-
Posts
922 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by aina155
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
aina155 replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Okrzyk moje mamy po przyprowadzeniu przez mnie Fiony ze schroniska (mama widziala suke tylko na zdjeciach wczesniej, na ktorych szczerze mowiac za ladnie nie wyszla): "Taki duzy?!". No moze bym sie zgodzial ale Fiona ma 34 cm w klebie, wiec chyba nie jest wielkim psem. No chyba ze sie myle :diabloti: -
Hassan ostatnia ofiara Schroniska dla zwierząt w Żyrardowie??
aina155 replied to Hanah's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzieki wielkie za komplementy :) Porsze, naprawde cala przyjemnosc po mojej stronie :) A w sprawie Hassana popieram was całym sercem- to jest niedopuszczalne zeby takie rzeczy działy sie w miejscu ktore jest podobno pod opieka weterynarza. Z reszta nawet z bliskiego doswiadczenia znam pare historii psow ze schorniska, ktore sa poprostu karygodne. -
Hassan ostatnia ofiara Schroniska dla zwierząt w Żyrardowie??
aina155 replied to Hanah's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam suke ze schronu w Żyrardowei-Fiona nie ma kawalka ucha, jak ja bralam byla cala pogryziona z mnostwem blizn (czesc z nich zostala i sadze ze nie znikna juz) i z olbrzymia blizna po sterylce- na oko jakies 12 cm [!!!], konkretniej mowiac przez caly brzuch. O wypelnienie ksiazeczki zdrowia musialam stoczyc istny boj- bylam trzy razy u weta zajmujacego sie w schronisku- tylko po to aby dostac dwie naklejki. Wiec wole nie myslec co tam sie dzieje w przypadku naprawde chorych psow. -
Czika ze schorniska w Żyrardowie PILNIE!! szuka domu.ma dom
aina155 replied to saldzia's topic in Już w nowym domu
Równiez podniose- mam nadzieje ze szybko znajdzie domek. trzymam za nia kciuki. -
Milo ze czekacie ale obawiam sie tego ze nie wiem kiedy nowe zdjecia wstawie :roll: Bo jakos na razie nie mam czasu zeby je wgrac. Na dodatek unieszczesliwilam ostatnio swojego psa- bidulka ma strasznie krotkie spacerki (tzn stosunkowo krotkie jak na nasze mozliwosci) bo jestem chora. Wiec jest niewybiegana i roznosi ja energia, w zwiazku z czym ostatnio mi pokoj probowala zdemolowac. A nikt inny w domu jej nie pusci bo podobno sie nie slucha- to jest bardzo ciekawe bo ja nawet krzyczec nie musze a ona wie o co mi chodzi.
-
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
aina155 replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
Pamietam swoje pierwsze spotkanie z obecnie jedna z najbardziej ukochanyvh kolezanek Fionki. Malo na zawal nie padlam. Jestesmy na lace, aportujemy. Nagle patrze a w nasza strone pedzi ast (mlody bo dziewucha miala wtedy jakoies 8 m-cy). Mysle sobie, ze za chwile dojdzie do spiecia i to powaznego: Fiona swojego aportu nie odda zadnemu psu i broni go przewaznie zebami, zwlaszcza jak inny pies lapie Fiony zabawke i zaczyna z nia uciekac. A ast wyglada jakby wlasnie zabawke mial ochote zabrac. Moja jednak byla szybsza- podleciala do zabwaki i ja zabrala, i w tym momencie, dojrzala astke, ktora juz stala jakies 2 metry od nas. Szukam wzrokiem wlasciciela. JEST, jakies 50-80 m od nas i idzie w nasza strone. Fiona zgubila zabawke, leci do psa. Krzycze do mnie- ma mnie w nosie (a odwolanie nie bylo wtedy jeszcze tak dopracowane jak teraz). Stanely, zaczely sie wachac, zjezyly sie. Juz oczami wyobrazni widze zwloki Fiony. I co zrobily? Zaczely sie bawic- grysc, ganiac i wsciekac na czym swiat stoi. Troche sie uspokoilam. Od tego czasu jak widzialam ta suke to nie bronilam im juz kontaktow (ich zabawy zawsze wygladaja w ten sam sposob, gryza sie, warcza, jeza, biegaja po lace). Tylko nie wiem czemu ludzie sie dziwnie patrza na nas i na to ze moja suka wiesza sie astowi na szyji :diabloti: Moze mysla ze ast mi suke zezre? Małe szanse- znam ta suke juz 8 m-cy i Fiona po zadnej zabawie z nia nie miala najmniejszych sladow pogryzien. Juz predzej po zabawie z lagodnym labem mojej kolezanki wyglada gorezej- cala jest w jego slinie :evil_lol: -
Moja to wode traktuje jak zlop konieczne. Jak musi to owszem wejdzie do wody ale tylko na tyle na ile musi, nic dalej. A jak ja zaczynalam najpierw przyzwyczajac to mi wyla ze jej piszczalke chce utopic :evil_lol: Z reszta moja suka chyba w ogole nie umie plywac, dwa razy by mi sie juz utopila prawie. Bo dwa razy wpdala do wody stojac na brzegu- raz lepek trzymala w gorze a reszta zaczela isc na dno i dopiero kolezanka podniosla jej tylek do gory i psa uratowalysmy, a drugim razm znowu wpadla do wody, to oczy tak mocno zacisnela i pluynela na czuja do brzegu (znowu bidulke za futro musialam z wody wyciagac zeby jej zycie ratowac). Wiec chyba nie bede miec psa plywajacego :roll:
-
No tk bo czlowiek odwali za nich cala robote a oni przyjada prawie na gotowe :roll:
-
Ale z moje komorki zdjecia to niczego nie przypominaja- to sa glownie jakies rozmazane plamy. MOze bede aparat ze soba nosic? ;) Watpie czy ruszy- chyba juz watpie w ich talenty.
-
Moja jesli nie ma wyjscia i musi wejsc po cos (np po rzucony patyk- bo przyzwyaczjalam ja latem do wody) do wody to wchodzi w taki sposob ze trzy lapy musi zamoczyc ale 4 trzyma tak wysoko zeby tylko wody nie dotykac. Z reszta tak sama wygladaja jej kapiele: trzy lapy w wodzie, czwarta w gorze. Probelm jest tylko z umyciem tej czwartej lapy bo za nic nie chce jej opuscic.
-
W moim miescie jest taki problem: SM i policvja to by najchetniej nic nie robily, no moze z wyjatkiem lapania pijaczkow bo tu to nie trzeba sie zbytnio wysilac. Jakas prosba ich o interwencje konczy sie tym ze zanim zainterweniuja trwa to ok godziny, wiec w przewazajacej wiekszosci sprawcow (np psa albo chuliganow) mozna sobie szukac. Wiec chyba psa bym musiala najpierw im zlapac a potem powiedziec dopiero ze chcial mnie (lub moja suke) pogrysc. Wiec czepic sie nie moge o to ze nie interweniuja, bo interweniuja, ale tempo tej interwencji jest takie ze wiadomo ze spelznie ona na niczym, bo jak oni przyjada to i tak nikogo juz nie ma. BTW własnie sie zastanawiam czy nie nauczyc rudych latac :diabloti:
-
[URL]http://img242.imageshack.us/img242/5739/pa040558rn0.jpg[/URL] To zdjecie jest wprost rewelacyjne- one tak zawsze w jednym koszyku? Musza sie chyba bardzo lubic? Jesli zadam pytanie, na ktore wczesniej padla odpoweidz, to sorry: one sie znaja od malego? czy poznaly sie pozniej?
-
No dobra z tym codziennie to moze ciut przesadzilam ale chodzi o to ze zdarzalo sie to rad w tygodniu, raz na dwa tygodnie. Staralam sie sprawe zalatwic tyle ze raz ze moglam sobie szukac wlasciciela tego psa jak z nim wychodzil, bo pan udawal ze to nie jego piesek i pedzil na zlamanie karku byle dalej ode mnie a piesek biegal po calej okolicy, dwa nie wiem dokladnie gdzie to cos mieszka, trzy pan tak mnie na ulicach omijal mnie naprawde szerokim lukiem, jak mi kiedys pana udalo zlapac to owszem przez jakis czas omijal mnie z psem (baa nwate dwa razy udalo mi sie z nim poroamwaic). A ja owszem potraktowalam kiedys psa brutalnie i nic to nie dalo. Aha jak sie zapytalam kolezanki czy nie uwaza ze powinnam napuscic na pana SM to powiedziala ze straz mnie wysmieje jak powiem ze sie boje czegos wielkosco ratlerka (takiego troszke przerosnietego), bo ona owszem kiedys zadzwonila (a nawet nie raz) i juz kilkakrotnie zostala w ten sposob potraktowana. Wiec to nie tak ze nic nie robilam. Robilam, ale nie moge byc odpowiedzialana za pana ktory puszcza psa jak mu sie podoba. A z tym sadzaniem jeszcze- daloby rade, ale to od razu leci do mojego psa (czasem jest szybsze niestety ode mnie- szybciej mnie wypatrzy ze ja ide niz ja ze to stoi) i sie probuje rzucac. Na szczescie tupanie na nie pomaga. Nie stane miedzy swoim psem a tym co probuje go pogrusc. I nie dlatego ze ni e lubie swojego psa, ale dlatego ze bylam juz kiedysa pogryziona i dziekuje za to watpliwa przyjemnosc.
-
[quote name='NATKA']Zależność jest prosta im bardziej dbasz aby nikomu nic się nie stało tym bardziej mają cię gdzieś bo uważają że jest to twoim obowiązkiem (szczególnie jak masz większego psa) a guzik prawda jak mówi przysłowie jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie i tyle w temacie. Jak ktoś pilnuje psa to ja swojego też jak nie to ja też olewam. Ja chętnie pozwalam puchatemu załatwić sprawę przy małych jazgotach bo on przy mikrusach zębów nie używa ale ma taki fajny sposób straszenia że właściciel i pies na miejscu zawału dostają :diabloti:[/quote] U mojej suki pokazania zebow to rzadkosc, a co dopiero mowic o uzyciu ich. U niej konczy sie na zjerzeniu siersci i warknieciu- tyle. Wiecej nic nie zrobi. Suka sasiada zostala pogryziona- a konkretniej zlapana przez moja- po 3 miesiacach prawie codziennego gryzienia Fiony przez nia. Wczesniej moja myslała ze tamta chce sie z nia bawic (mojej suce sie chyba wydaje ze wszystkie psy tak jak i ona jeza sie zacheacajc do zabawy). A co do pozycji said- moja ja przyjmie ale nie kaze jej usiasc gdy cos jej skacze do pyska i probuje ja pogrysc.
-
Wiem, dlatego to bylo mowione wczoraj jak bylam wsciekla. Natomiast jak sie konczy gdy normalnie wedruje na spacery? Chodze inna droga zeby nie podchodzic tam gdzie te male terrorystki przesiaduja i zeby sie po prpostu nie denerwowac. Jakiekolwiek rzucanie w przypadku mojego psa odpada, niezalenie czy rzucam kamieniem niby w bezpanskiego psa a tak naprawde obok, czy wyrzucam z daleka husteczke do kosza czy jeszcze cos innego. Moja suka zawsze sie podrywa i chce to aportowac (takie małe jej szalenstwo) a jak nie pozwalam i kaze usiasc to wyje ( aludzie sie patrza jakbym sie nad psem co najmniej znecala). Łancuch moze i nie byłby złym pomyslem gdyby nie to ze te małe gady atakuja mnie zawsze na piasku bo tam nie ma chodnika wiec nie wyda on zadnego dzwieku. No chyba zer przestarsasza sie samego rzutu (zaczac rzucac kolcami?- tylko taki lamncuch mam).
-
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
aina155 replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
Chciałam sie pochwalic ze umiem, ale guzik- nie umiem. Moze dlatego ze ja uzywam fotosika- tam jest przynajmniej wszystko jakos jasniej (i po polsku) wytlumaczone. -
Dzis lub jutro beda pierwsze fotki (tzn jak sie zbiore zeby je wgrac, bo z tym to ja mam zawsze najwiekszy probelm). Oczywiscie buziaczki Fionce przekaze :)
-
A ja zapowiedziałam w domu, ze to chyba jedna z ostatnich prob pogryzienia nas- nastepnym razem dam Fionce sprawe zaltwic samej. Zwlaszcza ze poprzednim razem jak te dwie male gadziny napadly moja suke to byla ona bez smyczy. Ze szczeniakiem sie chciala przywitac ale pisknal i chcial zwiac wiec zawolalam swoja, juz do mnie biegla gdy to drugie (chyba mamusia pierwszego) doczepila sie mojej suce do ogona :mad:Skonczylo sie na pokazaniu zebow przez moja suka i omijaniem nas przez te dwie suki mojej Fiony przez jakis miesiac czasu.
-
Noto kiedy te nowe zdjecia? Bo my z wytesknieniem na nie czekamy.
-
Byłam z Fiona na spacerze na łace- spacer mimo ze krotki (ok 30-40 min) bardzo pechowy- zostalysmy bowiem zaatakowqane trzy razy przez psy. Za pierwszym razem mix pekinczyka z jamnikeim (warkniecie Fione i moje uspokojenie łobuza), potem dwie rude suki z ktorych jedna to szczeniak a druga jego matka. Wyleciał szczeniak, Fiona sie obrocila zeby zaobaczyc co ja maca po tylku, pisnal i zaczal uciekac przed Fiona, doleciała do nas jego matka (obydwie suczki to 1/3 mojej) z zebami na wierzchu. Fiona popedziła ja troche warknieciem i zjezeniem karku-znowu moj krzyk: "Spokoj" i suka znow wederuje grzeczne czekajac az ja puszcze. Potem wracamy i znow zostalysmy zaatakowane przez dwie rude suki.
-
[quote name='bonsai_88']Przyszłam się z wami pożegnać :placz:... w niedzielę wrócę i ma być tutaj pełno zachwytów nad zdjęciami, jasne :mad:?[/quote] Taj jest juz sie zachwyam.;)