Jump to content
Dogomania

***kas

Members
  • Posts

    976
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ***kas

  1. a nie to ten sam. Atos- była 6 miesiecy na kwarantannie, ludzie z Akit w potrzebie, próbowali go wyciągnać, to nie można było, potem poszedł do adopcji, ale wrócił bo wyje w nocy. Co ciekawe, okazało się, że Atoś wył, ale przez 1 noc, potem był już spokój. Pieś świetny zrównoważony, dogaduje sie z sukami, inne psy olewa(słowem-akita) także Moniko, Bardzo prawdopodobne, że Atosowi, robiłaś fotki...
  2. Łe no jasne, ale mimo wszystko, terrier to terrier- szczekliwość, charakterek, no mimo wszystko trzeba brać pod uwagę-a tam wszystko było słodko-cukierkowo...:roll:
  3. Kasiu, dziękuję, miejmy nadzieje, że ktoś Foczkę wypatrzy, bo dziewczyna naprawde fajna- i jak na moje oko nie będzie z nią wielu problemow...:roll:
  4. Będziemy się cieszyć jak Fibulec będzie grzał dupsko w nowym Domku, z tego co mwiła Malwina, Fibi będzie miała raj na ziemi. Domek z ogrodem, wiec warunki dla niej idealne, no i płot solidny, bo DS fibulca odwiedzają dziki ;) Jeżeli była by potrzebna operacja, to opiekuni będa potrafili się niuńką zając. Zatem trzymać kciuki. W piątek będzie konsultacja z wetem, IWONKO,(ick) dzięęękujemy Ci ogromnie. Nawet nie sądziłam, że są jeszcze ludzie, który tyle pomocy ofiarują bezinteresownie. No i miejmy nadzieję, że wszystko będzie ok. :roll: Aga, to jak wszystko pojdzie dobrze, rozumiem, że oblewamy winkiem? :diabloti:
  5. Rauni, ale dla Ciebie większość ras jest łatwa w prowadzeniu :diabloti:
  6. o ile jeszcze co do pudla i mopsa się zgodzę, to już przedstawianie terriera, jako domowego pieszczoszka jest lekkim przegięciem. No i ani słowem nie wspomniane, że Owczarek Szkocki Collie-wcale taki łatwy nie jest, a już szczególnie teraz kiedy więcej psów nawet w hodowlach to psy lękliwe i całkowicie wyprane z popędów. Ewentualnie, jeżeli trafi się nam osobnik fajny-to warto mu zafundować jakaś pracę-toż to owczarek jak by nie było... No i golden-to mimo wszystko myśliwski pies- dla niego nie tylko bezmyślne latanie, ale jeszcze jakieś szkolenie, praca... :shake: nie podoba mi się. Bardzo pobieżnie informacje. Jak dla mnie za mało wnikliwe.
  7. no, wiesz my to nazywamy roboczą odległością spacerowa, Diego przy nodze, Joko hen hen, a Rudzielec w okolicach 15-20m od nas. Co nie zmienia faktu, że wszystkie cholery odwoływalne, kurde dziwne te psy...:diabloti: Taka mieszanka wybuchowa na spacerze wspólnym jest do ogarnięcia w brew pozorom. Problematyczna jest tylko Ruda- i to ona z reguł na lince. Joko-na niej widać najwięcej moich błędów, bo w zasadzie to z nią przerabiałam samodzielne szkolenie pozytywnymi metodami. :roll: Ale i tak jestem z niej i siebie dumna :diabloti:
  8. nieee, grypy nie mam, ani świńskiej, ani innej, ale lekarze przykazali odpoczywać i domu siedzieć. Toteż Kasia sie słucha. A Twoje Rude to niby takie przy nodze spacerujące łowcarki :diabloti:? Joko by się z nimi dogadała :razz:
  9. Fur, daj mi sie chociaż tu wykazać, mam preteks co by na chodzie być :diabloti: a nie w domu siedziec 24/7- zwariuje z nieróbstwa. Pan Marek nadal aktualny, i nadal zdecydowany na suczydła, u pani Marii wykryli jakiegoś guza na ramieniu, podejrzewają, że to złośliwe, ale póki biopsji wyników nie będzie, nie ma co panikować. Sama pani Maria czuje sie dobrze, ale w szpitalu ją zatrzymują do końca tyg. Marek chętnie weźmie obydwie, ale wiecie same jak to jest z 2 psami. Nie wiem czy nie porywa się z motyką na słońce, także jak jest chętny to go przemaglować. No i tyle świeżych wieści u nas. Będe teraz regularnie na dogo, bo i tak nic innego do roboty nie mam, a TZ mi zabrał kluczyki, portfel i ogólnie zabronił z domu wychodzić więc nie ma innego wyboru:diabloti: nawet o galerię zadbałam ;)
  10. obowiązkowo z patyczkiem [IMG]http://i35.tinypic.com/1zp41f7.jpg[/IMG] a tu pies w prawie w statyce:diabloti: [IMG]http://i37.tinypic.com/30wt37d.jpg[/IMG] prawda, że ładna dziewczyna? [IMG]http://i34.tinypic.com/a5808p.jpg[/IMG] a tak wygląda większość naszych fotek rudej małpy :evil_lol: [IMG]http://i36.tinypic.com/1z32fc0.jpg[/IMG] kooniec, dziękuję za uwagę. kazali mi wypoczywać, to i wypoczywam, a z braku zajęcia to nawet o galerię zadbałam. :diabloti:
  11. uśmiechnięty Rotek-sama słodycz:loveu: Joko-w pełnej krasie, jest kawał psa z niej :roll: Rot na swoim miejscu I uwaga! Ruda!
  12. Wieelkie świeto, mamy foty-stare, ale jare :diabloti: ustawiamy się do zdjęcia, Kasia w wersji długowłosej :cool3:, a Diego głupia minka, jak na rotka przystało w lewo patrz, oczywiście to ja się wyłamałam z komendy:diabloti: Moj TZ pozuje :loveu:Joko jak zwykle nie współpracuje z aparatem:roll: a to mój teść, ulubieniec Jokulca :diabloti:a w tle nasza działeczka:razz: Szwagierka z Diegulcem :p cdn. bo to nie wsio :cool3:
  13. ja chce takiego poczwara :placz::loveu: a u nas będzie zbieranina fotkowa :roll: Rota też będzie sporo :eviltong:
  14. ech, wiecie, kurde, czemu taka fajna niuńka, ma tak pod górkę. Tyle agresorów, problematycznych psów, znajduje swoje Domu i są zdrowe, a Fibulec, ma takiego pecha...:-( Póki, co nie ma co płakać, a trzeba zrobić biopsję i myśleć co dalej. Ciotki, nie takie problemy rozwiązywaliśmy...prawda?:roll:
  15. Ciotki, osłodę życia. Samiec akity Atos już u Akitowców.:loveu: Edytko-wieelki ukłon w Twoją stronę i tutaj do obejrzenia foty [url=http://picasaweb.google.pl/poczta.akity/Atos#5399127537029353650]Picasa Web Albums - Akity w Potrzebie - Atos[/url] I okazało się, że Atos to typowa Akita-samce olewa, dziewczynki toleruje:cool3: Jeżeli Leszno wchodzi w grę to do Gfiastki(ona z tych rejonów, może będzie mogła pomóc.):roll:
  16. Ciotki mi sie troche wali na głowe życie- prawdopodobnie jutro po badaniach będą chcieli mnie zatrzymać w szpitalu. Fibulec potrzebuje operacji i nowego DT :shake: Pan Marek mówił mi w czwartek- że mamuska ma sie coraz lepiej. Jakies kardiologiczne problemy to sa. Najprawdopodobniej w środę pani maria juz będzie w domu. i jak będzie wszystko ok- to w sobote/ewentualnie niedziele Marek będzie jechał do schronu drugi raz...:roll: Tyle wiem na chwilę obecną. Aaaaa, molestowałam go żeby sie zarejestrował na dogo-obiecał mi, że to zrobi, wieć prawdopodobnie niedługo sie sam odezwie. Ja osobicie padam na pysk. :shake:
  17. ja przeczytałam co by wiedzieć czego NIE robić. Dobry poradnik, jak nie pracować z psem. ;) Ani jeden z moich psów nie przepuszcza mnie w drzwiach, jedzą zawsze pierwsze, śpią w przejściach, włażą na łózka i fotele, patrzą na mnie z góry, przychodzą z zabawka w pysku co by się jednak pobawić mimo wszystko, wymuszają mizianie, skaczą po mnie, śpią z nami w łóżku, słowem moje psy robią wszystko czego im wg Fennel nie wolno. jakoś żadne nie przejawia agresji i chęci dominacji w stosunku do mnie, czy któregoś z domowników. Co więcej- jestem dla nich najważniejsza, najciekawsza i czas spędzony ze mną jest najistotniejszym punktem dnia(no oprócz zabaw z TZ;)) no i my ze sobą współpracujemy, a nie walczymy o hierarchię w stadzie. :roll:
  18. Mojego Rota zaatakował jorek- Diego ciamajda i ciepłe kluchy, nie wiedział co z tym małym pydkiem zrobić, wiec stał jak cielak i pozwolił sobie co by mu joras dyndał na szyi. :shake:(mamy 2 koty, które go molestują nałogowo, wiec przywykł...) Małe jazgotliwe jorkowete coś w końcu zostało przeze mnie sciągnięte z mojego psa. Właścicielki ni widu ni słychu. W końcu idzie sobie. Spacerkiem, a jakże z przyjaciółeczka-ploteczki. Nie przebierałam w słowach powiedziałam co myślę o nich, o jej manierach i inteligencji. Na końcu (niekoniecznie cenzuralnie)dodałam, że właśnie jedzie policja i wet- i jej pies idzie na kwarantanne, bo jest agresywny. Panika- w miedzy czasie przyjechała straż miejska-kobieta dostała mandat 400zl. i od tego czasu jorasek chadza na spacery na smyczy i uwaga w kagańcu!. A to moje wielkie "bydle", stało jak na cielaka przystało i głupio spoglądało na małego szczurasa, który próbował go zamordować...powiadam wam dziwny ten mój pies- bo żadnego instynktu samozachowawczego nie ma...:diabloti:zginał by na ulicy jak nic :razz: na szczęście obyło się bez szycia, operacji i przeszczepu skóry, skończyło się na zastrzykach "na wszelaki wypadek", za które zapłaciła pani od jorecka. A w okolicy moich rodziców, jak mnie widza- z psem czy bez swoje pociechy na smycze zapinają. Mam opinie wariatki i chama :diabloti:
  19. jak się zachwycać nie mogłam po dopiero do dom wróciłam-ciężkie życie studenta- uczelnia i korepetycje, co by na psie żarcie zarobić. :diabloti: Ale niniejszym zachwycam się! i Prestolkiem i Brandulcem, i wyrazy mej miłości platonicznej ślę:loveu:
  20. :crazyeye: jaka bestia :cool3: moj rotek to nawet pół łapki nie może mieć mokrej, bo to takie obrzydliweee i fuj, no i w ogóle, jaśnie, arcy książę nie gustuje w takich zabawach :diabloti:
  21. aaa, dopiero teraz zauważyłam, ona ma biała końcówkę ogona :loveu: taki skunksik mały :eviltong:
  22. my z diegiem też w tym okresie(7-9 m-cy) mieliśmy podobnie- także składam to na karb dorastania ;) nie martw się to mija-potem znowu będzie wpatrzony w ciebie, domagający się zajęcia w każdej Twojej wolnej chwili owczareczek:loveu:
  23. no cos mi się zdawało, że to śmierdzi z daleka...:shake: kpina, i żenada, do potęgi.
  24. widocznie za małe masz doświadczenie, skoro Twoje psy uciekają :razz: ponadto- wiedząc ile jest bid i problemów liczyłaś, że tłum ludzi zleci się tutaj i natychmiast zacznie pomagać? każdy ma na swojej głowie po kilka a czasem i kilkanaście psów w potrzebie. Także troche dystansu do sprawy. Taka krótkowzrocznośc przykra jest, bo ograniczasz się tylko do "swojego podwórka". No i tak jak pisała Taks, z wielu sprawach się mijamy, nie rozumiemy, wole oszczędzić sobie i Tobie problemów i pomagać tam, gdzie mam jasność sytuacji i zgodność interesów :roll: Niemniej jednak zycze ci z całego serca, żeby Twoja fundacja ruszyła pełną parą i Twoje psiaki miały jak najlepiej. Powodzenia.
  25. [quote name='majkath']Czy Ty Kas sobie wyobrażasz, że moje psy chodzą smopas bez linek :cool3: wyobraź sobie, ze nie- bez szorek są tylko na ogrodzoanym na 2,5 metra terenie, natomiast na zewnątrz jeszcze nie zdarzyło im się być bez uprzęży, i biegają codziennie po 15 do 20 km do niedawna przed samochodem( ostatnio nie- bo najstarszy ma zwichniętą łapę), po leśnych terenach- przytroczone do ramy- naprawde sa padniete od koniec dnia. Ale przychodzi noc a później ranek i okazuje się, że zwiały, albo robiąc podkop na 1,5 metra wgłąb albo przełażąc przez siatkę jak po drabinie. Teraz juz siatka jest zakrzywiona u góry do środka. Naprawdę widże, że nie miałas do czynienia nigdy z husky- wierz mi , ze są niesamowicie pomysłowe w swoich poczynaniach ...[/QUOTE] zdziwisz się bo miałam i to nie jeden raz. Ba! nawet widziałam jak się wspina po siatce-ale i na to są sposoby, no i przede wszystkim- skoro w nocy są na zewnątrz i uciekają- to kojec w którym nie można zrobić podkopu i nie można uciec góra. Tyle, tylko, że na to wpadli już dawno temu i mądrzejsi ode mnie. :razz: Na każdego psa jest sposób- a jeżeli i tak nas wykiwa to zwyczajnie psa do domu i po kłopocie. ;)
×
×
  • Create New...