natalijo
Members-
Posts
1766 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by natalijo
-
Ratunku -ze schronu do schronu. Juz w nowym domu. Rozliczenie.
natalijo replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Tak po cichu myślę, że może Rokitek juz jutro będzie w hoteliku.....:) -
Ratunku -ze schronu do schronu. Juz w nowym domu. Rozliczenie.
natalijo replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Hop hop! Rokitek się przypomina! -
Racja, nasze wspólne życie to bajka. Szkoda, że na innych płaszczyznach nie idzie mi tak dobrze.... Wczoraj na moich rękach umarł kot mojej mamy, którego od małego dosłownie wykarmiłam i przez ponad trzy lata byl wraz ze swoją siostrą członkiem naszej rodziny. Biedna kotka łazi i wszędzie go szuka..... Okropne..... Dziś się dowiedziałam, że moja pupilka z dogo, którą też brałam pod uwagę jak zastanawiałam się nad adopcją zmarła podczas sterylizacji.... Młoda, piękna sunia.... Jeju, ale mam doła... Najchętniej bym teraz pojechała do domu, przytuliła z całych sił Dabiszonka i przeryczała pół dnia. Sory, ale musiałam to gdzieś wyrzucić, a na jej wątek nie mogę wchodzić, bo rycze jak głupia.
-
Ratunku -ze schronu do schronu. Juz w nowym domu. Rozliczenie.
natalijo replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Boże, zabierzmy go stamtąd jak najszybciej. Nie przeżyję chyba śmierci kolejnego mojego pupila z dogo..... Chyba muszę się zacząć leczyć z tej (dogo)manii. -
Nie mam pytań..... Wczoraj na moich rękach umarł kotek mojej mamy, którego od małego dosłownie wykarmiłam, dziś dowiaduje się o Moni..... Dziś odruchowo weszłam na wątek, nie zwróciłam uwagi,że tytuł sie zmienił, chcialam hopnąć i taki strzał w pysk.... Chyba muszę się zacząć leczyć z tej (dogo)manii, bo mam za słabe nerwy. Moniuś, serce mi zaraz chyba pęknie......
-
Ratunku -ze schronu do schronu. Juz w nowym domu. Rozliczenie.
natalijo replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Ja mogę zadeklarować nie więcej niż 20 zl miesięcznie, chyba, że międzyczasie wygram w totka to będzie problem z głowy, bo otowrzę schronisko z prawdziwego zdarzenia i Rokitek będzie tam honorowym gościem :) Dajcie znać kiedy, co i jak z wpłatami, bo mogę nie mieć czasu śledzić wątku. Pozdrawiam! -
Witam! Dawno nie pisałam, ale jakoś tak szybko życie leci, że nie mogłam wygospodarować chwili. U nas wszystko układa się wspaniale. Dabi jest już domowym pieskiem "całą gębą" a wlaściwie mordką :) Zrobił się z niej kochany urwis. Jak wracam do domu to nie ma dnia, żeby czegoś nie nawywijała. A to porozrzuca moje ciuchy po całym mieszkaniu (moja wina, nie zamknęłam szafy), a to dorwie coś co wg jej mniemania nadaje się do zjedzenia, ewentualnie pogryzienia (raz nawet zjadła 5 takich małych świeczek/podgrzewaczy, zostawiła tylko knoty:) od razu uspokajam, że nic jej nie było, a ja teraz jestem uważniejsza). Dziś rano dorwała znów coś z kuchni i gryzła leżąc oczywiście na łóżku i jak jej zabrałam i żartobliwie klepłam po tyłku, to zaczęła mnie gryźć mała zołza :) Oczywiście nie tak złośliwie, tylko dla zabawy. Więc stracilam pół godziny i zamiast się przygotowywać do pracy biegałam z nią po calym mieszkaniu żeby ją jeszcze trochę pozłościć. Jak ja już musiałam skończyć to zaczęła kota męczyć :) U mojej mamy czuje się prawie jak w domu (piszę prawie, bo tylko jak ja tam z nią jestem). Ma nawet swoje miejsce przy stole w kuchni :). Jak siedzę z mamą i pijemy kawę, to ona zawsze też musi usiąść z nami i swoimi cudownymi oczkami żebrać o jedzenie albo pieszczoty :) Ostatnio przez naszą nieuwagę zjadła cały talerz wędlin :) Moja mama tak za nią szaleje, że mi ją rozpieszcza, dokarmia ją czym się da i kiedy się da, a ona chodzi za nią krok w krok (pod warunkiem oczywiście, że mnie ma w zasięgu wzroku). Po dzisiejszym jej porannym buncie przeciw klepnięciu w tyłek dochodzę do wniosku, że zaraza mała jest rozpuszczona jak "dziadowski bicz", ale cieszy mnie to. Mam przynajmniej poczucie, ze chociaż trochę wynagradzam jej nie bardzo szczęśliwe "dzieciństwo". Cioteczki kochane pozdrawiamy gorąco i obiecujemy w najbliższym czasie jakieś zdjęcia skombinować :)