Jump to content
Dogomania

an1a

Members
  • Posts

    4276
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by an1a

  1. [quote name='jjgawron']Żeby nie było że bronie faceta, mieszkam na wsi i pewnego dnia pan listonosz uparł się dostarczyć list polecony, pomimo tego, że nie było samochodu, nikt nie odpowiadał na domofon, otworzył bramkę wszedł rozejrzał się i sobie poszedł. Psy spały, a jak się obudziły zobaczyły takie dziwo jak otwarta bramka to postanowiły po wsi się przejść... dobrze że akurat sąsiadka zobaczyła spacerowiczów, zawołała i przyprowadziła do domu. Czyli jeżeli coś by się stało to ja bym odpowiadała , choć facet naruszył mój teren prywatny i ingerował w ogrodzenie ( psy choćby jak chciały to bramki nie otworzą)[/quote] To tak samo jakbyś mieszkanie zamknęła na klamkę i poszła, bo pies sam z siebie drzwi nie otworzy, a człowiek tak. Niektórzy ludzie mają mózg w niewłaściwym miejscu i właśnie takim ułatwia się życie zamykając drzwi na klucz/zamek, a bramę na kłódkę i krótko ucina kombinowanie.
  2. [quote name='Vectra']owszem :lol: błyskawiczny internet , rodem z ery ... jedna strona odpala się na długość papierosa :lol:[/quote] Upalisz się jak smok kobieto :evil_lol:
  3. [quote name='rufusowa']o żesz.... musiałaś mi spokój zmącić? :placz: Ciotka...nie wiem co rzec...gdyby tamta dziołoszka wzieła Marcela z powrotem, to moglibysmy wziac tego/tę od siebie ale z dwoma nie damy rady...finansowo...ja to w ogole na debecie :cool1: Nie możecie go przez kilka dni przetrzymać? w firmie, moze ktos w domu? Nawet jak nie trafi do nas, to będziemy szukać dt na miau.pl przeciez nie mozemy pozwolic zeby kolejny dzikus sie rozmnażał ;)[/quote] Właśnie w tym problem, że nikt nie jest w stanie go wziąć, jeszcze popytam, ale tu wszyscy zapsieni/zakoceni :shake: Maluchy były piękne, większość tricolor, komu do cholery przeszkadzały :-( Muszę pogadać z babkami z firmy obok czy mały/-a też przychodzi do nich na karmienie. Kotka łazi do nich regularnie.
  4. Ciotka rufusowa!!! Ja mam rudzielca pod firmą... mały, może ze 2 miesiące ma... nie wiem czy oswojony, czy dzikus, ale przy takim maluchu to nie problem.. ewentualnie ze złapaniem :roll: Było 5 sztuk, kotka się okociła... Ale komuś najwyraźniej przeszkadzały, bo 2 martwe sprzątaliśmy w tym tygodniu :( tylko ten mały rudzielec został...
  5. A to nie był TTB: Znów pies zagryzł dziecko To też nie był TTB: Pies zagryzł dziecko A tamta "ofiara" TTB żyje. Licytacja? :razz:
  6. [B]mikoada[/B] co się stanie, jeśli pies jednak coś zniszczy w mieszkaniu? Na to nikt Ci gwarancji nie jest w stanie dać, jedynie zapewnienie, że nie niszczy w miejscu, w którym teraz przebywa.
  7. 3 weekendy? kupa czasu :evil_lol:
  8. [quote name='LeCoyotte']A może ktoś robił eksperyment co się dzieje z q. zamkniętą szczelnie w woreczku? I do tego w nagrzanym od słońca plastikowym smietniku?:evil_lol: chyba lepiej gdyby się na tym trawniku rozkładała...[/quote] I co się dzieje z nią, jeśli nie jest szczelnie zamknięta ;)
  9. [quote name='evl']beton, beton, beton... czuję się, jakbym rozmawiała z lodówką :evil_lol: [/quote] A odczep Ty się od AGD!! One mają duszę :mad: :evil_lol: Taaa.... myszka żywa to nie to samo co myszka z puszki :roll: te myszki z puszki cierpią bardziej, niż te na żywca zabijane. Od siebie powiem, że mój kot uwielbiał pastwić się nad zdobyczami zanim je skonsumował... Pies je to, co mu dasz, więc może w waszych głowach kiełkuje myśl, że widocznie mu to wystarcza.. Mając wybór nie zje zieleniny. Dlaczego głodne psy polują na kury a nie idą na pastwisko? Też się naczytały etykiet z paczek z karmą, że kura jest zdrowa? Skrajności są bardzo niebezpieczne... oj bardzo...
  10. [quote name='gabula']No właśnie, i jakbyś się cofnęła do mojej pierwszej wypowiedzi to dokładnie o to mi chodziło, żeby były wytyczone miejsca do kupania. Natomiast dla Ciebie popadaniem w paranoję jest martwienie się o jedną plastkowa torebkę mniej czy więcej na wysypisku, a dla mnie sprzątanie kupy. Nie wiem, może mieszkasz w centrum W-wy gdzie jest jeden trawnik na osiedlu i za pewne nie jest miło i to co opisujesz to fakt z dnia powszedniego, u mnie naprawdę nie jest źle, mieszkam sobie w miasteczku 50tys. mieszkańców, ludka sprzątającego kupę nie uświadczysz, a mimo to nie ma tragedii.[/quote] Więc sama widzisz, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Opisałam fakty z dnia codziennego, z 2 dzielnic, na których mieszkałam i nikt nie sprzątał, albo zdarzały się nieliczne wyjątki. Teraz wcale się nie dziwię, że Tobie nie przeszkadza kupa na trawniku, jeśli mieszkasz w małej miejscowości. Nie trzeba mieszkać w centrum, żeby tego doświadczać, wystarczy jeden większy trawnik i kilkanaście bloków dookoła, w każdym od kilku do kilkunastu psów, w większości produkujących minimum 2 kupy dziennie. O wejściu na mniejszy trawnik nie masz co marzyć, bo nie postawisz nogi bez wdepnięcia w niespodziankę.
  11. Vectra nie rób jej przykrości i nie pokazuj tego zdjęcia:evil_lol: wściekłe "coś" :diabloti:
  12. Ileeee gruszek :crazyeye: kiedy będą dobre do jedzenia? :diabloti:
  13. [quote name='gabula']Jednak sama zwróć obiektywnie uwagę na swoje słowa- obchodzi Cię tylko własne podwórko, Twoje buty i Twój trawnik, a co dzieje się z tymi wszystkimi wyrzuconymi do śmieci przeróżnymi opakowaniami które już nie zakłócają Ci spokoju? Miejsca przeznaczone do rozkładu...brzmi dumnie, zastanówmy się wszyscy co się w takich miejscach dzieje, i czy naprawdę są one zdrowsze i fajniejsze od kupy na trawniku.[/quote] Ale kupa w woreczku papierowym lub biodegradowalnym na wysypisku jest mniej szkodliwa, niż tona innych śmieci tam wyrzucanych. Nie powinno się popadać w paranoję, bo biorąc wszystko pod uwagę nie powinniśmy w ogóle się ruszać z miejsca, żeby nie szkodzić środowisku. Rzeczywiście interesuje mnie moje własne podwórko, bo wiem jak trudno psu z między paluchów wyczyścić kupę z jakimiś larwami robali, lub myć z niej nieskoordynowanego szczeniaka, który nie patrzy pod łapy, ewentualnie jeszcze się potyka i przewraca. Nie bawi mnie też slalom między minami, lub zastanawianie się, czy rzucona piłka będzie czysta. Też interesuje mnie to, czy puszczając swojego psa z linką, będę mogła ją za chwilę złapać bez pobrudzenia rąk. Tak miałam w innej dzielnicy - po deszczu masakra i nieziemski smród przynoszony do domu. Mycie psu łap na klatce schodowej, żeby nie pobrudził mieszkania. Czy da się za każdym razem wyczyścić dokładnie? Może sobie leżeć i rozkładać się kilka dni, ale niech zrobią do tego ogrodzone miejsce, gdzie ludziom to nie będzie przeszkadzać. Ja mam dość brei :shake:
  14. :look3: chyba już "po".... Jakaś masakra... :shake:
  15. [quote name='gabula']Hmmm, jednak lubię wzbudzać irytację w ludziach, niewiarygodne jakie drzemią w nas emocje, grunt to kultura wypowiedzi...higienę trawnika zostaw sobie na później.[/quote] No tak, lepiej grzeczniutko, po pleckach "och i ach" bo inaczej brak kultury - ubolewam nad tym :evil_lol: ale wolę przekaz bezpośredni niż dumanie nad niższością kupy na trawniku względem innych problemów. Pozdrawiam "kulturalnie".
  16. [quote name='wegezwierzaki.pl']Są ludzie, dla których życie ich zwierzęcia jest równie ważne, co życie owej anonimowej krowy, świni, czy hm.., kury. I ich zapraszam na forum. W chinach je się psy i koty. Czy to Cię oburza? A dlaczego? Czym różni się pies od świni?[/quote] A to myszy, krety, jaszczurki, ptakii i np. żaby nie są już równe? Przecież koty na nie polują. Łańcuch pokarmowy i te sprawy :diabloti: Morderca? Daj zwierzęciu do wyboru mięso czy rośliny, mój pies np. zapędów łowieckich na kapustę nie ma. Masakra.........
  17. [quote name='gabula']Wiecie, z całym szacunkiem, ale myślę, ze są istotniejsze problemy. A będac upierdliwym- jeśli ktoś twierdzi, ze "kupa nie znika", to polecam dogłebną analizę składu biochemicznego psiego kału, może istotnie nie po kilku dniach, ale na pewno szybciej niż te całe kałowe opakowania- jakiekolwiek by nie były.[/quote] No tak... przestępczość, głód, itp., po co zawracać sobie głowę sprzątaniem gówien z trawnika po swoim własnym psie, higiena jest zbyt przyziemnym problemem :cool3: Kałowe opakowania może będą się dłużej rozkładały, ale w miejscu, którego codziennie nie odwiedzam, a które jest przeznaczone do takiego "rozkładu" i na pewno nie będę musiała nic zmywać z butów czy psich łap. Jestem ciekawa, czy spuszczenie wody po sobie też jest nieistotne :cool1: tyle problemów naokoło, a tu człowiek się musi wysilać sięgając do spłuczki.
  18. [quote name='Minerva']Tylko pozazdrościć :shake:... Może to jakaś magia, nikt nie zapraszał przypadkiem wróżki w to miejsce :evil_lol:.[/quote] Nie, po prostu jest pełno śmietników naokoło, a kupa na środku placyku po prostu.. się świeci :diabloti: Do tego akcje plakatowe. Oczywiście są ludzie, którzy nie widzą innych sprzątających, ani śmietników, ciężko się schylić, więc pewien jamniczek namiętnie obsr*wa trawniki.
  19. [quote name='Vectra'] Jak tak kuje ten woreczek , który się faktycznie rozkłada wile wiele lat .. o można pozbierać w papierek :) są dostępne papierowe woreczki na psie odchody.[/quote] Ewentualnie biodegradowalne woreczki i problem z głowy :evil_lol: Ja uwielbiam swoją okolicę, bo ludzie sprzątają. Rzadko zdarza się taki przypadek, że ktoś nie sprzątnie. Są jeszcze miejsca, w których kupa na trawniku nie rzuca się w oczy. Ale placyk... :loveu: marzenie. Dzieci się bawią, psy biegają, można bez stresu przejść lub porzucać psu piłkę.
  20. Ze swoim wychodziłam przed 6, czasem o 5 rano, dostawał jeść i szłam dalej spać. Zawsze można to jakoś pogodzić ;)
  21. Sto lat dla Laluni!!!!! :Rose::Rose::Rose::drinking: :evil_lol: Odnośnie hm.. wypadków z małymi psami.. znowu York :diabloti: (przepraszam) Znajomy mojego szefa ma dom z ogrodem... przywiózł z budowlanego jakieś cegły, lub coś w ten deseń. No i sobie zaparkował pod domem i zaczyna wyrzucać... Sięga do bagażnika i rzuca za siebie. Daleko od wejścia do domu, więc spokojny. No i podszedł jego York... :p To jest totalna bezmyślność, ale przyznam szczerze, że ryczałam ze śmiechu jak to usłyszałam. Trzeba być totalnym bezmózgiem, żeby sobie rzucać czymkolwiek bez zorientowania się, czy przypadkiem nic nie ma w polu rażenia. Nie pomyślał nawet, że jego dziecko może wyjść z domu i tam podejść. Gość ode mnie z firmy w zimie poślizgnął się i upadł na swojego jamnika, łamiąc mu kręgosłup. Dlatego podsumowując... od samego początku mówiłam, że małego psa mieć nie mogę, bo długo nie pożyje. Nie chodzi o przekąs, ale naprawdę zrobiłabym mu nieumyślnie krzywdę :razz:
  22. [quote name='mala90210']no właśnie , najpierw trzeba zacząć kto jakiej wielkości ma psa , ja mam owczarka niemieckiego ważącego 40 kg więc niewiele więcej ode mnie , i jak ja niby mam go złapać za tylne nogi i podnieść w górę ????????? z reguły kiedy sczepi się z innym psem wystarczy że krzyknę jego imię i odskakuje , największym problemem i tak są nieodpowiedzialni właściciele psów którzy puszczają psa samopas a później taki idzie i atakuje nasze psy[/quote] Mój waży ponad 40kg, a w takich momentach z podnoszeniem nie mam problemu :p i to nie chodzi o podwieszanie 0,5m nad ziemią i trzymanie nie wiadomo ile, tylko odciągnięcie od psa i normalne złapanie. Kwestia doboru psa, nad którym można zapanować. Mój pies przez 3/4 swojego życia chodzi w kagańcu i tego samego oczekuję od innych właścicieli, jeśli wiedzą, że ich pies może pogryźć.
  23. [quote name='mala90210']spoko smiech to zdrowie :cool1: trzymać za tylnie łapy i czekać na odpowiedni moment to dopiero dobry sposób , zanim by nadszedł ten odpowiedni moment juz bys nie miała rąk , ja pisze co masz zrobić ze swoim psem a nie z dwoma naraz , chyba że 2gi pies nie ma wlasciciela no to ja na prawde zycze powodzenia w czekaniu na odpowiedni moment :lol:[/quote] Przepraszam, klasnąłby tylnymi łapami i mi odgryzł nimi ręce? :lol: Pisałaś o tym jak 2 psy się gryzą. Odpowiedni moment - jak się nie trzymają kurczowo zębami, bo wyrywanie psa razem z kawałkiem drugiego nie jest dobrym pomysłem. Ze względu na wielkość swojego psa nie miałam problemów z ratowaniem mu tyłka, więc piszę z własnego doświadczenia co robiłam ze swoim psem. Ręce mam całe, bo się nie odwija. Powodzenia w uciekaniu w drugą stronę, na pewno piesek pobiegnie jak tylko zobaczy, że nikt za nim nie stoi. Wypluje z pyska tego drugiego? :evil_lol: Piszę o walce, a nie pokazywaniu kłów i przepychance, w której zluzujesz smycz i psu mięknie rura.
  24. [quote name='mala90210']no chyba że nosisz ze sobą wiadro zimnej wody to spoko zwracam honor możesz tego użyć :eviltong: albo ewentualnie chwycic za tylne nogi i szczypac po pachwinach ale to też nie takie proste do wykonania :roll:[/quote] :evil_lol::evil_lol: Uśmiałam się ze szczypania po pachwinach, chyba bym musiała mieć 4 ręce, albo jeszcze jedną osobę do szczypania, żeby równocześnie trzymać za łapy i szczypać :p Nic nie jest proste, chwytałam zawsze za tylne łapy i do góry, czekać na odpowiedni moment.
  25. [quote name='mala90210']hmmmm więc może proponuje próbe rozdzielenia dwóch gryzących się psów :p i życze powodzenia :eviltong:[/quote] A dziękuję, przynosi skutek.
×
×
  • Create New...