-
Posts
1995 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kuna
-
[quote name='jaanna019']Kuna co o tym myślisz?[/QUOTE] myslę, ze muszę to z Toba przedyskutować ;) Jestem z Jarą w kontakcie i Ona już wszystko wie.
-
!!!! ZAGŁODZONA SUKA HUSKY- już pod opieką haszczaków.SZUKA DOMU
Kuna replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
Wątek na shusky znam doskonale, ten właśnie sobie poczytałam... ja w zasadzie również nie rozumiem po co te kłótnie... i oczekiwałabym wyjaśnienia ze strony HA. Na tyle, na ile rozumiem sytuację sucz została przejęta przez HA, Chandra zaproponowała nieodpłatną pomoc w transpocie, a w momencie, gdy DT wstawiło co najmniej niepokojącą informację na forum i pojawiły się pytania - zrobiło się niewygodnie i pojawiły się ataki na Chandrę. Nikt nie atakuje DT, nikt nie twierdzi, że źle traktuje psy - zostały tylko zadane pytania, na które DT nie potrafi odpowiedzieć - nie wiem, być może ma za małą wiedzę, a być może osoba przekazująca psa DT nie udzieliła Mu dokładnych informacji. Niemniej jak dla mnie żenujące jest to, ze na pytanie czym pies jest odrobaczony i czy wcześniej był odpchlony DT nie potrafi udzielić informacji. Bardzo proszę Was, zwróćcie uwagę o co toczy się spór. Odniosę się jeszcze do wypowiedzi LisaPustyni [quote]Ja idac tym tokiem rozumowania powinnam zrobic awanture, ze na miejscu dowiedzialam sie, ze suka ma tasiemca. Musze teraz odrobaczyc suke na moim DT na moj koszt, psa Lukasza rowniez na moj jak i kota. Ale nie robia o to chryj i awantur bo takie rzeczy sie po prostu zdarzaja.[/quote] przeciez to HA przejęło sucz, komu zatem chcesz zrobić awanturę o tasiemca? Chandrze, osobie, która Wam pomogła? [quote] w poniedzialek spotkala mnie niespodzianka. Gdzie dowiaduje sie, ze psa zawiozlam w ciezkim i krytycznym stanie do DT nieodpowiedzialnego i wogole okropnego bo smialo zadac pytania o dalsze plany co do psa na forum.[/quote] przesada i sztuczne nakręcanie faktów? gdzie na wątku jest napisane, że pies jest w krytycznym stanie?? a co do tego czy DT jest odpowiedzialne... odpowiedzialne DT przejmując psa, kilkanaście godzin po tym fakcie powinno wiedzieć na jego temat wszystko co mozliwe, powinno tez wiedzieć komu zadawać pytania odnośnie dalszych losów psa, tym bardziej, że jest z Tobą w stałym kontakcie. [quote]DT dostalo wszystkie informcje, ktore dostalam od Chandry. Ich szczegolowa tresc jest juz napisana wyzej, moze moj blad, ze sama nie zadzwonilam do kliniki.[/quote] i tu się z Tobą zgodzę - powinnaś zadzwonić do kliniki - Ty albo Dora - w sumie to dziwne, ze jedyną dobrze poinformowaną w sprawach psa osoba jest wolontariuszka przewożąca psa. Osoba, która spędziła z nim tylko kilka godzin... [quote]Obrazic sie na psa?! Na litosc boska co to za haslo[/quote] hasło jak hasło... a kto już co najmniej 3 razy każe zabierac psa? Zamiast spokojnie udzielić odpowiedzi na pytania, atakujecie i próbujecie odwrócić uwagę od rzeczywistego wątku kierując ją na tory, które mają dyskredytować Chandrę w oczach innych. A za wyrażanie opinii - wcale nie obraźliwych - rozdajecie biało-czerwone chorągiewki, nie mówiąc już o tych "omyłkowo" rozdanych [quote]Nie, poniewaz nie prowadze adopcji tej suki. A adopcji do domo nie sprawdzonych nie prowadze wogole.[/quote] a kto prowadzi? bo właśnie się dowiedziałam, ze była propozycja, abym zrobiła to ja? Z suczą jak widac, na szczęście jest wszystko w porządku - to jest najważniejsze :) - a tej całej sytuacji mozna było uniknąc, gdyby osoby odpowiedzialne za psa umiały odpowiadać na pytania, a nie zachowywac się na poziomie piakownicy i co chwilę straszyć zabraniem zabawek... -
U Kami psychicznie wszystko OK, wesoła, zabawowa - jednym słowem Kami:loveu: Niestety nie mogę tego powiedzieć o zdrówku... tylko nie wpadajcie w panikę, nie dzieje się nic strasznego.... no w zasadzie to się nic nie dzieje... Kami waży tyle ile ważyła :( - dzisiaj ją wyczesałam, bo linieje, ma tylko włos okrywowy i żebra na wierzchu:placz:, jestem przekonana, ze nie przytyła ani grama... musimy zanieść koopke do badania, bo Kami dostaje tyle jedzonka, ze po prostu zostawia, bo nawet nie jest w stanie go zjeśc, a je naprawdę dużo. Miejmy nadzieję, ze to nic poważnego.
-
Ano właśnie i to na dodatek istnieje szansa, ze tez już niedługo, bo własnie sprawdzamy jej domek. A jak u niego? żadnych chętnych?
-
Moi Drodzy, przepraszam Was za to, ze się ostatnio nie odzywam - mamy problem z jedną psicą i jakoś wszystko inne na dalszym planie. U Kami wszystko w porządku, wesoła, apetyt dopisuje, kojec w 100% zaakceptowany - obrazek leżącej kołami do góry Kami to obrazek codzienny :) Myslę, ze od przyszłego tygodnia spróbujemy socjalizować ja z innymi psami, bo z Elmo jest komitywa, ze hej! Chodzimy sobie na spacerki do lasu - musze przyznac, ze Kami kocha Wojtka:mad:, a mnie tylko lubi:placz:, ale cóż życie... - mnie kochają wszystkie pozostałe psy:cool3:
-
Nie potrzebowałam mapki, bo po prostu zajechałam pod schronisko, zabrałam panią Halinę i Ona wskazała mi drogę. Nota bene działki nie są dzikie - większość z nich nalezy do miasta Rzeszowa, kilka jest własnością prywatną. Gdy zajechałysmy na miejsce zlecieli się sąsiedzi, na widok pani Haliny od razu wiedzieli po co tam zajechałyśmy... z poczatku byli dla nas bardzo niemili, ale gdy zrozumieli, że my nie chcemy nic złego, to się otworzyli. W zimie Noki jest wyprowadzany co najmniej 3 razy dziennie, jedna z Pań jest tego pewna, ponieważ codziennie tam zachodzi, aby dokarmiac ptaki. Wiosna, lato i jesień to czas, gdy są prace na działce. Twoja poprzednia, dośc złośliwa wypowiedź w tym temacie była naprawdę nietrafiona - zastanów się, jeżeli ktoś siedzi na działce całymi dniami, to chyba logiczne, że przy okazji spędza czas z psem? I tak własnie twierdzą sąsiedzi. Powiedzieli też, że syn tych Państwa codziennie przychodzi, zapina psa na cyt." taką długą linkę" i biega z nim. Tak przy okazji okazało się, że Nokiego i jego Pana znam.. przed jakimis 10 laty mieliśmy okazję spotkac się pierwszy raz, potem na zawodach Śladem Niedźwiedzia, których był współorganizatorem, a potem jeszcze W Krainie Wilka czyli midowych zawodach, które równiez organizował. Noki wraz ze swoim Panem biegał w klasie skandynawskiej, z tego co pamietam z jeszcze jednym psem.. rzeczywiście jest liderem zaprzegu i zdobył wiele medali. Piotrek T. to naprawdę fajny koles i tu równiez myślę, że mogę powiedzieć, że nie wierzę, iz męczyłby swojego psa... Jeszcze o samym miejscu. Ta altanka jest z blachy, więc specjalnie zrobiono dobudówkę, aby pies raz, miał więcej światła dziennego, dwa nie ugotował się - jak to sugerowałyście. Dobudówka ma "przewiewne" drzwi. Wszystko znajduje się w cieniu gęstego drzewa - nie pamietam jakiego - jak w końcu zrzucę zdjęcia to może rozpoznam ;) W środku lezy jakis dywanik, jest czysciutko - to zresztą zauważyła osoba, która larum podniosła. Cały teren zresztą jest bardzo czysty - nie widziałam tam ani jednej kupy. Najbliższa sasiadka, która jak twierdzi, przebywa tam od rana do wieczora powiedziała, że pies jest miły, łagodny, z całą pewnością dostaje regularnie jedzenie i wodę - jest tez dość głuchy, co z racji wieku nie jest dziwne, bo rzeczywiście ma 13 lat i generalnie spędza czas na spaniu. Przepraszam, ze jeszcze nie wstawiłam zdjęć, ale mam po wyjeździe masę pracy, a na dodatek przed momentem wróciłam od weta, więc nawet mi to nie w głowie - usiadłam do kompa tylko po to, abyście nie pomyślały, że ściemniam. i na koniec kilka słów: wiem, ze niektórym z Was może nie podobac się fakt, że pies mieszka na działce, ale zapewniam Was, że dostaje wszystko to, co pies od swojego właściciela dostac powinien i z przykrością musze stwierdzić, ze wiele psów, które mieszkają w domu ze swoim Panem/ią tego nie dostają. Kolejna sprawa - to Ustawa o ochronie zwierząt - jest jaka jest, niemniej wyraxnie reguluje jak powinno wygladac tzw. minimum dla psa i jeżeli jest ono spełnione to żadna organizacja pożytku publicznego nic nie wskóra - atakowanie pani Haliny Derwisz było więc z dwóch powodów kiepskie... caromina - tylko nie zacznij się od razu ciskać, bo ja nie po to tu jestem, żeby się kłócic - czasu na takie pierdoły nie mam... Spójrz na to spokojnie, bo Halina Derwisz jest ostatnią osoba jaką znam, która przeszłaby obojętnie koło cierpienia psa.
-
Wróciłam z Podkarpacia - caromina, mimo zaproszenia się nie stawiła, ale ja tak jak obiecałam na tę działkę poszłam... Jak się rozpakuję wstawię kilka zdjęć i opiszę sytuację - teraz tylko powiem... szukaj caromina jakiejś poczty kwiatowej, bo będziesz przepraszać - zresztą juz w pierwszym poście to napisałam...
-
Witajcie :) Trochę mnie nie było, więc i wieści jakby mniej... Kami ma się dobrze, chodzi z Wojtkiem i Elmo na długie leśne spacery. Biega luzem, bo bardzo ładnie się pilnuje :) Pierwszy raz bez smyczy - istne szaleństwo, dzikie gonitwy, podskoki... potem trochę żałowała, bo dystans wynosił 7 km i na końcu nóżki się plątały, ale generalnie szczęście na pysku i w duszy :) Wspaniałe z niej dziewczątko!! Postaram się pstryknąć jej nowe fotki niebawem :)
-
[quote name='lilk_a']trafiłam tu z fb , przez zaproszenie na wydarzenie proszę pamiętajcie o tym że pies i kot to tak naprawdę wrogowie , ja nigdy nie uwierzę w to że mogą być przyjaciółmi , zawsze może zdarzyć się taka sytuacja że pies nie zapanuje nad instynktem , tym bardziej przy takiej różnicy wielkości , mam wyżlicę , potrafi wejść po pionowej siatce bo kot stoi na ogrodzeniu , już dwa razy miała bliski kontakt z kotem , na szczęście obyło się bez tragicznego zakończenia , człowiek w takich momentach nie ma szans na pomoc kotu , jeden porządny ruch głową i niestety kot traci życie pies nie rozumie że robi coś źle , działa instynkt , nie rozum , bo takiego nie posiada , nie potrafi myśleć abstrakcyjnie[/QUOTE] Absolutnie się z tym nie zgodzę - w domu mam dwa koty i kilka psów, nie wyobrażam sobie, aby mogły coś kotom zrobić.. gdy wprowadzam z jakichś powodów nowego psa, to rezydenci uczą go, ze koty sa nietykalne, potrafią stanąc w ich obronie i autentycznie pilnują, aby się kociambrom nic nie stało :) Pies i kot to nie dwa wrogie obozy, to zwierzeta, które mówia w innym języku i to niezrozumienie powoduje, że dochodzi do takich tragicznych wypadków. Oczywiście w przypadku Kami ten moment wejścia na wojenną ścieżkę z całą pewnością nastąpił juz wcześniej i dlatego joi straciła kota :(, byc może Kami juz nigdy nie będzie bezpiecznym kocim towarzyszem, a nawet na pewno, ale to nie znaczy, ze nie mogła...
-
To macie jeszcze kilka :cool3: [IMG]http://i55.tinypic.com/24xqsdl.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/2929xl4.jpg[/IMG] [IMG]http://i54.tinypic.com/27zazd0.jpg[/IMG] i z chłopakiem ;) [IMG]http://i52.tinypic.com/2wcqwdu.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/mmubn.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/2zy8ksg.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/2yzlttz.jpg[/IMG]
-
Jakby Wam to powiedzieć.. Kami ma towarzysza w kojcu ;) - oczywiście jeszcze siedzi i tęsknym wzrokiem spogląda na nas w nadziei, że zabierzemy ją do domu, ale nie szczeka, nie piszczy, nie próbuje wyskoczyć. Mam nadzieję, ze sytuacja juz opanowana ;) Nie wiem jak to jest z bernardynami, my mamy teraz do czynienia z drugim... Benek był (jest!) cudownym chłopakiem, bardzo do nas przywiązanym, a Kami tez się jakoś przywiązuje szybko... wróciłam po kilku godzinach z lecznicy i co widzę? Gdzie Wojtek tam i Kami, Wojtek na wybiegu, Kami tez, Wojtek wchodzi do kojca - Kami za Nim. Biegała na wybiegu z grenlandem, w kojcu mieszka z malamutem, troszkę była przestraszona, na pewno nie agresywna czy nawet dominująca. Oczywiście to wrażenia ze zbyt krótkiego okresu czasu, ale na pewno nie są złe:cool3:
-
To może ja kilka słów o Kami napiszę, bo to w końcu jej wątek.. Dziewczę jest cudowne, łagodny olbrzym z równie olbrzymim serce i głową :) Bardzo przezyła rozstanie z joi i Haliną, w zasadzie trzeba było cały czas przy niej być, bo rozpaczała i próbowała sforsować ogrodzenie:placz: Dopiero wieczorem, po jedzeniu, trochę się uspokoiła. Niemniej nie odważyliśmy się jej zostawić w kojcu i Kami spedziła noc w domu z nami. Jest grzeczna, piękna i mam nadzieję, że szybko odnajdzie sie w naszej rzeczywistości :) Zdjęcia postaram się porobic nieco później, bo mam chorego psiaka i musze skupiac uwagę na nim.
-
U mnie są 3, DT nie szukaja, ale szukają DS ;)
-
Nie panikujcie ;), do mnie w ostatnim czasie trafiły dwa dzikie psy. Naprawdę dzikie, to nie tylko to, że bały się człowieka, one go nie potrzebowały, a juz na pewno nie jego dotyku. Obydwa i Lisek i Figa sa już dzisiaj prawie cywilizowane :) - a to tylko kilka miesięcy. I wiecie co? czasami czekanie bierne sie nie opłaca... psu trzeba pokazać, ze dotyk jest dobry..
-
W każdym razie nie mam nic przeciw, tym bardziej, że nasze ogłoszenia tez idą na mnie ;)
-
caromina, zupełnie niepotrzebne złośliwości - naprawdę :) Żadnych tez nagonek nie zamierzam tu na Ciebie robić, przeciwnie - oponuję nagonce na panią Halinę. Jeżeli pojawiłąm się tutaj i odezwałam to tylko dlatego, ze znając Ją, wiem, ze gdyby temu psu było naprawdę źle, to Ona zareagowałaby na pewno. I jak obiecałam, pojadę na tę działkę - to chyba podbiega pod zainteresowanie losem psa? Czy może uważasz, ze powinnam wsiąść w samochód już dzisiaj? No cóż, Ty chyba jednak masz bliżej, więc może?... A może się umówimy i razem tam pojedziemy - np. 3 lipca?
-
Absolutnie sie z tym nie zgadzam... panika to najgorsza rzecz jaka można sobie i innym zafundować, w panice tratują się ludzie, zwierzeta... a panika wirtualna jest równie krzywdząca... Owszem, caromina zareagowała i chwała Jej za to, ale zarzucanie kłamstwa i sztuczne nakręcanie wątku, to już kiepsko widzę i mówię temu stanowczo [B]NIE[/B] I bardzo proszę nie wyjeżdżajcie z tekstami typu: [quote]Co do slow:"w przeciwnym wypadku cytuje " Ja prawo znam" to dajcie sobie ludzie troche na wstrzymanie, ciagle jakies klotnie, sprzeczki na tym dogo, a teraz pozwy jeszcze dojda?[/quote] na wstrzymanie powinny dac sobie osoby, które publicznie zarzucają innym kłamstwo, a szczególnie osobom publicznym - bo kim jest Halina Derwisz, w Rzeszowie, a mysle, ze nie tylko - każdy wie. I bez względu na to czy ktoś Ją lubi czy nie, na pewno nie może Jej odmówić serca i szczególnej dbałości o zwierzęta.
-
No, no... dorzucę swoje 3 grosze i ja... Panią Halinę znam od 1999 roku, kiedy to była pracownikiem Przytuliska, które utworzyła na swoim prywatnym terenie. Pamiętam jak razem ze mną, pomimo, że była w końcu szefem, zbierała psie i kocie gówna, ścierała mocz i rzygowiny, oczyszczała ropiejące i zarobaczone rany itp. Jest jedną z bardziej oddanych zwierzętom osobą jakie znam. Pamiętam Jej boje i starania o utworzenie schroniska miejskiego - jest i jest dobre, prawda? W każdym razie... jeżeli Halina Derwisz mówi, że nie ma podstaw do siania paniki i, że jest tam 11 m kw a nie 1,5 m - [B]to tak jest[/B]! To sa moje dygresje na temat osoby, którą znam. A teraz przejdźmy do zdjęć... z tego co widzę, działka jest zadbana, trawa przycięta, jakieś grządki - ja co prawda miłośniczką takich zabaw nie jestem, ale doskonale zdaję sobie sprawę z tego, ze osoba, która je ma musi na tej działce przebywać dużo czasu... więc choćby ten fakt zaprzecza pozostawienia psa samemu sobie. Nie wiemj kim jest osoba, która nakręciła ten temat, ale mam wrażenie, ze zapewne nie lubi własciciela bądź właścicieli psiaka... bo nic innego nie przychodzi mi do głowy.. caromina, Twój pomysł z ze zdjęciami 13 letniego psa w roli lidera zaprzegu jest chyba lekko niedorzeczny:roll:, jestem zdeklarowanym zaprzęgowcem, ale wiesz... 13-letniemu haszczakowi o tej porze roku takie ekscesy już bym darowała... zresztą 2-latkowi tez:eviltong: W kazdym razie ten wątek to przykład typowej, dogomaniackiej paniki i nagonki... ale OK, za 2 tygodnie będę na Podkarpaciu, pójdę na tę działkę... i coś mi się zdaje caromino, ze przeprosisz panią Halinę za posądzenie o kłamstwa...
-
O kurczę :( - a on juz prawie był spakowany...
-
Darian i Nellie - psiaki z nuzycą poszukują ciepłych, kochających domów.
Kuna replied to Kuna's topic in Już w nowym domu
On się zachowuje jak szczeniak:lol: - taki duży dzieciak z niego. Zamierzam dopiero poprosić dziewczyny z haszczaków. Ale tak, ruszamy na poszukiwanie domu:cool3: