Jump to content
Dogomania

lovefigaro

Members
  • Posts

    502
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lovefigaro

  1. MORGAN Byłam dziś u Morgana.. Skierowałam się od razu do boksów nr3. Szukałam, szukałam i nie znalazłam.. Już się ucieszyłam, że może ktoś naszego Morganka adoptował.. Przeszłam sobie wszytkie boksy dookoła, nakarmiliśmy z Sebastiankiem psiaki i jeszcze mieliśmy iść do biura zapytać o Morgana, ale nagle zauważyłam jednego z pracowników w okloicy "trójki".. Szybciutko więc wyjaśniłam, kogo szukamy.. Okazało się, że nie mogłam go dojrzeć, dlatego, że Morgan ma "zakaz wstępu" do boksu.. Siedzi z tak okropnym psem, który w ogóle go tam nie wpuszcza, dlatego Morgan siedzi cały czas na wybiegu.. Oczywiscie poprosiłam, aby nam pokazano Morgana, był ogromny problem, żeby go zwabić do krat.. W momencie kiedy pojawiał się przy nas jego współlokator, Morgan trząsł się ze strachu gdzieś z tyłu.. I tak się goniliśmy przez kilka minut.. W końcu ten pan poszedł na wybieg, złapał tego dominanta i wtedy dopiero Morgan przybiegł do mnie. Nakarmiłam go, jadł szybciutko, łapczywie.. Zrobilam mu kilka zdjęć. Morgan ma okropną ranę (choć już zagojoną) od pogryzienia.. Boże, fatalnie to wygląda.. W ogóle to już nie jest ten sam pies, którego znalazlam.. Schudł, zmizerniał.. Aż się popłakałam.. Prosiłam aby go przenieśli do innego boksu, ale ten pan twierdzi, że nie ma gdzie.. Ze tam, gdzie jest, jest najbezpieczniejszy... [IMG]http://www.partywear.pl/images/dogomania/morgan/morgan.JPG[/IMG] [IMG]http://www.partywear.pl/images/dogomania/morgan/2.JPG[/IMG]
  2. Ok, jadę tam dziś.. Mam nadzieję, że wpuszczą mnie z małym dzieckiem.. Niestety nie mam z kim zostawić synka..:shake:
  3. Do góry maleńka! Nie cierpię hopać.. Wolałabym ją zabrać..:-(
  4. Dziewczyny, wczoraj byłam u Państwa, którzy prosili mnie, abym wybrała dla nich sunie. Oni mają juz jedną suczkę charcika Whippeta. Szukają dla niej jakiejś towarzyszki.. Ponieważ nie maja internetu obiecałam pokazać im fotki wybranych z Dogomanii psinek, no i pokazałam im między innymi Krówkę Ciri.. Wybrali 3 sunie i dziś mieli podjąć decyzję.. no i padło na Ciri.. W związku z tym chciałabym zapytać, czy to nadal aktualne, ponieważ wyczytałam właśnie, że Ciri juz gdzies jedzie..:roll: Państwo bardzo mili, oferują super warunki, domek z ogrodem. Swoją sunie traktuja jak członka rodziny.
  5. Erazm, zrobiłaś mi konkurencje na allegro z Lusią..;) Ile ma u ciebie obserwujących?
  6. Lusia ma jedną osobę obserwującą na allegro.. Nikt jednak jeszcze nie dzwonił..:-( Mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu szczęście się do Lusi uśmiechnie.. Poniżej podaje numer konta, gdzie można wpłacać pieniądze na hotelik dla Lusi: [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Katarzyna Kostrzyńska[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]ul. Chrobrego 21[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]62-040 Puszczykowo[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]mBank:[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]40 1140 2004 0000 3402 4104 0179[/SIZE][/FONT]
  7. [quote name='MonikaP']Tylko,że w poniedziałek schronisko jest dla odwiedzających nieczynne, a z karmieniem lepiej ostrożnie, bo ten dominant, który z nim tam siedzi, może go z zazdrości pogryźć.[/quote] A w sobote, czyli jutro moglabym jechać? Jaki on ma numer boksu? Nie można mu zmienic współlokatora?:-(
  8. Jutro Lusia będzie miała ogłoszenie w radiu.. Co do dokładnego miejsca pobytu Lusi, przykro mi, ale osoba, u której przebywa nie chce mieć reklamy na Dogo.. Możecie zatem uwierzyć mi na słowo albo odwrócic się od nas.. Jadę dziś do tych Państwa, którzy mieli Lusię.. W dalszym ciągu chcą adoptować jakąś sunieczkę. Nie maja internetu, więc proszą o jakieś propozycje z mojej strony. Zawiozę im zatem zdjęcia. Tu mój wątek, gdzie możecie wkleic swoje propozycje: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108458[/URL] Pamiętajcie, proszę, że oni mają bardzo łagodną i uległa sunię, więc nowy psiak musi być sprawdzony i równie łagodny.
  9. Jeszcze raz chciałabym was zapewnić, że Lusia ma się dobrze. Dziś była u niej Weronika (obiecała wkleic jej nowe zdjęcia). Ja pojadę prawdopodobnie w piątek. Lusia przebywa pod Poznaniem więc na szczęście nie mamy daleko. Lusia o dziwo dogaduje się tam z innymi psami i nie kopie dziury pod płotem.. Nie mam pojęcia dlaczego się wcześniej tak zachowywała:shake: Dziekuje za chęć udzielenia pomocy. Proszę was też o jakiekolwiek ogłoszenia.. Bardzo mi zależy, żeby Lusia była juz w DOMKU..
  10. [quote name='fizia']Ja dziś postaram się poodnawiac te ogłoszenia, które robiłam. Ostatnio odnowiłam ale,gratkę, dzisiaj dwukropek[/quote] Dziękuję, Fiziu.. Ja odnowiłam wczoraj wyróżnione allegro..
  11. [quote name='hop!']Dopiero była zadyma... Post za postem... Tylu zainteresowanych - szkoda, że niekoniecznie losem Lusi. A teraz co? Cisza... :roll:[/quote] Właśnie o tym chciałam napisać..:roll:
  12. Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że nie będę was dłużej niepokoić.. Skoro uważacie, że nie spełniłam się, jako DT i skoro tak bardzo obawiacie się o los Lusi, jaki jej "zgotowałam", to bardzo proszę.. Podajcie termin transportu. Dostosuję się i dostarczę Lusię całą i zdrową w umówione miejsce, skąd miałby odchodzić transport.. Mam nadzieję tylko, że kierujecie się przede wszytskim dobrem psa i jesteście w stanie faktycznie zaoferować jej odpowiednie (choć nie wiem, co to znaczy w waszym mniemaniu:shake:) warunki..
  13. O matko... To jakiś horror.. Słuchajcie, mam domek dla młodej suni, niedużej, łagodnej. Państwo, którzy oddali nam Lusię, poniewaz byla zbyt agresywna w stosunku do ich psa chcą nadal jakąś sunię.. Musi być jednak młoda, najlepiej do 8 m-cy i łagodna. Z transportem nie byloby problemu.. Macie tam taką bidulkę??:-(
  14. [quote name='iwop']Lovefigaro - żeby było jasne - Ja absolutnie nie uważam, że to twoja wina, że Lusia trafiła do niewłaściwych ludzi... Tego NIGDY do końca nie da się przewidzieć. Trzeba być jasnowidzem chyba... To również prawda, że ty nigdy nie pisałaś, że Lusia jest tragiczna, ale sugerują to inni, którzy na wątku niedawno się pojawili. Ja krytykuję cię tylko za takie pośpieszne wydawanie Lusi ale przecież też nie znaczy, że napewno mam rację. To tylko MOJE zdanie. Co do krytyki lovegfigaro musisz się przyzwyczaić. Przecież nie wchodzisz tutaj dla innych dogo tylko dla psów. Do porażki z Lusią i ostrych ataków podejdź jak do doświadczenia - 'co robię dobrze a czego nie mogę przewidzieć..."Ja po wielu tymczasach znam swoje ograniczenia...Chociaz prawde mówiąc przy obecnym kocim tymczasie chyba się przeliczyłam:roll:.Nigdy nie miałam agresywnego kota:shake: Lovefigaro ty też przy następnych psach też będziesz już wiedziała...:oops:[/quote] Iwop, to teraz ja jeszcze coś wyjaśnie.. Lusia nie pojechała do żadnego domku z chorymi uszami.. Kiedy pojawił się pierwszy domek (ten, z którego uciekła) to powiedz mi, na co miałam czekać?? Nie miałam jej wydawać do adopcji, bo co? Bo zbyt krótko u mnie przebywała? Nie za bardzo rozumiem jakie to ma znaczenie.. Lusia zarówno u mnie jak i u Weroniki nie sprawiała żadnych kłopotów.. Napisałam to jasno w ogłoszeniu na allegro (wyróżnionym).. Lusia podczas pobytu u mnie zachwywala się jak pies, który jest z nami od zawsze.. Załatwiała się na dworze, leżała koło mnie, kiedy ja siedziałam przy komputerze, była po kwarantannie u weterynarza, więc była zdrowa, odrobaczona, czysta.., nie wyskakiwala przez okna, nie gryzła drzwi, kiedy wychodziłam po zakupy, nie uciekała mi na spacerach.. W jakim celu miałam ją u siebie nadal przetrzymywać, rezygnując z właściwej adopcji..? Widząc jak zachowuje się u mnie, podjęłam decyzję, ze ten pies nie potrzebuje niczego prócz kochającego właściciela i wspaniałego domu stałego! Tak więc poszła do pierwszej adopcji.. Oczywiscie podkreśliłam, że pies jest kochany, ale gdyby się okazało, że sprawia kłopoty, to bardzo proszę aby nie wpadali na inne pomysły, tylko skontaktowali się ze mną.. Następnego dnia zadzwoniła do mnie pani, która znalazła ogłoszenie na słupie.. Powiedziała, ze ma dom z ogrodem, ze chciałaby zobaczyć Lusię, bo szuka towarzystwa dla swojej suni.. Powiedziałam tej pani, ze Lusia poprzedniego dnia pojechała do adopcji, ze ma juz nowy domek, ale zawsze moze się okazać, ze Lusia do nas wróci, tak więc poprosiłam, aby była z nami w kontakcie. A jeśli nie Lusia to może inny psiak.. No i jakbym to wykrakała, poniewaz dosłownie po kilku minutach zadzwonił ten pan, który poprzedniego dnia Lusię adoptował z informacją, że Lusia uciekła.. Uważam, że i w tym przypadku nie zrobiłam niczego niewłaściwego.. Szukałam Lusi przez dwa dni, praktycznie cały czas.. Za pomoc w jej szukaniu wszystkim zaanagażowanym bardzo serdecznie po raz kolejny dziękuję! Nie wybaczylabym sobie nigdy, gdyby się nie znalazła.. Kiedy w nocy odebrałam telefon, że Lusia jest pod jednym z bloków, nie wahałam się ani chwili.. BYłam po nią w ciągu 25 min na drugim końcu Poznania.. Lusinka na mój widok wyła w tej klatce schodowej.. Jak dla mnie był to objaw poniekąd przywiązania Lusi do mnie.. Po powrocie do mnie, znowu zmieniła się w potulną, kochaną Lusinkę.. Na co miałam czekać tym razem z kolejną adopcja, skoro był juz gotowy ten drugi domek?? Na prawdę była to niesamowita okazja, ponieważ warunki, jakie zostaly Lusi zaoferowane są rzadkością.. Im nie przeszkadzało to, że Lusia dziwnie się u nich zachowywala, że wyskakiwała przez zamknięte okna, że prawie powiesiła się się na furtce, że załatwiała się w domu... Byli pewni, ze to minie.. Nie potrafili jednak zaakceptować jej agrsji w stosunku do ich psa.. I tu się akurat nie dziwię, bo ja biorac na stałe psa, również brałabym pod uwagę przede wszytskim dobro własnego! Iwop, jeśli mi nie wierzysz, w to, co piszę, mogę podać ci na priv telefon do tych ludzi.. [COLOR=red]Kiedy wiedzialam, co Lusia tam wyprawia, pisałam o tym wyraźnie na forum, prosiłam was o pomoc, pytałam, co robić.. Jednak nikt nie potrafił mi jasno odpisać, nie było mądrych rad ani chętnych do pomocy..:shake:[/COLOR] Właśnie wtedy postanowiłam, że może lepiej będzie jak Lusia trafi do hotelu, żeby ją ode mnie odizolować.. Boli mnie, że tam jest.. Jestem bardzo słaba emocjonalnie, wcale mnie nie bawi cala ta sytuacja. Ale o dziwo Lusia w hotelu zachowuje się spokojnie.. Nie rozumiem, dlaczego miałaby jechać teraz do hotelu Frotki, skoro ona juz jest w hoteliku.. Sugerujecie zatem, że znowu oddalam ją byle gdzie, byle się jej pozbyć.. Przypomnijcie sobie, kiedy pisałam, ze była kobieta z mojego bloku, zainteresowana Lusią.. Znalazła ogłoszenie na moim osiedlu. Nie oddałam jej Lusi, bo miala dziwne podejście do tematu.. Nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, dlaczego akurat Lusia.. Lusia co prawda nie jest w DT, wiem, ze zaden hotel tego nie zastąpi, nawet gdyby miał kosztować 1000zł miesięcznie, ale mogę was zapewnić, że Lusi niczego nie brakuje, ze ma stałą opiekę i cały czas walczymy o to, żeby trafiła do odpowiedniego domu! Może akurat pobyt Lusi tam sprawi, że się wyciszy, nie wiem..
  15. [quote name='iwop']Lovefigaro jakt nie dostałaś pieniędzy?:crazyeye: To gdzie one były wysyłane???:crazyeye: Lovefigaro - nieudane adopcje zdarzaja sie każdemu, nawet jak domek jest sprawdzony... więc akurat to nie twoja wina... Powiedz mi prosze ile czasu Lusia była u ciebie? Chyba bardzo krótko.:shake: Psu po przejsciach trzeba dac czas. ... A twoje zachowanie dawało wrażenie, że chcesz się Lusi szybko pozbyc - została wydana z chorymi uszami...Potem jak uciekła wydałaś ją do nowego domu po JEDNYM dniu. Dla mnie to szok. :crazyeye:Tak sie nie robi. Nie dawałaś sobie rady bo to twój pierwszy tymczas - trzeba było napisać - szukajmy innego tymczasu bo nie daję rady. Ty natomiast twierdzisz, że doskonale dajesz sobie radę tylko Lusia jest tragiczna... I oczywiście nikt ci nie pomaga...Masz rację lovefigaro - na dogo sa ludzie "nawiedzeni", tylko tacy mogą znieść i "okropne" psy i zasrane mieszkania i ataki innych dogomaniaków. EOT. lovefigaro - teraz mnie zdenerwowałaś - co to znaczy udzielać się czynnie?! Robiłam parę razy wyróznione allegro, właśnie skończył się bazarek dla Lusi i beda napływac pieniądze? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=107313[/URL] Co mam jeszcze zrobić?! mam do ciebie jechać?![/quote] Iwop, ja dostałam pieniądze jedynie na transport Lusi do Poznania.. i to i tak nie całość.. O jakich ty zatem pieniądzach mówsz, bo nie za bardzo rozumiem.. Udzielaniem się czynnym nie nazwałabym krytykowania na forum osoby która zrobiła bardzo wiele, żeby psu pomóc.. No wybacz, Arka wyraźnie napisała, że to moja wina, że Lusia trafiła do "takich" ludzi.. Jak zatem mam się zachowac wobec was? Ja nie mam już siły po raz kolejny pisać tego samego.. Ze Lusia NIE SPRAWIAŁA MI ŻADNYCH PROBLEMÓW, bo o tym poinformowałabym od razu na forum.. Problemy sprawiała w nowych domach i dlatego podjęłam decyzję o umieszczeniu Lusi w hotelu, z dala ode mnie, bo być może to właśnie przebywanie u mnie sprawiło, że nie potrafiła odnaleźć się gdzie indziej.. I pokaż mi, w którym miejscu napisałam, że Lusia jest tragiczna...
  16. Aż niesamowite, ile dogomaniaczek może nagle znaleźć się na jednym wątku.. Szkoda, że nie było wśród was nikogo chętnego przez miesiąc, aby jechać po Lusię.. Szkoda, że nie było tu was tyle, kiedy zbierałam na jej leczenie.. Bo nie otrzymałam ani jednej wpłaty.. Szkoda, że kiedy nadszedł dzień jej szczepień, tu również bylo pusto.. Przepraszam, znalazła się tylko, jak zwykle Fizia.. Teraz, do rzucania kamieniami jest was tu sporo.. Czytam wasze wypowiedzi i zastanawiam się, czego ja właściwie od was oczekiwałam... Nie dziwię się, że sporo psów zniknęło w ten sposób z forum i słuch o nich zaginął.. To wy byłyście tego powodem! Ludzie po prostu psychicznie tu nie wytrzymali.. Jesteście nawiedzone, dziewczyny (choć dzięki Bogu, jest tu kilka, które darzę ogromną sympatią, bo chyba juz dawno zwinęłabym żagle..)! Iwop, skoro jesteś taka inteligentna, za jaką się uważasz, to dobrze radze przeczytaj jeszcze raz dokładnie wątek pudelkowy.. Poniżej wkleiłam ci moje wypowiedzi z tamtego wątku.. Zauważ, od kiedy obserwowałam ten wątek, a kiedy zaproponowałam domek temu psu.. "Kurcze, za tydzień to juz bedzie u mnie inna psinka na tymczasie.. Ale moja ciotka ma juz pudelka w domciu, ona zreszta kocha pudelki, może chciałaby drugiego.. Zapytam.." "Dziewczyny, sunia, która miała jechać do mnie na tymczas, niespodziewanie znalazła domek!!!:multi: Mogę zatem zabrać maluszka do siebie...No chyba, ze wcześniej trafi się ktoś, kto zaoferuje mu domek stały!" - to oczywiście o Lusi, która nie zmieściła się do koszyczka.. Nie widzę powodu, dla którego miałabym się wam tłumaczyć.. Piszecie, że wybrałam złych właścicieli.. Skoro tak sprawdzacie dokładnie domy, do jakich mają trafić psiaki, robicie kontrole przedadopcyjne, to dlaczego tak wiele z nich trafia do schroniska?? Na jakiej podstawie wy mnie w ogóle oceniacie?? Nie rozumiem, skąd wasz brak zaufania.. Nie rozumiem czemu mają w ogóle służyć wasze złośliwe uwagi.. Co do Lusi.. Jestem na prawdę daleka od umieszczania psów byle gdzie, byle się go pozbyć. Jeszcze raz zapewniam, że nie zrobiłam tego dla swojej wygody, a miejsce do którego trafiła, to nie jakiś schron, tylko hotel u znajomej. Jestem w stałym kontakcie z opiekunką Lusi, a ponieważ jej los nie jest mi obojetny, wręcz bardzo mnie to przygnębia, w przeciwieństwie do was, udzielam się czynnie, aby Lusia trafiła do normalnego domu.. Nie mam czasu na wasze słowne przepychanki, więc od tej chwili możecie już pisać do woli.. Pozdrawiam!
  17. [CENTER]Oto ostatnie zdjęcie Lusi. Kończę tym samym swój udział na forum.. [IMG]http://www.partywear.pl/images/lusiasebol.JPG[/IMG][/CENTER]
  18. [quote name='iwop']Lovefigaro - ten post świadczy, że nie masz pojęcia co to znaczy pies na tymczasie. Świadczy tez o tym, że nie powinnaś przynajmniej na razie mieć psów po przejściach.[/quote] Tu sie z Tobą zgadzam.. Lusia to ostatni pies, jakiego wzięłam na tymczas.. Ale nie dlatego, ze sobie z nią nie radziłam.. Bo radziłam sobie świetnie. Mi przez zamknięte okna nie wyskakiwała..
  19. [quote name='kobix']no tak Lovefigaro to nie karalne:pmożesz mieć tymczasowiczów ile tylko zechcesz...i dasz sobie z nimi radę!! [U]tylko że JAKOŚ LUSI NA DT już nie chcesz-więc wnioskuję że nie dałaś!:cool1:[/U][/quote] A gdzie jest napisane, że jej nie chce??Oddając ją płakałam jak bóbr.. Nie jestem wcale zadowolona, że tam trafiła.. Ale uważam, ze to słuszna decyzja.. Chociaz nie jestem tego pewna, nikt z nas tego nie wie.. wiem natomiast jedno, że Lusia zmarnowała juz drugą szansę, własnie po pobycie u mnie.Jeżeli ktos nie wierzy w to, jak Lusia sie zachowywała w nowym domu, mogę przesłac na priv numer telefonów jej niedoszłych właścicieli..
  20. A swoją drogą.. nigdy wcześniej nie miałam psa na tymczasie.. Kontaktując się z p.Kariną telefonicznie czy tu pisząc na forum nie mogłam przeciez dowiedzieć się jakim psem jest Lusia.. Z pierwszego postu wynika, ze Lusia to przesympatyczna suczka, tolerujaca inne psy, nie agresywna.. Piszesz, iwop, że Lusia przebywała w klinice.. Owszem, była tam. Mam małe dziecko, a biorąc do domu psa, który nigdy w życiu nie był szczepiony, jest jak dla mnie ryzykowne. Oddanie jej na kwarantannę było bardzo odpowiedzialną z mojej strony decyzją..
  21. [quote name='iwop']Love figaro jestem zaszokowana tym co napaisałaś! Lusia nie mogła byc u ciebie w nieskończoność?!:crazyeye: Ile czasu była u ciebie zanim oddałaś ją do adopcji?[/quote] To nie o to chodzi, iwop ile była, ale ile mogłaby jeszcze zostać, skoro po zmianie DT na DS zmieniała się nie do poznania.. Będąc u mnie, zachowywała się spokojnie.. do tego stopnia było mi z nią łatwo, że faktycznie, gdyby było trzeba, zabrałabym na tymczas jeszcze jednego.. Są w końcu wsród nas osoby mające na tymczasie nawet po kilkanście psów, prawda?
  22. Dziewczyny, czytam to i po prostu ręce mi opadają.. Juz po prostu nie wiem, co pisać.. Nie wiem, co to w ogóle za sugestie, kobix.. Piszesz, że nie powinnam podejmowac decyzji o domu tymczasowym dla Lusi, ale jakos nie było przez ponad miesiąc innej osoby, która chciałaby tam po nią jechać.. Jako DT zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby pomoc Lusi.. Pojechałam po nią, zapewniłam jej leczenie, znalazłam jej dwa(!) domy.. Nie rozumiem, jak możesz pisać, że próbowałam komuś wciskać ją na siłę.. Ludzie ci zadzwonili do mnie sami, z ogłoszenia. Byli u mnie w mieszkaniu... Na jakiej podstawie miałam ich ocenić i podjąc decyzję o wydaniu im Lusi?????? Lusia u mnie zachowywała się super, więc tak własnie opisałam ją w ogłoszeniach.. Skąd mogłam wiedzieć, ze w innym domu Lusia zmiei całkowicie swoje oblicze?? To nie były domy na próbę.. Pierwsi ludzie, którzy ją adoptowali, byli przekonani, ze Lusię chcą. TO JA IM POWIEDZIAŁAM, PODCZAS ICH WIZYTY U MNIE, ŻE W RAZIE JAKICHKOLWIEK KŁOPOTÓW MAJĄ ZWRÓCIĆ SIĘ DO MNIE, A GDYBY ZDARZYŁO SIĘ, ŻE MIELIBY Z LUSI ZREZYGNOWAĆ (BO W KOŃCU TAKIE PRZYPADKI SIĘ ZDARZAJĄ I PSY MASOWO LĄDUJĄ W SCHRONISKACH) TO MAJĄ PRZYWIEŹĆ LUSIĘ DO MNIE.. Lusia jednak zdecydowała za nich i uciekła (nieważne juz w jaki sposób).. Ponieważ nadarzyła sie druga okazja, której nie chciałam zmarnować (wizja Lusi w domu z ogrodem była bardzo kusząca), oddałam Lusię do ponownej adopcji.. Uprzedziłam jednak tych państwo, że z poprzedniego domku Lusia uciekła. Jednak tym razem nie chodziło o Lusi szaleńcze ucieczki, tylko o agresję w stosunku do ich psa. Ja osobiście im się dziwię (możecie mówić, co chcecie), ale ja też biorąc sobie jakiegoś psa na stałe, nie chciałabym takiego, który z pianą w pysku atakuje mojego Toffiego. Na co mieli czekać? Aż stanie się jakaś tragedia? Dla sprostowania.. Nie oddałam Lusi do hoteliku dla mojej własnej wygody, czy dlatego, że sobie z nią nie radzę.. Kiedy jest u mnie, radzimy sobie znakomicie, ale Lusia nie może być u mnei w nieskończoność, tylko dlatego, że nie radzi sobei w nowym domu.. Owszem, zobowiązałam się zabrać Lusię na tymczas.. Pojechałam po nią ponad 300km, zapewniłam jej opiekę medyczną, za którą zaplaciłam z własnej kieszeni (zainteresowanym mogę wysłać rachunki), zasczepiłam ją, znalazłam domek, jeden, drugi.. Nie wspomnę o kosztach taksówek, którymi z Lusią podróżowałam.. Podkreślam po raz kolejny, ze nie mieszkam sama.. Lusia ze mną zamieszkać nie może,a stałoby się tak, ponieważ Lusi nie odpowiadają oferowane jej DS. Dlatego podjęłam (moim zdaniem słuszną) decyzję o umieszczeniu Lusi w hoteliku. Zadzwoniłam tam dzis i o dziwo noc Lusi minęla spokojnie.. Może faktycznie to dla niej szansa, może tam ochłonie i będzie gotowa na pokochanie kogoś innego..
  23. Witajcie dziewczyny.. Lusinka wczoraj pojechała do hoteliku.. Bardzo Lusinkę polubiłam, możnaby powiedzieć, ze nawet pokochałam, ale wszyscy wiemy, że zatrzymać jej nie mogę.. Gdybym miała dom, to myślę, że rozważałabym tą opcję.. jedank jest inaczej.. Po długim namyśle doszłam do wniosku, że pobyt Lusi u mnie źle na nią wpływa.. Lusia straciła już drugą szansę na stały domek.. Możecie ocenić mnie jak chcecie, ale chcę, żebyście wiedziały, że przede wszystkim kieruję się dobrem Lusi.. Wiem, że ona najlepiej czuje się tu, ale im dłużej u mnie jest, tym ciężej będzie nam znaleźć jej nowy dom.. Pobyt w hoteliku będzie nas kosztował 150zl/miesięcznie. Lusia zostanie tam poddana zabiegowi sterylizacji.. Może trochę sie uspokoi, moze przestanie dominować nad innymi psami, może przestanie znaczyć teren, może w końcu będzie bardziej potulna.. Strasznie mi żal Lusi i uwierzcie, że zostawiłam ją tam z cięzkim sercem, a zostawiając ją, płakałam strasznie, ale nie można kierować sie emocjami, bo Lusia już na prawdę sporo przeszła.. Pewnie, mogłabym ją trzymać u siebie, ale pytanie - jak długo...? Im dłużej z nami jest, tym bardziej sie z nami związuje i tym trudniej będzie jej znaleźć nowy dom.. Bo Lusia żadnego nie akceptuje.. Kiedy przyjechałam po Lusię, ona leżała na kanapie w salonie, a ich pies trząsł się ze starchu pod łożkiem. Kiedy wlaścicielka go zawołała, ten podszedł do nas, a Lusia z pianą w pysku rzuciła się na niego.. Nie wspomnę, że chciala wyskakiwać przez zamknięte okna, że rzucała sie na szyby, że załatwiała swoje potrzeby w domu, że prawie powiesila się na furtce, ze robila podkop pod płotem, ze atakowała ojca tej kobiety, kiedy ten siadał koło Lusi na kanapie, że wyła cały czas i gryzła drzwi wejściowe.. Wierze, że zachowanie Lusi unormowałoby się z czasem, ale ja osobiście na miejscu tej kobiety tez przede wszytskim kierowałabym się dobrem własnego psa.. Nie chciałabym ryzykować pogryzieniem.. Piszecie o izolacji, ale tej pani zalezy na psie, który będzie przyjacielem dla jej suni.. Lusia nadaje się do domu bez żadnych innych zwierząt -proszę zaznaczcie to w waszych ogłoszeniach! Najllepiej też, gdyby nie było w nim małych dzieci, bo na mojego Sebola zawarczała, gdy ten zbyt blisko niej bawił sie autem.. Lepiej już dmuchajmy na zimne, ponieważ następny dom, jaki jej znajdziemy mam nadzieję, ze będzie ostatnim.. Póki co, Lusia jest w hoteliku, zatem bardzo proszę o zrzutkę, bazarki, itp. Koszt utrzymania Lusi w hoteliku wynosi 150zł za miesiąc. Ja równiez się oczywiście zrzucam.. Oczywiście błagam o ogłoszenia.. Ja dam jeszcze do gazety i porozwieszam więcej na mieście. Jednak zaznaczajcie, że Lusia to trudny psiak po przejściach, żeby nie było rozczarowania jak ostatnim razem..:shake:
  24. Po prostu nie ma juz siły tego komentować.. Tak, Lusia jest znowu u mnie.
  25. [quote name='basia0607']TRudna sprawa, Lusia chyba pokochała Lovfigaro na śmierć i życie. Czy państwo mają jeszcze cierpliwość aby dac Lusi jeszcze kilka dni ?[/quote] Wygląda na to, ze nie mają.. Dali jej czas do jutra, ale jak bedzie juz tragedia (chociaz juz jest) to zadzwonia dzis wieczorem... Tylko moje pytanie, co dalej? Do mnie????? Przeciez szukanie nowego domu moze znowu potrwac, a ona bedzie w tym czasie u mnie i dalej sie bedzie do mnie przyzwyczajac..
×
×
  • Create New...