Jump to content
Dogomania

an1a

Members
  • Posts

    4276
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by an1a

  1. Bierzcie tego szczylka, te psy to złoto. Przed chwilą wróciłam od ich brata Dżeka - cudo nie pies :)
  2. [quote name='moon_light']A swoją drogą ciekawe czy Panią by też tak "swędziały" rączki do bicia, jakby miała zamachnąć się na doga niemieckiego, dobermana, czy owczarka :diabloti:.[/quote] Swędziałyby pewnie, ale pewnie by się wydzierała po pierwszym ciosie na całą okolicę. Tak samo zrobiła baba, od której mój pies dostał z torby, za to, że spojrzał się na nią jak się mijaliśmy. On do niej wystartował, ona zaczęła się wydzierać na całe gardło w panice. Nero był na smyczy i w kagańcu. Do dziwnych reakcji ludzi trzeba się niestety przyzwyczaić. Mnie zatkało i głupia próbowałam być jeszcze miła!! Jak pewien starszy pan na moje pytanie, po co wkłada patyk w kaganiec mojego psa i go denerwuje, z nieskrywaną dumą powiedział, że to nóż i go pokazał... Ale później hamulce puściły :diabloti: Zofia, jeśli ja się jeszcze przydam, to zgłaszam chęć pomocy ;)
  3. [quote name='LALUNA']Ja bym nie przesadzała z tym legowiskiem, Niech to będzie jego azyl i daj mu tam spokój. Nie głaszcz. A jezeli juz chcesz to przywołaj go do siebie. ;)[/quote] Czy kennel klatka nie byłaby dobrym rozwiązaniem?
  4. [quote name='lilkie']Jasne.Smaczkami a jak akuratnie nie mam(ale raczej mam) to chwilką mizianka[/quote] Ocet z wodą w te miejsca, gdzie się załatwia. Może warto badania zrobić? Może mieć przeziębiony pęcherz.
  5. [quote name='rufusowa']wiadomo juz cos? :cool3: jaki dopisek w sensie[/quote] A Ty już PIT rozliczasz? :evil_lol: Zaczynam propagandę wśród znajomych i rodziny :diabloti:
  6. Aga ile ona teraz waży? Super rośnie :loveu: Mi za każdym razem przypominają się 3 małe chomiki, które ledwo odrosły od ziemi, a już zaganiały mojego psa na łóżko :diabloti: [quote name='agataxii']a jak sie miewa rodzenstwo Łajki?[/quote] Rodzeństwo bardzo dobrze, do Czarnej zajrzę może w przyszłym tygodniu, Ewa pewnie też coś napisze o swoim maleństwie jak będzie miała dostęp do internetu ;) Pięknie mi się adopcja ułożyła :loveu::evil_lol: Jedna na tej samej ulicy, na której pracuję, a druga u Ewy :lol:
  7. Ja mam zdjęcia sióstr na mailu, ale zabijcie mnie, a nie dokopię się teraz do nich :roll:
  8. [quote name='lyko']No to - upraszczając - u mnie jest tak, że wobec mnie się boi a wobec syna ma chęć dominacji. Wobec mnie odwraca wzrok, głowę, uszy po sobie. Patrzy gdzieś tak jakby bokiem. Wobec syna potrafi warczeć wcześniej, na sam widok, jakby profilaktycznie a zapewne w formie pokazania kto tu rządzi. Zawsze wtedy interweniuję i przywołuje psa do porządku, wtedy natychmiast przyjmuje tą postawę charakterystyczną wobec mnie: uszy od razu po sobie i warczy nadal ale z odwracaniem wzroku.[/quote] Bo z niego taki "twardziel", że pokazuje swoją wyższość osobie, która wyraźnie się go boi. Poszukajcie sprawdzonego szkoleniowca, nawet tutaj w dziale wychowanie są tematy o szkoleniach w Poznaniu, wrzucałam je na początku tego tematu.
  9. [quote name='lyko']To jest dość dobry pomysł: nagrać gada! Nie przyszło mi to do głowy. Napisz proszę nieco więcej o tych Twoich odczuciach a propos warczenia jako pewności siebie i gotowości do ataku a objawu strachu.[/quote] Warczenie może być różne - ze strachu, kiedy pies podkula uszy, nisko ogon, jest niepewny, odwraca oczy. Mój pies miał postawę pewną siebie, napiętą, gotową do natychmiastowego ataku. Patrzył w oczy i skrzyżowanie jego wzroku z człowiekiem było sygnałem do ataku. Nigdy (!) w domu nie szukał pierwszy kontaktu. Idealnie wyczuwał najmniejszą niepewność, jeśli ktoś obok niego przechodził i chwilę się zawahał - od razu warczał. Jego agresja nie była spowodowana chęcią dominacji, czy zbytnią pewnością siebie. Nie znał innej drogi wyjścia poza atakiem i bezpośrednią konfrontacją. Spojrzenie w oczy było wyzwaniem, niepewność człowieka - nastraszyć jeszcze bardziej. Później używanie zębów - pogryzienia ludzi, którzy chcieli go pogłaskać, sami wymuszali kontakt. Teraz sam przychodzi na głaskanie do moich znajomych, których wcześniej traktował jak obcych. Wszystkie kontakty pod kontrolą, ludzie dostają instrukcję kiedy i jak go głaskać i nie słyszałam warczenia od kilku miesięcy... Znajomy, który na jego widok schodził prawie na zawał serca ze strachu ostatnio głaskał go przez pół wieczoru, Nero patrzył mu w oczy, odwracał za chwilę wzrok - pełne rozluźnienie. Ty musisz uprzedzać zdarzenia. Obserwować swojego psa, każde napięcie i spojrzenie. Reagować natychmiast, żeby dokładnie wiedział, za co jest karcony, a za co nagradzany. Mój pies przestraszył się dopiero wtedy, gdy zrozumiał, że musi dać się dotykać, że nie może atakować, a tym bardziej warczeć. Był przerażony ;) Wyszło mu to na dobre. Dlatego najważniejszy jest teraz kontakt ze szkoleniowcem, priorytetem powinna być kastracja. [quote name='lyko'] Swoją drogą właśnie przed chwilą zaobserwowałem, że ten cholerny pies nauczył się że to dotykanie gdy jest na posłaniu wiąże się z tym, że dostaje smakołyk, ale włąśnie za to że nie warczy. I wiecie co? Nawet gdy mu daję to cholera nie chce go. Ma go gdzieś. Woli warczeć. Kładę mu koło mordy a on go nie bierze. Z łaski zje jak sobie pójdę. [/quote] Mój miał w poważaniu smakołyki przed kastracją.... Dla niego lepsze było to, co robi, a nie jakieś głupie jedzenie. Po kastracji aż się zdziwiłam, że zrobił się taki chętny nawet na chleb.
  10. [quote name='lyko']No właśnie tak też mi się trochę wydaję. Poprzednio próbowałem sam i doszło tylko do eskalacji agresji. A do "prittstick": Poza nawet kwestiami finansowymi problem jest też z tym, że nawet kilkukrotne wizyty u nas w domu nie dały by pewnie pełnego obrazu sytuacji. U mnie jest tak, jak w którymś poście, który cytowany był przez kogoś w tym temacie: tak jak się spojrzy na pieska to jest miły. Łasi się nawet. Ale gdy przychodzi wieczór, albo czasami w ciągu dnia coś go trzepnie i nie wiadomo dlaczego warczy i lepiej schodzić mu drogi. Dziś mi syn powiedział, że niedawno zszedł na parter do kuchni w nocy bo chciał się napić, ale musiał się cofnąć bo pies na niego warczał i on się bał. Żadnego behawiorysty wtedy nie będzie. Do tego jak się wraca o 17 do domu to nawet nie ma kiedy się na takie wizyty umówić. Samo życie zwykłego człowieka... :roll:[/quote] Nie wiem, czy masz już kogoś na oku, ale odpowiem Ci z własnego doświadczenia: ze szkoleniowcem umawiałam się w godzinach wieczornych, ze względu na pracę. Oprócz tych zachowań, jakie zostały zaobserwowane, zostały jeszcze problemy "domowe" + moje nagłe problemy i telefony do szkoleniowca. Było o tyle łatwiej, że pies już był znany, osoba znała jego postawę, typowe reakcje. I pierwsze co Ci powie - kastracja! U mnie to było pierwsze pytanie, jakie usłyszałam po tym, jak "pięknie" mój pies się zachowywał ;) Kwestia finansowa.... Za 5 miesięcy szkolenia zapłaciłam mniej więcej tyle, ile kosztuje szkolenie grupowe. Spotkania były co 2 tygodnie. Wskazówki na spotkaniu i reszta należała do mnie, żeby wypracować wszystko w przeciągu tego czasu, do następnego spotkania. Jeśli macie możliwość - nagrywajcie te zachowania, jeśli nie - trzeba dokładnie opisać postawę psa, gdy warczy. Stąd u mnie była niejasność - pies warczy, bo się boi - w bezpośrednim kontakcie jego postawa wskazywała na ogromną pewność siebie i gotowość do ataku. Diabeł tkwi w szczegółach...
  11. [quote name='lyko']Wiem, że to jest takie trochę chodzenie przy nim "na palcach", więc na dłuższą metę niewykonalne, ale może potrzeba go trochę pozbawić stresu a jednocześnie uciec od bezpośredniej konfrontacji pozostawiając wymuszenie dostosowania się do wymagań rodziny w innych sytuacjach (mniej dla niego stresowych?). Może następnym etapem - a może wcześniej konsekwencją - będzie stłumienie tych agresywnych zachowań w ogóle? [/quote] Jeśli miałoby już dojść do jakiejkolwiek konfrontacji i bezpośredniej eliminacji zachowań agresywnych to tylko i wyłącznie pod okiem fachowca! Nie róbcie nic na własną rękę.
  12. [quote name='yoreczka95'][COLOR=black][FONT=Verdana]Dzięki za szczerą opinię. Z tego co napisałaś jedno jest pocieszające: [B]ten wątek[/B] poza wszystkimi wadami ma jedną zasadniczą zaletę. [B]Jest całkowicie idiotoodporny[/B] dlatego że udzielonych rad odnoszących się do tego samego opisu sytuacji, jednocześnie nie da się zastosować w realu ponieważ w większości te opinie wzajemnie się wykluczają. Z tego warto wyciągnąć wnioski. Z całym szacunkiem. I co do tego nie można ewentualnie, nawet ostrożnie, mieć wątpliwości. :lol:[/FONT][/COLOR][/quote] Czego można oczekiwać od forum? Podpowiedzi! Nie gotowych rozwiązań, bo nie wiem czy byś była zadowolona z leczenia psa u weterynarza na podstawie Twojego opisu przez telefon. Nie dostaniesz tu gotowych rozwiązań, dlatego za każdym razem było powtarzane, żeby z psem udać się do szkoleniowca. Nie chciałabym brać odpowiedzialności za gotowe (i oczywiście idealne) rady na podstawie opisu, który może w pewnym stopniu mijać się z prawdą. Na podstawie mojego opisu (też pisałam na tym forum) jak i przez telefon była "diagnoza" - strach. Na spotkaniu ze szkoleniowcem, po zobaczeniu psa - to nie był strach, wręcz przeciwnie. Więc sposób działania i metody zupełnie inne. I powiem szczerze, osoby kompetentne na tym wątku mogę policzyć na palcach jednej ręki i w swoich opisach są zgodne. Tylko czasem wpadnie tu ktoś typu Bergamota - zamiesza o wilkach i brutalności tego świata i pójdzie :evil_lol:
  13. [quote name='Vectra'] a wystarczyło od 1 dnia zachowywać sie normalnie , bez taryfy ulgowej i użalania się nad tym o czym pies nie pamięta ;) pokazać jakie warunki gry panują w domu , co psu wolno czego nie , kto jest od czego i dlaczego ....[/quote] I jeszcze - nie rzucać psa na głęboką wodę z plakietką "polubił dzieci". Wszystkie kontakty z dziećmi, zabawy powinny być pod pełną kontrolą i pies musi reagować na każdą komendę.
  14. Jeszcze zwrócę się z prośbą o pomoc w ogłaszaniu Tesli. Dzięki jak największej ilości ogłoszeń zwiększają się szanse na adopcję.
  15. [quote name='yoreczka95'][COLOR=black][FONT=Verdana]Tak tak. Na szczęście to przekonałyście się nawzajem, bo na nieszczęście ten pan co potrzebował pomocy i założył ten wątek to chyba nie zrozumiał. I po co ta cała nawijka? [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana]Przypomina się stare powiedzenie że wśród dobrych przyjaciół psy zająca zjadły[B].[/B] Smutne.[/FONT][/COLOR][/quote] Skąd takie wnioski? Czytałaś dokładnie te wypowiedzi? Ostatni raz odezwał się 6 dni temu i zwróć uwagę na wypowiedzi autora wątku. Można napisać całą powieść, tu są tylko sugestie i przemyślenia. Reszta należy do właściciela psa, o czym został poinformowany. Zależy co chce wybrać, bo może sama byś mogła się zdziwić w jakim tempie pies potrafi zrozumieć pewne sprawy i zacząć normalnie się zachowywać.
  16. [quote name='Arot']no widzisz - tu się różnimy. Ja uważam na podstawie opisów właściciela - że w TYM DOMU raczej nie ma szans na naprawę zachowań psa. Nie mówimy o psie wielkości jamnika który warczy jak go zrzucaja z łóżka - tylko o dużo większym zwierzęciu, z dużo bardziej niebezpiecznymi zachowaniami w rodzinie gdzie sa małe dzieci. To tyle ode mnie w tym temacie.[/quote] Najlepiej wszystkie psy schroniskowe, nie nauczone poprawnych zachowań i reakcji dać pod igłę.
  17. [quote name='jagienka42']drugi dom się wycofał po tym jak zadzwoniłam dzisiaj potwierdzić poniedziałkową wizyte przed adopcyjną. niektórzy ludzie są nienormalni:mad::mad: ręce czasami opadają przez tel.wszystko super a póżniej zaczynają się schody:shake:[/quote] Dlatego ja skończyłam z wizytami po rozmowie telefonicznej. Jak są zainteresowani - przyjeżdżają obejrzeć szczeniaka i dopiero wtedy umawiamy się na wizytę przedadopcyjną.
  18. [quote name='yoreczka95']3xTAK! Same autorytety na wątku a rady i wnioski skrajnie, skrajnie różne. Jeżeli lyko poczyta co piszecie może niewiele zrozumieć. I nie bedzie to tylko jego wina.[/quote] To było skierowane do Ciebie po ostatnim poście. Wnioski mogą być skrajne, bo nikt psa nie widział na oczy i bazuje na opisie, ale nie daje gotowych rozwiązań! Jedyne, co było powiedziane - kastracja. Nie macie prawa oceniać, czy pies jest w tej rodzinie spalony, czy nie.
  19. Takie oto kwiatki można znaleźć na forum :evil_lol: Dajcie może spokój z podrzucaniem rozwiązań, bo psa nikt nie widział, bazujecie na opisie, a sama mogę powiedzieć, że opis a rzeczywistość mogą się bardzo różnić. Ocenę tego, czy pies się nadaje zostawcie osobom kompetentnym. Wychodzi na to, że mój pies powinien być nawet kilka razy uśpiony :evil_lol: A autor wątku się nie odzywa..
  20. [quote name='Arot']Przeczytałam cały wątek, i włos mi się jeży na głowie... Utwierdziłam się w przekonaniu niebrania psa ze schroniska majac w domu małe dzieci. Mimo całego współczucia dla schroniskowych biedaków. A autorowi wątku się dziwię, że ma w domu jeszcze tego psa - chyba do końca nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa:angryy: Mam 2 dzieci, w wieku 4 i 9 lat i nie wyobrażam obie aby pies terroryzował całą rodzinę przez 4 tygodnie! jeśli po tygodniu nie byłoby możliwe naprostowanie niewłaściwych zachowań, badanie lekarskie nie wykazałoby choroby somatycznej - mimo miłościo do zwierząt zrobiłabym WSZYSTKO aby nie narażać dzieci. A autor oprócz szukania porady na frum nie zrobił chyba NIC!!! Skoro ma ogród - natychmiast pies wylądowałby w kojcu i budzie. szkoda pieniędzy na konsultacje behawiorysty? na co czekać? Aż dziecko wyląduje w szpitalu :placz: Wtedy będzie miał ochotę psa zabić czymkolwiek... człowieku, szukaj mu innego domu lub uśpij, bo kastracja mimo iż może pomóc, nie daje efektów natychmiastowych - jak wyobrażasz sobie wspólne funkcjonowanie rodziny i psa? jak można i po co mieć w domu na własne życzenie psa, którego sie boimy? Sorry za taki emocjonalny post ale piszę to jako matka dwojga dzieci i (właścicielka ON-ki) . W czasach "przeddzieciowych" pewnie byłabym bardziej wyrozumiała i namawiała do ratowania psa, ale cóż, optyka się zmienia...[/quote] Ok, z narażaniem się zgodzę.. Ale tydzień na "naprostowanie" psa? Pani Zofia już to napisała na początku (odnośnie psów ze schroniska) - najpierw jest rygor, dopiero później, z czasem pozwalanie na więcej i reagowanie na niepoprawne zachowania psa. Większość robi wprost odwrotnie, uważając, że pies powinien być wdzięczny za wyciągnięcie go ze schroniska. U mnie było to samo - bo pies męczony, bo wyrzucony na pewną śmierć. Ja się nie litowałam... i wyszło na plus.
  21. [quote name='puli']To akurat nieistotne. Odniosłam sie do Twojego komentarza pod filmem. Co do tresci to akurat obydwa uwazam za przykłady jak nie nalezy postepowac.[/quote] Pies też może przez przypadek trafić dorosłej osobie pazurem w oko, tak samo jak np. jeden drugiemu może wbić kieł w oko podczas zabawy.
  22. [quote name='owca']reklama albo antyreklama... mi się maliniaki bardzo podobają i ich praca również ...ale ZA bardzo się bałam, że sobie z takim psem NIE poradzę, żeby się zdecydować na szczeniaka...[/quote] Bo po to są stworzone rasy psów, żeby każdy wybrał coś dla siebie. Według swoich możliwości i predyspozycji danej rasy i psa. Jak jest - bardzo dobrze widać..
  23. [quote name='g@l@xy']hm dajesz psu wieprzowinę?:crazyeye: Mięso to jest dla psów zbyt tłuste i zawiera krótkołańcuchowe związki.Pies bardzo szybko trawi białka i tłuszcze a te krótkołańcuchowe związki w mięsie wieprzowym sprawiają,że jest ono wyjątkowo szybko trawione i rozkładane.Tak szybki rozkład mięsa powoduje,że część składników jest wchłaniana a częsć ( i to ta większa) jest poddawana procesom gnilnym co podrażnia jelita naszego psa.Dochodzi wówczas do zaburzeń flory bakteryjnej w jelitach psa i zaczyna się jazda po weterynarzach bo pies zaczyna mieć kłopoty z trawieniem.[/quote] Czasem zapoluje na świniaka :diabloti: Nie, nie podaję, bo jak już napisałam wcześniej ma alergię pokarmową. Nawet przy małej porcji mięsa reaguje alergią - od 1,5 roku dokładnie. Wcześniej jadł wszystko i żadnych problemów pokarmowych nie miał. Nic mu nie gniło :lol:
  24. [quote name='yoreczka95'][COLOR=black][FONT=Verdana]Właśnie się dowiedziałam która gazeta napisała że ludzie są w błędzie bo kastracja psa wcale nie znosi jego zachowań agresywnych. Spadłam z krzesła. Musze dojść do siebie.[/FONT][/COLOR][/quote] Napisz jak się podniesiesz :lol:
  25. [quote name='g@l@xy']nadal nie rozróżniacie białka pochodzenia zwierzęcego od białka pochodzenia roślinnego. Uczulać może wszystko w sensie konkretnego składnika (m.in. rodzaj mięsa) ale nie piszcie o przebiałczeniu bo to bzdet! powtórzę się : [FONT=Arial][COLOR=#ff0000]NIE MA jednostki chorobowej zwanej przebiałczeniem[/COLOR] czy przebiałkowaniem to określenie często używa się w odniesieniu do zespołu objawów (min drapanie łupież) występujących w momencie spożywania zbyt dużej ilości [COLOR=red]białka roślinnego[/COLOR] głównie glutenu który nie tylko dla psów ale i ludzi jest alergenem.[/FONT][/quote] Mój pies jest ofiarą przebiałczenia :razz::razz: Ma przebiałczenie na kurczaka, indyka, wołowinę i wieprzowinę :evil_lol: tzw. alergię pokarmową :diabloti:
×
×
  • Create New...