Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    28801
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    28

Everything posted by Ewa Marta

  1. Ja też wpadłam na moment...
  2. [quote name='Greven']W jakim one są wieku, bo nie mogę znaleźć informacji...[/quote] W poście 8 mariamc napisała: "One mają ok 8 tyg., będą większe od boksiów"
  3. To cudownie, że tak się Luckowi poszczęściło. No i na Benię czeka nowy domek! A jaka ona posłuszna, reaguje na każde twoje slowo gallegro, na każde polecenie. Niesamowite, jak potrafi się odwdzięczy za uratowanie życia. To jest chyba dla Was najwięszą nagrodą:multi:
  4. A jak Benia przyjęła zniknięcie Lucka? Szuka go? jest zdenerwowana, czy przyjęła to spokojnie? Taka była opiekuńcza wobec niego...
  5. A co z budą? Udało się już ją postawic?
  6. Wspaniałe zdjęcia! I tak się cieszę, że psiaki mają kolejne "namacalne" wielbicielki:lol: Im tak bardzo potrzeba kontaktu z przyjaznymi im ludźmi... Nie rozumiem kompletnie jak to możliwe, że do tej pory nikt ich nie odkrył i nie przyjął do swojej rodziny:shake: Są kapitalne, takie szczęśliwe, zupełnie, jakby nie przeżyły tego krzyczkowego koszmaru. Gdybym nie miała dwóch swoich i zdecydowanego sprzeciwu domowników co do przyjęcia kolejnych, wzięłabym je do siebie wszystkie. Bo najtrudniej byłoby chyba dokonać wyboru między nimi... Choć nadal moje serce jest blisko Sonieczki:roll:
  7. [quote name='gallegro']Nam ufa na tyle, że spokojnie pozwala zabierać go do domu, czy nosić na rękach. Jest jej to zupełnie obojętne. Myślę, że gdyby ostatni raz widziała go w naszych rękach, mogłaby po swojemu "zrozumieć" co się stało. Sam nie wiem, ale mam nadzieję, że ktoś doświadczony wskaże nam właściwe rozwiązanie.[/quote] W tej sytuacji, to chyba rzeczywiście lepiej dla niej, gdyby po raz ostatni widziała go na Twoich lub Tz-ki rękach. Mam jednak nadzieję, że wątek podczytuje ktoś, kto zna się trochę lepiej albo ma kontakt z kimś doświadczonym i podpowie. Mnie podpowiada tylko serce,a to może być za mało, zwłaszcza dla psa z takimi przeżyciami (Benia). Wspaniałe jest to, że tak się o ich rozstanie martwicie, że staracie się znaleźć najlepsze wyjście. Duży podziw dla Was:multi:
  8. [quote name='gallegro']Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie wydawałem jedynego szczeniorka i nie wiem, jakiej reakcji można się po niej spodziewać. Zastanawiam się też, jaki sposób będzie lepszy? Czy powinna go widzieć, kiedy będzie przez nas zabierany do auta, czy wręcz przeciwnie... Tak czy inaczej, nie wyobrażamy sobie tej chwili :shake:. Pokochaliśmy ich oboje i rozstanie będzie ciężkim przeżyciem... Benia ma kilka drobnych "mankamentów", z którymi pownien liczyć się przyszły opiekun. Roznosi po całej posesji wszystko, co uda się jej wziąć do pyska. Raz są to rekawice, innym razem metrówka, a czasem nawet pokaźnych rozmiarów narzuta, czy poduszka. Ostatnio pogryzła hamak i odgryzła kilka gałązek z młodego drzewka. Coraz częściej wchodzi do domu i potrafi zostać ok. minuty. Raz już nawet zamknąłem za nią drzwi. Chodziła niespokojnie po pokoju, ale traumy nie było. Po niespełna minucie, otworzyłem drzwi, a ona dość spokkojnie wyszła. Nie wykluczone, że w mieszkaniu gryźć będzie różne przedmioty, co może nie spodobać się potencjalnemu domkowi. W okresie świąt Benia rozpocznie zacznę naukę chodzenia na smyczy.[/quote] Wydaje mi się, że mimo wszystko nie powinna tego widzieć, zwłaszcza samochodu. W końcu to z samochodu zostala wyrzucona i pozostawiona na pastwę losu na mrozie. Może myśleć, że Lucek jest w niebezpieczeństwie. To oczywiście tylko moje zdanie, Wy wiecie o nich więcej. Biorąc pod uwagę to, co przeszła Benia, takie roznoszenie rzeczy po posesji, czy gryzienie ich, to nic w porównaniu z tym, co mogłoby być. Myślę, że potencjalny opiekun musiałby zaakceptować fakt, że i tak przeszla niewiarygodną metamorfozę i pogodzić się z pewnymi stratami. To sie da zrobić, wiem, bo sama mam większość mebli pogryzionych, podłogę zdezelowaną, ręczniki w strzępach, nie mówiąc o budzikach, pilotach, czy telefonie... Wszystko to załatwila moja ukochana sunia podczas krótkich samotnych pobytów w domu. Ale jeśli ktoś naprawdę kocha zwierzaka, to wszystko da się wybaczyć:roll: Mam nadzieję, że dla beni znajdzie sie ktos taki właśnie, choć ciągle mam cichutką nadzieję, że jej nie oddacie...
  9. Lucek jest kapitalny, ale jaka wspaniała jest Benia! Tyle w niej czułości i cierpliwości do synka. Może za nim bardzo tęsknić i szukać go po okolicy:roll:
  10. Zjawiskowa, to znaczy ta jedyna, ukochana dla niego;) Zresztą nie dyskutuje się o urodzie. Dla każdego piękno znaczy co innego. Taka właśnie była Koka dla Vario. Miala w sobie to "coś", co go przyciągało.
  11. [quote name='irenaka']Ewuniu!:loveu: Z największą przyjemnością wypiję kawę w Twoim towarzystwie, tylko musimy zacząć od Niepołomic. Skoro już będziesz w Krakowie to numer jeden będą psiaki a kawa na deser. OK?[/quote] I ta kolejność bardzo mi pasuje:multi: Już się cieszę na nasze spotkanie!
  12. Twój pies gusiu, zakochał się tam w jakiejś zjawiskowej suni, która tak jak on nie jest skłonna do zabawy i razem spacerują, wąchają kwiatki, obwąchują trawniki, a potem odprowadzają się w nieskończoność, znajdując w tym dużo radości.... Bo za TM psy robią to, co im sprawia najwięcej radości. I tej wersji będę się trzymać!
  13. Z doświadczenia wiem, że jak się dwie gaduły spotkają, to moga nadawać jednocześnie i doskonale wiedzą, co mówi druga strona:lol: Mam nadzieję gusiu, że jakoś przeżyję;) Czekam Neigh na pw, ewentualnie dogadamy wszystko telefonicznie, już Ci wysłałam moje numery. W domu też uprzedziłam, że zniknę na jeden dzień, więc tylko ustalmy kiedy i ruszamy.
  14. Kairowi wsadzimy stopery do uszu w razie czego Irenko:lol: A z Tobą bardzo chętnie spotkałabym sie przy nadarzającej okazji. Być może w okolicach czerwca, lipca będę w Krakowie, wtedy z ogromną przyjemnością spotkałabym się z Tobą na kawie. Dałabys sie zaprosić? A może potem udałoby się podskoczyć do Niepołomic?
  15. [quote name='irenaka']A o pomoc w transporcie Kaira mogę popytać, tylko napisz kiedy chcesz jechać.[/quote] No właśnie, kiedy chcesz jechać? Bo może ja bym się przydała do pomocy? Rozumiem, że 80 kilometrów w jedną stronę i z powrotem można zrobić w kilka godzin, licząc ewentualne przystanki z psem i już na miejscu. Bardzo chętnie pomogę, mogę wziąć dzień urlopu w pracy. Gdybyś Neigh zaakceptowała moją osobę, musiałabym wiedzieć ze dwa dni wcześniej, żeby ustawić spacery z moimi psiakami i inne sprawy. Uprzedzam jednak, że strrrrrraszna ze mnie gaduła, a ulubionym tematem są psiaki;)
  16. To wspaniała wiadomość, aż się chce żyć:loveu: Cudownie, że ludziom nie jest obojętny los naszych podopiecznych! Piszę "naszych", bo przecież one są narazie nasze, prawda? Wspólnie musimy o nie zadbać, nie stosować żadnej spychologii;) Dobrze mi z myślą, że tylu ludziom drgnęły serca i jedni włożyli masę pracy w ogłoszenia, bazarki i maile, drudzy sięgnęli do portfeli. Razem wyszła z tego niezła całość:lol: Allegro każdego psiaka piękne, może dzięki nim któryś psiak znajdzie swój wymarzony domek?
  17. Może dlatego, że tak jak Ty kocham bardzo zwierzęta? A może dlatego, że kiedyś też straciłam sunię i wiem co czujesz? Choć to było wiele lat temu, czasami patrząc na moje dwa łobuziaki myślę o niej, zastanawiam się, czy gdybym poszła do lekarza wcześniej, może żyłaby dłużej niż 13 lat? Wspomnienia, to normalna ludzka rzecz. To zresztą jest piękne, że pamietamy naszych bliskich, a do nich zaliczam wszystkie czworonogi, które ze mną mieszkały. Mam nadzieję że dzikie zwierzęta pozostawią Vario w spokoju gusiu. Tak, jak wiele osób tu napisało, pewnie za wcześnie jest myśleć o nowym przyjacielu, ale może przemyślałabyś wzięcie jakiejś bidy na DT? To nie byłaby żadna "zdrada" wobec Vario, Ty miałabyś zajęcie, zrobiłabyś coś bardzo pięknego dla jakiegoś bardzo tego potrzebującego czworonoga. Z Twoich wspomnień wynika, że Vario nigdy nie był przeciwny takim tymczasowiczom. Może czuł, że skoro ma się tak wspanialy dom, trzeba się z nim podzielić z innymi? Wydaje mi się, że był bardzo inteligentny, że rozumieliście się w sekundę. Skoro kiedyś nie protestował, może z myślą o nim, przygarnij narazie jakąś bide na tymczas? Aż żal ściska, że takie kochające serce nie wspomoże żadnej bezdomnej istotki... Masz w nim tyle miejsca, że starczy na Vario i na jeszcze kogoś...
  18. Wszystko zależy od tego, jak sobie Tęczowy Most definiujesz... Ja myślę o nim w kontekście braku bólu, cierpienia. Dla bezdomnych zwierzaków o braku samotności, zimna i głodu, dla tych dręczonych dodatkowo o braku bólu i upokorzeń..... To wszystko znika w tej jednej sekundzie, kiedy serce przestaje bić i kończy się ich pobyt tutaj z nami. I kiedy pomyśleć o tym, że już nie cierpią, że nie odczuwaja głodu, że nie czekają nadaremnie na to, że ktoś je pokocha, to są za Tęczowym Mostem. Nasi przyjaciele są w naszych sercach, grzeją się ciepłem naszych wspomnień, nawet te nieszczęśliwe w schronach, czy odnalezione za późno na ulicy... Jeśli o nich się dowiadujemy, to myślimy, współczujemy... Może właśnie w naszych sercach jest TM?
  19. To dobrze gusiu, że się uśmiechnęłaś:lol: Te irracjonalne strachy przed jakimkolwiek hałasem ma też mój pies, który jest z nami od 8 miesięcy. Po różnych kolejach losu trafił do mnie piękny, 6-letni onkowaty rudzielec (widoczny w awatarku). Boi się panicznie każdego głośniejszego odgłosu, wystrzału, to częste u psów. Ale nie boi się noża w ręku, czy pistoletu na wodę:roll: Vario musiał mieć za sobą ciężkie przeżycia, skoro takie przedmioty wywoływały w nim lęk. Tym bardziej pewnie był szczęśliwy z Wami, w Waszym wspólnym domku. Rozumiem Twoje nastawienie go tych oprawców, którzy tak go kiedyś potraktowali... Człowiek ma ochotę zatłuc takie gnidy....
  20. Ma chłopak gust:lol: A jej agresja dp psów? Pewnie wiele przeszła i teraz walczy o swoje, o to, żeby nikt jej nie zdominował...
  21. Te pierdoły są chyba najbardziej przez nas kochane:lol: Tyle, że Vario, niby pierdoła, a patrzcie jak wiedział małpiszon pod czymi blokiem zawyć, żeby zdobyć serca i dom do końca swoich dni...
  22. W to, że znajdziecie jej najlepszy z możliwych domów, chyba nikt nie wątpi. Tyle serca, ile okazujecie tym okaleczonym psychicznie psiakom, pokazuje, kim jesteście:multi:. Ja chylę czoło, podziwiam i żałuję, że film został ocenzurowany, bo jak znam życie, to dla dogomaniaków byłby nie tyle śmieszny, co niewiarygodnie wzruszający. Benia miała szczęście, że Twojej TZ-ce chciało się szukać jej nory, miała szczęście, że oboje kochacie zwierzęta i że choć to może trudne, to jednak mieliście szansę na przygarnięcie jej z synkiem do siebie. Trzymam mocno kciuki za nich oboje i cieszę się że mogli spotkać na swojej drodze do normalności właśnie WAS!
  23. No cóż, może wcale nie będzie się chciał przeprowadzać do swojej budy;) Może schudł, ale pięknie wygląda!
  24. [quote name='gallegro']Jest światełko w tunelu, odnośnie Beni... Żeby nie zapeszyć, nie będę pisać o szczegółach, ale gdyby ta adopcja doszła do skutku, ta wspaniała suczka miałaby najlepszy dom pod słońcem. [/quote] Jako cichy podczytywacz wątku, chciałam tylko zauważyć, że najlepszy dom pod słońcem, to ona miałaby u Was;) Ponieważ jednak znam historię Kamy i cieszę się, że w końcu z tymczasu została u Was na stałe, to trudno się dziwić, że na kolejnego psa nie macie warunków. Będę się jednak upierać, że choć u Was jest to DT, to jest on najlepszy, bo dzięki niemu Lucek żyje, a Benia nabiera wiary w to, że nie każdy człowiek jest potworem. [quote name='gallegro']Gdyby Benia trafiła do tego domku, ziściłyby się nasze marzenia i wróciłaby wiara w człowieka...[/quote] Mnie wraca, jak czytam wątki Kamy i Beni:multi: Serdecznie pozdrawiam Ciebie gallegro i Twoją TZ!
  25. Witaj Danusiu:lol:Nie wiesz jak ja się cieszę, że juz jestem;) Irenko, przytul wszystkie pyszczki mocno ode mnie:lol: Neigh, daj mi Boże spotykać samych takich świrów na drodze, jak tych tutaj:multi: A po kiego ten pies ma przyzwyczaić się do Ciebie? Bo świry tak mają, że psiaki na odległość je wyczuwają!
×
×
  • Create New...