - decyduje moderator) :evil_lol: