-
Posts
329 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ACTINA
-
[quote name='Rozeta']Witam! Mój collie jest strasznie puchaty, ale wolałabym, żeby wyglądał mniej puchato. [url]http://cyrussaintrid.files.wordpress.com/2009/11/lassie.jpg[/url] To mu chyba nie zaszkodzi ? Co mam zrobić, żeby uzyskać podobny efekt ? Trymować ? :razz:[/QUOTE] Chyba nie masz na myśli tego psa na zdjęciu z linku? Jeśli tak to nie widziałaś puchatego... :-D Ale swoją drogą jeśli masz zamiar wybrać się do psiego fryzjera to poszukaj dobrze. Naprawdę nie łatwo jest znaleźć fachowca który zna się na collie. W przypadku tej rasy wymagane są specjalne, subtelne cięcia. Poza tym wszyscy proponują w przypadku tak dużego psa pozostawienie go w salonie - NIGDY TEGO NIE RÓB! Musisz mieć czas, poczekać z psem i towarzyszyć mu przy zabiegu. Bo może się okazać, że zafundujesz psu niemiłe wspomnienia i jeszcze grubo za to zapłacisz.
-
Z jakimi rasami najfajniej bawią się wasze collie?
ACTINA replied to mat33's topic in Owczarek szkocki
Kaukaz i york :-) No ale co tu dyskutować o psich gustach. Znam też jedną suczkę owczarka szkockiego która jest rasistką - nie lubi psów rasy innej niż swoja. Przynajmniej początkowo traktuje je z góry a później jest jakoś znośnie. -
Collie to nie owczarek belgijski i uszka załamane powinien mieć. Nie ma potrzeby zmieniać wzorca, jeśli komuś się nie podoba to niech kupi inną rasę. Jeśli ktoś chce mieć psa ładnego tylko dla siebie, nie zależy mu na wystawach to niech sobie podkleja uszka (nie porównywałabym tego z kopiowaniem uszu) Ale jeśli taki pies już wychodzi na ring to nie jest w porządku! Chociażby dlatego,że gdy wygra - blokuje miejsce psom które mają naturalnie ładne uszy. Poza tym jeśli taki pies będzie rozmnażany to przekaże tą cechę dalej. A później się zastanawiamy jak to jest, że nasz piesek ma stojące ucho, przecież rodzice mają dobre uszy.... I można się tylko domyślać,że dziadek pradziadek itp, a genetyka jest przewrotna i coś może się cofnąć np. po babci. Nawet hodowca czasami nie zna całej puli genowej swoich rodowodów. Oczywiście jeśli jesteśmy pewni, że jedyną wadą psa jest stojące ucho -a ma wspaniały charakter, doskonałą budowę, bardzo dobre wyniki badań to można by się pokłócić czy aby nie warto użyć go w hodowli (w końcu można dobrać dla kontrastu partnera z uchem mocno załamanym) Ale często bywa,że ucho to pierwsza wada którą widzimy a naprawdę jest ich niestety więcej... Poza tym ta rasa posiada sporą populację i wybór jest duży. Ucho stojące nie jest tylko winą zbyt dużej ilości wapnia - jak mówi weterynarz. Na pierwszym miejscu jest genetyka, później suplementy diety. Ucho z małą tendencją do stawania można "uratować" ograniczając dodatek wapna. W przypadku ucha całkowicie stojącego żadne cuda nie pomogą. Psa z idealnie załamanym uchem wyhodować jest trudno. Typ nowoczesny (wspomniane miśki) posiada przeważnie ciężkie ucho i takie jest znacznie bardziej przewidywalne (dużo mniejsza szansa, że stanie). Jeśli rasa zmierza w wielu kierunkach to można się tylko cieszyć bo każdy znajdzie coś wg. swojego gustu. A później ktoś połączy dwa inne typy i wyjdzie coś cudownego :->
-
[quote name='Wafelek']W czym problem - wystarczy inicjatywa, trzeba się skrzyknąć, wykonać naprawdę masę pracy i stworzyć odpowiednią bazę, i zbierać dane. Takich rzeczy nie tworzą przepisy, to praca pojedynczych osób, pasjonatów. Vide baza collie smooth. Dzięki jednej skutecznej Petrze Hornakovej ja mogę sobie obejrzeć rodowód swojego psa w niektórych liniach nawet 12 pokoleń w tył, łącznie ze zdjęciami...[/QUOTE] Ja znam ok 44 pokolenia wstecz (chociaż nie ma tam zbyt wiele informacji) ale wiem, że smoth mają krótszą historię. W każdym razie dla collie zbawienny byłby kluby takie jak w Niemczech. Po prostu gdy jakieś stowarzyszenie kynologiczne zajmuje się jedną rasą lepiej zna jej problemy i to jest znacznie lepsze wyjście. Charakter jest ważny dla każdej rasy ale wprowadzenie obowiązkowego testu użytkowego dla wszystkich ras byłoby zbyt problematyczne. Wystarczy,że sędziowie będą bardziej zwracali uwagę na charakter psa.
-
[quote name='sodalis'] To fakt moje psy oprócz obowiazkowych bioder maja tez zrobione łokcie, prcdPRA, Miopatię, EIC, część ma tez kliniczne badanie oczu i serca - wyniki mam w domu, nawet nie prosze o ich wpisanie gdzies w ZK, za pierwszym razem pierwszej mojej suce chciałam to wpisac i nie wpisali, teraz nawet nie proszę.[/QUOTE] A co jeśli cię zabraknie i nikt nie będzie kontynuował twojej pasji? Wszystkie papiery pójdą do kosza. A gdyby były wpisane w rodowodzie to jest jakaś szansa, że te dane przetrwają i ktoś jeszcze z nich skorzysta. Ile ja bym dała,żeby mieć więcej informacji o poprzednich pokoleniach z mojej lini... a tu w czwartym pokoleniu to nawet nie ma informacji o umaszczeniu :-/ [quote name='behemotka'] Są w ogóle sędziowie, którzy użytki oceniają z przymrużeniem oka?[/QUOTE] Niestety pies nie ma napisanego na czole tytułu użytkowości... Skąd sędzia ma wiedzieć,że to nie po prostu gorszy egzemplarz z tych "piękności"?
-
[quote name='owca']sprawa dążenia do "ideału" ( = wzorca rasy) to jedno, druga czy realia kennel clubu i hodowli na wyspach można przełożyć na ZKwP? [SIZE=1]może po prostu polskim hodowcom łatwiej wybrać się do Czech/Niemiec/Rosji w poszukiwaniu odpowiedniego psa do krycia, przez co przywiązują większą wagę nie tylko do wyglądu tego "wybranka" ale również zdrowia/charakteru (większy wybór), niż hodowca z Anglii, który musiałby lecieć ze swoim pupilem samolotem...[/SIZE] [/QUOTE] Sama podróż nie jest problemem dla anglików. Problemem są formalności związane z przewozem psów do Anglii. Psa możesz bez problemu wywieźć z GB ale żeby go przywieźć trzeba mieć kwarantanne, szczepienie oraz wyniki na wściekliznę itp. W mojej rasie psy angielskie też są raczej poszkodowane przez swoich hodowców. Ja też mam linie angielskie ale trafiłam dość dobrze i nie narzekam. Niestety Owczarkom Szkockim w Anglii praktycznie nie robi się testów mimo iż tam ze względu na duży inbred byłoby to wskazane. Nasze ZKwP nie zachęca hodowców do innego działania niż wystawy. Podczas ostatniej mojej wizyty w ZKwP chciałam wpisać do rodowodu psa kilka badań i chyba zrobiłam trochę problemu bo nie wiedzieli gdzie to dopisać i powiedzieli: "A po co to? Tu jest miejsce tylko na wyniki dysplazji" Naprawdę nie ma miejsca w rodowodzie na dodatkowe badania a w mojej rasie można by zrobić przynajmniej 4 dodatkowe. W Czechach nie mają obowiązku żadnych badań (jak w niektórych innych krajach) ale za to wpisują do rodowodu wzrost psa - wg mnie to też istotna informacja. [quote name='Mona']Tak jest mni w krajach Skandynawskich.Wystawy są tam po aby zareklamować hodowlę a pies żeby uzyskać prawa hodowlane musi przejść badania mni oczu i testy psychiczne.Tak jest w mojej rasie(Collie Rough).[/QUOTE] Mona - u ciebie widzę straszne zafascynowanie tymi krajami skandynawskimi. :-) Tak jak nasi niektórzy politycy chwalą kraje skandynawskie za doskonały system podatków itp. ale czy tam naprawdę żyje się lepiej... Nie twierdzę,że w tamtych krajach metody hodowlane są gorsze ale u nas nie jest tak źle gdyby nie te "ciasne rodowody" bo pewnie nie było by nawet miejsca na testy psychologiczne i tytuły użytkowości. W każdym kraju są jakieś dobre zachowania które warto naśladować ale są też i złe.
-
[quote name='SuperGosia']Widzisz, ja znam takie hodowle, gdzie psy mocno -nastoletnie żyją spokojnie wśród "zgielku" hodowli, mlodsze psy jakoś ich nie tratują ani nie zaczepiają, wszystkie ew. niepożądane zachowania można bylo wyprostować, bo hodowca tego chcial ;) [/QUOTE] Nie chodziło mi nawet o jakieś niepożądane zachowania. Ale po prostu pomyślałam,że staruszek czuł by się dobrze w rodzinie która zwraca na niego całą swoją uwagę. Łatwe jest kontrolowanie psów w małych hodowlach jednak w dużych kenelowych nie jest to już takie proste. Jednak muszę przyznać, że właśnie te duże hodowle wywierają największy wpływ na rasę. Nie wiem czy to tylko ze względu na ilość psów czy może na metody jakie stosują. [/QUOTE] Temat pozbywania się weteranów poruszylam, bo coraz częściej spotykam się z tym zjawiskiem i najróżniejszymi usprawiedliwieniami hodowców typu "będzie mu lepiej na starość" i "musi być postęp hodowlany"... tymczasem po oddaleniu kolejnego weterana jakoś tego postępu nie widzę :diabloti: [/QUOTE] Faktycznie nie każdemu się udaje :-) ale taki postęp też nie jest widoczny od razu. [quote name='SuperGosia'] Sprzedaży psa 3-letniego też nie za bardzo rozumiem... U psa rocznego wyraźnie widać wady eksterierowe, więc po co go trzymać kolejne 2 lata, jeśli nam nie odpowiada? [/QUOTE] Mówiłam o tym wcześniej. Może się zdarzyć, że pies daje wadliwe potomstwo. Wtedy też jako wysterylizowana/wykastrowany powinien być wykluczony z hodowli. Często bywa, że z pierwszym miotem zwleka się dłużej niż 2lata więc nie można wcześniej sprawdzić jakie geny przekazuje ten pies. Czytałam o pewnej zagranicznej hodowli w której wyszła na jaw pewna letalna genetyczna choroba. Właścicielka na stronie napisała,że łatwiej jest jej zrezygnować z tej linii niż pracować nad poprawieniem jej bo to wymagało by kilku pokoleń. I tak sprzedała wszystkie psy i zakupiła do hodowli nowe. Takie przypadki też się zdarzają.
-
[quote name='SuperGosia']Rozumiem sprzedaż psa 12-miesięcznego. [/QUOTE] Jeśli sprzedaż psa 12miesięcznego jest ok, to równie dobrze 3 letniego. Jednorazowa zmiana właściciela dla psa nie jest czymś złym. Co innego gdy pies zmienia właścicielka kilkunastokrotnie (jak to bywa u pośredników). [quote name='SuperGosia']Nie rozumiem i nie zrozumiem pozbywania się weteranów, które slużyly hodowcy przez 8-10 lat jako egzemplarze wystawowe lub/i hodowlane, za co na starość dostają "eksmisję" do nowego domu albo na tamten świat albo dwa w jednym :p Ale, latwiej wykopać weterana pod pretekstem "rozwoju hodowlanego", niż "wymanicurowane" rączki pobrudzić :diabloti:[/QUOTE] SuperGosia - nie mówiłam o starszych psach bo wydaje mi się, że temat tego nie dotyczy. Przyznam, że przykre jest gdy hodowca pozbywa się starszych psów a jeszcze bardziej gdy je uśmierca. Bo z dwojga złego emeryturka dla wysłużonego pieska w spokojnym domu z dala od zgiełku hodowli i młodych psów to całkiem miła perspektywa. Mam suczkę weterankę która ma 11 lat myślę,że mogłaby nawet teraz śmigać po wystawach bo chęci ma szczeniaka i kondycję nawet dobrą. Nie jednego młodego prezentera nauczyła by prezentacji .Ale ona z racji wieku nie wygląda wystawowo i jej nie zabieram chociaż pewnie by chciała :-D Ona uwielbia skupiać na sobie uwagę ludzi i bardzo cieszą ją oklaski. Jak miała 9lat to byliśmy jeszcze na wystawach ale teraz nie ma sensu jej męczyć.
-
[quote name='marta9494']Kilka razy z powodzeniem.W końcu złapała ja straż miejska i dali ją do schronu.Szukaliśmy ją dzień i noc i następny dzień.Wpadłam na pomysł,ze moze chodźmy do schroniska.Gdy ją nam wydawali,facet powiedział,że przez 32 godz.które tam była cały czas skowyczała i rzucała się na furtkę.Pierwszy raz miał tak upierdliwego psa!Jak mojego męża zobaczyła dosłownie posikała się z radości.Od tamtej pory juz nigdy nam nie zwiała.Nie uwierzę,że pies nawet o silnej psychice nie odczuje rozstania z włascicielami,z którymi żył,przebywał,bawił sie i dorastał.Takie jest moje zdanie i nic tego nie zmieni[/QUOTE] Nie porównuj zmiany właściciela do wizyty w schronisku - takie miejsce jest wyjątkowo nieprzyjemne dla psa. Może i dostała w tyłek za to ujadanie w schronisku i wogóle nie wiadomo jak ją tam traktowali. [quote name='miniaga'] Powiedz mi który porządny hodowca sprzeda ci psa jeżeli powiesz mu będe go kochać jak będzie się rozwijał tak jak chce a jak nie to fora ze dwora. Znajdę mu fajny dom i zapomnę o nim. Mam nadzieję że większość powie takiej osobie żegnam. [/QUOTE] Też mi się wydaje,że każdy hodowca powiedziałby żegnam - bo to był by tylko twój foch. Jeśli powiedziałabyś hodowcy, że chcesz mieć gwarancję i możliwość zwrotu pieska jeśli okaże się niehodowlany bo bardzo ci na tym zależy to już część hodowców prawdopodobnie przychyliła by się do twojej propozycji. Sprzedaż dorosłych psów nie zdarza się w hodowli często, bo rozważny hodowca wybiera starannie przyszłe psy-dużo staranniej niż przeciętny Kowalski. Ma też pewne doświadczenie. Lepiej oddać psa z wadą do nowego domu w którym nie mają wymagań wystawowych niż np. poprawiać naturę.
-
[quote name='Afryka']Actina, praca hodowlana w większości przypadków polega na tworzeniu psów, które będą wygrywały wystawy, a nie na eliminowaniu wad genetycznych. Zobacz, jak wyglądają np. owczarki niemieckie z linii wystawowych czy pekińczyki. Wiele ras żyje krótko, ze względu na problemy ze zdrowiem. Czy znasz dobermana albo bernardyna, który miałby więcej niż 10 lat? [/QUOTE] Nie będę się z tobą sprzeczać bo każdy hodowca ma inne ambicje. Na pewno są tacy którzy zwracają uwagę tylko na wygląd,ale to jest bardzo krótkodystansowe rozwiązanie. Ja przynajmniej rozumiem swoją pracę jako dążenie do stworzenia jak najlepszych psów hodowlanych (czyli jak największy procent psów bez wad dyskwalifikujących w tym chorób genetycznych). Jasne jest, że ważne są wyniki wystaw ale ważne jest by pies spełniał wymogi hodowlane np. nie może mieć dysplazji (chociaż ja zwracam uwagę na jeszcze na kilka innych chorób genetycznych) pies z ciężką dysplazją nie będzie w stanie pokazać się na ringu. Tak więc wszystko jest ze sobą powiązane. Wiele ras żyje krótko ale pośrednio to także wynik stylu życia z człowiekiem, stresu i żywienia. [quote name='GPooLCLD']ACTINA - czyli oddawanie sobie repa z rąk do rąk , czy jakieś "..." wymiany , Twoim zdaniem nie wpływają na psychikę psa ? [/QUOTE] Nie tak z rąk do rąk - taką wymianę robię się może raz w życiu psa. Jeśli pies ma dobrą psychikę to mu to nie zaszkodzi.
-
[quote name='Afryka'] Nie mówiąc już o tym, że "udoskonalanie rasy" dotyczy przede wszystkim eksterieru, który przecież tak naprawdę poza wystawą jest najmniej ważny. Najistotniejsze jest zdrowie populacji, a tutaj niestety hodowcy wielu ras nie mają się czym chwalić.[/QUOTE] Widać, że nie wiesz o co chodzi... :-/ Udoskonalanie rasy ma celu nie tylko eksterier ale i zdrowie!!! Praca hodowlana polega także na eliminowaniu wad genetycznych. Psy których dotyczy wymiana międzynarodowa powinny być psami przebadanymi genetycznie i wolnymi od wad! Ponieważ dadzą dużo potomków w nowym kraju. Nikt nie kupowałby psów z rodowodem jeśli nie byłyby dobre eksterierowo. Gdy ktoś kupuje psa z rodowodem (nawet na kanapę) to raczej zależy mu na jego wyglądzie. Kanapowiec nie musi być jednak aż tak idealny. Jeśli ktoś kupił pinczerka miniaturę a wyrośl mu doberman to ma prawo do niezadowolenia (oczywiście tutaj przekoloryzowałam sytuację) ale tylko w przypadku gdy zamierza psa hodować i zaznaczył to wcześniej hodowcy. Typowe podejście większości ludzi: psy w hodowli są tylko na wystawy i zaspokajają próżność ich właścicieli :-/ To jest całkowity brak świadomości. Na wystawie ocenia się także charakter psa i poniekąd też zdrowie (ale to zależy od sędziego). Jasne, że psu który skończył tylko hodowlankę mogło się jakoś udać ale pies który ma wiele tytułów na pewno jest psem o znakomitym temperamencie i ogólnie dobrym zdrowiu. Gdyby był chorowity nie pokazywałby się często na wystawach, a gdyby miał wypaczony charakter to nie pokazywałby się w całej okazałości lub po prostu był by zdyskwalifikowany. Pies może być także zdyskwalifikowany jeśli jest w złej kondycji zdrowotnej. [quote name='miniaga']ale żaden tytuł nie zastąpi psu kochającego właściciela.[/QUOTE] Tytuły nie wykluczają kochania. Poza tym chciałam zwrócić uwagę na to, że dobrzy hodowcy mają dobre podejście do psów. Jeśli pies będzie miał w nowym domu równie dobrze jak w starym i poświęci mu się równie dużo uwagi to nawet jeśli będzie tęsknił na początku to i tak zaadoptuje się w nowym miejscu. Sama kupowałam starsze psy i nie miałam żadnych problemów. "Czy tak powinno byc??:((" - odpowiadam - NIE TAK BYĆ NIE POWINNO. Pies nie powinien zdechnąć w tym przypadku widzę duże błędy zarówno ze strony właściciela jak i hodowcy. Jeśli ta pani chciała oddać pieska mogła przyprowadzać nowego właściciela do swojego domu tak aby pies go poznał - wtedy rozłąka byłaby łagodniejsza. Jest dużo możliwości złagodzenia stresu. Zresztą widzę,że wypowiedziała się tutaj koleżanka właścicielki nieżywego już psa. Postronna osoba mogła nie wiedzieć wszystkiego. Pies mógł wrócić do hodowcy bo był chory lub miał jakąś wadę (chociażby serca, lub przysadki) która wyszła w starszym wieku i w wyniku której pies zdechł. Nikt nie chciał tego rozgłaszać i oficjalnie pies był po prostu przerośnięty/niehodowlany.
-
Tu jest bardzo podobny temat (w którym już się wypowiedziałam. ): [URL]http://www.dogomania.pl/threads/85331-quot-Hodowle-quot-Oddawanie-suk-po-kilku-miotach-czy-mozna-cos-z-tym-zrobic?p=14804650#post14804650[/URL] Ale należy dodać,że [U]hodowca[/U] kupuje psa [U]do hodowli[/U] i to jest jego priorytet. Jeśli kupiony szczeniak wyrośnie na psa który nie spełnia wymagań hodowlanych to może go oddać lub sprzedać. To nie będzie dziwne, hodowca ma dużo piesków do kochania i nie może kierować się tylko sentymentem. Oczywiście gdy właściciela zmienia dorosły już pies trzeba być ostrożnym. Bywa, że pomiędzy hodowlami z innych krajów zachodzi nawet wymiana reproduktorów. To ma na celu udoskonalenie rasy. Nie można powiedzieć,że właściciel nie lubi psa bo się "zamienił". Ale zdaje sobie sprawę,że pies ma geny które warto przekazać dalej! A dobre geny są bardzo cenne dla całej psiej populacji. Nie słyszałam żeby taki pies z wymiany międzynarodowej zdechł z żalu-więc widać da się to zrobić z korzyścią dla obydwu stron. Co do szczególnej sytuacji psa z tego tematu: Są psy które wyjątkowo się przywiązują takiego nie oddałabym... ale to się czuje. Kto wie czy ten piesek zdechł z tęsknoty czy po prostu nowy właściciel zaniedbał go i się rozchorował. A tęsknota miała zamaskować coś innego. Rzadko zdarza się, że właściciel lub startujący hodowca oddaje pierwszego psa... Nie chcę oceniać tej sprawy jednostronnie. Szkoda pieska :-(
-
[quote name='inkazg']TESORO MIO - :D:D:D:D: co znaczy po "mój skarb" czyż nie ślicznie ?[/QUOTE] Masz rację piękne :-)
-
A czy szczepi się nią także samce?
-
"Hodowle", Oddawanie suk po kilku miotach-czy mozna cos z tym zrobic?
ACTINA replied to betty_labrador's topic in Hodowla
Hmm... Nie można wszystkich hodowców wrzucać do jednego worka. Nie popadajmy w paranoję bo w końcu uznamy, że sprzedaż szczeniąt w hodowli też jest karygodna. Poza tym ciężko zrozumieć działania hodowcy jeśli się nim nie jest. Gdy byłam jeszcze małym dzieckiem i przyjeżdżali nowi właściciele szczeniąt, bardzo często pytali mnie: "nie jest ci żal oddawać szczeniąt"? Ja tylko się uśmiechałam... To pytanie tkwi mi w głowie ponieważ zadawano je wiele razy. Ale dlaczego miałabym być smutna, skoro wiem, że szczeniak będzie miał dobrze w nowym domu? Już wtedy wiedziałam, że nie mogę zatrzymać wszystkich szczeniąt. Wiele ludzi nie sprawdziłoby się jako hodowca. I tak często bywa. Nie trzeba szukać daleko: moja kuzynka pozwoliła suni na pierwszy i zarazem ostatni miot szczeniąt - Poddała się za pierwszym razem. Myślała, że to jest łatwiejsze. Wiedziała, że ja sprzedaję szczenięta i za ile, gdy mnie odwiedzała widziała piękne i radosne psy (nie widziała jednak zaplecza czyli-pracy, wydatków itp). Pierwszy miot jej suki był bardzo liczny, musiała dokarmiać szczenięta i miała nieprzespane noce. Poza tym sprzątanie przy szczeniakach itp. Szczenięta sprzedała tanio a każdego opłakiwała... Byłam przy tym- to dosyć niezręczna sytuacja gdy hodowca wyrywa jeszcze na chwilę szczenię z rąk nowego właściciela płacząc przy tym. Ci ludzie pewnie czuli się jakby robili hodowcy krzywdę :-/ Kuzynka zostawiła 3 szczeniaki, później jednak uznała, że nie ma warunków i został jeden. A ten jeden (razem ze swoją matką) też sprawiał problemy i obecnie nie ma wcale psów. Nawet jeśli bardzo chciałabym zostawić jakiegoś szczeniaka to nie mogę płakać (to nikomu nie pomoże). A chyba lepiej odbierać szczeniaka z rąk wesołej osoby - w końcu to radosny dzień! Szczeniak w hodowli nie może zostać tylko dlatego, że się do niego przywiązałam. Często przywiązuje się do szczeniąt ale to nie jest zmarnowane uczucie-procentuje w związku z nowym właścicielem. Hodowla to nie zarobek, ludzie którzy nie zajmują się hodowlą myślą sobie, że hodowca ma tylko kasę ze szczeniaków-bo tylko to widzą gdy kupują pieska. Ale hodowla to także wiele obowiązków, duża inwestycja, i wiele trudnych wyborów. Hodowcą trzeba się urodzić. A żeby być dobrym hodowcą trzeba się jeszcze wiele nauczyć. BEZ WZGLĘDU NA POWÓD UŚPIENIE ZBĘDNEGO PSA JEST DLA MNIE OBURZAJĄCE! Ale czy krzywdą jest dla psa zmiana właściciela? Nie chcę tu mówić o psach sędziwych bo one rzeczywiście są jak stare drzewa - ich się nie przesadza. Jeśli jednak hodowca trzyma psy w dobrych warunkach i poświęca czas na szukanie dobrego domu dla swojego starego psa to też nie można go za to prześladować. Co do sprzedaży młodszych suk/psów hodowlanych to bardzo często ma to swoje uzasadnienie. Chociażby plan hodowlany. -Ciężko jest ocenić predyspozycje hodowlane szczeniaka w wieku 8tygodni. Tak więc hodowca zostawia sobie jednego (jego zdaniem najlepszego) i czeka co z niego wyrośnie. W zagranicznych hodowlach propaguje się nawet zostawianie kilku najlepszych szczeniąt z miotu. Gdy dorosną zostają lub sprzedaje się je później jako wysokowartościowe psy hodowlane (nierzadko po pierwszych wystawach i badaniach). Takiego psa chętnie kupiłby niejeden hodowca. A jego "producent" zyskuje większe prawdopodobieństwo, że piesek przedłuży jego linię hodowlaną. -Czasami jednak bywa, że szczeniak okazuje się niewystawowy (np. zgubi ząb- ale możliwości jest wiele) wtedy hodowca sprzedaje starszego jako niehodowlanego. -Bywa też tak,że suka/pies mimo pięknego wyglądu nie daje wartościowego potomstwa. A wartość potomstwa można ocenić poprawnie jedynie u starszych psów. Tak więc matkę/ojca szczeniąt mimo uprawnień hodowlanych wyklucza się z hodowli. (mimo wszystko w innych rękach mogą one dać wartościowe potomstwo jeśli oczywiście nie przenoszą wad genetycznych). -Zdarzyć się może też, że pies/suka nie nadają się do życia w hodowlanej grupie. Hodowca jednak długo łudzi się, że pies się przystosuje i zwleka... później jednak poddaje się i sprzedaje pieska. A ten jako jedynak w nowym domu nie sprawia już żadnych problemów. Niektórzy ludzie chcą kupić starszego psa i wtedy mają taką okazję. -W przypadku ras użytkowych i obronnych te które mają np. reakcję na strzał itp. Także są usuwane z hodowli. A w takich rasach wymagania są jeszcze większe. Jest wiele powodów mniej lub bardziej szczytnych - macie rację psa nie obchodzi powód. Chciałam tylko uświadomić ludziom którzy hodowlą się nie zajmują jak to wygląda. Są psy które źle zniosą rozłąkę i są też takie które dobrze sobie poradzą w nowym miejscu. Zawsze trzeba brać pod uwagę dobro zwierząt. Ale hodowca musi jeszcze rozwijać rasę. Dlatego też często idzie na kompromis. Ja darzę wielką sympatią moje weterany. Nawet skłonna jestem do stwierdzenia, że najbardziej w hodowli kocha się najmłodsze (bo dopiero co przyszły) i najstarsze (bo wiemy, że niedługo odejdą)- poświęca się im najwięcej uwagi . Jeśli po przeczytaniu tego tematu ktoś zaczął się zastanawiać nad zakupem psa z hodowli to niezbyt dobrze o nim świadczy. Nie można oceniać całego narodu po garstce złych ludzi (niestety złe wieści szerzą się najszybciej). Słyszałam wiele powodów dla których lepiej jest kupić psa z zarejestrowanej hodowli. Jeden jedyny przemawia do mnie swoją bezstronnością: KUPUJĄC PSA RODOWODOWEGO POPIERASZ ROZWÓJ RASY. Jeśli ktoś naprawdę kocha rasę to jest najsłuszniejszy powód dla którego powinien kupić psa z papierami. Gdyby nie hodowcy nie mielibyśmy takich piesków jak teraz. Naprawdę większość z tych ludzi wie co robi - nawet sprzedając dorosłe psy. Ps: przepraszam, że się tak rozpisałam -
Ja miałam podobną sytuację - właścicielka powiedziała,że "nie zapłaci bo szczeniaki zjadły jej meble za kilka tysięcy"... :-/ Z tym, że nie było umowy a ZKwP nie mogło nic zrobić bo właścicielka miała jeden miot z którym wyjechała za granicę. Szczerze powiem,że byłabym również usatysfakcjonowana ze szczeniaka po tym kryciu ale został mi tylko niesmak! Niestety takie sytuacje się zdarzają.Jeśli ktoś hoduje psy wiele lat to raczej nie będzie się wygłupiał i zapłaci. Ale w stosunku do zaczynających hodowlę trzeba być bardzo ostrożnym.
-
Ja też jestem ciekawa czy ktoś już karmi Pondo Dog? Może ktoś podzieli się swoimi doświadczeniami? Co do mojego pierwszego wrażenia - nie jestem całkowicie przekonana. Wynaleźli jakąś uniwersalną karmę która jest dla wszystkich ras psów i w każdym wieku. Poza tym czytam też, że jest to karma lecznicza-a co leczy? Kampania reklamowa jest przesadna a opis karmy przekoloryzowany! Chociaż bardzo miły kontakt z konsultantami. O pochodzeniu karmy nie wspominają na początku, dopiero gdy się zapytałam dowiedziałam się,że niby produkcja jest niemiecka. Gdyby tak było to chyba warto się tym chwalić. Co do plusów krokiety są ciekawe, dosyć miękkie i psy je jedzą. Musiałabym sprawdzić jak wygląda żywienie na dłuższą metę. Ale nie chcę testować na moich psach. Poza tym na początku mogli by dać przystępniejsze ceny: 130zł /5kg - tyle kosztują renomowane marki....
-
[quote name='berdi']Zawsze można podac coś łagodnie uspokajającego, lub aviomarin- albo rozmawiac z włascicielem reproduktora, aby go dowiózł na krycie. Prawdopodobnie przyczyną tego nieudanego krycia jest po prostu strona techniczna....[/QUOTE] Ja miałam kiedyś basetkę i ze względu na wagę krycie też było trudne. Jednak właścicielka reproduktora miała doświadczenie i podstawiała taborecik gdy tylko doszło do aktu :-) Suce wtedy łatwiej było utrzymać ciężar psa. Jeszcze chciała bym dodać: na początku hodowla to przede wszystkim teoria, wertowanie rodowodów, obliczanie czynnika HD itp itd. A później praktyka bo w życiu nie zawsze jest tak jak na papierze. Doświadczony hodowca jest w stanie z bardzo dużym prawdopodobieństwem ocenić eksterier szczeniąt. Nie ma oczywiście rtg w oczach i na niektóre wyniki trzeba poczekać. Ale jeśli zdecydował kryć drugi czy trzeci raz tym samym psem to może ma ku temu ważny powód (chociażby w pierwszych dwóch miotach rodziły się jedynie pieski i były bardzo ładne a on chce pieska) i może to dać naprawdę dobre efekty. Hodowców z prawdziwego zdarzenia nie ma jednak wielu.
-
[quote name='miniaga']a tym czasem jest masę osób która powtarza krycia nie z wygodnictwa a innych przesłanek np : suka zachodzi tylko z tym reproduktorem. Znam taki przykład z życia. Suka miała pierwsze szczeniaki z reproduktorem X. Właścicielka kryła ją potem 2 krotnie innym psem, suka nie zaszła, pojechała do jeszcze innego reproduktora i znowu nic. Powtórzyła krycie pierwszym psem i suka dała piękny zdrowy miot. kolejne 2 próby z innymi reproduktorami znowu okazały się bezowocne. Nie można więc uogólniać i sprowadzać wszystko do chęci zysku.[/QUOTE] Tak też znam taki przypadek :-) Jednak tutaj suka za 3podejściem (do trzech razy sztuka) zaszła w ciąże z innym niż zwykle psem. Wydawało mi się,że suka po prostu poznała psa i się z nim oswoiła a nawet na swój sposób polubiła go. I zastanawiało mnie właśnie czy to tkwi w psychice suki czyli np. suce nie odpowiada taki partner i jest tym faktem tak zestresowana, że absorbuje wcześnie zarodki. Gdy suka nie może mieć wcale szczeniąt z konkretnym psem może być jakiś konflikt genów. Jednak reproduktorów jest tak dużo,że za każdym razem można kryć innym. Najprostsze wyjście w hodowli nie zawsze jest najlepszym (często to powtarzam). Wielu właścicieli kryje najbliższym psem, też tego nie popieram ale daleka podróż wpływa raczej ujemnie na szansę zajścia w ciąże więc jest ryzyko. Poza tym zawsze można kryć mrożonym nasieniem i suka nie musi ruszać się z miejsca więc nie jest to dla niej takie stresujące.
-
[quote name='Ania'] Najlepszym zabezpieczeniem przed rozprzestrzenianiem się wirua drogą płciową jest stosowanie sztucznej inseminacji . Usuk zainfekowanych o raz pierwszy już w okresie ciąży, zastosowanie środka antyseptycznego dopochwow przed porodem pozwala ograniczyć liczebność wirusa . [/QUOTE] Troszkę to zdanie jest źle skonstruowane. Bo na pierwszy rzut oka można by pomyśleć,że zabezpieczeniem jest sztuczna inseminacja. Ale to chroni tylko zdrowego psa przez złapaniem wirusa od suki. Jeśli pies jest nosicielem wirusa to nie pomoże inseminacja bo jak czytamy wcześniej wirus znajduje się także w nasieniu i jest odporny na mrożenie. Za to ciekawi mnie jakie środki antyseptyczne można stosować dopochwowo przed porodem? Takie coś było by dobre zapobiegawczo w różnych przypadkach nie tylko herpesa. Ale czy suce nie będzie to przeszkadzać przy czyszczeniu się podczas porodu???
-
Tu jest też temat o herpes : [url]http://www.dogomania.pl/threads/8864-Herpeswiroza-u-ps%C3%B3w-umieraj%C4%85ce-szczeniaki?highlight=bezp%C5%82odno%C5%9B%C4%87[/url] Co do szczepionki to słyszałam od weterynarza,że po szczepieniu szczenięta także padły. Być może to jakiś błąd ale podobno nie był to jednorazowy przypadek.
-
Klub Royal Canin... (Nie chodzi mi o Klub Hodowców Royal Canin)
ACTINA replied to seska's topic in Kluby hodowców
Wystarczy wejść na stronę royal canin i napisać do nich - prześlą aktualny cennik i regulamin klubu. Ja jednak uważam że ceny klubowe nie są zbyt przystępne. Mają różne bajery aby zachęcić do współpracy tj. premiowanie wyników wystawowych itp. Jak ktoś kupuje dużo i ma dużo licznych miotów to może się mu opłaca. Jeśli zrobi się zakupy powyżej 2000zł na miesiąc to w przyszłym miesiącu jest rabat 5%. Trzeba się jeszcze postarać żeby dostać dodatkowy podobny rabat. Niestety stwierdziłam,że mogę kupić karmę taniej poza klubem...- 32 replies
-
- karma sucha
- klub
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Uwaga hodowcy i wszyscy sprzedjący szczenięta !!!!
ACTINA replied to yolencia's topic in Zakup psa rasowego
Hmm... wyłudzenie danych mam nadzieję,że tylko! Znam takie e-maile... Mimo, że miałam wiele pytań o szczenięta zza granicy to oszuści od razu się wyróżniają. Chcą chętnie płacić nawet więcej niż trzeba, ich angielski jest kiepski chociaż niby pochodzą z krajów anglo-języcznych, w pierwszym lub drugim e-mailu piszą wszystkie dane (numery konta itp), nie pytają się o formalności związane z transportem psa np. w GB kwarantanna itp. TO ZJAWISKO NIESTETY CORAZ BARDZIEJ POPULARNE! Popularne są też ogłoszenia typu: "Szczenięta pug do adopcjia" zaśmiecające portale ogłoszeniowe :-/ lub nawet wysyłane na e-mail. Ja kiedyś wkurzyłam się i odpisałam na taką wiadomość - "wiem że jesteś oszustem itp." co zostało całkowicie zignorowane i w odpowiedzi koleś dalej pisał że dziś w nocy wyśle szczeniaki tylko żeby je odebrać na lotnisku, musi mieć dane odbiorcy :-D Akurat o transporcie zwierząt wiem dużo i zdaje sobie sprawę, że niemożliwe jest wysłanie samego psa zwykłą linią pasażerską. Poza tym obecność psa w samolocie musi być zgłoszona tydzień lub miesiąc wcześniej!!! Fatalnym zbiegiem okoliczności zapomniałam o automatycznej sygnaturze :-/ no i miał moje dane. Później przez kilka dni dzwonił na mój tel! Ja oczywiście nie odbierałam (chociaż ciekawa byłam jakby ze mną rozmawiał). To jest przykre bo jak ja się pytam swoim łamanym angielskim o szczenięta z innych krajów to ktoś od razu może mnie uznać za spam... :-( -
Tak - składkę członkowską ok 60zł płaci się co rok. Oczywiście nie musisz szczeniaka rejestrować w ZKwP. I nie ma sensu żebyś to robiła jeśli nie zamierzasz go wystawiać/rozmnażać lub brać udziału w zawodach organizowanych przez ZKwP. Jeśli chcesz w przyszłości brać czynny udział w imprezach psów rasowych to możesz zarejestrować psa starszego.
-
Witam ja mam do odsprzedania (jeszcze nie używane) tunel i rękaw o wymiarach 60x500 jakby był ktoś zainteresowany to proszę na pw. Wydaje mi się,że robienie 5-metrowego tunelu nie jest takie łatwe. W każdym razie ja biorę się za robotę hopek i równoważni, dużą kładkę też zrobię ale to wymaga znacznie więcej materiału.