-
Posts
355 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by aleola
-
Też mam 2 psy, kota i 2 szczury. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, gdy podczas wybiegu szczura pies/kot jest w tym samym pomieszczeniu. Zarówno psy jak i kot były adoptowane już jako zwierzaki dorosłe. O ile ignorują szczury, gdy te są w klatce w tym samym pomieszczeniu, to nigdy jednak nie odważyłabym się im zaufać w kontakcie bezpośrednim, bez izolacji, jaką stanowią pręty klatki. Musisz wziąć pod uwagę, że nie każde zwierzę jest gotowe zaakceptować szczura. Czasem instynkt łowiecki bierze górę. Zwłaszcza w przypadku, gdy bierzesz psa dorosłego, którego od szczenięcia nikt nie nauczył, że szczur jest ok i szczura nie łapiemy. Pewnie istnieją metody, by psa uczyć, że szczura należy co najmniej tolerować, jednak w takim przypadku każda z metod będzie zbyt dużym zagrożeniem dla tak małego i bezbronnego wobec psich pazurów i zębów zwierzaka, jakim jest szczur, o ile nie będzie się odbywała przy szczurze zamkniętym w klatce. Twój psiak ewidentnie jest zafiksowany na punkcie gryzoni, skoro dostał się nawet na piętro łóżka. Zważ, że szczur jest wyjątkowo atrakcyjnym łupem dla psa, a pies jednak jest drapieżnikiem. Jak pies zachowuje się przy klatce szczurów? Ignoruje, czy jest pobudzony? Z pewnością trening rozpoczęłabym od nauki psa ignorowania szczurów w klatce, spokojnego zachowania czy skupiania na sobie, gdy pies znajduje się obok klatki. Nie radzę jednak na siłę psa przekonywać, że powinien zaprzyjaźnić się ze szczurem. Po prostu dla dobra szczurów odpuść i odseparowuj zwierzęta, gdy szczury biegają.
-
Dokładnie tak jak pisze Dardamell- to nie zawsze jest u mnie 200 zł. Jednego miesiąca to będzie 150 zł, innego 200, a jeszcze innego- 100 zł. Czasem kupię dużo i na zapas, czasem więcej tańszych rzeczy, czasem droższe.
-
Czy naprawdę wszędzie na tym forum muszą pojawiać się kłótnie zacietrzewionych (w ogóle nie wiedzieć czemu) ludzi? Dyskusja=kłótnia? Odniosę się do paru zdań po kolei. 1. Wirus Aujeszkyego lokalizuje się w narządach świni (zdaje się, że głównie mózg, rdzeń kręgowy, płuca). Stąd w BARFie nie ma surowych podrobów wieprzowych, w tym dostępnej powszechnie wątroby. Kości wieprzowe (w rozumieniu kości+mięso) można stosować w diecie psa. 2. Pisząc, że nie należy dawać psu jedzenia z ludzkiego stołu, nie miałam na myśli, że nie dawać mu niczego co przeznaczone jest dla ludzi, lecz nie podawać mu tego, co już w kierunku ludzkim zostało przygotowane i przetworzone (czytaj: przyprawione zupy). Dodam też ciekawostkę odnośnie ziemniaków- pies nie wykorzysta ich, jeśli nie będą odpowiednio rozdrobione (najlepiej zmielone). 3. Odnośnie czasu przygotowania jedzenia. To, że w manu są algi jako suplement (a o suplementacji nie można zapomnieć!), a jako danie główne wołowina czy papka warzywna nie oznacza przecież, że będziesz po te algi jechał nad Morze Śródziemne, a po wołowinę do Argentyny. BARF zajmuje bardzo mało czasu. Wyjmuję z lodówki mięso, dodaję (jeśli trzeba) sproszkowane algi z pojemniczka czy odpowiedni olej, zostawiam w misce i już- 3 minuty roboty. Jedyną "czasochłonnością" w diecie BARF są zakupy, któe trzeba zrobić i potem ewentualnie podzielenie mięsa na porcje, które następnie wystarczy tylko rozmrażać dzień wcześniej. Ja zawsze po zakupach (a zwykle kupuję mięso już w miarę poporcjowane), dziabię mięso na odpowiednie wagowo porcje, wkładam w woreczki i zamrażam- trwa to w moim przypadku parę minut. Także starcie na tarce warzyw i owoców dla mojego psa nie zajmuje mi tyle czasu, żebym miała padać na twarz (jakieś 5 minut). 4. Napisz z jakich okolic jesteś. Znajdziemy ci metody załatwiania mięsa ;-). Powtarzam, że nie musisz psu dawać sarniny czy jeleniny. Możesz skomponować menu sam, na miarę swoich możliwości. Warto potem takie menu przedstawić tu, czy na innym forum, gdzie są ludzie, którzy doradzą, czy takie menu jest odpowiednie. Zmielone resztki z rzeźni, które kupujesz nie można nazwać BARFem. W BARFie nie chodzi tylko o to, by podawać mięso, podroby, jakiekolwiek by były, ale by była zachowana odpowiednia proporcja. Przykładowo każdy rodzaj mięsa ma różny stosunek tkanki tłuszczowej do mięśniowej. Niektóre mięsa mają więcej kości, inne mniej- to reguluje stosunki mineralne. I tak dalej. Dlatego stosowanie różnych mięs pozwala na zachowanie równowagi w diecie na przestrzeni dłuższego okresu czasu. 5. Są sklepy z BARFem (Biosk, Aspol, Primex). Prócz wysyłki mają też swoje stoiska w supermarketach. W wielu miastach są także dostarczyciele BARFa. Jeśli w mieście lub w pobliżu masz rzeźnię, można tam się dowiadywać. (to tak odnośnie żwaczy, ale także i innych składników barfowej diety) 6. Tak jak pisze Aneta Nowak- w przypadku karm przemysłowych często przy dawkach zalecanych z opakowania psy zaczynają wyglądać jak charty ;-). Ja miałam to samo i w efekcie mój pies jadł prawie podwojoną dawkę. Oczywiście wszystko zależy od karmy i od psa. Nie mówię, że tak jest zawsze. 7. Nie bardzo rozumiem. Najpierw piszesz, że 200 zł na psa to dużo, ale nie majątek. Potem że cię nie stać na wołowinę. Ale ja nie jestem bogaczem, w diecie mojego psa jest wołowina i jakoś wszystko "się da". Znam też wiele innych osób, które są dochodowo "przeciętne" i karmią psy BARFem. Wszystko zależy myślę od chęci. Mam wrażenie, że z góry zakładasz, że nie będziesz karmił BARFem i wymyślasz milion powodów. A usiadłeś i sobie wszystko policzyłeś? Przeszedłeś się po sklepach? Ok, twoje żywienie teraz jest tańsze niż BARF, ale czy cena jest jedynym kryterium, którym się kierujesz? Jeśli korzyści będą większe, nie lepiej wydawać więcej? Ja zaczynałam BARF z menu z tego tematu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/122910-Barf-jadlospisy!!![/URL] , post drugi użytkowniczki Martens. Jej jadłospis jest bardzo przystępny. Nie ma żadnych "udziwnień" typu sarnina, cielęcina, królik itd. Składniki są dostepne wszędzie. Dieta jest, uważam, stosunkowo tania.
-
Nie jestem ekspertem od BARFa, sama ciągle dowiaduję się czegoś nowego, ale niedawno zaczęłam karmić BARFem psa (jakieś 5-6 miesięcy temu) i mogę powiedzieć ci, jak to wygląda. Nigdy nie liczyłam, ile wydaję na jedzenie dla psa, czasami zresztą jest też to ciężkie z racji tego, że wiele składników jego diety mam z własnej „uprawy” czy też kupuję łącznie z jedzeniem dla rodziny. Cena żywienia z pewnością zależy od wielu czynników np. ile waży twój pies, jaka jest jego aktywność, jak mu obliczysz dzienną dawkę (standard to jest 2-3% masy ciała) i jakie okazje uda ci się akurat wyszperać „na mieście”. Mam sukę po sterylizacji, która waży 30 kg, jej aktywność określiłabym jako „normalną”. Porcję dla niej obliczyłam z 2% masy ciała. Sądzę, że średni koszt żywienia w ciągu miesiąca wynosi ok. 150-200 zł. Dla mnie BARF okazał się idealnym rozwiązaniem alergii pokarmowej. Widzę same plusy tej metody żywienia- przede wszystkim w wyglądzie psa, a także w jego zachowaniu (choć tu moje odczucia mogą być bardzo subiektywne)- wydaje mi się, że po przejściu na BARF Santa stała się żywotniejsza, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To był zawsze pewien problem, była ociężała i ospała. Teraz jakby mniej. Wcześniej była żywiona domowym gotowanym jedzeniem, potem karmami suchymi, w tym także tzw. „specjalistycznymi”. Każdej z tych karm mam coś do zarzucenia- a to matowa sierść, a to gigantyczne odchody, a to rewolucje pokarmowe… W przypadku BARFa nie mam takich doświadczeń. Poza tym jest to dieta najbardziej zbliżona do psiej natury. Wyobraź sobie ile procesów musiałoby przejść mięso (zakładając, że ono w ogóle w karmie jest), żeby stać się suchym, kwadratowym wiórkiem? Ile strat wartości odżywczych, ile strat w przyswajaniu? Jest to szeroki temat, poruszany w osobnych wątkach. Można karmić psa suchą karmą. Pamiętaj jednak o tym, że DOBRA sucha karma jest tak samo droga, jak żywienie naturalne, albo i droższa. No bo, jeśli chcemy żywić psa dobrze, to w karmie musi być dobrej jakości składnik. A taki składnik też kosztuje firmę, która tę karmę wytwarza. Kosztuje ją też technologia wytwarzania, opakowanie i reklamy. I za to wszystko ty jako konsument musisz zapłacić. Dieta BARF musi być urozmaicona. Wiadomo, że niecodziennie mój pies dostaje królika, łososia, perliczkę, wołowinę czy inne droższe mięsa. Zaletą tej diety jest to, że sam układasz menu dla psa, mając możliwość takiego operowania, by wilk był syty i owca cała (=by dieta była rozmaita, a twój portfel w miarę zadowolony). Jest wiele mięsnych produktów i podrobów, których cena jest niższa/średnia, i które z powodzeniem możesz stosować. Tyczy się to zwłaszcza podrobów oraz drobiu. Sama zaczynałam od bardzo klasycznych składników typu porcja rosołowa, skrzydełka, żołądki itd. Choć z biegiem czasu muszę przyznać, że stałam się barfomaniaczką i poluję w sklepach na szczególne kąski, nie zastanawiając się, ile na to wydaję ;-). I tutaj jest właśnie sprawa warta uwagi- swoje barfowanie zaczęłam od wycieczki po sklepach. Spisałam cenniki. Usiadłam i w domu na spokojnie wszystko przeanalizowałam, ułożyłam jadłospis na swoje możliwości. Na forach (polecam forum BARFny Świat) można wiele się dowiedzieć, w tym także co i gdzie i za ile kupować, można składać zbiorowe zamówienia, żeby było taniej. Z pewnością nie należy psu dawać jedzenia z ludzkiego stołu. Jest ono dla niego w stu procentach nieodpowiednie, więc zupy i ziemniaki lepiej od razu sobie darować. BARF nie jest dla mnie metodą na dopieszczenie psa, ale chęcią zapewnienia mu zdrowego, długiego życia. Nie określiłabym się jako osobę zamożną, więc jestem najlepszym przykładem, że "przeciętny Polak" jak najbardziej może swojego psa żywić BARFem. Dodam też jeszcze, że efekty złej diety często nie uwidaczniają się po dniu, tygodniu, a nawet roku karmienia. To są często efekty, które przyjdzie nam zbierać po długich latach, często na starość naszego zwierzaka. Znane są przypadki żywione byle jak i żyjące długo i szczęśliwie i znane są też te żywione super-dobrze i super-drogo, a chorowite. Dieta nie jest receptą na zdrowie i długie życie, ale z pewnością jest pewnym rodzajem profilaktyki, o którą musimy zadbać. I bezwzględnie ma ogromny wpływ na organizm, więc trzeba starać się, by była jak najlepsza.
-
Odnośnie uciążliwego sąsiada i jego psa- mój nowy sąsiad z kolei ma sznaucera miniaturę. Nie ma go całe dnie. Jak tylko zamykają drzwi pies zaczyna przeraźliwie wyć (jest to zwykle od godziny 6 rano), czasem też szczekać. Taka sytuacja trwa zwykle do późnych godzin wieczornych- 21,22. Raz tylko zdarzyło się, że magiczna godzina ciszy nocnej została przekroczona i pies wył do 24. Czasami pies kończy wyć w porach popołudniowych. W ciągu dnia ktoś wpada na chwilę (słyszę otwieranie drzwi, radosny pisk psa, pies cichnie na jakieś 10 minut w ciągu których jest na krótkim spacerze, a potem znów wyje i wyje i wyje...). Po pierwsze- szkoda mi psa. Po drugie- szkoda mi już samej siebie. Przyznam szczerze, że mając tego wyjca za ścianą jestem już zupełnie wyczerpana. Całe dnie spędzam w zatyczkach do uszu, a wiadomo, że i to nie pomaga w stu procentach. Naprawdę staram się być wyrozumiała, ale zaczyna mi już brakować cierpliwości. Czy jest coś, co chroni ludzi przed takim zachowaniem psów w porach normalnych, poza ciszą nocną? Nie mówię, że od razu pobiegnę na policję składać donos, pytam z ciekawości. Najpierw pewnie porozmawiam z właścicielem psa. Do autorki tematu- może wystarczy porozmawiać z nieodpowiedzialnym właścicielem owczarka? Czasem taka rozmowa, w grzecznym stylu i uprzejma prośba są w stanie pomóc. Czasem ludzie są krótkowzroczni i wydaje im się, że jeśli nikt im dotychczas nie zwrócił uwagi, to nikomu ich zachowanie nie przeszkadza.
-
Przyłączam się i ja- odkupię "Mój pies się nie boi". ;)
-
Być tak i może. Jednak dalej wbrew prawu będzie puszczanie psa samopas w lesie w okresach, które pozostają bez zmian, ale to już dygresja poza tematem dyskusji.
-
Bliska mi osoba jest myśliwym. Nie jest jakimś oszołomem, kłusownikiem czy człowiekiem z żądzą mordu wszystkiego co się rusza. Należy do Koła Myśliwskiego, przestrzega zasad, terminów odstrzałów, rozmiarów zwierząt, do których można strzelać itd. Bardzo często jeździ do lasu na ambonę. Nawet nie tyle, żeby strzelać, ale dlatego, że las jest tym, co kocha. Kto był nocą w lesie wie, że każdy nawet najmniejszy dźwięk słychać z bardzo dużej odległości. Pewnej nocy siedział w ambonie i usłyszał z oddali wielki hałas, tętent, trzask gałęzi. COŚ biegło w jego stronę, słyszał, że toczy się jakaś walka. Na polanę wybiegła sarna, którą (działając wspólnie) postanowiły upolować dwa dość duże psy. Psy pracowały zespołowo, zmierzając do zagryzienia sarny. Znajomy jest osobą, w której prawdomówność nie wątpię. Powyższa sytuacja nie jest odosobniona. Znajomy wiedział, czyje to są psy. Ludzie wypuszczając swoje zwierzęta samopas, często głodne (jak to bywa na wsiach) przyczyniają się do tego, że stają się one bezwzględnymi kłusownikami. Po lasach grasują psie watahy, polując na zwierzynę. Czasem nie z głodu, lecz dla sportu. Nie wątpię w związku z tym, że równie bezwzględnymi kłusownikami stają się koty, powodując spustoszenie w leśnej faunie. Nie upolują sarny, ale mogą sięgnąć po bardziej bezbronne zwierzęta. Podpisuję się pod tym, co napisała Martens. Nie wiem, jakie problem stanowi populacja kotów w pobliżu lasów, jednak zawsze kiedy ktoś krzyczy, że zwierzakom dzieje się krzywda, że odstrzały czy tępienie zwierząt domowych jest okrucieństwem, apeluję, żeby zauważył też drugą stronę medalu i podszedł do problemu bardziej całościowo. Jest mi żal tych zwierząt, uważam, że problem można starać się zacząć rozwiązywać inaczej, jednak czasem trzeba mieć na względzie szersze spektrum, niż dobro pojedynczego zwierzęcia. Dodam także, że istnieje zakaz puszczania psów w lesie w określonych terminach. Myśliwi wtedy mają prawo do odstrzału luzem biegających psów w lesie. Nie wiem jak jest z kotami.
-
Luzia, moim zdaniem, jeśli psiak się zatrzyma na tych 15,5-16 przy dobranej teraz wielkości porcji, to nie ma się czym martwić. Tak jak magdabroy napisała, nie ma się co trzymać kurczowo tych procentów, przecież tak wiele czynników ma wpływ na przemianę materii, każdy organizm jest inny.
-
Dzięki, widzę teraz, że BARF dla starszego psa to nic aż tak strasznego. [B]Luzia[/B], w takim razie powinnaś pewnie zwiększyć porcję. Ile procent masy ciała dajesz teraz? I czy jesteś pewna, że 15,5 to za mało dla Twojego psa? Mój pies na BARFie w pierwszym okresie bardzo zszedł z wagi. Ale w pewnym momencie waga się zatrzymała. Teraz ani nie chudnie, ani nie tyje, a linia idealna ;).
-
Mój pies żywiony kiedyś Britem Premium miał straszliwe gazy ;). Znam też więcej takich przypadków u psów będących na Bricie, więc ta karma z pewnością temu sprzyja. Pies mojej znajomej zawsze po karmie z kurczakiem ma straszne gazy. Taka sytuacja może być też więc reakcją na określony składnik karmy. Probowałaś dawać karmę z rybą albo jakimś innym "nietypowym" mięsem? Wtedy też tak się dzieje?
-
Czy ktoś z Was BARFuje z psem starszym? Albo przeszedł na BARF z psem, kiedy był on już w wieku zaawansowanym, pomimo wcześniejszego żywienia w inny sposób? Moja rodzina ma sukę ON, pies ma ok. 11-12 lat, ogromne problemy ze stawami i poruszaniem się, jakiś rok temu była operowana z okazji ropomacicza, ma znaczną nadwagę, żywiona karmą suchą i gotowanym domowym do tej pory. Chcieliby spróbować z BARFem, patrząc zwłaszcza na fantastyczny wygląd mojego psa od kiedy jest na tej diecie. Chcieliby, żeby ich pies, przede wszystkim, skutecznie schudł. Jednak ja, szczerze przyznam, trochę się obawiam wypowiadać. Pies starszy ma gorszą pracę układu pokarmowego. Czy w takiej sytuacji należy zmniejszyć ilość kości? Ale wtedy co z wapniem? Dodać nabiału? I te problemy ze stawami...
-
[COLOR=#000000][FONT=Verdana]Gdyby ktoś był ciekaw, jak wyglądają sprawy dotyczące tematu, to rozmawiałam z policjantem i w takiej sytuacji jak moja nie ma po co zgłaszać się na policję. Donoszę tak naprawdę "sama na siebie"- pies bez opieki poza terenem, a brak dowodów, że to sąsiad strzelał do psa. Przyznał się przede mną, ale na to też nie ma dowodów poza moim słowem. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Verdana]Na razie spędzam całe dnie w pracy, ale w wolniejszej chwili poodzywam się do różnych organizacji prozwierzęcych z mojego regionu. Zależy mi, żeby ktoś taki zapukał do drzwi tego człowieka i mu "pogroził" (a raczej uświadomił), że strzelanie do psa to czyn karalny, że suki można wysterylizować itd. Sądzę, że wtedy poczuje się mniej bezkarny. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Verdana]Dadatkowo radosna nowina: moja babcia po prawie 3 latach namawiania zgodziła się na kastrację psa. Najdalej w piątek będzie po sprawie [/FONT][/COLOR][IMG]http://forum.szczury.biz/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG][COLOR=#000000][FONT=Verdana] . [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Verdana] [B]zmierzchnica[/B], powiatowy lekarz weterynarii był w schronisku, kiedy usilnie staraliśmy się rozgłośnić sprawę. Nie stwierdził żadnych uchybień. Moja wiara w niezależność i mądrość tej osoby jest raczej zachwiana. A'propo weterynarzy przypomniała mi się "ciekawostka", że krótko przed tym, zanim wyrzucono wolontariat ze schroniska, lekarz, który zajmuje się schroniskowymi psami wydał opinię, że wolontariusze nie mogą wyprowadzać psów na spacery, bo... psy mogą złapać kleszcze. Opinia idiotyczna, był to jeden ze sposobów, jak nas się pozbyć i umyć od tego ręce (no bo przecież nikt nas nie wyrzucał, sami przestaliśmy przychodzić). Nie udało się jednak i wolontariat pomimo tego absurdu przychodził i działał dalej. Pani Halina, która dalej walczy o schronisko, ma około 60 lat. Nie korzysta z internetu. Ja mogę założyć wątek na dogomanii (facebooka nie mam i nie korzystam z tego portalu). Tylko wiadomo, że jest to nieco utrudnione, bo wyprowadziłam się 3 lata temu z tego regionu do zupełnie innego, mam teraz absorbującą pracę, a w roku akademickim absorbujące studia (chociaż to są rzeczy do przeskoczenia, wiadomo). Nie uczestniczę w wydarzeniach, o których bym pisała, byłabym jedynie pośrednikiem. W tamtym okresie próbowaliśmy zainteresować każdego- najpierw władze i rożne organizacje, potem telewizję, gazety- nic nie odniosło skutku. To było bardzo przykre. Wydawało nam się, że mamy coś ważnego do powiedzenia, że prosimy o pomoc w ważnej sprawie, ale nikt nas nie chciał usłyszeć. Niestety za nagłaśnianiem w mediach takich spraw stoją najczęściej pieniądze- ktoś selekcjonuje, co jest chwytliwym tematem, a co nie, co się akurat sprzeda i na co jest zapotrzebowanie. Wtedy to zrozumiałam. Po długim czasie walk przestaliśmy wierzyć, że cokolwiek uda nam się zdziałać. Chodziliśmy na rozmowy do burmistrza i do dyrektorów Zieleni Miejskiej, która pełni pieczę nad schroniskiem. Kiedy przestano nas przyjmować, słałam oficjalne listy. Bez skutku. Burmistrz boi się tego tematu. Zresztą- sam pracuje dla Urzędu Miasta a UM opiekuje się Schroniskiem. W międzyczasie zmienił się dyrektor Zieleni Miejskiej. Byłam na rozmowie z nim, to było w zeszłym roku. Zaniosłam mu umowy o wolontariat, zakres obowiązków wolontariatu itd. Obiecał, że wolontariat wróci do Schroniska i parę innych rzeczy też obiecał- niczego nie spełnił. U pana Kujawy byłam również dlatego, że w Schronisku zaczęto w tamtym czasie usypiać starsze psy, pod pozorem, że niby chorują, czy są w takim stopniu zniedołężniałe, że nie można im pomóc, bo nie było miejsca na nowoprzyjęte. Pracownicy (większość to, nie ubliżając nikomu, wzięci z pośredniaka pijacy, nie raz widziałam ich pijanych w pracy) bali się np. psów w typie ras niebezpiecznych czy też psów warczących na nich itd. więc takie psy też planowano od razu usypiać, bez dania im żadnej szansy. Po tamtej mojej rozmowie przynajmniej tego procederu (chyba) zaniechano. [/FONT][/COLOR]
-
Pies nie jest mój, nie mieszkam z babcią, ona nie wyraża zgody, więc- według mnie- nie mogę. Mogę z nią tylko w kółko rozmawiać, wracać do tematu, licząc, że w końcu wyrazi zgodę oraz prosić i uświadamiać, że nie może psa pozostawiać bez opieki poza posesją.
-
[B]Kyu[/B], również tak uważam. Podkreśliłam to już parę razy w tej rozmowie. Mało tego- uważam, że pozostawienie każdego psa samopas- czy to kastrowanego czy nie- jest nieodpowiedzialne.
-
Dziękuję dziewczyny za konstruktywne wypowiedzi. [B]Yuki_[/B], nie złość się, przecież chodziło Wam o to samo :-). Rozmawiałam z facetem. Niestety rozmowy nie nagrałam. Wydaje mi się, że facet się wystraszył, ale nie wiem, na ile te wyobrażenia są realne. Na policję niestety nie ma po co iść. Popróbuję z organizacjami. Najbardziej cieszy mnie jednak, że babcia bardzo przejęła się całą sprawą i w tej chwili bardzo pilnuje swojego psa. Najbardziej zła byłam na nią i to ją winię za tę sytuację w stopniu największym. Mam nadzieję, że nie jest to w jej zachowaniu tymczasowe. Na kastrację psa ciągle nie daje się namówić. Osobnego wątku na dogomanii w sprawie Łęczycy nie zakładałam, ale w paru tematach przedstawiałam problem, prosząc o porady. Nie mogę teraz tego poznajdować. W tamtym okresie starałam się (ja i jeszcze parę innych osób) poruszyć niebo i ziemię i udało się... uzyskać parę notatek w lokalnej prasie i zainteresowanie osoby z Gdańska, zaangażowanej chyba w politykę, która starała nam się pomóc, bez efektu. Tutaj post znaleziony na dogo, sprzed 2 lat, kiedy sprawa dopiero zaczynała być coraz gorsza i gorsza, post 6.: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/210932-wolontariat-w-schronisku-w-jakich-porach?p=17555675#post17555675[/URL] Generalnie chodzi o to, że władze schroniska zmieniły się z prywatnych na miastowe, zakazano wstępu wolontariuszom, przestano sterylizować i kastrować psy, przyjmowano wszystkie psy od każdej osoby, nie zgłaszano na policję porzuceń, liczba psów w krótkim czasie drastycznie się zwiększyła, nie prowadzono żadnych akcji adopcyjnych, żadnych stron internetowych, osoby chcące adoptować niejednokrotnie też nie mogły wejść na schronisko (!), na schronisku syf, bród i malaria, psy chore, nie leczone, nie diagnozowane, wybiegi tylko na sekundę, tyle tylko żeby sprzątnąć brudny kojec, suki zaciążane co cieczkę, bo w kojcach są z psami, do jedzenia prawie sama woda, potem dziwnym trafem w schronisku zostało otrutych chyba 24 starsze psy (ich liczba mogła mi się pomylić, nie jest to rzetelna dana), sprawa została bardzo szybko umorzona i uciszona, wszelkie próby rozmowy z władzami i porozumień spełzły na niczym, wymyślali coraz głupsze argumenty, w końcu w ogóle przestali nas przyjmować. Schronisko się zupełnie odizolowało. Nie ma mowy o wolontariacie. Psy nie mają w ogóle kontaktu z człowiekiem. Mogłabym jeszcze tak długo wyliczać. Nie ma nawet jednej rzeczy, która jest w tym schronisku tak, jak powinno to być. Ja już od paru lat nie mieszkam w tym miejscu, wyprowadziłam się na studia. Mam kontakt jednak z osobą, która stale przez te lata stara się uzyskać cokolwiek lepszego dla tych psów, ale bezskutecznie. Przez krótki czas pozowolono jej jednej brać psy na spacery- wystawiali je dla niej przed bramę, nie mogła wejść na teren schroniska. Teraz zabroniono jej również tego. Jakiś czas temu adoptujący przyjechali po psa, nikogo nie było w schronisku i nie można się było z nikim skontaktować.
-
Dziękuję za odpowiedzi. Mam zdjęcia RTG, z których jednoznacznie wynika, że pies ma w sobie śrut. Śrut na RTG wychodzi tak, że nie da się go z niczym innym pomylić. Jednen śrut pies miał wyciągnięty z karku i ten kawałek mam w domu. Rozmawiałam z tym facetem, który strzelał- przyznał się od razu, że to on. Tylko moje słowo, że tak było, to chyba za mało, bo jak przyjdzie co do czego, to on może się wszystkiego wyprzeć. Na początku przyszłego tygodnia mam porozmawiać z policjantem, jak wszystko może wyglądać w przypadku takiego zgłoszenia. Rozważam zgłoszenie tego do organizacji prozwierzęcej (tylko w moim regionie takiej niestety nie ma), może by go nastraszyli rozmową, poczułby się mniej bezkarny. Najbliższy TOZ jest w Łodzi, ja mieszkam ok. 35 km od tego miasta. Kiedy byłam wolontariuszką w schronisku w Łęczycy i działy się tam (i nadal dzieją) naprawdę straszne rzeczy, rozsyłałam wiadomości z prośbą o wsparcie, telefonowałam chyba wszędzie. Żadna organizacja czy fundacja nie pomogły... Dlatego jestem trochę sceptycznie nastawiona, że pomogą w takiej sytuacji.
-
Człowiek, który mieszka nieopodal mojego domu rodzinnego ma wiatrówkę i 2 małe suki. Suki mają ciągle cieczki, za każdym razem są zaciążane. Teren sąsiada jest nieogrodzony. Wiadomo, że w takim wypadku z okolicy schodzi się wiele psów i przesiadują pod jego domem, gdy suki mają ruję. W tym pies mojej babci (która niestety nie zgadza się na jego kastrację), ucieka gdy tylko suczka sąsiada ma cieczkę. Człowiek ten wpadł na pomysł, że najlepszym sposobem na rozpędzenie sfory psów jest strzelanie do nich. Zawsze sądziłam, że jest on miłym, normalnym gościem i nie posądzałam, że to on strzela do psa. Wczoraj okazało się, że jest inaczej. Wczoraj znalazłyśmy z babcią jej psa w rowie przy drodze. Miał drobny krwawy ślad na boku ciała. Z początku sądziłyśmy, że to ślad po kle, po ugryzieniu. Pies nie wstawał sam, nie chodził, wykazywał silną bolesność jamy brzusznej, miał blade błony śluzowe, przyspieszony oddech o charakterze brzusznym. Zabrałam go do kliniki. Zdjęcie RTG wykazało 3 naboje w jego ciele. Jeden na szyi, drugi w okolicy kręgosłupa (śladów na ciele po wlocie tych kul nie było, przypuszczamy, że ten śrut pochodzi z wcześniejszego okresu) i trzeci w jamie brzusznej. Pies ma silny obrzęk płuc, jest w ciężkim stanie, nie wiadomo, co z nim dalej będzie. Wieczorem tego samego dnia słychać było jeszcze 2 oddane strzały z okolic domu tego człowieka. Zastanawiałam się nad zgłoszeniem sprawy na policję. Zastanawiam się tylko, jak wygląda taki proceder. Niezaprzeczalnym jest, że winna jest także moja babcia, której pies bez opieki przebywał poza posesją. Niedopuszczalne dla mnie jest jednak strzelanie do psa, istoty żywej, odczuwajacej strach i cierpienie. Moje wątpliwości dotyczą tego, czy sprawa nie skończy się tak, że moja babcia dostanie mandat, a sąsiad co najwyżej upomnienie słowne (moi znajomi mieli podobną sytuację). Gdyby nawet moja babcia dostała mandat,ale miałabym pewność, że sąsiad dostanie np. karę finansową, nie wahałabym się ani chwili (mam wrażenie, że do takich ludzi jak ten człowiek można trafić uderzając ich po kieszeni). [B]Czy ktoś orientuje się, czy policja ma obowiązek zareagować w przypadku takigo zgłoszenia i czy doszło tutaj do złamania prawa? Czy powinnam zgłosić to na policję?[/B]
-
Jak długi okres przydatności do spożycia ma olej z łososia? Bo lniany stosunkowo krótko jest ważny. Zastanawiam się, czy jest sens kupować duże opakowanie.
-
[quote name='amanda-1a']Słuchajcie, po jakim czasie można "wyrokować", czy barf służy psu, czy też nie bardzo?[/QUOTE] Sądzę, że dla każdego psa po różnie, nie ma z góry określonego czasu. Obserwujesz psa na co dzień i widzisz- czy nie ma biegunki,zaparć, jak wyglądają kupy (ta strona psa powie najwięcej :P), a także jak wygląda jego sierść (tu dopiero po dłuższym czasie można wyrokować) i czy zmieniła się aktywność/witalność psa. W przypadku mojego psa efekt był szybki: po pierwszych dniach widziałam, że San robi małe, zdrowe kupy, nie ma zaparć ani biegunek. Po jakimś tygodniu zauważyłam, że ma więcej energii (po karmieniu wieloma karmami i przy psie-melancholiku skutek ten dla mnie jest widoczny i łatwy do wyłapania, ale pewne nie u każdego psa). Sierść zaczęła się poprawiać (bo po żywieniu wcześniejszym suchą karmą była kiepska) po jakimś- może- miesiącu, może trochę mniej.
-
[quote name='andromeda']Wiele osób chwali również tego Boscha. Znajomej przy mega alergiku się sprawdził. Cena również dobra. Na spróbowanie dobrze kupić małe opakowanie. [URL]http://www.zooplus.pl/shop/markowy_sklep/bosch/dla_psa/31526?gclid=CLvI2Kq5pLgCFYS_3godNFoA-A[/URL][/QUOTE] Mój alergiczny pies jadł Boscha jako pierwszą karmę po "napadzie" alergii. Karma faktycznie zniosła objawy alergii (pies przestał się rozdrapywać, zniknął świąd, zaczerwienienie skóry itd.), jednak- moim zdaniem- jest bardzo kiepska. Kondycja ogólna psa bardzo się pogorszyła, co uwidoczniło się w postaci matowej, zmierzwionej sierści, obniżonej witalności itd. W składzie karm tego producenta, nawet tych "alergicznych" i tak jest drób. Prócz tego masa zbóż. Ja odradzam tę karmę. Teraz mój pies jest na BARFie i uważam to za najlepszą decyzję, jaką mogłam podjąć. Przy stopniowym wprowadzaniu składników diety można łatwo (zaoszczędziwszy testów alergologicznych) stwierdzić, co uczula psa (o ile oczywiście jest to czynnik żywieniowy). Przy okazji wiesz, czym żywisz psa. Cena korzystna w stosunku do stosowanych składników.
-
Prócz oleju lnianego Santa dostaje też tran.
-
Mój pies czasem po BARFie ma zaparcia i trudności z wypróżnieniem się (stosunkowo często dostaje kefir). Pewnie spotkaliście się z podobnym problemem. Jak temu radzicie?