Jump to content
Dogomania

jolkablaszczyk

Members
  • Posts

    346
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jolkablaszczyk

  1. slicznie!
  2. Na 99% się przeprowadzam. odezwała się fabryka mebli w regionie Buskerud (okolice Oslo, Drammen). Od jutra zaczynam ostatni tydzień wypowiedzenia w Burger Kingu. w najblizszy weekend znajomi przewożą moje graty do siebie, skąd będę miała okolo 3 km do pracy. Psy wczoraj pojechały z Bartkiem, bo póki czegoś dla nas nie wynajmę tam, to nie mogę ich zabrać ze sobą. Tzn na ścisłość bym mogła, ale obydwa psy musiały by mieszkać w kojcu, więc lepiej będzie jak zostaną z Bartkiem. Tam gdzie będę mieszkac jest totalne zadupie :) już się cieszę. Do najbliższego większego miasteczka jest 80km. :D i nie ma tam owiec! więc nie ma płotków ani murków, wszędzie można łazić :) dla psow to będzie nareszcie raj :) mam nadzieję, że niebawem będą się ze mną mogły cieszyć tamtejszą naturą i wszechobecną swobodą :) kilka screenów z google maps :)
  3. no dokładnie :D zabawny podpis,... bym powiedziała nieadekwatny :D
  4. cudak :) piegi opala :)
  5. tzn oni lubią i się zajmą, ale widać, że to nie ich pasja... moje psy są przyzwyczajone, że są rozumiane.... że mają ze mną silną więź, że rozumiemy sie bez słow.... i jeśli potem trafiają pod opiekę kogoś kto sie naoglądał cesara millana i mi gada, że pies nie powinien pierwszy przechodzic przez drzwi to mnie krew zalewa...... ciężko mi psy w takich warunkach ogólnego niezrozumienia zostawiać... oni starają sie z nimi bawic, pogadać, pomiziać... ale w sumie psie sygnały i emocje odczytują słabo mimo iz pewnie sie starają tzn podstawowe potrzeby zapewnią ale juz z resztą jest kiepsko... moja rodzina tzn rodzice też bardzo pro-zwierzęcy, z tym że tata bardziej odnajdywał sie w psach a z kolei moja mama to kociara nad kociary.. ja w sumie z kotami też potrafię sie zaprzyjaźniać i rozumieć wiec myślę, że we mnie skumulowały sie zapędy obojga rodziców :). choć wiadomo z psem jest więcej możliwości więc dlatego wybieram je... a nie koty. Bartek jest też z tym na bakier. Podam może kilka przykładów.... jak bartek wyprowadza Hiro na spacer to krzyczy na niego każąc mu siadać żeby ubrać mu obrożę i kantar.... i ogólnie psa musi zastraszyć, żeby pies mimo ekscytacji usiadł..... a ja wiedząc, jak Hiro kocha spacery pozwalam mu sie przez chwile ekscytować a potem spokojnie mowię "Hiro- stop, zaczekaj" i pies stoi spokojnie i czeka aż go ubiorę i pozapinam.... i wkurza mnie to, że Bartek krzykiem wymusza cholera wie po co jakieś głupie "siad" i psuje psu radość z wyjścia na spacer... zupełnie niepotrzebnie bo można założyć mu akcesoria gdy stoi a nie siedzi... kolejny przykład wynika z tego, że Bartek nadal nie rozróżnia psa lekowego jakim jest hiro od psa agresywnego i stosuje podczas spaceru szereg dziwnych zachowań które są na wyrost .... typu omijanie wszelkich istot szerokim łukiem, przechodzenie na drugą stronę ulicy gdy idą ludzie itp... ściąganie maksymalnie obroży i kantara gdy ktos tylko zamajaczy na horyzoncie...po prostu paranoja.... ja oczywiście mu tłumaczę, że ta jego panika sie psu udziela i pies jest bardziej nerwowy podczas spaceru z nim....ale jak grochem o ścianę :( No i wychodzenie z bloku.... krzyczy mi na tego psa i go straszy tylko po to by on (Bartek) mógł wyjść pierwszy..... nosz k**wa mac..... choć Bartek robi tak dlatego, żeby Hiro kogoś nie przestraszył czy nie ugryzł..... np przy wychodzeniu/wchodzeniu z/do windy.... więc ogólnie Bartek wychodząc z dwoma psami ciągle się szamocze :D wygląda to zabawnie bo widać że nie ogarnia a stres i panika tylko to wzmagają..... ja pozwalam psu wychodzic przodem bo jest wygodniej a do kontroli sluży mi przecież kantar! Bartek mimo iż mu tłumaczę nie wierzy w kantar i efekt jest opłakany..... Nie wiem .... ja nie mam problemu żeby widzieć świat oczami psa i umieć sie dostosować do warunkow, sytuacji i emocji psa i jakoś tak nam to łagodniej wychodzi... pies uwielbia spacery, podstawia pysk żeby mu kantar założyć i nie ma z tym problemu. wiadomo mam oczy do okoła głowy i obserwuję otoczenie żeby przewidzieć rozne sytuacje ale nie ma w tym stresu czy paniki..... u Bartka się tak nie da... on by musiał psa na odludziu na spacer wyprowadzać, bo miasto z psem lękowym go przerasta..... koleżanka, ktora też jest psiarą mi tłumaczy, że podstawową różnicą jest to, że Hiro mnie uważa za przewodnika a nie Bartka.... ale gdyby tak dłuŻej Hiro pozostawał pod opieką Bartka to pies rzeczywiscie będzie myślał, że wszyscy obcy są zagrożeniem.... ja aprawdę staram sie bardzo pokazywać Hiro, że obcy niesą groźni i niebezpieczni i nie trzeba ich straszyć szarżując a Bartek robi na odwrót..... :/
  6. kolejny spacerek... coraz częsciej miewamy wiosenne dni choć jeszcze sporo deszczu i wiatru miedzy tym.... w najblizszych dniach ma byc wiecej słońca ale za to zowu będą kilku stopniowe przymrozki do -5, więc zobaczymy czy uda sie gdzieś z piesełami poszwędać....' póki co galeryjka... 3.3.17 spacer
  7. ehh... fajna taka błotna beztroska :)
  8. ja ostatnio w sportowych gustuje wiec obkupiłam sie dresami i leginsami... ze o adidasach nie wspomnę... :)
  9. No i co teraz? mamy do świąt czekać na zdjęcia?? To chopciaż byś Brando pokazała.. :P w końcu nazwa forum zobowiązuje... :P
  10. tak, ale nikt ich tam nie zabierał... tylko ja je tam (na finnoy) zabieram na dłuższe spacery,... jak psiaki są pod opieką bartka to tylko krótkie spacery fizjologiczne.... nie ma niestety ani on ani jego rodzinka serca dla psów... :( także wolę, żeby były ze mną bo ja je po prostu lepiej rozumiem i zabieranie ich na dlugie spacery nie jest z mojej strony żadnym poświęceniem..... a oni mieli wywalone.... odwirować i do domu.... :( na FB mam kilka filmików jak miały głupawkę przy tej sadzawce..... :) co do butow ... to ostatnio stwierdziłam, że chyba mi odwala bo trzy pary butow z tej "wystawki" kupiłam jednego dnia..... :D i w sumie tak dla samej siebie sobie uwieczniłam jak sie "za-adidasowałam" :D to i tak są tylko te nowe egzemplarze bo chyba bodajże dwoch par nie wyciągnełam bo już są brudne i podniszczone, takie na gorsze spacery.. tzn lepsze do znoszenia z psami na bezdroża...
  11. Psy od niedzieli są znowu ze mną :) ostatnio pogoda dała nam nieźle do wiwatu, sztorm na morzu i strugi deszczu. Dzis się wreszcie wypogodziło, więc od razu gdy wróciłam z pracy zabrałam psy na dłuższy spacer... czuć już wiosnę w powietrzu! wcześniej jak byłam je odwiedzić na wyspie to też sie z nimi naspacerowałam.... także też trochę zdjęć jest. Dzisiejsze zjecia jeszcze w aparacie wiec poki co link do galerii z odwiedzin na Finnoy spacer z psami - Finnoy ... :) edit: no i drugi link z dzisiejszego szwedactwa :) galeria
  12. ja to ostatni raz byłam na pogrzebie taty, a zmarł w 2008 czyli w maju będzie 9 lat.... także nie czesrto na szczęscie bywam..
  13. mam jeszcze kilka jego zdjęć ale tylko na tym nie widać, że mewy mu już oczy wydlubały i generalnie, że już nie jest "pierwszej świerzości". jakbym pojechała dalej to bym nie iwedziała morświn czy delfin czy zywy czy nie itp... także pokusa byla zbyt duża, zeby odpuścic... mieszkam tu prawie 5 lat a pierwszy raz miałam taką "przygodę". koleżanka się śmieje, że ja mam jakiś chyba magnes w sobie co przyciągajakieś takie przygody. bo jak np. bylam u niej to udało mi sie widzieć łosia...... piękną ogromną klepę, ktora biegła dostojnym klusem przez pola w kierunku lasów... ta moja koleżanka mieszka tam ze dwa lata i nie widziała nigdy łosia, mało tego jej sasiad jest mysliwym i na cały sezon "udało' im się (z ok 40-toma innymi kolegami) ustrzelić zaledwie 2 sztuki. a ja przyjechałam w piątek po południu a w sobotę rano łoś mi po polach biega :D także tego.... cos w tym jest :D
  14. miałam może z 1,5 minuty czasu by sie zastanowic czy wysiadać czy jechać dalej do Stavanger... w pierwszej chwili chciałam podjechać w inym czasie, np jutro.. ale pomyślałam, że w nocy bedzie przypływ i może go mi sprzątnąć... poza tym jak jestem już tu tak blisko to po co sie od niego oddalać? a jak jest żywy i można go uratować?? No to wysiadłam...... cały ten odskok trwał może z 25 minutek... :) poterm znow poszlam na przystanek podejchałam kilka przystankow aurobusem i przesiadłam sie do pociągu by w 10 m iut dojechac do centrum,. mogłam juz tez zostać w tym busie ale bus jedzie do tego samego centrum ok 30 minut a nie tak jak pociag 10 :) wiec jest roznica i mimo iż bylam zmeczona i zmarznięta to wolałam sie przesiadać niż kisic tyle czasu w powolnym autobusie :)
  15. nie wiem... może go przyplyw zabierze... nie wiem .. może tak być że norwedzy wiedzą gdzie zgłaszać takie przypadki, moze ktos sie tym zajmuje i je utylizuje albo badają takiego padłego delikwenta... nie mam pojecia...
  16. jeszcze jak wracałam (troche busami troche pociągiem) to jadąc pociagiem nad fiordem wypatrzylam brzuch wielkiej ryby nad brzegiem, nie zastanawiając sie wiele wysiadłam na najblizszej stacji, poleciałam na najblizszy przystanek, podjechałam kilka km busem i wysiadłam żeby mieć możliwie jak najblizej do brzegu fiordu. wstrzeliłam sie idealnie bo gdy dotarłam nad brzeg i gdy spojrzałam w lewo zobaczyłam może z 30-40 metrow ode mnie tego ssaka... martwy morświn... :(
  17. że psy powinny być trzymane na smyczy ze wzgledu na to, że sezonowo na terenach przez ktore przebiegają szlaki pasą się owce.
  18. a tu coś dla spostrzegawczych..... wysiadłam z busa na Strondavika, poszłam żółtą drogą przez dwa parkingi, potem odbiłam w prawo żeby wdrapać się na Bjornfjell (niedźwiedzia góra) potem zeszłam czerwonymi szlakami najpierw do Mattiudla i Paradis-skaret i dalej przez Vassfjellet by zejść ostatecznie przy Sand-vika :) z autobusu wysiadałam coś ok. 11:30, po 12:30 zaczełam złazić z miśka, by po 15 być na Sandvice... :) taka o, wycieczunia :) poniżej link do całego albumu z dzisiejszej eskapady.... było super :) w wiel;u miejscach szłam na czuja, oznaczenia na szlakach gorzej niż kiepskie... to cud że w tym gąszczu szlaków udało mi się przejść to co sobie zaplanowałam..... sama byłam zaskoczona, że mi sie udało :D album 10.2.17 górki
  19. byłam dziś na tej mojej wycieczce po gorach....
  20. Bartek już przez telefon zagaduje, żebym przyjechała w niedzielę do nich "Bo Hiro się ucieszy" :D Maszy chyba ten pypeć na powiece zaczyna przeszkadzać bo coś mi mówił że oko jej mocno łzawi, musze to oblookać....
  21. czujność o poranku w tramwaju?? o matko to to awykonalne! :D ja jak jadę po 5 rano w autobusie przez ponad poł godziny to musze cos przekąszać (ten wyraz sie odmienia w ogóle? i chyba inaczej??) żeby nie przyciąć komara ....
×
×
  • Create New...