Jump to content
Dogomania

L/Olka

Members
  • Posts

    575
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by L/Olka

  1. oj, zginie zginie w schronie. A może deklaracje na jakieś domowe dt by się udało?
  2. kolejna relacja z wieczornego spaceru: usłyszałam tylko głośne wołanie: "pieeeees czy sukaaaaa?" i zanim zdązyłam odpowiedzieć stanął przed nami gigantyczny bokser. Wysoki, masywny, zafafluniony ;-) i sztywny z wrażenia. Mańka zesztywniała też, więc ją zawołałam, poszłyśmy w drugą stronę. Dostała nagrodę za to, że nie zdążyła go kłapnąć (boksery mają za krótkie pyski ;-) ) i poszłyśmy dalej. Ona na spacerze nie dąży do konfliktów, więc myślę, że da się te relację z psami "naprostowac" choć trochę... Byle na spokojnie i na pewno nie pod jednym dachem :/
  3. do góry Biedaku, jak dobrze, że nadeszła pomoc
  4. Myślę, że jak te najbardziej stresujące bodźce odejdą (duże psy) to od razu będzie jej dużo łatwiej. To izolowanie jej/zamykanie też nie wpływa na nią dobrze. Musi być miejscu, gdzie swobodnie będzie mogła chodzić po mieszkaniu, poczuć się jakby była u siebie. wydaje mi się też, że jak nie będzie jej paraliżować obecność dużych psów, to będzie jej łatwiej zaufać ludziom. Na spacerach dobrze widzę, że to bardzo miła sunia, naprasza się o głaskanie, jest kontaktowa, chce współpracować z człowiekiem. Do ludzi też podchodzi ufniej. Sam fakt natomiast, że "gdzieś tu był jakiś wielki pies" ją paraliżuje, co od razu wpływa na inne zachowania :/
  5. duże psy to na pewno główny problem. Ale z domownikami też dobrze nie jest. Może tak - gdyby mieli więcej czasu i chęci, byłoby to do wypracowania. Z moimi domownikami układ jest taki, że tymczasy są moją sprawą i ja się nimi zajmuję. Jesli wszystko funkcjonuje normalnie - nie ma problemu. W tym przypadku niestety nie funkcjonuje :/ a ja nie mogę teraz od nich wymagać, żeby wszystko rzucili, niestety. Wygląda to tak - poza mną nie tolerowała wczoraj nikogo. Zza klatki kłapała zębami, chodząc luzem warczała i szczekała. Dziś dostawała o wszystkich nagrody. Przy takiej konfrontacji "twarzą w pysk" nie podchodzi, ale jak się do niej ktoś odwróci bokiem/plecami itd - skusi się na nagrodę. Więc dziś nie szczeka już na nich, czasem mruknie (ale bez pokazywania zębów), ale też nikomu poza mną nie pozwoliła się dotknąć. Przed chwilą chciałam ją przeprowadzić do drugiego pokoju, żeby wyjść ze swoimi psami na spacer. Były już na smyczach, więc musiała przejść widząc je. Moje suki nawet nie patrzyły w jej stronę, ona natomiast znów zaczęła panikować, jak załapałam ją za obrożę. Rzuciała się z piskiem na ziemię. Nawet nagroda nie pomogła. Ją ta psia obecność paraliżuje w pewnien sposób (choś do tego trzymanie za obroże naprawdę źle się jej kojarzy... może za karę była gdzieś odprowadzana/odciągana). poza tą histerią o podłożu psim, sprawa jest poważna na tyle, że nikt poza mną nie "przeniesie" jej do drugiego pokoju. Wypuszczona pod moją nieobecność nie dawała się dotknąć, zawołana w inne miejsce biegła znów do klatki. Więc tak na dobrą sprawę, jak wyjdę z domu, to musi siedzieć cały czas tam, gdzie ją zostawię :/
  6. z kolejnego spaceru: do małych piesków to ona się wręcz cieszy - merda ogonem, zachęca do zabawy. Coraz lepiej kojarzy, że na słowa "do mnie" trzeba szybko przybiec, bo ta osoba na drugim końcu długiej smyczy da coś do żarcia ;-) No i nie ma z nią żadnych problemów, jesli chodzi o załatwianie się - wie, po co jest spacer, dość szybko załatwia swoje potrzeby a dopiero potem "zwiedza świat".Nie zdarzyło jej się zrobić nic w domu,choć specjalnie, żeby wiedzieć - zrobiłam jej 9 godzin przerwy między spacerami. Ludzi na ulicy obserwuje bacznie, ale tylko tyle. Jeśli są blisko - potrafi odskoczyć.
  7. podrzucam, bo pilne! Musiałam odwołać wszystkie dzisiejsze zającia, żeby doglądać towarzystwa, więc zrobił mi się przymusowy dzień wolny :/ "Testuję" więc Mańkę i robię jej przypieszony kurs "wszystkiego", żeby domowi tymczasowemu było łatwiej. No to Mania pochodziła trochę po okolicy, na smyczy chodzi ładnie, uczę ją komendy "do mnie" już od wczoraj, chyba załapała, o co mi chodzi. "Siad" i "waruj" znałą, więc tylko powtórzyłyśmy. Ładnie dała sobie wytrzeć łapki po powrocie. Teraz ją własnie wyczesałam, też dzielnie to znosi. I... prowadzam ją po mieszkaniu za obrożę... jeszcze wczoraj reagowała na to histerycznie, traktowała złapanie za obrożę jak karę, próbowała mnie złapać zębami. Dziś tak ją prowadziłam " do nikąd" i już mniej histerycznie reaguje. Dobre żarcie robi swoje :) Aha, na spacerze spotkałyśmy kolejne małe, ruchliwe psy - i było ok. Duże na odległość zachęca do zabawy, ale w bliskim kontakcie jest bez zmian. Moja duża suka już ma dosyć kłapania i chowa się przed nią. Wie, że nie może zareagować, a Mańka odgania ją od siebie na tyle ostro, że moja ustępuje. Za to udało się doprowadzić do tego, że zamknięta w klatce Mańka nie startuje do przechodzących zwierząt. Wcześniej próbowała atakować przez klatkę skacząc w środku. Teraz tylko obserwuje. myślę sobie tak - że jak tylko jakiś dt bez wielkich psów da jej szansę, to powinno być ok. Ona szybko się uczy, więc ta "re"socjalizacja nie będzie długo trwała. Tylko potrzeba jej spokoju. Żeby mogła zostac na trochę sama, przemyśleć, poukładać sobie w głowie. Bo taki nadmiar bodźców tylko zwiększa jej nerwowość=na wszystko musi jakoś zareagować, więc ciągle jest niespokojna, ani na sekudnę się nie kładzie itd. idę robić zamianę - teraz Mania posiedzi w klatce, a ja się na chwilę zajmę moimi dziewczynami... i bardzo prosimy pilnie o dt! bo u mnie nie działa ta sytuacja dobrze ani na nią, ani na moje psy, ani na domowników, którzy już dziś każą coś wykominować dla niej :/
  8. małe i średnie psiaki toleruje. Nawet jeśli są ruchliwe. Nie boi się ich i ani razu nie zareagowała kłapnięciem. Niestety moje do małych nie należą :( ech :(
  9. to do mnie właśnie miała Emi trafić, tyle że musiałam wyleczyć łysiejącego kota. Potem jeszcze życie zakónczył mój pies. A ostatnio miała na dt przyjechać pięciomiesięczna suczka - na socjalizację. Awaryjnie nastapiła podmiana na Manię, choć staram się nie brać dorosłych suk, a jesli już to malutkie. No ale alergia w domu, dziecko ma 9 miesięcy i początki astmy, groził schron - no i trafiła do mnie. Ojojoj. Tyle tylko, że pan dopiero mi ją dając powiedział, że była poważnie pogryziona przez dużego psa i się ich boi. To "boi" przejawia się tym, że podchodzi i kłapie zębami, warczy. Tak zachowywała się jak poznałam ją z moją suką na ulicy, potem to samo w domu. Przy mojej bardzo zrównoważonej suce, która nie reaguje na te warczenia, szczekania i kłapanie zębami - jakoś sobie radzimy. Ale już z drugą suką ok nie jest. Moja siedzi cały czas zamknięta w klatce, co - jak się domyślacie - powoduje sprzeciwy domowników i jest rozwiązaniem na parę godzin, ale na dłużej nie. Mania natomiast zachowuje się dość nerwowo, cały czas chodzi, biega, jest super czujna - to zdecydowanie za dużo bodźców na raz, jak dla niej. Tu psy, tu koty, domownicy, ciągle ktoś przychodzi. Ona musi się do tego wszystkiego spokojnie przyzwyczajać, nie może mieć wszystkiego na raz. Bo tylko gorzej dla niej. Pan powiedział, że ona boi się np dziwnych ludzi, dziwnych przedmiotów na ulicy. Myślę, że nie umieli reagować, więc takie zachowania się pogłębiły trochę. Np na ruszający się śmietnik, taki duży, na kółkach - zareagowała odskoczeniem, warczeniem. Ale jak podeszłyśmy bliżej, powąchała, było ok. Do pojedynczych osób też łatwiej daje się przekonać. Smakołyk, nie zwracanie na nią uwagi - i jest lepiej. Gorzej, jeśli bodźce są dwa - odskakuje, głowa jej lata od jednego, do drugiego. Musi zupełnie spokonie to poznać, ale w domu z mniejszym natężeniem "ruchu" ludzkiego, psiego i kociego. Do dzieci jest ok. kończę, bo mnie domownicy zaraz razem z nią wymeldują :shake::-( bardzo pilnie prosimy o dt dla Mańki!!
  10. ale jak to fajnie poczytać taki obszerny opis tego, co u Was słychać. No faktycznie - podobno źle znosił strzyżenie/czesanie. Tyle że robiło to kilka obych osób. A teraz robi to JEGO osoba, ta jedna, jedyna, najważniejsza. Teraz to sama przyjemność :)
  11. [quote name='malawaszka']haha chcesz się kotka pozbyć? Llol: [/QUOTE] jak wrzucałam Heniutka za szyję do bagażnika i przeżyłam, to pewnie i mój kot przeżyje ;-) a może Henowi kota posadzić na plecach - nie "zauważy" ale poczuje ;-)
  12. [quote name='Ingrid44']Malenki Promyczek niedlugo rozbyslnie na nowo.:)[/QUOTE] w takich warunkach to chyba nawet szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał :)
  13. czy to moje dogo kłamie, czy tak cicho u Juraska?
  14. jakieś światełko... jakby kot do testów był potrzebny, pamiętajcie o mnie...
  15. i co z relacją? czekamy, czekamy :)
  16. [quote name='PaulinaB'] ps. Doszla paczka dla Patosa (luminal i kosteczka), w imieniu Patosa dziekujemy;)[/QUOTE] o, cieszę się, że jest. "na zdrowie" i nie tylko w przenośni, ale też dosłownie :)
  17. [quote name='Kociabanda2']Nie zaryzykowałabym jednak na razie zostawienia go z kotami samego. Dlatego teraz, gdy jesteśmy w pracy, siedzi sam - zamknięty w sypialni, a my się modlimy by chałupa stała jeszcze cała jak wrócimy :/[/QUOTE] widzę, że jednak. No nic, miejmy nadzieję, że będzie ok!! Wracajcie już z tej pracy, bo czekam na wieści! :eviltong::cool3:
  18. [quote name='Ewa Marta']Kochani, tak na szybko, bo jestem w biegu. Byłam u Rufusa! Najpierw sama, bez Ani. [/QUOTE] oj, cieszę się, że zadziałało :)
  19. jestem i ja na wezwanie. Ja przez weekend to na dogo raczej bywam niż jestem, więc ewentualnie proszę o pw. Mogę zaproponować spotkanie, nieodpłatne - i pokazać, jak postępować. Szkoda mi go, zwłaszcza, że w takiej sytuacji i jeszcze w schronie - byłly bez szans :/ no tyle tylko, że mogę pokazać, co robić, jak reagowac itd - ale to Ty i Twoja rodzina musicie zdecydować, czy chcecie z nim pracować. Szkolenie może mu pomóc. Ale bez Waszych chęci nic z tego nie wyjdzie, bo z psem trzeba po prostu pracować :(
  20. no ja swoim za bardzo nie pozwalam. Tzn tak - jeśli spadnie taki świezutki, to sobie skubią z wierzchu (jeśli mam pewność, że nie jest posypany solą). Ale tak "symbolicznie", bo już mam w okolicy przy[adki zapalenia gardła. Pies wychodzi z ciepłego domu, najada się lodowatego śniegu, wraca do ciepłego domu - i różnie się to kończy...
  21. ja też zaglądam i czekam na dobre wieści. Na pewno w domowych warunkach, pod super opieką - byłoby mu lepiej. Tylko czy jego organizm da sobie radę w takiej podróży...?
  22. [quote name='brygida999']http://www.garnek.pl/brygida/8511781/jurasek no wlasnie, napiszcie mi, czy to normalne, ze pies je snieg?? normalne, normalne. Tylko czasem bywa szkodliwe (zapalenia gardła itd). No i czasem ulice są posypywane śniegiem - to teraz duży problem dla tych "śniegowych pożeraczy" :(
  23. [quote name='Kociabanda2'] zachęcam to opiniowania co do rokowań na zgodę między chłopakami Stefanem i Fąflem[/QUOTE] fotorelacja super :) i nieźle rokuje - nic gorszego nie powinno się właściwie dziać, tyle tylko, że parę zasad musicie utrzymać. Dobrze byłoby, gdyby Fąfel odbierał z Wami Stefana, niech wejdą razem do domu. Żeby nie było tak, że nagle Stefan wejdzie na Fąflowe terytorium (to pewne ryzyko, nie wiem, na ile by na to pozwolił, bo go nie znam. Więc dobrze tak zrobić "na wszelki wypadek" :p ) Nie pozwalałabym na te warczenia za bardzo. Problem z nimi taki, że jak chłopaki tak się nauczą dogadywac, to ciągle będą warczeć. A mają się dogadać bez agresji - więc pokojowo i cicho. Ważne jednak, by nie stwarzać im sytuacji do warczenia - unikajcie na początku tego, co stanowi "punkty zapalne"jak pisałaś - uwaga na patyki, zabawki, uwaga przy głaskaniu, przy jedzeniu. I to: [quote name='Kociabanda2'] 4. PRZEKĄSKI. Fąfel w tygodniu, gdy wychodzimy do pracy, zawsze dostaje kość (wędzoną lub z wapnem) lub wędzone ucho do gryzienia. To konieczne, bo bez tego zdarza mu się pogryźć np. ścianę. Tak się chyba wyraża jego lęk separacyjny :( Myślę, że w takim układzie Stefanowi też będziemy musieli zostawić kość do dziamgania, a to dodatkowy koszt, bo jedna kostka lub ucho kosztuje 3zł. [/QUOTE] Z tymi przekąskami pod Waszą nieobecność ostrożnie - dopóki nie będziecie wiedzieć, jak psy dzielą się kosteczkamii i co się stanie, jak jeden zje swoją wcześniej. Bo może być tak, ze każdy zajmie się swoją, a jak skończy - pójdzie spać. Ale równie dobrze po skończeniu jeden może chcieć odebrać "łup" drugiemu. To może powodować konflikty... tak naprawdę na początku musicie ich po prostu obserwować... i nie dopuszczać do spięć, bo to zupełnie niepotrzebne. Trzeba dać im trochę czasu, ale też uniemożliwić sytuacje, w ktorych musiałyby o cos rywalizować. coś jeszcze miałam napisac, ale mi się zapomniało :eviltong: zresztą pytaj, jakby co :)
  24. kciuki trzymamy... są jakieś wieści z akcji?
×
×
  • Create New...