-
Posts
234 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jovana
-
[quote name='Rudzia-Bianca']Do mnie też nie... ja alergik, tata alergik astmatyk, mama alergik dajemy radę z 2 psami i kotem . Fakt jak poprzytulam się z kocicą za bardzo i za długo odczuwam skutki ale co tam ;) [/QUOTE] Alergia alergii nie równa...Moi synowie alergicy astmatycy psy tolerują ale koty absolutnie nie! Po bardzo krótkiej ekspozycji na alergen kota chłopcy się duszą. Młodszemu wystarczy kontakt z koleżanką która ma w domu kota żeby zacząć kichać, łzawić, z nosa leje się katar a potem pojawiają się duszności. Ale to nie sierść zwierząt uczula najbardziej, ale przede wszystkim złuszczający się naskórek, ślina, mocz a u kotów białko zawarte w wydzielinie gruczołów. Daletego dla mnie teorie, że psy które mają włos mniej uczulają, są mało wiarygodne. Natomiast uważam że rzeczywiście są psy które uczulają mocniej i te, które mniej. Mój syn reaguje pokrzywką, gdy poliże go bulka, a na sunię mixa tak nie reaguje. Pojawienie sie w naszym domu tymczasowiczki bulki nasiliło objawy u chłopców, zaś Dextera nie. Podobno choroby skóry u psa ze zwiększonych złuszczaniem naskórka nasila objawy alergii, tak samo jak intensywne wylizywanie się przez zwierzę , bo białka wyschniętej śliny unoszą się w powietrzu, powodujac objawy ze strony oczu, nosa i układu oddechowego.
-
Dexterek fajnie się "zbiera" po zabiegu, dziś już całkiem w dobrej formie, raźno maszerował na spacerku, uszka, wczoraj oklapnięte, dziś pięknie sterczą, apetyt wrócił, humor powoli też:lol:. Kołnierz mu trochę przeszkadza,ale mam wrazenie że bardziej "przeszkadza" mojej bullterierce - ciągle próbuje go gryźć. W nocy odgłosy wydawane przez ocierający się kołnierz, gdy Dex się kręcił, i jego mruczenie i postękiwanie wyraźnie irytowało Pradę (biedactwo - nie mogło się spokojnie wyspać;)) Aga-ta -weterynarz stwierdził że nie ma podstaw do niepokoju o zmianę skórną, którą usuwał. Zmiana nie była zagłębiona w ciele, bez unaczynienia więc nie wymagała dużej ingerencji chirurgicznej - określił ją jako "róg skórny, ale sączyła się - Dex ją chyba rozdrapywał i wyglądało jakby coś czarnego z niej się prószyło. Dexter nie ma ich więcej na sobie, więc myślę że będzie ok. Drugi guzek, na szyi miał charakter tłuszczaka i z czasem powiększałby się więc w przyszłości rana po zabiegu byłaby większa.
-
Buba, Nero - pilnie potrzebna pomoc finansowa na operację
jovana replied to Monika89's topic in Już w nowym domu
Warto by było odświeżyć wydarzenie na fb. Co prawda udało się zebrać pieniądze, by spłacić operację zespolenia kości Buby, ale koszty wizyt kontrolnych w Ostravie i dojazdów są wysokie, niedługo następna kontrola, usunięcie blachy i śrub, a potem jeszcze najprawdopodobniej czeka Bubę operacje więzadeł. -
Buba, Nero - pilnie potrzebna pomoc finansowa na operację
jovana replied to Monika89's topic in Już w nowym domu
[quote name='Rumi.']ja osobiście się nim i jego adopcjami zajmowałam odkąd trafił do krk schroniska, więc jest dla mnie szczególnie bliski, Asia mi bardzo pomogła gdy trzeba było Bubę z ostatniego domu zabrać, a Artur(teraz dt) uratował mu życie, ponieważ przez tydzień miałam Bubę w kennelu u znajomych, znaczy się on tam właściwie tylko spał bo całe dnie ze mną spędzał, ale w ostatniej chwili Artur go wział, nie miałam zupełnie pomysłu co z nim zrobić jak znajomi wyjadą, a jakby do schroniska trafił to by napewno go uśpili :/ a teraz mam pewność że jeśli Artur będzie mu szukał DS to napewno będzie to najlepszy dom :)[/QUOTE] Obie z Pauliną nie mamy wątpliwości że dom znaleziony przez Artura będzie najlepszym jaki może być, ale po cichu tak naprawdę marzymy żeby Buba nie szukał już domu, tylko został tam gdzie jest, bo dla niego TEN dom jest najlepszym pod słońcem. Buba okazał się fajnym psem, ale dopiero w odpowiednim domu, w odpowiednich rękach właściwego człowieka. Poprzednio wiele razy zmieniał dom i dwa razy zaliczył pobyt w schronisku i gdyby nie Paulinka i jej dererminacja, by go uratować i znaleźć mu dom ( gdy jego przyszłość zaczęła się malować w bardzo czarnych barwach) to być może dziś piecho biegałby już za TM. Na szczęście mimo złamamnej łapy Buba jest tam, gdzie jest i ma się całkiem dobrze, o czym świadczą relacje Artura i załączane zdjęcia :-) -
Dexter jest już po kastracji i usunięciu guzka na szyi i zmiany skórnej na boku pyszczka. Na razie jeszcze oszołomiony - odebrałam go niecałą godzinę temu. Mam nadzieję że szybko dojdzie do siebie po zabiegu. Wyniki badań krwi w porządku- może nie idealne, ale dobre, niektóre parametry nieco poza normą, ale wet stwierdził że są ok, bez znaczenia diagnostycznego. Mieliśmy spore problemy z pobraniem krwi i dopiero za drugim podejściem udało się. Trochę go wymęczyli i pokłuli, ale nie chciałam go poddawać zabiegowi bez upewnienia się że wszystko jest ok.
-
[quote name='elaja']. Niestety moje tymczasy nie mogą liczyć na takie piękne i profesjonalne fotki , jakie ma Lulu u hop! - mój aparat nie jest w stanie dogonić żadnej wiercipięty .[/QUOTE] Jeżeli byś chciała a mnie udałoby się namówić mojego męża to moglibyśmy podjechać do Ciebie na jakąś sesję zdjęciową w któryś ładny weekendowy dzień. Zdjęcia może nie będą tak super jak hop! ale nienajgorzej nam wychodzą ;-)
-
[quote name='hop!']A jak się miewa Dexter?[/QUOTE] Dexter ma na przyszły piatek umówiony zabieg kastracji i usunięcia brzydkiej, czarnej grudkowatej zmiany skórnej na pyszczku oraz guzka na szyi. W domu sprawuje się bardzo dobrze, na spacerach jest trochę gorzej- jak już pisałam nie lubi dużych psów, zwłaszcza jasnych (np. goldenów). Do małych psów jest przeważnie ok, chyba że któryś burknie na niego (a czasem nawet bez tego)wtedy zaczyna warczeć i próbuje wdać się w awanturę. Były w jego sprawie dwa telefony, ale po pierwszej rozmowie osoby już się nie odezwały. Czekamy na kogoś, kogo nie zniechęci fakt że Dexter jest prawdopodobnie starszy niż 3 lata i być może będzie wymagał dalszego leczenia w postaci operacji więzadła
-
[quote name='elaja'] jeśli przyjedzie jeszcze ten mały nadprogramowy kudłaczek to natychmiast szukam dla niego miejsca . Bernardynka do mnie nie jedzie , bo tak to faktycznie byłoby szaleństwo :eviltong: [/QUOTE] Jeśli ten "nadprogramowy" kudłaczek nie jest duży to popytam wśród znajomych - może ktoś dałby radę zaopiekować się nim. AniaB - jeśli masz kombi bez kratki a byłaby potrzebna kenelka to dysponuję i mogę użyczyć na czas transportu(o ile się zmieści), niestety na codzień czasem ją potrzebuję, więc nie bardzo na dłużej.
-
[quote name='Soema']Elu byłabyś w stanie jutro odebrać psiaki? Rano będę wiedziała, czy damy radę wyjechać żeby zdarzyć wszystko zrobić. Chyba, że jest ktoś kto by AniB pomógł w sobotę zabrać wszystkie na raz?[/QUOTE] Gdyby była potrzebna pomoc w sobotę to postaram się załatwić kogoś do opieki nad moim młodym i chyba mogłabym jechać.
-
[quote name='mysza 1']Dexter jest odrobaczony, ma szczepienia? [/QUOTE] Dexter jest odrobaczony pierwszy raz, za kilka dni druga dawka i będziemy się szczepić. Był na przeglądzie u weta. Osłuchowo serce i płuca w porządku, uszy czyste, brak zmian grzybiczych lub innych chorobowych. Mocno starte siekacze i ogólny stan zębów oraz zmiany okołoodbytowe sugerują że Dex jest starszy niż 3 lata - ok 6-7 lat, ale może być młodszy - ok 4 lat tylko żył większą część życia w bardzo złych warunkch, które spowodowały tak duże zmiany (nie wiem czy rok w schronisku tak by go zniszczył). Dexter przeszedł kiedś poważny uraz - ma zerwane więzadło w lewym kolanie, które jest bolesne w badaniu (próbował mnie ugryźć podczas badania stawu) a prawy nadgarstek chrupie i chrzęści, dlatego Dex kuleje. Na razie ma zalecone podawanie glukozaminy i chondroityny osłonowo dla stawów, które w takiej sytuacji nieprawidłowo się wycierają, powstaje w nich stan zapalny i boli. Będę go chciała jeszcze skonsultować u innego weta.
-
[quote name='Rudzia-Bianca']Dzięki jovano ale moja Biana chyba na takie wielkie wyjazdy się nie nadaje :( Właśnie mnie w sobotę przekonała że wbrew temu co myślałam nie jest z nią tak dobrze jak mi się wydawało i wciąż strachy ma w głowie :( ( wyplątała się z szelek i wpadła prosto na ruchliwe skrzyżowanie pędząc na oślep między samochodami :( bo wystraszyła się nie mam pojęcia czego bo nic się wokół nie działo , jak sobie pomyślę że byłyśmy o krok od tragedii :( ) No chyba ze w Myślenicach będziecie i w znane nam tereny nie ulicowe pójdziemy to bardzo chętnie :)[/QUOTE] Planujemy trasę z Poręby prze polanę Suchą, Lubomir ,schronisko Kudłacze spowrotem do Poręby (lub to samo kółko tylko start ze schroniska) - jakoś tak:cool3: Dam znać i na waszym wątku też napiszę.
-
[quote name='Rudzia-Bianca']Ale mieliście weekend fajny :) l[/QUOTE] Rudziu serdecznie zapraszamy na następny wypad. Zresztą od jakiegoś czasu nasza dryżyna dogtrekkingowa przymierza się żeby wspólnie z miłośnikami dogtrekkingu z Myślenic i okolic urządzić jakąś wspólną wycieczkę :-) [quote name='elaja']Super foty ! Dexter miał wspaniałe wakacje po tych miesiącach spędzonych za kratami , kolejny szczęśliwy pies:multi:[/QUOTE] Fakt - wrażeń miał Dexter dużo, chyba nawet aż za dużo jak na taki krótki czas, ale tak wyszło że ja wyjeżdżałam w piątek i znów musiałabym go gdzieć przerzucić, aby można go było ew. zabrac w sobotę, więc postanowiliśmy że zostanie u nas na dłużej i pojedzie z nami. Trochę się obawiałam jak da sobie radę ale dał sobie świetnie :-)
-
No to do wspaniałych wiadomści od Milki dorzucę parę fotek z weendowego wyjazdu Dexterka w okolice Zalewu Czorsztyńskiego. Dexter spędził weekend w towarzystwie 16 ludzi i 11 psów. Jak na takie warunki zachowywał się się bardzo poprawnie - nie lubi dużych psów - miał spięcie z jednym z psów(wyszedł z tego absolutnie bez szwanku) i "startował" do dwóch innych - min. goldena, ale to jest do wypracowania, bo po długim spacerze psy szły zgodnie koło siebie. Z suczkami całkiem ok, z wykastrowanymi mniejszymi psami też, więc być może jego zachowanie wobec dużych psów ma podłoże lękowe. Problem z obsikiwaniem w domu praktycznie jest opanowany, ("włączył się" na wyjeździe w domu z tyloma psami, ale i tak dramatu nie było). Nadal piszczy,szczeka i drapie po drzwiach, ale jest lepiej niż w pierwszych dniach, przy czym zachowuje się tak gdy wychodzę ja, nawet jeśli jest z innym domownikiem. Zostawiony całkiem sam przestaje po ok 20 min. [IMG]http://imageshack.us/a/img213/5471/dsc0065kl.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img248/2071/dsc0090qi.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img221/1024/dsc0107hx.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img14/5808/dsc0129dc.jpg[/IMG]
-
[quote name='Rudzia-Bianca'] Czy wiecie co zrobić w małopolsce z bocianem który nie odleciał na zimę , kogo powiadomić jak mu pomóc ? Spróbuj się skontaktować z Ośrodkiem Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu może oni coś Ci doradzą: http://www.orzw.pl/ Wiem też że w Krakowie w Balicach lub Mydlnikach był jakiś wydział uczelni który zajmował się ptakami, bo znajomy odwoził tam kilka lat temu znalezioną ranną pustułkę. Możesz też zadwonić do krakowskiego ZOO - może też Ci podpowiedzą co robić i komu dać znać. No i zostaje jeszcze Małopolskie Towarzystwo Ornitologiczne - tu na pewno warto, spróbować bo pasjonaci:http://www.mto-kr.pl/
-
Witam. Trochę późno ale postaram się napisać kilka słów. Mieliśmy po przybyciu do domu drobne problemy techniczne, spowodowane wcale nie przez psy, ale złośliwością przedmiotów martwych, co spowodowalo że piszę dopiero teraz. Dexter, jak napisała Aga-ta jest już "na przechowaniu" u nas. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego zachowania - dopiero tydzień temu opuścił schronisko a radzi sobie lepiej niż niejeden miejski pies. Myślę że był dobrze zsocjalizowanym psem i dbano o niego i jego wychowanie. Po krótkej chwili ciągniecia na smyczy po wyjściu z domu p. Ewy szedł już spokojnym krokiem, raczej nie napinając smyczy. Wiem że nie wychodził przez ten tydzień poza posesję, więc wszelkie zapachy mocno go absorbowały i często przystawał, ale i tak tempo byo bardzo przyzwoite. Przy głównej ulicy był wystraszony, ale bez trudu można było go opanować. Wtula się w człowieka i świetnie nawiązuje kontakt wzrokowy, jakby szukając potwierdzenia że wszystko jest ok. Bardzo dobrze reaguje na dotyk, głaskanie -uspokaja go to. Musieliśmy jechać autobusem komunikacji miejskiej i Dexter zdał ten egzamin na "6" - moje psy nie zachowywałyby się lepiej:p. Spokojny, zrównoważony opanowany. Ułożył się na moich stopach na podłodze w autobusie i tak jechaliśmy prawie 40 min. Od czasu do czasu podnosił głowę , patrzył na mnie i pogłaskany kładł się spowrotem. Jest naprawdę SUPER!!!! W domu trochę zamieszania, a problemy o których wspomnałam nie ułatwiły nam zadania. Zamiast spokoju było rozwiercanie zamka i otwieranie zatrzaśniętych drzwi do pokoju. We wszystkich tych czynnościach Dex asystował z zaciekawieniem mojemu mężowi. Dopiero przy wiertarce uznał że to lekka przesada więc udaliśmy się na spacerek, ale już szlifierka kątowa za drzwiami nie robiła na nim większrego wrażenia. Dexter potrafi napradę ładnie chodzić na smyczy, reaguje na bardzo delikatne korekty, nie wykazuje żadnego lęku przy próbie łapania za obrożę i daje się bez problemu wziąć na ręce(wnosiłam go do autobusu- wazy ok 13-15kg). Na pewno nie jest psem lękowym - na różne odgłosy reaguje żywo, z zaciekawieniem, dopiero bardziej gwałtowne i głośne dźwięki wywołują lekki przestrach. W domu jest podekscytowany obecnością suczek, a właściwie jednej -3 letniej bullterierki którą jest bardzo zainteresowany, choć ta jest już ponad półtora miesiąca wysterylizowana. Kiedy sunie są odseparowane chodzi za mną krok w krok(to akurat specjalnie mnie nie cieszy bo niekoniecznie dobrze wróży), a gdy wyszłam z domu z nimi na spacer drapał w drzwi. Przy próbie oddzielenia Dextera w klatce kenelowej szczekał i ze względu na sąsiadów musiałam go wypuścić bo bylo już późno (mieszkam w bloku) Kolację psy zjadły razem - Dex spróbował trochę suchej karmy polanej oliwą. Teraz towarzystwo śpi grzecznie ze mną w pokoju - każdy gdzie jego miejsce: Dziunia w łóżku, Misia na legowisku a Deksik w klateczce (szybki kurs pt "Klateczka nie jest zła- dzieją się w niej same dobre rzeczy" (np. szyneczka spada z nieba) powinien dać dobre efekty. Na temat jego ogólnego stanu napiszę jutro gdy dokładniej go oglądnę. Z tego co na razie zdążyłam zaobserwować to chyba ma zbyt długie pazury i zęby, których stan sugerowałby że jest starszy niż ma wpisane w karcie (ale może to być wynik rodzaju pożywienia które spożywał) Życzę miłej nocy wszystkim, a zwłaszcza Dexterkowi
-
Buba, Nero - pilnie potrzebna pomoc finansowa na operację
jovana replied to Monika89's topic in Już w nowym domu
Buba miał operację w sobotę w klinice dr Raszki w Ostravie (Czechy), we wtorek Artur przywiózł go z kliniki do domu. Buba czuje się świetnie, aż za bardzo - chce brykać i skakać, a wolno mu jedynie spokojnie chodzić na krótkie spacerki. Personel kliniki bardzo chwalił Bubę i jego zachowanie podczas 4 dniowego pobytu mówiąc o nim "złoty pies", "super pies" "kocha ludzi". Skąd o nim opinia jako o trudnym psie? Skompikowane złamanie zostało zespolone za pomocą metalowej szyny i 10 śrub oraz drutów, które znajdują się pod skórą, ma kilkanaście szwów. Robota pierwszej klasy - pies chodzi, nie utyka, gdyby nie szwy i ogolona skóra po operacji nikt nie domyśli łby się że pies przeszedł poważną operację. Teraz zostaje sprawa zbierania pięniędzy by spłacić operację i na kontynuację leczenia (leki,wizyty kontrolne,przejazdy do Ostravy) a przed psem jeszcze jeden zabieg na kolanie, który można przeprowadzić dopiero po zrośnięciu kości czyli za ok 3 miesiące. -
Zaglądam, a tu cisza. Nie wiem jak Wam, ale nam się podobało - urocze tereny (choć bardziej lubię niewielkie górki, ale takie bez przesady:razz:), trasa na której ciągle trzeba było być czujnym, bo punktów dużo, no i miła atmosfera - taka bez nadmiernej rywalizacji sportowej, raczej rekreacyjna, po prostu fajna impreza, w sam raz na rozpoczęcie przygody z dogtrekkigiem. Kto się wybierał, a nie pojechał niech żałuje. Mam nadzieję że organizatorzy, po krótkim odpoczynku, zaczną się szykować do następnej edycji za rok, bo my się już wybieramy:lol:
-
Jaka szkoda że nie mogę wziąć swojej bulinki, niestety jest jeszcze za wcześnie po sterylce. Może następnym razem;)
-
[quote name='Ejre']Ponieważ pierwszy raz będę w czymś takim brała udział, to mam pytanie, czy można zapłacić za udział na miejscu?[/QUOTE] A mnie, od kiedy zobaczyłam Twój avatar, dręczy pytanie - Czy startujesz w Tychach z bulkiem?
-
No ale chyba można się zapisać w dniu zawodów przed startem? Nie wysyłałam zgłoszenia bo chyba do ostatniej chwili nie będę wiedzieć w jakiej kategorii i na jakim dystansie wystartuję i z jakimi psami. No może w piątek wieczorem będę wiedzieć ;)
-
[quote name='NastyGirlBdg']Hallo gdzie jest Śląsk ? :D jedziemy do Was z Bydgoszczy mamy 475 km do pokonania na dogtrekking :D[/QUOTE] Śląsk jedzie do Przesieki :cool3: Wy też mielibyście bliżej tam niż na Tyski Dogtrekking :eviltong: