-
Posts
2425 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kosmaty Gałganek
-
Druga córcia, tylko troszkę większa od pierwszej.
-
Wiesz już kiedy masz termin obrony?
-
No ciekawe jaką to poważną decyzję miała na myśli Twoja Mama? :diabloti:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Kosmaty Gałganek replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Arwilla'] Ja przedwczoraj usłyszałam,że mój pies jest hodowany do walk...:crazyeye: I że "one biją się jak wilki"....:evil_lol: Właściciele "ras powszechnie uważanych za agresywne" mogą więc spac spokojnie...Nadchodzi era "HASZCZAKÓW - MORDERCÓW"...:diabloti:[/quote] Dobrze wiedzieć, teraz już wiem jakiej rasy unikać. :evil_lol: -
Ale powiem Ci, że jestem przekonana, że z posiadania dwóch psów jest duzo więcej radości niż kłopotów. I dlatego sprawimy sobie po kolejnym psiaku :multi: Ja pierwszą suczkę miałam przez przypadek. W firmie mojej mamy były szczeniaki owczarka, miałam wtedy 10 lat. I miał do nas trafić pies, a osoba zajmująca się tymi psami, wielki znawca zamiast psa dał nam suczkę :evil_lol: I to była najlepsza pomyłka w moim życiu. Jak rozpoczęłam studia Tetra zmarła i wtedy już świadomie kupiłam sobie kolejną suczkę, niestety żyła bardzo króciutko, a Lenka to już wiadomo. Nigdy nie miałam psa, chociaż przez pewien czas się zastanawiałam, czy towarzyszem Luśki nie powinien byc pies, ale wiadomo, że będzie suczka ;) Poza tym u mnie w rodzinie to już tradycja. Mama ma suczkę, brat nie wyobraża sobie, że można mieć psa, też tylko suczki. Taka zasuczona rodzina :evil_lol:
-
Z dorastaniem u psów jest różnie. Lenka miała taki okres, krótko ale intensywnie, że myślałam, że nigdy nie dorośnie. Nie uciekała ale zwyczajnie rozrabiała jak pijany zając. I nagle, dosłownie z dnia na dzień, pies stał się grzeczny. :crazyeye: Potem przyszła Beza i Lenka znowu na krótko stała się rozbrykanym szczeniakiem. ALe np. bokserka znajomej próbowała spacerów na własną łapę. To chyba zależy od charakteru psa i tego na ile pies był szkolony. Ja z Lenką nie mogę narzekać. Zresztą chyba u psów jest gorzej niż u suk. Burza hormonów, zaczepki, próby sił. Zawsze mówię, że suńki są lepsze :eviltong: Ale z tym, że jest 4 razy gorzej to prawda. Najtrudniej jest na spacerach, bo psiaki szybciej wystartują do obcego psa. Beza jak idzie sama to nie odpowiada na zaczepki innych psów ale jak jest z Lenką to już jest odważniejsza. Podstawa to świetnie wyćwiczona komenda powrotu. Jak jeden poleci to na 90% drugi poleci za nim.
-
Taka wygrana też by mi się przydała :evil_lol: Ja też w zasadzie jestem zdecydowana na drugiego psa, tylko tak jak piszesz to nie worek kartofli. Najgorszy wiek to dorastanie. Znam to z doświadczenia. Wtedy z przerażeniem odkrywasz, że twój dorosły już pies zniża się do poziomu przerośniętego szczeniaka i razem szaleją. Przykład: Zostawały u mnie Lenka i podrostek Beza. Wychodzę, psy mają zostać same. Mówię do Lenki - pilnuj żeby mała nie narozrabiała. Wracam dwie godziny później i w drzwiach wita mnie tylko Beza. Wchodzę do pokoju, a mój dorosły pies zastygł z nogą od stolika w pysku. Beza zaraz radośnie zademonstrowała, że pogryziona druga noga to jej sprawka. :diabloti: Nie wiem jak to jest, że psy nie uczą się od siebie dobrych rzeczy tylko chłoną wszystko co złe :evil_lol: Ale jak widzisz jak się bawią, jak zasypiają wtulone w siebie :loveu:
-
Niekiedy jak wieczorem siedzę przed telewizorem to się zastaniawiam, czy chciałoby mi się teraz biec ze szczeniakiem na siku. Jak spaceruję, czy jadę gdzieś z Lenką to nie muszę się już o nic martwić, a szczeniaka trzeba wychowywać, uczyć, pilnować. A z drugiej strony, uwielbiam to zamieszanie przy nowym domowniku, uczenie, zabawy. Patrzysz jak rośnie i coraz więcej umie. :loveu: Ja sobie tak myslę, że zdecyduję się na drugiego kudłacza tak na wiosnę przyszłego roku.
-
Najbardziej się boję, że będzie ją bolało po zabiegu. No ale coś muszę z tymi jej oczami zrobić. Wiem, że decyzja o kupnie drugiego psa nie jest łatwa. Czasami to jestem gotowa natychmiast jechać do hodowli, a innym razem to mam tyle wątpliwości, czy to dobra decyzja. Tak sobie czasami myślę, że Lenka jest już taka stateczna i mogę ją wszędzie zabierać, a szczeniak to tajfun :evil_lol: Lenistwo straszna rzecz :diabloti:
-
Z oczyskami zaczęło się od zaczerwienienia. Lekarz kazał stosować krople i było dobrze. Ale ostatnio miała tak czerwone, że dzisiaj byłam z nią u weterynarza i powiedział, że zabieg będzie konieczny. Powiedział, że będziemy ciachać trzecią powiekę. To kiedy kupujesz psa?
-
Trochę opalona :multi: Ale sobie fajnego psa wybrałaś, a Fionka będzie zadowolona? :eviltong: Dobrze, że z łapskiem tak się skończyło i obyło się bez operacji. Mięśnie szybko sobie odbuduje. A Lenkę, tak żeby nudno nie było, czeka chyba operacja oczu. Problem trzeciej powieki się nam pojawił.
-
Wróciłam :bye: Wróciłam trochę wcześniej niż planowałam ale co tam. Było świetnie. Widzę, że Fionka jest wszechstronnie utalentowana. Pastuch, stróż, strach pomyśleć co będzie dalej :evil_lol:
-
Już sobie jedziemy :multi: Może jak wrócę to z łapką Fionki będzie już wszystko w porządku. [SIZE=6] :bye:[/SIZE]
-
Arlekiny podobają mi się najbardziej. Są przepiękne :loveu: Ale jest mnóstwo ras, które mi się podobają. Jak pierwszy raz zobaczyłam cotonka to oczu nie mogłam oderwać. Jednak nie ma co się oszukiwać. Jak wezmę drugiego psa to będzie to albo briard albo bobtail albo bearded collie. Te kudłacze mnie zaczarowały :loveu: A buldogi angielskie? Nie są cudne?
-
Rozpuszczone bestyjki :loveu: Dobrze, że moja nie sypia na kolanach :evil_lol:
-
No chyba nie umiem :evil_lol: Ale teraz śpi :multi: I wygląda jak aniołek :loveu:
-
Ja już jestem przyzwyczajona, bo one dużo czasu spędzają razem, są jak rodzeństwo. Ale mój briard będzie mnie słuchał, a Bzu ma mnie w nosie :eviltong: Mówię jej, że tak nie wolno, a ona się cieszy i podskakuje. Niczym się gadzina nie przejmuje :evil_lol:
-
Tak, Bezucha to kundlica w typie briarda. Wiemy tylko tyle, że matka z rodowodem, ojciec bez. Tyle mamie udało się dowiedzieć od babsztyla, który chciał się psa pozbyć i już ją miała na rękach. Wygląd briardzi, charakter zdecydowanie mniej :-( Ale moja mama jest w niej zakochana, a Bzu chodzi za nią jak cień.
-
Lenka śpi i szybko się nie ruszy. Jest u mnie Bezka, mama mi ją podrzuciła. Może myśli, że jutro z rozpędu zabiorę ją ze sobą ;) Lenka jest wykończona, bo Bzu to wulkan energii i spokoju jej nie daje. Na dworze zabawa, a po powrocie do domu nie może odpocząć, bo Bezka nigdy nie ma dosyć. Teraz schowałam ją za siebie i śpi. Muszę bronić przed tym potworem mojego maluszka :evil_lol:
-
Ale długość podobna? :diabloti: Ciekawe ile moja ma od nosa do ogona?
-
Ale kurierem, a nie pocztą. Kurierem szybciej dojdzie, to się jeszcze na wyjazd załapie :evil_lol: Cóż za dziwny zbieg okoliczności z tym bassetem. Może to była siostra Fionki. Siostra bliźniaczka, rzecz jasna ;)
-
Z tymi postami to jest okropne :pissed: To co wygrałam? Fionkę? Mówiłam, że to basset :evil_lol: Swoją drogą bassety strasznie mi się podobają :loveu:
-
Na zdjęciu "pies-guma" wygląda na metr :evil_lol: A ile ma?
-
No już myślałam, że na dwóch poprzestaniesz :mad: [url]http://images47.fotosik.pl/112/375a1d18538e37a4med.jpg[/url] Elastyczności to jej odmówić nie można ;) Chyba ktoś uważa, że jak się naciągnie do granic wytrzymałości skóry to się wydłuży o kilka cm i dorówna długością bassetom :evil_lol:
-
Nie dziwię się, że na zdjęciach schroniskowych radością nie tryskała. Jak się na nią patrzy to wierzyć się nie chce, że miała taką niewesołą przeszłość. Czy dwa zdjęcia to nie za dużo? :diabloti: