-
Posts
7987 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by E-S
-
[quote name='leni356']Moreczka jest cudowna. Zdrapce przydałaby się koleżanka ;)[/quote] Aaaa. Widzisz, jak przypadek sprawił ? Strasznie mi się Morka podoba, nie ukrywam. Piękną ma, uśmiechającą się mordkę. I jej koleżka Bugi z tego samego schronu. Najgorsze, że wszyscy znani mi dobrzy ludzie, co do których nie miałabym obaw, aby oddać im psa - mają już po co najmniej 2 psy + co najmniej jednego kota + rybki + gryzonie + papugi i z trudem wyrabiają na zakrętach. A Morka naprawdę powinna bardzo dobrze trafić, do delikatnej, cierpliwej rodziny, która już miała do czynienia z psem "po przejściach". To taka psia królewna. Bugi mi też łamie serce. Ale co się będę wypłakiwać nad własnym sercem, skoro nie widzę póki co kandydatów na dom dla Morki i Bugiego i dużej liczby innych psich bid a sama po wypadku (mąż pracuje po 12 h, więc jakby go nie było) nie dam rady z dwójką specjalnej troski w mieście ani na smyczy nie utrzymam dwóch psów, a Zdrapka jest po schronisku sunią "specjalnej troski". Ewa S.
-
mix pon i dandie dimont terier- Piękna Zdrapka szczęśliwa w swoim domku
E-S replied to Ala&Zetka's topic in Już w nowym domu
Do 3 razy sztuka, za 3 spacerem siku zrobione!. Oraz wywinięcie się ze smyczy celem zaatakowania pod WŁASNĄ klatką schodową psa wielkości doga niemieckiego, na pewno chciał nam domek zabrać. Pod naszą klatką atakuje inne psy, a gdzieś dalej się z nimi ładnie bawi. Ewa S. -
mix pon i dandie dimont terier- Piękna Zdrapka szczęśliwa w swoim domku
E-S replied to Ala&Zetka's topic in Już w nowym domu
[URL]http://img32.imageshack.us/img32/6229/dsc5668.jpg[/URL] boi się aparatu [URL]http://img204.imageshack.us/img204/6876/dsc5669.jpg[/URL] Wczoraj w nocy udało się nakłonić do siku, chwaliłam, głaskałam, wycałowałam za to siku, ale dzisiaj mimo 2 spacerów już nie, ale za to qupa była i radość Zdrapkowa z tego wielka, jak szczeniak szalała, mamy problem, nie chce wychodzić z domu, a jak już się uda przekupić i wywlec albo na rękach wynieść, to okazuje się, że miasto jest tak absorbujące, że potrzeby fizjologiczne schodzą na ostatni plan a potem trzeba szybko gnać do domu, sprawdzić, czy nie uciekł i czy łóżeczko jeszcze jest (miska nie taka ważna jak łóżko), a uparta jak osioł, ani cmoki, ani przysmaczki, głaski, klaskanie, absolutnie nie ma siły, histeria, zapieranie się, wyrywanie się z obróżki, bo do domu trzeba koniec kropka i trafia bez pudła. Ciężka praca, święta cierpliwość, konsekwencja i czas, musi zaczaić, że ani dom, ani łóżko jej przez czas spaceru nie zwieją. Jakie śmiszne brewki po obchlastaniu grzywy, widzicie? Drapie się, ma obrożę, ale stare krosty jeszcze swędzą. Kurka, co ja mam robić, mocznicy dostanie, w domu nic nie zrobi ... Ewa S. -
mix pon i dandie dimont terier- Piękna Zdrapka szczęśliwa w swoim domku
E-S replied to Ala&Zetka's topic in Już w nowym domu
Jak trafiłam na Zdrapkę? Po moim wypadku samochodowym w czerwcu, z auta na początku wypadku, przez okno wyskoczyła moja miłość Balbinka, adoptowana w lutym, wcześniej z innymi psami spędziła na niezamieszkałej łączce pod Gdańskiem 6 lat na krowim łańcuchu bez budy, norki sobie kopała. Ja wylądowałam w szpitalu, a pół Lublina szukało mojej Balbisi, ogłoszenia i artykuły były wszędzie (gazety lokalne, radio, telewizja, wszystkie schroniska, w tym Krzesimów, na drzewch, słupach, ogrodzeniach). Ta moja kudłatka ganiała jak zwariowana, przerażona i w szoku od Wierzchowisk do Bychawy i nie dawała się złapać, a nikt za nią nie nadążał. Aż wróciła 6 dnia po wypadku na miejsce zdarzenia i tam ją potrącił samochód ... Zabrał ją ten zwyrodnialec do auta i wywalił 5 km dalej, albo nieżywą, albo tam umarła. Jest zresztą watek na dogo, tylko nie umiem wstawiać adresów. Przedwczoraj psychicznie jako tako się czułam, więc chciałam się zabrać do "czyszczenia" w necie ogłoszeń o poszukiwaniach Balbinki, weszłam na Krzesimów, ale tam już była adnotacja o tym, że Balbik mój nie żyje, zaczęłam oglądać psiaki a tu ... na 6 stronie ... moja Balbina! tylko Zdrapka się nazywa i trochę bardziej podpalana. Z jednej strony - żałoba i rozpacz po Balbince, dalej nie jestem w stanie nawet na jej zdjęcia patrzeć bez ryku, a tu ... i co miałam robić? W sobotę z mężem burza mózgów z przerwą na gości z W-wy i decyzja. Dzisiaj rano nałykałam się prochów przeciwbólowych, które mi dali jak wychodziłam ze szpitala, żeby być w stanie wsiąść w samochód (mam uszkodzony kręgosłup i popękane żebra, kurka boli, nie powiem, że nie) i pojechałam po Zdrapkę. I jesteśmy w Lublinie na zielonych eLeSeMach. Nawet gabaryty Balbinkowe, łóżeczko jak ulał i też się zakochała w tym wyrku od pierwszego leżenia, jak Balbix. Były już 2 spacery - bardzo boi się miasta, nawet siusiu nie zrobiła, wącha, rozgląda się, zafascynowana i przestraszona jednocześnie. Zaparłam się z mężem, że doprowadzimy do siku, ze 3 godziny łaziliśmy - nic, 1-0 dla Zdrapki. Acana rybna pyszna, wołowinka też. Wykąpana, pod ogonem - wiecie co - wycięłam i nawet pawia nie puściłam, pierwszy raz w życiu się nie porzygałam przy tym. Bawi się ślicznie, podgryza delikatnie, z wyczuciem, jak to dama. Uszu wyczyścić nam nie daje, wyrywa się, kręci głową, trudno, i tak weterynarz nas jutro czeka, więc tam to załatwimy profesjonalnie. Śpi teraz jak zabita w łóżku pod psią kołderką i schnie, najwyżej jutro zdjęcia zrobię, jak wyschnie jeszcze nocny spacer nas czeka, może się zdecyduje siknąć przynajmniej. Nie będę jej w nocy robić zdjęć, żeby lampą jej nie błyskać po oczach, nikt tego nie lubi. Ale tyle ma sfilcowanych dredów, że raczej cała jest do wyciachania. Wylizana jestem cała, twarz, ręce, nogi. Już w aucie na mnie wlazła lizać, a śmierdziała dżizas krajst ... ale co, dałam się wycałować i sama wycmokałam śmierdziucha, miłości odtrącać nie wolno. O tym, że ma wątek na dogo powiedziała mi Pani z Krzesimowa, bo wcześniej Zdrapki nie widziałam. Wiem też, że w schronisku nigdy nie miała cieczki, cycuszki maciupkie jak u szczeniaka, na pewno nie rodziła, na brzuszku zauważyłam dwie mało widoczne, podłużne białe blizny jedna 1 cm, druga w oddaleniu od niej ok. 4 cm ma ze 2 cm - po sterylce czy pogryzieniu albo skaleczeniu bo niskopodwoziowa jest Zdrapka? chcę jej zrobić USG, żeby sprawdzić, cieczka na LSM-ie to niewyobrażalny horror (a za szczeniaczki uprzejmie dziękuję), więc jeśli nie była sterylizowana to ja ją ciachnę - ale po badaniach, robalach i wirusówkach. Tyle. Acha, na łebku tą grzywkę spadająca na oczy też ciachnęłam. Mąż z psem ze spinką na głowie nie chce na spacery chodzić bo siara, a psina przez te kłaki nie widzi i ze schodów spada, parter co prawda, ale kilka schodków do przebrnięcia jest. Mam nadzieję, że będzie z nami szczęśliwa, a ja limit wypadków w swoim życiu wyczerpałam już raczej. W tym Krzesimowie ja wam powiem nie mają te psy źle, widać, że kochają Pana i Panią stamtąd, odżywione, wesołe, bez agresji, bawią się, niestety także w kałużach po deszczu tytłają radośnie, nie przypłaciłam wizyty tam rozstrojem nerwowym jak w większości schronisk, w których byłam czy bywam. Ewa S. -
mix pon i dandie dimont terier- Piękna Zdrapka szczęśliwa w swoim domku
E-S replied to Ala&Zetka's topic in Już w nowym domu
Możecie zmienić temat na "ma dom". Po kąpieli, wysuszeniu i rozczesaniu tego co się da rozczesać zrobię zdjęcia i spróbuję wstawić. Obcinać dredów nie będę na razie bo się boi nożyczek, nie ma co jej stresować. Ewa S. -
Pola- uroczy mix jamnika szorstkowłosego znalazła nowy dom :D
E-S replied to Sebriel's topic in Już w nowym domu
Wrzucił ktoś Polę na Jamniki i jamnikowate do adopcji ? /ja nie potrafię niestety/. Ewa S. -
A coś więcej o Morce ? Pan i władca postanowił się z nią rozstać przed urlopem, w ciąży ją ktoś wywalił ? Wróciła już z jakiejś adopcji ? E-S
-
[quote name='Malwi']E-S : psiaki są w schronisku w Ostrowie Wielkopolskim (100 km od Wro),a ja za bardzo do wro ich razem nie wezme bo u siebie we wro psiaka mieć nie moge :( a co dopiero dwóch ... byloby po mnie ... :lmaa::stormy-sad::boom: [/quote] 100 km to żadna odległość. To przyjemność. Zobaczymy, da Bóg, Allach, Gog i Magog, że może Bugi i Morka do czasu mej wizytacji w Polsce A - znajdą dobre domy. Nie dzielę skóry na niedźwiedziu, tym bardziej, że w lubelskim też mamy masakryczną masakrę z bezdomniakami. A za swe serce ręczyć przecież nie mogę, choć nadal w żałobie jestem. A te domki, z których Bugiego już dwukrotnie wyeksmitowali to ktoś wcześniej sprawdzał, czy to była adopcja przez schronisko ? Ewa S.
-
Malwi, dzięki za info, ja na 99 % będę we Wrocławiu 19 sierpnia, prawdopodobnie do 21. Jeśli Bugi z Morką nie znajdą do tej daty domów, to chętnie bym się z nimi zapoznała. Ewa S.
-
Jeszcze jedno - on jest taki chudy, czy tak zdjęcia skadrowane? Ewa
-
Od dawna Bugi jest w schronisku? Wiadomo jak się tam znalazł? Jakoś wierzyć mi się nie chce, że nie ma właściciela i nikt go nie szuka ? Bo że suczki w ciąży się wywala albo nie pilnuje w cieczce - no to znane i powszechne w naszym ciemnogrodzie zwanym RP zjawisko, nie dziwi, choć przerażać nie przestaje. Ale TAKIEGO psa ??? Zabrany z dzikiej hodowli, ze złych warunków, czy jak ? Już pozbawiony rodowych klejnotów, czy w oczekiwaniu na ten cios w męskość? Ewa
-
Zaznaczyłam sobie tą piękność. Podobnie jak Bugiego. I pomyślę ... Ewa
-
No, nie ja to rzekłam i nie mnie decydować, rozumiem też mamę, zawszeć to bardziej komfortowo mieć szczytny i nobilitujący status "domu tymczasowego" niż być postrzeganą jako zwariowana rodzina z w sumie z 6 psami - bezdomnymi znajdami (Fruzia i Czarek) lub z Bidulca (Aza, Elza, Pola, Majka) jak nazywamy schronisko i 13 papugami oraz 1 kotem ... a nie? Póki co Polka-Gapolka ma się bardzo dobrze, wszyscy zadowoleni, po co zmieniać coś, co dobrze działa? Ewa
-
[quote name='Ewelina.w38']Kurcze a może poszperac jakiś regulacjach prawych. Gdyby się dowiedzieć jakimi kryteriami kieruje sie gmina zlecając wykonywanie zadań adm. publ. może znalazłoby się jakieś konkretne wskazówki kto moze a kto nie może ich wykonywać. Wydaje mi się, ze UM ma obowiązek poinformowania was na jakiej podstawie dokona wyboru osoby do prowadzenia schroniska. To w pewnym sensie jest tryb konkursowy. Jeżeli dowiecie sie o jakims konkretnym przepisie albo ustawie to chętnie ja przejże wzdłuż i wszerz i poczytam.[/quote] Ewa B. może się starać skutecznie o zezwolenie na budowę schroniska, stajni, mleczarni, czego tam sobie chce. Bo każdy może, karany i niekarany. Ale gmina musi zorganizować PRZETARG na tzw. opiekę nad bezdomnymi zwierzętami. A w przetargu nie mogą brać udziału osoby karane. Da się to oczywiście przeskoczyć, choć nie w pojedynkę. Ale nie zamierzam na otwartym wątku i w dodatku bez honorarium pisać JAK ;). Ponadto rozporządzenia szczegółowo regulują warunki, jakim muszą odpowiadać schroniska dla bezdomnych zwierząt i wymaga to masakrycznej ilości kasy i miejsca na ziemi, o ile wiem z netu Ewa B. kasy nie ma. Wet powiatowy nie wyda zezwolenia na prowadzenie schroniska o ile warunki określone przepisami nie są spełnione. Odnośnie braku wiary w Temidę, jak to się mówi do Sądu nie idzie się po sprawiedliwość, ale o ile faktycznie Ewa B. po raz kolejny jest oskarżona o przestępstwo podobne to tego, za które już została skazana i okres warunkowego zawieszenia wykonania kary nie zakończy się w terminie 6 miesięcy od daty wydania kolejnego wyroku skazującego, to Sąd musi (a nie może) karę "odwiesić", taki oblig jest. też Ewa tylko S.
-
Witam, wieki mnie nie było na dogo. Poleczka w DT, którego broni jak lew, no nie wiem czy się uda zdjęcia ładne "obcemu" zrobić, czy zaczekacie aż wyzdrowieję i się pozrastam po wypadku i sama porobię. Nie jest wysterylizowana, za to jej best friend Czarek stracił rodowe klejnoty, nawet tego nie zauważył chłopaka :), teraz trochę przytył mimo karmy light dla kastratów, którą i Pola ze smakiem zasuwa, bo z ryb i jajek jest, posesja ogrodzona, innych psów rodzaju męskiego w pobliżu nie ma ani ich nie zapraszamy (bo Czarek jest wobec samców potwornie agresywny, kastracja niczego pod tym względem nie zmieniła, tylko suczki kocha - wszystkie absolutnie). Szaleją teraz Polka z Czarkiem i Elzą całymi dniami po ogrodzie (moje biedne lilie ...), wytytłane po deszczu, roześmiane, szczęśliwe, Pola nauczyła się BAWIĆ!. Trzebaby ją ukąpać specjalnie do fot i przytrzymać w domu, żeby się zaraz nie wytarzała z innymi piesami, bo zaraz ktoś powie, że eee, zaniedbana, co to za DT, ratować suczkę ;) A wiecie, że po dobrej karmie i witaminach, zapomniałam nazwy, to w Lublinie mi ją w Tesco sprowadzili ze Slowacji, Polce zniknęły początki zaćmy??? To z niedożywienia i awitaminozy takie oczka biedne miała, a wszyscy myśleli, że ona taka stara, że ma początki zaćmy starczej, nieprawda. Wieczny szczeniaczek. Pola poluje na nornice. Z jednej strony OK, więcej roślin ma szansę przeżyć, z drugiej .... w tych norach na ogrodzie można nogi połamać, mama chodzi i zakopuje, Pola za nią i odkopuje, Czarek stoi i patrzy, jak Pola się zmęczy kopaniem, to pomaga kopać. Wykopują te nornice, ale jeszcze ani jednej nie złapały, uciekają im pod nosem, sama widziałam, komedia, tylko system norek im niszczą i trochę kwiatów przy okazji też. Moja mama ma takie wymagania co do przyszłych właścicieli Poli i ich domu, że ... szczerze wątpię, czy się tacy już urodzili a jeśli nawet, to czy zdadzą test u mojej mamy, która oczywiście jest zdania, że ma decydujący głos w sprawie wyboru domku dla suni. Ewa
-
Witam wszystkich,wyszłam ze szpitala, ale nie mogę wrócić jeszcze do domu z uwagi na zakaz lekarzy jazdy samochodem obojętne w jakim charakterze, popękane żebra zresztą skutecznie uniemożliwiają jakąkolwiek dalszą wycieczkę. To chyba lepiej dla mnie, bo nie wyobrażam sobie powrotu do pustego domu. Nie jestem w stanie przeczytać tego wątku. Jeszcze nie. Nie mogę też patrzeć na zdjęcia Balbinki. Chciałam Wam wszystkim z całego serca podziękować, siostra przyjeżdżała do mnie do szpitala i relacjonowała mi wątek, więc wiem ile serca, bezinteresowności i zaangażowania włożyliście wszyscy w poszukiwania Balbinki. Jeśli ktoś podczytuje niezalogowany ten wątek to niech wie, że nie zapomniałam o udzielonej pomocy w poszukiwaniach i ogłoszeniach i także z całego serca dziękuję: Dorocie wolontariuszce z Lublina i lubelskiej Straży dla Zwierząt, nigdy się nie widziałyśmy, ale Doroto, jesteś mądra, cudowna i wielka, funkcjonariuszom Policji z Łopiennika, Piask i Krasnegostwu, Dziennikowi Wschodniemu, Tygodnikowi Zamojskiemu, Radio Lublin, tygodnikowi Moje Miasto Lublin, mojej wielkiej duchem i sercem przyjaciółce Ilonie bez której zaangażowania i pomocy w poszukiwaniach i w końcu znalezieniu nieżywej Balbinki i pochowaniu jej - umarłabym dosłownie z rozpaczy w szpitalu, mojej całej rodzinie, Adasiowi T. ze Świdnika, rodzicom mojej przyjaciółki Iwony z Kanady i Iwonie za codzienne telefoniczne wsparcie psychiczne, setkom ludzi, którzy telefonicznie informowali o peregrynacjach Balbinki, za którą wszyscy poszukujący pechowo ciągle byli krok z tyłu, spóźnieni o kilka dosłownie kilometrów, internautom, niezliczonej liczbie ludzi, którzy nie znając ani mnie, ani mojego męża - starali się aktywnie pomóc w poszukiwaniach i złapaniu Balbinki na trasie od Wierzchowisk do Bychawy i z powrotem na miejsce wypadku w Kalinówce przy krzyżówkach Świdnickich, gdzie po 6 dniach od wypadku znalazła ją śmierć. Liczba osób zaangażowanych w poszukiwania i rozmiary akcji poszukiwawczej przekroczyły moje przewidywania - Balbinko, Twoje zaginięcie uratowało życie co najmniej 4 innym psom, bo ludzie informowali nas przez telefon także o innych pieskach wyrzuconych z samochodu lub oczekujących na poboczu w miejscu wypadku na powrót swoich państwa, którzy w wypadku zginęli, więc podejmowane były interwencje. Sprawiłaś mała, pogodna psinko, że cała rzesza obcych sobie ludzi solidarnie, bezinteresownie połączyła się w jednym celu - znalezienia ciebie, nie musiałaś ginąć, aby osiągnąć te cele. Nie musiałaś tak zginąć. Bardziej normalne dla mnie byłoby, gdyby zginęła w wypadku. Najlepiej byłoby oczywiście, żeby w jezdni nie było dziury, w którą wpadłam i złamało mi się całe koło i ponoć kilkakrotnie wydachowałam (nie pamiętam, więc nie wiem czy na pewno, bo ludzie mogą przesadzać w opowieściach) - ale jeśli już musiało do wypadku dojść - to wolałabym, żeby kto inny zaadoptował Balbinkę. Żyłaby, a na życie i to najlepsze zasługiwała jak mało który piesek. Długo jeszcze z Balbinką się będę żegnała. I nigdy nie zniknie z mojego serca najpogodniejszy, najbardziej przyjazny piesek, jakiego kiedykolwiek znałam, suni, która skradła moje serce od pierwszego wejrzenia. Dziękuję Wam wszystkim raz jeszcze. Dzięki Wam uwierzyłam, że są jeszcze na świecie dobrzy, wielcy duchem i sercem, bezinteresowni ludzie. Ewa
-
[quote name='funia']Ewa ,nic nie piszesz co U Poli słychać ??[/quote] Daleko mam trochę ze swojego domu do Poli, tak ze 100 km jesli nie lepiej i czasu ostatnio za mało i inne problemy, żeby pozwolić sobie na jazdy, gdyby działo się z nią coś niepokojącego to bym wiedziała, ale wszystko dobrze. Nie byłam już dawno i będę przez dłuższy czas w Zamościu, więc niestety żadnej wiedzy z pierwszej ręki nie dostarczę. Pozdrawiam Ewa
-
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
E-S replied to hanek's topic in Już w nowym domu
[quote name='hanek']E-S! Zrobię to jak odpowiesz na mojego maila, bo nie wiemy co dziadom odpisać. Chyba, że nie doszedł? Daj proszę znać.[/quote] Szantaż??? PW na dogomanii nie mam nowego, na priv, znaczy zwykły mail odpisałam!!! Zrób to zrób, bo to dla dobra psów olkuszowych, napisałam Ci dlaczego na maila, nie tu na dogomanię, tylko prywatnego. Zgłupieję zaraz. Z innego kompa piszę i nie mam naszej korespondencji Olkuszowej WIESZ JAKIEJ i mogę być nieprecyzyjna, a ustawy zostawiłam w robocie. Ewa -
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
E-S replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Hanek będę Cię męczyć: powiększ proszę w 1 poście na 1 stronie nazwę i konto Fundacji i jeśli można (można?) - na czerwono ciepnij, albo w jakąś ramkę weź, albo coś, żeby było bardziej widoczne. Ewa -
