Jump to content
Dogomania

Kuna

Members
  • Posts

    1995
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kuna

  1. Ano właśnie, jeszcze ograniczenie transferu...:placz: A "mój" bardziej czy mniej w typie? Pytam, bo specjalistą nie jestem, ale wydaje mi się, że to wypisz wymaluj bokser, ale pojawiły się głosy, że dogowaty.
  2. Będziecie mogły tego dopilnować? Ja nie dość, że po prostu nie mam czasu... to jeszcze mam tylko blue connect, a to oznacza, że net chodzi mi jak "krew z nosa":angryy: Czasami chcę cos napisać, ale strona tak długo mi się ładuje, że w koncu rezygnuję:roll: Jednym słowem mobilna internetowo za bardzo nie jestem.
  3. Dziewczyny, bardzo dziękuję:loveu:
  4. Długo mnie tu nie było... wyjazd, szpital w domu (4 psy po kastracji i TZ unieruchomiony na jakis czas), nowy tymczasowicz, którego nikt nie szuka... No właśnie... znalazłam boksera, piękny, młody i miły. Zamieściłam ogłoszenia, zrobiłam wątej na DGM, jest ogłoszony na stronach fundacji pomagającym bokserom... a właściciela nie ma!! nikt go nie szuka!! A Bartek? Bartek szuka Vizy od samego początku nieprzerwanie i z takim samym zapałem, choc pewnie coraz mniejszą nadzieją. Pomagają Mu ludzie, których w większości nawet nie zna, ale robia to, bo mają wyobraźnię i wiedzą, że coś takiego może się każdemu przytrafić, nie oceniają, robią to, co w takiej chwili jest najbardziej potrzebne. Jak czytam ile zrobiłyście, bo to przeważnie kobiety, to mam łzy wzruszenia w oczach i ciepełko w okolicach klatki piersiowej:loveu: Ale dlaczego zawsze musi znaleźć się ktoś, kto MUSI wsadzić szpilkę?? dowalić, dokopać... NIe da się normalnie? z jakąś wyrozumiałością? i właśnie, tak!, właśnie ze współczuciem?? Nie można współczuć, bo nie przypiął suki smyczą do kratki??:crazyeye: w szoku jestem jak czytam te wypowiedzi:shake: A teraz gwoli kilku wyjasnień... Viza jako maluch była jednym z fajnieszych szczeniaków w miocie, a generalnie psy z tego miotu są fajne. Znam jej rodziców, to psy o swietnej psychice, zachowanych cechach uzytkowych (tych zresztą Vizie tez odmówic nie można) i eksterierze bez zarzutu, o co możnaby się do wielu hodowców przyczepić... Niestety hodowczyni Visy zachorowała na raka i nie mogła od któregoś momentu zajmować się właściwą socjalizacją szczeniaków. Nie będę się na ten temat rozpisywać, bo jest inny wątek, w dużej mierze zresztą "olany" przez miłośników psów, dotyczacy tej sprawy... W kazdym razie, ponieważ Viza do Bartka trafiła już jako chyba 7 albo 9-miesięczna suka, czas na socjalizację został w duzym stopniu zaprzepaszczony. Bartek robił duzo, aby to zmienić i być może udałoby się, gdyby nie ten wypadek. Co do krycia jej... Znam wiele przypadków, gdy suka nabierała pewności siebie, po szczeniakach. Mówimy o sukach, których bojaźliwość to cecha nabyta, a taka jest Viza. Czasami szczeniaki działają jak terapia, aczkolwiek nie twierdzę, że własnie te dlatego się urodziły, natomiast nie zgadzam się na piętnowanie Go za to! Dlaczego tu na dogomanii większość wątków wyglada tak, że część ludzi się angazuje w pomoc, a druga w atak? jaki to ma sens? i jaki wymierny efekt przyniesie w poszukiwaniach Vizy?? brązowa, znasz psy STORAT-u? ja znam suki, które w cieczce, pomimo, że są w momencie do krycia nie odejdą od nogi przewodnika, choc nie są na smyczy. Znam psy, które spuszczone nie podejdą do suki w cieczce... wszystko zalezy od szkolenia.. nie ja wprawdzie napisałam cytowany przez Ciebie tekst, ale nie wpadałabym w takie oburzenie. Jest wiele rzeczy, o jakich nie mamy pojecia...
  5. Gdy znalazłam Nadira i przywiozłam go do domu, mojemu wściekłemu TZ powiedziałam [I]"Wojtuś, przeciez to młody, śliczny i sympatyczny bokser, nawet jeżeli nikt go nie szuka, to szybciutko znajdziemy mu dom:lol:"[/I] [I]...[/I]to juz 23 dzień i nikt nawet nie jest nim zainteresowany:shake: Jestem trochę podłamana... za 2-3 tygodnie tu, na Podlasiu, bedzie juz zimno i kojec z budą dla boksera nie wystarczy:roll: Do domu go nie wezmę, bo mam w nim dwa psy i dwa koty. Jeden z psów w domu Nadira nie toleruje, a Nadir nie toleruje kotów :| POza tym możecie mi wierzyc albo nie, ale teraz jak TZ prawie sie nie porusza obrobić 35 psów, 3 konie, 2 koty i wspomnianego TZ-a jest bardzo wyczerpujące:roll: Błagam:modla:pomóżcie mi jak najszybciej znaleźć mu dom!!!!!:placz:
  6. [quote name='Soema']Jesteśmy Kochana.. ale to co się ostatnio dzieje to koszmar. Non stop nowe boksery, wyrzucane, katowane, oddawane.. Nie wiem, co tym ludziom odbija ostatnio :-( Nadir potrzebuje konsekwentnego człowieka, bo niestety boksie kochane, ale i mają charakterki..[/quote] To prawda, mnie tylko raz spróbował złapać za nogawkę, w pierwszy dzień i nigdy więcej tego nie powtórzył. Generalnie, jeżeli chodzi o moje z nim kontakty, to uważam, że pies jest fantastyczny, pojętny i przemiły, po prostu przy dzieciakach trzeba z nim uważać. Chyba dom najlepszy byłby z tylko dorosłymi...
  7. Całe szczęście, że ten strach nie przeniósł się na inne psy. Jeszcze tego samego dnia biegali z hasiorami, czesali grenlandy i malamuty:lol:, ale Nadira wiecej wyprowadzać nie będą... no cóż, będzie chłopak musiał dłużej trzymać...
  8. Niestety, nikt nie zadzwonił:-( A Nadir wczoraj pokazał się z nienajlepszej strony... Poprosiłam dzieciaki, które przychodzą biegac z naszymi psami, aby wyszły z nim na spacer, Nadir w trakcie spaceru, na szczęście pod samym domem, zaczął szarpać jednego z chłopców za nogawkę spodni. Tak się przy tym napalił, ze niestety złapał go 2 razy za nogę, nic poważnego się nie stało, ale chłopak się wystraszył i rozpłakał, a noga jest podrapana i posiniaczona... słowem nieciekawie:roll: Wiem, że nie chciał mu krzywdy zrobić, po prostu zbytnio się pobudził, jak to bokser, ale to oznacza, że zaufać mu nie można i z dziećmi zostawić nawet na 5 minut. Chłopcy mają po 13 lat, przychodzili od półtora tygodnia codziennie, gdy byłam w pracy wyprowadzać Nadira, bo mój TZ porusza się o kulach... i tak mu wczoraj odwaliło...
  9. Czekam, czekam:multi:, narazie nikt nie dzwonił, ale jestem pełna nadziei:lol:
  10. No właśnie hooopa do góry!!!!!!! Nikt Nadira nie chce, nikt sie nie interesuje, a chłodne dni się zbliżają:shake:. Fafik nie chce go wpuszczać do domu, na spacerach biega wokól nas i oszczekuje, ale nie robi krzywdy, dom zaś to jego teren i jest problem... Nadir musi znaleźć dom zanim zrobi się zimno, przy jego futerku nawet ocieplana buda nie pomoże:-(
  11. [B]Iza i Avanti[/B], bardzo dziękuję:lol:. W takim razie mamy ogłoszenie na Białystok on-line, allegro, wątki na dogomanii i BwP, jest na SOS bokserom, w Kurierze Porannym oraz są rozwieszone plakaty z kolorowym zdjęciem w okolicy. Pozostaje nam trzymac kciuki, że jak najszybciej znajdziemy mu wspaniały dom!!
  12. :lol:a my juz po kastracji. Nadir zniósł zabieg bardzo dobrze, zanim Wetka wykastrowała moją sucz doszedł do siebie i udał się do magazynku, gdzie zaczął wyżerać karmę dla szczeniąt:diabloti:. Oczywiscie szybko został powstrzymany, teraz sobie dochodzi na spokojnie do siebie. Chipa nie miał, ale już ma:cool3:, a allegro zrobiła mu juz koleżanka - jest to aukcja numer 729135770. Będzie tez ogłoszenie w Kurierze Porannym. Co jeszcze mozna zrobić? Acha, bo tak sobie czasami planuję, że coś napiszę, a potem zapominam... Nadir goni koty, wszelki drób i inne zwierzeta domowe, na wieś raczej się nie nadaje...
  13. [quote name='giselle4']ok Kuna,wiesz lepiej ale bedę pisac 1-2 latka ok;) na 2 lata mi nie wyglada:p[/quote] No, w zasadzie mi też nie wygląda... dopóki nie zajrze mu w zęby. PO dokładniejszym obejrzeniu stwierdzam, że ma starte zarówno listki siekaczy jak i łamacze. Nie wiem, moze lubi nosic kamienie albo grył ogrodzenie... ale u mnie tego nie robi, więc trudno tak zakładać:roll: A moze błędy żywieniowe sprawiły, że nie dość mocno sie rozrósł? Ale ok! napisz 1-2 latka:lol:
  14. [B]giselle4[/B] bardzo dziękuję:multi: Mam tylko jedną prośbę, mogłabys napisać, że Nadir ma ok. 2 lat? Myślę, że chyba ma wiecej niż rok, choć jego zachowanie na to nie wskazuje:evil_lol: No i zgadzam się z Tobą, trzeba go ogłaszać w kategorii "do adopcji", gdyby komuś zginął, to chyba byłby szukany. Zrobiłam ogłoszenia i w necie i takie na papierze z kolorowym zdjęciem...
  15. [SIZE=3][FONT=Calibri]Witam, dawno nas nie było, bo wybrałam się w podróż sentymentalną w Bieszczady :lol:[/FONT][FONT=Calibri] niestety musiałam ją skrócić, ponieważ mój TZ odniósł poważną kontuzję I nie był w stanie “obskoczyć” na jednej nodze naszych zwierząt…:roll:[/FONT][/SIZE] [FONT=Calibri][SIZE=3]W każdym razie Nadir był ze mną i w związku z tym mam kilka jego nowych zdjęć.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/185/543c1f0a0ec9474amed.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/189/81d63d0cbd418ecbmed.jpg[/IMG][/URL] [FONT=Calibri][SIZE=3][URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/189/ed698f1f895a6ea7med.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/189/db0397c4a6d9e4c2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/189/e4d6ddd753d1b933.jpg[/IMG][/URL] [FONT=Calibri][SIZE=3]W poniedziałek mamy umówioną kastrację i sprawdzimy przy okazji czy jest zachipowany, jeżeli nie, to zrobimy to…[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]A teraz kilka słów o Nadirze… tak jak pisałam psiak jest świetny, typowy bokserzy charakter, łatwo pobudzalny, skory do zabawy. W stosunku do ludzie nie przejawia cienia agresji, uwielbia dzieci, choć przy tych bardzo małych trzeba na niego uważać, jest trochę zbyt wylewny…[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Calibri]W stosunku do psów było źle, jest już prawie dobrze:multi:. Pierwsze spotkanie z samcem – Nadir rwie się na smyczy, warczy i generalnie wykazuje mordercze instynkty. Szczerze mówiąc troszkę mnie podłamał, ale po zdyscyplinowaniu, każde następne spotkanie było już mniej nasycone agresją, a teraz bawi się z moim największym malamutem, a i z CC nie robią sobie krzywdy, choć tu zabawy nie będzie :shake:[/FONT][FONT=Calibri], ale nie jest to akurat wina Nadira. Jeżeli mogę określić jego charakter, to jest to po prostu samiec, który nie da sobie w kaszę napluć, jeżeli pies, z którym się spotka jest nastawiony przyjaźnie to ok. ale na pewno nie połozy po sobie uszu w przypadku innego agresora.[/FONT][/SIZE] [FONT=Calibri]Proszę!!! Pomóżcie mi z ogłoszeniami!!! Jak na razie żadnego telefonu :-([/FONT]
  16. Niestety:shake:, nadal się nie odnalazła.. wierzyc się nie chce, że tyle osób włożyło tyle wysiłku i zaangażowania a jej nie ma...
  17. Jeju.. w szoku jestem:shake: i wierzyc mi się nie chce, ze mozna było cos takiego napisac... w dobie, gdy psy są nagminnie porzucane, taka postawa jak Bartka jest godna nasladowania, a nie nagany. Skąd tyle jadu? Bartek, trzymam kciuki za odnalezienie suczy!!
  18. W kwestii psów tropiących... ratownicze psy specjalizują sie tylko i wyłącznie w tropieniu śladu ludzi. Zarówno kolega Bartka - Michał, który posiada takowego psa, jak i Zofia Mrzewińska - Jej chyba nikomu nie muszę przedstawiac, kategorycznie odmawiają uzycia psów ratowniczych do tropienia psa. Nie dlatego, że nie chcą, tylko dlatego, że nie można mieszac psom w głowie... Co do psów mysliwskich, to byc moze pomysł byłby dobry, gdybysmy mogli podac im zapach... no bo skąd taki pies ma wiedziec, że spośród tych wszystkich zapachów jakie ma w lesie ma szukac akurat tego konkretnego? Gdyby Visa uciekła bez obrozy... albo miała jakiś swój kocyk czy inne posłanie... niestety, to pies mieszkajacy w kojcu, na dodatek ze swoimi szczeniakami:roll: No nie wiem... przeciez nie mozemy liczyc na to, że zapach szczeniaka, jego sierści czy obroży bedzie na tyle zbliżony do zapachu samej Visy, że pies będzie szukac akurat jej... Ja tylko licze na to, że jak juz któraś z Was napisała, wbrew wszystkiemu czas gra na naszą korzyśc i ona się w końcu zmęczy... i cały czas trzyma mnie nadzieja, że skoro borderka w Poznaniu przezyła 1,5 miesiąca i odnalazła się cała i zdrowa, to tym bardziej grenlandka sobie poradzi. A mój przyjaciel, któremu powiedziałam o ucieczce Visy (posiada alaskan husky) powiedział: [I]8 dni? to mało.. znajdzie się:lol:[/I] I tego się trzymam!! Visa musi się odnaleźc!!
  19. Dokładnie [B]Vidge, [/B]na to zaczyna wygladac, a zgubiła się rzeczywiście koło hippodromu... Plakatów tam nie ma, bo skupiono się na sygnałach z Brzeźna, wiec jeżeli możemy liczyc na pomoc w ich rozwieszeniu... mam nadzieję, że to ostatni dzien poszukiwań i na dodatek będzie owocny:lol:
  20. [quote name='Habibi']chyba musisz edytowac pierwszy post w temacie i zmienic nagłówek.[/quote] Dzięki:lol: [quote name='Habibi']mysle ze nagroda w odnazlezieniu psa bardzo by pomogla, taxi jezdza cala dobe, po uslyszeniu o nagrodzie napewno byli by czujni.[/quote] Tak, Bartek poprosił już o zmianę na plakatach. Nagroda jest przewidziana.
  21. [quote name='Zbójini']Proponuję jeszcze raz zmienić tytuł z Sopotu na Zaspa Brzeźno- pomuszcie szukać np. Więcje osób zajrzy z Gdanska pewnie.[/quote] rozumiem, ze to powinnam zrobic ja? A jak sie to robi? trochę techniki i człowiek sie gubi:oops:
  22. Niestety wiemy już, że to bardzo wychudzony owczarek :(, schronisko zostało juz powiadomione, ale gdyby ktoś mógł zawieźc go tam, to zapewne uratowałby mu zycie, w takim podobno jest stanie... martasekret dziękujemy Tobie i Twojemu Tacie :), wszystkim dziękujemy!!
  23. Właśnie był telefon, że widziano jakiegoś psa na ul. Łozy w Gdańsku Brzeźno. Jeżeli ktoś mógłby to szybko sprawdzic.......:placz: Oni mają dośc daleko...
  24. Jest jeszcze jedna sprawa, która przyszła mi do głowy... Visa ma czas na cieczkę [IMG]http://forum.stake-out.org/images/smiles/icon_rolleyes.gif[/IMG] , wprawdzie stres i brak pozywienia powinien ją zahamowac, ale jednak prawdopodobieństwo istnieje... Ok. obóz znajduje sie w Gdańsku-Brzeźno, pierwsza betonowa droga w kierunku na Zaspę-Jelitkowo, od ronda na końcu ulicy Hallera. Co do obstawiania terenu to dobrze byłoby szukac jej w pasie miedzy Zaspą a Jelitkowem z Żabianką włącznie. Dobrze byłoby również zwrócic uwagę na cały odcinek plaży od Brzeźna do Sopotu. No i osiedla Zaspa i Przymorze. Podaje jeszcze numer do [B]iwi10[/B] 501796782, Ona tez tam działa.
  25. NIestety w dalszym ciągu suka sie nie odnalazła:-(, wg mnie gdyby tam była, już dawno dołączyłaby do stada, swoich szczeniat, przecież... Mam nadzieję, ze to oznacza tylko, iz zmieniła miejsce pobytu, a nie... Gwoli ścisłosci sucz boi się w zasadzie wszystkich obcych, zarówno ludzi jak i psów. Takze pomysł z wytropieniem jej jest dośc ryzykowny.. bo po prostu moze sie wystarszyc i znów uciec w nowe miejsce... Sama nie wiem co robic. Na pewno pomysł pani Mrzewińskiej co do powiadomienia hycli i obiecania im nagrody może byc dobry i byc moze jest jedyną szansą... Jeżeli ten weekend przejdzie bez efektu, pozostanie tylko czekac na cud:roll: W końcu Bartek musi przecież zacząc normalnie zyc, pracowac i wprowadzic ład w życiu pozostałych psów... Cały czas wierzę, że bedzie dobrze!! Obóz jest rozbity w Brzeźnie gdzies w okolicach molo, zaraz bedę miec dokładne informacje.
×
×
  • Create New...