-
Posts
4276 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by an1a
-
[quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia][COLOR=Olive][B]:placz: oj ale jestem głupia że nie kupiłam ani nie przygarnęłam psa który był szczeniaczkiem[/B][/COLOR][/FONT][/quote] :roflt: ten temat to jakaś masakra :evil_lol: "parówkowym skrytożercom mówimy stanowczo NIE"
-
Możesz dokładniej opisać tą sytuację?
-
Torpeda Andzia (3/3 podopieczna). Jestem ciekawa po kim te młode odziedziczyły takie motorki :evil_lol: Każda je za 3, a biega za 5 :p Tu jeszcze kolega Arni się załapał [IMG]http://i508.phot%E2%82%ACobucket.com/albums/s323/an1a1987/sierpie0985.jpg[/IMG][IMG]http://i508.photobucket.com/albums/s323/an1a1987/sierpie0985.jpg[/IMG] [IMG]http://i508.photobucket.com/albums/s323/an1a1987/kwiecie0979.jpg[/IMG]
-
[quote name='evl'] Ja nie wiem, czy jakbym miała amstaffa to nagle by się znajdowały smycze, obroże, kolczatki, kagańce...? :niewiem: Bo teraz się znajdują dopiero jak jestem nieomal na etapie tratowania wesołej mega-parówy. [/quote] Muszę niestety potwierdzić, że przy posiadaniu psa niepałającego miłością do innych i o słusznej wielkości - zawsze się znajdują i obroże i smycze i właściciele jacyś tacy z większą wyobraźnią... A jeśli od razu nie zatrybi, to trybi po pierwszym spotkaniu :evil_lol: Moi ulubieni właściciele psa bez kagańca, za to z dzwoneczkiem przy obroży :roll::diabloti: (dzięki niemu Nero go idealnie namierza) wpadli ostatnio chyba w manię prześladowczą. Szłam ze znajomym, Nero na smyczy, oni szli przed nami. Pies luzem.... ale z dzwoneczkiem :diabloti: Pani go szybko złapała za obrożę i idą dalej, a my za nimi... w stronę ławki pod drzewem, bo deszcz kropił. Skręciliśmy za nimi, oni się zatrzymali i chyba już chcieli coś powiedzieć, ale (na szczęście :evil_lol:) w porę się zorientowali, że wcale, ale to wcale! nie mam ochoty na śledzenie ich.
-
WYNISZCZONY DOG - Kala znalazła wspaniały dom
an1a replied to Negri_2008's topic in Już w nowym domu
:-o Ale piękność :loveu: Szkoda, że nikt nie spisał blach samochodu... Jeśli to działo się w trakcie wakacji, to nie chcę myśleć jak wtedy wyglądała suka, jeśli teraz TAK wygląda... -
karjo2 to nie ten kraj! To nie może być ten kraj!! Kłamią!!! :diabloti: [quote name='iwona&CAR'] KONCZE [/quote] Będę wdzięczna :evil_lol:
-
Iwonko.. jak już się tak wysilasz i zaszczyciłaś nas obecnością - ODPOWIEDZ PROSZĘ NA PYTANIA!!!!!!!!!! :roflt: :evil_lol: A to Wy nie macie jakiegoś swojego forum? Bo tu już piszesz, żeby pisać.
-
To sobie teraz z Grey'em podyskutujecie o kastracji, tylko poproszę o konstruktywne wypowiedzi :roflt: Iwona Polką jesteś? :evil_lol: mentalności się nie wyprzesz :diabloti:
-
Iwona i znowu nie odpowiedziałaś na zadane pytanie, tylko wrzeszczysz mega sloganami :evil_lol: To już było, zdjęcia też były. Zrobię z dedykacją specjalnie dla Ciebie zdjęcie z PM, gdzie też takie sfory są i funkcjonują dobrze. Pewnie zarówno u was w tym przecudownym kraju, gdzie trawa jest wiecznie zielona :evil_lol: normalny właściciel, który ma agresywnego psa nie wepchnie się w grupę psów łagodnych, co by jego pupilek się zresocjalizował. Litości kobieto :evil_lol: Na pytania lepiej odpowiedz, bo robi się nudno.
-
:multi: Czekamy oczywiście na fotorelacje :evil_lol:
-
[quote name='Krzysztofowicz'] Inna kwestia, że taki pies nie powinien mieć możliwości zerwania się ze smyczy, bo skoro zrobił to teraz to mógł zrobić w każdym innym momencie. [/quote] Tak jak każdy pies, który ma zęby. Gdyby podeszło dziecko "same sobie" to jeszcze rodzic powinien beknąć za niedopilnowanie. Są różne sytuacje i każdą powinno się rozpatrywać indywidualnie. Mojemu psu kilka lat temu dzieciak stał z mamusią za rączkę przy pasach, a drugą zaczął wkładać między kratki kagańca mojego psa, więc... prośmy o odrobinę wyobraźni, będzie mniej wypadków.
-
Dlaczego samej karmy nie dostaje?
-
[quote name='Anka i Trufi']A ile czasu (w miesiącach? latach???) zajęło Ci ustawienie swojego do takiego stanu? Podziwiam i zazdroszczę, przede mną długa droga...:oops:[/quote] Szkolenie zaczęłam w kwietniu 2008. [quote name='Anka i Trufi'] Ja oczywiście odchodzę jeżeli się tylko da, ale z reguły pies mi tańczy na smyczy przez kilka metrów, zanim załapie, że trzeba iść w drugą stronę. I pruje paszczę jak opętany. I mam wrażenie, że to moje "nie" i szarpnięcia nie robią na nim za dużego wrażenia. Dlatego próbuję wykombinować co robię źle. Nie wrzeszczę, ale mówię dość głośno i - moim zdaniem - niezbyt przyjemnie. Ale pies zachowuje się, jakby tego nie słyszał :roll: Zastanawiam się co zrobić, żeby go to wybudziło z transu po prostu. [/quote] Moje wcześniejsze zabiegi też na wiele się nie zdawały :evil_lol: Mój pies potrafił tańczyć nawet i kilkadziesiąt metrów na początku zanim poczuł impuls kolczatką. Cofałam się tak do skutku i oczywiście na końcu nagroda (a co :cool3:). Stopniowo później się mój spacer do tyłu skracał. Impuls adekwatny do stopnia agresji. Łeb ma na swoim miejscu - nie urwałam ;) Hmm.. tylko od razu piszę, że wszystko było robione na kolcach. Poprawnie założonych i używanych.
-
[quote name='Anka i Trufi'] Dlatego mam prośbę - czy ktoś mógłby mi szczegółowo i od podstaw wyjaśnić "żołnierskie" usadzanie? Za obrożę? Czy smycz? Jak wtedy stoicie? W jakim kierunku to szarpnięcie? Kiedy pochwała? Jak przestanie się pruć czy jak złapie kontakt wzrokowy? Będę bardzo wdzięczna za instrukcje z detalami, muszę sobie najpierw dokładnie poukładać w głowie, żeby umieć dobrze zareagować, bo jakoś nie umiem sobie zwizualizować :shake: [/quote] Ciężko jest to opisać :shake: Chciałam ostatnio swojego nagrać, tylko on już takich wyskoków nie robi, lipa :evil_lol: Druga sprawa to taka, że nie ma sensu przytrzymywanie psa w jednej pozycji i pozwalanie mu na wpatrywanie się w obiekt agresji. U mnie zawsze to wyglądało tak, że: 1. mówiłam "nie" i praktycznie w tym samym momencie było szarpnięcie. 2. zmieniałam kierunek spaceru, żeby zmusić go do odwrócenia wzroku i pójścia za mną 3. w zależności czy się dalej miotał (i co chwilę szło "nie" + impuls), czy uciszył pysk - wołałam po imieniu i spojrzał na mnie (nagroda - pełen entuzjazm w głosie, żarcie). Komendą, za którą nagradzasz psa może być właśnie odwołanie, później możesz go skupiać na sobie kolejnymi. Ja swojego nie usadzałam na samym początku, bo wiedziałam co zrobi - prawdopodobnie by wystartował do tego psa, albo by był rozkojarzony. Im dalej od "obiektu" w drugą stronę tym lepiej. Nero nie łapał od razu kontaktu wzrokowego, musiałam go tego nauczyć wołając po imieniu. Cała taka sytuacja to krótkie chwile - karcenie, odwrócenie, zawołanie - nagroda. Aż mi się przypomniało jak przy kontakcie z człowiekiem musiałam do perfekcji opanować błyskawiczne powtarzanie "nie, dobry pies, nie, nie, nie, dooobry pies, super pies, nieeee!!, dobrryyy pieeees" :evil_lol: w zależności czy zaczynał świrować, czy łapał ze mną kontakt.
-
[quote name='GameBoy']jeszcze psem mnie poszczuj :diabloti:[/quote] Już nie mogę :placz: :diabloti:
-
Składam to na karb huśtawek ciążowych i pozostaje mieć nadzieję, że Ci się poprawi po porodzie :evil_lol: Ja coś wiem, ale wam nie powiem, bo wy gie o tym wiecie, a ja wiem, ale powiedzieć nie mogę takim laikom jak wy.
-
Nie jestem za tym, żeby psu wykrzykiwać komendę "w złości". U swojego zawsze stosowałam tylko słowo "nie" i od razu wydawałam spokojnie komendę.
-
MagdaH ja swojego psa zostawiam w kagańcu tylko w momencie, jeśli muszę go przywiązać przy samym chodniku i mam go na oczach (sklep 24h :evil_lol: i warzywniak). Chociaż do 24h chodzę do "okienka" ;) Z prostego powodu - poluje na ludzi i raczej boję się o ich bezpieczeństwo, bo z moim głupim szczęściem ktoś może się potknąć, upaść, zemdleć etc. i nie chcę poruszać wyobraźni co jeszcze :lol: Gdyby był normalny, kaganiec bym zdejmowała.
-
:evil_lol: irysek współczuję temu dziecku, przekaż mu później.
-
[quote name='karina1002'] Jak jesteś w sklepie, nie wiesz co się z nim dzieje. Wychodzisz i możesz zobaczyć psa, który się dziwnie zachowuje, bo jest wystraszony. Nie wiesz dlaczego, co konkretnie spowodowało jego zachowanie. I w sumie teraz nie wiesz czego masz unikać, na co zwrócić uwagę. [/quote] Ja wiem doskonale co się z moim dzieje, bo mam go cały czas na oku będąc w sklepie. Nie rozmawiamy o zostawianiu psa pod dużym sklepem, tylko małym.
-
[B]zmierzchnica [/B]napisałam o wczorajszym zdarzeniu - prawie 1,5 roku od rozpoczęcia szkolenia :evil_lol: więc te trochę czasu już jest za mną ;) [B]Mala[/B] nie musisz się tłumaczyć, a nawet tłumaczysz się głupio :evil_lol: Dla mnie skarcenie psa to moment - ostre "nie" i impuls, za chwilę nagroda jak się uspokoi, a nie wydzieranie się na psa i patrzenie jak wtedy wygląda. Taka praca z psem to wyrwanie z "amoku" skarceniem, wyrwanie ze stanu pokrzywdzonego psa przez odwrócenie uwagi i nagrodzenie. Ludzie patrzą się co najmniej dziwnie na taką metodę, bo nie spodziewają się po takim "łomocie" ogromnego entuzjazmu, radości właściciela i nagrody dla psa za uspokojenie się.
-
Hahaha trening "odblokuj swoją agresję" :evil_lol: Skąd ja to znam.. jak musiałam się nauczyć ryczeć (nie krzyczeć, bo to umiałam) na swojego psa :diabloti: Właśnie o to w tym wszystkim chodzi, żeby pokazywać psu wyraźnie emocje. Mój kiedyś-wielki-agresor dzisiaj na spacerze tylko się zjeżył na miotającego się ze złości do niego psa. Chciał wystartować, bo jak tu przepuścić okazję do zadymy, ale moje (teraz już) spokojne "nie" i od razu pochwała jak złapał ze mną kontakt spowodowały, że... zaczął się cieszyć jak głupi, merdać ogonem, ogromna duma "zobacz - potrafię być grzeczny" ;)
-
:roll: Rozumiesz, że tu nie chodzi o rygor jako taki...? Ja z siebie czasem już wariatkę robiłam jak chwaliłam swojego psa, czy go wołałam. To ma być z entuzjazmem, radością i motywacją w głosie, a nie po żołniersku, bez większych emocji.
-
O losie.... [URL]http://img216.imageshack.us/img216/8421/dsc9908.jpg[/URL] Zabieram je na tapetę w kompie :evil_lol: