Jump to content
Dogomania

Bączek

Members
  • Posts

    519
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bączek

  1. Żeby nie wyjść z wakacyjnej formy i nastroju byłam z Miszką i Guciem na Dog Trekkingu w Beskidzie Żywieckim. Trasa sobotnia to "spacer" 25-kilometrowy. Razem z piątkiem i niedzielą ( impreza była trzydniowa) z 35 km. Myślę, że psy mają dość na długo to znaczy do 03.09, bo znów jedziemy w góry. Misza coraz w lepszej formie psychicznej. Wśród psów i psiarzy czuł sę doskonale. Nie robiąc imprezie reklamy stwierdzić tylko mogę - było ekstra. [IMG]http://images45.fotosik.pl/1052/c6aea6d602d16497med.jpg[/IMG] Zdjęć mam mało. Mając dwa psy na smyczy miałam problem z robieniem zdjęć. Mam nadzieję, że organizatorzy to nadrobili.
  2. [quote name='AgaG']Pozdrawiam Panią Eltona i[U] przesyłam głaski dla pieska. (coś nie mogę tego podkreslenia skasować):) Tak się bałam zostawiajac Eltona w nowym domu, czy on się zgodzi z innymi psami, a tu taki ideał pod kazdym względem. Bardzo się cieszę. :loveu::multi:[/U] [/QUOTE] Witam Panią Pani Agnieszko Elton z żadnym psem nie wdaje się w konflikty. Zawsze jest na uboczu, nigdy pierwszy nie pcha się do miski. Siedzi spokojnie i czeka na swoją kolej. Nie wiem dlaczego psy w azylu się nad nim tak znęcały. Moje się nie znęcają. Nikt się na nim nie wyznał, nikt mu nie dał szansy na dom. Nikt nie miał cierpliwości, żeby przeczekać te jego poazylowe wariactwa. Ludzie chcieli od razu psa idealnego. To mój pierwszy dorosły pies wzięty z azylu. Zawsze brałam młode lub szczeniaki. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i kocham go do dziś. To po prostu dobry, poczciwy pies.
  3. [IMG]http://images37.fotosik.pl/998/a26fa1cf37d189a3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/1046/9b627aa46507eb16med.jpg[/IMG] Donoszę uprzejmie, że Elton ma się dobrze. Jak na 11 lat jest wyjątkowo sprawny fizycznie. Na razie nie mam z nim żadnych problemów zdrowotnych chyba dlatego, że jest dość szczupły. Głuchy jest tylko jak pień ale w niczym to specjalnie nie przeszkadza. Na spacerach po prostu go nie spuszczam ze smyczy. Patrząc na te lata przeżyte razem człowiek w pewnej chwili robi podsumowanie. Miałam i mam różne psy. Nie ma dwóch takich samych, każdy ma inny charakter. Elton jest wspaniałym psem. Nie ma w nim żadnej agresji, nie interesują go sarny i koty. Koty lgną do niego bo nigdy na żadnego nawet nie warknął. Niestety pobyt w azylu odcisnął na nim swoje piętno. Taki pies nie powinien był zaleźć się w azylu ale stało się. Dziś Elton nie potrafi uwolnić się od pewnych azylowych nawyków, które ratowały mu w tych czasach życie i zdrowie. Wylizuje łapy do gołej skóry, łącznie z legowiskiem i podłogą wokół. Czytałam, że w czasie takiego lizania wytwarzają się endorfiny co daje psu poczucie szczęścia i uzależnia jak narkotyk. Zjada szmaty, papier toaletowy, myjki, dywany. Wszystko trzeba było pochowoć, żeby nie powtórzyła się historia z cięciem jelit i usuwaniem tego co zeżarł. Pomimo tego że wszystko schowałam, zawsze mam obawy co nowego wymyśli. Zawsze się zastanawiam, czy ludzie którzy porzucają psa oddając go do azylu mają jakieś wyrzuty sumienia. I stwierdzam, że nie mają. Moja siostra wzięła azylu dwa lata temu sznauceropodobną suczkę. Pewnego pięknego dnia na osiedlu na którym mieszka, a było to parę dni po tym jak ją wzięła, spotkała dziewczynkę. Suczka zaczęła szaleć z radości, siostra zagadała i okazało się, że rozmnożyli suczkę, a jak psów nie udało się nikomu oddać to pozostałe pieski oddali do azylu. Wczoraj siostra znów spotkała dziewczynkę. Ta podeszła i powiedziała -o mój piesek. Suczka jej nie rozpoznała. To dziecko nie miało żadnych wyrzutów sumienia. Azyl traktowało, jak pięciogwiazdkowy hotel. Uważało, że przecież nic się nie stało, suczka znalazło dobry domek. Zbyt dużo ludzi uważa, że azyl to raj na ziemi dlatego lekką ręką oddają tam psa. Nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę mu robią. To tyle co miałam do napisania, bo tak mnie jakoś wzięło. Mam nadzieję, że następnne wieści od Eltona będą równie dobre, ale w tym wieku i przy tak dużym psie różnie może sie zdarzyć.
  4. [quote name='ihabe']jak tam po powrocie Miszka? :-)[/QUOTE] Pieski po powrocie niestety od nowa zaczęły się gryżć. Muszą sobie od nowa ustalać hierarchię po tym jak dwóch zabrakło przez dwa tygodnie. Miszka nauczył się ładnie chodzić na smyczy, tak że można się z nim teraz wybrać " na miasto". Myślę, że takie wyjazdy mają same zalety. Pojechałabym chętnie jeszcze raz.:lol:
  5. [quote name='ihabe']cieszcie sie jeszcze póki tam jesteście:-) Takie piękne widoki i powietrze:-)[/QUOTE] Przepraszam, że jeszcze raz się wtrącam w wątek Misi ale nie mogłam się oprzeć [IMG]http://images47.fotosik.pl/1001/effb22276e9020f8med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/959/0d09465dbe62c3e9med.jpg[/IMG] A na południu leje Ihabe. Czy jest możliwość zrobienia Misi aktualnego zdjęcia? Jak ona teraz wygląda?
  6. I jeszcze kilka zdjęć szczęśliwych psiaków [IMG]http://images41.fotosik.pl/979/b4f32a1202cb8608med.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/809/1cb169e87c131313med.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/996/4f8892ac1b829454med.jpg[/IMG] Jeżeli chodzi o pobyt z psami nad morzem to mam następujące uwagi (może komuś się przyda) Nie siedzieć na plaży wśród tłumów, nawet jak jest dozwolone przebywanie z psem. Psy piją morską wodę i dzęki temu ciągle sikają a moje też mają notoryczną biegunkę. Nie wyobrazam sobie psów sikających po kocach, parawanach i robiących co chwilą kupę na plaży wśród ludzi. Zabrać dla psa/ów zapas jedzenia na cały pobyt. Ja niestety tego nie zrobiłam i mam kłopot. Moje psy jedzą gotowane ryż z mięsem. Nie umiałam pasteryzować mięsa w słoikach, bałam się, że je otruję. Więc teraz karmię je chlebem z pasztetem, białym serem, porcjami rosołowymi i w ostateczności konserwami Chapi. Mój pobyt tu za chwilę się skonczy. Jeszcze 3 dni i wracamy. Miszka troszkę okrzepł, ale nie na tyle, żeby uznać to za sukces. Już planuję więc wyjazd w przyszłym roku.
  7. Ihabe Tu też leje, ale dzięki temu plaże są puste i psy mogą poszaleć. Dziś to już było apogeum lania. Cały dzień non stop. [IMG]http://images49.fotosik.pl/983/fa3b42ec7b29bc81med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/977/e2d407771db42de5med.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/994/4a2456293b9bebdcmed.jpg[/IMG]
  8. Dzisiaj nie idziemy nigdzie daleko. Po wczorajszej 24-kilometrowej wycieczce do Słowińskiego Parku Narodowego psy są wykończone. Ja padłam trupem wczoraj o 18 i przespałam do rana. Tak wyglądają pieseczki po wycieczce. [IMG]http://images49.fotosik.pl/980/d038dbe986f73243med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/973/ced244ca2374b166med.jpg[/IMG] A to zdjęcia z parku. Do Słowinskiego Parku Narodowego na szczęście mozna wprawadzać psy z wyjątkiem plaż. Na plażach są foki. Wczoraj doszliśmy do jeziora Dołgie Małe. Jest tam zrobiony pomost można wten sposób "wejść do jeziora". Niestety wszędzie pełno ludzi, gdzie nie docierają pieszo, dojeżdżają na rowerach. [IMG]http://images46.fotosik.pl/949/69e9c5a290f9ca83med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/980/4965d03ae71e197fmed.jpg[/IMG]
  9. Dziś rano z radością stwierdziłam, że pogoda się poprawiła. Leje od rana, tłumy wymiotło i nareszcie można z psami pokazać sie na plaży. Byliśmy dziś na wycieczce w Poddąbiu 8km od Rowów. W jedną stronę szliśmy lasem w drugą plażą. Razem ok. 16 km. [IMG]http://images46.fotosik.pl/945/891ee30b1242045dm.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/970/b7a834d4b3b85a59m.jpg[/IMG] Ja mam nogi w dupie, ale z satysfakcją stwierdzam, że psy mają dość. Jogi wybrał sobie na budę tylną kanapę w samochodzie. Jako pamiątkę znad morza przywiozę kilogramy piachu i kłaków bo po tych kąpielach zaczął się na potęgę lenić. Misza jest denat, ani oczu nie otwiera. To ja nie wiedziałam, że poprzedni właściciel Miszy był trunkowy. To wszystko wyjaśnia, dlaczego Misza tak boi się ludzi. Po pierwszym dniu, kiedy wpadał w panikę na widok ludzi dziś zauważyłam, że się wszystkim przygląda, podchodzi do niektórych, wącha jakby świat odkrywał na nowo. Mam nadzieję, że ten wyjazd świat mu zmieni na lepszy.
  10. [quote name='ihabe']och Baczku :-( Twoje serce to juz nie złoto ale diamenty:-) Czy to dzisiaj wyjazd nad morze? a czy z innymi psiakami to nie potrzebujesz pomocy podczas Twojej nieobecności?:smile:QUOTE] Ihabe Znalazłam dziewczynkę, co mi się pozostałymi psami zajęła. Trochę się martwiłam, jak sobie poradzi, ale chyba niepotrzebnie. Na razie wszystko w porządku. Ja jestem nad morzem. Podróż przeszła bez problemów. Psy o dziwo spały całą drogę. [IMG]http://images46.fotosik.pl/945/0feed378390b6928m.jpg[/IMG] Na miejscu okazało się, że wszędzie dzikie tłumy ludzi, plaża z zakazem wstępu dla psów. Ja jestem w Rowach. Jeżdzę tu od 30 lat. I niestety z przykrością stwierdzam, że z małej rybackiej mieściny, Rowy zmieniły sie w kurort. Meleksy, rowery 4-kołowe, zakazy i nakazy. Najbardziej ubolewam, że nie można na plaże słowińskiego parku wchodzić z psami. Pierwsze kąpiele mamy zaliczone. Psy bały się morza na początku, ale teraz wchodzą do wody bez problem [IMG]http://images47.fotosik.pl/987/47005eb721ab3d7dm.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/970/aadb7ee865b3b665m.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/945/33783e48ffa52e55m.jpg[/IMG] Misza strasznie boi się ludzi. Wiedziałam, że się boi obcych ale nie wiedziałam, że aż tak. Po prostu szaleje ze strachu. Nie mogę go na pięć minut zostawić samego, bo drze się tak, że go słychać w całej okolicy. Wczoraj jak poszłam się kąpać, tak szalał, że rozdarł namiot. Na szczęście w przedsionku, więć obciełam tę część nożyczkami i da się spać. Dziś jak myłam głowę, musiałam go wziąć do łazienki bo była 6 rano. Jestem z córką, ale nie mam z niej żadnego pożytku. Ma swoje sprawy, chodzi spać o 1 w nocy, wstaje o 10 rano.
  11. Znalazłam dziś kotka na stacji benzynowej. Ktoś zostawił na "przechowanie", bo jechał na wakacje. Kotek ma z 8 tygodni, jest cały czarny. Zaliczył już weterynarza, ma świerzb w uszkach i robaki, bo brzuszek dość duży. Spaceruje między psami, nic się nie boi, a jest taki malutki, że ja sama jestem w strachu. Z przerażeniem patrzę jak mi się zwierzyniec powiększa, ale nie będę szukać dla niego domu. Jak miał takie szczęście, żeśmy sie ze sobą spotkali, to niech zostanie. A tym ludziom, co go na stacji zostawili życzę, żeby im lało przez cały urlop. [IMG]http://images45.fotosik.pl/988/3958b9ea29263050m.jpg[/IMG]
  12. [quote name='ihabe']jakiż Miszka jest piękny:-) Mój Westik kiedys uwielbiał czesanie a teraz jak widzi, że zbliżam sie z grzebieniem to zwiewa i warczy:-( a zaczeło sie jak zaczął chodzic do fryzjera:-) Ale Miszka to chyba raczej nie chodził do fryzjera:-) buziaki dla całej sfory :-)[/QUOTE] Ja się bawię w fryzjera.:lol: Myślę,że u prawdziwego psiego fryzjera by zwariował ze strachu. On długo nie pozwolił sobie dotknąć brzucha, do dziś jak słyszy dźwięk nożyczek to szaleje. Dziwne to. A tak z innej beczki to w najbliższy poniedziałek jadę nad morze. Biorę dwa psy, Miszę i Jogiego. Mam cykora. Co się będzie działo. Jak psy wytrzymają tyle godzin w samochodzie. Podróż rozłożyłam na dwa dni, chcę nocować pod Łodzią, nad jeziorem. I jeszcze powiem, że jakbym mogła to wzięłabym Miśkę. Ale nie mogę, niestety:placz:
  13. [IMG]http://images37.fotosik.pl/930/df5c705874e3c3d9m.jpg[/IMG] Miszka po kąpieli na mokro [IMG]http://images43.fotosik.pl/967/5542c333438fd204m.jpg[/IMG] i na sucho Zdecydowałam się na kąpiel dopiero teraz, po bezskutecznych próbach wyczesania go. Nawet nie był specjalnie brudny. Niestety ktoś go nieumiejętnie kiedyś próbował czesać (może poprzedni właścicel) i Miszka nienawidzi czesania. Po kąpieli poszło trochę lepiej, ale tak naprawdę czesanie Miszki wygląda tak, że po kilkanaści minut dziennie wyczesuję ostrożnie włos za włoskiem. Dłużej się nie da. Najpierw płacze jak bym mu straszną krzywdę robiła, potem próbuje sobie pójść, na koniec warczy i łapie za ręce. No ale ostatecznie mamy pewne sukcesy. Został brzuch i portki i ogon.
  14. Myślę, że w końcu metodą prób i błędów wymyśliłam sposób na te ucieczki Miszki. Wyczaiłam, że on przeskakuje siatkę tylko w określonych sytuacjach. Po pierwsze jak pojawi się za siatką obcy pies, po drugie jak ja gdzieś wychodzę, a po trzecie jak wybiera się na samotny spacer jego kumpel od serca Gucio. No więc najpierw spacyfikowałam Gucia. Żadnych samotnych wycieczek ( choć do tej pory, przyznam się, przymykałam na to oko) Kupiłam 10 metrową linę i Gucio siedzi na tej linie. Linę przywiązuję to tu to tam żeby nie miał poczucia izolacji, w nocy w domu tak żeby mógł się swobodnie poruszać. Gucio jest na tyle inteligentny, że jak wyczaił, że jest przywiązany, to siedzi spokojnie, żadnego szarpania tak że mogę go przywiązać nawet do nogi od stołu ( najczęściej przywiązuję go do koszyka z drewnem, bo koszyk mogę przestawić) Jak prowodyr ucieczek siedzi w domu, Misza także siedzi w domu. Nawet jak czasami przeskoczy siatkę, łatwo go przywołać. Taki system wymaga spacerów. No więc kupiłam drugą 10 m linę i chodzę z nimi po łąkach na tych linach. Tak lina o tyle jest dobra, że nie wrzyna się w dłoń, bo jest miękka i gruba i nie pląta się na spacerze, a jest na tyle długa, że pies może swobodnie pobiegać. Polecam metodę na uciekinierów Misza jest idealnym psem dopóki nie poczuje sarny. Przychodzi na zawołanie za każdym razem, reaguje na wszystkie komendy typu " tam nie idziemy, tu idziemy itp". Jak poczuje sarny wpada w amok. Nic nie słyszy, szaleje na tej linie tak, że trudno nad nim zapanować. Myślę, że w mieście nie byłoby z nim problemu, ale w polach, lesie musi być na smyczy. W nocy, ze względu na psie drzwiczki, które zapewniają psom możliwośc wyjścia, Gucio i Misza muszą być w domu przywiązane. Ale jakoś znoszą to bez problemu.
