-
Posts
6263 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Basia1244
-
I tego planu się trzymam - będę właśnie z fundacją negocjować warunki. Ale zaproponujcie coś zamiast kenela i wiązania (tej możliwości nie ma - nie ma kaloryferów i nie ma do czego wiązać psa) To jest nowoczesne mieszkanie - otwarta przestrzeń wielkiego pokoju, kuchni holu i tylko wc ma drzwi i z pokoju dziecka trzeba do wc przez tę ogromną otwarta przestrzeń przejść - balkon na noc odpada - propozycje?
-
Wiecie co, ja też jestem pewna, że wszystko będzie ok i Małgosia też tak myśli. My wiemy, że Negro jest mądry (wręcz cwany) , ale wiemy też, że masa roboty przed nami! I to codziennej roboty.Właściwie rozbijamy się tylko o ten niesamowity instynkt łowiecki - tego nikt nie przewidział - on poluje w takim amoku, że traci całkiem kontrolę nad sobą i traci kontakt z rzeczywistością. Ale jakoś damy radę - od dziś przez miesiąc mamy szlaban na park, szlaban na łączkę i szlaban na inne wiejskie sielanki - mamy trening miejski i może uda się załatwić ten plac treningowy. Jutro czeka nas dzień majsterkowicza - czyli wizyta w sklepie ogrodniczym i zakup siatki do zrobienia przegrody w aucie. problem kenela też rozwiążemy w ten sposób, że stary stół otoczymy siatką i zrobimy drzwiczki i dopóki Negro nie zostanie ujarzmiony, to będzie nocował (razem z ogonem wołowym lub penisem wołowym) w tym azylu wyciszenia. No i... - chyba będę miała kotkę.
-
[quote name='BUDRYSEK']broń boże klatka kenelowa! z Negrem trzeba popracowac a nie karac go kenelem to zniszczy jego psychike wątpie czy ktos z dogo pomoze w opłacie trenera, to duze koszta a kazdy z nas ma jakies zobowiazania moze własciciele musza to jeszcze przemyslec...a jak nie to trzeba mu szukac hoteliku[/QUOTE] A niby dlaczego nie klatka kenelowa? która będzie stała przy łóżku Małgosi? I w której pies będzie odpoczywał w nocy? I w której będzie miał spanie? I w której będzie tylko w czasie snu Małgosi i w czasie jej pobytu w wc? Tego to ja nie rozumiem zupełnie Budrysku. A praca z psem trwa i trwać będzie długo. Tak czy siak na szkolenie pies pójdzie - prędzej czy później i też nie rozumiem twoich w tym kierunku obiekcji. poza tym kto tu powiedział, że pies ma wrócić do hotelu? Uważasz, że to lepsze rozwiązanie od kenela?????????
-
A i jeszcze jedno - żeby była jasność - pies nie warczy przy Małgosi! On warczy - gdy jej nie ma w zasięgu wzroku lub wydaje mu się, że go nie kontroluje - np. śpi, jest w ubikacji. A w samochodzie to kwestia - kto ma siedzieć z tyłu? jak jedzie Kierowca, dziecko i pies? To trzeba rozwiązać radykalnie - jutro kupujemy siatkę ogrodową i robimy same przegrodę - nie ma wyjścia, pies będzie dużo podróżował.
-
Kagańce mamy nawet dwa, kolczatki nie - ale i tak nie ma mowy o kolczatce - pies ma dwa sznyty giganty po pogryzieniu w Obornikach przez kolegę - te sznyty obustronnie są na szyi. Mowy nie ma o kolczatce! A na jego pysk halter się nie nadaje - więc mamy teraz tylko ćwiczenia i ćwiczenia i ćwiczenia - w terenie miejskim i to codziennie. Co też robimy.
-
Kochana! Ja to wszystko wiem i od piątku wdrażamy. I jak widać wdrażamy też środki zastępcze - np. zaraz tę kenelówke załatwię (mam nadzieję) a jeśli chodzi o trening z szkoleniowcem, to to jest konieczność, bo w grupie psów przerobimy niektóre zachowania, których bez innych pracujących psów nie zrobię - a .... dobra ... swojego sam na sam z Negro nie będę trenować - sorki, ale nie. Wolę mieć tu wsparcie i plac treningowy.
-
No to jesteśmy po wieczornym treningu i spacerku. Tym razem ponad godzinkę łaziliśmy i ćwiczyliśmy - ale najpierw w cywilizacji i tu jest bardzo dobrze - chodzenie przy ruchliwej drodze, ludzie mijani, ludzie biegnący, ludzie na rowerach, rolkach, z wózkami, tramwaje oraz skrzyżowania nie robią na Negrulcu wrażenia i w tych miejskich warunkach da się go nawet prowadzić bez oderwanych rąk, da się go skupić na moment i nawet reaguje na głos, na smakola, na ruch smyczą (silny ruch). Natomiast przeszłyśmy po około 45 minutach na moment do parku i.... tam zobaczył trzy wiewiórki. Amok. No to jest nie do opisania. Ja jestem kawał silnej baby, solidnej i dużej a poza tym ćwiczę codziennie hantlami i pies był na obroży i szelkach - przypiętych łącznie na dzielnik do linki solidnej treningowej - no nie tylko ledwo go utrzymałam, o nawiązaniu jakiegoś kontaktu nie było mowy, musiałam go zwyczajnie zglebić, żeby wybić go z tego amoku - bo on tylko pościg i zabicie miał w głowie, był tak nabuzowany, że dopiero glebnięcie go na moment otrzeźwiło. Z trudem i z ciągłą komendą równaj, równaj i z moją wielką siłą w rękach wyszłyśmy z parku - i na pewno tam nie wejdziemy długo. A na skrzyżowaniu już super pies - patrzy w oczy i merda ogonem.
-
A jeszcze jedno - musimy wymyślić zabezpieczenie bagażnika (samochód kombi) przed przełażeniem Negro na przód, bo przywiązać się go nie da -szału dostaje, gryzie smycz, dobija się, a jak już się uwolni i przelezie na tylne siedzenie, to siedzi obok Szymka i znowu warczy na niego, więc nie ma takiej opcji, żeby jechał obok dziecka - musi siedzieć w bagażniku - tylko niestety profesjonalna barierka do kombi tego typu kosztuje 700 zł a to wydatek nie do przeskoczenia w tej chwili dla Małgosi.
-
Sobota, 12 czerwca. Dziś znowu byłam u Małgosi i Negro. Jest całkiem nieźle, ale są 3 problemy do rozwiązania : 1.pies nie bardzo wie, jak z dzieckiem się ustawić i czasem powarkuje, ale dałam na razie wytyczne i zobaczymy, bo to nie jest agresja tylko takie poburkiwanie. 2. problem to niesamowity instynkt łowiecki Negrulca - o myszach i kretach już pisałam na wątku, szynszyla wylądowała na szafie, a kot uciekł do sąsiadki. Dziś Małgosia pojechała z Negro do swojego taty, który mieszka w domku jednorodzinnym i ma duży i ogrodzony ogród.... i Negro jak poczuł koty i jeże, to ten ogród obrócił w perz, dobrze że tato Małgosi uwielbia zwierzęta i ma mocne serce. Bo się Negro nie dało odwołać. No i 3 sprawa to jego skupienie uwagi. W mieszkaniu nie jest tak źle - bo mało rozpraszaczy, ale już na dworze - skupić go na sobie to sztuka przez duże SZ. Dziś chyba z godzinę go prowadziłam, jest wesoły, pogodny, ale zupełnie się nie skupia. Ponieważ Małgosi bardzo zależy na Negrulcu, to pomyślałam o profesjonalnym szkoleniu dla niego. Będziemy szukać i negocjować cenę na szkolenie, może ktoś nam pomoże w tej sprawie, a sprawa pilna, bo im szybciej się Negrusia ustawi, tym lepiej dla Szymka i psa. Może Irek z Fundacji 2plus4?A i jeszcze jedno - on był przed wyjazdem z Obornik pogryziony przez jakiegoś psa, ma dwie duże rany na szyi i zauważyłam, że do samców trzeba z nim bardzo ostrożnie, bo ich nie kocha niestety - pomimo kastracji jest agresja do samców. Nie ma agresji do ludzi, choć dziś szarpnął się przy rowerzyście i warknął - ale tu po prostu się wystraszył. Niedziela,13 czerwca. No i już wiemy, że niestety, ale kot do domu wrócić nie może. Negro wcale nie goni kotka dla zabawy, tylko ma jedną myśl: Zabić! Dziś kot przeszedł spowrotem przez balkon do domu i …. Negro ledwo utrzymała Małgosia z tż – a panele w miejscu trzymania psa wyglądają jak bo maszynie, która zrywa asfalt – nie wiem, jak to było z tymi kotami w Obornikach, ale on ich nie toleruje i mowy nie ma o kocie w tym samym domu – to nie jest takie tam zabawowe, czy do opanowania – kot na szczęście znowu czmychnął do sąsiadki – ale u niej zostać na zawsze nie może. No i Negro znowu warczał na Szymka - tym razem Małgosia zdrzemnęła się na chwilkę, a Szymek siedział przy komputerze i pies nie pozwolił mu zejść z taboretu – to napędziło nam dużego stracha, co będzie, jeśli np. w nocy Szymek będzie chciał pójść do toalety, a pies go nie puści. Kombinuję więc na cito jakiś kenel, ale nie wiem czy załatwię taki duży. Bo nie można zamknąć drogi z pokoju Szymka do toalety – to po prostu otwarta, nowoczesna, duża przestrzeń, a na balkonie w nocy pies nie może spać, z wielu powodów. Poza tym, jak balkon w nocy jest otwarty, to pies wybiega na balkon i szczeka na ludzi pod balkonem, nie można więc balkon na noc musi być zamknięty. Dodam jeszcze, że instynkt łowiecki Negrusia jest tak duży, że poluje zaciekle nawet na muchy i komary w mieszkaniu. Za chwilkę idę znowu do Małgosi i poćwiczymy z psem no i będziemy kombinować te zabezpieczenia na noc (kenel byłby najlepszy). Potem napiszę , jak było.
-
Jeśli chodzi o Szymka, to ma bardzo dobre podejście do psa i tu na dłuższą metę nie będzie problemów, choć dziś miał Szymek żal, że Negro na niego burknął, ale za moment już byli pogodzeni – dzieciak ma wewnętrzny dar obcowania ze zwierzętami – naprawdę wierzcie mi. Negro już wie, że Małgosia jest jego pani ! Łasi się do niej i podlizuje perfidnie ! Ale na dworze ma jeszcze ciągle kłopot ze skupieniem uwagi – to jest do wyćwiczenia. On na dworze reaguje jak typowy szarpik i tak do niego trzeba podchodzić i go wychowywać. Ogólnie wrażenie na mnie zrobił bardzo dobre. Dadzą sobie radę. Szynszyla chwilowo zabezpieczona i myślę, że za kilka dni ją zdejmiemy z szafy i zobaczymy. Kot poszedł przez balkon do sąsiadów , ale wróci. N tyle na tę chwilę, bo teraz muszę z moim psiskiem myknąć na dwór.
-
Właśnie wróciłam od Negrulca. Po pierwsze to on nie ma nic z labradora – to jest sto procent shar pei ! Byłyśmy z Małgosią i Szymkiem i Negrulcem na spacerku – bardzo interesował się zapachami myszy i kretów na łączce i do norek ciągnął. Ale ogólnie na smyczy chodzi całkiem przyzwoicie. Ładnie przywitał się z suczką mojej koleżanki, choć ta go obszczekała. Obsikał kilka krzaczków i wróciłyśmy do domu, bo gorąco. Nie ma problemu z jazdą windą, w mieszkaniu kiedyś musiał mieszkać, bo zna się na tych sprawach . Do mieszkania weszłyśmy z Negrem na smyczy i podeszłam do klatki z szynszylą – nie było ataku, pies położył się i obserwował gryzonia, potem spokojnie poszedł ze mną na balkon, gdzie na moment go zamknęłyśmy, a same przestawiłyśmy klatkę szynszyli (ogromną!!!) z podłogi na szafę i teraz na kilka dni tak sobie postoi, żeby nie było problemu w nocy no i żeby pies przyzwyczaił się do zapachu gryzonia. Negro wypuściłyśmy z balkonu i on właściwie przestał się interesować szynszylą –obwąchał miejsce, gdzie stała klatka i tyle. Czytajcie, zaraz dalej piszę.
-
Agnieszko! Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że może dojść do tragedii? Że następne szycie może być niewykonalne? Że możesz nie zdążyć do weta z przegryzioną tętnicą albo bebechami? Że na skutek takich walk może któraś z suczek zostać kaleką? Ja wiem jedno - dorosłe suki, które weszły na wojenną ścieżkę będą walczyć, na dzień, dwa odpuszczą, bo muszą zebrać siły, a w jakiś zupełnie nieprzewidziany czas zetną się kolejny raz i możesz nie zdążyć z interwencją ,no i Tania też nie może siedzieć non stop w kagańcu. Dokładnie się zastanów - Kulka żyła bez ciebie 8 lat - żyła i przetrwała, sądzisz, że nie będzie umiała żyć już więcej bez ciebie?
-
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
Basia1244 replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Płacz i tęsknota i zakochanie tia .... a sterylka? Zdążysz ją ciachnąć jeszcze u Pai? Byłoby dobrze - im szybciej tym lepiej. -
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
Basia1244 replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja dziś obeszłam miejsca rozwieszenia ulotek i kilka pasków było zdartych, więc taką miałam nadzieje, że ktoś zadzwoni! Ludzie dzwońcie, Honda jest super! -
No to Negro ma wspaniały dom! poznałam panią Małgosię - to osoba przesympatyczna i z doświadczeniem - miała już w swoim życiu 2 psy - w tym jednego ze schroniska. Dom pani Małgosi to dom idealny dla zwierząt - do takich domów powinny trafiać wszystkie psy! jest kociczka - śliczna piwniczna znajda, która na pewno dogada się z Negrusiem. Także po Negro pojedzie pani Małgosia dziś lub w niedzielę, jak zdąży do tych Obornik :)
-
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
Basia1244 replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Honda do domu marsz!