-
Posts
4980 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by diuna_wro
-
Łatek ma chyba zaburzenia równowagi, bo bywa, że kręci się w kółko w klatce. Nie wiem, albo ma zapalenie błędnika, a może to jakiś objaw osamotnienia. Trzeba zapytać w biurze jak ocenia to wet
-
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
diuna_wro replied to monika083's topic in Już w nowym domu
w sobotę mam robocze spotkanie w sprawie wprowadzenia ulotek wolontariuszy, Dyrka dziś do mnie zadzwoniła... -
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
diuna_wro replied to monika083's topic in Już w nowym domu
jak słyszę komentarze ludzi na temat nowego schroniska to mnie trafia: jedni, że teraz to rezydencje, że hoho... inni, że warunki lepsze niż w domu... a i słyszałam i taki komentarz, że teraz psy lepiej mają niż dzieci w sierocińcu... Polakowi daj/zrób coś nowego, to nie potrafi z tego korzystać, tylko zniszczy, wyeksploatuje, zburzy wszelką istniejącą w tym ideę... przez to, że schron teraz taki okazały ludzie na potęgę pozbywają się zwierząt z domu i za chwilę i tu będzie przepełnienie i dramat ten sam co w starym miejscu -
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
diuna_wro replied to monika083's topic in Już w nowym domu
Basiu, gdzie jest ta jamnisia długowłosa? -
dziś tylko dwa spacery miał biedak, rano byłam i po 16:00. Dzisiejsza noc więc lekka nie będzie, ale jak to powiedziała Pani z biura zakazując mi przychodzić po godzinach: "to nie pierwszy i ostatni pies, który przechodzi tu swoją gehennę..." nic dodać, nic ująć Pusto dzisiaj było, nawet wolontariuszy nie było, chyba przez deszcz
-
smrodki jeszcze nie zbadane, jutro dr Rak obiecał, że je dokładnie obejrzy i prześwietli, bede dzwonić po południu to się dowiem... szaraczek jest żywszy, natomiast czarny osowiały. Zdjęć nie zrobiłam, bo dzisiaj w ogóle nie było wolontariuszy, wiec wolałam ten czas na spacery izolatki poświęcić
-
Dziadzio jak się rozchodzi to naprawdę dziarsko maszeruje do przodu i łapie kontakt z otoczeniem. Wczoraj Dziadulka sprzedałam na spacer przyjaciółce i ona zauważyła, że ta psia rudera zauważa motylki i podążą za nimi łepkiem. A dziś była mżawka i chłodno, więc motylków nie było, za to zapach skoszonej mokrej trawy. W klatce niestety kręci kołowrotki non stop
-
Szczeniątka ze śmietnika już mają domy . Biszkopcik [*]
diuna_wro replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
BIANKO, podaj mi na PW adres do Ciebie. Zobaczę co uda mi się wykombinować w aptece TZ'a i wśród dzieciatych koleżanek. Jakie to mleko i jakie smoki? Nie mam dzieci, nie znam się -
do szczeniaków dziś zajrzałam pare razy, ale nie udało mi się dowiedzieć czy trafiły do weta, bo zagapiłam się na spacerach i nawet nie zauważyłam, że już było po 15 i nikt nie został poza dyżurnym i ochroną... Chyba trochę odpoczęły, bo były mniej kulawe. W klatce głownie leżą, a po tym uderzeniu samochodem to chyba własnie dobrze im zrobi dziś dwa inne maluchy znalazły domy. Jeden ewidentnie ma być zabawką dla 2letniego dziecka, a drugi wzięła parka młodych ludzi.
