Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. To całkiem możliwe, np. jak byłam w krajach na południu, w ogóle nie jadłam mięsa tygodniami. Raz, że szybciej się psuje, a dwa, że nie ma aż takiego zapotrzebowania. W Polsce, czy w UK bywa, że mam ogromną ochotę na mięcho na zasadzie tu i teraz. No, ale odbiegamy od tematu tej dyskusji ;)
  2. Dodam jeszcze, że moja siostra po fazie nie jedzenia mięsa, szukania jak najbardziej zbilansowanego pokarmu niemięsnego dostała ostry opieprz od kardiologa, bo pojawiła się u niej arytmia. Może znowu zbieg okoliczności, ale lekarz się na nią porządnie wściekł, ze chyba zwariowała. Kobitka, która jest eks-wege, a której synek ma ogromną wadę wzroku (minus 12), wodogłowie, głuchotę i jeszcze ileś tam innych problemów w wieku dwóch lat, na bank odżywiała się w sposób zbilansowany - pracuje w tej chwili w uniwersytecie medycznym, jest po biologii, jak sama przyznaje, bardzo dbała o odpowiedni skład diety. Ta, która ma bezpłodnosć, jest wege od 15 lat, też się na tym zna, sama przyznała, że to wynik jej diety - choć dostarcza organizmowi wszystkiego, co potrzebne. Jak dla mnie to troszkę nielogiczne, że dieta jest co najmniej tak skomplikowana, jak fizyka kwantowa, [QUOTE]Widocznie nie bilansują pokarmu, skoro mają takie problemy. [/QUOTE]Ten argument pada ZAWSZE, w każdej dyskusji. Skoro ci ludzie są chorzy po tej diecie, to widocznie nie bilansują. Dla mnie dziwne co najmniej, wychodzę z założenia, że jem różnorodne produkty i wszystko działa. To tak samo, jak ci, co idą na dukana i potem płacz, bo nerki wysiadły. Jak dla mnie - złoty środek, mięso czasem, zielonki owszem, jakieś sery, jakieś otręby, orzechy, jogurty, ryby - i się organizm kręci. Plus kontrole krwi, wszelkie możliwe badania pod kątem raka (cytologia, usg, mammografia, pełen serwis). Wydaje mi się, że nikt nie ma prawa nakłaniać nikogo na jedzenie / niejedzenie mięsa, sam za siebie decyduje, co je. Może akurat u mnie reakcje na wszelkie formy nawracania są dość gwałtowne, bo wiecznie jestem nawracana a to religijnie, a to dietetycznie (uroki posiadania iluś tam wyznań w rodzinie) i od wszystkich słyszę, ze ta droga jest zła, a ta dobra, a tamci sie mylą. Myślę, ze każdy powinien podjąć swoją prywatną decyzję i jej się trzymać, a potem zbierać żniwa, które są tylko dla niego. A co do psiny - co kraj, to obyczaj. Dla mnie blokada kulturowa, ale np. wiele osób by pawia pusciło na widok popularnych w naszych sklepach ozorków w galarecie, flaczków w zupie, móżdżków na tackach w supermarkecie, nerek, nóżek, ogonków w zupach ogórkowych itd. Osobiście jedzenie psiny mnie wkurza tak samo, jak robienie z psów smalcu, jak tatar z konia. Może dlatego, ze nie mam na co dzień kontaktu ze świniami, krowami, drobiem. Jak bym miała - kto wie, jaką drogą bym dziś szła.
  3. Sybel

    otyły pies ratunku

    Ja go polecam, bo moje go jedzą, aż się uszy trzęsą, ale wiadomo -różnie bywa. Czasem można w sklepach dostać próbki i przetestować, czy jaśnie wielmożny pies raczy się poczęstować, czy strzeli focha. W każdym razie ja tak szukałam karmy dla moich, bo o ile jeden zje wszystko, w każdej ilości (poza surową kością), to drugi modli się do miski, a potem zanosi wszystko po trochu pod stół i tam zjada, bo on MUSI jeść w dużym pokoju ze wszystkimi, a nie jak pies w kuchni. Bo tak. Książę od siedmiu boleści :)
  4. Dokładnie. Człowiek wymyślił hodowlę, wymyślił chów przemysłowy, ubój przemysłowy, ale zapomniał o humanitaryzmie przemysłowym - czy też zwykłym szacunku dla swoich zwierząt. Tylko jak tak na przykład patrzyłam na reportaż o likwidacji jednego z targów zwierzęcych w Polsce i padały tam argumenty chłopów, że właśnie tak należy traktować zwierzęta, bo to nie są ludzie i TRZEBA umieć to rozróżnić, to tak sobie myślę, że droga, która jest przed ludźmi, trwać będzie setki, tysiące lat. Nie da się zmienić myślenia tego pokolenia, a następne rośnie jeszcze gorsze - nie całe, ale wystarczający jego procent.
  5. Można. Ich obowiązkiem jest poinformować właścicieli, ze nie biorąc odpowiedzialności za swoje psy, pozostawiając je bez odpowiednich zabezpieczeń i kontroli łamią prawo. Mogą dostać za to mandat, a chyba nawet stracić psa, jak to się będzie powtarzało. Tym czasem radzę zainwestować w gaz pieprzowy dla własnego bezpieczeństwa, lepszy środek, niż kamień, a ma długi termin ważności (kilka lat). No i wraz z wezwaniem straży warto pokazać fotki.
  6. Karmię rano niedużą porcją royal canin podlanym rosołem, w którym gotował się ich kurczak (woda ze smakiem, bez dodatków), po południu kurczaczkiem z ryżem i marchewką. Psy są w dobrej kondycji, mają dobrą wagę, nie jedzie im z pysków, mają lśniącą sierść, robią piękne kupy (no cudoooowne :P ), są pełne energii i lubią swoje posiłki. Nie świecą w ciemności, nie mają problemów zdrowotnych, więc chyba nie ma tragedii.
  7. Sybel

    otyły pies ratunku

    Odstaw makarony, kasze, zmniejsz ilość ryżu, żadnego chleba, ziemniaków, gryzaków, psich ciastek - nie ma, że wielkie, głodne oczęta. Karmę można dawać psu w formie dwóch posiłków, ale zmniejszoną o powiedzmy garstkę, którą weźmiesz na spacer i wykorzystasz przy szkoleniu. Jeśli pies ma jeść też mięso, to najlepiej drób, czasem (raz na tydzień) gotowane wątróbki. Żadnych przypraw (ludzie czasme dodają różne cuda do psiego żarcia), do tego np. gotowana marchewka czy jabłka. Fajną karmą jest hill's light, moja suka na nim zrzuciła do wagi idealnej. Wadą Hill's jest cena niestety, ale jak oies nieduży, to może będziecie mogli sobie na to pozwolić. Powiedz mamie, że otyłość u waszego psa może doprowadzić do zawału, np. podczas upałów, do niedotlenienia, do paraliżu, jeśli wysiądzie kręgosłup od przeciążenia. Wtedy pies by był albo sparaliżowany częsciowo, albo np. skazany na dożywotnie branie leków na serce (np. taki vetmedin kosztuje 2.50 zł za pigułkę, rocznie ponad 9.000 zł.) Wydaje mi się, że nie warto ryzykować...
  8. Wiecie, kwestia wyboru. Jem mięso i dobrze mi z tym. Chciała bym, żeby mięso, zanim stanie się mięsem, było traktowane lepiej, ale na to potrzeba niestety w Polsce czasu. Jako osoba mogąca dokonywać wyborów świadomie nie wybrała bym koniny, psiny, staram się ograniczać wieprzowinę i wołowinę. Wolę ryby i drób, prawdopodobnie gdybym musiała, zabijała bym sama - gdybym miała własne gospodarstwo itd. Zabawne, że wszystkie moje znajome wegetarianki - co do sztuki twierdzące, że świadomie bilansują pokarm - mają poważne problemy ze zdrowiem. Jedna ma mega wysoki cholesterol (nie wiem, skąd, ale ma, a wegetarianizm u niej jest związany z religią, dbałością o ciało jako świątynię Boga itd), druga ma wieczną anemię, trzeciej wysiadły jajniki i cały system hormonalny, prawdopodobnie jest bezpłodna, a czwarta - już ekswege - ma synka z bardzo rzadką chorobą, która według kilku niezależnych lekarzy ma związek z wege właśnie. Więcej wege nie znam. Prywatnie nie interesują mnie aminokwasy, cuda wianki - ludzie przez tysiąclecia mieli o nich pojęcie żadne i żyli, więc daruję sobie. Dodając do tego, że w wielu niezależnych kulturach ludzie polowali na biegające mięso, a wege było dietą sezonową, bo zimą średnio dostępną, nie widzę podstaw dla żywienia się wyłącznie roślinami przez cały rok. To tylko moje prywatne zdanie, które musiałam zaprezentować, możecie je bez skrępowania zignorować ;)
  9. Biedna mała. Jakie ona ma uszy? Takie stojące, czy klapnięte? U psów z klapniętymi jest to częstsze, wdają się grzybice, które moja pani weterynarz określiła mianem "śmierdzących starą skarpetą". Jak już wyleczycie, popytaj weta, czy ma sens stosować Otosol raz - dwa razy na tydzień. Tym się myje psu uszy - wlewasz troszkę, masujesz, czyścisz np. zwiniętym papierowym ręczniczkiem, nagradzasz ciastkiem :) Może pomóc przy późniejszym zapobieganiu nawrotom. Tylko ten płyn niefajnie pachnie, jak pies nagle się otrzepie w trakcie masowania lub wlewania i płyn leci po całej okolicy - dlatego warto użyć do tego na początku cztery ręce ;) Jeśli ma kłąki w uszach, można też zapytać weta, czy nie należy ich wyrwać - mało fajne, ale zmniejsza ryzyko infekcji.
  10. Słyszałam, że np. Greennies (czy jak się je pisze) zawierają bodajże celulozę w dużej ilości i faktycznie odkładają się w przewodzie pokarmowym prowadząc do zatruć, a w jelitach do wgłobień, zatykania i w efekcie śmierci lub akcji "operacja". Poza tym te z prasowanych ścięgien i skór są dobre, jak pies nie ma problemu z żołądkiem - bywa, że psy mają po tym takie rozwolnienie, że pół nocy się lata i zużywa tonę węgla leczniczego. Fajną opcją są solidne kości wołowe, jak są ze szpikiem i chrząstkami, to już w ogóle bajer. No, chyba, że się ma psa takiego, jak moj, który spojrzał na kość z obrzydzeniem i odszedł zniesmaczony, że mu się padlinę daje... A każde g*wno na dworze weźmie do pyska.
  11. Z tego, co słyszałam (choć nie wiem, czy prawda) chłopaki jamniki mają troszkę problem z innymi samcami i zdarza się, że np. bracia, razem wychowani, w okresie dojrzewania zaczynają ze sobą walczyć. Dobrze by było obu wykastrować, z tego, co zauważyłam, mój pies np. (kastrat) ma problem z niewykastrowanym młodzikiem mojej siostry. Po pierwsze nie wyjmuje nosa z jego zadu (Tyfus jest zachwycony wtedy, że ktoś się nim interesuje), a kiedy młody zaczyna szaleć, Filip go atakuje i zaraz się wycofuje. Na wykastrowane psy tak nie reaguje. Warto ich obu ciachnąć, nawet w tym samym czasie, wtedy obaj będą zbyt zamuleni, żeby jeden drugiego skrzywdził.
  12. Prawdopodobnie na te rany wystarczy maść lub inny lek po zrobieniu zeskrobiny, może to uczulenie, grzybica, czy inne cudo, które da się wyleczyć taniej i mniej inwazyjnie, bez wpływu na wygląd psa. Jedź do dobrego weta - masz tu na forum dział o weterynarzach, znajdziesz adresy i opinie.
  13. Sama biorę środki farmakologiczne (na depresję) i serdecznie polecam :) Świat nie robi się bardziej różowy, tylko taki... bezpieczniejszy. Gdyby moim psom miał to pomóc - nie wahała bym się.
  14. Swoją drogą z tym wiekiem kastracji to jest różnie. Mi kilku niezależnych weterynarzy radziło, by psa ciachnąć po 6 miesiącu życia - wstrzymałam się, pies ma teraz 9 miesięcy i dopiero będzie umawiany, ale już świruje, bo czuje wiosnę. Tak że w kwestii odjajczenia to różnie jest, jak się nie pali, warto poczekać do roku. W tym przypadku pies powinien tak szczerze mówiąc trafić do odpowiedzialnych ludzi, do spokojnego domu, gdzie by mógł się wyciszyć, poukładać sam ze sobą, nauczyć życia z innymi - ludźmi i psami. Tylko wziąwszy pod uwagę zapsienie takich domów wizja mało realna...
  15. Pies mojej siostry został znaleziony, jak miał 4 miesiące, trafił do niej we wrześniu. Tyfus kompletnie nie radził sobie z zostawaniem w domu, a siostra i jej facet pracują - tyle, że facet czasem na nocki, więc pies zostawał sam w domu na 8h najwyżej 3 razy w tygodniu. Tyfus nie odzywał się słowem, ale zdemontował im kabel od domofonu, półtora metra kabla od lampy(siostra jej nie cierpiała, więc tu plus dla psa), całe tylne obicie kanapy, niezliczoną ilość legowisk, koców, poduszek, wyrwał kawał linoleum na środku kuchni, wyjadł tynk przy drzwiach wejściowych itd. Pomogło połączenie intensywnego, najlepiej bieganego spaceru przed wyjściem i zostawianie dwóch różnych kongów. Pies nie niszczy, wręcz cieszy się na widok szykowanych kongów, choć dostaje je tylko, jak siostra i jej men wychodzą. U mnie był podobny problem, po śmierci babci moje trzy psy zaczęły zostawać same i wyły histerycznie. Pomogła metoda małych kroków, stopniowego wydłużania czasu, a potem nagradzania, jeśli było cicho, jak wróciliśmy. Problemem był sąsiad, który nam wyznał, ze wie, że psy tęsknią, więc on do nas non stop dzwoni na telefon domowy, zeby nie czuły się samotne... Musieliśmy zmienić numer :| U moich nie pomagało zostawianie smaczków, bo one akurat nie są łasuchami, zjadały wszystko dopiero, jak ktoś wrócił. Tak że najlepiej działa znalezienie psu zajęcia, cierpliwośc i konsekwencja w uczeniu.
  16. A, chyba, że tak :| Jakoś da się drzwi zastawiać?
  17. Zamykajcie kuchnię, jak wychodzicie, a sunię nauczcie komendy wyjdź. Niech siedzi w progu, nagradzana ciastkiem, jeśli siedzi. To jest proste. Wypychasz psa swoim ciałem z kuchni powtarzając wyjdź. Jak stanie za progiem, mówisz dobrze, siad. Jak pies usiądzie, nagradzasz. I tak w koło Macieju, szybko się zwykle tego uczą - kilka powtórzeń i załapie. Potem tylko utrwalanie. Za jakiś czas można "wypychanie" zastąpić gestem ręką.
  18. Na tej zasadzie powinniśmy zamknąć się w domu i obić ściany poduszkami, bo na ulicy jesteśmy bezpieczni, powinno być bezproblemowo - a jeśli nie? A, w domu też jest niebezpiecznie, bo instalacje gazowe są ok - a jeśli nie? Nie ma co popadać w paranoję. Kastracja pomaga jako jeden z elementów, dziewczyna szuka pomocy, w tym behawiorysty. Behawiorysta powinien wychować ją, rodzinę i psa. Pies wykastrowany będzie troszkę mniej nadpobudliwy. Pomyśl, co się zacznie dziać lada moment, jak okoliczne panienki zaczną pachnieć - pies może dostać dodatkowej szajby i w ogóle wpadnie w błędne koło.
  19. Mnie nie stać na szczeniaka z rodowodem, a mam dwa psy - z ulicy. I na koncie 400 zł do końca miesiąca, bo miałam pilne, nieplanowane wydatki. Tyle, ze karma już kupiona, zamrażarka pełna mięsa dla psów, w szafie zapas ryżu. Moja siostra, jak miała kryzys, to jeździła na obiady do mamy, ale dla swojego Tyfusa żarcie miała zawsze - i to wysokiej klasy, bo ten pies akurat ma rozwalony układ pokarmowy po diecie śmietnikowej z dzieciństwa i po jedzeniu złej jakości ma rozwolnienie i rzyga dalej, niż widzi. Zawsze można porozmawiać z weterynarzem, rozłożyć płatność na raty, jakoś odpracować. Pies to nie jest towar luksusowy - no, chyba, że jakiś champion super rzadkiej rasy. Pies zawsze był towarzyszem biedoty, np. taki york, szczurołap z najbiedniejszych dzielnic. Mnie moje psy nie kosztują wiele, nawet jak były 3, czy 4, to zawsze można tak wszystko zorganizować, że nie płaciło się góry złota. Przy czym psy zawsze wykąpane, uczesane, wykastrowane, zaszczepione, odrobaczone i z masą zabawek. Jeden wymaga strzyżenia i mama mu zafunduje za tydzień wizytę w salonie. Można. Tak samo, jak nie każdy, kto ma dziecko, ma samochód i super chałupę. Ja mam 27m w starym budownictwie, grzane piecem, maleńkie uno o żałosnych osiągach, średnie dochody, ale wiem, że były by to dobre warunki dla dziecka - bo by było kochane, zadbane, otoczone dobrą atmosferą. Grubość portfela powinna jedynie decydować o tym, jakie zwierzę wybierzemy - zdrowe, czy już z potwierdzoną chorobą z drogą kuracją i dietą, czy też może z kosztowną pielęgnacją. To, że w ogóle się weźmie psa, powinno być decyzją wypływającą z potrzeby serca, a nie z banku.
  20. Znowu zaczyna się nagonka... Ludzie, nie płoszcie potencjalnych domów stałych! Przecież są wizyty przedadopcyjne, poadopcyjne, pies może być w środowisku kontrolowanym, w razie problemów Sunshinee zawsze może poprosić dom tymczasowy o rady i wsparcie, gdyby faktycznie coś było nie tak. Pies to nie fizyka kwantowa, tylko pies. Dziewczyna miała psy, ma rodziców, ma sąsiadów, którzy może też by mogli radą sypnąć, jakby co. Sunshinee - jeśli chodzi o koszty, to z takich większych wydatków zwykle jest coroczne szczepienie, odrobaczenie co pół roku, w sezonie wiosna-lato-jesień też wcierka lub obroża przeciwpchelna i przeciwkleszczowa. Z większych, to kastracja/sterylizacja, jeśli dostaniesz psa bez tego zabiegu, ale to będą maks 3 stówki. Owszem, zdarza się, ze psu się coś dzieje i wymaga operacji, ale to może spotkać każdego psa. Może się okazać, że pies ma dysplazję, chore serce (tu leki są drogie, jedna tabletka vetmedin kosztuje 2,40 zł, a pies musi je brać np. 2 razy dziennie do końca życia), ale przecież setki psów dożywają sędziwego wieku w pełnym zdrowiu. Swoją drogą nie rozumiem podejscia "człowiek niedoświadczony nie powinien mieć psa", które pokutuje na dogo. Osobiście wpakowałam kilka psów do domów, gdzie nigdy dotychczas psa nie było. I cholernie się cieszę, bo ludzie nie bali się prosić o rady, a psy żyją jak pączki w maśle. Kiedyś każdy ma prawo zacząć.
  21. Myslałaś o matach do lania? To są takie maty, jak np. pieluchy dla niemowląt, w formie duzego kwadratu. Po piciu i jedzeniu, oraz zawsze, kiedy zauważysz, że pies będzie lać, stawiaj ją na tym. Niektórzy używają tego do oduczenia psów lania w domu, ale myślę, że może to wchłonie na tyle dobrze, że na wet jak się położy na plamie, to sierść aż tak nie nasiąknie, jak w kałuży. No i mniej sprzątania (chyba, ze mała zaliczy się do grupy fanów żucia takich obiektów...) Może w jakiś sposób ten zapach kojarzy jej się z domem, stabilizacją? W jakim wieku ją wzięliście? Wiecie, w jakich warunkach mieszkała? Wydaje mi się - specjalistką nie jestem - że to kwestia psychiki.
  22. Znalazłam przypadkiem. Jestem w szoku prawdę powiedziawszy. Nadzieja nomen omen :| Tylko psów żal, u mnie 5 psów odeszło na przestrzeni 25 lat...
  23. No i izolacja od wujaszka. Narobi krzywdy bezpośrednio psu i innym, może wywołać szczególną agresję do mężczyzn, po prostu psychozę lękową. Jak to czytam, to aż mi się słabo zrobiło. Do mnie zwierzęta w takim stanie trafiały, owszem, ale dorosłe. Prostowanie czegoś takiego trwa całe psie życie - to, co się uda raz osiągnąć, trzeba wciąż i wciąż konsekwentnie utrwalać. Pies od szczeniaka nie miał żadnych barier, żadnej nauki, współpracy - nic. On nie wie, gdzie jest jego miejsce w domu, nie wie, co wolno, a czego nie. Biedak się męczy znacznie gorzej od was. Kastracja może pomóc, choć sama cudów nie zdziała, efekty będą po kilku miesiącach, ale muszą być wsparte ciężką, mozolną pracą - wychowaniem przede wszystkim rodziny, żeby wychować psa. On zna jakies komendy? Ma swoje miejsce, zabawki, rytuały, regularne pory posiłków?
  24. Kup szelki i przypnij do kółka między łopatkami - dalej od uszu, psu będzie wygodnie, blaszki będzie widać. Moje psy chodzą i dzwonią, mi to pasuje, bo słyszę, gdzie pies jest. Nie ma co szaleć, przecież kotom dodaje się dzwoneczki do obroży, zeby płoszyły ptaki, czy też żeby właściciel wiedział, gdzie kot jest, a nie słyszałam o jakiejś zależności miedzy głuchotą kota i dzwoneczkiem. Inną opcją są faktycznie gumowe ramki na blaszki, widziałam w sklepach zoo i wydają się być sensownym pomysłem.
  25. Właśnie połapałam się, jak napisałam :) Gdyby to nie był pies do budy, to super psem domowym by był bokser :)
×
×
  • Create New...