Jump to content
Dogomania

Kuna

Members
  • Posts

    1995
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kuna

  1. [quote name='Iwona&Wiki']Dla porządku, to powinnam zacząć od jednej Grety :) Bo to dzięki Grecie możemy dziś Liszce jeszcze cokolwiek zliczać.[/quote] Witam, i może trochę uściślę :razz: bo to nie jest tak, że "dzięki Grecie"... Liszkę znalazł mój TZ Wojtek i to On ja przyniósł do domu, a start w nowe życie zapewnił TOZ i [B]Iwona&Wiki, [/B]do której zadzwoniłam z prośbą o pomoc w leczeniu Liszki. Tak, więc dla porządku, trzeba zacząć od Wojtka i TOZ-u...:lol: Będę Was w miare na bieżąco informować o postępach Liszki, mam nadzieję, że szybkich. Narazie mała nabiera sił, dużo śpi, a jak nie śpi to domaga sie towarzystwa głośnym piskiem. Na szczęście ma juz dwie koleżanki :cool3:, Ak-ene juz poznaliście, a tę drugą pokażę jak nauczę się wstawiać zdjęcia :eviltong:. Liszka jest niesamowita, bo jak chce zrobić siusiu, to po prostu to komunikuje, choc ja naprawdę nie przejęłabym się mokrą plamą. Jest słodka. Malusia i delikatniutka. I niestety cierpi, bo łapki bolą :( I nawet nie wiecie jak czekamy tu wszyscy, aż na jej pyszczu pojawi sie w koncu uśmiech:placz: Trzymajcie kciuki i pazurki za jej wyzdrowienie!!
  2. Cóż mogę napisać... wątek Ta-waha chyba można zamknąć... Psiak zaczął nowy rozdział w swoim życiu i mam nadzieję, że ten jest końcem właściwej powieści :) i oby z happy end-em!! Może jeszcze tylko zdjęcie z nowego domu, obiecane na przyszły tydzień... :razz:
  3. Witam :) pierwsza doba pobytu Ta-waha w nowym domu zbliża się ku końcowi... Na koncie mamy atak na wsiowego burka :diabloti:, kłapniecie nowego pana przy próbie wyciągnięcia kleszcza:mad:, zwątpienie nowej pani :shake: i chwila słabości. I wreszcie decyzja.... próbujemy :roll: Tak, więc kciuki trzeba trzymac nadal, bo ważą się losy Ta-waha i niczego nie możemy byc pewni choc cały czas pełni nadziei :cool3:
  4. Jestem tego pewna, jak odjeżdżałam, to nowi właściciele szli z nim na spacer, wygladał na zadowolonego, a w domu położył sie od razu na posłaniu, które mu przygotowali, jakby wiedział, że dla niego :)
  5. Oj przydało :multi: Ta-wah spędzi dziś pierwszą noc w nowym domu :) mam nadzieję, że juz tam zostanie. W każdym razie zapowiada się dobrze.
  6. Witam, niestety tamta osoba już wiecej się nie odezwała... Ale pies jest piekny i budzi powszechne zainteresowanie :/ sama nie wiem czy sie z tego cieszyć czy nie... W kazdym razie jutro jedziemy razem z Ta-wahem na wizję lokalną ;) ewentualnego domku. Trzymajcie kciuki!!!
  7. Niestety :shake: narazie nic niewiadomo. Ostatni kontakt z Asią mam z 29 maja, napisała, że musi sprawę dobrze przemyśleć i zapewniła, że bez względu na decyzję powiadomi mnie o niej.. Pozostaje czekać i mieć nadzieję :roll:
  8. Pojawiło sie światełko w tunelu :) Trzymajcie kciuki!! Dziewczyna sensowna, oby tylko wszystko co o nim usłyszy nie zmieniło Jej zdania:roll:
  9. [quote name='monia3a']Już Ci piszę: TOZ na to tylko tyle, że niestety nie jesteśmy schroniskiem aby wyłapywać psy, które tak usilnie wyszukujesz :p Proponuję zadzwonić do schroniska lub do straży miejskiej albo najlepiej wziąć pod swoją opieką skoro tak wiele ponoć robisz dla biednych psów.[/quote] no no, musze powiedzieć, że zdolna jesteś. Naprawdę trudno zagonić mnie na jakiekolwiek forum, bo jak juz pisałam nie mam na to czasu... Ale, Ty potrafisz! Skąd dziewczyno tyle złośliwości w Tobie?? Usilnie wyszukuje?! jak możesz coś takiego pisać?? Bachnach po prostu nie przechodzi obojętnie obok psów w potrzebie. Jeżeli uważasz, że schronisko i staraż miejska to jedyna rada/pomoc jakiej możesz udzielić, to zastanów się czy napewno powinnaś byc członkiem instytucji, która z założenia ma nieść pomoc. [quote]Opuszczam ten wątek i popieram że należy go zamknąć bo przez chwilę fakt było coś w miare normalnego a teraz dalej jest dzika nagonka na TOZ a nie pomoc dla psa. Od opiekunki Kaja nie otrzymałam ani jednej sensownej odpowiedzi, żenujące. Żegnam wszystkich !!![/quote] obiecywałaś to juz kilka razy, może rzeczywiście powinnaś go opuścić... A opiekunka Kaja robi dla tego psa wszystko co możliwe, w przeciwieństwie do Ciebie
  10. No cóż, pozostaje tylko cieszyć się z takiego zakończenia tej sprawy :)) Dzięki [B]Karina 1002[/B] że wzięłaś to na siebie.
  11. [quote name='AniaMag']Bachnach ja Cię o nic nie oskarżałam, nie byłam świadkiem tej sytuacji ale wszyscy się nad tym "roztrząsali" i poprostu napisałam, że to czy przez Ciebie czy kogokolwiek innego popychanie psa nogą nie wygląda najlepiej w oczach osób trzecich i nigdzie nie napisałam, że jest to okrutne czy bestialskie. Nie negują tego że robisz bardzo dużo dla Kaja bo sama wiem, że bezintersowna pomoc czy to osoby "cywilnej" czy z należącej do TOZ- która w sumie też jest osobą prywatną, jest bardzo czasochłonna i wiążąca się z dużymi kosztami finansowymi ale nie po to jesteśmy na forum żeby się licytować kto zrobił więcęj. Tylko tyle mogę powiedzieć w tym temacie bo reszta mnie nie dotyczy i mam nadzięję że skonfliktowane strony dojdą do porozumienia w celu jak najlepszej pomocy dla Kaja.[/quote] To prawda [B]AniuMag[/B], napisałaś tylko tyle... A może aż tyle? Czy ktokolwiek z Was dał się wypowiedzieć [B]Bachnach[/B]? Poleciałyście sobie po Niej, nie dając szansy na obronę. A na wyżyny wspięła sie [B]Izis. Cały czas czekam na Wasze wypowiedzi...[/B]
  12. Szkoda tylko, że Panie z TOZ-u zamiast kłócić się nie podjęły żadnej merytorycznej dyskusji... No może poza Toba, [B]Karina1002[/B]. W każdym razie wszystkie jak jeden mąż czekały na powrót Bachnach i Jej wersję i... gdy w końcu sie odezwała, zaległa cisza. A ja naprawdę chciałabym usłyszeć od [B]Iwony i Wiki[/B] jak to w końcu było. Bo z drugiej strony ta relacja jest zupełnie inna. A tak poza tym... przestał Was interesować los tego psa??
  13. Witam, mój nick Kuna to imię psa, którego jakiś czas uratowałam spod wideł biebrzańskich chłopów. Takich psów mam jeszcze kilka... Piszę o tym, ponieważ chciałabym podkreślić, że wolę poświęcać swój czas na działanie, a nie na czcze gadanie, które nic nie wnosi. W zwiazku z tym jest to mój pierwszy i jedyny post. Jak tylko dziewczyny z BS poprosiły mnie, abym przyjrzała sie tej sprawie i psu, skontaktowałam się z bachnach i umówiłyśmy sie w Białymstoku na rozmowę. Następnie pojechałysmy do Kaja. Zaznaczam, że moja wizyta u psa była całkowicie niezapowiedziana, ponieważ umawiając sie zaznaczyłam, że nie pojadę w miejsce gdzie przebywa, bo mam mało czasu, a spotkanie odybyło się przy okazji wizyty u weta z jednym z moich psów. Tak, wiec odpowiadajac na pytanie Izis: pies ma duzy kojec i jest wypuszczany na ogród, który jest oczywiście ogrodzony. Właśnie w takiej sytuacji go zastałam. Jest w dobrej kondycji, a kobieta, która przyjęła go na tymczas poprzednio miała sznaucera olbrzyma, wiec wie jak obchodzic się z psami. Uważam, że ten pies ma to co powinien mieć kazdy pies! Stawiam na mieszankę samoyeda z podhalanem. Dlaczego? Otóż ma ten charakterystyczny usmiech samoyeda, ale jego wielkość i duże miękkie ucho wg mnie sugerują psa z troche innym uchem niz samoyed i akita. Poza tym kształt głowy, szerokość kufy też wskazuja raczej na owczarka niż akitę. Mówię to jako osoba, która bądź co bądź dość dobrze zna się na rzeczy, od lat zajmuje się szpicami i psami pierwotnymi, byłam kierownikiem sekcji V w ZKwP i myslę, że dość dobrze znam V grupę a więc zarówno samoyedy jak i akity. To tak gwoli ścisłości i uspokojenia Izis co do losów Kaja. Powtórzę tu też info, które pojawiło sie wcześniej: Kaj jest umówiony na konsultacje i szkolenie u Aliny Bendiuk. Robienie afery z tego, że dopiero za 10 dni nic nie wnosi i jest zwyczajnym biciem piany. To nie jest widzimisie bachnach, po prostu wcześniej nie może i już. Przykro mi, ze podnosicie to do rangi jakiegoś symbolu, same nie robiąc wg mojej oceny dosłownie nic. Reasumując sprawa wygląda tak: bachnach znalazła psa, karmi go juz miesiąc i możecie mi wierzyć, dobrze go karmi. Zadbała o wszystkie zabiegi pielęgnacyjno-lecznicze i usilnie stara sie znaleźć mu dom. Nie jest to łatwe, bo jak wiadomo pies gryzie w nieuzasadnionych okolicznościach. W zasadzie tylko jedna z nich można od biedy wytłumaczyć, reszta jest naprawdę niezrozumiała. Co do wizyty w lecznicy, cóż, zgadzam sie z pędzelopką, nieraz byłam świadkiem jak na siłę ściągano psa po tych schodach i to psa, którego np. wychowywano od szczeniaka... Tu mamy sytuację: duży pies, gryzący bez powodu. Co, przepraszam, miały zrobić dwie niewielkie kobiety w takiej sytuacji?? Wziąć go na ręce narażając sie na zęby na twarzy? A może prosić przez następne 2 godziny zeby łaskawie zechciał zejść? A słyszały Panie o tzw. stresie pozytywnym?? Psu się nic nie stało, miał stres, ale potem było juz wszystko w porządku. Nie ma co rozdzierać nad tym szat. I jeszcze jedno: delikatne popychanie psa, choćby nogą, to z całą pewnościa nie skopywanie. Mieszkam na Biebrzą zaledwie od 2 lat, bachnach poznałam tydzień temu, nie jestem jej stara przyjaciółką, która ślepo jej broni. Natomiast zgodnie z procedurami BS zrobiłam mały wywiad. Ta kobieta pomogła juz wielu psom, znana jest w lecznicy z tego, że co chwile leczy i szuka domu jakimś bezdomnym biedom. To co panie z TOZ-u próbuja zrobic, aby ja oczernic to jakaś niewiarygodna sprawa!!! Zastanawiam się czym tak napradę naraziła sie Wam? Prośba o pomoc finansową?? Z tego co sie dowiedziałam nigdy wcześniej tego nie robiła, zawsze sama finansuje wszystko. To przykre, że osoby, które naprawdę robia coś dobrego sa szkalowane przez instytucje, która zdawałoby się ma ten sam cel...
×
×
  • Create New...