[quote name='rytka']...tylko dwa miesiace ale chyba poczula sie jak w domu tj.bezpiecznie u siebie wiedziala,ze nic jej nie grozi mimo,ze wyprobowywala na mnie swoje 'zlosliwosci' ze ma azyl w klatce tam jej nikt nie zaczepia(no troche kot czasmi) poczula sie pewnie ,znala juz nasze zwyczaje swoje miejce ale zaskoczyla mnie od chwili'ataku'zrobila sie lagodna wczesniej jak cos nie po jej mysli szlo to kąsala w tym bolu byla lagodna jak baranek pozwalala sie tulic ,calowac ba nawet kiedy plakala jedynie wziecie jej na rece, polezenie kolo niej ja uspokajalo...na koniec pokazala,ze nas tez zaakceptpwala jako swoich....
nic lepszego na koniec życia nie mogło ją spotkać
biedna ta psinka, kto wie jakie miała życie - mam nadzieję, że wcześniej miała dobry dom i była kochana, że dopiero na starość coś jej się przytrafiło