[quote name='funia']Ewa ,a co jakieś psie awantury były u was??[/quote] A daj spokój, akcje z łapaniem zębami za szyję i rzucaniem jak najdalej się da, więc skutki są - oprócz ran i bolących kręgosłupów - ogromne ropnie do cięcia i spuszczania ropy z krwią - po akcji sprzed tygodnia, antybiotyki. Tylko Pola nie gryzie i nie jest gryziona - zajmuje się wyszukiwaniem rzeczy zdatnych do ukrycia i zakopania na gorsze czasy, więc w bójkach nie uczestniczy, z psami chce się bawić, jest kochana i miła do wszystkich, nie jest dominująca, nie walczy o pozycję, więc nie daje tym samym pretekstu do agresji i sama takiej nie wykazuje. Ewa
-
Pola - najmniej problematyczny pieseczek kochany. O reszcie nie wspomnę, bo będę zębami zgrzytać. W każdym bądź razie dzień pełen wrażeń, pełne ręce roboty - nasze ręce i wetów cholender. Za dużo psów - domowym odbija, gryzą się, szaleją. Pola bez obrażeń, spoko, jedyne czym przyczyniła się dzisiaj do naszej załamki - to nieudolne usiłowanie "zakopania" na gorsze czasy, tzw, czarną godzinę, litra jogurtu truskawkowego z worka, Danone, w przedpokoju pod schodami na górę ... Toteż nie miałam kiedy dać znaku życia a musiałam do swojego zwierzyńca lubelskiego wracać, tu przynajmniej grzecznie. Nie wiem czy coś innego niż upływ czasu + dobre warunki i jedzenia pod dostatkiem jest w stanie wyleczyć Polę z tego gromadzenia wszelkiej żywności i "zakopywania" wszystkiego co uda się jej zdatnego do spożycia znaleźć. Ewa
-
[quote name='dogomanka_']Nie ,nie . Dziękuje. Nie szukam nowego domku.:evil_lol:[/quote] Opowiadasz. Z TEGO Olkusza jesteś i innego domu nie szukasz???? ES
-
[quote name='matrioszka2']Wedle życzenia.Dam z siebie wszystko:hmmmm: Nie ustanę, dopóki nie będzie ślicznie :user: A może ,E-S, chcesz dać swój tekst ?[/quote] Swoje teksty gdzie indziej umieszczam :) Mój tekst z tamtego maila się nie nadaje, to było info dla Ciebie, trzeba coś rzewnie, żeby łzy wyciskało, ja tak nie umiem, bo cynizm ze mnie wyłazi wszystkimi porami skóry, ale mogę spróbować się opanować i nie sprowadzić wszystkiego ad absurdum: POLA - suczka, która cudem uniknęła śmierci w schronisku. Mała, czarna, krótkowłosa, zgrabna, na wysokich nóżkach, z długim, pięknym pyszczkiem charcika - nie wiadomo kiedy i w jaki sposób znalazła się w zamojskim schronisku. Delikatne, wrażliwe zwierzątko, całkowicie pozbawione zdolności do reakcji agresywnych i podjęcia skutecznej obrony - nie zdołało się w tych warunkach zaadoptować. Filigranowa sunia o sarnich oczach nie była w stanie dopchać się do miski z karmą. Nie była dopuszczana przez większe psy do wody. Każda próba zdobycia pożywienia i wody kończyła się dla Poli dotkliwym pogryzieniem. Nikt z odwiedzających jej nie widział - inne psy atakowały Polę, gdy tylko próbowała zbliżyć się do siatki, aby zamerdać ogonkiem do najukochańszej dla niej istoty na ziemi, do przedstawiciela gatunku, który zgotował jej ten makabryczny los - do człowieka. Uszka suni wyglądały jak krwawa, dziurawa szmatka. Pyszczek pokryty był krwawymi dziurami po psich zębach. Na bokach ziały rany wygryzione przez współtowarzyszki niedoli konkurujące o przetrwanie. Sunia chudła i słabła. Obwód jej pasa sięgał około 15 cm. Sunia zaczęła sama siebie trawić - białko z mięśni i wapń z kości. Żebra rozdęły się głodowo. Pies nie miał siły chodzić ani utrzymać się na patyczkowatych, długich nóżkach. Zima przyniosła za sobą chorobę - zapalenie dróg oddechowych. Piesek umierał, kiedy tą wyłysiałą, pogryzioną do krwi kupkę kości obciągniętych skórą znalazła w kącie boksu w schronisku jedna z wolontariuszek Fundacji Emir. W nocy weterynarz udzielił suni pomocy lekarskiej, ale ostrzegł, że powrót do schroniska oznacza dla niej śmierć. Tej samej nocy jedna z zamojskich rodzin przyjęła Polę do czasu jej wyzdrowienia i odkarmienia na pobyt tymczasowy. Sunia Pola już jest zdrową, wesołą psinką. Rany się zagoiły, sierść odrosła i jest błyszcząca, sunia szybko przybiera na wadze. Została odrobaczona. Bardzo pilnie poszukuje domku stałego - w tymczasowym miejscu jej pobytu jest już 5 psów i zwierzęta innych gatunków i sunia nie może w nim dłużej zostać. Pola jest pogodną, kontaktową, bardzo grzeczną suczką, szybko się uczy, zachowuje czystość w domu, sygnalizuje potrzeby fizjologiczne, niczego nie niszczy, nie wykazuje żadnych oznak agresji, nie chce dominować, a człowiek jest dla niej najważniejszą istotą na świecie - dla swojego pana lub pani zrobi wszystko - porzuci miskę z jedzeniem i najlepszą zabawę - aby tylko móc się przytulić, czy usłyszeć pochwałę. Sunia posiada także bardzo rzadką u psów, miłą cechę fizyczną - wydziela przyjemny dla ludzi śliczny zapach. Uratuj tą istotę przed śmiercią w schronisku - zyskasz dozgonnego, wiernego, wpatrzonego w Ciebie zawsze najlepszego przyjaciela na dobre i złe. No. Można coś wywalić albo dodać. Albo i jedno i drugie. DOWCIP NA WEEKEND: Test na to, kto jest lepszym przyjacielem: żona czy pies? Zamknij oboje w bagażniku, po godzinie otwórz i zobacz, kto się będzie cieszył że Cię znowu widzi. Miłej soboty oraz niedzieli Ewa PS. Funiu, jutro jestem w Z., zadzwonię.
-
[quote name='matrioszka2']No i nareszcie konkrety ! Kasa jest ? Gdzie, kiedy i za ile zabieg ? Proponuję cały czas zaglądać na wątek "[B]PRZYGARNĘ PSA[/B]". Allegro będzie na 150 % - przecież obiecałam. W niedziele coś ślicznego spłodzę (tekst, znaczy się :evil_lol:)[/quote] Zabieg będzie za ok. miesiąc - Pola ma jeszcze cieczkę, wet kazał odczekać 30 dni od zakończenia krwawienia. Operacja na miejscu w Zamościu, kosztuje 150 zł i tak na dzień dzisiejszy wydaje się, że nie będzie finansowym problemem. Chyba że będzie, bo nie wiadomo co życie przyniesie... Gdybyś doznała nagłego napadu weny twórczej do ogłoszeń, napomknij proszę, że Pola jest bardzo przyjazna wobec innych zwierząt /ale nie wiemy nic o kotach/, kocha wszystkich ludzi, dzieci, pogodna, uległa, nie wykazuje żadnych oznak agresji, jest bardzo posłuszna, grzeczna, delikatna, empatyczna, pozostawiona sama w domu niczego nie niszczy. Ma jeszcze niestety po schronisku zespół "więźnia obozu koncentracyjnego" - tzn. jeśli nie zdoła zjeść wszystkiego z miski - zakopuje resztę jedzenia pod miską - więc miski trzeba sprzątać jak się naje. Może jej to minąć za jakiś, raczej dłuższy czas, może zostać do końca życia. Zjada wszystko - i suchą karmę i gotowane jedzenie, z żywieniem nie będzie problemu. Zachowuje czystość w domu nawet w razie choroby (po przybyciu ze schroniska do DT - była bardzo chora, miała biegunkę, NIC w domu nie zrobiła, ani przez całą noc), sygnalizuje potrzeby fizjologiczne stojąc pod drzwiami wyjściowymi, poza tym - wydziela bardzo ładny zapach, szczególnie z główki i najważniejszy jest dla niej człowiek, wpatrzona w ludzi jak w obraz. Zostawi zabawę z psami i miskę najpyszniejszego żarcia, żeby ją pogłaskać. Zgrabna, piękny, długi, smukły pyszczek (trochę chartowaty). Ewa