Jump to content
Dogomania

Dżdżowniś

Members
  • Posts

    2781
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dżdżowniś

  1. [IMG]http://i.imgur.com/zfKQl.jpg[/IMG] Tak rana po zabiegu na dziś wygląda.Masakra, ale inaczej tego się nie wyleczy :lookarou:
  2. [quote name='Inez de Villaro']Możesz założyć mu dziecięcią koszulkę, to zabezpieczy przez ciekawskim wzrokiem na spacerach i zasłoni ranę. Trzymam kciuki za zdrówko malucha.[/QUOTE] Tak, już o tym myślałam i w tym celu zakupu idę do lumpeksu. [COLOR=#006400][SIZE=3][B]ania shirley i lula Bombat dziękuje pieniążki doszły (:[/B][/SIZE][/COLOR]
  3. Na razie poszedł wymaz.Wet nie wie z której strony wziąć próbkę, bo tam jest jedna wielka miazga i nie można na dziś odgraniczyć część guza, stąd czekamy aż rana przyschnie i obrzęk się zmniejszy.Smutno bo jak na niego patrzę ,to aż sam się źle czuje.I to na dziś jest mega zaczerwienione, ogniste i obrzęknięte do stwardnienia.Wrzucę fotę na jego wątek.A już myślałam że chociaż on nie będzie jakoś teraz chorował.A tu nagle taki stan.:sad: Ledwo Tytek ozdrowial i to nie całkowicie, bo trzeba uważać na brzuszek,jelita, to teraz ten chory:shake: Tfu tfu odpukać, żeby Miss Sprę i panny Zygmuntyny nie trzeba było leczyć z powodu jakiegoś paskudztwa.
  4. [quote name='ewa gonzales'][IMG]http://supergify.pl/images/stories/yrafy/jee/1110.gif[/IMG][IMG]http://supergify.pl/images/stories/yrafy/jee/1110.gif[/IMG]:modla::modla::thumbs::thumbs:Ale wiesciiiiiii ciociu , Tyteczku - wszystkiego najlepisutkiego:loveu:niechaj kochaja i rozpieszczaja, trzymam mocno kciukiiiiiiiii za domus!:thumbs: Ciociu Dzdzownisiowa , jak dzis Bombatenko sie czuje?:iloveyou:[/QUOTE] Tytus szaleje w nowym domu(:Podgryza dzieciaki, lata z zabawkami.Ogólnie wszyscy się nim zachwycają. Bombat słabo.Dziura na karku ,leje się krew z ropą.Dramat.Nie ma apetytu.Teraz śpi ,bo u lekarza był napięty i w stresie. Zaatakował weta, uderzył w nos i pokrzywił okulary.Mam nadzieję na poprawę zdrowia za kilka dni.I marti mnie jego reakcja na uśpienie.Następnym razem może być słabo z wybudzeniem.
  5. Kurde dziś skóra sama pękła 2cm od wyciętej dziury.Ropa się lej, krew się leje.Wet dziś to dokładnie obejrzał, powyciskał to co się zebrało, wypłukał.Powiedział że dobrze jest.Nic nie zszywamy, musi schnąć, więc Bomba lata z taką raną na karku.Antybiotyk Clavaseptin do pychola na 10 dni na razie.Codziennie płukanie rany roztworem nadmanganianu potasu, zasypka Dermatol i obserwujemy. Wynik wymazu dopiero w poniedziałek. Kurde mam ściany we krwi, bo Bombat się trzepie i to co się zbiera wypływa.Sączek siłą mięśni wywala.Trudno, za to dziś spał na posłanku połozonym przy łóżku żeby nie wskakiwał pod kołdrę.Jak się obudziłam to Sprężyndel spała koło niego a zazwyczaj pcha się do spania ze mną. Noc koszmar.Jeśli następnym razem zajdzie taka potrzeba żeby go uśpić do zabiegu to muszę pamiętać o jego bardzo złej reakcji na narkoze.Naprawdę miałam kilka razy paranoję że nie oddycha.Spał że szok.I bez zastrzyków pobudzających by się na pewno nie obudził w ciągu następnych kilku godzin.Nie ma jak za bardzo zabezpieczyć tej rany na spacerach. Plastry nie trzymają, bandaż też nie, bo to jest w takim a nie innym miejscu.Ludzie w autobusie mega szok, bo pies z wielką dziurą na karku. Ale nic to samochodu nie mam, a pies przecież do weta czymś jeździć musi.załatwiać się też musi więc już słyszę tę fale sensacji koło mojego bloku.Chłopak coś apetyt stracił, mam nadzieję że nie na długo.Ale mu się porobiło
  6. No i nie śpimy.Bombek się;kładzie, wstaje ,przewraca,chodzi do przedpokoju,po co? Leje się z niego że szok.Trzęsie się i ma widoczną nieprzytomke. Naprawdę źle zareagował na znieczulenie i tu ogólnie choroba nim tak miota?:sadCyber: Normalnie osiwieje, a rano do weta.
  7. [quote name='lula2010']nie martw sie,jestes DOBRYM czlowiekiem,pomoglas i pomagasz wielu psom :p:loveu:dobra karma do Ciebie wroci za to co robisz dla naszych siostr i braci mniejszych:lol:,a niektorych widocznie nie stac nawet na zwykle DZIEKUJE w Twoja strone za to co robisz pozdrawiam:lol:[/QUOTE] Samoświadomośc to podstawa(: I tu bez wożenia się. Ale na maksa mnie wkurza, wkurzył fakt,że ktoś z fundacji umieszcza u mnie ciężko chorego nie adopcyjnego tak naprawdę psa wiedząc jaka jest moja sytuacja finansowa, a Ja po jakimś czasie przeprowadzam rozmowy typu "Byłam u weta Homer ma zapalenie tego i tego, chorą tarczycę, nowotwory itp. Wet wypisał mi góre leków za ok 100zł Ja mam na koncie ok 150zł swoich pieniędzy na kilka dni i słyszę w słuchawce ,to kup za swoje, weś faktury prześlij mi, a Ja ci za jakiś czas oddam.Co gorsza miałam też absurdale rozmowy typu "mam do wykupienia leki za 100zł , a na koncie mam 20zł/ to kup za swoje, a Ja ci oddam. Czy ktoś mnie w ogóle słuchał po drugiej stronie? Nie do mnie jako DT należy staranie się o kase na psa będącego u mnie/ nie podpisywałam z nikim takiej umowy i nie umawiałam się ustnie na takie działania.Mój wkład, to dom, mega dobra opieka, jeżdżenie z psem do weta, bo mnie nie wożą nawet z 30kg psem. Całe szczęście że jestem asertywna i zamiast czekać aż ktoś da mi na leki, zaprzyjaźniłam się z paniami z apteki koło mnie i np. na Homera brałam leki ze śmietnika dosłownie.Jak brał Augumentil przez prawie 2mc, to mi dziewczyny zafundowały jego leczenie, bo fundacja nie miała? a dla mnie leki za 200zł to niestety kosztem życia własnego. Latam po wetach i proszę żeby dla chorych psów z fundacji coś z darów wysępić. Proszę koleżankę pielęgniarkę o leki, i co to za mało żeby ktoś mnie i mój wkład szanował ? I po raz kolejny ktoś się każe w deee całować.Ostatni raz umawiam się z kimś na wzięcie psa. Kurde jestem mega wkurzona. Nigdy nawet zeta nie wziełam za DT i moją dobrą wolą jest działanie z kimś, a jak to ktoś olewa i nie szanuje, to niech spada. Nie będę sobie nerwów szarpać z kimś kto zna mój numer telefonu tylko w tedy gdy zbiera kase na psy i potrzebuje kogoś atrakcyjnego żeby z puszką polatał, albo gdy nie ma co zrobić z bezdomnym psem i nie ma za bardzo chęci go utrzymywać mimo deklaracji i zobowiązań jako fundacja czy choćby wolontarusz miejski. Mogę o sobie mówić że mam wielkie serce ale też twardy tyłek i nie jestem frajerką, wyrobnicą na czyjąś dobrą opinię. Kurde bronisz kogoś, pomagasz, a ten ktoś cię wystawia na pośmiewisko i obelgi przy mega obgadywaniu.Ale jestem wkurzona.
  8. [IMG]http://i.imgur.com/AEgcN.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/AHgXK.jpg[/IMG] Ropowica.Dopiero wóciłam.Bombek źle zareagował na uśpienie.Obudził się 40min wstecz i to po zastrzyku pobudzajacym.Dziura w karku że szok. Założony sączek.Poszedł wymaz do badania, bo mozliwe że to gronkowiec.Czipa nie ma. Na razie był to dość szybki zabieg z oczyszczeniem tego ropnia.Ma taki worek na karku że można cały palec włożyć.Antybiotyk przez następne 2tyg.Po tym zobaczymy.No i zobaczymy co wymaz pokaże. Czy pójdzie pod nóż za jakiś czas uzależnione jest od tego czy guz zacznie się formować z powrotem ,bo na teraz ma tam jakąś masakrę.Bakterie zaatakowały cały kark.Co to jest od czego??? I ile ewentualnie będzie trzeba wyciąć będzie wiadomo jak się go podleczy.:-( Bardzo źle wygląda.Przewraca się. Jutro idziemy na kontrole i po leki.
  9. Dzwoniła babka.Tytus północy piszczał, a pół przespał z nią i dzieciakami na łóżku((: Bryka jak szalony.Wczoraj brykał z synem do 1-szej w nocy.Mega lata po ogrodzie, zdążył już z tego szaleństwa rozbić się o drzwi od tarasu.Teściowa się w nim zakochała od razu.Już jest pieszczony/co uwielbia / Pojechali dziś po karmę ,posłanie i nowe szelki.Wypytywała po mimo wielkiej kartki z zaleceniami ode mnie, co mu dawać do jedzenia żeby jelit nie podrażniać/poza suchą karma oczywiście. Twarożki, kaszki na mleku jego ulubione warzywa i owoce. Gruszki i jabłka to jego przysmak((: Ale chłopaka wychowałam.Ogólnie tyle.Cieszę się ,bo nie mogłam zasnąć z przejęcia.Dobrze jest.Tytus będzie duży, lubi brykać, dzieci też lubi ,bo brykał z Agowym synkiem Szolą, idealne miejsce dla niego.Eh moje maleństo poszło w świat.(: Weta Asiaczku kreskuję /raczej mi nie odmówi/ Mam na koncie 80zł tyle co na badanie krwi tak naprawdę.I jeszcze wiszę wetce za czipa i coś tam .Eh zwierzaki(: Czarna dziura dla pieniędzy i mega szczęście dla nich i dla nas((: A i żeby nie było.Za Tytkowskiego ludzie wpłacają pieniądze na PdZ.Żeby mnie tu nikt nie posądzał i nie obgadywał. Tacy ludzie zawsze dają kasę, ale Ja mimo że Bomba chory nic nie przyjęłam. Są zasady których trzeba się trzymać. Przynajmniej Ja się ich trzymam.
  10. Wetka powiedziała że to trzeba usunąć.Antybiotyk guza nie rozpędzi.Bombek ma dziś suchy nochal,gorące uszy widać że jest obolały.Jadę do chirurga na 15. Mam dziś mega wkurzony dzień, bo tak sobie siedzę i myślę że trochę jestem na dogo i co jakis czas ktoś albo /fundacja/ dawała mi jakieoś psa, to kurde zawsze były jakieś problemy.Może Ja na naiwniare wygladam? Ale dosłownie przed sosboksiom, był Krakers.Nieduży, młody kundelek z krzaków przy stacji benzynowej. Miał 28kleszczy i był paskudnego charakteru.Psa mi dostarczono,zapewniono o opiece nad nim, wręczono 100zł i tyle widziałam zrozpaczone jego losem laski. /nie napiszę kto, dla dobra innych psiaków i tylko dlatego. Leczyłam, wykastrowałam i znalazłam mu mega fajny dom, mimo że mnie wkurzał na maksa.Był dosłownie niedobry.Pokazywał zęby mojęj nieżyjącej sznaucerce, a ona była mega towarzyska i kochana.Był zazdrosny o michę i mi sikał złośliwie na pościel. Innym razem w trakcie picia porannej kawy przy kompie i pogaduszek na gg odezwała się laska /też nie napiszę kto,ale mogę napisać że rządzi na molosach dużymi psami/ z pytaniem a włąściwie z błąganiem/ bo przywiozła dziewczyna psa z /nie pamiętam/ dla kogoś do adopcji , a ta osoba nagle z psa zrezygnował. Laska nie ma co z psem zrobić"błagam weś tylko na kilka dni.OKEJ.Przywiozła sukę/nawet fajną.Średnia mikstura miała coś z posokowca i jamnika((: Pies miał być odrobaczony/chyba mega dużo nie wymagam za nim zwierza do domu przyprowadzę? a może jednak. Przemiła pulchna babeczka dała mi smycz, otwartą puszkę śmierdzącego papu i tym razem 20zł /nawrzucała zbędnych komplementów "jaka to Ja jestem super, mega dobra że tak psa z buta biorę i pojechała. Sunia była szkieletem, wymagał lepszej karmy. Mimo zapewnień miała mega robale i ..... początek cieczki jak się po kilku dniach okazało, a Ja w domu niewykastrowanego z przyczyn wiekowych staruszka boksia. Co przeżyłam to moje. Zapłaciłam za badania suni i hormony żeby cieczkę wygasić.Zapłaciłam za karmę.laska o dziwo po moim zwróceniu uwagi że nia mam kasy na weta czy papu napisała że przeleje mi za weta i przyśle odpowiednie jedzenie i... przez 3tyg cisza. 4-tego tyg odezwała się siostra laski że karma jedzie ale przyjechała dopiero po 10dniach /no i całe szczęście że znalazł się chętny na nią i zabrał w tempie natychmiast.Stówa doszła, za weta oczywiście :lol: ile co kosztuje to /chyba wszystkie wiemy/wszyscy/ tylko niesmak pozostał. A muszę dodać że worek karmy kóry przyjechał do mnie wtedy oddałam dziewczynie która wzieła 3 psy i też poniekąd została z nimi sama. Po 2 mc odezwała się do mnie laska upominając się o niego i miała do mnie mega pretensje że nie zapytałam czy mogę sobie nim dysponować.Oczywiście nie obyło się bez obgadania mnie na dogo i molosach.Cóż śmiać się czy płakać Hmmm:confused: Oto jest pytanie. I następnych kilka razy było całkiem podobnie. Beza z sochaczewa.Szkielet że szok, dzika .Nie umiał się załątwiać na dworzu a miał ok 2lat.Osoby przejęte jej losem nawet badania krwi jej nie zrobił tylko zbierały na nią kasę.Na końcu naszej znajomości dzwoniły do mnie z /pogruszkami / :lol: bo tego co wygadywały nazwać inaczej nie można. Całkiem nie dawno rozwaliła mnie też nie jaka Rybka z VIVY.Moja Aga załatwiła domki dla 2mikrusów.Rybka miała przywieźć psy ale zamiast tego, zrobiła jakiś mega młyn i w konsekwencji po psy pojechała Aga.Przywiozła zamiast sznaucera i pinczerka.Dwa mega agresywne i chore na KK staruszki, kóre nie poszły od razu do adopcji z przyczyn oczywistych.Musiałam je zaistalować u siebie w łazience i .... Sharpei-a, który do dziś koczuje u ciotki Agi ,bo jest nie adopcyjny.rzuca się na dzieci i na dzieńdoberek pogryzł wszystkich domowników.Wredek i Wredzioch zanlazły równych sobie opiekunów. Od tamtego czasu Rybka nie odbiera fona od nas. Homera z SOS, który żył u mnie przez 1,5roku/ był ciężko chorym psem, musiałam dzwigać po 2 operacjach do domu ,bo ktoś zapomniał że nie mam samochodu/ ciekawe że aż 4razy/ żadna taksówka nie chciała wziać psa śmierdzącego z kliniki. Raz udało mi się wybłagać koleżankę i jechałyśmy autem bez ubezpieczenia innej opcji nie było.Gdy Homer miał być położony na stół po raz ostatni ,to Germa po prostu nie odbierała ode mnie fona, a jak już odebrała po kilku godzinach to stwierdziła że zapomniała i ma grype i to co zwykle.czyli Blablabla ble ble. Po śmierci Homera, przyjechała Tosia z pseudo.Wyniszczona masakrycznie z nowotworami. Dałam Germie szanse na poprawienie się. Zawiozłam Tosię na operację wycięcia listwy, guzów. Pies był mega pocięty, bo operacja rozległa i... obcy ludzie mnie przywieźli z kliniki. Przy tym zostałam do tego stopnia olana że Germa nie zapłaciła przez kilka kolejnych mc za tą operacje więc z automatu Ja straciłam najpierw upust u weta , a po tem weta.Bo złośliwie policzył mnie podwójnie jak przyjechałam z moją psiunią. Zresztą z jednej strony dobrze, bo typa i tak nigdy nie lubiłam, ale że zatrudniał mega dobrych lekarzy to się trochę rozeźliłam.Poza tym po tej akcji stwierdziłam "Hmmme chyba ktoś tu się ze mną w ogóle nie liczy.:PROXY5:" Tosia znalazła mimo smutno rokującego stanu mega zajebongo dom. Dziewczyna wozi ją wypasioną bryką z drugą pozbawioną oka bokserka i leczy ma przyjaciela konia. Kilka dni wstecz się widziałyśmy.No i na końcu tej mojej opowieści został Bombat i tu postawię kropkę. Aaa bym zapomniała dopiero co się dowiedziałam że ratowany przeze mnie Tytus jest zabrany z interwencji Germy.Germa zabrała boksia czy boksie,a Tytusa i jego matkę zostawiła na głowie PdZ.Z tym że oni mają przepełnieniei psy na szybko trafiły do nienormalnych jak się okazało osób, i gdybym szczeniora nie zabrała, to by już nie żył.
  11. Słuchajcie tzn czytajcie Tytus pojechał:multi: Nikt u nich nie był ale... Podjechał tak wypasiony wóz że szok.Van-Merolek.Trochę mi się duże oczy zrobiły. Wysiadła nieduża fajna babeczka, bliźniaki /chłopak i dziewczynka i o zdziwienie:lol: chłopisko jak dąb czyli tata. Tytus ze strachu się posikał ,naszczekał i ogólnie był mega przerażony.Dzieci szalały zrobił się z tego masakryczny chaos. Facet z bazarku który ich do mnie przysłał to ojciec chrzestny jednego z dzieciaków.Mają pół bliźniaka wielki ogród i ogrodzony sad? Taki był chaos jak ona to mówiła że jakoś coś takiego mają.Zresztą sądząc po samochodzie na pewno.Pies im odszedł właściwie dopiero co.Znalazła go na przystanku autobusowym 17lat wstecz więc dla niej to była tragedia.O Tytku dowiedziała się w momencie jak zbierała się do schroniska żeby jakieś biedactwo przygarnąć.Przyszedł chrzestny ze sprawą do męża i od słowa do słowa...Spytałam że tak w ciemno nawet psa nie widziała/ a ona mówi że ufa chrzestnemu całkowicie ,bo oboje mają mega świra na punkcie zwierząt i jej było wszystko jedno jak ten pies ewentualnie wygląda.Wystarczyło że jej powiedział że się śmierci wywinął, że trzeba o niego szczególnie dbać itp I że jest rozpieszczony przeze mnie:loveu::diabloti:.I stwierdziła że go chce przygarnąć. Mąż mówi "wie pani co, ja to jestem na szarym końcu tej rodziny i to daleko za psami, ale z drugiej strony smutno bez psów i co zrobić, trzeba coś przygarnąć.Tytus będzie mieszkać w domu na kanapie:loveu: jak poprzednie dziabągi. Będzie wolno mu spać z dziećmi.Dzieciaki krzyczały że chcą żeby Tytus spał z nimi, a babeczka że ten co odszedł spał to i Tytek będzie:grins: :loveu: Zaskoczyła ich jego mądrość.Siad , łapki i to że sam się w szelki ubiera. Nie mam żadnych wątpliwości że to jest wymarzona rodzina dla niego. Normalnie cud. Sama jestem w szoku ,bo to jest coś takiego że tu nie mam żadny wątpliwości. Podjedzie do nich kumpela za kilka dni, zobaczyć jak te włości Tytkowe wyglądają. Kurde tych ludzi stać na kupno psa rasowego i to niejednego.Babka powiedziała że nigdy w życiu nie kupi psa.Za bardzo jej na sercu leży los porzucanych i maltretowanych zwierząt. Popłakałam się ,bo moję mięciusieństwo-przytulak pojechało ale tak miało być i to był już najwyższy czas na nowy dom. :bye: Jutro jak tylko wstaną zadzwonią do mnie jak on w nocy się zachowywał.Żeby wszystkie dziabągi takie domki znajdowały.
  12. :bigcool:Dziewczyny cuda się zdarzają.Zaraz przyjedzie do mnie Radom z rodzinąi nie widząc Tytka chca go od razu zabrać.Relacje po wizycie. I taka moja prośba.Bombat zaniemógł.Olbrzymi guz mu się zrobił / prawdopodobnie od czipa/ Jutro mam wizytę u chirurga i oczywiście prawie zero kasy.Może ktoś Bombe wspomoże kilkoma złotymi na weta.Foty na 26stronie. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/211835-Bombat-buldożek-francuski-prosi-o-pomoc%21%21%21?highlight=Bombat[/url]
  13. [IMG]http://i.imgur.com/LZpH5.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/kK8SL.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/LQKrJ.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/PZ3sA.jpg[/IMG] No kurde nie mogłam znowu fot wrzucić, dopiero z dużego kompa mi się udało.Nie wiem o co chodzi z tym moim laptopem że czasem mam z nim taki problem. Gula masakryczna.Bombat jest garbaty.Jutro jadę do chirurga.Zobaczymy czy go położy na stół i od razu wytnie tego guza.
  14. Ludzie z warszawy wzieli sobie innego psa.Trudno, zostaje Radom.
  15. No i mamy mega stan zapalny, przy tym gardło zaczerwienione.Wetka powiedziała że gardło przy tej guli to pewnie z powodu osłabienia organizmu. Pod nóż idzie jak najszybciej. Na teraz antybiotyk na5 dni ale we wtorek idziemy do Czajki żeby podjął decyzje, czy już we wtorek go ciąć, czy czekamy aż antybiotyk mocniej zadziała.Dziś dostał przeciwzapalne i antybiotyki, jak i antybiotyki do domu. Andrzej sie śmieje że on dziś z garbem/dosłownie/ i tym swoim pycholem jak kłazi modo wygląda.Zapłaciłam 50zł ale musiałam wziąć też płyn do uszu.Tu już na kreske ,bo sie tak zdenerwowałam że poleciałam do weta bez portfela.Dobrze że zawsze chowam sobie jakąś kase do kieszeni. Zabieg z leczeniem ma kosztować ok 300 zł.Ale dopiero Czajka we wtorek określi dokładnie kwotę zabiegu.Wetka poradziła usunąć wykwit koło nosa i chyba trzeba będzie mu usunąć zęba. Zaglądając Bombie do pychola stwierdziła że jeden ząb jej bardzo źle wygląda ale to dopiero na stole będzie można dokładnie określić, bo Bombek jak zwykle dał wetce popalić.I gdyby ni facet który przyszedł z kotem na wizytę, to mogło by się znowu skończyć lataniem po ścianach.A co najzabawniejsze, to ona się tak na nas patrzy,patrzy i mówi on tu już u nas był"? I nawet nie zdążyłam jej odpowiedzieć jak Bomb do niej wyskoczył z tymi swoimi krzywulcami w paszczy a ona, tak już go sobie przypomniałam((: Dziewczyny i chłopaki Bomba jest w potrzebie i może tylko swoje ciocie prosić o pomoc w następnym leczeniu. Zostało mi po zakupie karmy 150zł, dziś wydałam ok90 zł więc mamy na leczenie jakieś 60zł. Faty wrzucę jak tylko do domu wrócę. Trochę się odstresowałam po wizycie u weta, ale mimo to się denerwuje.Bombek jest tak wymaltretowany chorobami że znowu mu organizm osłabnie.Mam tylko nadzieję że to zaszczepienie go uchroni przed poważniejszymi stanami.
  16. Jadę do weta. Bombat źle się czuje, gula urosła i to strasznie,chyba podeszłą ropą.Wyglada jak garbek.Masakra jakaś.
  17. Bo jak czip raz zamienił się w guza to znaczy że organizm traktuje czipa jak obce ciało i chce się go pozbyć, i taka sytuacja może się powtórzyć.Nie będę ryzykować jego zdrowia.
  18. [quote name='Agucha']Dawno był czipowany? czasem czip lubi się owrzodzić... nie da się go odczytać i jest do wymiany. Może to tylko to? Będzie dobrze![/QUOTE] W zeszłym roku jak tylko do schronu trafił. czipa odczytać się nie da, o guli już wcześniej pisałam .Urosła i tyle.Teraz jednak wyraźnie rośnie i go boli.Trzeba to wyciąć i niestety nie będzie można go zaczipować po raz 2-gi.Trudno będzie tylko z adresatką brykał.Żeby się tam coś gorszego nie zrobiło.
  19. Nie czekam na moją wetkę. Chirurg Czajka ma we wtorek dyżur i to na popołudnie więc w tempie natychmiast zabieram Bombe do niego.Guz go boli od strony głowy więc nie ma na co czekać.Teraz to już się mega zdenerwowałam o jego zdrowie.Coś czuję że się stan zapalny zrobił i dlatego się powiększa .Oby i oby niezezłośliwiał.Ja to też mądra i zapobiegliwa jestem kurdwa powinnam przy przepuklinie kazać go wyciąć, choć weci byli innego zdania.:shake:
  20. [quote name='Asiaczek']A co to Radom gorszy...? Jak będzie dobry dome, to.... Witamy Tytka w Radomiu:) Będziesz miała jakieś info z tego domka z Radomia? Pzdr.[/QUOTE] Asiaczek Radom czy Wólka , to nie ma znaczenia, oby ludzie byli odpowiedzialni i prawdziwie kochali zwierzęta.Mam osoby które mi Radom dla Tytkowskiego sprawdzą((: Polecił ich facet sprzedajacy warzywa i kiełbalony na targu koło mnie.Jest mega psiarzem i nawet sam myślał żeby Tytka wziąć ,bo jak go zobaczył i poprzytulal ,to normalnie oszalał ((: Sam ma 4psy. 3 mieszkają w domu, czwarty to malamut i temu w domu gorąco, przy tym ma hektary do brykania i siedzi na zewnątrz. Kocha psy i konie.Osoba która jest chętna na Tytusa to jakaś jego przyszywana rodzina?? Może coś źle zrozumiałam.Jeździ do wawy i ma do mnie dzwonić i się umówić na spotkanie.Poleca ją /ich bo to rodzina z dziećmi 6letnie bliźniaki/ bo mają podobno świra na punkcie psów i właśnie odszedł im drugi pies.Mieli 2.Suka miała raka, pies nie poradził sobie z babeszą.Chyba, bo podobno wet do końca nie był pewien co mu jest.Hmmm
  21. Wiecie co kurde, rośnie guz na czipie.Andrzej mi dziś zwrócił uwagę że ta gula co jest między łopatkami jest coraz większa.I to teraz mu się powiększyła jak ten syf koło nosa się pojawił.Podejdę do wetki ale dopiero po poniedziałku ,bo jej nie ma chyba do 18-tego.Pogadam i raczej umawiam się na wizytę u czajki.Gula jak leży zrobiła się widoczna i dosłownie urosła teraz.Kurde może to trochę tak że schudł i gula się uwidoczniła ale macałam i brałam w palce i to coś się znacznie powiększyło na bank.Cóż młodszy nie jest, ale się z lekka zmartwiłam._:
  22. Kochane moje mięciusieństwo-przytulak ((: Dzwoniła kumpela.Ludzie mieszkający pod wawą chca aby pies mieszkał raczej na zewnątrz.Mają dom i miejsce w nim na kilka psów.Więc niech spadają.Nie dam Tytkowskiego do budy czy garażu.A co najgorsze to baba mówi że gdyby to był york to mógłby i spać na kanapie, a tak to wiadomo.Co za mental, nie cierpię takich ludzi.Tym bardziej że zaznaczm dużymi literami, szukając miejsca dla niego i kochających ludzi,że pies ma miszkać w domu. Za to mam jeszcze jednych chętnych ale chyba z Radomia.Zobaczymy.
  23. Taki lajf(: Bierzesz biedactwo, ratujesz i trzeba mu znaleźć innych kochających ludzi.Zawsze jest ciut ciężko ,bo zawsze są jakieś obawy. Przechodzą jak widzisz że pies mega dobrze trafił. Tytek jako 25kg półroczny młodzieniec ((: musi trafić na czubsonów podobnych do mnie.Wtedy będzie szczęśliwy. Mam pochowane jego mleczne zęby:loveu::loveu: ewa -gonzales. On cos ma z tych ras tylko ten pychol taki wilczy, ale mu się podgardle robi no i ma mega dużo skóry.Jak się go złapie to jest taki zapas ze szok. Chodzi jak typowy molos, ciężko i widać że cholera rośnie((:
  24. Kocham tego stwora.Jest tak uroczy, tak niesamowicie uczuciowy że szok(: Naznosi skarpet na posłanie, Ja mu je zabieram , a on sie tak patrzy, patrzy, robi zeza i za moment idzie i z powrotem z nimi bryka niestrudzony.Pakuje się na kolanka, kłądzie obok jak zasypiam i wsadza ten swój pychol pod pachę albo podbija ręce i tak sobi dżemie(:Mega kochany.A Bomba czołg tylko łypie ((: Do ludzi z wawy dopiero w poniedziałek albo wtorek mogę podjechać. Za to jutro koleżanka ma podjechać do ludzi za miasto.
  25. [IMG]http://i.imgur.com/bjKON.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/ERROb.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...