-
Posts
355 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by aleola
-
Moja znajoma niedawno kupiła uprząż tej firmy. Jej pies z racji wieku zaczął mieć problemy z tylnymi kończynami. Nie wchodząc w szczegóły: pies ma zwyrodnienie stawów kręgosłupa oraz kończyn tylnych. Nie jestem pewna, czy akurat uprząż przytoczoną w linku sprawiła swojemu psu, musiałabym dopytać (choć jest możliwe, że tę właśnie, ponieważ wspominała, że uprząż ma rodzaj paska, który umożliwia "przewieszenie" sobie psa przez ramię, a ten model właśnie taką ma ;) ). W każdym razie jest zachwycona rozwiązaniem, pies jest też zadowolony, bo drzemie w nim ogrom życia, tylko łapki odmawiają posłuszeństwa. Ona pojechała tam osobiście, właściciele interesu to podobno wspaniali, pomocni i oddani zwierzakom ludzie o dużej wiedzy w dziedzinie, którą się zajmują. Indywidualnie dopasowywali uprząż/szelki, ponieważ- jak się okazało- nie każdy pies akceptuje każde rozwiązanie. Jej ogólna ocena co do wykonania i użyteczności produktu jest więcej niż pozytywna.
-
Film nie jest możliwy do odtworzenia, ponieważ jest filmem prywatnym. Musisz zmienić w ustawieniach dostępność. Chyba, że tylko ja mam jakieś problemy z yt. Dostarczasz mało informacji, żeby móc Ci pomóc. Jedyne co można powiedzieć, to że pies nie został zdiagnozowany i jest leczony nieco na oślep. Antybiotyk tu, zastrzyk tam... Pies kaszle i krztusi się w określonych porach/sytuacjach? Zaobserwowałeś jakieś zależności? Np. ma to miejsce rano/wieczorem/niezależnie od pory dnia, przy jedzeniu/piciu/niezależnie od podawania pokarmu i wody, przy wysiłku fizycznym/stresie/ekscytacji? Czy pies odkrztusza jakąś wydzielinę? Te wszystkie pytania powinien postawić Ci weterynarz i na podstawie odpowiedzi na nie zlecić odpowiednie badania i dalej leczenie. Prócz rentgena w takich sytuacjach pomocna może być endoskopia przełyku lub dróg oddechowych bądź badanie kardiologiczne (oczywiście zależnie od tego gdzie podejrzewa się zmianę i jaką).
-
Ja za to chętnie wspomogę świeżych studentów z Olsztyna- mam kupę materiałów na komputerze i garść dobrych porad ;). Chętnie zawsze pomogę. Spacery z psem też mile widziane. :)
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Ogólnie ponoć na wetę ciężko się dostać ;). Nie wiem, jak jest teraz, ale gdy ja składałam papiery na studia (teraz będę na 4. roku), to do Lublina było najłatwiej się dostać. Dochodziły mnie słuchy, że po dziś dzień tak jest, ale nie mogę się już wypowiedzieć na podstawie własnych doświadczeń. Sama studiuję w Olsztynie i polecam weterynarię tutaj. ;)
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Ktoś wcześniej napisał, że teraz w regio można psa przewozić bez biletu, jako "bagaż", ale ja nigdzie na stronie z przepisami nie mogę tego odszukać- wręcz przeciwnie, znajduję jedynie adnotację, że psa przewozi się z ważnym biletem. Ktoś może potwierdzić? I druga rzecz- jak jest z przejazdem pociągiem z dwoma psami? Teoretycznie w przepisach widnieje, że można mieć pod opieką jednego psa. Jak wygląda to w praktyce? Ktoś podróżuje z więcej niż jednym psem pociągiem?
-
A kiedy macie wyniki?
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Może komuś przyda się taka informacja- wraz ze współlokatorką wyprowadzamy się z obecnego mieszkania i będzie do wynajęcia. Mieszkanie w Olsztynie, na Osiedlu Generałów (a właściwie to Osiedle Belweder). Mieszkanie jest "przewidziane" dla 3 osób, jakkolwiek my wynajmowałyśmy we dwie. Mieszkanko 2-pokojowe z kuchnią i łazienką na nowym, strzeżonym, ładnym osiedlu. Do przystanku rzut kamieniem, tak samo apteki, piekarnia, sklepy, poczta, pizzeria i jakieś tam takie inne. Właścicielka mieszkania miła i pomocna, jeśli wyniknie jakiś problem. Nic z mieszkaniem nie jest nie tak, wyprowadzamy się z przyczyn osobistych ;). Ogłoszenie jest grzecznościowe, żeby pomóc właścicielce znaleźć nowych lokatorów. Gdyby był chętny ktoś, kto wybiera się na wetę, to w pakiecie mogę dorzucić czaszki konia i świni, jakieś kości, materiały na pierwszy rok itd. ;)
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
U młodych psów pasożyty żołądkowo-jelitowe to częsta przyczyna wymiotów i biegunek. Jest też szereg chorób, które mają tego typu objawy. Jeśli problem jest od czwartku, a dziś już jest sobota, to już dość długa zwłoka. Pies może się odwodnić. To nie jest błaha sprawa.
-
Pamięta mnie ktoś jeszcze ? Powracam teraz z Lisiem ! :))
aleola replied to BlackSheWolf's topic in Foto Blogi
Na razie San w Ozorkowie, ale od przyszłego roku akademickiego będzie ze mną. :] -
Pamięta mnie ktoś jeszcze ? Powracam teraz z Lisiem ! :))
aleola replied to BlackSheWolf's topic in Foto Blogi
Santa na widok Lisiaka może umrzeć ze strachu (ona boi się takich dużych i groźnych psów)! ;) Wyślij mi na PW swój numer telefonu. Nieprędko pewnie będę w Ozorkowie, może dopiero w lipcu (nie licząc bardzo krótkich Świąt). Ale jak już będę, to na pewno się odezwę. PS. Gdybyś się wybierała do Szulca, nawet na te konsultacje okulistyczne z dr Garncarzem, to weź wszystkie winiki badań, jakie miał mały robione do tej pory. -
Pamięta mnie ktoś jeszcze ? Powracam teraz z Lisiem ! :))
aleola replied to BlackSheWolf's topic in Foto Blogi
Kurczę! Weszłam na dogomanię i niechcący myszką mi się gdzieś kliknęło. Jakie było moje zdziwienie, gdy trafiłam do Ciebie! Musisz być przeszczęśliwa, że masz psa. Mama jakoś to przeżyła ;)? Co do problemów zdrowotnych Lisia, to polecam ci jechać do Szulca do Zgierza. Tam na pewno nie zostawią go bez diagnozy i pomocy. W ogóle to w czerwcu będą mieli konsultacje okulistyczne: [URL]https://www.facebook.com/events/688556141205204/?ref=22[/URL] Tak w razie gdyby Lisia problem był okulistyczny. Przyjeżdża wtedy dobry specjalista w Warszawy, może warto skorzystać z takiej okazji. Lisio lubi inne psy? Może kiedyś umówimy się na spacer w Ozw? :) -
Pierwszą rzeczą, jaką powinnaś zrobić, to udać się do lekarza weterynarii, który przeprowadzi wywiad i zleci odpowiednie badania. Dopiero po wykluczeniu przyczyn zdrowotnych należy wziąć pod uwagę czynniki behawioralne. Czy i kiedy suka była sterylizowana? Nietrzymanie moczu u suk zwłaszcza większych ras jest czasami związane z kastracją. Odpowiednim leczeniem jest wtedy terapia hormonalna. W jakich sytuacjach pies oddaje mocz? Czy zachowuje wtedy postawę właściwą tej czynności? Czy oddawanie moczu jest bezwiedne, np. podczas wstawania psa z posłania? Czy pies pomimo załatwiania potrzeby w domu oddaje potem mocz na spacerze? Pomimo zadanych tutaj pytań, podkreślam, trzeba udać się do weterynarza i zbadać psa. :)
-
Mnie przypomina dogo argentino, choć te występują jedynie w umaszczeniu białym z dopuszczalną niewielką ciemną plamą wokół oka. Albo coś TTB, ale nie znam się na tych rasach. Czego by ten pies nie miał w przodkach, to jest uroczy ;).
-
Mój pies po kastracji długo źle się czuł, długo też wybudzał się z narkozy i przez długi czas miał niską temperaturę. Był bardzo obolały przez jakieś 3-4 dni. Być może wynika to z tego, że on jest przewrażliwiony i zawsze się nad sobą użala. Nie mniej jednak na krótki spacer poszedł już na drugi dzień, a 2 dni po kastracji śmigał już całkiem nieźle. Nie interesował się szwami w ogóle, ale gdy nikt przy nim nie był, chodził w kołnierzu. Obserwowałam bardzo wiele psów po kastracji i sposób ich reakcji i dochodzenia do siebie jest bardzo różny, zależy od psa. Czasem psy po narkozie wstają natychmiastowo i zachowują się jak gdyby nigdy nic, a czasami są rozmarudzone przez kilka dni. Sądzę, że 1 dzień wolnego ci wystarczy, jeśli bardzo obawiasz się o swojego psa ;).
-
Bella zjawiskowa piekność w Boguchwale. MA DOM !!!
aleola replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Bella jest pięknym i wyjątkowym psem. Obserwuję jej wątek od jakiegoś czasu i trzymam kciuki za najlepszy dom dla niej. Sama mam dwadzieściakilka lat i w związku z tym proszę Was- dajcie szansę tej dziewczynie. ;) Kontrolujcie, ile chcecie (sama gdybym chciała adoptować psa i zależałoby mi na nim, zniosłabym wszystko), ale dajcie im możliwość adopcji. Może to jest właśnie miejsce Belli? Jeśli "nagabywania" i chęć zastania w domu wybranych domowników ich zniechęcą, to będziecie mieli odpowiedź, czy to dom dla Waszej Belli. -
O ile KAT2707 już ma swoją sukę od lat i wie, że tak się jej pies zachowuje, tak u Mikserpanny nie przesądzałabym sprawy ;). Pies był adoptowany ze schroniska dopiero miesiąc temu. Pamiętam czas po adopcji mojej suki ze schroniska. Przez parę miesięcy od adopcji pies był smutny, leżał godzinami w jednym miejscu i spał, nie reagował praktycznie na nic i na nikogo. Zostawiona w jednym miejscu była zastawana w tym samym miejscu w tej samej pozycji po wielu godzinach. Niechętnie chodziła na spacery. Trzeba było ją wyciągać na siłę. Sytuacja stopniowo się zmieniała. Choć i teraz mój pies nie należy do najaktywniejszych i ma raczej flegmatyczny charakter, to jednak chętnie chodzi na spacery, cieszy się na nie i zachowuje zupełnie inaczej, niż z początku. Nie znamy przeszłości adoptowanego psa. Dodatkowo jeśli przebywał on długo w schronisku, zdążył się do niego przyzwyczaić. Nie ulega wątpliwości, że zmiana otoczenia, adopcja są dla psa dużym przeżyciem, stresem i zwierzę może mieć problemy (różnie wyrażone) z adaptacją. Psy mogą różnie reagować, niektóre nawet apatią czy depresją. Trzeba dać psu czas, czasami bardzo dużo czasu. Jeśli nic się nie zmieni, a zachowanie psa będzie ciągle wydawało ci się podejrzanie wygaszone, możesz zastanowić się nad lekami stosowanymi w depresji i zaburzeniach behawioralnych, chociaż to raczej powinno być ostatecznością. A czy psiak wykazuje inne niepokojące zachowania, np. brak apetytu itd.?
