-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
[quote name='Pies Pustyni']Prosze o inny zestaw pytan ;) - nie bardzo Cie rozumiem...[/QUOTE] Tak sobie kombinuję (ale czysto hipotetycznie) że pozycja psa w "wielkim mieście" jest mocno niedookreślona. Poza domem/mieszkaniem nie ma czegoś takiego, jak terytorium - a jeśli jest, w rozumieniu jakiegoś psa, to jest ono nieustannie zawłaszczane przez inne psy. U mnie na osiedlu miało miejsce dość nieprzyjemne pogryzienie suki przez inną sukę. Znały się z widzenia po sąsiedzku i jedna nie za bardzo lubiła drugą. Właściciele jakoś to brali pod uwagę w bezpośredniej bliskości miejsca zamieszkania. Ale doszło do przypadkowego spotkania na terenie pobliskiego spacerniaka. Duży teren, psy na ogół puszczane luzem. Suka, która nie lubiła, wyhaczyła tę drugą z odległości kilkunastu/kilkudziesięciu(?) metrów - wystartowała, zaatakowała i pogryzła w tempie błyskawicznym, mimo, że "ofiara" była w towarzystwie innych, nieznanych agresorce psów. Oczywiście to przejaskrawiony przykład, ale każdy z nas chodzi z psami mniej więcej w te same miejsca, pies obwąchuje te same słupki, zostawia swoje ślady, spotyka tysiące innych - skąd mamy wiedzieć, kto komu spasuje? Nam się może wydawać, że to pierwsze spotkanie, a one może już dawno mają "na pieńku"? Może nieoczekiwana z naszego punktu widzenia reakcja psa to nie kontynuacja, ale zwieńczenie trwającej od tygodni rozmowy, która całkiem nas ominęła, bo była poza naszymi możliwościami percepcji? Tak się tylko zastanawiam w sferze wyłącznie poznawczej :) Bo w praktyce to się zawsze sprowadza do tego samego - nie ma gwarancji na to, jak pies się zachowa. Można mieć tylko bardziej lub mniej uzasadnioną nadzieję, że się wie, jak.
-
Zdaję sobie sprawę z tej zasadniczej różnicy. Ale czy aż mega schizy? Bo jakoś na spacerniaku tego nie widać (oczywiście ja nie dostrzegam tych niuansów typu napięcie mięsni czy błysk oka). Czy z punktu widzenia psa, który wychodzi na spacerniak obsikany i zawłaszczony przez setki - dosłownie - psów, kontynuacja "rozmowy" zawsze ma uzasadnienie?
-
Jeśli są psy, które ostrzegają w sposób dla człowieka niezauważalny, to w praktyce wychodzi na to, że nie ostrzegają (już mówiłam, że lubię praktykę ;)). Niuansowanie stopnia napięcia mięśni i błyśnięcia okiem, które można - być może, nie wiem - nabyć przez dłuższy czas przebywania z jednym psem, a które dla osób postronnych jest widoczne jedynie na filmie puszczonym w zwolnionym tempie, ma oczywiście jakąś tam wartość poznawczą, ale praktycznie w żaden sposób nie poprawia poczucia bezpieczeństwa zwyczajnych zjadaczy chleba, którzy ze swoimi psami muszą na co dzień wychodzić między ich pobratymców. A od trochę innej strony - rozmowa - jeśli dobrze rozumiem - dotyczy relacji w ramach tego samego gatunku. Podejrzewam jednak, że większość miała okazję zobaczyć psa, który przypuszcza atak na potencjalną ofiarę (kota, gołębia itp.). Bez ostrzeżenia, bo przecież głupi nie jest. Czy rzeczywiście trzeba jakiejś mega schizy, niezwykle rzadkiego przypadku choroby psychicznej, żeby takie zachowanie zostało przeniesione na inne osobniki tego samego gatunku? Bo gatunek dość zróżnicowany jest...
-
Jeżeli są wyjątki od reguły, to już nie można mówić ZAWSZE. A napięcie mięśni - no cóż - nie napinając mięśni to się nawet tyłka z fotela nie da ruszyć, a co dopiero zaatakować ;)
-
Dzięki za opinię. Popytam jeszcze weta, jak wygląda sytuacja w okolicy, czy mają dużo zachorowań i może faktycznie odłożę to jeszcze o rok.
-
W ZKwP nie, ale jest ZOND i chyba organizuje wystawy. Co oczywiście nie zmienia faktu, że te psy na wystawowe nie wyglądają w żadnym wypadku. Coś strasznego :shake:
-
Muszę na moją Zochę (córkę) spróbować wołać Nika - może jej się słuch poprawi, jak wołam czy lekcje odrobione :D Na psa wołam najczęściej po imieniu ale "chodź tu psie jeden" też jest dość skuteczne ;) W jakichś poradach dotyczących wychowywania psów czytałam, że wiele psów żyje w przekonaniu, że mają na imię "Nie!" ;)
-
Nierefolmowalny uciekinier czyli pies który jeździ autobusami!
filodendron replied to marra's topic in Wychowanie
[quote name='marra']o matko, a to jadalne jest?[/QUOTE] No jadalne. Przynajmniej w teorii, a czy normy europejskie spełnia, to nie wiem. Takiej "kości" z prasowanej skóry też przecież nie przetniesz nożem - na tym polega zabawa, że pies musi memłać, memłać aż zmiękczy i będzie się dało ugryźć. -
Nierefolmowalny uciekinier czyli pies który jeździ autobusami!
filodendron replied to marra's topic in Wychowanie
[quote name='Koszmaria']są piłki z preparowanej skóry a'la tenisowe-ale w środku już coś mają,nie wiem co.[/QUOTE] No właśnie mają taką grubą na centymetr warstwę czegoś zjadalnego, ale w środku jest pusto. To nie jest taka skóra, jak w tych "butach" do gryzienia, tylko grube cuś, że trzeba było wiertarką nawiercać :) -
[B]Martens[/B], co mi radzisz - bo u nas był komplet szczepień w szczenięctwie. Potem wirusówki w wieku dwóch lat i teraz - zgodnie z planem - powinnam powtórzyć wirusówki, bo minęły kolejne dwa lata. Dać mu jeszcze rok? (Powiem szczerze, że niepolitycznie nie przepadam za szczepieniami - dziecko też szczepię tylko tym, co obowiązkowe, bez żadnych wynalazków)
-
Bo się niuni ślizga na parkiecie :) Trzeba kupić specjalny kawałek dywanika ;)
-
[quote name='Aysel']To jest bujda i tyle Wam powiem. Mam psa który miał taki problem, ale ZAWSZE choć minimalnie można rozpoznać kiedy pies chce zaatakować. I na to nie ma bata. Można się zagapić i nie zauważyc napięcia mięśni chociażby. Ale ZAWSZE jest jakaś reakcja. Tylko, że my NIE ZAWSZE potrafimy lub mamy możliwość ją zauważyć. Tyle póki co. Nie mam teraz jak pisać.[/QUOTE] Możliwe, tyle że czasem to ostrzeżenie to tylko błyśnięcie okiem na ułamek sekundy. Może inny pies zauważy, człowiek - nie. Więc w praktyce wychodzi na to, ze bez ostrzeżenia (lubię praktykę, w przeciwieństwie do teorii ;))
-
My wirusówki szczepimy raz na dwa lata. Chyba większość szczepionek p. wściekliźnie obecnie ma dwuletni okres działania zagwarantowany przez producenta. Niestety w Polsce prawo za tym nie nadąża i jest obowiązek szczepienia co rok - niezależnie od szczepionki.
-
[quote name='perfectly']Zgadzam się maluszki cudne...wszystkie! :), z góry przepraszam, ale szukam fajnych książek o szkoleniu psów,godnych polecenia, wiem że "zaśmiecam" ale przeszukanie całego Dogo...niewykonalne;D, poszę pomóżcie![/QUOTE] To może zajrzysz na mój bazarek? :) (Podlinkowany w banerku). Jeśli szukasz czegoś z kategorii pozytywnego szkolenia (kliker) to są tam książki B. Waldoch i K.Pryor. Obie mają swoich gorących zwolenników.
-
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
filodendron replied to Energy's topic in Już w nowym domu
Ten szczeniak to się chyba komuś zgubił :( Dziewczyny, podbijajcie trochę bazarek - może wpadnie parę złotych ;) [url]http://www.dogomania.pl/threads/194228-Ksi%C4%85%C5%BCki-o-szkoleniu-ps%C3%B3w-na-pudle-w-potrzebie.-Do-22.10.10-do-godz.-24[/url] -
Przydomki hodowlane - problem przyszłych hodowców bez weny...
filodendron replied to mysza30's topic in Przydomki
[quote name='gombar'] [B]Rudzielec[/B]:-)[/QUOTE] To jest fajne. I bez polskich liter :) -
One są urocze :) To musi być niesamowite mieć takie śliczności w domu :)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Magda25']A próbowałaś kiedyś takiego uciekiniera unieruchomić ? Chwycić za obróżkę czy szeleczki i pieseczka przytrzymać ? [/QUOTE] Ja raz próbowałam... i o mały włos nie zostałam ugryziona. -
[quote name='puli'] Głaskanie obcych psów w obecnosci własnego to jedno z większych świństw jakie możemy mu zrobić. To znacznie większe świństwo niż obściskiwanie sie z cudzym mężem na oczach własnego czy oczekiwanie od dziecka że będzie pokornie patrzyło jak matka szczebiocząc obciumkuje połowe przedszkola. Dziecku i mężowi da sie to jakoś wytłumaczyć (czasami), natomiast pies nie jest w stanie pojąć dlaczego najbliższa istota lekceważy jego poczucie własności, pozwala na naruszanie jego terytorium i zaburza hierarchię wzbudzając w nim poczucie zagrożenia i niszcząc pokładane w niej zaufanie. [/QUOTE] No to teraz to się zaniepokoiłam. Znaczy, że na spacerze nie wolno mi pogłaskać innego psa? Mój pies w ogóle na to nie reaguje - mam podejrzewać, że dusi wewnątrz wielką frustrację, tylko nie daje tego po sobie poznać? Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale szczerze mówiąc do dość powszechny widok na spacerniaku - ludzie spotykają się ze swoimi psami i co raz ktoś głaśnie innego psa, nawet jeśli pierwszy raz dołączył do grupy. Nie mówiąc o tym, że gdy spotykam kogoś już bardziej zaprzyjaźnionego, to wręcz psy się nami "wymieniają" - na powitanie mój pies podchodzi do właściciela tego drugiego psa, a jego pies podchodzi przywitać się ze mną. Do głowy by mi nie przyszło, że to tak fatalny nawyk.
-
Chciał czy nie chciał - wyglądają jak pluszaki :D Słodkie
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Skoro zaczął psa lać, to chyba dał w ten sposób wyraz swojemu poczuciu winy ;) Ja miałam lepiej - stałam z pięć minut aż właścicielka przyjdzie po swoją sukę, która bardzo chciała się z moim psem pobawić i przybiegła chyba ze stu metrów jak pocisk. Panienka w tym czasie rozmawiała ze znajomym. Mogłam sobie pójść razem z jej suką, ale żal psa, więc czekałam. Jak w końcu łaskawie przyszła, to jeszcze musiałam się tłumaczyć dlaczego swojego psa nie spuszczam ze smyczy :D -
Oooo wow, jakie szczureczki przesłodkie :)
-
[quote name='gops']napewno :) to nic strasznego nie bylo , takie rzeczy sie zdarzaja i bardzo zadko sie zle koncza[/QUOTE] No nam pierwszy raz się zdarzyło. Jasne, że to nie trucizna, bo gdyby tak było, to bezdomniaki padałyby pokotem, ale jednak stresik jest ;)
-
U nas wszystko w porządku - to już chyba przeleciało przez psa, co?