:multi:Piszę,gdyz udało mi się "cudem powrócic nz łono forum"-dawna isia obecny koss-ufffffffffffffff,ależ to było trudne.Antek bohater wątku jest nieustającym żródłem najróżniejszych przeżyć-mamy za sobą ::diabloti:pasożyty,:angryy:pierwotniaki,:placz:zapalenie wątroby,:-(rozedmowe płuca,:shake:łopoty z kręgosłupem,kaszel,kulenie...the end.Obecnie zwalczamy kolejnego pierwotniaka,i uspakajamy wątrobę ,która przez całe święta i długo przed mocno dawała nam do wiwatu.Boję się też pokasływania Antosia-gdyż oznaczłoby to kolejny antybiotyk ,a jest to teraz- w stanie zaledwie podleczonej wątroby -mocno niewskazane.Ale poza tym , a może z powodu tego, Antek jest uwielbiany przez nas-tyle emocji,energii,czasu no i kasy musi znależć ujście-czyli kochamy go,a on przyjmuje to "jak pies zupę" -należy się ,ale prawdą jest i to ,że mocno sie rewanżuje-jest naszym cieniem,jesteśmy dla niego pewnością,oparciem,bezpieczeństwem-widać to gołym okiem-myślę ,że już zaufał nam prawie na 100%-u wet, kiedy umiera ze strachu juz nie gryzie nas,powoli rezygnujemy z namordnika-ale musi być koło mordy pani lub pan nigdy wet.Wizualnie jest "śliczny inaczej"-ma wesołe ślepia i mordę,ale niektórzy wołaja na niego -pokraka, wtakiej sytuacji mówie mu:"może i brzydki jesteś ale jaki męski,a takich lubią kobitki"-pomaga.
pozdrawiamy:koss i antoś:loveu: