-
Posts
234 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jovana
-
Niestety piątkowy spacer bedzie raczej bez suni-rezydentki, bo Pani przyjeżdża do krk załatwić jakieś sprawy i na spacerze będzie niejako "przy okazji" ale być może nadrobimy to w weekend- myślę żeby wybrać się tam w ramach "rekonensansu":cool3: Ewelinka_m - skóra jest zaczerwieniona, ale trudno mo powiedzieć czy jest zaczerwieniona sama z siebie(tzn. choroby) cz na skutek wylizywania. Czy pytając o przebarwienie masz na myśli kolor brązowy, taki jak pojawia się przy malasazji? Takiego nie ma ale od początku łapki nie były takie całkiem cacy(jak i cała Mimi:cool3:) dlatego myjemy je hexodermem/manusanem. . Swiąd wyraźnie powrócił po tym jak ustąpiło działanie sterydu (wtorek 13.08) i dziewczyna od wczoraj strasznie się znów drapie:shake: Dzięki za podpowiedź w sprawie zeskrobin - wczoraj przegryzałam się przez tematy dotyczące takich problemów na "terierkowie" i też się tego "doczytałam". Problem malasazji i drożdżaków nie jest mi obcy - mam bulkę alergiczkę, ale o Pityrosporum dowiedziałam się dopiero wczoraj - widać co rasa to nieco inny urok:razz: A tak przy okazji - Andzik - dlaczego epatujesz nas zdjeciami pełnymi przemocy -dlaczego Maniek zjada Nestkę?! :diabloti: No i kiedy się wybierzecie na spacerek z nami? Wiem, że się jeszcze wypoczynkujecie ale czekamy:lol:
-
Jesteśmy umówione na piątek na spacer - mam nadzieję że "małe prawie białe" trochę się ogarnie bo zdziczało na powrót przez te dwa tygodnie:diabloti: rzucila się z zębami dziś w parku na flata, labka, gończego i w sumie wszystko co się nawinęło. Takie małe jak ona, tylko czarne pokazało jej zęby i troche się opamiętała ale obciachu mi narobiła, zwłaszcza że tuż przed wyjazdem chodziła z tymi psami razem i było ok. Mała piekielnica :diabloti:Ale myślę że kilka dni i wszystko wróci do normy, a jej - rozumek do głowy:cool3:
-
Oooo..ktoś zorientowany w temacie, następny który gdzieś słyszał że fundacje "mają obowiązek" sterylizować zwierzęta będące pod ich opieką i wydawać juz po zabiegu. O W kwestii lekarstw odpisz że można spróbować kontynuować terapię muchozolem. Co prawda do tej pory nie przynosiła ona skutku, ale może dlatego że była zbyt krótko prowadzona i może w dłuższej perspektywie przyniesie upragnione rezultaty:angryy: A dziewczyna dla odmiany zaczęła namiętnie wylizywać łapy. Wcześniej była skupiona na "zadrapywaniu się na śmierć", teraz świąd na tułowiu po lekach trochę się zmiejszył więc przerzuciłła się na łapy. Nie chcę już w nią ładować sterydu, ale jak tylko jego działanie sie kończy to wszystko wraca jak bumerang:shake: Zastanawiam się jeszcze nad zmianą karmy - wylizywanie łap może być związane z alergią pokarmową. U suni mojej koleżanki przy takich problemach pomogło przestawienie na jakiegoś Hillsa (z/d czy coś takiego). Jak ktoś ma jakiś pomysł to proszę o rady i sugestie. Moja bulka alergiczka z takimi objawami(tzn. wylizywanie łap) fajnie reaguje na ta karmę na której teraz jest też Mimi(Brit Care Salmon &potatoe) ale to nie znaczy że jest najodpowiedniejsza dla innego psa.
-
Jeszcze zatęsknisz za "białą paskudą":eviltong: Dziś po rozmowie z koleżanką, która chwaliła Mimi że bardzo dobrze się sprawuje i zachowuję, to dla żartu rzuciłam do męża że skoro taka fajna się robi, to może ją zostawimy:razz:Mąż stwierdził, że nie możemy być tacy okrutni i zabrać dla siebie wszystkie fajne psy i musimy dać innym szanę adoptowania tak udanego psa. Z telefonów, które odebrałam, mam dwa-trzy takie naprawdę fajne - okolice krk, W-wa (pani ma roczną westkę też z problemami alergicznymi i ma fajne pojęcie na temat leczenia), Wrocław, który ma się odezwać po moim powrocie i są w tej chwili dwie fajne osoby z krk które poważnie rozważają adopcję Mimi i mają mi dać odpowiedź do niedzieli (jeden z tych domów ma westkę, z którą Mimi fajnie się dogadała, bo już się mialy okazję poznać;)), To tak ogólnie, żebyście nie myślały że na wakacjach próżnuję:eviltong:
-
[quote name='eliza_sk']Po codziennej serii telefonów głupich i głupszych zaapeluję - jovana wraaaacaj z tego urlopu :diabloti: Przez tydzień, kiedy to mój nr jest na tablicy Mimki, miałam zaledwie 2 znośne fony - jedna Pani walczy na mailu, druga ma się odezwać po powrocie Asi. Reszta jest na poziomie: -dzień dobry ja ws. tego psa tzn. suczki, no tego "hajlandera" białego ... lub -dzien dobry - ja ws. tego pieska (jakiego?), no córcia mi tu wypatrzyła, kochanie co to za piesek ?[/QUOTE] Elizo kochana, ja nie wiem jaki numer telefonu wisi na tablicy ale ja to dopiero ciekawe telefony odbieram jak tylko znajdę się w zasięgu sieci:diabloti:. Wczorajszy hit: po krótkiej wymianie informacji słyszę : "To proszę juz nikomu o Mimi nie mówić, ja się z rodziną naradzę i dam odpowiedź", a jak Panią "naprostowałam" co to znaczy "adopcja" psa, to zdziwiona- "To jakaś selekcja będzie???" No nie!, jasne że Mimi zaraz do kartonu wsadzę i wyślę kurierem do tej Pani, całując po rękach że paskudę zechciała!:angryy: Wracam - juz wkrótce, i być może z dobrymi wieściami. Jeden telefon miałam naprawdę fajny i jeśli nie wypali nic w krk, to może właśnie to będzie to. Będziecie miały możliwość zrobić wizytę w W-wie? A Mimi ładnie się poddaje leczeniu, choć nadal dokucza jej mocno świąd skóry, gdy ustępuje działanie sterydu. Z relacji koleżanki, której ją podrzuciłam na czas urlopu, jest bardzo grzeczna i coraz lepiej dogaduje się z psami i jest nieźle w relacjach z kotem:lol: W kwestii różnych błędów w wypowiedziach pisemnych osób, to powiem Wam że ja rok temu zmieniłam trochę zdanie na ten temat. (Oczywiście zależy to nie tylko od samych błędów ortograficznych, które strasznie mnie rażą, ale też od składni zdań i ogólnie, formułowania myśli -bo rzeczywiście czasem po zdaniu, dwóch wiadomo że ma sie do czynienia z "wiejskim głupkiem"). Napisała do mnie dziewczyna w sprawie adopcji psa, popełniając całkiem sporo błedów,( a i co do sposobu wyrażania myśli też można było mieć zastrzeżenia) ale potem okazała się naprawdę fantastyczną właścicielką. Co prawda do tej pory mam czasem problem zrozumieć od razu co napisała, ale powiem Wam, że dla suni, którą jej wydałam naprawdę trudno byłoby o drugi tak dobry dom, który nie tylko dba o nią, leczy wydając masę kasy ale jeszcze umiejętnie z nią pracuje. Miałam okazję spotkać się z nimi po roku od adopcji i jestem pełna uznania dla nich za to co robią.
-
[IMG]http://imageshack.us/a/img4/3116/lhbj.jpg[/IMG] Tak wygląda dziś skóra na grzbiecie [IMG]http://imageshack.us/a/img842/3315/w3wm.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img42/2779/o0bs.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img854/7160/od5m.jpg[/IMG] A tak klatka piersiowa - tu zmiany są bardziej zaawansowane i leczenie będzie dłuższe [IMG]http://imageshack.us/a/img703/8426/l8h6.jpg[/IMG]
-
Ja również trzymam kciuki. Nie widziałam innych psów, ale Malta cudna! Mam nadzieję że rodinka zakocha się w niej od pierwszego wejrzenia:-) A tu kilka zdjęć Mimi z dzisiaj [IMG]http://imageshack.us/a/img28/5583/5brh.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img27/7529/vjhu.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img545/8094/2pd7.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img29/3389/4iyi.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img4/4667/q66k.jpg[/IMG]
-
[quote name='eliza_sk']Na FB jest wstawiona - nic poza tym, żadnych wątków, bo chyba by mi doby brakło, żeby aktualizować cały świat ;)[/QUOTE] No i spokojnie,nie ma się co spieszyć, mamy czas na znalezienie jej super domku. Na te dwa tygodnien na pewno ktoś się znajdzie na zastępstwo, boję się tylko że po tych dwóch tygodniach nie będzie mi chciał spowrotem oddać słodziaka;-)
-
Tak, o wiele. Mała praktycznie się nie drapie, od czasu do czasu lekko gdzieś się skrobnie, ale gojące się na skórze rany też swędza i tego raczej steryd nie usunie. A wczoraj myślałam że zadrapie sę na śmierć. Dziś się bardzo uspokoiła bo świąd jej nie męczy, dużo leży, śpi ale zawsze chetnie podywa się na hasło "Mimi, idziemy na spacerek" :-)
-
Nie ma takiej opcji - Mimi ma swojego bodyguarda w postaci bulki, więc niech ktoś spróbuje ją ruszyć:evil_lol: a tak serio jeśli wszystkie psy będą jak zwykle na smyczach i zachowamy stosowną odległość, to wszystko będzie ok. Na postojach po prostu wezmę ja na ręce. Jak dłuższą "chwilę" idzie się razem to jej przechodzi. Musi się dziewczyna zmęczyć(mając na uwadze oczywiście jej stan zdrowia i kondycję) bo zmęczony pies to spokojny pies:diabloti:
-
[quote name='eliza_sk']Które obraliście za odpowiednie - zapluskwiony :diabloti:? [URL]http://ling.pl/word.php[/URL][/QUOTE] Coś w ten deseń:evil_lol: Ale postanowiliśmy się zlitować. Ponieważ sunia już z grubsza "odszczurzona" to moze jednak jakieś inne mię jej nadamy? Po wczorajszym spacerze do parku doszłam do wniosku że Chili będzie odpowiednie:shake: bo ostra jest jak papryczka chili - chciała zjeść wszystkie psy, zwłaszcza te, które odważyły się uróść większe od niej :cool3: Ale imię to czasem trochę jak wróżba-co będzie jak tak jej zostanie na zawsze? Więc może jednak coś bardziej delikatnego? Do tej złośnicy pasowałoby Mała Mi (jeśli ktoś zna Muminki to wie, co to za persona:evil_lol:) Ostatecznie zostanie chyba Mimi. Jeśli chodzi o charakter to można powiedzieć że...ma "charakterek" W domu jest naprawdę ok, ale potrafi np.wpaść z zębami i rozdzielić bawiące się moje psice (26kg bulkę i 15kg kundlicę) i robi to bez pardonu, zębami, z warkotem. I o dziwo- suki stosują się do zaleceń bezwarunkowo:-o Bezcenny był też widok jak dziś Mimi i bulka bawiły się w przeciąganie sznurka. Mała bawi się w ten sposób chętnie, ale warkoli przy tym tak, że bulka wystraszona puszcza sznur. Dzś uważnie pilnowałam ich zabawy, ale może innym razem uda mi się nakręcić film, bo widok jest super:lol: Mamy też problem z sikaniem- dużo i często, mimo spacerow co ok 2 godziny. Oprócz bronienia miski Mimi pilnuje też legowiska. Próba ruszenia posłania gdy na nim leży kończy się atakiem zębami. Odkryłam to wczoraj, ale pracujemy nad tym;) Dziś mieliśmy ciąg dalszy akcji "Test the west". Wybrałam się z małą do weta autobusem. Mała bez lęku porusza się po mieście, przez ruchliwe ulice, bardo ładnie chodzi na smyczy, nie podobają się jej jedynie blisko przejeżdżające motocykle. W autobusie trzymałam ją na rękach a potem na kolanach. Jechała grzecznie, ciekawie rozglądając sie wokół. W ogóle miastowa z niej damulka:lol:
-
[quote name='eliza_sk'] Buggy - nie to, że się czepiam, ale brzmi po męsku :) Jovanko, dajemy jej chwilę jeszcze na rozkręcenie (byle nie za bardzo, żeby życia przy tym nie straciła :evil_lol:)[/QUOTE] No, może po męsku, ale zobacz na tłumaczenie imienia- wtedy dopiero będziesz mieć powody żeby się czepiać:cool3: Co do rozkręcania, to spokojnie - wszystko pod kontrolą. Skoro Pikuś - agresor, który rzucał się na wszystko, co jest przynajmniej dwa razy większe od niego, a w szczególności na goldeny i laby, żyje i chodzi w dużej grupie nawet z goldenami, to i z nią może damy radę:eviltong: Dziś wybieramy się na socjalizacyjny spacerek do parku spotkać się z naszymi znajomymi, a przede wszystkim z Asią, która ma przejąć Małą jak wyjadę, i jej psicą. A tu jeszcze z wczoraj z socjalizacji ze stadem Co masz dobrego? [IMG]http://imageshack.us/a/img593/1381/vzlm.jpg[/IMG] Małe białe i duże białe na wieczornym spacerku [IMG]http://imageshack.us/a/img571/3441/hvcn.jpg[/IMG] Plażowanie na balkonie (Mała poszła sama za bulką i położyła się koło niej:lol:) [IMG]http://imageshack.us/a/img22/171/qlh2.jpg[/IMG]
-
Jeszcze nie uczesana, ale już pozbawiona dredów. Niestety sporo trzeba było wyciąć, i to raczej mało fachowo - proszę wybaczyć, ale skóra malutkiej jest tak tkliwa przy dotyku i tak chora, że nie było sensu męczyć jej rozczesywaniem kołtunów i część zdecydowałam się wyciąć. Teraz priorytetem jest zdrowie skóry Buggy a nie jej "look" "Panna z Mokrą Głową" wita po dzisiejszej kąpieli :-) [IMG]http://imageshack.us/a/img832/1305/xeda.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img203/8323/imi4.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img577/1538/cvc5.jpg[/IMG][IMG]http://imageshack.us/a/img607/8858/5yz4.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img842/6075/r5fz.jpg[/IMG]
-
No z tymi dobrymi manierami to będzie trudno:shake: Dziś na spacerze popołudniu chciała zeżreć znajomą pitkę, a na wieczornym nie spobobała się jej "brykanie" Prady czyli tzw."godzina świni" i też postanowiła ją zjeść. Nawet próbowała odgryźć jej kawałek. Byłam z nimi sama i musiałam awaryjnie przyczepić małą do słupka i uspokoić bulkę, potem westkę i na koniec na krótkich smyczach wrócić do domu. Wszyscy przeżyli i są cali, choć przy okazji, kiedy odgradzałam ją od bulki sobą, dostałam od małej zębami po nodze:crazyeye: Ma sobie dziewczynka charakterek, ale w domku jest cisza, spokój i niemal błogostan- siedzą, leżą, śpią koło siebie w kuchni, gdy tam jestem. Biorą smaczki siedząc jedno koło drugiego i jest naprawdę ok. Poprostu nie lubi dziewczyna jak Prada się nakręca, chyba się boi takich stanów i z lęku atakuje. Z tą białością to trzeba jeszcze poczekać, ale trochę vanisha do dywanów i da się zrobić:cool3: Na razie walczymy z kołtunami i filcem. Są momenty że najchętniej wyciachałabym to nożyczkami ale powoli, bardzo delikatnie próbuję rozczesać to, co się da, czego się nie da to trudno - wycinam. A Malta cudna. Jak bym tylko mogła to ją wzięłabym na DT. Mam nadzieję że szybko znajdzie dom. Dobrze że nie siedziała długo u tego psychola.
-
Małe białe wieczorem z zaciekawieniem przyszło do sypialni i widząc że wszystkie psy śpią w tym pomieszczeniu, stwierdziło że też zainstaluje się na łóżku, co nie za bardzo spodobało się Panu Pikusiowi. W związku z tym żeby uniknąć nocnych awantur drzwi do sypialni zostały zamknięte (i zbarykadowane szafą, żeby małe białe nas nie zjadło:eviltong:), a westka dostała do dyspozycji kuchnię i przedpokój. Nie chciałam jej zamykać w kenelce, bo mała strasznie duzo pije - wczoraj wieczorem chyba z 5l a jak pije to i ..... I jest tego naprawdę dużo:diabloti:, więc nie chciałam żeby zasikała sobie legowisko w kenelce. Miała wczoraj chyba podniesioną temperaturę, do tego u mnie w domu jest dość ciepło a mała dostaje antybiotyk, więc mam nadzieję że picie takiej ilości wody stąd. Rano byłą tylko jedna kałuża. Załatwia potrzeby na spacerze i chociaż chodzi co 2-3 godziny i tak sika pomiędzy wyjściami w domu. Kontaktu z psami nie unika- dziś rano leżała między naszymi psami w kuchni, wygoniła z legowiska w kuchni bulkę:crazyeye:, która chciała się przy niej położyć. Z Pikusiem się dogadują - on na nią już nie burczy, ona też nie pokazuje ząbków. Na spacer obowiązkowo chodzą razem, na smyczach spiętych razem i są karmieni z ręki przy sobie, głowa w głowę. Mała dostaje jedzenie tylko z ręki, bo bardzo ostro broni miski przed człowiekiem, nawet gdy nie ma w tym samym pomieszczeniu żadnego psa. Obserwując zachowanie Małej myślę że to ona mogła wywołać spięcie z Maltą, a tamta tylko nie pozwoliła sobie w kaszę dmuchać. Rano na spacerze mój młodszy syn nazwałą ją Didi, ale jak wstał starszy to z mężem stwierdzili że do "Potwora z BAGIen" pasuje imię Buggy:evil_lol: Szczerze mówiąc spłynęło z niej tyle błota w kąpieli że faktycznie wyglądało to tak, jakby mieszkała na bagnach:razz:
-
[quote name='eliza_sk']A duże białe skąd się ostało ? Nie z NT od Aga-ty - bo obrabiałam jej kiedyś foty podobnego ?[/QUOTE] Dokładnie tak :-) Afryka a ty nie będziesz wspierać tylko dobrymi myślami, bo dostaniesz na najbliższej wycieczce jedno z moich do prowadzenia, żeby jakaś sprawiedliwość była:diabloti:(a swoją drogą jak to się szybko wieści roznoszą ;-)) Apetycik dopisuje, a z kąta(wypuściłam ją z kenelki) wyciąga ją też dźwięk otwieranej lodówki i szeleszczenia woreczków:evil_lol:
-
W takim razie i ja sie melduję na wątku :-) I żeby było krótko to...dziękuję wszystkim ;-) i do rzeczy. "Małe niebiałe" chwilowo ochrzczone przez moje rodzone "Potwór z Bagien - Reaktywacja" (jako kontynuacja naszych przygód z zeszłoroczną tymczasowiczką z równie "ciekawym" stanem skóry :-)) już po wstępnej obróbce. Chyba z kilo lżejsze - mniej więcej tyle brudu z niej spłynęło. Do białego jeszcze daleko ale już nieco bliżej. Jak jutro wytniemy te kołtuny, których absolutnie nie będzie się dało rozczesać to jeszcze z kilo ubędzie ;-) Charakterne, jak to terierek, pokazało na początku ząbki moim psom, zwłaszcza bulce (samobójczyni?) broni miski więc od jutra je z ręki. Nie przypadlisobie do gustu z Pikusiem - regularnie wymieniają zdania na jakiś nie do końca zrozumiały dla mnie temat. Z bulką teraz okjak się okazało że nie zamierza jej zjeść, zresztą Prada jest naprawdę w porządku do psów, powitała Małą machaniem ogona i chętnie się z nią zaprzyjaźni. Mała też się jej już nie boi. Misia ją ignoruje. Mała siedzi w kenelce, zjadła, dostała leki, zrobiła co trzeba na spacerku (wcześniej trzy razy siku w domu) i na razie spokojnie siedzi w kenelce (na początku nie była zachwycona ale po chwili przestała protestować) Tyle tak na szybko.
-
Epe, może u mnie coś nie tak, ale link mi się nie otwiera, próbowałam też już wcześniej bezpośrednio ze strony fundacji [quote name='elaja'] śpi oczywiście w wyrku :diabloti: , kanapa i kolanka to jego naturalne środowisko :evil_lol: [/QUOTE] Skąd ja to znam?:cool3: Dla nas miejsca zabrakło...musimy kupić drugą kanapę do salonu [IMG]http://imageshack.us/a/img849/7449/ude8.jpg[/IMG]
-
[quote name='Jara']Wczoraj rano z DT do waszego schroniska trafila Luna [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238818-Luna-była-bezdomna-dziś-w-schronisku-Może-tam-znajdzie-dom[/URL] jestem ciekawa jak tam się odnajduje. ;([/QUOTE] Jara, to w końcu gdzie jest Luna? W jej wątku doczytałam że w hotelu. W Lednicy koło Wieliczki? (Odpisz może na pw żeby tu nie zaśmiecać bulowego wątku)
-
[quote name='elaja']Z tych , które trafiły do mnie , Jantar i Daisy były dość chude ale nie szkielety . Te psiaki siedziały w schronie dość długo - Jantar prawie dwa lata , Daisy trzy albo cztery ( różne wpisy na karcie i na zaświadczeniu o szczepieniu ). Jamnik Karmel wyglądał nieźle , podobnie Sara - przy Jantarze wyglądała nawet jak pulpet . Z tym , że nie siedziały w schronie długo. Podobnie Wydra , też nie wyglądała źle . Śnieżka ( obecnie Mona ) fizycznie nie była też w złej formie . Każdy z psiaków , poza jamnikiem Karmelem panikował na początku na widok smyczy , większość bała się mężczyzn - Jantar nawet na wstępie capnął mojego ojca gdy ten wyciągnął do niego rękę . Sara do dzisiaj wścieka się na widok faceta w roboczym ubraniu :shake: Pamiętam , że Efi , która trafiła do hop! można było policzyć kosteczki :-( a pekina skutecznie maskowało futro :shake: Rodzaj karmy to jedno , a dostęp do niej to drugie - w najgorszej sytuacji są te psy , których pobratymcy nie dopuszczają do miski :-( Aby przeżyć jedzą wtedy gdy reszta śpi - o ile znajdą jeszcze jakieś resztki :shake: Od kilku dni jestem w szoku [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/244873-ZAGINION******-ODDANE-Wioli-Miłosz-UWAGA!SZUKAMY-OSÓB-KTÓE-POWIERZYŁY-JEJ-ZWIERZĘTA![/URL] Mam nadzieję , że z NT tam żaden zwierzak nie trafił :placz:[/QUOTE] Też mam nadzieję że do tej kobiety nie trafił żaden psiak z N.T.:shake: Szokująca sprawa. A co do stanu psów z N.T. to niewątpliwie dostępność do jedzenia miało znaczenie (jak np. w przypadku Bena, którego inne psy do miski nie dopuszczały) ale też pewnie zależało od organizmu psa czy był w stanie przyswoić to co zjadł, bo co z tego że żołądek pełen, jak niektóre psy kaszę źle przyswajają.I to np. przypadek Barsy, która raczej zjadała i to niemało a i tak żebra na wierzchu.(A teraz francuski piesek - nawet karmy dla wybrednych psów nie chce jeść:diabloti:) Jeśli chodzi o reakcję na mężczyzn w roboczym niebieskim ubraniu to coś wiem na ten temat- Pikuś (Dexter) ugryzł pracownika na osiedlu, który podszedł do nas i chciał mi pomóc otworzyć drzwi, bo szłam z trzema psami i miałam zajęte ręce. Atakuje niektórych mężczyzn całkiem bez ostrzeżenia, również mojego brata. Ponieważ nie zdarza się to systematycznie nie udało mi się znaleźć klucza wg którego wybiera tych, którzy mu się "nie podobają". Mam nadzieję że uda się odnaleźć Gapę choć ona chyba nieufna wobec ludzi i pewnie łatwo nie będzie. Coś ostatnoio za dużo tych niefajnych wieści:-(
-
[quote name='wilczy zew']no nie wiem,tymczas,który przyjechał do mnie w grudniu to był szkielet...[/QUOTE] Pitka, którą odbierałyśmy w grudniu też:shake: To właśnie w jej sprawie piszę na prośbę Aga-ty, która wyjechała na wakacje. Tofka (tak obecnie ma na imię pitka) jest w bardzo złym stanie - pojawiła się niewydolność nerek,ma bardzo złe wyniki badań krwi:-( Tofka w DT została wyleczona z chorób, które ją nękały,miała dobre wyniki, ładnie przybrała na wadze i zarastała sierścią i gdy wydawało się że wszystko jest wreszcie na najlepszej drodze zaczęła nagle gwałtownie chudnąć Nie rozmawiałam jeszcze z DT Tofy, ale z informacji od Agaty wiem, że od wielu dni ma podawane kroplówki podskórne, teraz miała zacząć dostawać dożylne. Nie je, a to co uda podać się przez strzykawkę, zwraca. Jest bardzo źle i rokowania też są złe:-( DT walczy o jej życie. Trzymajcie za nią bardzo mocno kciuki. A wracając do sprawy wychudzenia psów to dużo z nich było bardzo chudych. Może nie tak skrajnie jak Tofka (i nie tylko ona), ale chudych. Wine temu jest min jedzenie, które tam dostają. Wioząc ze schroniska Barsę nie mogłam uwierzyć ile to maleństwo wymiotując zwróciło jedzenia, a mimo to była bardzo wychudzona. To nie kwestia że nie dojadała tylko że organizm nie przyswajał tego co im "serwowano":shake: