-
Posts
10475 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bianka0
-
Poczucie humoru nie może mnie opuścić, bo decyzja adopcji psa, nawet takiego wcielonego diabełka jak Fiona jest nieodwracalna. Jakoś musimy się do siebie przyzwyczaić. Nie biorę już Fiony na ręce bez rękawiczek, już zdziabuje mi trzecią parę, na reszcie do czegoś mi się przydały. Nigdy ich nie noszę, leżały w szafie parę lat. :p Poleńka całkowicie wróciła do zdrowia, rozrabia jak pijany zając. Nauczyła się w czasie choroby, że poświęcałam jej więcej czasu i teraz tego się domaga. Biega po podwórku , ma szalony apetyt, dostaje leki i czuje się świetnie. Na reszcie będą ciepłe dni, to porobię zdjęcia na dworze. Mam zaplanowane od jutra wielkie wysadzanie kwiatów z całą moją asystą. Fiona również jest cały czas ze mną, chodzi przy mojej nodze jak cień, tylko nie chce żeby ją dotykać.
-
[quote name='Celina12'].a może kapusta?Mnie tak pomogła....może i Tobie też pomoże?[/QUOTE] :evil_lol::evil_lol::evil_lol: nie kapusta, tylko czas teraz pomoże. Całe szczęście u mnie rany goją się jak na psie ;)
-
Wszystko wytrzymam, tylko te moje ręce.... Musiałam odłożyć wszystkie zabiegi w tym tygodniu, nie jestem w stanie utrzymać narzędzi, palce spuchnięte, jeden z dwoma głębokimi ranami. Absolutnie nie spodziewałam się z jej strony ataku w tym momencie.
-
Niestety funiu już zrobiłam przelew, będę winna 15 zł.
-
Przepraszam że nie pisałam, ale długo nie wchodziłam na dogo. Pola znacznie lepiej, zmiana pogody na chłodniejszą dobrze jej zrobiła. Ma wilczy apetyt, serce pracuje już równiutko, będzie musiała brać leki, ale zastrzyki już dzisiaj odstawione. Jutro kontrola na którą musi pojechać również Maluszek. Chyba znowu wydala kamienie moczowe, zrobimy USG. Fiona znowu mnie pogryzła. Suczka jest całkowicie niezrównoważona. Po ponad tygodniu normalnego zachowania, znowu załatwia się w domu, przypuszczam że dlatego że zrobiło się zimno i nie chce jej się wychodzić z domu. Dzisiaj sama podeszła do mnie przytuliła się i żebrała o jedzenie, kiedy jej nie dałam a chciałam pogłaskać rzuciła się z wściekłością na moją rękę. Niestety nieźle mi pocharatała palec prawej ręki, nie będę mogła pracować. Znowu chodziła w kagańcu, nie wiem czy kiedykolwiek będzie normalnym psem, po raz pierwszy widziałam taką szaloną złośnicę.
-
Poleńka od dzisiaj rana chyba troszeczkę lepiej. Nawet zjadła odrobinę szyneczki z lekami. Nie mogę jeszcze napisać że jest dobrze, bo jej zdrowie jest teraz kruche, każdy wysiłek nasila duszność, ale dzisiaj już miała ochotę pospacerować parę kroków po trawce.
-
Przywiozłam Poleńkę do domu, prawie cały dzień leżała pod namiotem tlenowym, oddycha troszkę lżej, mniej jej furczy w płuckach. Po lekach porannych poprawiła się troszkę, ale potem był moment krytyczny. W czasie siusiania straciła przytomność, pół godziny nie wiadomo było czy będzie jeszcze żyła. Więc znowu wróciła pod tlen. Teraz jest trochę lepiej, lżej oddycha, ale na jak długo..... Jest bardzo słabiutka. Jeszcze nie mogę otrząsnąć się po Tince, a teraz Poleńka, nasze kochane Dyndadełko.
-
Od wczoraj walczymy o życie Poleńki, jej serduszko jest niewydolne. Jeździmy dwa razy dziennie na zastrzyki, ale jest źle, bardzo źle......
-
Bardzo się babcia rozruszała, w sobotę jak robiliśmy oczko wodne cały czas nam dzielnie asystowała. Porusza się żwawiej, ma lepszy apetyt. Rozciągnął jej się żołądek. Mam wrażenie że trochę już przytyła. Jutro zrobię jej nowe zdjęcia, to porównacie.
-
Jest lepiej. Trzy dni temu znowu rzuciła się na mnie żeby ugryźć, kiedy chciałam ją wynieść na dwór. Założyłam rękawiczki, potem kaganiec i nosiłam ją bezkarnie na rękach co kilka minut. Wydrapałam za uszami, obejrzałam łapki, brzuszek, zajrzałam i wyczochrałam gdzie się tylko dało. :p Na początku broniła się jak wściekła, potem coś w niej pękło i siedziała spokojnie, potem już się przytulała. Po dwóch godzinach zdjęłam jej kaganiec. Teraz chodzi za mną krok w krok, sama się przytula i chce głaskania, ani razu nie warknęła, nie kłapnęła paszczęką. Na inne psy też już mniej warczy, daje się im nawet z daleka obwąchać. Wieczorem narżnęła kupę na dywanie, więc spała w kojcu na półpięterku, oddzielnie od psów i ludzi. Popłakiwała w nocy, ale musiała tam sama spać do rana. I od dwóch dni grzecznie wychodzi załatwiać się na dwór, nie miała żadnej wpadki.
-
Nie pozostaje nam nic innego jak dać jej więcej czasu. Tak bardzo ciągle tęsknię za Tinką, była jej przeciwieństwem.
-
Ja też tak myślę że nigdy nie mieszkała w domu, w schronisku mieszkała w biurze i podobno załatwiała się na dworze. Ale teraz po jej dwutygodniowej obserwacji nie chce mi się w to wierzyć. Ona naprawdę nie wie co ja od niej chcę. Trudno mi to przekazać głuchej i prawie ślepej staruszce. Ale zęby to cholera ma mocne jak krokodyl.
-
Handzia robi świetne zdjęcia. A Melvin u funi jest szczęśliwy, ma wolność i swobodę, jest weteranem hoteliku, więc w nim rządzi, no i ma życzliwych ludzi obok siebie.
-
W tym roku majówka u nas nietypowa. Fiona gryzie wszystkich i wszystko. Moje ręce wyglądają strasznie, w ogóle nie mogę poruszać palcami, nie wiem jak jutro będę pracowała. Każdy ruch ręką sprawia mi ból, a ja pracuję rękami. Musiałam ją przemóc i wykąpać, bo zlatywały się do niej w ten upał muchy plujki. Po 2 godzinach gryzienia mnie założyłam w końcu skórzane rękawiczki, potem kaganiec i wyszorowałam śmierdziuszka. To chyba była jej pierwsza kąpiel w życiu. Potem w czasie wycierania coś się w niej przełamało i już przytulała się. Niestety Fiona załatwia się w domu. Wynoszę ją na rękach na dwór, a ona wraca i załatwia się w domu. Dwa tygodnie prób nauczenia jej nie przynoszą żadnego efektu. Sama już nie wiem co jeszcze wymyślić żeby nie robiła tego w domu, drzwi na podwórko przy tej temperaturze są cały czas otwarte.
-
Ale krokodyl ( oczywiście Melvin a nie funia :diabloti: ) A to jest świetne, ma na nim takie mądre, zamyślone oczka [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/208/9w7c2729.jpg/[/URL] To jest śmieszne :evil_lol: [URL]http://img26.imageshack.us/img26/4362/9w7c2730.jpg[/URL] To jest najbardziej udana sesja fotograficzna Melvina, dziękuję.
-
Handziu dziękuję za[B] śliczne[/B] zdjęcia Melvina :loveu: Idealne do nowych ogłoszeń.
-
Zaczęły się upały, wczoraj na słońcu było 35 stopni. Cały dzień wyobrażaliśmy sobie jakby Gacuś przypiekał się w swojej blaszanej beczce wystawiony na środku działki bez zacienienia, bez wody. Jego ,,Dzicy" właściciele balowali wczoraj po alkoholu na działce, strzelali do ptaków z wiatrówki. Dobrze że nie mieli pod ręką Gacusia....
-
Ja nie wiem funiu co się dzieje z tymi jamniczymi uszami na wiosnę. Już dawno zauważyłam, że o tej porze roku futerko na kłapiuchach przerzedza się. Na czarnych u Tuptusia widać to szczególnie.
-
Dziękuję handziu :lol: Jak tam ślicznie, za 2-3 dni wszystkie drzewa będą obsypane kwiatami.