-
Posts
4341 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Abrakadabra
-
Kasia - niestety lekarze nie proponują nic... Opisują mi jedynie obrażenia. Niezależnie od tego co się stanie - cieszę się, że jest wykąpany, najedzony, ma suchutko i cieplutko. I jeśli odejdzie za TM - to w spokoju, otoczony opieką - panie w lecznicy są w nim zakochane... Zawsze w takich chwilach myślę o swoim ukochanym pudelku, którego ratowałam za wszelką cenę - myśląc chyba bardziej o sobie niż o nim ...:-( I w końcu musiałam pozwolić mu odejść...
-
Jestem już po rozmowie z p.doktor :-(. Specjalista w swojej opini napisał: cytuję z pamieci: porażenie kończyn miednicowych, brak czucia skórnego i mieśniowego, paraliż konczyn tylnych i odcinka kręgosłupa az do 8-go kręgu piersiowego, porażenie pęcherza moczowego, uszkodzenie rdzenia kręgowego. Stan ogólny - nie rokuje poprawy. Innymi słowy: żadna rehabilitacja nie przyniesie Farcikowi jakiejkolwiek nadziei na poprawę zdrowia. Ponieważ paraliż dotknął tak długiego odcinka ciała (aż do kręgów piersiowych) pojawiły się problemy z wypróżnianiem. Zakładając najbardziej optymistyczną wersję: Znajduje sie osoba, dysponująca odpowiednią ilością czasu i pieniędzy - scenariusz codziennego życia z Farcikiem wygląda następujaco: 1. Co 4 godziny - "wyciskanie moczu" - najlepiej we dwójkę. Jedna osoba nie da rady. W każdej chwili pęcherz może pęknąć. 2. Co 8 godzin lewatywa. 3. Ponieważ paraliż dotknął odcinka piersiowego - nie wiadomo co za "chwilę" będzie działo się z serduszkiem. 4. Gdyby w grę miał wchodzić wózek - konieczne byłoby łamanie tylnych łapek, aby go w ten wózek "wcisnąć"! 5.W każdej chwili - w zwiazku z paraliżem mogą "stanąć" jelita, pęcherz i serce. Tak jak wspomniałam rehabilitacja nie da nic. Poprawa nie nastąpi. Farcik może wegetować tak miesiąc, rok, 2 lata ... Nawet 10 lat...:placz: Tylko czy jest sens? Jestem załamana. Wszyscy w lecznicy są nim zachwyceni. Jest śliczny, pocieszny i prze-kochany! Żyje tylko 1/3 ciałka - bo miesiąc temu jakiś prosty rolnik nie zawiózł go do weterynarza!!!! Nawet nie jestem w stanie myśleć jak przeżył ten okres. W jego pęcherzu - który sam nie jest w stanie się opróżniać dziennie gromadzi się 0,5l płynu! Ostateczną decyzję podejmie TOZ. Czy jakaś z doświadczonych osob mógłaby jeszcze przedstawić swoją opinię?
-
[quote name='EVA2406']Abrusia, ja też mam bagażnik, nie za duży, ale jest ;)[/quote] No co ty Eva! Tak sobie piszę :lol:! Posprzątam! Dziś złapałam gumę i wyładowywanie bagażnika zajęło mi więcej czasu niż wymiana koła :evil_lol:. Nadmienię, żeby nie było, że sama nie wymieniałam... Wystarczy krzyknąć: "czy w pobliżu jest jakiś prawdziwy facet???" Potem przeprowadzić wyliczankę i po sprawie! Jeden zostaje, wymienia, a reszta niestety odchodzi " z kwitkiem" :evil_lol:...i zastanawia się dlaczego nie mają w życiu szczęścia...
-
Margo kochana! Wcale się nie gniewamy! Na razie nic nie zrobimy. Piesek ma opiekę, jedzonko, panie w lecznicy bardzo go polubiły, chociaż pierwszego dnia szczekał na kotki :evil_lol: Mimo całej sytuacji jest bardzo radosny - jak to szczeniaczek... Musimy poczekać do jutra, ale nie wiem co dalej, nawet jeśli jest jakieś światełko na rehabilitację i jej zbawienne skutki :-(
-
*FPR-ZwP* Koreczek wspaniały ,kochany MA DOM
Abrakadabra replied to ciapuś's topic in Już w nowym domu
:razz: A ja też się mogę zameldować? Zaraz sprawdzę stan konta ...;) Trzeba pomóc bidulce. -
Konsultacja została przełożona na środę wieczorem. Niestety - piesek nie ma ochoty wstawać. Leży i praktycznie się nie przemieszcza. Trochę kłóci mi się to z obrazkiem, który zaobserwowałam na podwórku. Wtedy dziarsko "przymaszerował" do mnie, podpierając się przednimi łapkami.:-( Teraz w lecznicy twierdzą, że są przednie łapki są za słabe, żeby pies mógł poruszać się na wózku ... Nawet jeśli rokowania diagnosty wypadną pomyślnie - rehabilitacji nie można przeprowadzać w lecznicy. :placz:
-
[quote name='paros']Te buziaki to nie dla mnie tylko dla sponsora, któremu wspomniałam o pani Joli z psiakami w potrzebie :-( Ja tylko podrzuciłam link wątku :roll:[/quote] Trele morele - buziaki dla [COLOR=red][B]Paros [/B][/COLOR][COLOR=black]za karmę i dla [COLOR=red][B]Saphiry [/B][/COLOR]za zamrażarkę!:sweetCyb:[/COLOR]
-
[quote name='paros']Wcześniej pytałam o suchą karmę, jest dla pani Joli większa ilość suchej karmy do odbioru w Warszawie :lol: Kto odbierze?[/quote] Ja! Ja! Tylko napisz skąd? A ja to już załatwię... "maleńka" 8). Margo - ten worek z karmą dla kotów też zabieramy? Może koty p.Joli są mniej wybredne niż koty p.Ewy? Jak myślisz? Przyda się?
-
Rozmawiałam z panią, która zna właścicieli maluszka i jego mamusi. Najtrudniej będzie przebrnąć przez coś zupełnie innego niż kwestie finansowe - z góry założyłam, że z tym sobie poradzimy ;). Ci ludzie cieszą się, że mała będzie miała szczeniaki!!!! Nie mam pojęcia dlaczego :shake:. Nie jestem w stanie myśleć ich kategoriami. Nie mam pojęcia co ich tak cieszy w fakcie, że sunia rodziła w maju i teraz będzie znowu! Najprawdopodobniej nie zgodzą się na sterylkę - a tym bardziej aborcyjną. Nie przychodzi mi również do głowy żaden pomysł, mogący dać odpowiedź na pytanie: po co im te psy? Teren wokół domu jest ogrodzony, ale brama cały czas otwarta. Sunia (malutka, widoczna w oddali na zdjęciu maluszka z podwórka) przywiązana na łańcuchu. Obok 5 razy większy od niej pies. Za chwilę zima. I poród za moment. A właściciel ze stoickim spokojem opowiada mi, że tygodniowo pod kołami samochodów ginie średnio 5-10 kotów lub psów :angryy:. Podsuńcie mi proszę jakieś sensowne rozwiązanie jak przekonać go do sterylizacji. Kto ma jakiś pomysł jak trafić do tego człowieka?
-
[quote name='kate8828']Przepraszam, a dlaczego masz chodzić w kucki? w kucki to pierwsze zajecia nauczenie targetu zeby pies pukał nosem w smaczeka potem podnosimy target do pasa, sama mam yorka z którym cwicze kontakt reke ze smakiem mam rowno z pasem wcale nie musze kucac, drugi pies to grzywacz i z nim tez nigdy w kucki nie chodzilam[/quote] My niedawno zaczęliśmy. Już nie chodzimy w tej pozycji :lol:. Też mam yorka. Pierwsze ćwiczenia odbywały się właśnie "w kucki"- ale załapał o co chodzi :cool3:
-
Ulv - nie trzyma ani jednego ani drugiego :shake:. Pozycje zmienia - bardzo się cieszy, kiedy ktoś go odwiedza. Zanotuję wszystko o czym napisałaś i porozmawiam o tym z lekarzem w poniedziałek. Wetka, którą miałam okazję poznać - sugerowała bardzo delikatnie uśpienie. Niemniej zapadła decyzja, że czekamy do poniedziałkowej wizyty specjalisty. Najbardziej martwi mnie fakt, że sprawa rehabilitacji została postawiona jasno i wyraźnie: W lecznicy nikt nie będzie się tym zajmował. Nie mają czasu i warunków. I to w tej chwili, zakładając, że rokowania będą pomyślne, jest największym problemem. Ulv - ile czasu należałoby dziennie poświęcić na takie ćwiczenia? Po jakim okresie można spodziewać się efektów. Może to głupie pytania, bo każdy przypadek należy traktować indywidualnie, ale...