bezag
Members-
Posts
718 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bezag
-
[quote name='Aysel']Smutne jest bezag to, że widzisz tylko siebie i swoje problemy. Ja w Twoim wieku przeżywałam rozwód rodziców. Nie w głowie mi był wegetarianizm wtedy, sorry. Wybielasz siebie na tle innych a nie masz do tego prawa. Nie jestem wiele starsza od Ciebie, też sie uczyłam. I wiem, ze tylko NAUKĄ do czegoś w życiu dojdziesz. Bo jak będziesz się opierac na emocjach i wyobraźni to chleba z tego nie będzie. NAUKĄ wyjaśnić da się wiele. Bez naukowego podejścia nie ma co zabierać się za dyskusje. Bo to jak dyskutowanie na temat dogmatów religii których się nie zna. naście stron wcześniej (sorry, ze nie mam czasu wertować 20 stron w poszukiwaniu konkretnego cytatu) między mną a Tobą wywiązała się dyskusja dot. oddziaływań między organizmami. Wyśmiałaś mnie wtedy, że piszę o jakichś 'zależnościach'. Symbioza to też zależność. Konkurencja i drapieżnictwo też. Człowiek nie moze żyć w środowisku bez tych wszystkich oddziaływań. Chcąc nie chcąc nie tylko symbioza go dotyczy. Widzę w zwierzętach towarzyszy, po to zostały m.in udomowione. Ale w sposób naukowy i racjonalny podchodzę do ich zależności z ludźmi, bo tylko w taki sposób mozna to prawidłowo wyjaśnić. Koniec kropka. Zapewne jestem zła i niedobra, bo myślę racjonalnie. Trudno. Kurde... Ty na prawdę nie myślisz. No fju bździu w głowie. CZY TO, że rozumiem, że człowiek udomowił zwierzęta PO COŚ czyni mnie bardzo interesowną w kontaktach z nimi? Co to jest w ogóle za gadanie? Jakie Ty masz prawo tak mówić nie znając mnie. Przeczytaj jeszcze raz dwa moje posty wcześniej końcówkę. Przemyśl i zastosuj się. Napisana w Twoim stylu, może trafi.[/QUOTE] A, wiec mam jakieś problemy, bo wczęśniej pisałąś, że żyję jak o pana boga za piecem... Ja od urodzenia nie znam ojca, toteż sądzę, że nie warto wymieniać tu swoich problemów. A ja jestem człowiek wrażliwym, szczerym i emocjonalnym, uwazam, że nauka to jedno, ale rozsądkiem nigdy się nie dojdzie na dłużej. Jest to oczywiście dość utopijne, ale... możliwe. Nauka, nauką, cały czas się zmienia i niewiadomo, co odkryją za dzień, co dopiero za rok. Właśnie Tobie brakuje empatii, emocji w pojmowaniu świata. Tgeo przysłowiowego serca. Naukowca widzi drzewo, produkt, przyszłe krzesło, człowiek emocjonalny widzi inny świat. a jak nauka powie coś innego? Natura stworzyła wszystkich, nie wyróżniała. Dałą człwoiekowi umysł, psu wyostrzone zmysły- sprawiedliwie. Najpierw człowiek rozwijał się prawidlowo, korzystał z inteligencji, bez wykorzystywania inncyh organizmów( oczywiscie polował, jadł itp. ale to cos całkowicie odmiennego niż teraz) Potem zaczął łaknąć. Nie myślę. A ja cały czas wierzyłam, że... xd Po coś, ale teraz brak Ci środków lokomocji. Dawniej twierdzono, że czarnoskóry człowiek tez jest tylko stworzony dla pożytku białych ludzi. Zapewne nie dożyje czasów, kiedy ludzie zaczną postrzegac coś po za włąsnym tyłkiem, ale to nie znaczy, że nie można zacząć inaczej. To nie mój styl.
-
Rozumowanie niektórych, bo nie wszystkich, jest po prostu smutne, nie śmieszne ani żałosne, tylko smutne. Dlaczego? Już piszę, bo ludzie, którzy mają kontakt ze zwierzętami, widzą w nich jedynie coś do użytku, a nie osobowość, przyjaciela lub sprzymierzeńca. Wilk nie jest naszym przyjacielem, ale sprzymierzeńcem.
-
[quote name='filodendron']To chyba dobrze, że się nie ogranicza do programu nauczania? Każdy ma prawo do poszukiwań.[/QUOTE] Ciekawa jestem tej książki, bo w swojej nie mam nic o tym. W pierwszej klasie jest genetyka, biotechnologia i kawałek ekologi( z czego nie zrobimy nawet połowy przez jedną godzinę w tygodniu_ W drugiej klasie biologia, jak i wszystkie przedmioty nieobowiązkowe- są jedynie na fakultetach. I w tym przypadku nie wybieram biologi, wręcz coś przeciwnego - polski i historię.
-
[quote name='Aysel']Też się uczyłam nawet na rozszerzeniu i uczono mnie tego. Ale aj ta szkoła ;) Ona jest zła. Zabija 'naturalną, artystyczną duszę dziecka'. Osioł swoją drogą wywodzi się przecież od tego samego przodka co koń. Możliwe są przecież mieszanki konia i osła co daje niepłodną hybrydę muła. Akurat w przypadku kształtowania konia i osła człowiek odgrywał istotną rolę. Wystarczy spojrzeć na zastosowanie koni i ich wygląd w zależności od zastosowania. PS: Ale w liceum uczą o ewolucjonizmie, uczą ekologii. To jest w podstawie. No nie wiem, może to tylko ja kułam wszystko jak ta głupia, ale w liceum są na prawdę podstawy w oparciu o które bezag nie tworzyłaby na pewno teorii które tu widzimy.[/QUOTE] Zastosowanie. Naprawdę nie widzicie w koniu czegoś po za zastosowanie? a co z końmi, które np. przez uraz nie mogą być ujeżdżane? Ja prawdziwie kocham zwierzęta, niezależnie po co zostały wyhodowane.
-
[quote name='filodendron']Aż zajrzałam do podręcznika do historii dla liceów (aktualnego). I tam stoi czarno na białym, że człowiek przed koniem udomowił osła (no tego prawdopodobnie w tym samym okresie co konia), kota, krowę, świnię, owcę, kozę, no i psa oczywiście. Więc przynajmniej pod tym względem nie możecie mieć pretensji do bezag - w liceum nie uczą, że człowiek udomowił konia jako jedno z pierwszych zwierząt gospodarskich :)[/QUOTE] To, ze udomowił nie znaczy, że jest to dobre.
-
Pozostawie bez komentarza Twoje pierwsze zdania, które nie sa prawdą. Pojmujesz symbioze jako zjadanie innych gatunków,a nie jako współpracę poprzez zaufanie i szacunek. Domowe zwierzeta moją swoich kuzynów w przyrodzie, lecz same jako już udomowione nie przeżyłyby, lecz to nie oznacza, że bez człowieka świat by nie istniał. Budowa konia bardziej skłania do ciągniecia niż do noszenia na grzebiecie. Co jest wspaniałego w siedzeniu na zwierzęciu? Smutne jest to, ze widzisz w zwierzetach jedynie materiał do wykorzystania do swoich potrzeb. Nauka nie wytłumaczy wszystkiego, a wyobraxnia i przyrodzone uczucia- tak. Gdzie napisałam o łagodncyh wilkach? o mleku które nie pochodzi z cierpienia krów? Podaj mi cytat. Smutne jest równiez to, że uważasz, że mam super życie. uczą się? Mam się smiać czy płakać? Na szkołe licząca kilkaset uczniów jest kilka, którzy się uczą. Reszta polega na ściąganiu i w tym częściowo ja. Innaczej dawno bym została z matmy w którejś klasie. najsmutniejsze jest to, że pomimo przebywania z zwierzetami nie widzisz w nich przyjaciół, istot czujących, a narzędzia i maszyny.
-
[quote name='PaulinaBemol']panbazyl u mnie w domu nikt nie dałby rady zabić sam zwierzaka no nie licząc mojego kota który poluje namiętnie i dla "zabawy" ofiara go interesuje póki jeszcze się rusza a następnie jest pozostawiana sama sobie i rozpoczynają się poszukiwania następnej :shake: i nie ważne ile i jakiego jedzonka mu zapewnię[/QUOTE] Ciekawostka, niekeidy myszy udają martwą, już kilka razy mi się to zdarzyło.
-
Widzenie na Ziemi piękna nie jest infatylne. Jednakże człwoiek stworzony na fundamentach krwi i śmierci nie może się zmienić.
-
Żeś się rozpisała. Zaczynam wierzyć, że nie czytasz moich postów... Rozumiem, że Twoim zdaniem zwierze nie jest zdolne do miłości, współczucia,nienawiści? Serio? To coś za mało znasz zwierzaki, albo traktujesz je jakprzedmiot, który je i piję oraz daje żarcie. A i nie mam krówki ani kónia. I japorównuje zachowanie zwierząt do ludzi? Człowiek zatracił instynkty, nie widzitego co zwierze, nie kieruje się tym co prawdziwe i naturalne. Czytając tweświetne wypociny, myślę czy naprawdę masz zwierzęta czy tylko widzisz je naobrazku. To ci podam przykład miłości wśród zwierząt( jest inna niż jądefiniuje człowiek) Małe orangutany oddzielone od matek zapadają na depresję iumierają z tęsknoty. A co do kozirodstwa, to w starożytności np. u Egipcjan było czymś normalnym, żebrat i siostra brali ślub. Wyjątkowo w królewskich rodach. Jazda konna zaprzecza kochaniu koni. Koń, zwierze nie przystosowane do noszeniaczłowieka na grzbiecie, jest wspaniałym stworzeniem, lecz bez siodła i uzd. Abypokochać konia, który nie chce być ujeżdżany trzeba więcej wykrzesać emocji,niż większość ludzi. Ja kilka razy byłam na grzbiecie konia i wcale mi sięto nie podoba. To upokarzające godności jakiegokolwiek stworzenia. Koniekocham, ale nie jeżdżenia, lecz ich upór, dzikość i wolność, to coś więcej niżzapewne możesz pojąć. piszesz o wszystkim co wiem już od dawna, i serio nie wiem jak ci to dosadniepowiedzieć, abyś przestało postrzegać moje traktowanie zwierząt jakoinfantylne. Napisałam, że czuję respekt przed zwierzętami, domowymi i dzikimi,lecz nie strach. respekt znaczy szacunek dla granic i osobowości. Każde zwierze ma unikatową osobowość, inaczej postrzega świat, jak człowiek. Mymamy bardziej rozwiniętą sferę abstrakcyjności, lecz zwierzęta za to widzą isłyszą więcej niż my możemy pojąć. To jest zapłata. Czy gdziekolwiek napisałam, że głodne zwierze nie zjadłoby człowieka? Nie. Więczanim oskarżysz mnie o przeinaczanie, zastanów się nad swoją interpretacjąmoich słów. Gdzie napisałam, że cielak musiał być zabity bo stał w środku dnia na podwórku?Ludzie, czytaj co napisałam, bo to jest lekko mówiąc irytujące. Mnóstwo zwierzyny? Dzika czy lisa? Wilk zabija jedynie najsłabsze osobniki, adzięki dokarmianiu i myśliwym jest ich mało. Wilkowi nie opłaca się polować nasilne zwierzęta, gdyż to strata energii i potencjalne okaleczenia. Nie wiem, bo cielaka nie miałam i nie chce mieć, chyba, że uratowanego odśmierci Ale za to wiem, jaką człowiek odczuwa bezradność i zniechęcenie kiedyzwierze którym się opiekowano i poświęcano -umiera. Nie znaczy to, że mamszukać winnych po całym świecie. Do czego wykorzystuje kozę? czy konia, którego nie mam? Nie twierdzę, żeczłowiek może żyć bez zwierząt, twierdze, że można żyć w symbiozie. Coś czuję, ze nie zrozumiałaś filmu, tam nikt nie mówi o ziemi bez człowieka, ao ziemi z wszystkimi stworzeniami, tylko, że człowiek dąży do tego, że zostaniesam.
-
[quote name='panbazyl']tylko tyle? spodziewałam się więcej.[/QUOTE] Czasem dochodzi do walk, ale nie ma sensu porównywać tego do milionów ofiar ludzkich wojen.
-
[quote name='PaulinaBemol']bezag a ja mam troche inne pytanie skoro i tak już off jest :p wścibska jestem... jestes przeciwniczką odstrzału zwierząt dziko żyjących, "podwórko" macie tak skonstruowane by dzikie zwierzaczki mogły się przemieszczać (czyt. nieszczelne) psy wypuszczacie na to podwórko i cieszycie się że nie uciekają. Wszystko fajnie tylko jak ci te dzikie zwierzątko w trakcie migracji wchodzi na podwórko gdzie akurat znajdują się psy to co się dzieje? Ja wiem że zwierzaczki są mądre i wcale nie chcą ci zrobić krzywdy to twój dom stoi na ich terenie. Bo dla mnie to troszkę narażanie życia i zdrowia i psów i tych innych zwierzaków jak się spotykają na jednym terenie... druga opcja do wszystkich wege i innych roślinożerców jak ta ideologia zapatruje się na karmienie psa mięskiem z innego zwierzaczka (mam sporo znajomych wegetarian ale żaden nie ma zwierzaka mięsożernego). Wiem że pytanie trochę dziwne ale naprawde mnie to fascynuje świadome karmienie jednego zwierzaka drugim a wyznawania idei nie wykorzystywania zwierząt..[/QUOTE] Nie rozumiem snesu tego pytania. Podwórko nie stoi na przeszkodzie zwierzętom. Teren najbliżej domu jest ogrodzony, reszta( kawałek lasu, sad, łąki itp.) są otwarte.Tylko gdzie te zwierzęta maja migrować, skoro las jest z jednej strony a na przeciw zaczyna sie miasto? Pies, kot potrzebuje mięsa, człowiek- nie. Naprawdę zaczynać branie problemu od końca nie jest logiczne. Najpierw ludzie, potem zwierzeta. Zanim to się dokona miną wieki...
-
[quote name='panbazyl']mówisz, ze inna? a co się dzieje z malpą czy wilkiem który przekroczy ową granicę?[/QUOTE] Zależy czy zostanie wypatrzona, ale najczęściej jest przegniana.
-
[quote name='panbazyl']No ale możesz przeprowadzic z dziadkami rozmowę, powinni zrozumieć o co Ci chodzi. więc jak widzisz świat nie jest tylko czarny czy biały, nawet w najbliższej rodzinie. A tym bardziej, jak jesteś osobą co pochodzi z dwóch (lub więcej) kultur to tym bardziej powinnaś rozumiec róznorodność panującą na świecie. Bo teoretycznie masz to w genach. a jak sobie popatrzysz na świat przyrody - tam też masz granice - nie chcę Ci już w głowie mieszać, ale popatrz tylko na wilki i ich terytoria. masz jakieś wnioski z tego? A jak chcesz iśc ciut dalej do zwierząt poslugujących się przyrządami (w tym pierwocinami broni) to popatrz na małpy, zwłaszcza te człekokształtne od których róznimy się tak niewiele w DNA - na ich granice i walki plemienne. I wyciągnij wnioski z tego.[/QUOTE] Różnorodność, ja ja pojmuję, ale co niektórzy na tym wątku- już nie. Ale to inne granice, całkowicie inne. DOstrzegacie podobieństwa tylko tam, gdzie to wygodne, najczęściej w przemocy. Granica wilcza, czy małpia całkowicie się różni od ludzkiej.
-
[quote name='panbazyl']jak to "raczej"? a to nie sprawdzasz dokąd idą twoje zwierzaki? I ponawiam pytanie - a co z tymi co nie trafila do ludzi kochających zwierzęta? i jesteś pewna że wszystkie granice są sztuczne?[/QUOTE] Wszystkie trafiły do dobrych domów. Nie mogę odpowiadać za dziadków( bo dokłądniej to ich kozy, ale mieszkamy wszyscy razem i wszyscy pracujemy przy nich) i ich transakcję kilka lat temu. Wszystkie państwa są sztuczne, bo stworzone krwią i żelazem, przez człowieka. A ja tylko w połowię jestem Polką, więc...
-
[quote name='Alicja']mniemam iż kopnięcie było porządne ....ślad w psychice pozostał do dzisiaj ...pan dr kazał przytakiwać :glaszcze:[/QUOTE] Brao, bravo. Debilizm górą!
-
[quote name='panbazyl']no właśnie - a co się stało z tymi co nie zostały przyjaciółmi? I ciesz się, ze możesz żyć w takiej Pl jaką mamy teraz, również dzięki temu co go nazywasz wojakiem - bo jakby nie on i jemu podobni to nie wiem jaki były nasz los.[/QUOTE] Raczje większość trafia do ludzi kochających zwierzeta, nie jestem patriotą, i jestem przeciw sztucznym granicą.
-
[quote name='Alicja']no widzisz bezag a to nie cytat ,,bele kogo,, a Józefa Piłsudskiego :) Racja jest jak dupa, każdy ma swoją. no ale bezag WSZYTKO wie najlepiej tylko świat jej nie rozumie :placz:[/QUOTE] Rozumiem, do Vinci, Einstein to byle kto, ale Piłsudski, który nie był inteligentem, a wojakiem- jest super.
-
[quote name='magdabroy']Dorosłego człowieka kopnięcie konia może zabić! Więc skoro Ciebie, jako małe dziecko kopnął koń, to powinnaś być na tamtym świecie :roll: Ale widać u Ciebie się to skończyło czymś innym i teraz wypisujesz brednie, nie czytając dokładnie postów ;)[/QUOTE] Pięknie, pięknie, wybiórczośc górą. Zamiast czytać ze zrozumieniem, wybieracie danyfragment i układacie do tego tępą historyjkę, aby mnie obrazić, bo niestety nic po za tym nie umiecie.
-
[quote name='panbazyl']bezag a wytłumacz mi jak się te kozy róznia od krów? I co się dzieje z ich dziećmi - przecież mleko nie kapie z cycka non stop tylko się pojawia w pewnym ściśle określonych przez naturę momentach i również ściśle uwarunkowanych. I co się dzieję potem z tym "elementem" dzięki któremu pojawia się mleko u kozy?[/QUOTE] Po pierwsze, koza daje dłużej niż krowa mleko po urodzeniu, po dwóch-trzecha latach może dawac mleko przez dwa lata bez rodzenia. Mamy kilka kóz, aktulanie jedną dorosłą, dwa koźlęta i capka, są to wysokomleczne kozy, a więc chętnie je się kupuje do hodowli. Dotej pory kozy, które sprzedaliśmy nadal żyją, najczęściej nie jako wyłacznie pokarm, ale i przyjaciel.
-
[quote name='Aysel']Panbazyl - dobry kurnik dobrym kurnikiem, ale kuna potrafi niestety wiele... Kiedys gdy mieliśmy pseudojamniczke problemu nie było (kiedys 'niestety' taka co weszła do kunika i zagryzla 5 kur) po prostu zabiła.). Kiedys miałam fretke - nie wyobrazacie przez jak małe szczeliny potrafią sie przecisnac i jak dużo szkody narobic.[/QUOTE] Mieszkają u nas kuny i kury, i jeszcze się nie zdarzyło, aby ta kuna zaatakowała. Serio, Twoje pojęcie o psychologi zwierząt, ich postrzeganiu świata i zachowaniu jest zerowe.
-
[quote name='Aysel']Prawda jest jak dupa - każdy ma swoją. Kiedys ktoś mądry mi tak powiedział. Totalne farmazony pleciesz. Wychowalas sie na micie ze zwierzątka są wspaniałe, milusie i lubią ludzi. Nigdy nie mialas stycznosci z niebezpieczeństwem przez nie stworzonym. Sporo z nas tu obecnych wychowalo sie wśród zwierząt. Ja też całe życie byłam przez nie otoczona. Co dało mi do myslenia, nauczyło pokory i odpowiedzialnosci ale bynajmniej w wieku tych nastu lat nie mówiłam ze wilczki są słodkie (i to nic ze zezarly zrebaka który miał byc mój, czy cielaka nad którym moja babcia 'skakala' rok), koniki mądre i nie zrobia człowiekowi krzywdy (mieliśmy ogiera który był tak agresywny, ze nie nadawal sie do funkcjonowania w gospodarstwie), a mleko które pije ZAWSZE ma ofiarę w postaci cielaka, który jeszcze jak był samiczka - zostawal, ale jak samcem - lądował na stole prędzej czy później... Twoje myślenie jest niestety po prostu dziecinne.i nie ze względu na wiek. Będąc w Twoim wieku musiałam z pewnych względów bardzo szybko dojrzec, poukladac sobie pewne sprawy. Więc wiem ze sie da, wiem ze są ludzie myślący w tym wieku realnie. Tu nawet nie chodzi idealy. Nie masz kompletnie stycznosci z tym o czy mówisz,mieszkasz sid w swoich pogladach choć mówisz ze prawda jest jedna. A przede wszystkim od chyba 20 stron tluczesz nam coś co dla nas jest chora abstrakcja i czego nikt nie ma już zamiaru słuchać w takiej formie w jakiej to jest.[/QUOTE] Prawda to odcienie jednego koloru. Nie wiem czy był to ktoś madry, czy tylko wulgarny. W ostatnich czasach wulgarne osoby myli sie z mądrymi. W Twoim rozumowaniu zwierzeta jedynie czychają aby pożrec człowieka? A, nie przepraszam, czekają aby go zamknąc, torutować go, romnażać i na końcu zabić. Pomyłka, to przecież człowiek, jako jedyny gatunek potrafi być rasitą wobec siebie i wszystkich. Wybacz, ale mam respekt do zwierząt, ale to nie oznacza, że ich się boję. Poznanie wyklucza niedorzeczny strach przed nieznanym, ale łatwiej jest zabić. Ja nie piszę, że wilki są słodkie. Wilki to wspaniałe, groźne, mądre stworzenia, które człowiek umnie jedynie określić jako bezmyślne kwiożercze bestie. Nie znasz wilków. Zobacz na człowieka, niby mądrzejszy, ale zabija młode i stare stworzenia nie przejmują sie tym, że i one mają uczucia. Myślisz, że ta cielęcina, która człowiek je, nie tęskniła za matką? Wilk zabija szybko i jedynie słabe osobniki, człowiek zabija wszystko. To jakby okarżyć człowieka, który ukradł chleb, bo on i jego rodzinna przymierała głodem.W tej samej sytuacji są wilki, lecz one nie mogą się bronić, nie mogą wytłumaczyć, że wataha jest głodna. Po drugie, skoro te zwierzeta były tak pieszczone to dlaczego nik ich nie pilnował i to na podwórku? U mnie nie byłoby możliwości, aby wilk podszedł na podwórku zagryzł kozę. Po pierwsze sa psy, które natychmiast zaczełyby szczekac, po drugie koza również zaczęłaby się drzeć. Konie to zwierzeta, a nie człowiek. Zwierzęta znają sie na ludziach, nie każdego skrzywdzą... Ja jako małe dziecko biegałam z końmi, które byly sąsiada, lecz na łące przed naszym domu. Raz mnie jedne ugryzł, innym razem kopnął, ale nie winie je oto, bo człwoiek też uderzy, warknie, krzyknie. Tylko zwierze najczęściej ma powód, człowiek potrafi dla kaprysu zabić. Pies, któremu chciałam dać kawałek jedzenia prawie odgryzł mi palca. Nie zliczę ile razy miałam siniaki, zadrapania od zwierząt, ale to część życia. Podawałam tu link do fragmentu odcinka o żyjacym z wilkami. Ile on ma ran, ale dobrze wie, że to są dzikie zwierzeta, one funkcjonują inaczej, Żeby wilk człowieka zaatakował to trzeba się postarać. Wyjątkowa sytuacja, kiedy jest wściekły, ale to już rzadkość. Prędzej zaatakuje niedźwiedź czy dzik, ale to i tak w określonych przypadkach. Wiem skąd bierze się mleko, dlatego nie piję kupnego, jedynie od kóz, które się trochę różnią od krów. Nie wiem czy oglądałaś, ale polecam film Ziemianie. To coś dla Was.
-
[quote name='Beatrx']tak, tak, gdybyś była starsza to wszyscy by Ci na ten brak logiki, trzeźwego spojrzenia, umiejętności dyskusji i braku wiedzy przytakiwali:cool3:[/QUOTE] Bogowie, przeczytajcie swoje bzdury.
-
[quote name='Alicja']dla osoby dorosłej to obowiązek uświadomić dziecku , że to nie tak że dziecko ma zawsze racje nawet jeśli jej nie ma ... ideały prysną ....a zawiedzione ego pozostanie ... dyskutować trzeba się kiedyś nauczyć a kiedy jak nie teraz ?? nauczyć się też dziecko musi , ze dorosły nie będzie mu na każdym kroku ustępował , bo dziecko stanie sie kiedyś dorosłym , a wychowane bezstresowo , będzie uważało że racja jest zawsze po jego stronie ...tak zakończę ze swej strony[/QUOTE] Nie trzeba mi nic uświadamiać. Nazywacie wszystko ideałami, utopiami, ale tak samo nazywano wszystkie inne pomysły. np. zniesienie niewolnictwa, równouprawnienie kobiet.... A teraz? Jedynie potrafcie rzec, że to minie itp. a ja nie sądze, bo jest jedna prawda, a nie kilka. Tu chodzi tylko o mój wiek, nic po za tym. Bo według świata dziecko nie ma prawa głosu, bo jest niedoświadczone, nie posiada wiedzy itp. tylko niekiedy dzieci posiadają większe zrozumienie świata i doświadczenie niż niejeden dorosły. Dla Was najlepiej byłoby gdybym jak inni nie zastanawiała się nad zakazanymi sprawami. Ale nie jestem taka, gdyż jestem bezpośrednia i szczera, Nie mam zamiaru udawać pokornej, cichej, głupiej. To się nie godzi z szczerością. Najłatwiej skreślić wszystko powiedzeniem, że nic się nie zmieni, tak była, jest i będzie, ale jeśli się nie próbuje, to czego się wymaga? Na koniec życia człowiek sobie uświadamia, że nic nie uczynił dla potomnych, dla siebie, bo to wymagało trochę energi i zaparcia. Wegetarianizm jest pierwszym stopniem do obudzenia, lecz i to dla większość jest za wielkim poświęceniem. Nasze społeczeństwo jest konsumpcyjne, zrobi wszystko dla jedzenia i wygód, nie interesując się tym, że ktoś na tym cierpi, a najbardziej cierpią Ci sami, którzy się do tego przyczynili. Od urodzenia byłam inna, może dla tego, że wychowałam sie wśród zwierząt i traktuje je jak swoją rodzinnę, a może ldatego, że tak już mam. Za wąłsne zdanie w każdej sprawie płaci się ogromną cennę, wyjątkowo w młodym wieku. I nie sądze, abym wychowywała się bezstresowo, oczywiście nikt mnie nie bił ani nie krzyczał, w życiu nie dostałam zakazu, ale na tym nie polega wychowanie bezstresowe. A no przecież nie mogę meić zdania o wychowaniu.. Tak jak o wszystkim, nieprawdaż? Już od szkoły zaczyna się pranie mózgu, ma być posłuszne, bezmózgie i milczące na krzywde innych. Ważne jest aby zarabiało i kupowało. Uczą nas wybranych fragmentów, nie tego co jest ciekawe i potrzebne.Przez wszystkie klasy powtarza się to samo. nie ma indywidualnego nauczania jednostek, które można wykreowac na wielkie osoby, bowiem artystów, myślicieli, polityków itp. zabija się w zarodku, a ci którzy przetrwają mają straszne przykrości. Przede wszystkim wykluczenie najpierw przez nauczyciela, później przez uczniów, na końcu przez społeczeństwu.
-
Doszliśmy na razie to współnej zgody, że winni zaburzenia są wyłącznie ludzie. i Tu pojawia się kilka rozumowań. 1. Powinno się sztucznie ograniczać, poprzez mordowanie, ilość zwierząt w mieście, ponieważ zagrażają tam ludziom. Wystarczy sie zastanowić, czemu zwierzęta przychodzą do skupisk ludzkich. Zabrano im dom, jedzenie i spokój, dając im w zamian cierpienie i zarzuty, jakoby działały przeciwko homo sapiens. Nie pomyślano, albo odrzucono niewygodną myśl, która porusza sumiennie, że jako mieszkańcom ziemi( a wbrew ludzkiego mniemania są toswinki, dziki, robaczek, roślinka) przysługują im prawa, jak np. do wolnego życia. Nie muszą być te prawa zapisane w żadnym dokumencie, ustanowiła je natura wcześniej niż człowiek zdążył pomyśleć o ograniczaniu wolności. Dano im w mieście możliwośc pożywiania się, jedak, kiedy pożywiają się w lesie nazywamy ich szkodnikami. Pytanie brzmi, co i gdzie mają jeść, aby nie naruszyć sztycznych praw konsumentów?
-
[quote name='Dioranne'][B]bezag[/B] jeżeli nie znasz zwierząt - nie rozmnażaj. Proste, jak konstrukcja cepa, a rozumie to 5% społeczeństwa. :roll: Znasz genetykę, karmisz swoje skoki Versele Lagą, trzymasz je w terrariach na grubej warstwie trocin, skoki pochodziły z hodowli zarejestrowanej w Klubie Gerbila? Wątpię. Jak mnie wkurza myślenie ludzi, że "czemu, by sobie gryzoni nie porozmnażać przecież to tylko gryzoń"... Poza tym nie prosiłam o ocenę gatunku (wiem co w domu trzymam, na dodatek w stadkach [B]jednopłciowych[/B]), a o ocenę zdjęcia... :roll:[/QUOTE] Samiczka i samiec mieszkali oddzielnie... U mnie urodziły się dwa mioty, jeden nieplanowany ( pierwszy, od kupionej w zoologu skoczki, która była już w ciąży) a drugi dwa lata później z dobranej pary. kiedy miałam małe nie było klubu. Zanim zaczniesz oceniać może zapytaj? Zanim rozmnożyłam przeczytałam wszystkie dostępne informacje na temat skoczków, znalazłam najpierw chętnych właścicieli. Jednakże brak czasu uniemożliwił mi rozpoczecie profesjonalnej hodowli. Nie rozumiem Twojej awersji... P.S: Wiem, że skoczki są stadne. Samiczka mieszkała z siostrami z pierwszego, nieplanowanego miotu, ona sama była z drugiegu. Tamte umarły też niedawno z starości. Samczyk był dokupiony do innego samczyka z pierwszego miotu, który umarł, a teraz planuje mu dokupić towarzysza, lecz musi się ocieplić.