-
Posts
1810 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by koss
-
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie idzie mi. Mam tyle zalu w sobie. Jestem już męcząca dla najblizszych. Do Doski nie mozna się poprzytulać . Antka nie ma , i nie mogę poszukać w nim spokoju i ukojenia z powodu,ze go nie ma. Nie , on nie mógł pomysleć,ze go karzę- ufał mi i kochał tak po Antkowemu - całym sobą !!!! Violka - ja jeszcze sama nie wiem, jak się odchodzi , ale myslę,ze jest to przerażające uczucie, nie wiesz co się dzieje, twoje ciało nie zna tych sygnałów, nic nie rozumiesz, potwornie się boisz. wierzyłam,ze ta druga dłoń - jest jak światło w ciemnościach . Bardzo chcę , aby tak było. Czy Antek się bał? -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Myślę,ze kochamy trochę siebie w naszych psach, ja przynajmniej. Patrzyłam Antosiowi w oczy i co widziałam: najładniejszą, najmądrzejszą, najpotęzniejszą najzgrabniejszą , najlepszą istotę na calutkim śwecie. W żadnych oczach nie mogę siebie takiej zobaczyć. I tego też bardzo mi brak. Kupiłam dzisjaj Zośce- Dośce zabawkę i rozbeczałam sie, kiedy ona ja porwała do zabawy, ze ona, a Antek!!!!!!!!!!! Prześladuje mnie jedna myśl, ze Antek mógł pomyśleć,ze za cos go karzę i dlatego nie daję mu jeść, tylko te "opeplinki",ze nic nie rozumiał z tego.. To idiotyczne, ??????ale taka myśl obudziła mnie w nocy i prześladuje. Mądra, wykształcona, filozof, uczy pięknie religii- kolezanka z pracy , powiedziała o moim Antku zdechł.!! Odmawia Im sie duszy, odmawia Im się prawa do Nieba, CZYLI MAJĄ TYLKO TO MIZERNE SWIOJE PIĘC MINUT ZA WSZYSTKO i nawet nie maja prawa umierać , to jest zarezerwowne tylko dla ludzi. One mają zdychać.A przecież to właśnie TA religia ponoć uczy : bądż zawsze po stronie pokrzywdzonych, słabszych.. Antoś umarł. Był kundlem:śmiesznym , mądrym , wiernym i lojalnym i mógłby być ozdobą naszej rasy. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
TO JUŻ TYDZIEŃ. Zbierałam dzisiaj włosy z dywanu, pełno Antkowej sierści. Antoś , moja słodka pokrako, wszyscy się o Ciebie pytają , a ja uciekam , To tak boli. . i -
Benek - kudłate cudo jakich mało! W nowym domku!!!
koss replied to zulugula's topic in Już w nowym domu
Pani TERESA czuwa teraz nad Czuiem -on ma 16 lat, duzy apetyt na zycie . tylko wyczerpuje się jego czas. We wtorek - pozegnałam swojego Antosia, Elkate czuwa też nade mną. -
Benek - kudłate cudo jakich mało! W nowym domku!!!
koss replied to zulugula's topic in Już w nowym domu
Pani TERESA czuwa teraz nad Czuiem -on ma 16 lat, duzy apetyt na zycie . tylko wyczerpuje się jego czas. We wtorek - pozegnałam swojego Antosia, Elkate czuwa też nade mną. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pani Tereso- proszę spedzać jak najwięcej czasu z Czuiem , proszę na zapas zbierać , co się da: jego zapach, jego miny,to bardzo się przyda. Proszę mu mówić o tym, jak bardzo Pani Go kocha, jak duzo Pani Mu zawdzięcza..zeby się nie bał. Ech, co ja Pani wypisuję , Pani wie WSZYSTKO. Widziałam Pani Zwierzeta : sliczne ,zadbane, grzeczne- syte miłosci i człowieka. Zawsze Panią podziwiałam. To jest prawda. Ale prosze tez pozwolić Mu odejsć ..kiedy juz trzeba ( Boze, wiem , jak trudno dokonać tego - aby ani o minutę nie za wcześnie ani nie za pózno)Ale teraz MA Pani Czuia . Jest przy Tobie, a Ty przy Nim. Na... póżniej nie mamy Żadnego wpływu. Trymałam mordę mojego Antka na kolanach, kiedy dostawaŁ.. Mówiłam Mu do ucha,ze kocham,ze nie zapomnę, ze proszę o przebaczenie-nie potrafię dłuzej znieść jego głodu i cierpienia. Jego serce biło znacznie spokojniej niz, kiedy dostawał kroplówki. Nasz dom zawsze był cichy, nie mamy TV. Słuchamy gł. I I Programu Radia , pracujemy , kazde przy swoim biurku, komputerze..ale Antek biegał od jednego do drugiego, potrącając i strącając, co tylko możliwe po drodze. Słyszelismy, jak chlipie, parska, pijąc wodę w kuchni- rozlewając polowę na podłogę. Walczylismy z jego przypływami namietnosci wobec nas- kiedy usiłował pakować się kazdemu na kolana- co przy jego wadze- wtedy 35 kg- było dosyć bolesne. Zawsze strącał mi z buirka, co wszystkie papiery i z wywalonym jęzorem patrzyl, co teraz: - dam mu w mordę -ręka czy całusa. To był król niezgrabności- walił się swoim rudym łbem w futryny drzwi, biegnąc na dzwonek , spiewał rozdierajaco , kiedy dzwonił mój telefon, w lesie na spacerach zawze zaliczał przynajmniej ze 3 wywrotki- kiedy zaplatywał się we własne podskoki.Konik garbusek. Nawet, kiedy chorował - jeszcze w te ostatnie dni - próbował szamotac się ze swoją trójnogą zyrafą . To był król zycia. Boze, on nie chciał umierać. Teraz jest tak cicho. Tak potwornie cicho i pusto. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
CZWARTY DUBEL..................CUDOWNE ROZMNOZENIE- MOJE POSTY DZIELĄ SIĘ I MNOŻĄ....................NIE MOGĘ EDYTOWAC. ...KAŻDA PRÓBA POWTARZANA JEST PRZEZE MNIE PO DZIESIĘC RAZY. Czy to tylko moja przypadłosc???? -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nawet nie mogę edytować posty się mnożą , żyją własnym zyciem ..................................................................................................................................................................... a ja dostaję informację "wiadomosć za krótka" -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie panuję nad dogo - ono rządzi - dubel -
Nasze psy i inne zwierzęta, które odeszły w 2010 roku ...
koss replied to Maupa4's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Maupa4']Atos ... http://www.dogomania.pl/threads/35577-Fajny-Atos-A-mieszne-Ucho-Nie-byA-o-cudu-nie-ma-Antka To nie był Atos- to Antoś, Antonio, Antek, Antosiatko- NIE ATOS. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wrócilismy ze spaceru z Zośką - teraz to tortura. Zoska , jakby się cofneła do punkti wyjścia- znowu, boi się załatwić, wejść do domu.. wszystkiego. Nie ma Antka - jej terapeuty, naszego Wielkiego Przyjaciela, W domu strasznie cicho i smutno. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak mówiła mi Brazowa- Antka przyprowadził do schronu facet, podejrzewają,że własciciel - skurwiel , musiał wprowadzić Antka do boksu, sam pies nie chciał tam wejść a z tym męzczyzną - wszedł. Antek od poczatku uwielbiał Rafała( o mnie sie starał, uwodził) ,Rafał był dla niego Szefem. ( myślę,ze tym kupił mojego męża, dla którego Antoś był pierwszym własnym psem , Drab, Zbój- to moje wiano, które wniosłam w nasze małżeństwo-dla obojgu drugie)Antoś długo tęsknił za tym ...swoim panem, był bardzo promęski, nerwowo reagował na gwizd. Kiedyś usłyszał , jak jakiś facet gwizdał na swego psa, chciał pognać, chwyciłam go za obrożę, - złapał mnie zębami..i jak zobaczył kogo- omal nie zemdlał z poczucia winy. Rafał umie gwizdać, jest facetem - stanowił dla Antka początkowo jakis substytut ..utraconego pana Ja zaś byłam jakiś czas ostrożna, chora po Zbóju..a Rafał pęczniał z dumy i miłosci Antka. Miał swojego PSA. I właśnie te zdjęcia, kedy Antek siedzi mu na kolanach, mamy inne - jak Rafał mu spiewa kołysanki- pochodzą z tego okresu . Potem Rafał przestał być erzacem - stał się miłoscią , a ja kupiłam sobie gwizdek... -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak mówiła mi Brazowa- Antka przyprowadził do schronu facet, podejrzewają,że własciciel - skurwiel , musiał wprowadzić Antka do boksu, sam pies nie chciał tam wejść a z tym męzczyzną - wszedł. Antek od poczatku uwielbiał Rafała( o mnie sie starał, uwodził) ,Rafał był dla niego Szefem. ( myślę,ze tym kupił mojego męża, dla którego Antoś był pierwszym własnym psem , Drab, Zbój- to moje wiano, które wniosłam w nasze małżeństwo-dla obojgu drugie)Antoś długo tęsknił za tym ...swoim panem, był bardzo promęski, nerwowo reagował na gwizd. Kiedyś usłyszał , jak jakiś facet gwizdał na swego psa, chciał pognać, chwyciłam go za obrożę, - złapał mnie zębami..i jak zobaczył kogo- omal nie zemdlal z poczucia winy. Rafał umie gwizdać, jest facetem - stanowił dla Antka początkowo jakis substytut ..utraconego pana Ja zaś byłam jakiś czas ostrożna, chora po Zbóju..a Rafał pęczniał z dumy i miłosci Antka. Miał swojego PSA. I właśnie te zdjęcia, kedy Antek siedzi mu na kolanach, mamy inne - jak Rafał mu spiewa kołysanki- pochodzą z tego okresu . Potem Rafał przestał być erzacem - stał się miłoscią , a ja kupiłam sobie gwizdek... -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aniu - Antosia dostałam od moich dzieci - a tak naprawdę od synowej( jest świetna), 13.03. 2007 usypiałam Zbója mojego 11 letniego onka , miał raka wątroby, byłam z nim przez 6 ostatnich m-c od zdjagnozowania przez 24h na dobę ( mogłam dostać urlop) Patrzyłam jak umiera ,dzień po dniu..Kiedy zrobiłam to, byłam w rozpaczy-naraz pustka, zeszło napięcie, które trzymało mnie w pionie.Wtedy weszłam na dogo- zaczełam bezwiednie szukac Zbója nr. 2 Wynajdowałam stare, ślepe, chore onki- myśląc, że pomogę im w te ostatnie dni, przeprowadzę ...i nie pokocham . Dzieciaki sie przeraziły i ..przyprowadziły Atosa( wtedy takie miał imię) Wydawał się być zdrowy, o połowę młodszy....A jednocześnie nikt nie był nim zainteresowany , zero , zadnego telefonu, więc Monika ( synowa) uznała, ze jest w sam raz dla mnie. Szczerze powiedziała w schronie, ze to nie dla niej , zadzwoniono więc z azylu do mnie do domu- była to sobota, albo niedziela przełom marca, maja. Szykowałam obiad dla przjaciół Rafała z Kaliningradu. I telefon, czy wyrazam zgodę na przyjecie psa????....Byłam przerażona: nie , nie, nie jestem gotowa, nie - zaden pies. Ale słyszę jak Monika mówi,ze on jest już na smyczy. Wtedy zapytałam o jego imię,( o nic wiecej ) nie mogłam sobie wyobrazic, ze teraz go odepnie i wsadzi do boksu. Zbrodnia. Kiedy przyjechali do domu- wydawał mi się taaki brzydki( Zbój był arystokratyczny).On to chyba czuł, od pierwszej chwili chodził za mną jak cień, trącał nochalem, skubał po łydkach, jakby prosząc:- pokochaj , proszę pokochaj I pokochałam bezzastrzeżeniowo, mimo wzystko i za wszystko. A on dał mi taką MIŁOSĆ, że czasami trudno było mi ją udżwignąć. Jak może być mozliwe,że go nie przytulę? On czasami jak,czegoś nie zauwaŻył, nie posłyszał - i nagle to zaistniał, zabrzmiało- bardzo się "wystraszał" - i tym garbuskowym kłusem przybiegał , aby wtulić nochala pod moja spódnicę, Rafał wołał wtedy na niego "spietrany maminsynek". A kiedy on szedł sam z ANTKIEM na spacer- zawsze mówił do niego"Antonio pamietaj, komandosi nie dygają" Antoś maminsynek ,Rafałowy komandos..Do kogo on się teraz przytuli? -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja też - Antek przez rok nie lubił wychodzić z domu, nawet do ogródka - to była jego ulubiona pozycja , w domu z oknem na świat. Kiedy Rafał podjeżdżał pod dom z wet.zadzwonił, abym mogła zacząć podawać Antkowi szynkę( bałam się, aby nie zrobić tego za wczesnie- aby nie zaczął cierpieć i wymiotować) chciałam, aby miał pełny brzuszek na drogę. Antoś połykał, pożerał, nie zauważył nawet wejścia lekarza, a on przyniósł Mu smierć. Antoś tak ładnie pachniał szynką. Nie daję sobie rady, czuję jak rozpadam się na kawałki. Załuję,ze nie poprosiłam o zrobienie sekcji- czy on musiał umrzeć, czy mogłam coś jeszcze zrobić, co spieprzyłam. IM DALEJ , TYM GORZEJ. To forum , to jedyne miejsce, gdzie mogę rozmawiać o Nim - i ryczeć- nie mogę rozmawiać w realu z nikim . Pełny zakaz -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aniu - kochana. Bardzo Ci dziękuję . Antoś jest szczęsliwy , prawda? Viola dziękuję.Renata- wstałam w nocy, obudziło mnie przekonanie,ze Antek chce wyjść do ogródka - siedziałam potem długo, myśląc ze moze to oznaczało,ze powinnam poczuwać przy nim, gdzieś błądzi Liczę tylko na czas. Muszę czasowi dać czas. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wysyłałam Ani zdjęcia Atosia -umiesci je na wątku, prosiłam ją o to , to taki znak nieśmiertelnosci( wiem,ze brzmi głupio) . Płakałam i się usmiechałam- zobaczyłm,ze był z nami szczesliwy. Przypomniałam sobie całe mnóstwo historyjek Antosiowych. Wiedząc,ze Antek ma kłopoty z kręgosłupem,( a nie bacząc na to , kiedy wracał Rafał, skakał jak oszalały w ten swój jedyny na świecie sposób, ze wszystkich 4- łap na raz , nazywaliśmy to skokiem konika garbuska)mąz wkraczał w próg domowy na kolanach , aby Antek mógł wylizać go dokumentnie. Kiedyś Rafał wkroczył na kolanach, dzierżąc w usatch bułkę ( takie tylko miał przysmaki Antek) nie wiedział,ze czeka na niego ważny biznesowy partner, Wrzaski powitalne , jakie wydawał Antoś zagłuszyły moje szepty, a wybawiły Pana do przedpokoju, i co zobaczył; swojego kontrahenta na kolanach z bułką w zębach , którą odgryzał Antek , liżąc jednocześnie twarz swego idola. Kochamy Go bardzo. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale i tak dziękuję,ze nie maTM w tytule, mogę wypierać,ze Antka nie ma- a inaczej nie otworzyłabym kom. Viola - słyszę , chowam się ,jak sięgam po kanapkę -zeby nie widzial, ryczę jak otwieram lodówkę - bo tam Jego , tylko Jego twarożek z napisem ANTOŚ. Jego kisiel z siemienia. Jego zmielone ziemniaki . Jutro to wywalę . Jego miska, smycz, jasiek, pochamrana zyrafa.W pościeli zapach,. Pamiętasz go - jakim był optymistą zakochanym w ludziach, świecie.Był taki niezgrabny, wszystko po drodze zrzucał, rozchlapywał, strącał- nazywaliśmy go Pierdołą , która nie wygrałaby nawet konkursu na Największa Pierdołę , bo jest na to za bardzo pierdołowaty. On mnie wzruszał - jak żaden dotąd z moich psów. Bardzo tęsknię. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję Wam. Viola Tobie za Antka i za to,ze nie przeniosłaś go za ten ..TM. Kiedy dzwoni mój telefon Antek spiewa(ł), tak autentycznie, rano dzwonił i zerwałam się go uciszać, bo myślałam,ze Antoś śpi,i bałam się,ze go zbudzi- mały tak rzadko miał chwile wytchnienia od bólu..i przez te parę sek. myślałm, ze jest - jak zawsze wzdłuz mnie ułozony z nochalem pod ramieniem.Ale GO nie było. Najbardziej lubię, kiedy mogę łyknąć tabletkę i iść spać , nie pamiętam wtedy,że Go nie ma. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie ma ulgi. Jest czarna dziura. Wyrzyty. Są plamy po jego wymiotach, jest sierśc. Antosia nie ma. A ziemia była za twarda. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie ma ulgi . Jest czrna dziuraa. Wyrzuty. Pełno plam od wymiotów, pełno sierści. Antka, nie ma . A ziemia była za twarda. -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jutro, znaczy dzisiaj, Antoś bedzie uśpiony. Lekarz przyjedzie do nas do domu.Antoś codziennie po kilka razy umiera z głodu, mając ogromny apetyt. Udaję,przed Antkiem ,ze nie mamy kuchni- nie gotuję, mąż jada na miescie.Koszmar. W całym domu nie spimy oboje, ja bo wiem,ze Jego już ...nie ma, że jakoś tam go zdradzam...ON, bo czuje moją rozpaczWiem,ze obok rozpaczy pojawi się też ulga i za to też się juz nienawidzę.Jestem tak strasznie zmęczona, Drab, Skierka, Zbój, ANTEK, ANTOŚ ANTOSIATKO , ANTONIO- KRZYWOUSTY- wszystie moje psy musiałam przeprowadzić przez.. Dzsiaj , nie wczoraj ,Antek wydawało się podczas kroplówki - innej niz poprzednie,( wiedziałam,ze bedzie uspiony)-dostał, taką , aby miał poczucie pełnego brzuszka- zachrapał tak z serca- błogo, połozył sie i miałam wrazenie,ze odchodzi - i WIECIE UCIESZYŁAM się. Brzuszka nie miał pełnego,w domu żywszy niz zazwyczaj - błagał o jedzenie- dałam i znowu wszystko się powtórzyło' Teraz mówi się o nowotworze trzustki -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wolałabym, aby nie miał apetytu - on chce jeść swoje wymiociny -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Antek znowu zwrócił, mimo silnych przeciwwymiotnych , Boze, gdzie szukać pomocy -
Fajny Atos-"Śmieszne Ucho". Nie było cudu,nie ma Antka.......
koss replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Spalismy we trójkę ,Antoś , ja i TZ( raczej staralismy się )- nieomal trzymając się za ręce i łapy, Zoska obok na legowisku( nie połozy sie, kiedy jest Rafał- ciągle jeszcze nie ten etap), po kroplówce czekalismy na wynik badań- jest ciutek lepiej, kreatynina w tej samej wysokosci : 4, 64, ale mocznik ze 180 spadł na 120, i amylaza z 2629na 1900( norma 1800). ALE NAJGORSZE to, to,ze ciągle nic nie trawi - a jest głodny potwornie, schudł 10 kg- wazy 25kg, 2-3 h po zjedzeniu zaczyna się jego cierpienie-aż wymiotujei odczuwa trochę ulgi ..i głod. Gdyby nie kroplówki umarłby z głodu, nie wiemy czy to mocznik tak zniszczył sluzówkę , były krwawe wymioty..Próbowałam dzisiaj ziemniaka zmielonego z kisielem ...to samo, spróbuję ziemniaka z twarogiem chudym i kisiel lniany obowiazkowo,najgorsze to to,Że te same objawy miał przy względnie niskim moczniku 81( 45- norma), karma mokra dla nerkowców, ryz, makaron, kurczak - wszystko sprawdzone, wszystko zwrócone. Do końca tyg,będziemy jezdzili na kroplówy , 2x dziennie.- to będzie dwa tyd. jak nie je. Teraz jest słońce i wszystko wydaje się inne- boję się wieczoru i nocy. Od jutra musze wrócic do pracy - zawaliłam wszystko,co mogłam - nic, absolutnie nic mi to nie robi. Mrzenuś, co jadł twój pieso- i nie zwracał, czy tez miał łaknienie- i nie mógł?