-
Posts
14744 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by panbazyl
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
panbazyl replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
2 dni bez neta a tu mam tyle zaległości :) Muszę nadrobić. własnie zaczął się wiatr u nas pozamykam okna. Dzięki Elu za wiesz co :) i za zaufanie :) i trzymaj kciuki aby jutro był internet to przelew zrobie, bo dziś już nie dam rady. -
[quote name='daguerrotype'][URL]http://i49.tinypic.com/mr8pwl.jpg[/URL] - chyba ostre ugniatanko zapodawał podczas pozowania do tego zdjęcia :loveu: och i ach :)[/QUOTE] a wiesz że nie - to chyba cecha rasy - one lubią tak trzymać łapę. [quote name='zaginiona sara']Z jakiego powodu kocisko jest niehodowlane? Jakie wady u kotów dyskwalifikują oprócz np. wymysłu co do kolorów? Kto się zna i odpowie? Fajowy rudas.[/QUOTE] [quote name='evel']Pewnie podobne, jak u psów, czyli np. wnętrostwo, plus wszelkie "wymysły" hodowcy ;) Myśmy się spotkali kiedyś na kociej wystawie z pięknym, śnieżnobiałym i niebieskookim MCO w cenie bardzo atrakcyjnej z powodu... "zbyt prostego noska" ;)[/QUOTE] no chyba tak. Tylko że w kocim rodowodzie od razu jest adnotacja "nie do hodowli" lub cos w ten deseń - nie chce mi się złazić z mojego strychu do kuchni aby sprawdzić w rodo co tam napisane. No i jak ktoś kupuje tanszą wersję kota to tez od razu wpis w rodo - że nie do hodowli, choć najprawdopodobniej kot jest jak najbardziej ok, ale kupujący chciał taniej, więc dostał z pieczatka niehodowlaną. [quote name='Ty$ka']Jaki cuuudny :loveu: Zakochałam się w nim :D Tak nieśmiało się zapytam... na czym polegają adopcje hodowlane, że są tak potępiane? Bo ja od zawsze mam koty, ale znajdki... i w ogóle się w tym temacie nie orientuję.[/QUOTE] to ja potepiam te adopcje, nie wiem jak inni. Po prostu przejechałam się równo na takiej "pomocy" dla kotów z hodowli. Mialam już w jednej hodowli "zaklepane" dwa koty za pewną sumę - tzw "zwrot kosztów" (do tej pory nie rozumiem tego, co to za określenie). Mialam tez podane ile to ten "zwrot" kosztów wynosi. zgodzilam się. Po czym prawie że w przeddzień wyjazdu po koty dostałam info, że koty nie moga jechać samochodem na zabieg sterylki i w ogóle że nie pojada też do mnie, bo nie mogą się z domu ruszać.... No dobra, moglo się tak zdarzyć (ale jak one na te wystawy dojeżdżały????), potem dostałam kolejny namiar na kolejnego kota do "adopcji" hodowlanej jak mi powiedziana w cenie takiej samej jak w poprzedniej hodowli (tylko ja głupia nie spytalam ile - bo jak taka sama cena, to znaczy że taka sama....) i jak przyszlo do podpisów umowy to się okazało, że cena skoczyła 100% w stosunku do ceny z poprzedniej hodowli.... hmmm. napisałam więc do pierwszej hodowli jak to jest, do tej drugie też, że cos nie tak. I się dowiedziałam z tej pierwszej, że hodowca zapomniał mi doliczyć czegos tam i czegos i czegos jeszcze.... hmm... i się wymiksowałam z tego, bo nie wiem ile bym miala zaplacić przy odbiorze i tak już wysłużonego w hodowli zwierzaka, ewnetulanie bezpłodnego i nie nadającego się do mnożenia. Jako smaczek dodam, że w rodo mojego kota jego bakbka jest kocica którą mieliśmy "adoptować" z hodowli wlasnie. Wśród psiarzy słowo adopcja znaczy tyle co adopcja a nie "zwrot kosztów" - i jesli się przekazuje psa/sukę do adopcji to za gratis, ewentualnie za datek na schronisko czy psy w potrzebie no i za dojazd jesli ktoś sam nie przyjedzie po psa. ja od wczoraj neta nie mialam - bo remontowali oficjalnie przekaźnik w Piaskach.... gryy! Nawet tego w biurze z kabla też nie było. Mam nowe zdjęcia zwierzaków, ale potem je wrzucę. a zabieg udany - kot bez jajek (jajka zostały na talerzyku u weta). Kosztowało to 50 zł z antybiotykiem. Kocina już 3 godziny po zabiegu śmigał sobie po pokoju. On jest jak tygrysek :)
-
a ja na razie się nigdzie nie ruszam, ale niezbyt długo, bo za niecałe 2 tyg jadę na szkolenie do lasu. tak, psy zazwyczaj wiedzą co robić aby się spodobać - ale nie moja Pirania - tej małpy chyba nikt nie lubi.
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
panbazyl replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
kilka dni mnie nie było - ale Mały wyrósł!!!!! Czym go karmisz????? :) :) :) -
[quote name='hecia13']Ja wydaję ok 100- 150 zł miesięcznie na 3 psy (dwa boksery i kundel szczeniak ok 15 kg) . Mięsa jako takiego nie daję wcale, tylko kości mięsne, kadłuby, udka, itp. 1x na miesiąc-dwa papka. Nie ustalam żadnych schematów, daję to, co akurat pod ręką w zamrażarce. Owoców nie daję wcale, bo psy nie chcą jeść, wypluwają z obrzydzeniem :eviltong:[/QUOTE] no u mnie ostatnio dośc podobnie, ale wracam do warzyw/owoców bo jak dziś kroiłam jabłka do suszenia to miałam 4 pyski obok siebie w oczekiwaniu na skórki. a z "mięsiw" to daję to co mam aktualnie na stanie. Z nadzieją, ze uda mi się coś wykombinować do zbilansowania w ciągu miesiąca. Uważam tylko aby nie bylo mono diety z jednego zwierzaka, bo to nie jest dobre.
-
dla mojej księgowej popołudnie to okolice 19.... nic to. Kompa mam :) a tu foty koty z wczoraj. Kocisko mieszka u dzieci w pokoju. Razem z kotem przywieźliśmy też tą wielką kuwetę - bardzo fajny wynalazek (do tej pory mieliśmy zwykle odkryte kuwety) Jutro jade z kotem na ciach jaj :) [IMG]http://i48.tinypic.com/zmh42.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/mr8pwl.jpg[/IMG] [IMG]http://i50.tinypic.com/2apb84.jpg[/IMG]
-
[quote name='Asiaczek']Asiaczki wpadły z rewizytą:) Pierwszy raz spotkałam się z taka chroba ogonowa. Czy to jest charakterystyczne dla labków? pzdr,[/QUOTE] jeśli dobrze zrozumiałam, to nie labek choruje tylko ten kudłaty stworek ze zdjęcia. Laby jeśli coś mają to najwyżej zatkane gruczoły odbytnicze (choć moje w życiu tego nie miały - ale to akurat przypadłość niezależna od rasy).
-
czyżby już sejmy bocianie i odloty? jakos tak chyba niedługo będą lecieć. szkoda.... ja mam w końcu rudego maine coona. Jutro jadę z nim na odjajczenie. ale ten typ z psem bez smyczy to psychol jakiś! A potem na psiarzy ogolnie mówią, ze niegrzeczni i psy luzem puszczają. Nie mogłą bym już w mieście mieszkać. Nie w bloku. Chyba, że na oddzielnej planecie. Ja nawet na wsi psy puszczam ze smyczy w miejscacj jak wiem że tam ludzi nie ma, czyli w szczerych polach i to nie podczas zniw.
-
super foty! ja czekam na koniec żniw, na jakiś deszcz (żeby zmył pozostałości po żniwiarzach w krzakach) i ruszamy w pola. Jakoś nie chce mi się kąpać co chwilę śmierdzących psów co sie wytarzają w pozostałościach po przemianie materii żniwiarzy. no i gzy są koszmarne na obrzeżach lasów.
-
a - ja musiałam uważać aby psy z miłości dzieci mi nie przygniotły - labradory mają takie coś, że kładą się czy siadają tam gdzie się im podoba - swoje dzieci często też potrafią przygnieść w ten sposób. niestety. (hodowcy często się pozbywają takich suk z hodowli sprzedają nieświadomemu człowiekowi).
-
na szkoleniach? nie wiem. jedziemy pierwszy raz, ale znam kilka osób z co tam jeżdżą corocznie - większośc to ogarowcy. Ogarowcy sa bardzo sympatycznymi ludźmi, zupełnie inni niż labradorowcy.
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
panbazyl replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']Cieszę się. Jeszcze Ci norweską podrzuciłam na fejsie, do adopcji trzyletnia kotka kastratka, srebrna, no cudna :cool3: I ma zdjęcia na dworze, więc ona chyba nie podpada pod komando bezfirankowe i wolierowe :lol:[/QUOTE] wiem, wiem, patrzyłam. Jutro swojego rudego na ciach ciach jaj wiozę :) (wet wiejski powiedział, ze ok 40-50 zł za cały zabieg). za 2 tyg przyjedzie do nas drugi miaukun, też rudy (też z rodo, nie z "hodowlanej adopcji" :) ) -
ja Sopot olewam w tym roku, bo jadę z psami na szkolenie myśliwskie do lasu na 10 dni, akurat jak jest Sopot.
-
policzyłam - my po 19 XI możemy walczyć o tytuly już, Więc ta Mołdowa odpada....
-
ale ja się nie gniewam :) Kiedyś żyłam na walizkach, teraz raczej już nie. Ale czasem musimy wszyscy się gdzieś choć na kilka dni przenieść jeśli nie z wszystkimi zwierzakami to z częścią (wystawy są dobrym powodem - i tak byliśmy 4 dni w Krakowie z 2 psami i zwiedzaliśmy okolice a przy okazji wystawa)
-
[quote name='Olson']to ja mam kilka ogólnych pytań co do BARFa. ;) moje ONowe futerko uczulone jest chyba... na wszystko. je Acanę Lamb&Apple, z którą dawniej było ok i drapie się niemiłosiernie. zewsząd słyszę co raz więcej porad, żeby przerzucić psa na BARF. jak już przerzucę owczarka to starszą kundelkę też. obecnie na suche wydaję 360/miesięcznie. czy istnieje w ogóle jakiś sposób, żeby na dwa kundle wyszło mi podobnie drogo, albo trochę taniej? jeśli tak - proszę o jadłospis. co do badania krwi przy żywieniu BARFem - jak często to robicie? i jaki jest tego koszt? jakieś dodatkowe witaminy ogółem podajecie? dzięki za odpowiedzi.[/QUOTE] ja tak ok 200 zł miesięcznie wydaje na 4 duże psy razem wzięte (3 labki i 1 ogar polski). Gdzie labki są na odchudzaniu, bo mi sie na barfie zrobiły zbyt okrągłe.... a może i mniej. Jak się uda kupić coś taniej a czasem cos dostać za gratis to wychodzi jeszcze taniej. Na suchym poszła bym z torbami już dawno, ale też fakt, moze bym miała mniej psów.... tylko że od wiosny im nie daję praktycznie warzyw, odkąd się zaczęły te wiosenne upały i psy zrobiły mi strajk. Chyba znów zacznę im robić paćki, bo jabłka a drzew zrywają same. Witaminy tylko suplementuje szczylowi, dorosłym dodoaję mielone skorupki z jaj.
-
kot jest rewelka!!!! jaki kochany, miluśki i taki do schrupania :) Całą noc przespał u dzieci w łóżku (raz u jednego potem u drugiego), rano przyszedł się polasić, mozna go drapać po brzuchu i to baaardzo lubi. I już mruczy!!!! Tylko prycha na drzwi za którymi są psy - bo psy nie maja wstępu do pokoju dzieci już od dawna (Pirania kradnie zabawki i wynosi a Panbazyl je pożera), więc kot ma spokój. Na jutro jestem umówiona na odjajczanie chłopaka :) Wet wiejski podał cenę 40-50 zł za cały zabieg z narkozą. Nie wiem jak w miescie ceny ale ta wydaje mi sie bardzo ok. Więc jutro wyjazd z kotem na zabieg. Laptopa mam mieć po południu - ciekawe czy będzie????? Wtedy wrzuce fotki. Bo na firmowych nie chcę wgrywać a zdjęcia z telefonu to szkoda tylko bejtów na to badziewie. a tak na jakiś branżowych forach się nad maine coonami telepią, że to takie wrażliwce, z daleka od dzieci itp pierdoły. ten nasz (ma rodo jakby się ktoś pytał, więc prawdziwy, jeszcze sprzed nowej ustawy, więc rodo też oryginał a nie stowarzyszenie myszki miki) jest tak sympatyczny, miziasty i kocha dzieci, choć to jeszcze pełnosprawny roczny kocur w dodatku rudy. a Pani od której go braliśmy się popłakała na odjezdnym. Szkoda mi sie kobiety zrobiło - ja też tak ryczałam jak odjechał mój ostatni szczeniak. No jak dziecko płakałam. juz sie nie mogę doczekać aż wrzuce tu jakieś foty koty.
-
[quote name='kornel']NIE dziękujemy, tak żeby nie zapeszać.:) Jest lepiej. już tak nie ciągnie jej do tego ogona. a to co wy sie tak często przeprowadzacie? Ciekawie macie, chociaż się nie nudzicie ;D;D[/QUOTE] ej nie - ja od co najmniej 10 lat mieszkam w jednym miejscu, tylko czasem się gdzieś wynoszę na jakiś czas.
-
w carfour w arkadii są w bardzo fajnych cenach kości pieknie pocięte i na tackach (tak do 2 zł za tackę), no miamuśne z samego widoku :)
-
kociszon ma rok i kilka dni (ma rodo, a jak!!!! ale niehodowlany - a co by było bardziej pikantne - w rodo naszego kota znalazłam jego babkę z hodowli której nazwy nie wymienię własnie mieliśmy "adoptować"... świat jest mały). Nazwę hodowlaną ma Pinokio (nigdy nie używana), jego Panstwo go nazwali Juda, u nas na razie jest bezimiennym kotkiem, ale to chwilowo - imię się pojawia z charakterem zwierza, więc czekamy - np Gryzoń, Pirania, kiedyś Brudas czy Czarna Mamba)
-
no to niefajnie.... Trzymamy kciuki za zdrowie!!!! a my znów mieszkamy 30 km ale w druga strone od Lublina - na wschód :)
-
po ciut przedłuzonym do dziś weekendzie w Wawie - w Arkadii macie tam Carfura dośc dobrze zaopatrzonego w bardzo smakowite i tanie kości porcjowane na tackach - pieknie pocięte kości cielece czy wołowe albo wieprzowe - tacka tak do 2 zł. Żałowałam, ze psów do wawy nie zabrałam, bo aż mi smaka te kości zrobiły ;)
-
no i wrócilam ze stolicy :) Chyba sie zmienila ciut na lepsze :) ale co najważniejsze - wrócilo nas wiecej niż pojechało - wrócilismy z rudym maine coonem :) :) :) jest cudny, uroczy, kochany i same ochy i achy. na razie ma swój osobisty pokój który dzieli dziećmi, własną wielką big kuwetę z daszkiem (razem z kotem w komplecie była) i ze 3 miski co najmniej na rózne karmy. ten kot tak spokojnie jechał, ze się nie spodziewałam. raczej byłam przygotowana na fochy, wrzaski i tego typu wariacje. a tu nic z tego :) I już się z nami zaprzyjaźnił, już mruczy, juz jest domowy :) Foty będa jak księgowa odda mi laptopa - czyli w czystej teorii jutro po południu ma oddać - ale to czysta teoria. Psy na razie miały tylko okazje powąchać nowego mieszkańca i na razie tyle im starczy.
-
Gratulacje dla nowych championów!!!
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
panbazyl replied to evel's topic in Foto Blogi
evel - mam maine coona!!!! rudy i nie z "adopcji" Foty jak odzyskam laptoka od księgowej. :) :) :) a drugi za ok 2 tyg przyjedzie :) (jak nie moglam znaleźć żadnego to teraz się będę odpędzać od kolejnych ;) )