Jump to content
Dogomania

zula131

Members
  • Posts

    2109
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zula131

  1. Dawkuję mu umiarkowanie, teraz ma acanę dla seniorów. Po sterydzie ma wzmożony apetyt, ale już mija. I znów zjeżył mi się włos na głowie - Dino ma podawany rimadyl. Dziś poczytałam w googlach o tym medykamencie i o skutkach podawania. Do tej pory miałam wielkie zaufanie do naszej wet, ale teraz już nie wiem, co myśleć i co robić. Nasercowe podajemy 2 razy dziennie, na razie nie widać efektów. Bardzo tęskni za piłeczką :-(
  2. .......... http://www.youtube.com/watch?v=MWy_CtlXrdI http://www.youtube.com/watch?v=TRt3G25UhAw http://www.youtube.com/watch?v=IhkUOzeRSQo http://www.youtube.com/watch?v=A47J0dhRc5Y
  3. Wczorajszy zastrzyk nie poszedł nam już tak sprawnie, część zawartości strzykawki pociekła na podłogę. Dzisiaj dostał ostatnią serię i przechodzimy na doustne. Dino bardzo dużo pije i bardzo dużo sika - wetka twierdzi, że to po lekach. Jeśli potrwa to dłużej, zbada krew pod kątem cukrzycy. Zasugerowałam, aby zrobić badanie na obecność krętków, ale stwierdziła, że to z pewnością nie jest borelioza. Naczytałam się w internecie i mam mieszane uczucia... Dino jest zaopatrzony w bayerowską obrożę, ale w tym roku już mu wyciągałam kleszcza (sobie zresztą też kilka sztuk). Pewnie jestem przewrażliwiona :oops:, ale boję się o niego...
  4. Zrobiłam to... Dino już po zastrzyku. Płakał, trochę bolało, a mnie się ręce trzęsą do tej pory :shake:. I zastanawiam się, czy to na pewno stawy. Czy to zbieg okoliczności, że szedł zdrowy na spacer, a po wybuchu petardy wracał jak pijany... Saba, kiedy zachorowała, miała problemy ze wstawaniem, Dino podnosi się bez wysiłku. Saba chodziła raczej sztywno, Dino czasami się zatacza. Może u każdego psa ta sama choroba przejawia się inaczej... a może to jednak coś innego, na przykład uszkodzony błędnik... Jutro porozmawiam z wetką
  5. Choinka, że też właśnie teraz odnalazłam ten wątek :-(. Rozumiem Cię, Kasiu i bardzo Ci współczuję - już to przerabiałam - z moją Sabą... I ciągle mam ogromną nadzieję, że u Dina to jeszcze nie to, że za parę dni znów będzie brykał, jak parę dni temu. Boję się ...
  6. Dino od maja jest na Apto-flexie, do tej pory bardziej profilaktycznie... do tej pory. Trzy dni temu miałam zamiar sfilmować Dino z nieodłączną piłeczką. Miałam napisać, w jakiej jest świetnej formie, jak buszuje po lesie, jak ciocia Danusia nauczyła go sępienia przy stole, i parę innych pogodnych wieści... Obmyślałam to sobie na popołudniowym spacerze po lesie i właśnie wtedy kilku wyrostków urządziło sobie zabawę z petardami. Poprosiłam ich, żeby nie strzelali, bo Dino bardzo się boi. Przytaknęli, odeszli kilka kroków dalej i zaczęli na nowo. Dino się poderwał, zaczął uciekać w stronę domu i wtedy po raz pierwszy zarzuciło mu zadem. Trochę chwiejnie dotarliśmy do domu. Wieczorem nie było większych problemów, kilka razy lekko się zatoczył, ale poza tym wszystko było w normie. Rano następnego dnia nasiliły się zaburzenia równowagi i panicznie zaczął bać się schodów (cholerne pierwsze piętro). Syn pomógł mi go owinąć w kołdrę-śpiwór i znieśliśmy go na dół. Tylna prawa noga była lekko spuchnięta w kolanie. Po południu dostał trzy zastrzyki, dzisiaj drugą serię a na jutro (a właściwie już dzisiaj) dostałam strzykawkę z wit. B-compex i sama mam mu podać. To jest bolesny zastrzyk, strasznie się boję, mam obawy, czy sobie poradzę :shake:. W sobotę kolejna wizyta u wet. Do wczoraj przez całe dnie koczowaliśmy pod blokiem na trawniku, żeby go nie męczyć wnoszeniem i wynoszeniem po schodach. Miał kołdrę, michę z wodą i jedzonko. Bałam się, bo syn w sobotę wyjeżdża na kilka miesięcy, a sama nie dałabym rady unieść Dino. Już myślałam o rozłożeniu woodstokowego namiotu, ale dzisiaj mój dzielny pies pokonał strach i od południa zaczął całkiem sprawnie pokonywać schody. Nie ma problemów z wstawaniem, porusza się w miarę sprawnie, ale na spacerze (robimy tylko krótkie trasy i często odpoczywamy) dalej się czasami zatacza, sprawia wrażenie, jakby był lekko pijany... Prawdopodobnie naciągnął sobie ścięgno, ale wetka również podejrzewa chorobę zwyrodnieniową stawów, niestety :-(. Poza tym dostał leki nasercowe, bo z krążeniem też nie jest super - i te będzie już brał dożywotnio... Choinka, boję się, jak jasny gwint. Niedawno odszedł za TM Malutki a za nim Tofik, moje słonko ukochane. Nie tak to miało być... Ten świat jest cholernie źle urządzony :-(
  7. Po cichutku kibicuję ślicznej dziewczynce :loveu: i tak sobie myślę, że adresatka chyba jest niezbędna. Licho wie, co małej, zwłaszcza na początku, może wpaść do główki...
  8. Dla Dino dzieci i koty to zło konieczne :roll:. Widać po minie
  9. Wygrzebałam kilka starych (późnojesiennych 2010) fotek. Proszę nie sugerować się datą i godziną na zdjęciach - nie były jeszcze wtedy ustawione prawidłowo. URL=http://www.fotosik.pl]
  10. http://www.youtube.com/watch?v=L-2laiYKKHQ Nie wiem, dlaczego na youtubie Dino otoczony jest wciąż takimi seksownymi paniami :crazyeye::diabloti:
  11. Zapraszamy, Agatko :loveu: Jeszcze trochę Dinka, w sumie nic nowego: http://www.youtube.com/watch?v=oIZFQiOiG6M I buziak dla wszystkich: http://www.youtube.com/watch?v=zQKKJvUOZec
  12. http://www.youtube.com/watch?v=b-mI5BRvw7E http://www.youtube.com/watch?v=k7gN0hL1AnI http://www.youtube.com/watch?v=UTzOLH4cvRo
  13. http://www.youtube.com/watch?v=xGnDYpAzCHM http://www.youtube.com/watch?v=1DOpWEdDVJk http://www.youtube.com/watch?v=cxFRTIMuAZY
  14. Od dwóch tygodni jestem w domu, ale nie potrafiłam nic napisać. Nie dało się. Zmarł mój Brat - najukochańszy Wujaszek Dino, najlepszy Przyjaciel i Opiekun w czasie mojej nieobecności. Brakuje nam Ciebie, Braciszku. Bardzo. Jutro, a właściwie dzisiaj, wyjeżdżam, nie mam wyjścia :-(. Dinkiem i kotami zaopiekuje się moja przyjaciółka. Ufam jej, Dino ją lubi, codziennie wieczorem o 21:00 chodzimy razem na spacery i Dino z niecierpliwością zawsze czeka na dzwonek u drzwi. Wiem, że zwierzaki będą pod dobrą opieką. Ale tak ciężko je opuszczać - aż na dwa miesiące. Życie jest do bani
  15. Przepraszam za tak dlugie milczenie :oops:, ale w domu nawalil mi komp. Teraz od kilku dni znow jestem za granica i do kawiarenki internetowej mam ok 12 km jazdy na rowerze. U Dinka wszystko ok, poza tym, ze latka przybywaja nam obojgu, niestety... Ale dalej ugania sie za pileczka jak szczeniak :lol:. Inne zabawki moga nie istniec, ale bez pilki zyc sie nie da... Ma w tej chwili najlepsza opieke - mojego brata, ktory za nim przepada. Mimo to bardzo za soba tesknimy :-(. Jak wroce (syn obiecal przyjechac w czasie mojej nieobecnosci i naprawic mi komp), zrobimy duuuuza sesje zdjeciowa. Jeszcze raz przepraszam i dziekujemy razem z Dino za to, ze pamietacie.
  16. [quote name='agata51']Zula, znowu cię w świat pognało czy co? Już przygnało :lol:. Od tygodnia walczę z komputerem, już mi ręce opadają :angryy:. Ciągle mi się rozłącza internet. Dzisiaj jestem u syna, wnuczek śpi, więc korzystam z ich sprzętu :lol:. Dinuś ma się dobrze, mój brat dotrzymywał mu towarzystwa i dbał o niego jak najlepiej (troszkę przesadził - chłopakowi trochę się przytyło, ale będziemy z tym walczyć). Profilaktycznie dostaje dolfos artrophos dla lepszej kondycji stawów. Nic złego się nie dzieje, ale po przejściach z Sabą wolę dmuchać na zimne. A tutaj krótki filmik - piłeczka schowana ku niezadowoleniu Dino: http://www.youtube.com/watch?v=ALFSsLeYrMY
  17. Co slychac u Saruni? Jestem od jakiegos czasu za granica i mam utrudniony dostep do internetu (w tej chwili jestem w kawiarence internetowej). Wracam za trzy tygodnie. Mam nadzieje, ze wszystko ok. Pozdrawiam serdecznie! :lol:
  18. Szczęśliwej drogi po nowe życie, chłopaku!!! :loveu::loveu::loveu:
  19. [quote name='Alicja']Champuś wykolegował pinczery z tą klatką ;)[/QUOTE] I dobrze, bo strasznie zrezygnowany w niej siedział...:roll: I jak tu się nie wzruszyć :placz::lol::placz::multi::multi::multi: Jeszcze trochę i Champuś będzie rozpuszczony, jak te pinczery :evil_lol::diabloti:
  20. Kurczę noooo..... emocje większe niż przy małyszowych skokach :sg168::errrr::siara:
  21. Redpit, rozumiem Cię doskonale :-(. Dwa lata temu też przez to przechodziłam... I wtedy wetka powiedziała mi na pocieszenie coś bardzo mądrego - że pies jest szczęśliwy, kiedy może odejść przed swoim człowiekiem. Bo do końca jest kochany i bezpieczny. Trzymaj się. Śpij spokojnie, Izuniu...
  22. Dziękujemy, Agatko i serdecznie odwzajemniamy życzenia :loveu: Przy okazji - rozmawiałam z wetką - radzi, żeby dać spokój Dinkowi, póki nic się nie dzieje.
  23. Najbardziej przeraża mnie myśl, że Lola może gdzieś być używana jako maszynka do szczeniąt... :-(
×
×
  • Create New...