-
[quote name='dance_macabre']Wszystko zależy od tego na jakie studia. Jeżeli weta albo coś takiego to raczej na psa nie będziesz miała czasu.[/QUOTE] Ja jestem na wecie i większość moich znajomych ma zwierzęta- psy, koty, niektórzy nawet konie. Niektórzy nawet wszystko na raz, a inni więcej niż jedno ;). Nikt nie ma problemu ze znalezieniem czasu dla zwierzęcia. Sama zresztą też mogę powiedzieć, że bez problemu znalazłabym mnóstwo czasu dla zwierzęcia. Pies na studiach to nic niemożliwego. Uważam, że jak się już zwierzaka ma, to po prostu naturalnym jest, że się znajduje czas dla niego. Ten czas nawet nie musi być "znajdowany", on po prostu jest. Pies staje się codziennym obowiązkiem. Nie znam nikogo, kto powiedziałby: kurczę, w przyszłym tygodniu mam 3 koła, pies będzie musiał sikać na balkonie :P. Ludzie tak organizują czas i naukę, że jest czas dla psa. Jeśli przez parę dni pies ma mniej ruchu, to w końcu przychodzi taki okres, że można mu tego czasu poświęcić więcej. Jazda pociągiem też nie jest żadnym problemem. Jeśli decydujesz się na szczenię, to przyzwyczajaj je do ludzi, komunikacji miejskiej i różnych sytuacji. Psy pociągami jeżdżą z biletem, teoretycznie w kagańcu i na smyczy (w każdym razie te przedmioty trzeba ze sobą mieć). Również znalezienie mieszkania dla osoby ze zwierzęciem nie stanowi problemu. Z pewnością ogranicza to pulę mieszkań, w których możemy przebierać, bo nie każdy właściciel wyraża zgodę, nie mniej jednak jest mnóstwo mieszkań, gdzie właściciele nie mają nic przeciwko. Zawsze na początku rozmowy należy uczciwie zaznaczyć, że szukasz mieszkania z możliwością trzymania zwierzęcia. Unikniesz tym samym wielu problemów, nie warto tego faktu zatajać. Warto wspomnieć o tym, że poczuwasz się do wszelkiej odpowiedzialności finansowej za ewentualne zniszczenia, jakich dokona pies (bo każdy właściciel powinien się poczuwać ;) ). Jeśli dodatkowo masz rodziców, którzy zobowiążą się pomóc Ci w sytuacjach, gdy nie mogłabyś z różnych przyczyn zająć się psem, to super. Uważam jednak, że osoba na utrzymaniu rodziców, nawet pełnoletnia, powinna jednak rozmowę o psie zacząć od zgody rodziny i jej chęci pomocy w opiece nad psem (różne sytuacje się w życiu zdarzają, czasem trzeba wyjechać, czasem się zachoruje itd.) Co do "nieopuszczania" psa na wiecej niż godzinę, użalania się nad jego samotnością i nierozłączności... Proponuję jednak trochę się w tej kwestii zastanowić i oprzeć temu, że szczenię będzie rozkoszne i będzie kwiliło pozostawiane w samotności. Psa trzeba od początku przyzwyczajać do pozostawania samemu. Miej na uwadze, że w przyszłości mogą być sytuacje, gdy pies będzie zostawał w mieszkaniu sam przez parę godzin (osobiście nie znam nikogo, kto przez cały czas zostawiałby psa tylko na godzinę dziennie w samotności. Na pewno w tym momencie nie możesz stwierdzić na pewno, że tak będzie- nie wiesz jak ułoży się Twój plan zajęć oraz harmonogram dnia Twoich współlokatorów, któzy dodatkowo nie mają obowiązku zajmować się cudzym psem). Dlatego warto psa izolować od siebie nawet kiedy jest się w domu, nagradzać za pożądane zachowania, a pomocny też może okazać się kennel. Pies nienauczony zostawania samemu może się buntować i wyrażać to w różny sposób- szczekając, wyjąc, niszcząc, sikając pod Twoją nieobecność. Lepiej tego uniknąć, zwłaszcza, że o pierwsze dwa mogą czepiać się sąsiedzi ;).
-
Taki też mam plan działania. Zamierzam po prostu odejść od kości wieprzowych, ewentualnie dawać wieprzowinę z mniejszą ilością kości lub kawałki świnki z nieco innym rodzajem kości (suka wtedy dostała fragment z kręgosłupa). Po wszelkim ptactwie i wołowinie podobnych problemów chyba nie ma (chyba, bo też nie przecierałam kupy po takim jedzeniu na sitku, tylko "obserwowałam" ;) ). Faktem jest, że mój pies nie należy do tych, które uważnie rozdrabniają kęsy pokarmu. Rozgryza posiłek tylko do fragmentów niezbędnych do przełknięcia. Jedynie gdy czasem dostaje świńskie nogi gryzie dokładnie, bo są dla niej najbardziej "problematyczne" w opracowaniu. W każdym razie wniosek jest taki, że kupom psów lepiej przyglądać się bardziej dogłębnie, nawet jeśli z wierzchu nic nas nie niepokoi. ;)
-
Czy w odchodach swoich psów znajdujecie odłamki kości (w ilości niepokojąco dużej)? Dzisiaj na uczelni badałam kał mojego psa na obecność pasożytów i podczas przecierania kału przez sitko zaobserwowałam pełno różnej wielkości kostnych odłamków. Niektóre z nich były dość duże i o nieregularnych brzegach (martwi mnie, że mogą kaleczyć jelita). Na pierwszy rzut oka kupa jest zbita i wygląda zdrowo, jednak dopiero po rozbiciu bobków da się zauważyć fragmenty kości. Próbka kału do badania była pobierana na drugi dzień po karmieniu psa kośćmi wieprzowymi z mięsem wieprzowym. Zastanawia mnie gdzie leży granica między fizjologią, a patologią. Czy też może w kale psa na BARFie w ogóle nie powinno być takich numerów?
-
[quote name='Martens']Korzystało z niego i z tego co wiem korzysta do dziś ;) kilkoro znajomych, z którymi mam stały kontakt, i ktorzy ze zdrowia psów są zadowoleni (a nie oceniają tego zdrowia po tym, że pies żyje, tylko robią badania kontrolne). Ile jeszcze osób z niego korzystało, nie wiem, ale jakoś nigdy nie dostałam pretensji, że psu po owym jadłospisie dzieje się coś złego.[/QUOTE] Z zacytowanego jadłospisu korzystam również ja, barfując z 6-letnim dużym mieszańcem. Na początku przez długi czas był to tylko ten jadłospis, z biegiem czasu trochę go pozmieniałam, ale- czy to wtedy czy teraz- jadłospis idealnie sprawdza się u mojego psa. Nigdy nie było żadnych problemów.
-
[quote name='spike1975']no to właśnie po to są tego rodzaju wątki żeby była lepsza, żeby wymieniać się doświadczeniami itd. ja się z pewnymi rzeczami tutaj nie zgadzam. np właśnie co do mleka. skoro mój pies lubi mleko, twaróg, chętnie je pije i wcina nie ma po tym biegunek ani innych problemów żołądkowych to coś mu ono chyba jednak daje. jakoś je trawi i przyswaja. [/QUOTE] Wypowiem się odnośnie mleka ;-). Cukrem mleka jest laktoza. Za jej rozkład odpowiedzialny jest enzym rąbka szczoteczkowego- laktaza. Obecne doniesienia mówią, że enzymu tego mamy obfitość w okresie ssania matczynego mleka, czyli jako berbecie (tyczy się to każdego ssaka, także psa). Potem aktywność i ilość wydzielania tego enzymu spada. Stąd mleko jest w organizmie dorosłym gorzej przyswajane. Niestrawiony cukier trafia do dalszych części przewodu pokarmowego, gdzie ulega fermentacji. Skutkiem tego mogą być nie tylko biegunki, ale nawet nowotwory jelita grubego rozwijające się w dłuższym okresie czasu. Po drugie- białka mleka są dość silnymi alergenami. Alergie nie zawsze rozwijają się natychmiastowo, po pierwszym kontakcie z alergenem. Czasami rozwój alergii wymaga wielokrotnego wystawienia nawet na małe dawki alergenu. Alergia może ujawnić się po latach. Tyczy się to co prawda zwłaszcza alergii kontaktowej, ale też pokarmowej. Ja mając psa alergika stwierdzam bezsprzecznie, że lepiej nie mieć psa alergika, bo czasem ustalenie, że mamy do czynienia z alergią, a potem ustalenie, co jest alergenem trwa długo i jest żmudne. Białka mleka są też tak zwanym "czynnikiem środowiskowym cukrzycy", sprzyjając tym samym rozwojowi cukrzycy typu pierwszego. Z tych przyczyn, nawet jeśli obecnie nie występują żadne negatywne następstwa podawania mleka, uważam, że lepiej stosować go w diecie psa niewiele lub też w ogóle. Zamiast mleka można psu podać jogurt naturalny, kefir.
-
[quote name='ulvhedinn'] Dardamell, Piku jak do mnie trafiła to się "wyłączała" w stresie- pies w kąt, sztywny wzrok, sztywne ciało, zero kontaktu, no figurka nieżywa i koniec. Autyzm.[/QUOTE] Jaka metoda podziałała w przypadku Twojego psa? Mój pies nie jest zainteresowany smakołykami. Nie mówię tu już o sytuacjach stresowych (bo wtedy to już w ogóle), ale nawet o zwykłym codziennym treningu, w warunkach domowych. Mogę machać mojej suce przed nosem najsmakowitszymirzeczami, a ona nawet nie drgnie (są oczywiście dni, że drgnie i ja wtedy cieszę się jak durna ;-) ). Zabawki na nią nie działają w ogóle. Próby modulacji głosu i inne zachowania też nie. I tysiąc innych metod wypróbowanych przeze mnie też zawodzi (znaczy: okazjonalnie podziałają). Mój pies jest po prostu bardzo trudno pobudliwy. Dlatego też praca z nią jest bardzo trudna. Czasami myślę sobie, że okazała się dla mnie zbyt trudnym wyzwaniem, przerosła moje możliwości. Wiem, że jej nie rozumiem. Jest często nieprzewidywalna. Jednocześnie mam świadomość, że zrobiłyśmy bardzo wiele i życie jest łatwiejsze niż wtedy, gdy San przybyła do mojego domu. Rzecz obrazująca jak wiele czasu zajmuje Sancie dojrzenie do pewnych rzeczy (bo czasem żartuję, że ona musi do wszystkiego dojrzeć)- minęły 2 lata od adopcji, po upływie których Santa zbliżyła się do mojego brata i dała mu się dotknąć (dodam, że był to okres, gdy mój brat mieszkał z nami i z psem pod jednym dachem, nigdy nic negatywnego z jego strony nie spotkało jej, karmił ją i stosował inne metody, by ją "zdobyć"- wszystko na nic). Po paru latach pewnego dnia Santa po prostu do niego podeszła (wcześniej uciekała na sam jego widok). I od tej pory się go nie boi. Ciekawostka: mój pies nie biega. Ona gardzi nawet szybszym truchtem ;-). Jedyne co ją może (może ale nie musi) wprawić w szaleńczy pęd, to zając spotkany na spacerze. Santę adoptowałam ze schroniska, w którym byłam wolontariuszką. Mozna więc powiedzieć, że mniej więcej ją znałam przed adopcją. W schronisku była żywiołowym psem. Pełnym energii, często szalejącym z innymi psami. Tymczasem moment jej adopcji był jakby magicznym dotknięciem różdżką. Mój pies od tego momentu nigdy nie był taki, jak w schronisku. Jakbym adoptowała zupełnie innego psa. Zmierzam do tego, że o charakterze psa ze schroniska nigdy nic nie będziemy wiedzieli do momentu, aż u nas zamieszka. To jest minus psa ze schroniska.
-
[quote name='ulvhedinn']I odwrotnie, pies o małych możliwościach lub chęciach doprowadzi do rozpaczy aktywnego właściciela ;)[/QUOTE] Jakbym widziała siebie i swojego psa. ;-) Ja natomiast całe życie miałam (albo też: u mnie w domu były) psy przygarnięte z ulicy, adoptowane ze schroniska. Zawsze trafiały do mojej rodziny jako dorosłe. Wszystkie oczywiście kochane przez nas, ale kiedy przyjdzie czas, że będę mogła pozwolić sobie na kolejnego psa, będzie to na pewno pies rasowy. Wynika to z tego, że już jestem zwyczajnie zmęczona „użeraniem” się z psami. Być może brzmi to szorstko, ale życie z psem po przejściach (a teraz mam taki „egzemplarz” szczególny, nie ma chyba problemu, którego ten pies w sobie nie nosi) każdy wie, jak wygląda. Wiecznie trzeba się dostosowywać do psa. Nie mogę nigdzie z psem wyjść, nigdzie go zabrać, bo ma napady histerii (szczytowej przy zauważeniu każdego obcego osobnika swojego gatunku, nawet wielkości wiewiórki). Akceptuję ją i uwielbiam, ale niestety nie jest moim spełnieniem marzeń o psie, z którym będę mogła dzielić życie, angażować się w różne aktywności. Nie mam różowych okularów i wiem, że szczenię jakiejś rasy nie od razu oznacza przepis na sukces i bezproblemowość. Jednak wiadomo, że szukając interesującej nas rasy, szuka się jednocześnie interesujących nas cech, a mając szczenię u siebie dokłada się wszelkich starań, by w przyszłości wszystko było tak, jakbyśmy chcieli. Zawsze podobały mi się dogi niemieckie, wyżły i setery. Ciągle mi się podobają. Ale nigdy tych ras nie będę miała. Nie mój charakter.
-
Faktycznie, indyk zdrożał też u mnie. Natomiast ceny wołowiny stoją w miejscu (niestety albo stety- zawsze mogły pójść w górę :P).
-
[quote name='isabelle301'] Nie powiem ci gdzie w Łodzi kupisz konia. Sam poszukaj. Podpowiem tylko że to mały sklepik zaopatrzony tak, że łeb urywa I może tam zrobić zakupy każdy.[/QUOTE] Przepraszam, ale nie rozumiem dlaczego te zagadki? Nie możesz powiedzieć po prostu, gdzie można się tak zaopatrzyć w Łodzi? Najpierw faceta namawiasz na BARFa a jak przychodzi co do czego, to nie chcesz w żaden sposób pomóc ;-). Przecież to fajnie móc sobie pomóc, wskazać miejsca gdzie można kupić coś tanio. Boisz się, że ci wykupimy? Też jestem z Łodzi i chętnie bym się dowiedziała ;-). Spike, tu jest temat z miejscami gdzie można coś fajnego i tanio dostać [URL]http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=646&postdays=0&postorder=asc&start=0[/URL] Podpiszę się także pod wypowiedziami wyżej- dieta mojego psa w większości składa się z mięs, podrobów, których cena nie przekracza 7-8 zł/kg. Okazyjnie pies dostaje coś droższego, jako urozmaicenie i rarytas. Dieta mojego psa w większość składa się z kuraka, indyka, kaczki i gęsi (przykładowe ceny: szyjki indycze 7 zł/kg, szyjki gęsie 5 zł/kg, skrzydełka kurze 6,80/kg, korpus kurzy 2zł/kg, skrzydełka indycze 7,80zł/kg, żołądki 6,20zł/kg). Nie daję żwaczy, bo nie mam do nich dostępu (czasem od wielkiego dzwonu dostanę za darmo od znajomego myśliwego). Pies nie je też cielęcinki zadniej ;-), jagnięciny itd. Dostaje za to wołowinę. Dodam także- czego wcześniej nie zaznaczyłam- że nie uważam diety, którą stosujesz za złą. Tak jak i nie uważam jej za w stu procentach dobrą. Chciałeś jednak wypowiedzi odnośnie BARFa i je otrzymałeś.