  15. Bączek

    Aspol

    Właśnie kupiłam mięso z ASPOLU. Pomimo upału i 24h podrózy przyjechało zamrozone na kość. Kupiłam wołowinę po 3,50 zł w paczkach 2,5 kg, indyka po 2,50 zł i mieszankę indyka i wołowiny za 3.00zł Razem 30 kg za 100 zł. W moim przypadku chodzi głównie o cenę, zamawiam 60 kg miesięcznie więc taka cena jest dla mnie atrakcyjna. Mięso w płaskich paczkach, mieści sie bez problemu do zamrażarki. Właśnie rozmrażam jedna paczkę. Mam nadzieję, że koty nie będą wybrzydzać, bo o psy raczej się nie boję. Do tej pory kupowałam u lokalnego dystrybutora przełyki i serca wołowe. Przełyki po 5 zł za kg a serca po 8 zł. W przełykach była sama chrząstka, prawie w ogóle mięsa. Potem musiałam to gotowac i mielić, bo nie szło zmielic na surowo. Męka pańska. Mam nadzieję, że się wreszcie uwolnie od tego gotowania i mielenia. Firma do Krakowa zapewnia darmowy transport raz na dwa tygodnie w piatek.
  16. Weźcie pod uwagę, że Miska ucieka z posesji. Uciekający pies to jest makabra. Ktokolwiek weźmie Miśkę musi być przygotowany na tę ewentualność. Poza tym ona jeszcze gryzie. Więc tak czy inaczej czeka ją kojec. Znalezienie dla niej domu graniczy z cudem. Ja też jestem za tym żeby została we własnym domu. Przynajmniej tak długo jak się da. Z pomocą teściowej Ihabe może jeszcze tak funkcjonować jakiś czas, trzeba jej tylko sprawić kojec. Tak przeprowadzka jaka stała się udziałem Miszki, dla starego psa czyli Miśki, to byłby koszmar nie do zniesienia. A jeżeli chodzi o Miszkę niestety też ucieka. Próbuje jakoś temu zaradzić, chodzę z nim na długie spacery, żeby go zmęczyć. Na szczęście męczy się dość szybko. Ale jak tylko zobaczy za płotem psa lub coś innego co go zaciekawi błyskawicznie wyłazi i trudno go przywołać. Problem z tymi spacerami jest tylko taki, że wszędzie są dziki i boję się oddalać od domu. Już wielokrotnie zaatakowały mi psy, na szczęście nic się nie stało. Potrafią do wsi zejść i ryć w ogródku. W nocy chrumkają i ciamkają koło siatki, a psy dostają wariacji. Strach je nawet wypuścić w nocy, bo moga przeskoczyć siatkę i dziki im po prostu zrobią krzywdę. No i wszędzie są sarny, więc jak Miszka poczuje trop to głuchnie na wszelkie wołanie. O ironio. Przeprowadziłam sie na wieś z myślą, że psy będą miały swobodę. A tymczasem nie da się z nimi nigdzie chodzić, strach je wypuścić nawet na własne podwórko.
  17. Z Miszką nie ma żadnych problemów, poza tym, że łazi po siatce jak kot. Ale nawet specjalnie nie ucieka. W dzień z kumplem Guciem siedzi w kojcu, już sie z tym pogodził, idzie do kojca sam tak że nie musze go gonić. Po południu go wypuszczam i już do rana siedzi w domu. Brudzi jak prosiak, wychlapuje wodę z miski łapami i zalewa całą kuchnię a potem się w tej wodzie kładzie. Moczy nogi w brodziku, a potem całą wodę wnosi do domu. Ładuje sie na kolana, ładuje się do łóżka ( odzwyczajam go od tego waląc poduszką i już prawie się odzwyczaił), liże po gębie i wogóle jest cudny pieszczoch. Zaszczepiłam go na wściekliznę, założyłam mu książeczkę i wybieram się z chłopakiem nad morze, żeby zdobył trochę ogłady i sie wykąpał. Ale to dopiero w lipcu.
  18. A tak wogóle co facetowi jest, czy rokuje, że wyzdrowieje i czy jego matka to ma co jeść, czy nią się ktoś opiekuje podczas nieobecności syna, bo może należy zgłosić ją do opieki społecznej? Czy teściowej nie trzeba pomóc finansowo bo przecież to duży pies. A może Ona by się Misią zaopiekowała, przynajmniej tymczasowo. Zabrała ją do siebie z tego błota. Czytałam na Dogomani, że ktoś powiesił drut przez całe podwórko, na drucie przypiął psa na smyczy, tak, że ten mógł chodzić , a nie uciekał z posesji. Może to byłoby doraźne rozwiązanie. Pies sam wybrałby miejsce na którym chce leżeć, a nie leżał w błocie.
  19. Byliśmy dziś na wycieczce. Mnie nogi do d....y wchodzą, ale ja zrobiłam trochę mniej kilometrów niż psy. Miszka leży jak nieboszczyk. Oczy mu się same zamykają. Kupiłam smycz automatyczną. Miszka chodzi tylko na tej smyczy. Mam nadzieję, że smycz wytrzyma to szarpanie. Miszka kocha wodę, ale nie umie pływać. Do głębszej wody nie wlezie za żadne skarby. Do samochodu wsiadł bez żadnego problemu. I trochę zdjęć. Są marne, bo jak mam psa na smyczy to nie mam jak zdjęć robić. Zdjęcia są ze spaceru koło domu i z dzisiejszej wycieczki. Takie piękne okolice są 10 km ode mnie. Pierwszy raz tam byłam, myślę, że nie ostatni. [IMG]http://images46.fotosik.pl/770/10c8488a5fe148e4med.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/775/f1d434f2098e43femed.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/822/f3c11d07d0bc8411med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/815/18d626bbefb40d97med.jpg[/IMG]
  20. Rozmawiałam z sąsiadem. Przyspawa mi na istniejących słupkach kątownik skierowany do środka, a na tym umocuje druty albo siatkę. Powiedział, że odcinanie słupków nie wchodzi w grę, bo zrujnuje ogrodzenie, a i tak nie osiągnę celu. Będzie pięknie, skojarzenie mam jedno, ale nie ma rady. Na razie jak idę do pracy Miszka siedzi w kojcu w towarzystwie kolegi Gucia, który go tego nauczył. Ma do dyspozycji basen z wodą z którego namiętnie korzysta. Jak ten pies ma być zadbany i wyczesany skoro on cały czas się we wodzie moczy? W ciągu jednego dnia w baseniku dziecięcym robi sie bajoro. I jeszcze pragnę dodać, że Miszka oszalał jak zobaczył sarny. Nie pomogły łakocie i wołanie, pognał w las niestety. Nie było go dosyć długo, już byłam pewna, że do pracy rano nie pójdę tylko będę go szukać. Poszłam jeszcze po psy, myślałam że co poradzą. Poryczałam się i wróciłam do domu. Wchodzę na podwórko, a tu Miszka we własnej osobie siedzi sobie jak gdyby nigdy nic. Poryczałam sie jeszcze bardziej i poszłam spać. On po prostu przeskoczył przez siatkę i wrócił do domu, jak ja sie darłam w lesie.
  21. [quote name='ihabe']Najbardziej podoba mi sie w Tobie Bączku to, ze jak jest jakis problem to Ty zaraz masz pomysł na to jak temu zaradzić, to jest wspaniałe:-) )[/QUOTE] Tylko nie zawsze się sprawdza w praktyce. No ale uparta jestem i szukam rozwiązania do skutku. Nie powiem ile takie eksperymenty kosztują. Jak się pastuch nie sprawdzi to mam jeszcze kilka pomysłów, niestety w znacznie wyższej cenie. A tak wogóle to przejść przez siatkę jest psu bardzo łatwo. Skacze do góry i zaczepia sie przednimi łapami a następnie tylnymi nogami wspina jak po drabinie i już jest na szczycie a potem pozostaje mu tylko zeskoczyć. Jak robiłam siatkę to o tym nie wiedziałam. I siatka jest standard - 160 cm a powinna być co najmniej 200. No cóż człowiek się uczy na własnych błędach. Siatka powinna być na tyle wysoka, żeby pies nie potrafił zawiesić się na jej krawędzi. Ściskam psiaki mocno. Misza trochę zaspany. Otworzył jedno oko i śpi dalej. To po dzisiejszych szaleństwach.
  22. Byliśmy dzisiaj na spacerze, po raz pierwszy nie na smyczy. Taki spacer został wymuszony okolicznościami, po prostu w pewnym momencie od tego szarpania karabinek się rozleciał. A ponieważ i tak miałam podjąć próbę spuszczenia Miszki ze smyczy, nic takiego się nie stało, bo byłam przygotowana. Powiem szczerze, że jestem mile zaskoczona. Miszka przychodzi na zawołanie prawie za każdym razem. Może dwa razy miał chwile zawahania i nie potrafił się zdecydować czy biegnąć do wsi czy do mnie ale zwyciężyło łakomstwo. Szczęśliwie wróciliśmy razem do domu. Niestety jest też łyżka dziegciu. Miszka nauczył się przeskakiwać przez siatkę. Wiedziałam, że wcześniej czy później się nauczy, bo jest zbyt inteligentny. No i dziś wybrał się sam na spacer dwa razy. Co prawda wrócił na zawołanie ale to oznacza że na razie nie może zostawać podczas mojej nieobecności na posesji tylko musi siedzieć w kojcu. Mam pomysł na to ogrodzenie. I tak miałam to zrobić więc teraz jest okazja. Chcę zamontować na istniejących słupkach pastucha elektrycznego. Pastucha nawet mam, bo chciałam wygrodzić miejsce na ogródek. Ale teraz ogrodzenie jest ważniejsze. Powiem jeszcze, że wszyscy, którzy mieli doczynienia z tym psem od razu go polubili. On po prostu nie da się nie lubić.
  23. [quote name='ihabe']kojec super:-) Bedziemy starali się nazbierac jak najwięcej :-) A jak tam Miszka?;-)[/QUOTE] Miszka nie ten sam pies. Szaleje , szczeka, no i bez przerwy sie kąpie. Miska którą mu postawiłam jest za mała, muszę kupić mu basen. W lecie przy takiej sierści upały to dla niego mordęga. Woda jest dla niego najważniejsza. Nawet jak leży w domu to zawsze koło miski z wodą. Na szczęście nie ma owłosionych łap, więc stosunkowo mało błota wnosi do domu. A poza tym niewiele sie już zmienił. Zachowuje sie jak normalny, wesoły, młody pies. Mam tylko problem ze spacerem, bo ciągnie, a właściwie podrywa się co chwila do galopu i chce mi rekę w tym momencie z barku wyrwać. Na razie boję się go spuścić ze smyczy. Ale wcześniej czy później muszę się odważyć bo te spacery to męka dla mnie i dla niego. Myślę, że galopował będzie przez pierwsze 10 minut a potem wysiądzie fizycznie. Musze tylko spośród psów wybrac tego, który sie nie oddala i razem chodzic na spacer. Miszka na spacerze raczej sie pilnuje psa niż człowieka. A wogóle to jest ponad przeciętnie inteligentny i posłuszny. Już sie nauczył, że jak koty jedzą to psy czekają, a nie wyjadają kotom.
  24. A może udałoby sie uzbierać pieniądze na coś takiego. I pożyczyć Panu na parę lat. A później wykorzystać dla innego pieska. [URL]http://czestochowa.olx.pl/kojce-dla-psow-kojec-dla-psa-iid-22096406[/URL]
  25. Myślę, że kojec to najlepszy pomysł. Chętnie się dołożę.
×
×
  • Create New...