-
Jeżunio za TM :( żegnaj maleńka duszyczko
diuna_wro replied to bros's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
było kilka kup, o konsystencji delikatnej sraczki i kolorze bardzo ciemnym ależ on dzisiaj chrapał, czegoś takiego nigdy nie widziałam! wołam, głaszczę, tarmoszę, a on śpi i chrapie.... uśmiałam się do łez -
Jeżunio za TM :( żegnaj maleńka duszyczko
diuna_wro replied to bros's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeżyk był ze mną rano na długim spacerku, a gdy przyszłam o 13tej to chrapał głośno i tak mocno, ze nie dało się go dobudzić:loveu: śmiesznota:p -
dziś okazało się, że i mojemu sąsiadowi leży na sercu los Łobuza i poleciał chłop z samego rana do niego. Jak przyszłam przed 9 to już był po pierwszym spacerze, więc na koniec wzięłam go jeszcze raz, zrobił wszystko porządnie i poleżeliśmy na trawie w słońcu. Ok. 15 pójdę jeszcze raz. Oj, Łobuz, Łobuz, żeby tylko domek jakiś Cie zechciał, bo Ty się na boksy nie nadajesz (to już drugie pogryzienie, tym razem o mało się nie wykrwawił, a te opatrunki to nie gips tylko jakieś takie kompresy twarde, bo on ma tam rozcharatane podobno strasznie)
-
Pytałam w schronie. Wg babki z biura, i ja podzielam jej zdanie, nie warto pakować do klatki niesocjalnej suczki, która spędzi tam reszte dni. Skoro nie jest zagłodzona i ma jako taki dom niech mieszka z nimi. A Cyganom nie ma co dalej płacić za maluchy bo się nauczą, ze na tym można zarobić i będą mnożyć je w nieskończoność. Trzeba im je ukraść. Te dwa szczylki jeszcze nie były u weta, jak wychodziłam przed chwilą wet dopiero zaczął przyjmować, ale o 14 idę znów to może coś już będzie wiadomo. i w ogóle szczeniąt w szczeniakarni wyraźnie przybyło:-(
-
jutro będę tam o 7-8 rano. Będzie o tej porze mały ruch, to może w biurze coś uda mi się pogadać.... potem z Aresikiem i z koleżanką ok. 12 planujemy spacery i wtedy już nie będę się nikomu naprzykrzać:eviltong: P.S. niestety nie mam aż takiej siły przebicia, szczególnie u władz schroniska, moja pisemna prośba o zgodę na ulotki dot. wspomagania adopcji pozostała bez odzewu. Jutro dopytam, ale raczej mnie wyśmieją, a przynajmniej zignorują
-
z tymi kupami to oczywiście żartem powiedziałam i naprawdę starałam się być miła, żartobliwa i nienachalna:) ładnie przeprosiłam i podziękowałam i tyle mnie widziano... myślę, ze jakbym mogła tak co wieczór, to z czasem nawet by mnie nie zauważali:)
-
z wykupem poszło łatwo. Wpadłam w garsonce i szpilkach, dałam kasę, zabrałam dzieciaki, opier*** cyganów i pojechałam sobie. Gorzej było w schronie, bo i maluchy wyprawić, i spacerek i jeść dać Łobuzowi i do Dziadzia koperkowego zajrzałam, a Pan dreptał w miejscu, że formalności i że zaraz wychodzi i blebleble, ja mu na to, żeby nie był takim biurokratą, bo biurokrację to ja w tym kraju tworzę z racji zawodu i niech lepiej kupy u Dziadzia pozbiera zanim wyjdzie:diabloti::diabloti: jestem potworem, niedługo mojej zdjęcie będzie tam wisieć z napisem "tej Pani nie obsługujemy" i tyle będzie z mojego wolontariatu.... :diabloti::diabloti::diabloti: ale Aresik był ze mną i jako Strażnik Miejski powiedział, że ręczy za mnie i za to chwała chłopakowi, bo choć na dogo zagląda z doskoku to zawsze jest na zawołanie i wspomoże...
-
Korenia, super, że jesteś. Jak już skończy się kwarantanna, dobrze byłoby je monitorować i wyadoptować na dogozasadach, bo ten kulawy szczylek to ma poważne problemy lękowe i tylko w dobrym domu się utrzyma. A do tego będą potrzebne dobre foty z Twojego aparatu:)
-
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
diuna_wro replied to monika083's topic in Już w nowym domu
[URL="http://www.dogomania.pl/193192-WROC%C5%81AW-Szczeniak-u-Cygan%C3%B3w%21-4-ju%C5%BC-nie-%C5%BCyj%C4%85-%21%21%21"]http://www.dogomania.pl/threads/193192-WROC%C5%81AW-Szczeniak-u-Cygan%C3%B3w!-4-ju%C5%BC-nie-%C5%BCyj%C4%85-!!![/URL] linka do sprawy poruszonej powyżej. -
Iskra i Ala z Kakadu - jak dobrze, że je wypatrzyłyście. Szacunek dziewczyny !!!!
-
zostały jeszcze dwa i suczka. Pozostałe są całe i zdrowe, tylko zapchlone i zakleszczone. I biegają luzem po ulicy (te dwa co zabrałam są potrącone przez samochody). Cyganie są skłonni sprzedać też pozostałe dwa. Jutro dowiem się w schronie czy przyjmą mi całe stado. Suczka nie jest miła, pokazuje zęby, ale szuka kontaktu, dobrze byłoby ją też wykupić....
-
2 połamane szczenięta wykupiłam dziś do tych cyganów. Baaaardzo byli zdziwieni, że kupuję właśnie te chore. Jeden, samczyk, ma poważnie uszkodzone biodro, nie może długo chodzić, jest obolały..... drugi też samczyk kuleje na nogę. Pierwszy milutki, bardzo kontaktowy, drugi zalękniony, sika pod siebie na widok wyciągniętej ręki... Odwiozłam do schronu, położyłam w szczeniakarni, dostały pić i jeść i poduszki. Spały, jak wychodziłam. Jutro rano tam idę, porobię zdjęcia i spiszę numery schroniskowe. Może bedzie wet, to zobaczymy co im jest.