-
Posts
2850 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by NaamahsChild
-
Też uważam, że te kwestię powinnyśmy uznać za zamkniętą, bo wypominanie sobie pewnych rzeczy nic nie da i nic nie zmieni. Nie jestem cudotwórcą i nie potrafię znaleźć dla każdego psa bezpłatnego miejsca zastępczego, bo większość znajomych "zapsiłam" innymi bidami. Niestety, ludzi, którzy chcą pomagać jest bardzo mało. Kwestie mojego dt też uważam, że nie powinny być tutaj poruszane, tym bardziej, że żadnych korzyści finansowych z nich nie uzyskuję. Mam nadzieję, że Molly szybko znajdzie swój dom, o który walczy już tak długo.
-
Fiziu, napisałam Ci to 26 marca, ponieważ tego dnia dowiedziałam się, że nie wypali miejsce, w którym Molly miała zostać na święta, wcześniej miałam wszystko ustalone i nie spodziewałam się, że coś się nie uda - bo podczas każdego mojego poprzedniego wyjazdu Molly miała zapewnioną opiekę, lub jechała razem ze mną. Tam również zostać mogła do czasu znalezienia innego dt. Było to miejsce bezpłatne. [I]edit[/I]. nie ma żadnej analogii, bo Ksenia była u mnie na tymczasie tak długo, póki nie znalazła domu. Gdy wróciła z adopcji, jej prawny opiekun - wolontariuszka jednej z fundacji - poprosiła mnie i Agnieszkę, czy któraś z nas może ją do siebie przyjąć. U mnie była już Molly, ale Agnieszka się zgodziła. Nie było żadnego przez nikogo porzucenia!
-
Goniu, ja powiedziałam Fizi o tym już 26 marca (tego dowiedziałam się, że nie wypali miejsce, w którym Molly mogła spędzić świąteczny czas, a może i zostać na tymczasie, jeśli okazałoby się sprawdzone), prosiłam ją o pomoc w znalezieniu dla Molly miejsca, dzwoniłam po petsitterach z całego Wrocławia, także po dogomaniaczkach z Wrocławia, które prawdopodobnie mogłyby mi pomóc. Było więc 10 dni na znalezienie czegoś dla niej. Ja niestety nie miałam już kogo poprosić pomoc, wszyscy petsitterzy albo zapsieni albo na świątecznych wyjazdach. Cena za dobę w hoteliku niestety taka jest, każdy, którego pytałam o cenę, właśnie taką kwotę podawał - i to niestety nie jest moja wina, raczej kwestia okresu świątecznego i ustaleń osób oferujących hotel. Za darmo nikt nie był zainteresowany. Uważam, że nie powinnam być przy wyjeździe Molly i zawiezieniu jej do Kasi, ponieważ dla niej przejście to byłoby jeszcze bardziej traumatyczne - dla nas brzmi to pięknie i osobiście chciałam ją zobaczyć - ale Księżniczka zniosłaby to jeszcze gorzej - przecież ona mnie kocha i nie rozumie tej sytuacji, domyślam się, jak źle musi się czuć:(
-
Aniu, o Ksenię są maile, lecz tylko jednokrotne, gdy opisuję jaka jest Ksenia i jakiego właściciela i warunków potrzebuje - spotykam się z milczeniem. Podobnie jest z Molly. Ludzie boją się takich psów, nie widzę, by jakakolwiek dogomaniaczka wołała na ich wątkach o chęć adoptowania. Poza tym nie wiem, czy Agnieszka chce w ogóle oddać Ksenię, czy nie zechce zatrzymać jej na stałe - tą kwestię powinien rozwikłać jej prawny opiekun - fundacyjny. Bo ja nim nie jestem, tylko kiedyś a Agnieszka obecnie opiekuje się Ksenią. Mnie pozostaje jedynie odnawiać ogłoszenia i liczyć na cud. Nie porzuciłam Kseni - została adoptowana i po jakiś 6 tyg z niej wróciła, u mnie na tymczasie była już Molly, Ksenia ją atakowała, nie sądzę, bym mogła mieć je obie u siebie. Nie zdecydowałam się porzucić Molly i nie życzę sobie, by ktokolwiek tak spekulował! Kocham ją i pragnę dla Molly jak najlepiej, nie po to walczyłam tyle o jej zdrowie i komfort życia, by potem ignorować ten temat. Zależy mi na jej szczęściu i bezpieczeństwie, tak jak każdego psa, którego u siebie miałam. Decyzja o zakończeniu tymczasowania Molly zapadła z uwagi na opinię ludzi, którzy ze mną mieszkają. Mnie też nie było za miło, gdy zostałam przed świętami praktycznie na lodzie, bo nikt nie pomógł mi znaleźć czegoś dla Molly na tamten czas. Jeśli nic bym nie znalazła - spędziłabym święta sama we Wrocławiu z psami. Mój TŻ obserwując tą sytuację jeszcze bardziej się rozsierdził. Nie jestem hotelikiem dla psów, lecz domem tymczasowym - docelowo nie dożywotnim. Pisałam znacznie wcześniej, że Molly nie może u mnie zostać na stałe, gdyż nie spełniam warunków, by móc sobie na to pozwolić - i powinno się jej jak najszybciej znaleźć dom, który będzie już na zawsze jej. Czas mijał, poszukiwania domu nie były zbyt intensywne - a Molly stała się praktycznie dorosłą panienką. Kasiu, pisałam już tutaj na wątku, że wszystkie dokumenty dotyczące Molly prześlę Ci pocztą. Prosiłabym o mail i adres pocztowy na PW, napiszę Ci wszystko, jak wygląda sytuacja zdrowotna Molly na dzień dzisiejszy;) Fiziu, porozmawiam z Asią i spróbuję coś wynegocjować.
-
Bezdomne koty z portu przeładunkowego PROSZĄ O POMOC
NaamahsChild replied to Cudak's topic in Kotki już w nowych domach
Mam do oddania 1,5 kg karmy RC Hair & Skin - jest mi niepotrzebna, a bardzo godna polecenia. Chciałabym, żeby okazała się naprawdę przydatna dla jakiegoś panicza/panienki, która/y ma problemy z okrywą włosową - skarmiałam tym kocura z bardzo poważną robaczycą i problemami z sierścią - dziś jest pięknym, dorodnym i puszystym flirciarzem :) -
Ja mam tylko jedno pytanie - w cenie hotelowania u Kasi jest włączona karma - Molly powinna jeść w miarę jedną i stałą karmę, do tego odpowiednio ją przygotowywać - tak lepiej jest dla jej jelit. Czy cena hotelowania uwzględnia konkretny rodzaj karmy? Chyba, że Kasiu gotujesz dla psiaków - to też fajnie, bo na domowym jedzeniu odpowiednio podanym Molly też ładnie trawi. I ponownie zaznaczam, że Molly do kojca się absolutnie nie nadaje..
-
Mocno trzymamy!
-
Nie powinnyście porównywać tematu Miszki i Bekona z Molly. To dwie zupełnie inne rzeczy. Przede wszystkim taka, że konkretnie od samego początku precyzowałam, że Molly NIE może być przeze mnie adoptowana. Była u mnie na dt, kocham ją i jej los nigdy nie będzie mi obojętny. Wielokrotnie apelowałam też z prośbą o pomoc w znalezieniu jej ds, bo nie mogę być jej dożywotnim hotelikiem. Efekt był tak naprawdę żaden, a wiem, jak na innych wątkach prężnie potrafi działać łańcuch ogłoszeniowy. Prosiłam Isadorę o allegro, niestety, nie zrobiła go. Mojego faceta i współlokatorkę sprawa po prostu zirytowała, temat się zagęszczał, ja próbowałam coś robić, czegoś szukać, lecz bezskutecznie. Podczas ostatnich problemów zdrowotnych z Molly temat wyszedł znowu. Dla nich jest to objaw tego, że decyzja o eutanazji powinna zostać podjęta teraz. Tutaj nie. Różnica jest taka, że moi współlokatorzy mają wpływ na to co i jak dzieje się z moimi tymczasami, ponieważ pomagają mi w opiece nad nimi. Wykłócałam się z nimi o każdy dzień dla Molly, mój wyjazd na święta opóźnił się z uwagi na małą. Moja wina faktycznie jest taka, że lekceważyłam ich ostrzeżenia i sygnały dotyczące Molly. Powinnam była traktować je poważnie, a nie ignorować. Co nie zmienia faktu, że trzeba Molly znaleźć jakiś dt, bo do mnie znowu trafić nie może. Najbardziej przeraża mnie to, że wciąż się tuła bez swojego własnego domu. Dostałam innego maila z zapytaniem o Molly.
-
[COLOR=DarkSlateBlue][B]No, już wracamy do galerii:)[/B] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/Miszka/Zdjcie005.jpg[/IMG] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/Miszka/bl.jpg[/IMG] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/Miszka/Zdjcie028.jpg[/IMG] [B]A takie mamy tereny tuż obok naszego mieszkania:[/B] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/Miszka/Zdjcie010.jpg[/IMG] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/Miszka/Zdjcie007.jpg[/IMG] [/COLOR]
-
A ja niosę wielkanocne jajko:D [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/Miszka/Zdjcie040.jpg[/IMG] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/Miszka/Zdjcie042.jpg[/IMG] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/Miszka/Zdjcie044.jpg[/IMG] [IMG]http://i488.photobucket.com/albums/rr247/adopcjenaa/Miszka/Zdjcie048.jpg[/IMG] Kilka fotek:)
-
Ja zamówiłam 5 dni temu właśnie od niego..
-
[quote name='ulvhedinn']Kobito i czego nie zadzwoniłaś, byłam dzis z Renią na ND, od razu bysmy wdrożyły poszukiwania!!!! No, wiem, że już się znalazła, ale jakby co, to dzwońcie do licha, identyczna sytuacja jak z tą akitą, zagineła koło mnie, a dowiedziałam się po kilku godzinach, im szybciej się dowiedzą ludzie z okolic, tym większa sznas na szybkie i szczęśliwe odnalezienie psa!!!![/QUOTE] Kurna, no nie wiedziałam, żeś się tam znalazła, obdzwaniałam znajomych z Kuźnik i okolic!
-
Z ostatniej chwili! [SIZE=4][COLOR=Red][B]Molly się odnalazła![/B][/COLOR][/SIZE][SIZE=4] [/SIZE]Prawdopodobnie zwiała do lasu, stała na jego skraju, ale jak zobaczyła Asię i usłyszała jej głos, to ze straszliwym piskiem do niej przyleciała (słyszałam jej jęki przez telefon). Także Molly jest już bezpieczna, zapięta na smyczy i pilnowana jak oko w głowie. Ufff... [B]Dziękuję ciotki za gotowość pomocy, jesteście wielkie!:loveu:[/B]
-
Zarzuciłam info na wrocławski wątek spacerowy, tymczasowa opiekunka zobowiązała się rozwieszać plakaty i szukać. Jestem załamana kompletnie, ciężko mi jest pilotować sytuację, ponieważ mnie tam nie ma i nie było przy samym zajściu. Mam nadzieję, że Asia zobowiąże się do zaalarmowania wszystkich instytucji, które się da. Ja jutro uderzę do SdZ może dziewczyny pomogą..