-
Posts
2850 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by NaamahsChild
-
Fiziu, oczywiście, że mogę. Ale musicie mi pomóc w wyborze: Ze swojej czystej próżności kupiłabym [B]Flexi Mini de Luxe[/B] - bo jest to dla mnie małe dziełko sztuki, na pewno świetnej jakości i wytrzymałości, ale nie wiem, czy aż o takie wydziwianie możemy się pokusić. [SIZE=1][I](ale jest piękna, szczególnie bordowa i ecru)[/I][/SIZE] [B]Mini Summertime[/B] jest bardzo fajną, wygodną smyczką, pasuje idealnie na kobiecą rękę, mojego TŻta trochę irytuje (bo mieszczą się w uchwycie dwa palce, co dla mnie jest mega wygodne, dla niego nie). Firmy [B]Yarro[/B] powiem szczerze, nie znam pod względem flexi. Mam kuwetę krytą dla kota od nich, nie jest najgorsza, ale bez rewelacji. Czy któraś z ciotek może się wypowiedzieć na ten temat..? [SIZE=1][I](no i brzydka ta flexi.. ja bym księżniczce takiej nie kupowała, pomimo atrakcyjnej ceny..)[/I][/SIZE] Molly kończy aktualnie serię zastrzyków Zylexis, mających podnieść jej odporność. Wylizała kubeczek po serku wiejskim i śpi wtulona w mamulę..:loveu:
-
[quote name='majqa']Taka smyczka to w przypadku Molly wręcz konieczność. Nie chodzi bynajmniej o zasięg ale uniknięcie zaplątywania się w standardową. Najlepszą byłaby chyba nie linkowa, a taśmowa. Pomimo tego, że rzadkością jest, by psina w taką się zaplątała to mimo wszystko czasem i tak bywa, a wtedy taśmowa mniej "piłuje" nóżki, kiedy bida wpada w panikę, szarpie, chcąc się uwolnić.[/quote] Zgadzam się absolutnie - niestety, taśmowe są zazwyczaj droższe i trudniej dostępne. Ja swoją flexi kupiłam za niecałe 40 zł (w tej wersji mini summertime, dla psów do 10 kg bodajże, albo i mniej). Ale ostatnio w Kakadu widziała identyczną już za 70:crazyeye: Więc nie wiem czy tak trafiłam, czy nie. Ale warto poszukać, może nawet nie firmy Flexi, ale jakiejś zgrabnej smyczki, bo dla niej to naprawdę ułatwienie życia. Oj, przyszły domku, musisz być naprawdę wyjątkowy, bo my tak ją tu kochamy:evil_lol:
-
Oj, tak, Molly jest cudowna:loveu: Najsłodsza jest jak "żebrze" - potrafi przez jakieś 20 min stać, kładąc główkę na tapczanie i patrzy mi w oczy, jakby mówiła: "mamooo, na kolanaaa", potem się uwali, popierdzi z zadowolenia (o taaak, Molly ma zabójcze gazy:eviltong:, na szczęście, rzadziej niż na początku). Takie to nasze szaleństwo jest. Kurcze, do połowy ciała zdrowy, szalony pies, pełen pomysłów. Los strasznie ją pokrzywdził, ale nie pozbawił pogody ducha i takiego hm.. wewnętrznego dystansu do swojego kalectwa - zaskakujące jest to, jak ona niezmordowanie podnosi się po każdym upadku. Mała, szczekliwa mycha, która z każdym dniem robi się coraz bardziej zadziorna - dzisiaj czaiła się przy drzwiach wejściowych, nasłuchiwała i szczekała na sąsiadów, którzy wchodzili do mieszkania;)
-
Dobre, dobre:lol: A teraz zagadka: [B]kto jest najbardziej hałaśliwym psem obronnym na moim osiedlu?[/B]:razz: Oczywiście, że [B]Molly[/B]:mad: Obszczekuje psy, ludzi, dzieci - pańci pilnuje:eviltong: A potem leeeeci za nimi w długą.. a tu STOP - smyczka się kończy;) Myślę, że w jej przypadku lepiej sprawdza się flexi niż normalna smycz, ponieważ Molly wciąż zawraca to w jedną to w drugą stronę. Co do elementów szkoleniowych - mała strzyga jest kumatą babką, co prawda nie potrafi z przyczyn wiadomych nauczenia się "sztandarowych" komend, za to reaguje na [B]"zostań", "idziemy", "jedzonko"[/B]. Problemy z izolacją, tj. pozostawaniem beze mnie powoli znikają - Molly już rozumie, że jak dostaje zabawkę albo duży przysmak do obgryzania, to oznacza, iż pańcia wychodzi. Także kładzie się z nią na swoim łóżeczku, powoli przestaje popiskiwać i płakać za mną. Bardziej emocjonalnie reaguje, gdy ja wychodzę z mieszkania, a ktoś zostaje wraz z nią. Ale i to opanuje nasza księżniczka:loveu: Dobermanica, skąd ona wiedziała, że mam słabość do dobków..?:evil_lol:
-
Fiziu, czy Molly potrzebuje allegro? (dodałabym tam kilka rzeczy od siebie, o ile oczywiście można. Wtedy dokładnie to przemyślę i postaram przedstawić sprawę jak najbardziej dokładnie). Mogę jej zrobić, ale bez wyróżnienia, jeśli ma być wyróżnione, potrzebowałabym na to kasy:roll: Aż mi głupio tak zrzędzić, ale póki nie rozpocznę pracy (od 1.10) i nie dostanę wypłaty to trochę średnio jest, tym bardziej, że zaczyna się rok akademicki - książki trzeba kupić:cool1: Molly aktualnie męczy sznura, dzisiaj jest bardzo podekscytowana, nie nasiusiała w mieszkaniu, trzyma ładnie po 5 h (póki co:eviltong:). Chodzi gorzej - częściej się przewraca, ale ona ma takie swoje "słabsze" dni, wtedy szybciej się męczy, więcej zabaw spędza leżąc lub drzemiąc. Kolejną dobrą sprawą jest coraz efektywniejsza praca nad kupką:diabloti: Jest już o wiele bardziej miękka, Molly mniej się męczy defekując. Także się pochwalimy:cool3:
-
Molly śpi wtulona w moją dłoń, bo na łóżku niestety nie może - jak się obudzi w nocy, i zachce jej się pić, to potem nie może zeskoczyć. Dlatego ma swoje posłanko, nowe, które oczywiście powoli demoluje:eviltong: Chyba możemy powiedzieć, że walka z zapaleniem pęcherza powoli zażegnana, sikanie w domu to teraz rzadość:cool3:
-
Fiziu, zmień proszę w ogłoszeniach, że Molly nie jest skoczna, ani nie kopie dołków. Chodzi na tył bardzo źle, nie potrafi z przyczyn anatomicznych wykonywać takich czynności. Myślę, że warto też odnotować, że Molly nie powinna chodzić po schodach, ponieważ się szybko męczy i tylko dodatkowo obciąża swój słaby kręgosłup (co przyspiesza procesy zwyrodnieniowe). Co do siusiania - nadal nie jest idealnie, ale liczę na pozytywny efekt antybiotykoterapii..
-
Antybiogram to dodatkowe dni oczekiwania - posiew i dopiero potem ab, to cenne dni, których nie warto zmarnować. Dlatego uważam, że dwa dni antybiotykoterapii nie są złe i mogą pomóc Molly. Jeśli nie, to i tak trzeba będzie poczekać na następne badania. Tak, dla niej każdy dzień to dar.. ale do czasu niestety.. I fatalnie czuję się z tą świadomością.
-
Badania moczu nie określają liczby. To nie badania krwi. Natomiast pojawia się określenie "[B]luźno zawieszone[/B]", a o bakteriach "[B]gęsto zasiedlają[/B]". Tak najprościej mówiąc. Bakterie można określić w badaniu bakteriologicznym, nie internistycznym - to inna katedra i inni profesorowie. W przypadku takich wyników moczu stosuje się antybiotyki tzw. pierwszego rzutu. Znaczna poprawa powinna nastąpić w ciągu 2 dni. Jeśli nie - antybiogram. Jeśli tak - po 8 dniach dwudniowa przerwa i ponowne badanie moczu. Od dziś wieczora Molly jest już na antybiotykach, dostaje też leki wspomagające odporność. Uwielbia swoje nowe posłanko - ciągle kładzie się na mięciutkiej podusi.. i gania za mamą;)
-
Niestety, w moczy Molly znajdują się leukocyty i bakterie - co wskazuje na zapalenie dróg moczowych o podłożu bakteryjnym. Cholera, wolałabym się mylić:shake: Zaczynamy antybiotykoterapię. Dr uprzedził mnie także, że to początek góry lodowej, ponieważ prawdopodobnie Molly ma małą odporność i będzie łapała choróbska.. I znowu zapytał mnie, czemu nie potrafię jej uśpić. Ech. Szkoda mi jej.
-
Teraz śpi razem z Blanche na moich kolanach.. Net muli mi przeokropnie, dlatego nie mogę wklejać zdjęć ani nic.. Jutro idziemy z moczem, bo w weekend w żadnej aptece nie uzyskałam pojemniczka na mocz:p Ale mnie to siusianie przeraża, bo Molly teraz sika praktycznie co chwilę, pije normalnie, więc straszne, że tak się przesikuje, po nocy mieszkanie wali uryną jak speluna:eviltong:
-
Przed chwilą Molly zasnęła.. na stojąco - byle sięgnąć do mojej dłoni, oprzeć główkę.. Ja mam gotowy szkielet maila, muszę go dopracować, ale czekam na nazwisko tego drugiego lekarza, który miało ktoś z krakowskiej lecznicy podać - bo nie wiem czy adresować do jednego czy dwóch - no i muszę wiedzieć konkretnie kogo.. Szczerze mówiąc ostatnio miałam mało czasu:oops: Molly mnie zaabsorbowała, do tego uczelnia, wpisy..:oops: Ale melduję gotowość do roboty!
-
[quote name='fizia']Oh tak bym chciała, żeby właśnie ta diagnoza się potwierdziła[/quote] Ja też! Och, bardzo tego chcę!:loveu: Przed chwilką wróciłam do domu i.. powroty to szaleństwo, Molly świruje, biega, próbuje skakać (muszę tu stopować), liże mnie, nawet po podeszwach butów. Przed chwilą wszamała 2 parówy drobiowe, leży na kolanach i czeka na spacerek, zaraz idziemy:loveu: Uwielbiam w niej ten optymizm. Chciałabym choć 1/3..
-
Molly ma w pon badania moczu i krwi, część zrobimy natychmiast - załatwiłam na katedrze fizjologii zwierząt z dr Czerskim:razz: Byłam dziś u prof Doroty Jamroz - żywieniowca - w celu uzyskania informacji o kącie żywienia Molly. Dostałam też tel z Vetmedicoru - zobaczyli RTG, filmiki, zdjęcia Molly i niestety - również są za eutanazją Molly już teraz. Raz, że nie wiemy czy Molly w tej chwili nic nie dolega (mogła nauczyć się żyć z bólem i w tej chwili nie jest to dla niej barierą, bo nie zna życia bez niego). Poza tym jedną z psich potrzeb jest wola ruchu, biegania, szaleństwa. Jej główka mówi "szalej", a ciało odmawia tej możliwości. Dzisiaj znowu nasiusiała. Ciekawe co wyjdzie w badaniach.
-
Zapomniałam dodać. Najpierw lekceważyłam podsikiwanie, bo było ono związane.. z moją obecnością. Molly panikuje beze mnie, płacze, kładzie się na posłaniu pod drzwiami. 30 sec po moim wyjściu i leje całą :-o kałużę! A 5 minut wcześniej wróciła ze spaceru! Ale chwilę temu posiusiała się przy mnie na tapczan, po 30 minutach od wyjścia.. Może przypadek - ale chcę to sprawdzić, bo na początku się nie zdarzało, no i wiadomo.. moja maleńka księżniczka..
-
Niekoniecznie dobre wiadomości niosę.. Pierwsza - Molly zaczęła podsikiwać - przez pierwsze dni 4-5 h ładnie trzymała, obecnie popuszcza po 45 min.. Więc badania krwi i moczu jak najbardziej na topie. Druga - Molly gorzej chodzi, od wczoraj, ale dzisiaj zauważalnie.. jedna łapka prawie cały czas w górze:-( Częściej się przewraca. Może ja jestem przewrażliwiona?:placz: A może powtórzyć RTG? Nie wiem, ale obserwuję ją bacznie. W tej chwili nic jej nie boli, ale tak jak mówiłam, prawa tylna łapka prawie non stop w górze.. Podobno jak dzisiaj byłam na zakupach Molly nie potrafiła wstać.. zaczęła płakać i piszczeć, drżała cała, wierciła się nerwowo, gryzła po przednich łapkach.. Wiem to z relacji koleżanki z roku, z którą mieszkam. Boję się o nią.. Poprosiłam o konsultację dr Janusza Kirsza i Damiana Rożniewskiego z Vetmedicoru w Tarnowskich Górach - oni mnie wychowali i wpoili pewne żelazne zasady. Liczę się ze zdaniem dr House'a & ekipy. Będę też z nimi rozmawiała o lekach i o tym co robić..
-
A dzisiaj chciałabym pokazać po prostu moją własną sunię na ds. Adoptowana w październiku ubiegłego roku. Wyrzucona z pędzącego samochodu do rowu. Tak wyglądała złapana wkrótce po zdarzeniu: [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/2c40a34e8b9b5799.jpg[/IMG] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/5322fb0562f1460f.jpg[/IMG] A tak teraz:loveu:: [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/dsc0062e.jpg[/IMG] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/dsc0066.jpg[/IMG] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/bd58e357a0.jpg[/IMG]