ewkar
Members-
Posts
2370 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewkar
-
Wiem, ale ja na to wszystko nie mogę patrzeć.Pomagam jak mogę, mam tyle kotów pod opieką i kilka psów.To kosztuje naprawdę dużo, tonę w długach, ale nie potrafię nie pojechać i nie dać jeść tym stworzeniom.W domu też mam tymczasy.Tutaj jest tylko kwestia pieniędzy, mogę sobie wielu rzeczy odmówić, ale są rzeczy, których nie przeskoczę i to mnie bardzo dołuje. Zapraszam na bazarek dla Ergo.Link w moim podpisie.
-
Tego długowłosego nie oddadzą, jest taką trochę maskotką na postoju, dbają o niego naprawdę.Pozostałe trzy to dzikuski, chociaż ten z poziomymi uszkami dawał mi do zrozumienia, że chciałby się ze mną zaprzyjaźnić.Ja najbardziej kocham buraski, nie ma piękniejszych kotów. Trudno jest mi coś robić na odległość.O koty w mojej okolicy dbam, nie ma już bezdomnych, zrobiłam z tym porządek.Były oswojone, albo dały się oswoić i wszystkie już w swoich domach i to takich naprawdę fajnych.Mówię o działaniu przez lata, jak pojawiał się kot to coś z tym robiłam i dalej pilnuję, aby w mojej okolicy był porządek.Są dwa kocurki, dzikawe, ale piękne.Są podkarmiane, złapię i wykastruję przynajmniej. Czy ja wiem? Kilkadziesiąt złotych? Mnóstwo ludzi im pomaga finansowo, wszędzie są skarbonki, same też nie należą do osób biednych.Wypasione samochody, weekendowe wypady w atrakcyjne miejsca, drogie ciuchy..itd.To mnie akurat cieszy, bo pozwala zerwać ze stereotypem starej, zdziwaczałej baby, pod który ja już podpadam. Oczywiście, że wiedziały, że to nie jest bezpański kot.Są jednak tak pewne siebie i zarozumiałe, że szok.Naprawdę mogłabym jeszcze parę podobnych rzeczy w ich wykonaniu napisać.Potem się dziwicie, że mam ambiwalentny stosunek do fundacji. Bardzo ci dziękuję.Też zrobię, mam chyba fajne fanty, ale na razie nie wyrabiam czasowo. Wiesz, to jest tak, że oglądam coś w telewizji, o czymś takim czytam i wiem, że dramaty są wszędzie.Ale ja to WIDZĘ na tych wrednych wiochach i zabija mnie bezsilność.Znam prawo, wiem do kogo mam się zwrócić, ale co z tego? Nie mam na myśli tylko obecnej sytuacji, bo próbowałam z Ogrodem św.Franciszka i strażą miejską.Efekt żaden.Wcześniej w naiwności swej zawiadamiałam policję, TOZ-y, straż miejską i to nie tylko na Podkarpaciu.Parę lat temu udłao mi się wyjechać na wakacje nad morze.Kuźnica Helska.Nigdy więcej.Zmarnowane wakacje, walka o życie kotów, przegrana oczywiście.Teraz mnie nie stać na żaden wyjazd,nie mam ani pieniędzy ani możliwości, bo za dużo zwierząt pod opieką, ale nawet siłą nie dałabym się zawieźć do Grecji na przykład.Byłam raz i na tym koniec.Jeżeli już to pojechałabym wyłącznie do cywilizowanego kraju.Kocham Szkocję, do której jeździłam na wakacje jeszcze w czasach głębokiej komuny i gdzie wtedy Polaków prawie wcale nie było i gdzie nie fundowano mi traumy w postaci biednych, bezdomnych zwierząt.Może były, ale ja ich nie widywałam.USA nie kocham wcale, nie mogłabym tam mieszkać, ale też nie latałam tam z puszkami, aby nakarmić bezdomniaki.To dla zwierzęcoluba komfort.
-
Nie, to inna fundacja.Zajmują się tylko kotami, lubią je, ale ich wiedza na temat kotów jest taka sobie, to po pierwsze, ale nauczyć zawsze się można.Dziwi brak klatki-łapki i łapanie wyłącznie oswojonych kotów, dzikawych już nie, bo nie potrafią.Niestety, kradzież kotki była przestępstwem.Mają szczęście, ze ich opiekunka ( jest lekarzem, widziała chyba szwy i sterczące nitki) nie zrobiła awantury. Na pewno porozmawiam z tym człowiekiem, wezmę numer telefonu, ale naprawdę nie było nikogo na postoju.Może te trzy koty to są właśnie te ze stada, które on dokarmia? Wygląda na to, że przynajmniej tym długowłosym kotem zajmują się dobrze, jest wykastrowany, pięknie wyczesany,ma schronienie.Przykryte to jest gałązkami mahoni, świerku i jest nawet...wieniec pogrzebowy ( hihihi...).Ja nie zauważyłam, ale moja siostra owszem. Przed świętami już tam nie pojadę, dopiero po.Powinnam mieć więcej czasu, a ciocia mieszka niedaleko to żaden problem podejść.
-
Za chwilę święta, pogoda paskudna, ale może pod koniec kwietnia będzie ładnie.Zapraszam w moje okolice, może ktoś chciałby odwiedzić Sandomierz,przepiękne miasto, znane teraz bardziej z serialu. W Tarnobrzegu też by się coś znalazło, znam trochę to miasto, chętnie bym komuś pokazała.Niedaleko jest Baranów Sandomierski, piękny szczególnie wiosną, słynący też z magnolii.Przy okazji pokazałabym jak to wszystko wygląda, te biedne psy, bo ja je tylko opisuję, a żaden opis nie odda tego jaką gehennę zgotował im człowiek.
-
Mokrzyszów to teraz dzielnica Tarnobrzega, tam jest straż miejska, ale nie wiem gdzie jest najbliższa straż dla zwierząt.Pieski są małe, mają budy, ale dość krótkie łańcuchy.Ten, o którym od początku pisałam w domu w Mokrzyszowie ul.Sienkiewicza 234B jest za jakimś budynkiem gospodarczym.Nie ma ani źdźbła trawy, nie ma krzaczka, drzewka, nic zupełnie, a w lecie tam jest straszne słońce.Jak on wytrzymuje? Ten nowy, w domu obok jest bliżej ulicy.Najgorzej jednak mają dwa psy w strasznie zapyziałym gospodarstwie bliżej Tarnobrzega.Nawet moja siostra zwróciła na nie uwagę.Budy-nie budy, ażurowe, łańcuchy chyba 0,5 metra, a psy duże, czarne, z dłuższą sierścią, okropnie skudloną.To prawie naprzeciwko domu opieki prowadzonego przez siostry zakonne.Wyraźnie widać je z drogi. Bardzo przydałaby się jakaś inspekcja, nie widzę innego sposobu.Mogę sobie zgłaszać i co? agat21, piszesz, że ten kojec jest mały.Nie widziałaś tego, w którym był wyżłowaty pies, o którego dwa lata walczyłam.To 1/3 tego, co ma owczarek.Klatka, nie kojec.I też wszystkim było za daleko jak w tytule wątku na FB u Ergo.Mam poczucie, że los zwierząt nikogo nie obchodzi, że ustawę można wrzucić do kosza. Kotom jest super, w porównaniu do tego, co mają psy.Mam na myśli te ze zdjęcia.Są wolne i dostają jeść.Mogą się gdzieś schronić przed zimnem i upałem.Chociaż tyle.Psy nie.
-
Rozumiem, że można złapać czyjegoś kota i nie wiedzieć, że ma dom.Ale one wiedziały, że tak jest.Szkoda gadać.Co to za fundacja, która nie ma klatki-łapki, zupełnie nie umie łapać kotów, a tylko kotami się zajmuje? Byłam w Tarnobrzegu.Relacjonuję, co widziałam po drodze, tak po kolei.Czarny owczarek jest w swojej ciasnej klatce, Agat21 ją widziała.Na podwórku Ergo bez zmian, bałagan, buda jest, ale psa żadnego nie widziałam.Po drodze rozpacz, pojawiło się bardzo dużo nowych psów.Warunki mają straszne,nie wiem, czy nie gorsze od tego co miał Ergo.Trudno to sobie wyobrazić, ale tak jest.Straż miejska na pewno nie interweniowała, bo piesekz Mokrzyszowa jest tam nadal.W domu obok też pojawił się piesek, też mały i czarny, lepiej go widać z drogi, a warunki ma porównywalne.To jest teren Tarnobrzega.Nie mam siły, nie wiem jak z tym walczyć.To trzeba zobaczyć, serce pęka, ja ani na jotę nie przesadzam.Kogo tym zainteresować???? Byłam na postoju taksówek, ale nie było ani jednej taksówki, chyba z powodu fatalnej pogody ludzie częściej z nich korzystali.Nie dowiedziałam się więc niczego.Zawiozłam kotu styropianową budkę, ale chyba mu się nie spodobała.Siostra nazwała go Geronimo.Jadł łapczywie saszetkę, którą mu dałam.Jedzenie tam jest, ale chyba marketówka i mu nie smakuje.Zaraz potem pojawił się kocur z charakterystycznymi uszami i dwa buraski, płci mi nieznanej.Skąd się tam wzięły? Nie miałam kogo zapytać.Oczywiście jeszcze tam będę. [url=http://naforum.zapodaj.net/74f237818867.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/b5d7fc406172.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/bb1d2760dd8f.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/a1ee334ea83a.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/caabc4ba25dc.jpg.html][/url]
-
W okolicy znam tylko te osoby, o których była mowa już na początku, czyli tak jakby tam nikogo nie było.Ten pan taksówkarz tylko machnął ręką, kiedy wspomniałam o Ogrodzie św.Franciszka. Miałam nie pisać o tym, ale chyba się zdecyduję. Otóż, dziewczyna podkarmiała stado wolno żyjących kotów, w tym trzy kocice, z których jedna zdążyła urodzić piątkę kociąt.Dziewczyna zwierzęcolubna, ma sama trzy przygarnięte psy, w tym takiego z podciętym gardłem jak Sum, był przywiązany na sznurku do drzewa w lesie.Ma jeszcze dwa koty, też znajdy.Próbowała złapać kocice, ale bezskutecznie.Wyszukała w necie okoliczne fundacje, żadna nie miała podanego numeru telefonu, tylko mail.Jedna się do niej odezwała i obiecała pomóc złapać kocice.Dziewczyna sterylki i przetrzymanie po brała na siebie, chodziło tylko o łapankę.Przyjechały dwie młode, ładne panienki, w strojach takich mniej więcej sylwestrowych, ale nawet sztuczne rzęsy nie są przeszkodą w łapankach, prawda, więc OK.Panienki miały ze sobą transporterek, nie miały klatki-łapki.Oczywiście żadna kotka nie chciała wejść do środka.Panienki uznały, że nie będą wracać na pusto, złapały więc kotkę sąsiadki.Na protesty dziewczyny, ze tak nie można, że trzeba się zapytać odparły, ze one są z fundacji i wiedzą lepiej, a pani jest rozmnażaczką, bo ma trzy koty.Po kilku dniach dziewczyna zadzwoniła i zapytała co z kotką.Okazało się, że jest niedorozwinięta, została rozcięta, ale macicy nie udało się znaleźć.Kotki nie oddadzą, bo mieszka blisko ulicy i fundacyjne sumienie im nie pozwala na jej powrót.Pani zrozpaczona, szukała kotki, dziewczyna wiec zadzwoniła do wetki i przedstawiła sytuację.Panienki za chwilę wysłały sms-a, żeby kotkę zabierać i że zrywają z nią współpracę.Żeby coś zerwać to trzeba najpierw nawiązać.Kotka wróciła, okazało się, że trzy miesiące wcześniej została wysterylizowana w tejże lecznicy razem z pozostałymi dwiema.Kotki są regularnie szczepione, odrobaczane, mieszkają w domu, wychodzą tylko na podwórko na tyłach domu. Dziewczyna przyjechała po mnie, zabrałyśmy klatkę-łapkę ( bo ja takową mam), w ciągu 10 minut jedna z kotek została złapana, odwieziona do lecznicy i wysterylizowana.Następnego dnia dziewczyna już sama złapała kolejną, a po tygodniu trzecią i ostatnią.Wszystkie zostały też odrobaczone, odświerzbione i wypuszczone na wolność.Są śliczne, dostają dobre jedzenie, a schronienie mają w stodole u owej "rozmnażaczki".W maju łapane będą kociaki, na razie są za małe na sterylki i kastracje. Żeby nie było, że potępiam tę fundację w czambuł.Nie, robią też sporo dobrego, ale ....
-
Pan był bardzo zainteresowany pomocą, myślał, że ja będę mogła.Tak ja pisałam, nie miałam naprawdę czasu z nim długo rozmawiać.Jutro znowu jadę, zrobiłam kotu styropianową budkę, mam nadzieję, że mu się spodoba.Po drodze sprawdzę podwórko Ergo, pieska z Mokrzyszowa i może wstąpię do straży miejskiej, to blisko, na szczęście.Z panem porozmawiam, o ile będzie na postoju, ja tam będę przynajmniej dwa razy.
-
Ergo zmienia sierść na piękniejszą.On jest dopiero trzy miesiące w dobrych warunkach a jakie już są zmiany.Wygląd na pewno, widać to na zdjęciach, ale ten pies jest po prostu szczęśliwy, pełen energii, skoro tak skacze.No i to też chyba znaczy, że nic go nie boli. Może nie znam się jakoś szczególnie na psach, ale w przypadku każdego stworzenia, ludzi również, nie tylko zwierząt najważniejsza jest psychika.Jak ktoś jest szczęśliwy to choroby się go nie czepiają, a nawet ładniej się wygląda, prawda? Coś w tym jest.
-
Z ciocią sobie poradzimy, dziękuję.Mieszka w mieszkaniu w bloku. Nie wiem nic więcej na temat psów tego taksówkarza.Myślę, że ma je u siebie w gospodarstwie.Znam trochę prawo dotyczące zwierząt, wiem, że nie ma psów wolo żyjących, są tylko bezdomne i gmina ma obowiązek się nimi zająć.Nie mieszkam w Tarnobrzegu, jestem ze Stalowej Woli.Napisałam to, co mi powiedział i zapraszał, żebym zobaczyła, ale nie miałam na to czasu.Skąd ma te psy i jakie? Nie wiem po prostu.Kotów też nie widziałam.Tylko jednego, którego zdjęcie wkleiłam i temu kotu spróbuję trochę pomóc.