Jump to content
Dogomania

Selenga

Members
  • Posts

    6677
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Selenga

  1. Muszę wam to opisać bo mały mnie tak rozśmieszył, że aż się popłakałam. W ramach relaksu włączyłam sobie płytę zespołu Sequentia z staroislandzkimi sagami czyli z Eddą - takie wczesnośredniowieczne melorecytacje skaldów islandzkich. No i mały najpierw się wystraszył męskiego głosu, chowając się pod moją spódnicę, rozglądał się gdzie ten facet co takim głosem głębokim tak dziwnie gada. A potem jak śpiewak przeszedł od recytacji do zaśpiewu, Krecik zaczął mu wtórować modulownym wyciem. Zna się chłopak na muzyce śrdniowiecznej :D
  2. Żartowałam z tą zmianą lecznicy :) Ja też do tej lecznicy nic nie mam, chociaż moja ulubiona pani doktor już tu nie pracuje, założyła własny gabinet. Ale generalnie lecznica jest w porządku, mają serce dla zwierzaków.
  3. No, 3 (słownie trzy) osoby nie mogły sobie poradzić z tym kurduplem :D
  4. Krecik właśnie wrócił od weta. Wrażenia z wizyty pewnie opisze Olena, bo to ona z nim była i z tego co mówiła dał chłopak popalić wszystkim :D Dostał tabletki na odrobaczenie, poza tym jest zdrowy, po świętach trzeba go zaszczepić przeciwko nosówce. Został oceniony na ok. 2 lata. Zastanawiam się tylko czy nie będzie trzeba zmienić lecznicy bo wet mówił też o wściekliźnie, a przecież on ma wściekliznę wpisaną w karcie i nawet nalepka szczepionki tam jest. Czy można ufać lecznicy w której wet nie umie czytać? ;)
  5. Cała przyjemność po mojej stronie, to na prawdę super pies :) Właśnie śpi słodko w guzikowym koszyku, pierwszy raz łapami do góry :)
  6. Krecik został wykąpany :diabloti: Spłynęła z niego czarna woda i martwe kłaki. Teraz jest puchatą kuleczką. Rano jeszcze wyczeszemy chłopaka i będzie cudo nie pies. I ten straszny agresor i gryzoń nawet nie kłapną paszczą :D On musiał mieć kiedyś dobry dom, bo doskonale wiedział o co chodzi z kąpielą. Co prawda zaraz po wyjściu z łazienki schował się głęboko pod tapczanem, ale długo tam nie wytrzymał, a jak wyszedł to po prostu szalał, tarzał się i rewelacyjnie bawił się przy dalszym suszeniu. Teraz śpi w koszyku puchaty, piękny i nieśmierdzący. Przy okazji Guzik też zaliczył kąpiel, tylko Duśce się upiekło :)
  7. [quote name='elmira']Pokrzepiające wiadomości.:) Selengo, ja przepraszam, że to piszę, bo nie chcę krytykować Twoich poczynań. Moze nie puszczaj jeszcze Krecika bez smyczy? A jak sie przestraszy jakiegos drobiazgu i zwieje? Oczywiście polegam na Twojej ocenie sytuacji, ale pomyslałam, że napiszę.[/quote] Teoretycznie masz rację, sama pewnie bym tak radziła każdemu. Problem w tym, że ja nie mogę prowadzić psa na smyczy. Sama chodzę o dwóch kulach i raczej dość kiepsko. Pies na smyczy to prawie pewne zaplątanie się i wywrotka. Dla psa to też nie jest dobre, bo robi 2 kroczki i potem musi czekać aż ja się do niego doczołgam. Jeśli pies ma być na smyczy, to ja muszę wtedy komuś głowę zawracać żeby z nami wychodził na spacer albo brał psa sam. No i tak mi Olena właśnie pomaga jak potrzeba. Ale bywa tak, że z psem trzeba wyjść już bo chce, wtedy nie mam wyjścia, musi być bez smyczy. Zdaję sobie sprawę z tego, że to ryzyko. Z tego przede wszystkim powodu nie oferuję DT u siebie, z wyjątkiem zupełnie awaryjnych sytuacji. Na szczęście mieszkam w takiej okolicy, że ryzyko można zminimalizować chodząc chociażby nie w stronę ulicy a w spokojne, zielone podwórka. Ale oczywiście wszystkiego nie da się przewidzieć, sama cierpnę na widok Krecika czy Guzika biegnącego w stronę trawnika oddzielającego nas od jezdni. Nawet wtedy kiedy wiem, że interesują ich tylko drzewka, które trzeba podlać.
  8. Właśnie rozmawiałam z sąsiadką, która była zainteresowana adopcją Nieśmiałka zanim jeszcze do mnie trafił. Widziała dzisiaj Krecika na spacerze i tak jej zapadł w serce, że nawet jego niechęć do kotów jej nie zraża. Bardziej się boi o to, że jej kocur może skrzywdzić Krecika. Jutro po południu podejmiemy próbę zostawienia Krecika u Pani Teresy. Jeżeli cokolwiek złego się będzie działo, to Krecik zjedzie kilka pieter na dół i wróci do mnie. A jeśli będzie dobrze, to Krecik będzie miał wspaniały dom, a ja go będę miała na oku i będziemy się widywali pewnie codziennie, a w razie jakiejś nieprzewidzianej sytuacji typu choroba Pani Teresy będzie miał zawsze u mnie miejsce. Myślę, że to by było dobre rozwiązanie :)
  9. Co się dziwicie Olenie, że się go boi - w końcu przyjechał do nas z renomą agresywnego, gryzącego psa, rzucającego się na każdą rękę jaka go próbuje wyjąc z budy, ma prawo dziewczyna bać się takiego agresora :diabloti: Tak jak napisała Olena, trenujemy z Krecikiem spacery bez smyczy. Pierwszy raz wzięłam go sama na spacer dzisiaj w nocy - tak sobie pomyślałam, że jak jest pusto i cicho, nic chłopaka nie wystraszy, to możemy spróbować. No i udało się :) Krecik pilnował mnie bardzo, mnie i Guzika. Jeśli nie widział przez moment (np. krzak zasłonił) któregoś z nas to leciał biegiem w stronę domu, ode mnie oddalał się tylko i wyłącznie w towarzystwie Guzika, a i to też co chwila się oglądał. Tak więc rano już bez większych oporów poszliśmy sami na spacer. A właściwie to opór był, bo Krecik nie lubi szelek, bardzo niechętnie podchodzi do mnie jak mam szelki w ręku i stosuje bierny opór przy zakładaniu. Ale na spacerek idzie bardzo chętnie. W nocy w domu już nic nie nabrudził, niestety rano obsikał narożnik na klatce schodowej - jeszcze tego go muszę oduczyć. Przy okazji spacerków okazało się, że Krecik to bardzo posłuszny i inteligentny psiak. Przejeżdżał obok nas pan na rowerze i Krecik rzucił się w pościg za rowerem, ale wystarczyło, że krzyknęłam "Krecik, nie wolno" i chłopka od razu zawrócił. Drugi rower już nie zrobił na mim żadnego wrażenia - nie wolno, to nie wolno. Ale tak jak pisała Olena - Krecik jest nieufny w stosunku do ludzi. Nawet Olenie, którą przecież zna od początku i Julii, mojej lokatorce, nie daje się głaskać. Podejść podejdzie, ogonkiem pomacha, ucieszy się, za Julię to się nawet chowa, ale głaskanie czy dotykanie to już nie, robi unik albo wręcz ucieka. A tak wogóle to jest pies idealny - jest posłuszny, cichutki (poza warczeniem na Duśkę to jeszcze głosu z siebie nie wydał), delikatny, rozkosznie się łasi do człowieka (zupełnie jak kot), inteligentny, czyściutki, nieabsorbujący (w dzień grzecznie śpi na swoim albo Guzika posłanku i nie zawraca głowy), do łóżka się nie pcha (na razie). [B]Nawet Duśkę przestał ganiać.[/B] Ziutka, na razie nic dla niego nie potrzebuję - jedzonko dostaje gotowane, RC jako uzupełnienie, ale co ta kruszynka tego zje? Kupiłam ostatnio właśnie worek karmy więc nam wystarczy. Chyba muszę mu szelki wymienić na obrożę, bo ich bardzo nie lubi, ale to będzie miał ode mnie prezent na gwiazdkę. Nie wiem jeszcze ile będzie kosztowała wizyta u weta, ale jakby co to mogę rachunek wziąć na was, tylko podaj mi dane - może jak powiem że rachunek na stowarzyszenie, to zostanie potraktowany ulgowo. Nie sądzę, żeby groziły w związku z nim jakieś większe wydatki, bo chłopak wyglada zdrowo, nawet sierść mu się błyszczy co się bardzo rzadko zdarza psom ze schroniska, w dodatku brudnym (nie kąpaliśmy się jeszcze)
  10. Oj Dusia jest rzeczywiście biedna. Obraziła się na mnie zupełnie i nawet pogłaskać się nie daje. Oboje z Guzikiem są zestresowani obecnością Nowego. Teraz wieczorem Olena zabrała go sama na spacer, beze mnie i bez Guzika. Od razu Guzik i Dusia odstawili radosną sesję zabawową - Dusia od wczoraj nie zeszła na podłogę i od wczoraj praktycznie ani razu nie spotkała się z Guzikiem. Więc ją chłopak dzisiaj wylizał po pyszczku radośnie i pomiętolili się przez te 20 minut kiedy Krecika nie było. Potem Dusia wróciła w bezpieczne rejony, nieosiągalne dla małego czarnego. Guzik z Krecikiem nie chce się bawić ale też nie jest w stosunku do niego agresywny. Krecik próbował go zaczepiać, ale Guzik zastosował klasyczne uki goshi i teraz Krecik już nie próbuje zaczepiać Guzika. Staje tylko przed nim i zachęcająco macha ogonkiem, ale Guzik ignoruje jego zachęty do zabawy. Na popołudniowym i wieczornym spacerku Krecik zachowywał się już normalnie. Pozałatwiał co trzeba, ale jeszcze sika w domu i na klatce schodowej. W sumie to jeszcze ma prawo, to dopiero 2-gi dzień jego domowego życia po dłuższej przerwie. Zareagował też na zmianę karmy - nie ma biegunki, ale koopa jest luźna i na każdym spacerze. Spóbuję dodać siemie lniane do jedzenia, może to uspokoi jego żołądek. Myślę, że mogę mu już zrobić allegro. Zanim się ktoś nim na serio zainteresuje i zanim domek sprawdzimy, to i tak minie sporo czasu. Dwa znane mi potencjalne domki niestety odpadają - jeden ze względu na koty, drugi ze względu na to że on jest trochę za duży, chihuahua mojego kolegi jest tak mniej więcej 1/3 Krecika :)
  11. [quote name='orpha'] allegro sie skonczyło , reszta po necie jest odswiezam raz na tydzien , musze kolorowa drukarke dorwac i druknac ogłoszenia tak wogole ![/quote] Allegro skończyło się we wtorek. Wczoraj przywoziłam swojego tymczasowicza, a dzisiaj Czort już ma allegro wznowione: [B][url=http://www.allegro.pl/show_item.php?item=510873318]Anioł w wilczej skórze czeka na nowy dom (510873318) - Aukcje internetowe Allegro[/url][/B]
  12. Krecik czuje się co raz pewniej i niestety ujawnia niektóre swoje wady - nie lubi kotów. A precyzyjniej to on lubi koty - ganiać. Wieczorem była mała awantura Krecika z Dusią, bo moja księżniczka bardzo jest pozytywnie nastawiona do wszystkiego co żyje, poza tym do tej pory chodziła gdzie chciała, wszak jest u siebie. A tu nagle jakieś małe czarne na nią się rzuca z warczeniem i zębami. Potem Dusia siedziała wyżej i syczała, Krecik na dole warczał. Przy kolejnej próbie zaczepiania Dusi oberwał klapsa i dzisiaj o tyle sie poprawiło, że na nią nie warczy - goni milcząco. Znowu został skarcony (tym razem paszczowo) i może za którymś razem zrozumie, że Dusia jest nietykalna. Niestety niechęć do kotów skreśla jeden potencjalny domek, gdzie są 2 koty. A szkoda bo domek dobry i w naszym bloku, Krecik byłby na bieżąco monitorowany. Poza tym była 2 razy wielka koopa i kałuża w przedpokoju. Nie odważyłam się wyjść z nim w nocy sama, bo on sie jednak plącze w smyczy i jak biega naokoło mnie to mogłoby sie to źle skończyć. Rano udało się go ubrać w szelki podstępem, przy czym łapał mnie zębami za palce, ale było to tak leciutkie łapanie, że chyba chodziło mu o zabawę raczej niż ostrzeżenie. No i przy współpracy Oleny poszliśmy na spacer. Oleny bał się trochę, jak przyszła to trzymał się z daleka a jak wyciągnęła rękę żeby go pogłaskać, to uciekł. Na spacerze był bardzo wystraszony. Dreptał troszkę skulony i podnosił łapki tak jakby mu było zimno. Z wrażenia nie bardzo się chciał zalatwić, 2 razy tylko obsikał jakieś narozniki i krzaczki. Poprowadził Olenę pod sąsiedni blok i bardzo chciał wejść przez piwniczne okienko do śodka, może mu się kojarzyło z bezpieczną budą. Do domku wrócił chętnie i biegiem praktycznie. Na jedzenie już się tak nie rzuca jak wczoraj. Dostał na śniadanie pół parówki cielęcej i RC. Parówkę wyjadł od razu, RC zostawił na później. Guzik dostał taki sam zestaw i też tylko parówkę wyjadł. Trochę później Krecik wyjadł RC z miski Guzika a Guzik z miski Krecika. Z tylnymi łapkami jest bez porównania lepiej, nie przewraca się już i nie zatacza. To chyba rzeczywiście była kwestia nieuzywania łapek przez dłuższy czas :) Po wieczornym spacerze planujemy kąpiel. Do weta wybierzemy się chyba dopiero w weekend.
  13. On jest wysokości Guziczka Ale jest drobniejszy, to sierść daje wrażenie, że jego jest dużo. Ja też na początku myślałam, że on jest dobrze odżywiony. Ale pod sierścią są same kosteczki, drobniutkie bardzo. Do tego tył bardzo chudziutki, nieproporcjonalnie. Guziczek zachowuje się wobec niego przyjaźnie, ale jak mały próbował go ustawiać to warknął na niego i już jest spokój, wiadomo kto tu rządzi :) Dusia już też obejrzała Krecika z bliska, chociaż z bezpiecznej odległości. Krecik jej obecność zignorował zupełnie.
  14. Obawiam się właśnie tego, że problemy z tylnymi łapkami mogą być skutkiem urazu w czasie wypadku. Na prawdę ma spore kłopoty z utrzymaniem się na nich, zwłaszcza na parkiecie. Ale to może być też poważniejsza sprawa - może dlatego stracił poprzedni dom - bo na moje oko, to on ma tylną część ciała znacznie szczuplejszą niż przód, tak jakby tam od dawna miał jakieś niedowłady, zaniki mięśni. Zobaczymy, pochodzimy na spacerki, pomasujemy i się okaże czy to wina kilku miesięcy w schroniskowej budzie czy coś gorszego. Śniło mu się niedawno coś miłego bo machał przez sen ogonkiem :)
  15. No bo Guziczek ma nowego kolegę - Krecika :) Krecik przyjechał do nas dzisiaj na tymczas - tu jest jego wątek: [url=http://www.dogomania.pl/forum/f28/sochaczew-niewidzialny-dt-jedyna-szansa-na-zyce-126285]Sochaczew - NIEWIDZIALNY - DT jedyną szansą na życe - Dogomania Forum[/url]
  16. Dostałam dzisiaj maila od pani zainteresowanej sunią. Zobaczyła ją na allegro. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
  17. Też myślę, że szybko znajdzie dom. Wygląda bardzo ładnie nawet taki brudny i śmierdzący :) Futerko ma mięciutkie i puszyste, ale pod futerkiem chudziutki jest bardzo, kosteczki same. On chyba miał kiedyś prawdziwy dobry dom, bo sam z siebie pcha się na kolana i łazi za każdym kto ma coś do jedzenia w ręku, wie też co to jest ciasteczko :)
  18. [quote]Pierwszy mój chrześniak na dogo[/quote] I mój pierwszy tymczasowicz :) Będzie Krecik, Krtek :) Jutro zostanie przedstawiony okolicy i pewnie od razu ktoś się w nim zakocha, bo słodki jest Ale trzeba chłopaka sprawdzić dobrze, bo chyba ma kłopoty z tylnymi łapkami. Sądziłyśmy z Oleną, że to jeszcze po sedalinie, ale obawiam się że nie - on się zatacza i przewraca, tylne łapki ma bardzo słabe. I tak dziwnie biega. Może to z powodu tego, że ciągle siedział w budzie i mało chodził, ale lepiej to sprawdzić. Zobaczymy jak będzie jutro. Żebyście widziały jak on teraz słodko śpi :) Wyciągnięty wygodnie w koszyku Guzika, pełny luzik
  19. może Zorro? podejrzewam, że nie zdąży się przyzwyczaić do imienia :D Nie, elmira, jesteś genialna - oczywiście że KRECIK, a właściwie KRTEK zaraz mu zrobię banerek :D A łaciatek to Guzik z tego wątku: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f85/skrzywdzony-przez-czlowieka-guzik-dawniej-gonzo-juz-w-swoim-wlasnym-domu-108776/[/url]
  20. kumpel trochę jest zszokowany :) [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm5.jpg[/IMG] ale na pewno się dogadamy [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm6.jpg[/IMG] chyba dadzą tu coś jeść? [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm7.jpg[/IMG] oj, dają, dają! [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm8.jpg[/IMG] no comments [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm9.jpg[/IMG] [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm10.jpg[/IMG] to ja :) [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm11.jpg[/IMG]
  21. wyłażę wreszcie z tego kontenera [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm1.jpg[/IMG] Ale hektary powierzchni. Tylko ślisko trochę [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm2.jpg[/IMG] jakby co, to jest się gdzie schować [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm3.jpg[/IMG] zwiedzamy, zwiedzamy [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/niesm/niesm4.jpg[/IMG]
  22. Stwierdził, że na podłodze obok mnie jest za twardo (fakt, parkiet) I co zrobił? Zajął koszyk Guzika :) Pewnie dlatego, że koszyk stoi 1/2 metra ode mnie Guzik śpi z drugiej strony Jedyna wada malca to to że strasznie śmierdzi :) Poza tym tupie okropnie - ma za długie pazurki :)
  23. Kochane cioteczki, wiem że się niepokoicie i niecierpliwicie, ale przede wszystkim zwierzaki :) Przede wszystkim jeśli on jest nieśmiały i agresywny, to ja jestem solistka baletu A w szczegółach jest tak: 1. z kontenerka wyszedł od razu i to sam 2. zaraz po wyjściu zwiedził szybko mieszkanie, ale podejrzewam, że szukał konkretów bo zaraz potem zrobił kałużę na dywanie w sypialni i obsikał szafkę 3. potem zawarł znajomość z Guzikiem i to raczej on podszedł do Guzika 4. bezbłędnie w kuchni zlokalizował worek z karmą 5. zjadł trochę RC Light + miseczkę makaronu z kurczakiem 6. kiedy dopieszczałam z lekka zdezorientowanego Guzika, sam podszedł i podstawił łepek do głaskania, więc został wygłaskany i wydrapany za uchem 7. worek z karmą musiałam wstawić na szafkę bo się do niego dobierał 8. jest posłuszny - kiedy zainteresował się Duśki zabawką i zaczął ja gryźć, powiedziałam "zostaw to" i zostawił 9. nie odstępuje mnie na krok i pcha się na kolana 10. wróciła do domu moja lokatorka i nie okazał nawet cienia strachu (właśnie ją naciąga na coś dobrego) Do tej pory z jednej strony przy moich nogach leżał Guzik, z drugiej ByłyNieśmiałek. Dusia obserwuje Nowego zza fotela. Generalnie mogę od razu powiedzieć, że to rozkoszny, nakolankowy pieszczoszek :) Olena zrobiła mu od razu sesję zdjęciową więc będa zdjęcia z pierwszych minut u mnie
  24. sorry, cioteczki, miałam awarię komputera i teraz ostro nadrabiam opóźnienia z robotą dla klientów mam nadzieję, że dziś lub jutro pokończę te zaległe rzeczy i będę mogła porobić coś innego w końcu
  25. [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/dyzio/dyziek1.jpg[/IMG] [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/dyzio/dyziek2.jpg[/IMG] [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/dyzio/dyziek3.jpg[/IMG] [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/dyzio/dyziek4.jpg[/IMG] [IMG]http://dogo.egonet.pl/fotki/dyzio/dyziek5.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...