-
Posts
4276 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by an1a
-
Nero jest na Sedalinie... Dostałam zalecenie - 2 tabletki ok. 15, kolejne 2 ok 22. Taka dawka na niego kompletnie nie podziałała. Zadzwoniłam do weta i dowiedziałam się, że na jego wagę może wziąć max 3 tabletki, dostał 2 godziny po podaniu 1 dawki. Ok.. jest przyćmiony, senny i spokojniejszy. Co zrobić później? Została mi 1 tabletka, czy ona wystarczy? Dawać później?
-
Rozwieszajcie ogłoszenia... Macie chyba jeszcze forum swojej dzielnicy, zgłosić do urzędu gminy. Ja parę miesięcy temu rozmawiałam z kobietą, która straciła szczeniaka przez trutkę. Ktoś wyrzucił na trawnik (Praga). Ostatnio mama mówiła, że zdechł jeden z psów pewnej kobiety - też trutka (Wola). To jest wszędzie.... Dlatego kaganiec jest najważniejszy...
-
3-miesięczne sunie PITBULL Red Nose - grozi im PSEUDOHODOWLA!
an1a replied to Martens's topic in Już w nowym domu
Szczeniaki są na Allegro za złotówkę, więc pewnie szybko znajdą chętnych.. -
3-miesięczne sunie PITBULL Red Nose - grozi im PSEUDOHODOWLA!
an1a replied to Martens's topic in Już w nowym domu
[quote name='Rybka_39']Szkoda, że nie ma zdjęć...zawsze to łatwiej znaleźć dom. A on zgadza się je od tak wydać? Za darmo?[/quote] Po co ma darmozjady trzymać? -
Dla Hexy... [*] Jej światełko będzie zawsze z Wami.
-
Skibka - podajesz aukcję Pompeo? Bo nie rozumiem.... Pompeo jest daleko od dobrej hodowli... [quote name='DOGOMANKA20']Tak ale ja pisałam o suczkach a one mają (nie wiem z resztą z jakiego powodu) dużo wyższe ceny... W pewnej hodowli były pieski za 1500 a suczki za 2tys... I jedne i drugie niewystawowe, nie wiem czemu jest taka różnica w cenie.[/quote] Dlatego, że pomimo, że niewystawowa - może szczeniaki przecież urodzić...? Brutalna prawda i zapęd hodowców Yorków. Yorki mają mało szczeniaków w miocie. To też nie jest tak, że urodzi tyle co dog. Miniaturowe rasy są droższe, modniejsze itp., itd.
-
[quote name='niufek']R=R ?? Celowo bralam psa z hodowli ,ale czego nie wiedzialam ,to ze kupiec powinien wiecej wiedziec niz sam hodowca :diabloti:,niestety.;)[/quote] Ja mam może wrodzoną nieufność i jak miałam problemy z kolanami przed wydaniem 900zł na zastrzyki poczytałam, dowiedziałam się itp. itd. O innych problemach zdrowotnych też doczytywałam więcej. To samo jak samochód się sypał po paru wpadkach panów mechaników sami zaczęliśmy dowiadywać się na forach, dzwonić, pytać. Oni potrafili czasem nawet nową, sprawną część wymienić. A chodzi o psa... Żywe stworzenie, którego rodzice i przodkowie nie dają 100% gwarancji, że będzie idealne i dożywotnio zdrowe. To żywy organizm. Mój pies typowy kundel ma alergię pokarmową na białko zwierzęce. Którego przodka mam tym obarczyć? :) A... i jeszcze ma charakter taki.... trochę niezrównoważony. Mówili, że kundelki są takie kochane i wdzięczne ;) Dlatego poza wyborem rasy jest jeszcze bardzo ważny wybór hodowli.
-
[quote name='marta23t'] Z łóżka na zawołanie schodzi bez problemu.Małej Tosi na łózko nie biorę bo póki co to jedyne miejsce gdzie Popi może się ukryć jak mała namolnie ją goni i podgryza w zabawie. Chce żeby miała taki swój ,,azyl,, jak już nie mam możliwości stworzyć jej kąta do którego Tośka nie miałaby dostępu:shake: :-o[/quote] Dla mojego też to był azyl, bo szczeniaki nie potrafiły wejść na łóżko - nie pozwalałam warczeć "z góry", maluchy brałam na ręce i trzymałam w pewnej odległości od psa. Miał spokój, bo szczeniak go nie zaczepiał i wiedział, że nie może warczeć. Ja decydowałam o swoim łóżku ;)
-
[quote name='marta23t']No faktycznie muszę z Popi więcej wchodzić tyle, ze małą tak dewastuje, że mam problem żeby do łazienki iść:crazyeye:[/quote] Zainwestuj w klatkę. [quote name='marta23t'] a na kanapę nie ma już rady-Popi nauczyła się i ciężko będzie po 2 latach spania psa w łóżku oduczać...:shake:[/quote] Ciężko, ale można. Mój pies z racji tego, że na łóżko szczeniak nie sięgał, było jego twierdzą. Warczał na szczeniaki na dole, ale je brałam na ręce i wnosiłam na łóżko. Kontakty kontrolowane. A z łóżka schodzić na komendę też musi umieć. Nie jest jego, tylko moje i ja decyduje które futro na nim leży ;) [quote name='marta23t'] ona jest dość kapryśna i takie sztuczki na jedzenie też olewa:shake: kupiłam jej kulę smakulę i wkładam przysmaki ale pobawiła się dwa dni i poszło w odstawkę..[/quote] Szczerze? Jest rozpieszczona :)
-
Większość użytkowników jest z typu... pies się skaleczy w łapę - bidulek, pędem do weterynarza, zatruje się czymś, czy ma biegunkę - przerażenie. Nie chce jeść jednej karmy - biedny, bo niejadek, pańcia kupiła niedobre jedzonko, to trzeba dogodzić. Ale kolczatka nie boli - wcale.... Kolce są też złotym środkiem - pies nie ciągnie, czyli działa cuda. Żeby przynajmniej wyartykułowali jakikolwiek, najmniejszy dźwięk z siebie... cokolwiek dodatkowego zrobili - a po co? Przecież i tak nie ciągnie... :mdleje: I tak młody pies od samego początku prowadzony na kolczatce, będzie w niej chodził do końca życia, bo ciągnie...
-
[quote name='Martali']Dzisiaj przyjeżdżają znajomi, którzy chcą zaadoptować owczarka od pseudohodowców. :roll: Podeślecie mi jakieś teksty i info., jak im wytłumaczyć dlaczego to jest złe? Chciałabym miec na czym się wesprzeć. Dzięki.[/quote] Wpisujesz w Google rasowy=rodowodowy: [url=http://rodowod.republika.pl/]Rasowy=rodowodowy[/url] [url=http://rodowodowy.republika.pl/]rasowy=rodowodowy[/url] [url=http://www.stoppseudohodowcom.org/]STOP pseudohodowcom! | STOP pseudohodowcom! Rasowy = Rodowodowy.[/url] [url=http://www.rasowy-rodowodowy.info/]www.rasowy-rodowodowy.info[/url] [url=http://arka.strefa.pl/rasa.html]Nie kupuj kota w worku[/url]
-
[quote name='kiniusia111']Ja też poświęcam część swojego zycia zwierzakom i co? i tak będą trafiały do schronu. I tak znajdą się tacy,którym pies się znudzi i go wywalą. I tak pies będzie nietrafionym prezentem jak teraz na Święta... Tego nieda się zmienić...:( Nie róbcie ZK wyroczni, oni też rozmnażają dla kasy, po nic innego. Też mają lewe mioty bez papierów. Nigdy nie będzie idealnie.[/quote] Będą.. ale w dużo mniejszej ilości niż teraz. Dlaczego teraz można za datek na schronisko wziąć [B]szczeniaka [/B]bardzo w typie rasy? Fajnie, rasowy pies, za tak niewiele.. A leczenie kilkaset zł. Zmienić się nie da, można ograniczyć. Do tego stopnia, że każdy pies będzie oznakowany, a właściciel nie będzie anonimowy. A biznes nawet w hodowlach ZK będzie się kręcił dopóki ludzie będą czuli kasę... A co zrobi taki "hodowca" jak ludzie uświadomieni będą do niego dzwonić i każdy po kolei mówił "nie, bez papieru nie chcę". Nie ma kasy - nie ma biznesu.
-
[quote name='WŁADCZYNI']Dlaczego? Dopóki sytuacja nie jest stabilna pranie się po pyskach będzie się odbywać co jakiś czas bo będzie dochodzić do spięć. Można to wygasić, tylko czy nie dojdzie do groźniejszej sytuacji pod nieobecność właścicielki, lub kiedy szczeniak podrośnie, sytuacja będzie niejasna i może być bardziej krwawo? [/quote] Do czasu kiedy szczeniak dorośnie będzie wiele spięć. Ja mam teraz 5-mies. sukę ttb i Nera, z którym były ogromne problemy. Nie pozwalam na spięcia, nie ma i już. Psy nawet podczas zabaw ustalają między sobą hierarchię. Gdyby mój pies był prowadzony na zasadzie "zawsze pierwszy" rzucałby się przy misce, warczał o zabawki, bo przecież są jego i on może, odgryzłby się skarcony przez nią. Tak :diabloti: karci go jak za mocno ją ugryzie w zabawie. Nie rzuca się jak podejdzie do zabawki, którą się akurat bawi. Wszystkie konflikty wyciszam w zarodku. Czemu? Bo co będzie jak z pozoru niewinne spięcie w sekundę przeobrazi się w walkę na serio? To jest naprawdę moment, a psy później chodzą nabuzowane, trzeba je oddzielać i wtedy jest największy problem. A szczeniak... jak podrośnie nie ma o co walczyć, bo nie ma tej ostro zarysowanej pozycji starszego psa. Ma czas, żeby nauczyć się, że odpowiednie warknięcie mówi "daj mi spokój", w czym ja pomagam jak jestem z psami. [quote name='WŁADCZYNI'] Fakt skarcenie to nie trzymanie szczeniaka - umkneło mi to trzymanie.:oops: tylko w takim razie czemu nie zareagowała na piśnięcie?:hmmmm:[/quote] Bo była za bardzo nakręcona, może złe kontakty z innymi psami, brak odruchu na piszczenie.. nie wiem...
-
[quote name='WŁADCZYNI']Bardziej znosi wybryki, ale może szczeniaka ustawić - pokazać że nie życzy sobie skakania po głowie. Ja bym nie ingerowała dopóki nie leje się krew ani nie jest zagrożone psie życie. (choć nie wiem czy mój spokój nie jest podyktowany tym że suka puści na komendę). [/quote] Skarcenie szczeniaka, to nie trzymanie piszczącego psa w pysku, tylko impuls - uderzenie pyskiem, lub przytrzymanie szczęką. Mój pies chociaż ma możliwości nigdy nie złapał i nie trzymał tak szczeniaka, żeby ten piszczał. Ja bym pomimo wszystko nie pozwalała na ustawianie siebie nawzajem, bo psy mają wiedzieć, że takie zachowania mi się nie podobają.
-
[quote name='marta23t'] [B]an1a[/B]- śladu nie ma ale podniosła ją za pysk do góry i nie chciała puścić:shake: dokładnie robię tak jak napisałaś ; dużo czasu dla starszej, dużo pieszczot, przy starszej nie biorę małej na ręce i za dużo nie głaszcze...jak widzę napiętą atmosferę-uspakajam, karmie je z ręki raz jedną raz drugą, miskę dostaje zawsze pierwsza starsza... nie wiem co się znów stało bo był już spokój ...teraz Popi jak w amoku; jak widzi małą, że podchodzi do kanapy ,,cap,, a resztę dnia leży obrażona albo chowa się w szafie...chyba doszło do jakiejś wymiany zdań , o której nie wiem, że znów jestem w punkcie wyjścia:-([/quote] Jak uspokajasz? U mnie nie ma pierwszy/drugi. Tylko tyle, że na początku miał więcej uwagi poświęcanej, żeby kontrolować jego reakcje. Czasem wrzasnę, aż mnie pewnie sąsiedzi słyszą, ale oba od razu odpuszczają, a tym bardziej Nero, który ma hamulec natychmiastowy na "nie". Nauczył się normalnego życia, sygnałów, że jak ma dość, odchodzi, że pewnej granicy nie można przekroczyć. Dla szczeniaków jest okres ochronny do ok. 6 miesięcy, zrównoważony pies nie powinien zrobić wtedy mu krzywdy i bardziej znosi jego wybryki.
-
[quote name='marta23t']i znów gorzej:shake: Popi dziś i wczoraj ugryzła małą w pysk- i to tak mocno, że trzymała i ciągnęła małą:-( pisk, wrzask a na mój krzyk nie wolno zero reakcji:placz: chyba jednak nie będzie dobrze, bo po przełomie leżenia na jednym posłanku i przytulania znów jest faza gryzienia, gonienia..a najgorsze, że Popi zaczęła sikać gdzie popadnie- więc sikają na wyścigi-ona chyba teren znaczy:angryy: tak więc mam w domu dwa psy, mające się ochotę pozagryzać i 2 litry moczu na godzinę:mad: a póki małej szczepienia nie zrobię / a muszę jeszcze czekać po operacji/ i kwarantanny nie przejdzie- z wyjść na dwór nici:cool1:[/quote] Zrobiła jej krzywdę? Są jakieś ślady? Szczeniaki mają to do siebie, że narobią dużo wrzasku a śladu nie ma. Poza tym starsza suka powinna reagować na każdą twoją komendę... Bo spięcia były, są i będą tylko zależy od człowieka na ile pozwoli. Ja nigdy nie puszczałam swojego psa i szczyla na żywioł, bo mogłoby się to skończyć tragedią, różnica wagowa czasem ponad 40kg. Szczeniaka zajmuj zabawą, dla suki więcej uwagi i czasu. Nie poświęcałam szczeniakom dużo uwagi na początku, siedziałam z Nerem, nagradzałam go za spokój, a kontakty na początku tylko takie, że trzymałam szczeniaka na rękach i dawałam psu go obwąchać. Miał też swoje miejsce, do którego szczeniak nie miał dostępu. To bardzo dużo pomogło, bo mógł się schować jak miał dość, a wiedział, że ma tylko takie wyjście, że nie może atakować.
-
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
an1a replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
No tak, przy cziłkach trzeba się nawyginać, milion skłonów, kilometry na kolanach... ;) Ja lubię psy do których nie muszę się schylać co by pogłaskać i to jest jedyny minus ttb :diabloti: -
W ciszy i spokoju sobie poczytałam... Odnośnie ucieczek - TZ właśnie łapie prosiaka na klatce schodowej :diabloti: [QUOTE]Bo podbiega na odległość kilku metrów, a jak zobaczy zainteresowanie ze strony człowieka, ucieka pełnym pędem[/QUOTE] To jest dla niego dobra zabawa. [QUOTE]Próbowałam go nauczyć, aby przychodził na inne słowo, niż "chodź", bo to słowo wyraźnie źle mu się kojarzy. Ale to też nie działa.[/QUOTE] To wołaj na to inne słowo cały czas, np. "do mnie". Musiało działać, jeśli zauważyłaś, że "chodź" źle się kojarzy. Z dorosłym psem nie ma tak łatwo... [QUOTE]Uczę go już 4 miesiące i nic[/QUOTE] Sama go uczysz, czy rodzice też codziennie z nim pracują? Jesteś w domu rzadko, a ćwiczenie musi być codziennie. [QUOTE]Jamnik nie ma absolutnie poczucia terytorializmu. Ucieka z podwórka, wchodzi na inne, rzuca się na psy na ich własnych podwórkach[/QUOTE] Jamnik moich sąsiadów był tak zawzięty, że rzucał się na mojego psa jak tylko go zobaczył i do końca swoich dni... A skubaniec miał już 17 lat, był głuchy jak pień, problemy z kręgosłupem i biegł zawsze do Nera. [QUOTE]Linka jest niezła, ale niebezpieczna. Mamy na podwórku dużo krzaczków. Jamnik miał kiedyś linkę, ale raz tak się nie oplątał, siebie i krzaki, że nie mógł się ruszyć. Myślałam, że się udusi i zrezygnowalismy.[/QUOTE] Linka służy do pracy z psem i kontrolowania go cały czas. [QUOTE]Zresztą co tu dużo pisać, on przez 4 miesiące nie nauczył się chodzić na smyczy.[/QUOTE] Mój po ponad 4 miesiącach szkolenia rzucał się dalej na ludzi, więc nic straconego ;) Potrzebna codzienna praca, ćwiczenie aż do znudzenia (właściciela, nie psa). Biorąc psa z niewiadomego źródła - przygarnięcie z ulicy, czy wzięcie ze schronu trzeba się liczyć z niedogodnościami. Nawet mogę napisać, że biorąc też psa z pseudohodowli jest tak samo. Moja rodzina kupiła sobie owczarka za 200zł, myśleli, że będzie super różowo, a oni będą mieli "rasowego" psa, niestety robi im tartak w domu, co z tego, że dochodzi "aż" do takich poświęceń jak 1,5 godzinny spacer z samego rana przed pracą, jak suka nie jest wymęczona psychicznie. Mój pies też miał w poważaniu smakołyki i nagrody, zawsze żył obok swoim własnym życiem. Zmieniło się po kastracji.
-
Może nie doczytałam, ale czy on jest wykastrowany?
-
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
an1a replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
[quote name='WŁADCZYNI'] do aportowania polecam jeszcze wyrzutnię - w zoologikach można kupić łapkę która zwiększa zasięg rzutu.[/quote] Pies się w nią zmieści? :diabloti: -
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
an1a replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
[quote name='Vectra'] Już Ci pisałam , ucz ją wyciszania się , relaksu - TTB mają z tym problem , gdy są w szczenięctwie tego nie uczone .... ona się nakręca , robi z Tobą co chce .... a Ty się irytujesz , ją to bawi - tak BAWI .Te psy mają specyficzne poczucie humoru i podejście do życia .... ot życie = plac zabaw wkurzony na maxa pancio - jest fascynująco zabawny :evil_lol: boki zrywać :diabloti: [/quote] Coś w tym jest :evil_lol: To samo jest z moim psem rezydentem - im bardziej się wkurza, tym jest lepsza zabawa, gryzie jeszcze mocniej i ucieka. Nero wkurzony ją goni i jest najlepsza zabawa pod słońcem. To samo jak coś ukradnie, ja z rozpędu wstanę z miłymi słowami :diabloti: to już patrzy gdzie by tu uciec żeby było jeszcze fajniej :evil_lol: To co działa na mojego psa momentalnie, na niej nie robi wrażenia jak jest mało przyjemnie, ale jeszcze fajnie ;) -
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
an1a replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
[quote name='lilkie'] Myślicie,że to objaw jej dominacji nade mną?[/quote] Nieeeeee :) Żadna dominacja.. Po prostu musi wiedzieć, że ze po słowie "nie" będzie nieprzyjemnie, jeśli się nie uspokoi i tyle. Psy kojarzą słowa dopiero z jakimiś zdarzeniami. U mnie działa łańcuch. Huku narobi, nieprzyjemny dla uszu, a teraz nawet nie muszę wyjmować z kieszeni. Wystarczy dźwięk i 2 pary oczu patrzą się na mnie i oczywiście jest nagroda za spokój. -
[quote name='Saite']A ja ostatnio jakąś taką tendencję zauważyłam, że dużo malutkich psów na chodnikach z upodobaniem robi, jakby się to w sezonie jesienno-zimowym nasiliło, więc już nie tylko z trawnikami jest problemik.[/quote] Ja mam ten problem przez cały rok na chodniku w drodze do pracy. Najgorzej po deszczu jak kilka brązowych rwących potoków się tworzy... Tu są małe trawniki.. No fizycznie się to wszystko nie zmieści, nie ma się co oszukiwać... Jeszcze w czasie deszczu płynie po chodniku. Nie wiem jak mieszkańcy to wytrzymują... Najlepsze jest jeszcze to, że prawie w ogóle nie ma śmietników...