-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
Podaj namiary na wetkę, gdzie przyjmuje? Tak naprawdę z wetami to jestem cały czas w kontakcie, znajomymi i nie tylko, w lecznicach jestem prawie codziennie ;) Sukę widziały już tabuny lekarzy, łącznie ze specjalistami od dermatologii ze świetną opinią i moimi zaprzyjaźnionymi magikami, którym bezgranicznie ufam. Myślę jeszcze, czy się nie przejechać do Wrocławia. Przypadek beznadziejny. O testach od wczoraj rozmawiałam już z pięcioma lekarzami z różnych miejsc. Tutaj zależy mi na opinii właścicieli, czy im się takie testy sprawdziły w codziennym życiu z psem i jak to w praktyce wyglądało, bo ze strony lekarzy zdania są mocno podzielone. Pytam tak od strony zwykłego zjadacza chleba, czy warto. Ta Farmina z tego co zaobserwowałam jest całkiem smaczna, ma też moim zdaniem najlepszy skład ze wszystkich leczniczych hypoalergicznych, tylko młoda dostaje ją już około pół roku, gdy nie może nawet skubnąć niczego innego wtedy jej się nudzi. Ona w ogóle za suchymi nie przepada, to nie jest żarłoczny pies. Gdybym miała chociaż jedną karmę na zmianę, żeby dać co kilka dni, nie byłoby problemu. Albo gdyby to nie był młody aktywny pies w treningu, wtedy by wystarczyło to co zjada. Dlatego szukam i co jakiś czas próbuję.
-
Wprowadzaj tego konia stopniowo, ja bym najpierw dosłownie łyżeczkę karmy mieszała z dotychczasowym gotowanym. No i nie wiem czy nie jest za wcześnie na zmiany, może jak jest dobrze to daj mu kilka tygodni na obecnej diecie, po takich historiach niech się zregeneruje. Puchy, które znalazłam tanie nie są, ale wyglądają ciekawie: Lucky's Black Label Healthy Doggie Wolfs Diet MARP różne smaki, koń też jest Moja już się nie okalecza, wróciłyśmy do Farminy. Trzeci dzień i właśnie odmówiła posiłku. Czyli nie wygryza się, ale teraz będzie chudła i zaraz znowu jej żebra i biodra wyjdą. Ehhh.... Jaka jest skuteczność tych testów alergicznych w praktyce? I czy ktoś mi może wytłumaczyć, co oni właściwie badają i na jakiej zasadzie? Nic mi o tym nie wiadomo, żebym miała jakieś alergie. Dlatego nie ogarniam, że organizm sam sobie może taką krzywdę robić...
-
Do Hiszpanii wysyłają, współpracują z firmą Alergovet. A Idexx też chyba gdzieś dalej przesyła.
-
Od wetów, ale chyba mieli na myśli kontaktową i wziewną, tak mi się wydaje. A ten VETLAB? To też gdzieś za granicę chyba wysyłają. Są tańsi, ale przede wszystkim zestaw alergenów mi trochę bardziej pasuje, bo te 30-40 zł w tę czy inną stronę to przy takiej kwocie i tak mała różnica.
-
dcz tak przy okazji wklejonych przez Ciebie artykułów, polecam produkty Geulincx, są drogie, ale świetnie się sprawdzają u mojej suki. Płyn do uszu Otodine ratuje nas przed kolejnymi antybiotykami i stanami zapalnymi, a szampon Leniderm łagodzi swędzenie, nie uczula ani nie podrażnia. Przynajmniej mojego alergika. Widziałam te puchy z koniną, daj znać jak się sprawdziły. Jakbyś chciała, to wyszperałam jeszcze kilka fajnych puszek z konia. Co do testów, to już wszystko wiem. Znalazłam jeszcze trzecie laboratorium, które to robi, VetLab na Gagarina. Wszystkie trzy mają trochę inne zestawy testowanych substancji, różnią się ceną, nie wiem jak z jakością i skutecznością. Mam zamiar się zdecydować, bo już doszłam do ściany i nie mam innego pomysłu. Może ktoś ma jakieś doświadczenia? Aha, i jeszcze się dowiedziałam, że najbardziej miarodajne są testy skórne. Ktoś coś o nich wie? I czy się robi alergeny pokarmowe testami skórnymi?
-
Dobra, jutro dowiem się dokładnie ile mnie będą kosztować te testy z krwi, może coś się zmieniło. Tylko nie wiem, czy robić tylko ten Sensitest pokarmowy, czy przesiewowy ogólny uwzględniający pyłki, roztocza, owady też. Chodzi mi o te wykonywane w Laboklinie, do których dcz wyżej dała linka. W artykułach się chwalą, że mają 80% skuteczności, tzn. jak będę karmiła tylko tym, co wyjdzie ujemnie w testach, to mam 80% szans na psa nie wyglądającego jak zombie.
-
Hypoallergenic ma składniki, które podejrzewam o najgorsze reakcje, m.in. soję, która mi prawie psa wykończyła, więc się trochę boję. Już prędzej tego Anallergenica spróbuję na początek. Ja tak właśnie robię, pies jest na weterynaryjnej Farminie UltraHypo kilka tygodni co najmniej i jak jest względnie dobrze, nie ma wysypki, rany się zagoją itd. testuję kolejne mięso. Zanim odkryłam tę karmę nie mogłam tak robić, bo po prostu po wszystkim cały czas były reakcje, ale teraz od ponad pół roku robię już takie "książkowe" próby. I nadal niczego nie znalazłam, a jak pisałam, samej UltraHypo dawać nie mogę, bo pies długo nie pociągnie, chudnie i marnieje w oczach. Potrzebuję przynajmniej jeszcze dwóch karm suchych/mokrych lub składników typu mięso/ryby/ser żeby urozmaicać dietę. Boję się, że np. na UltraHypo się uczuli, albo zniknie z rynku i zostanę na lodzie, nie będę mogła sprawdzać, bo jak piszesz pies będzie cały czas w fatalnym stanie, już tak miałam na początku. Dlatego nadal szukam. Testy z krwi jak pisałam znam, wiem ile kosztują, będę musiała uzbierać kasę i je zrobić. Jednak wielu weterynarzy mówiło mi, że jeśli chodzi o alergie pokarmowe to one są mało wiarygodne. No i właściwie nie wiem co mi z tego przyjdzie, wydam kupę kasy i dowiem się to, co już wiem, czyli że suka ma alergię pokarmową na większość składników :P Ale może wyłuskają te testy coś, co może jeść, a czego jeszcze nie sprawdziłam. Np. ryby zamierzałam sprawdzać w następnej kolejności, po przerobieniu wszystkich dostępnych mięs. Idzie to powoli, bo właśnie na każdy składnik potrzebuję ok. 2 miesięcy.
-
Drób i wieprzowinę gotowałam. Ptaki z ryżem, wieprza samego. Wołowinę i teraz królika dawałam na surowo. Reakcje trochę się od siebie różnią, ale jest tak samo źle. Królika teraz dałam na surowo, bo na tym prawie nie ma mięsa, więc zjadła w całości. Gotowanych kości bym nie mogła dać. Spróbuję może jeszcze w przyszłości gotować, tego jelenia na przykład.
-
Jeszcze nie wiem czy wierzę w ten biorezonans. Dostałam w rozpisce, że może jeść królika i mam właśnie tego efekt, nie śpię po nocach, a pies poraniony. Chyba, że się uczuliła tak szybko, podobno jest to możliwe. Tzn. może jakbym teraz pojechała na biorezonans, to już by wyszło, że nie może królika :P Nie ma jakichś innych metod odczulania? RC jedyny jaki nam poleciła poprzednia dermatolog (nie ta od biorezonansu) to Anallergenic. Najdroższy RC chyba, heh. Miałam go spróbować, ale najpierw postawiłam na tańszą Farminę i było ok. Może rzeczywiście spróbuję, przynajmniej na zmianę z obecną żeby podawać. Tylko spójrz na skład Anallergenica, to jest ta sławna karma z piór, jakoś nie wierzę, że odżywi mi psa w zimowym treningu... Aha, wychodzi jeszcze niebawem albo już jest Trovet zrobiony z owadów, chyba much. W razie czego jeszcze to mogę spróbować...
-
Dorwałam przypadkiem gulaszowe z jelenia, ale muszę zamrozić i dać jej za jakieś dwa miesiące najwcześniej, o ile w ogóle się odważę. Królik nam tak namieszał, że teraz poszło lawinowo, właśnie przed chwilą wyjęłam bagno z uszu, pies oprócz ogona ma pogryzione też pachwiny i brzuch. Drapie się po całym ciele jak wariatka. Chyba skończy się podaniem sterydów, bo nie wyprowadzę jej z tego :( Ja wiem, najłatwiej by było dawać tylko suchą karmę. Ale mam tylko jedną (Farmina UltraHypo), która w miarę nie uczula. Nie mam nawet pomysłu jak szukać innej. Po pierwsze, może się na tą Farminę uczulić w każdej chwili i wtedy kaplica. Po drugie, pies nie chce już jej jeść, leci z wagi, ostatnio schudła 2,5 kg, mizernie wygląda na tej karmie, ma kiepską sierść i w ogóle taki zabiedzony piesek. Ale przynajmniej nie poraniony. Tak nie może być, pies jest w treningu, teraz zimą będzie potrzebowała jeszcze więcej energii, potrzebujemy też czegoś na smakołyki, bo mimo że się staramy nie wszystko można zrobić na zabawki. Zagłodzę psa, jeżeli nie znajdę chociaż kilku wartościowych składników do podania, np. mięsa, ryby, sera białego, wysokoenergetycznej karmy. Od razu uprzedzę, to jest bardzo, bardzo energiczna suka, rezygnacja ze szkolenia nic nie da, wtedy po prostu rozniesie mi mieszkanie, zajmie się jeszcze większą auto- i ogólną destrukcją, a jedzenia nadal będzie potrzebować porządnego. dcz Jakim odczulaniu? Jak to się robi? I na ile wystarcza?
-
No i mamy ropiejącą paskudną ranę na wierzchu ogona, w połowie długości. Sierść wyrwana. Wysypka na brzuchu i przepełnione gruczoły. To by było na tyle królika. Został nam tylko jeleń i sarna do sprawdzenia, ale nie robię już sobie nadziei. Mam psa, który nie może jeść mięsa, wspaniale.
-
Nie wiem. Pojęcia nie mam. Wczoraj na króliku moja suka przespała cały dzień, cieszyłam się, ale dzisiaj ogon i tyłek skubnięte do krwi. Oszaleć można. Jeszcze trochę i wsadzę ją na sterydy, chociaż podobno na pokarmówki średnio działają. Miała zresztą próbę dawno temu, nie zadziałało w małej dawce. Mam podejrzenie, że dermatolog w innej lecznicy podała jakąś uderzeniową dawkę i wtedy zadziałała, ale lekarz nie chce się przyznać co jej zaaplikował... Albo będę karmić jakąś najbardziej syfną marketówką. Na to samo wyjdzie. Co jej nie zabije to ją wzmocni. Wygryzie się do zera albo przejdzie :P
-
Nic, żadnych wypełniaczy, sama surowizna. Ona jest uczulona np. na marchew i ziemniaki, więc wypełniaczy nie daję, zbyt ryzykowne. Jak rano nie mam czasu to sypnę karmy UltraHypo, na którą nie jest uczulona (to do tej pory jedyna rzecz, bo nawet nie sucha karma, o której wiem, że nie wywołuje objawów). Edit: Nawet żadnych suplementów, heh. dcz: nie mam pojęcia jak z tymi badaniami, moja poprzednia suka kreonu nie brała. Badania z krwi trzustkowe robiłam i wyszły ok, a ostre stany zapalne trzustki miała. Tylko testu kliszowego nie robiłam. Trzustka jest mega ciężka do diagnozowania. Dopiero najlepszy wet od usg dopatrzył się małych śladów, a tak naprawdę podczas operacji chirurg mi naocznie stwierdził zmienioną trzustkę. Też minimalnie, jak to określił, miała kropki ;) A objawy chorobowe suni typowo trzustkowe i postępowanie przy ratowaniu życia przy zaostrzonym stanie dawało efekt, więc to jednak trzustka.
-
Ja to daję surowe w całości wszystko. Wątróbkę pierwszy raz widziałam króliczą, wzięłam dla eksperymentu. Zeżarła wczoraj 250g z łopatką, dzisiaj dokończy i tyle na razie wątróbki. Przyda jej się, po tylu miesiącach na jałowych sucharkach. Ona problemów trawiennych (tfu tfu, odpukać) nie ma, mam nadzieję, że sobie z tym poradzi. Aspol do mnie nie przemawia, dostawa z tak daleka surowizny to moim zdaniem ryzyko, a jedyna ich lodówka w Warszawie jaką znalazłam pozostawia wiele do życzenia. Zamawiałam dla innych psów regularnie Primex, jak ten królik przejdzie, to docelowo będzie pewnie to. Tylko jak zaczynam sprawdzać jakieś mięso, to kupuję w całości, nie zmielone, żeby mieć pewność, że na 100% tylko i wyłącznie królika daję ;)
-
Dobra, testujemy królika. Dzień drugi, małpa się drapie. Nie odpuszczę, kupiłam trzy kilo łopatek i pół wątróbki, musi to zeżreć. Jak ją królik uczuli, co podobno się nie zdarza, daje się go dzieciom i w ogóle, to ja już nie wiem co. Będę miała psiego wegetarianina.
-
Myślałam o tym. Gdzie ubezpieczyłaś?
-
Ja wiem, że teraz masz taki problem jak ja, czyli nie masz co podać psu, ale tylko chciałam wspomnieć, że jeżeli znajdziesz coś, po czym nie będzie tragedii, to warto podawać tylko i wyłącznie to przez co najmniej kilka tygodni. Psy z wrażliwym układem pokarmowym ciężko przyjmują nowości i długo przyzwyczajają się do nowej karmy, może być tak, że po kilku tygodniach układ trawienny by się dostosował i byłoby całkiem ok. Częste zmiany pożywienia i kombinacje u psów ze skłonnością do biegunek to strzał w kolano.
-
Pojęcia nie mam, na logikę to niskotłuszczowo i bez wdymających/fermentujących składników. Chyba nie pozostaje nic innego jak próbować. Pisałaś, że na zestawie wołowina/marchew/ryż jest nieźle, może przy tym zostań na stałe? Dla przykładu z moją trzustkową sunią też przeszłam niezłe cyrki. Po pierwszych przypadkach ostrego zapalenia trzustki wiadomo było, że trzeba rozpocząć dietę. Do tego suka zjadła mi plastikową miseczkę tnąc sobie jelita na całej długości i uszkadzając żołądek, była otwierana. Później doszły dwa pełne skręty żołądka, oczywiście operowane, więc już na sukę chuchałam i dmuchałam. Wiek sędziwy, kilkanaście lat. Przeszłyśmy diety intestinal wszystkich firm, mokre, suche, gotowane, cuda wianki. Okazało się, że moja suka nie trawi m.in. ryżu. Nikt by na to nie wpadł, bo zawsze przy problemach żołądkowo-jelitowych wszyscy polecają ryż. Jest on też w składzie wszelkich karm dla wrażliwców. Doszło do tego, że ryż zwracała w zupełnie niestrawionej postaci. W późniejszym okresie nie przyswajała już niczego pochodzenia roślinnego. Do tego dieta niskotłuszczowa. Problemy się skończyły w momencie, gdy przeszła na surowe mięso mielone z kośćmi, bez żadnych dodatków oprócz wspomnianego Amyladolu, czyli enzymów. Niezmielonego nie miałam jak spróbować, pies starszy i bezzębny. Sunia odeszła w tym miesiącu na nowotwór, zupełnie bez związku z trzustką/układem trawiennym.
-
Usłyszałam, że jednorazowo można odczulić max. 3 alergeny. I że wystarczy nam odczulić ziemniaka i np. kurę, to będzie ok, bo teraz po prostu ciężko skomponować dietę z dostępnych składników. Nikt nie mówił o odczulaniu wszystkiego. A tak poza tym ja o odczulaniu na razie nie myślę. Chcę sprawdzić, czy w ogóle obecne zalecenia się sprawdzą. Jeżeli wszystko się sprawdzi co do joty, to po pierwsze, będę w ciężkim szoku, bo mój mózg nie ogarnia jak to w ogóle może działać. Po drugie nad odczulaniem zacznę myśleć dopiero jeżeli utrzymanie właściwej diety będzie bardzo uciążliwe. Szukałam informacji o biorezonansie, jakichś badań, opracowań, czegokolwiek. Najbardziej spodobały mi się rady, żeby po takiej sesji od razu umawiać się z egzorcystą, bo to narzędzie szatana jest. Nawet podobno można się doszukać znaków diabła na maszynie :P
-
Chodzi o te jesienne, opadłe z drzew. Rozwijają się w nich grzyby, roztocza i inne drobnoustroje, które wywołują reakcję. Pies od kilku tygodni chodzi z zapuchniętymi oczami. Nie pytaj mnie o opinię, piszę co usłyszałam ;)
-
Dokładnie, sprawdzić oznakowanie kilku milionów psów w kraju to nie lada wyczyn. Tym bardziej, że posiadacz takiego "nielegalnego" psa może wtedy unikać wizyt u weterynarza i obowiązkowych szczepień, wtedy powstanie nowy problem. Do tego egzekwowanie opłat i podatków oraz wiele innych kwestii technicznych. Np. jak udowodnisz komuś, że jego suka jest niewysterylizowana? Każda będzie miała badanie usg? Przydałyby się takie zmiany, tylko potrzeba burzy mądrych głów jak to z sensem wcielić w życie, żeby efektem nie była wielka fala porzuconych psów.
-
O wodzie nie mówiła. Generalnie wymieniła to, o czym już wiedziałam, że mojemu psu nie służy. Karmę dobrała też taką, jaką może jeść, bo sama to odkryłam wcześniej. Więc pod tym względem nie mam zastrzeżeń. Dlatego spróbuję składników, które wymieniła jako nie wywołujące reakcji, nie mam nic do stracenia. Wczoraj psu mojej koleżanki wyszło, że jest uczulony na liście :P Ale ona tam chodzi od lat i jak dotąd wszystko się sprawdza, wcześniej nikt sobie nie radził, bo też silna alergia na mnóstwo rzeczy. Zobaczymy, dla mnie ważne jest, że mam wskazówki co do tego, jakie składniki teraz sprawdzać. To mnie podnosi na duchu, bo wcześniej po tylu porażkach już nie wiedziałam czego próbować. Czy sprawdzać od nowa mięsa, czy np. wstawić ją na sam ryż, czy szukać jakichś wymyślnych przepiórek i kangurów.
-
Nie miałam psa z SIBO, jedyne co mi się kołacze, że bada się poziom witaminy B12 i leczy metronidazolem, ale to pewnie wiesz. Skąd jesteś, bo nie pamiętam, łatwiej będzie weta polecić?
-
Dokładnie, priorytetem powinno być to w jaki sposób dt zajmuje się psem, co może mu zaoferować, jakimi warunkami dysponuje, ile czasu mu poświęca i czy ma doświadczenie np. w prowadzeniu psów z problemami. A czy to legalny hotel, płatne czy bezpłatne dt to jest tylko i wyłącznie kwestia umowy między osobą wydającą psa a opiekunem. Znam dt, gdzie kasa z płatnych tymczasów jest przeznaczana na karmę, leczenie i utrzymanie bezpłatnych, dzięki temu taka osoba może pomóc większej ilości zwierzaków. Dla siebie nic nie bierze. Też źle?
-
Moja poprzednia sunia nie miała ZNT tylko ostre stany zapalne trzustki. Dlatego kreonu nie dawaliśmy. Obejrzyjcie sobie ten Amyladol, nam pomógł, jest tani. Ja się przed tym biorezonansem wzbraniałam, bo nie wierzę w takie rzeczy. Ale doszłam do ściany, to ostatni krok przed mega drogimi testami z krwi. Zobaczymy, za wcześnie żebym wystawiła opinię czy to jest coś warte, na razie będę się trzymać twardo zaleceń skoro już się zdecydowałam i zapłaciłam. Wiecie co, przekichane mamy z tymi psami :(