Jump to content
Dogomania

Sasza

Members
  • Posts

    213
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sasza

  1. [quote name='sleepingbyday']Marta ja mysle, ze jak pobedziesz tu z nami i z psami to zobaczysz, co i jak i dlaczego zostało pomieszane i niezrozumiane.. zobaczysz! a ja czekam na rekinka. mam nadzieje, że z baraczkiem sie dogada (ale tu chyba nie bedzie wiekszych problemów), azośka na bank bedzie zła, ale przezyje. Sasza upewnij sie, jakie dokoumenty i rzeczy sa potrzebne u pati... no i szukamy transportu - ty mnie źle zorzumiałas przez smsa - ja nie mam na 100% samochodu siostry, bede jej pytac, jak zsobota, ale znając jej rodzine przed piatkiem to nic pewnego. szukam wszędzie, a jak nie znajdziemy, to pojedziemy autobusem, nic nam sie nie stanie, to nie cane corso, tylko rekińczyk! no i powinnas pojechac także - jesteś prawnym opiekunem...[/quote] Sluchaj, Belula oferowala transport - wlasnie nie teraz ale za pare dni (bo teraz ma samochod w warsztacie), wiec zaraz do Niej napisze ze sprawa jednak aktualna W sobote - chetnie pojade, w sumie to moge sama z nim pojechac, wiem ze Wy macie na glowach sporo innych spraw, i tak b. duzo mi pomoglyscie z przetrzymaniem Rekinka do soboty, za co b. dziekuje. Mam w domu takie krople - zapach do kontaktu DAF (kupione u weta), dzieki ktorym psy sa spokojniejsze, moze Zosce to pomoze, a na pewno nie zaszkodzi (to jest zapach, dla ludzi niewyczuwalny, chyba feromony, suczki ktora wydziela taki zapach dla szczeniakow - i one wtedy czuja sie pewniejsze. Uzywa sie tego tez wlasnie w przypadku doroslych psiakow reagujacych nerwowo na zmiany, przy przeprowadzkach, czy wlasnie innych psach w stadzie). Przekaze Orphie razem z Reinkiem.
  2. [quote name='albiemu']Marta obydwie mamy nerwy na wodzy, wiesz jak polubiłam Rekińczyka, jak jest wyjątkowy ... Proszę, nie szarpmy się, jest naprawdę wystarczająco ciężko. Nigdy moim zamierzeniem nie było sprawienie Ci przykrości, zostawienie samej w problemie, autentycznie pokonała mnie technika i brak zasięgu, wcześniej kradzież telefonu i teraz trup ericsona którym usiłuje cokolwiek ... Przepraszam jeśli poczułas się dotknięta ale naprawdę nie było to moim celem. Pomózmy Rekinowi razem - dobrze? ...[/quote] Albiemu, jestem jak najbardziej za! Ja tez jestem i zdenerwowana, i zdołowana - i rowniez przepraszam. Wiem ze Rekin bedzie mial dobrze u Pati (swiadcza o tym opinie i podziekowania innych osob na watku tego hoteliku), i - wbrew wszystkim - uwazam, ze szybko znajdzie DOM. btw. widzialas fotki, ktore dziewczyny zrobily w parku? szalal jak szczeniak:) i zakochal sie w jednej psiunie husky..
  3. Rekinek nie moze u mnie zostac, ale na pewno zrobie wszystko, aby mial dobre schronienie, a docelowo- najlepszy dom!!! Edit: jasna cholera, odpowiadalam na inny post Albiemu, ktorego teraz nie moge znalezc; ja juz chyba zwariowalam, szukalam na PW, tez tam tego niema, nie wiem jak Wy to wszystko ogarniacie majac po kilka psow pod opieka i mase klopotow/ ja z dwoma i klopotem z kotem wysiadam - kasuje to co wczesniej napisalam, wiem ze na forum nie powinno sie tak robic, ale byla to odpowiedz sama nie wiem na co Zostawiam tylko to co jest najwazniejsze,
  4. Pati moze przyjac Rekinka do swojego hotelu. Ja nie mam samochodu - kto moglby mi pomoc? Najlepiej byloby jutro w okolicach 14-15 (tak zeby przed 16 byc w Sulejowku, adres mam). Bardzo PROSZE, to szansa dla mojego kota na wyjscie z traumy bez utraty zdrowia (bo agresja to wynik stresu, zabojczego dla kotow, jesli jest dlugotrwaly). Rudy w domu nic nie je, znow jade z nim na kroplowke.
  5. Totek najprawdopodobniej ma alergie - moze na jedzenie ktore mu daje (na razie w wetem rozm tylko przez telefon, podobno karmy z kurczakiem czesto uczulaja) .ze wzgledu na rekina i rudego niechetnie wychodze z domu). Wet pyta kiedy i czym byl odpchlany (jakies dziwne slowo, ale chyba poprawne?) - SBD daj znac pls. Juz nie wyglada jak szkielet, niestety fotek dalej niet
  6. SBD: "dziewczyny ze schronu miały rację - to jest wieś, tam przez zimę nikt nie przyjeżdża w sprawie adopcji, a dodatkowo - ja wiem, ze rekin sie tobie podoba, mi też, ale wierz mi - taki totek dom znalazł na pniu, i to jest typ, który dom znajduje w try miga, a rekińczyk jest typem, który domu nie znajduje i tu dla niego to była [U]jedyna szansa[/U] - bo jest miedzy ludźmi,a nie tam, gdzie diabeł mówi dobranoc. jednoczesnie przy mrozach -20 mały piesek nawet z podszerstkiem ma mniej szans, niż duży - bo ten duży go po prostu pogoni -od jedzenia, z budy...." Nie jest moja intencja wywolanie klotni na watku, ale nie zgodze sie z Toba. Dzialanie, w ktorym aktywnie bralam i biore udzial - nie ma uzasadnienia recjonalnego, ekonomicznego - tylko i wylacznie emocjonalne. Rekinczyk jest we wspanialej kondycji fizycznej i psychicznej, i nic nie uzasadnia zorganizowanej przeze mnie (z wlasnej woli - gdyz bylam pod wrazeniem tego - ze pies, ktory mial znalezc u mnie dom - wlasnie zamarza, SMSy, PW takiej tresci wywolaly u mnie jedyna reakcje - pomoc, jak najszybciej) akcji jak najszybszego przewiezienia go ze schronu, ktora kosztowala ok 1200 zl. Ja zwykle nie biore udzialu w dzialaniach bez sensu, i zwyczajnie mi wstyd, ze mimo ze costam lazio mi po glowie, ze to nie tak - to jednak uleglam presji. Co za 1200 zl + 300 (pierwszy miesiac hotelowania) mozna bylo dla niego zrobic w Orzechowcach? Postawic dobra bude, ocieploną, znalezc hotel niedaleko schroniska? + zobowiazac mnie do szukania mu domu.. wymagaloby to wiecej wysilku, ale na pewno byloby po prostu lepsze. Jestem osoba calkowicie z zewnątrz, i moze moje reflaksje co do tego jak dzialacie (gdy intencje sa piękne, i wspaniale ze w ogole zajmujecie sie tym tematem). Nie odbierajcie tego jako napasci, ale uwazam ze Wasze dzialania sa zbyt chaotyczne, i wlasnie pozbawione racjonalnego uzasadnienia, zelaznego schematu, trzymanie sie ktorego spowodowaloby mniej problemow w calym procesie adopcyjnym. Przykladem jest wlasnie Totek i Rekin. Osoba X calkowicie Wam nieznana wymarzyla sobie ze chcialaby miec takiego smiesznego pieska, wielkosci pekinczyka, ale z ładniejszą nieco mordka. Wolontariusz z odleglego schroniska zapewnia X, ze z transportem nie bedzie problemu, psa trzeba zabrac szybko, bo krotka siersc, nie ma szans, itd - tylko dom X musi byc sprawdzony. X ma watpliwosci - z jednej strony ciagnac psa z drugiego konca Polski, gdy w Wawie tysiace szuka domu, z drugiej strony - przeciez on tam umiera.. Odbywa sie przemila wizyta - i to jest pierwszy bezsens - czego dziewczyny dowiedzialyscie sie o mnie? Kompletnie niczego - moze mowilam to, co chcialyscie uslyszec? Dlaczego nie sprawdzilyscie mi dokumentow; jesli mam takie super sąsiadki - to dlaczego nie poszlysmy tam razem, aby przekonac sie czy to prawda? Ja wiem dlaczego - bo zakladacie ze ludzie, tak jak Wy - nie klamią.. Podsumowujac - wizyta - stracony czas, b. latwo Was oszukac. Na tej wizycie X poznaje tez innego psiaka, tym razem z Wawy, ktory wlasnie wybiera sie na DT do Katowic. Psiak jest super, b. przypomina poprzedniego psa X, X ma pojemne serce - zakochuje sie rowniez w Totku. I tu wlasnie wychodza wzgledy ekonomiczne - Totek jest na miejscu, wiec nie ma kosztow transportu, ani do DT, ani z odleglego schroniska.. zostaje jednak zawarta transakcja wiązana, nie jest to powiedziane wprost, ale z rozmow wynika, ze Totek zostanie u X, jesli Rekinowi zostanie znaleziony przez X inny dom. No bo obiecala Orzecowcom.., bo Rekin nie ma szans.. Ten ostatni argument przewaza, X zgadza sie na to. Okazuje sie jednak, ze obiecany transport przez wolontariusza z Orzechowcow to jakas utopia, X bierze wiec sprawy w swoje rece - bo pies, ktoremu 'obiecala' dom w kazdej chwili moze zginac od mrozu, jest maly i ma krotka siersc.<br>I tu drugi, zasadniczy bezsens. Angazujac sporo sil i srodkow X organizuje transport - jak najszybszy. Przyjezdza do X pies - dwa razy wiekszy od pekinczyka, z siercia nie krotka, ale w typie malamuta, w doskonalej kodycji psychicznej i fizycznej. Poza tym w Orzechowcach nie siedzial w klatce w wiekszymi psami. I tu znow- trzeci bezsens. Gdybym nie miala Totka, to teoretycznie moglo mi zalezec na duzo mniejszym psie (niezgodnosc opisu z rzeczywistoscia). Gdybym nie adoptowala Totka, to i tak agresja mojego kota objawilaby sie. I co wtedy? Powrot do schroniska - baardzo daleko, i baaardzo drogo. Wolontariusz, wczesniej bardzo aktywny, - nagle milknie, nie odbiera telefonow. Czyj jest pies? X nie ma zadnej umowy (pracownik schroniska zapomnial). Wg mnie adopcje 'na odleglosc' to niepotrzebne jednak koszta, i zbyt duze ryzyko pomylki i trafienia np. na psychopate czy kombinatora (skad wiecie czy nie sprzedalam Totka na bazarze?), i czy nie jestem zawiedziona Rekinem , bo jest za duzy, i szybko go nie sprzedam? Naturalnie sa to lużne rozwazania, i oba psy maja u mnie zapewnione dobre warunki. Jesli Ola sie na mnie po tym co napisalam obrazi - i odbierze totka - to bedzie to kolejny i NAJWIEKSZY bezsens. Ale wiem juz ze dzialacie impulsywnie, i jestem na to przygotowana. W tym momencie ja zaangazowalam rozum w to co robie, czego i innym serdecznie zyczę. Moj kot umrze ze stresu, jesli rEkin bedzie dluzej u mnie. Dlatego jesli DT u Pati nie wypali - to autentycznie nie wiem co zrobie. EDIT: wlasnie odezwala sie wolontariuszka z Orzechowiec. Mam Jej zgode na zmiane miejsca przez Rekina. Umowa w drodze (poczta)
  7. [quote name='izzie1983'][URL]http://www.dogomania.pl/forum/f937/hotelik-dla-psow-witamy-psiaki-w-potrzebie-takze-pupilki-dogomaniakow-119880/[/URL] Chyba o ten hotelik chodzi.[/quote] Izzie, dzieki, nie wiem dlaczego wyskakiwalo mi ze 20 Pati-cośtam, a po prostu Pati-nie. dziekuje. EDIT: jest szansa na miejsce u Pati, o 17.00 da mi odpowiedz, jak wroci ze spaceru z psami, i sprawdzi, czy nie ma porezerwowanych miejsc. Poniewaz Albiemu nie odbiera moich telefonow, nie odpowiada na wiadomosci na poczcie glosowej, gdzie zglaszalam problemy - decyzje o przekazaniu psa w inne miejsce podejmuje sama (jesli naturalnie bedzie miejsce u Pati, pytalam tez Murki). Juz teraz prosze o ewentulna pomoc w przewiezieniu psa z Warszawy do Sulejowka (za zwrot kosztow paliwa naturalnie)
  8. [quote name='sleepingbyday']sasza, pati pod warszawą prowadzi domowy hotelik, małe pieski kosztują u niej 10 zł za dobe chyba... napisz do niej pw...czy ma miejsce.[/quote] podaj mi prosze jej pelny nick, nie ma uzytkownika Pati na dogomanii, prosze
  9. Reniek zostal wyprany drugiego dnia pobytu u mnie, czyli na Sylwestra tak go wypucowalam:cool3:, darowalam mu tylko pierwszy wieczor, coby za duzo stesow nie mial na raz. Dluzej raczej nie wytrzymalabym, chociaz woda po nim nie byla nawet jakas strasznie brudna, ale nieco podsmiardywal, no i jak takiego smierdziela sciskac szczerze? Rudas zostal w lecznicy - potrzebuje wzmocnienia, i uspakajaczy, i snu, - i nie bylo sensu wlec do z powrotem rano; zreszta wet powiedzial ze zaaplikuje mu cos na uspokojenie, i lepiej zeby zostal u niego. mam do niego 100% zaufania, wiec jestm troche spokojniejsza. Rekinczyk szuka dobrego Domu Tymczasowego, nie w kojcu (choc ma siersc z podszerskiem jak jakis akita, czy inny malamut, i na pewno apele, abym zabierala go jak najszybciej, bo zamarznie; i ze Dt to jego jedyna ostatnia szansa- byly nieco przesadzone), ja moglabym placic 300 zl miesiecznie. Jesli znacie kogos, kto moze tymczasowo pokochac go, do momentu znalezienia domu (dzis wstawie dane na watek, i umieszcze ogloszenia, prosilabym tylko o pomoc w Allegro - nie mam konta aktywnego:oops:
  10. Arka, dzieki za odpowiedz. Rudy ma do dyspozycji wlasciwie cale mieszkanie - 2 pokoje i kuchnie (niestety wyrzucilam drzwi ze wszystkich pomieszczen). Swoje-bezpieczne miejsce koty maja u mnie w sypialni, na parapecie, za zasloną, lub wysoko na szafie. Wystraszony pies w ogole juz nie wchodzi do mieszkania, tylko siedzi w przdpokoju. Dla mnie ta sytuacja jest o tyle dziwna, ze Reniek nie wychodzi z korytarza, tam sie ukryl przed atakami i nie chce wyjsc - i kot ma cale swoje terytorium 'bez intruza' - ale sam zaglada do przedpokoju, sam tam przychodzi, i gdyby nie to ze go pilnuje to znow probowalby atakowac Renka - to widac po jego takiej przyczajonej postawie, polozone uszy - dokladnie tak 'poluje' na ptaki za oknem, czy na sąsiednim balkonie. Przypuszczalam, ze psy sie moga nie polubic, albo ze psy beda gonic koty - ale z taka sytuacja nigdy sie nie spotkalam (ale tez doswiadczenie w relacjach psio-kocich mam kiepskie). Ide z Rudym za chwile do weta, musze zaczac go karmic, i chyba najlepsze bylyby takie zawiesiny do podawania w strzykawce..
  11. [quote name='izzie1983']Sasza, piękny opis. Ale jak to? Koty pokazujesz? (Śliczne, Devon the best). A gdzie Rekin? Totek? :mad::mad::mad:[/quote] oj bo nie mialam glowy, zeb robic nowe foty Renkiwi i totkowi, a te mialam w kompie i sprawdzalam czy uda mi sie je ladnie wstawic. No i zebyscie poznaly reszte towarzystwa;) Obfoce dzis moje psiaczki dwa i czym predzej Wam zaprezentuje Szpilka - no biedny, czuje sie odpowiedzialna, ze narażam go na kolejny stres, zaraz po wyjsciu ze schronu, ale nie moglam przewidziec ze tak bedzie; z kotem tez nie wiem co robic. Chyba nie bede czekac, tylko zaraz pojade do weta, moze os poradzi (naturalnie jesli zlapie Rudego)
  12. Dzien Dobry nie wiem z jakiego powodu - bo tytul ani poczatkowe posty nie wskazuja - ale po Waszej dyskusji widze, ze na kotach sie znacie. Arko - mam 2 koty, kastraty, jeden 5 lat, drugi 4 lata oraz od 4 dni dwa psy - jeden bedzie moj, mlody ok 4-5 miesiecy, drugi ok 1,5 roku - jest na DT (obydwa maja watki, zaraz wstawie linki). I problem jest taki: jeden kot zaakceptowal nowe towarzystwo w calosci, i jest ok, natomiast drugi - atakuje tego starszego 1,5 roku pieska (rekińczyk Renio, u mnie na DT). Nigdy nie widzialam takiej agresji u kota, i zawzietosci, widac ze sam nie radzi sobie z ta sytuacja, dzis musialam podac mu na sile wode - byl odwodniony, a rownoczesnie caly czas szuka okazji, zeby Renkowi dolozyc/ Reniek sie boi, ja mam oczy dookola glowy, staram sie caly czas kontrolowac sytuacje. Wybieram sie z nim dzis do weta, ale obawiam sie ze poza kroplowka i przykazaniem karmienia i pojenia na sile - zadnej rady nie dostane. Niestety izolowanie zwierzat jest trudne u mnie w domu, bo zlikwidowalam drzwi - Rekonczyk siedzi teraz w przedpokoju, to jego wybor, tylko tam biedny czuje sie bezpieczny. Moze wiesz/ wiecie co w takiej sytuacji mozna zrobic? Przepedzanie kota ma tylko taki skutek, ze zaczal mnie unikac..
  13. z powodu wojny w domu - na razie nie mialam czasu, i ochoty robic zdjec, ale nadrobie w najblizszym czasie, obiecuje. Zobaczycie jak Totek z Renkiem spia, albo wyglupiaja sie w krolestwie Renka w korytarzu:) SBD - czy u Ciebie Totek w ogole nie zalatwial sie w domu? Chlopak ma taka dobra przemiane materii, ze nie daje mi szansy - po jedzeniu od razu jest kupcia, a po otwarciu slicznych oczek - siusiu... Na spacerach (czesto, co 3-4 godziny) tez robi siu, i czasem kupke, naturalnie zawsze po skonczeniu cos dobrego dostanie, i widac ze nieraz tak tylko pro forma kuca, ale w domu tez robi. Czy wychodzilas z nim czesciej?, czy moze to przez zmiane miejsca? Totek, Reniek i Edi - wspaniale sie dogaduje, ocieraja o siebie, Edi 'odwiedza' renka w korytarzu i wylizuje mu miske (biedny kotek, nie jadl nic do miesiecy przeciez;)), zeby jeszcze Rudy dolaczyl, albo chociaz zobojetnial.., zaraz zaczne szukac takich przypadkow, i co w takiej sytuaji robic, gdybyscie slyszaly, ze ktos, gdzies kiedyz mial taka jazde z kotem - dajcie znac plis. Wzcesniej Rudy z Edim szybko sie zaprzyjaznil, Totka teraz traktuje totalnie obojetnie, jakby go nie bylo, tylko na widok Renka cos sie z nim dzieje
  14. Najlepszego w Nowym Roku dla Wielbicielek Rekinczykow! Reniek niestety nadal atakowany przez Rudego, zadekowal sie w korytarzu i za nic nie chce wyjsc 'na pokoje'. Wiec siedze tam z nim, dostal tam poslanie i miseczki - bo co zrobic;, miziam miziaka - jest troche smutny, pewnie nie za bardzo pewnie sie czuje - a ja czuje sie troche winna, bo za pomoca smakolykow wywabilam go stamtad, i niestety Rudy to wykorzystal, jak jestem w domu to pilnuje zeby nie zblizal sie do korytarza (a probuje), a jak wychodze to zamykam Renka w lazience. Baaaardzo ozywia sie na spacerach, dziewczyny, co on wyprawia, po prostu ludzie zatrzymuja sie i smieja razem ze mna, a jak on widzi ze ktos sie interesuje, to wyglupia sie jeszcze bardziej:) Na dlugie spacery nie bierzemy Totka, bo to przynajmniej na razie typowo pokojowy piesek;) W Sylwestra towarzystwo bylo spokojne, Totek tylko darł japkę na wystrzaly - ostrzegawczo, zeby tu z nim nie zaczynac, bo pożałują.. Reniek spal OBOK swojego poslanka, on w ogole lubi spac przy takiej szparze w drzwiach wejsciowych (to stare drzwi), chyba mu gorąco, poslanie chętnie gryzie:evil_lol: Szkoda mi strasznie Renka, to bardzo grzeczny, typowo domowy piesek (kto wyrzucil takiego skarba??), szkoda ze na razie ma taka mala przestrzen do zycia, mam nadzieje ze to sie ulozy.. Dzis rano zauwazylam ze Rudy jest odwodniony - 'rozwarstwiona' siersc, jak sprawdzilam, skora nie wracala na swoje miejsce po pociagnieciu - od razu dalam mu na sile 2 strzykawki wody do pyszczka, i znow jestem zajebiscie podrapana. Ae widac po nim ze tez bardzo przezywa. Miseczki z woda stoja prawie wszedzie, ale sam nie pije, podejrzewam tez ze nie je - ale to ciezko sprawdzic. Jesli dluzej to potra to pojade z nim do naszego weta, moze on cos poradzi.. Kot Rudolf- Rudy- agresor:( [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/428/867305c90d2850d8med.jpg[/IMG][/URL] kot Edward - Edi - przyjaciel [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images28.fotosik.pl/309/1d565f45f9943404med.jpg[/IMG][/URL]
  15. Sorki, dopiero teraz zauwazylam ze sama napisalam ze to Edi sie czail - pomylka, edi spal, Rudy tylko ma takie zapędy, z tego wszystkiego wlasne koty mi sie mylą
  16. hej, znow tylko na chwile/ jak bylam wyprowadzic psy, to kot uciekl z lazienki i nie moglam drania zlapac, wiec na wszelki wypadek zamknelam tam Renka - nic mu nie bedzie, a bedzie bezpieczny.. Cholera, poryczalam sie ze zlosci, i taka spuchnieta i podrapana (na szcescie wiekszosc na ramionach, na twarzy tylko jedno zadrapanie) pojechalam do pracy... Wiem, trzeba czasu, ale denerwuje sie strasznie/chcociaz w sumie moglo byc przeciez gorzej A i jeszcze jedno - tylko jeden z moich kotow robi takie akcje (taki niby 'pozyczony', nie-moj, ale byl plan zeby u mnie zostal), moj kot Edward - przespal cala awanture, i mial te wszystkie wrzaski gdzies. Prosze mi tu go nie szkalowac;) Orpha, nie ma szans zebm do 15 byla w domu, ale w dowolny inny dzien - zapraszam serdecznie:), chocby jutro
  17. [quote name='albiemu']albiemu tak się cieszy, że się w nim zakochałaś, że możesz mnie łoić BA! nawet topic i przypalać za brak znajomości co do cm miary pekińczyków ale sama przyznać musisz ... głowa ciut większa ale tyłeczek jak najbardziej ma pekińczykowo miarowy ... :evil_lol: A tak na poważnie już - naprawdę większy?? :loveu: Sasza. Dogadać się będzie musiało kocio psie towarzystwo. W razie czego uprzedź kociaka że jest taka ciotka albiemu co orzechowskie kocie agresowy na typowo domowe koty przeobraża więc niech się nie stawia! :)[/quote] Kochana, dla mnie to nawet lepiej, ze on wiekszy nieco; inaczej głowka by go za bardzo do ziemi ciągnęła;) kurcze, zeby udalo mi sie zrobic zdjecoe jak on ziewa, jaka ta paszcza jest wieelka A z kotem - na powaznie sie martwie, nigdy takiej akcji nie widzialam/ ale to pierwszydzien, moze ustawia hierarcje i bedzie ok, musi byc ok;)
  18. Pozniej sprobuje go wypuscic, tzn kota - i obserwowac co sie dzieje, kota tez mi szkoda, pewnie nie wie jak wkurwia mnie jego zachowanie.. Cholera, cos czuje ze romantyczny wieczor z moim przyjacielem chyba wlasnie szlag trafil;) Teraz jestem w kawiarni pod moim blokiem - tu jest net; ale zaraz po wyprowadzeniu psiakow musze jechac na chwile do pracy - nie wiem czy do 15 wroce, dam znac, moze uda Ci sie zobaczyc tego Renka slodkiego, postaram sie, wiec juz spadam stad hehe, Albiemu mowila ze on jest wielkosci pekinczyka, chyba olbrzymiego:razz:, to jst mini amstaff
  19. Czesc Kochane, Totus miel dzis bardzo nerwowa noc; moj kot (ok 5 lat, kastrat) zrobil sobie polowanie na Rekinczyka - Renka (dokladniej opisalam na jego watku), i bidny Totus byl bardzo przerazony ta cala szamotanina.. - teraz odsypia. A generalnie jest pieskiem bezproblemowym, na spacerze prawie kazda osoba jak na niego spojrzy to robi takie wielkie, zamglone oczy - on wzbudza uczucia macierzynskie w obu plciach:) Totus zostal wczoraj wyczesany zgrzebelkiem kocim (moj kot Edward jest devonkiem i trzeba go nieraz przeleciec taka szczotka jak konia; a ze Totus ma krotka siersc to tez zostal wyszczortkowany;) Z Renkiem, jak tylko Reniek przjechal i nic nie wskazywalo, ze w mojego kota drugiego diabel wstapi - przywitali sie delikatnie i milutko, ogonki chodzily. dopiero pozniej malenstwo sie przestraszylo.. Teraz nie wiem co robic z tym kotem, w stosunku do Totka nie byl agresywny, i cael szczescie, bo on taki maly... Reniek ma grube futro, i tylko zostal drasniety, ja nie mam futra i jestem niezle pogryziona i podrapana..
  20. ja na razie tylko na chwile - sluchajcie sielanka pelna sielanka - trwala rowno do 3.00 rano. Reniek (Rekinczyk) - to mix buldożka (glowa) i sharpeja (masywna szyja i zakrecony ogon), jak ziewa - to wyglada natomiast jak amstaff, taka wieeelka paszcza - jest najlagodniejszym i najzabawniejszym psem na swiecie. Cieszy sie na wszystkich i wsystko; Weronika (krora odebrala go z Orzechowcow i przekazala kierowcy, za co bardzo dziekuje) przewidziala ze ciezko mi bedzie sie z nim rozstac - i DT zamieni sie w dom docelowy. B. delikatnie sie wita ze wszystkimi, pozwala sobie wszedzie zagladac - w zeby tez, ale wtedu kiiiicha straszliwie:) Przespal cala podroz, posikal sie - ale kierowca powiedzial ze nic nie szkodzi, widac powiniem sie wczesniej zatrzymac, jak maly zaczal sie kręcic. Pieknie chodzi na smyczy!, nie zalatwie sie w domu, tylko - UWAGA - staje na tylnych lapach (taka stojka) i przednimi 2 razy macha - zwylke w ten sposob psy ' proszą', czy tez 'slużą', ale jakby pojedynczo, on robi te wymachy szubko i podwojnie - to trzeba zobaczyc!! Najedzony poszedl spac, i nie kapalam go wieczorem, bo szkoda mi bylo fundowac kolejny stresik Z Totkiem przyjazn, koty poczatkowo nie zareagowaly, a w nocy sie zaczelo - nie wiem co w Rudego wstapilo - zaczal na niego polowac (widac Rniek chodzil po mieszkaniu, nie weim bo spalam), jak podbieglam do nich, to byl doslownie wczepiony pazurami w tego biednego psiaka, i warczal, jak pies warczal. nie moglam go odczepis, na szczescie nic wlasciwoe nie zdazyl zrobic; mnie ugryzl, kraw sie lała, Totek zawodzil, Reniek piszcaal a ja (jak sprawdzilam ze Renkowi nic nie jest) usilowalam zlapac kota, a rownoczesnie uspokoc psy. Co w pojedynke ejst trudne. On nigdy nie byl agresywny, o Totka nawet sie juz ocieral, pozwalal sie ogonem bawic, nie wiem co sie stalo. ok 4 zrezygnowalam z lapania i siedzialam tylko z moimi dwoma psiakami (Edi - spal pod koldra i nawet sie chyba nie obudzil..) Nad ranem, jak juz poszlam spac, Reniek z Totkeim zasnely w tym czasie na kanapie, ale obudzily sie jak wstawalam, rudolf gdzies sie zaszyl. ok 6.30 sprawdzilam co siedzieje - sluchajcie reniek spal, a Edi czail sie na niego, tak jak nieraz na ptaki za oknem!, on polowal na renka, mnie zamurowalo, i zanim zdazylam cos zrobic to znow na niego skoczyl, Ku*wa jestem wykonczona, w koncu go zlapalam i zamknelam w lazience. Co robic, jak kota nauczyc ze to nie jest obiekt do polowanie, i o co w ogole chodzi?? Biedny Renio przerazony totalnie usilowal wbic sie w sciane, Totek tez jest przestraszony; poszlismy na dlugi spacer, po sniadanku towarzystwo uspokoilo sie; Rudy siedzi z kuweta, jedzeniem i woda w lazience - jedynie miejsce gdzie mam drzwi. Pomocy, kto byl w takiej sytuacji?? Ediego dopiero co oswoilam w ogole z ludzmi, byl nieco niezalezny, ale lagodny, pazurow i zebow uzywal tylko wtedy jak tos chcial cos na sile z nim zrobic. Reniek na zarapania, ja tez, poza tym mam rane po zebach na ramieniu, ale to nic, co dalej robic? dlazcego mu tak odbilo?
  21. [quote name='mru']proszę o jakieś wyjaśnienia też na wątku cosikowym ;) [CENTER][B][URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/zaglodzony-bezdomny-mini-krotkowlosy-cudem-ocalaly-cos-szuka-ds-127670/index13.html#post11503350[/URL][/B] [/CENTER] [/quote] Nie masz nic przeciwko temu, ze wykorzystam Twoj transporterek do pzrewozu Rekinczyka? Obiecuje, ze wroci do Ciebie porzadnie wymyty (zdezynfekowany), jako ze Rekinczyk prosto ze schronu...
  22. rowniez zaglosowalam:) dzieki Albiemu, Weronice i Panu, ktory bladym switem pojedzie do Przemysla - jutro po poludniu Rekin bedzie u mnie. Troche sie boje (bo 2 psy - nigdy nie bylam w takiej sytuacji), ale bardziej ciesze:loveu: SBD i Orpha obiecaly, ze w razie czego poradza mi co robic, najwyzej jakos psy odizoluje. Bedzie dobrze. Prawda?
  23. hej Cocek (teraz Totek) jest u mnie, i ma sie bardzo dobrze! Byl to odruch serca - Totek ejst miniaturka mojego Pufcia, i nie moglam pozwolic aby gdzies tam wyjechal daleko.. Dziewczyny byly u mnie na wizycie przedadopcyjnej wraz z Cockiem, ktory wybieral sie na DT do Katowic. Wizyta byla - ze wzgledu na to ze zabieram tez z Orzechowcow Rekinczyka. A ze okazalam sie odpowiedzialna, solidna, serdeczna i szalenie mila osoba:eviltong: i nie pozwolilam SBD i Orphie odejsc z Cockiem - zostal u mnie na stale, natomiast rekinczykowi bede szukac domu (albo i nie, zobaczymy jak sie to wszystko ulozy, temat psi jest teraz tematem nr 1 u mnie w pracy, okazuje sie ze na mae psy to spore zapotrzebowanie jest.) Rekin jutro przyjezdza do mnie, mam nadzieje ze nie okaze sie rekinem i ie zje Totka i mnie - bo koty sie obronia, na pewno. Aktualnie zamiast ciezko pracoac siedze na dogo, Totek spi mi na kolanach, w domu bawil sie kocia myszka sizalową, nawet troszke aportuje, a do kotow robi takie 'przysiady' - zaprasza do zabawy. niastety koty na razie sa obrazone. a wieczorem usilowal pokryc moja rekę, i poczulam sie nieco molestowana seksualnie, wiec dowiedzial sie ze stanowczo tego nie wolno. musze pilnowac zeby nie probowal mnie zdominowac;P; i jest niesamowicie dziamgotliwy, szczeka na wszystko co dzieje sie na klatce. Bedzie dobrze, - niestey net mam na razie tylko w pracy i w kawiarni pod domem (niech zyje free wifi w miejscach publicznych!), wiec kolejne info bedzie pewnie dopiero wieczorem/rano.
  24. Boze, jaki on rzeczywiscie piekny:) a te ogloszenia do druku to gdzie znajde?
  25. SBD strasznie mi przykro!, trzymam kciuki, zeby Barrack sie odnalazl! A Totek (d. Cocek) ma sie b. dobrze, z kotami probuje sie zaprzyjaznic, szalal wczoraj z myszka kocią po calym mieszkaniu SBD - nie chcialabym obarczac sie teraz Totkiem we wtorek, szukam platnego transportu dla Rekinczyka z przemysla do warszawy, mam nadzieje ze sie uda. Mam w pracy 2 osoby, ktore takie male Cos jak Totek chetnie przygarna, zaraz poszukam na watkach - moze znajdzie sie Cos podobnego (domy nie sprawdzone, ale za sekretarke reke sobie dam uciac - b. solidna i dobra osoba)
×
×
  • Create New...