Jump to content
Dogomania

Juliusz(ka)

Members
  • Posts

    896
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Juliusz(ka)

  1. Uprzejmie informuję, że jeśli ktoś spotka na swej drodze niewysoką blondynkę z DONem, która głośno i wyraźnie, RAZ mówi: 'Zabieraj, ku*wa, psa. JUŻ.' to wskazane jest NATYCHMIASTOWE zastosowanie się do jej prośby. Jeśli delikwent będzie miał powyższe w d*pie, to jego pies będzie sobie radził z CAŁĄ zawartością pojemnika z żelem pieprzowym. Niezależnie od rasy/wielkości/wieku/płci. Jeśli żel podbiegacza nie obezwładni, w ruch pójdą narzędzia ostre. SKOŃCZYŁAM!!! Nie interesuje nie po co podbiega obcy pies. W zeszłym tygodniu przeżyłam horror. Mojego psa, podczas treningu przed zawodami, zaatakował ast. Właściciel-debil totalnie olał moje rozpaczliwe krzyki, żeby leciał ile sił w nogach łapać psa. Dreptał z nóżki na nóżkę. A jak się psy spięły, to skubany bał się złapać własne zwierzę! Bił go smyczą, kopał, ale chwycić nie chciał! Szarpałam się z dwoma żrącymi się samcami, trzymając mojego cały czas na 30cm smyczce treningowej! Bogu dzięki za gęstą sierść na klacie mojego psa, bo ast w pierwszym ruchu rzucił mu się do gardła. Źle złapał i ześlizgnął się po kłakach, a dalej już Jago nie pozostawał dłużny. Koniec końców ast odbiegł; nie wiem w sumie dlaczego, nie wykluczam, że mój pies go pokaleczył. Zero przepraszam. Kilka dni wcześniej, na spacerze, przez całą łąkę przygalopował do nas szczeniak husky. Jago zobaczył pędzącego psa, kiedy wracał do mnie z piłką. Odłowiłam go, ale trzymam za obrożę; smycze przy plecaku kilka metrów dalej. Wołam do właścicielki, żeby zawołała psa. Próba-nieudana. Rozszerzam: rusz się! Bo szczeniak łomot zbierze. A dziewczyna co? Iiidziiieee. Szczeniak nas dopadł. Ja nie mam jak poluzować chwytu bez smyczy... No dramat! Husky mi pod psa dosłownie włazi, Jago burczy, szczyl się kołami wywalił i mój pies cały naprężony, ograniczony w ruchach, go obwąchuje. Szczeniak za szybko się poderwał, Jago chciał go przytrzymać, nie miał jak, wqrzył się i zagrzmiał. To i ja drę się do dziewczyny. Niemrawe próby przywołania, kucnęła sobie i wabi szczyla, zajętego nurkowaniem w naszym plecaku, z odległości kilkudziesięciu metrów! No debilka, nie inaczej. W kończu szczylek, po kilku minutach postanowił do niej wrócić. O! Smycz się znalazła i zapięło durne dziewczę szczeniaka. Uf. Wołam do dziewczyny: następnym razem puszczę psa i będziesz swojego do domu w częściach niosła. Słyszę zwrotnie: taaak?! To ty do więzienia pójdziesz! No luuudzie... A żeby było już super zabawnie, to tydzień wcześniej ten sam szczeniak przyleciał do nas również przez całą polanę(inną, ale w tym samym parku), wtedy łomotu nie zebrał. Taka praktyka najwidoczniej. Kilka dni po akcji nr 2 dowiedziałam się, że dziewczyna poprzedniego psa straciła w nieciekawych okolicznościach. Dość napisać, że przez niedopilnowanie. Usilnie pracuje nad pozbyciem się kolejnego... Pan od beagla, który na całą długość smyczy, przez ścieżkę, puścił swojego psa do mojego, 'bo to suka jest' i NIE rozumiał: TO NIE MA ZNACZENIA!!! + Pani od wyżła, który na dwóch łapach przed moim paradował, bo za trudno na przeciwny skraj ścieżki zejść - to pikusie są! I co, że ja z moim na brzeżku? Pies siedzi, jak kazałam, ale wiem, że wystrzeli jeśli pies na bliżej niż metr podejdzie. Wypracowaliśmy bardzo dużo. Mój pies NIE musi znosić takich akcji!
  2. A co z chorobami odkleszczowymi? Borelioza zżera organizm na wiele sposobów...
  3. [quote name='Pies Pustyni'](...) Ciekawe czy ktos mialby lepsza propozycje w takim przypadku,gdzie jedno spotkanie z gadem skonczyloby sie dla psa smiercia.[/QUOTE] No wiesz! Przecież to oczywiste - stopniowo, bez stresu i na smaczki! ;)
  4. olekg89 - nie ma czego... Akurat w tym przypadku cel uświęcił środki, ale nie jest mi dobrze z tym, do jakiego poziomu musiałam się zniżyć:oops: naireht - najwidoczniej nie prześledziłaś całości. Moje pytanie dotyczące pochodzenia psa eaglea nie miało nic wspólnego ze stawianymi tu zarzutami. Po pierwsze, zadałam je na forum owczarkowym wcześniej, po drugie NIE znam ayshe. Tzn. ja wiem, że nie znam ;) eagle zrobił ze mnie jej 'żołnierza' :evil_lol: Dlaczego pytałam o pochodzenie Borysa? Ponieważ, wedle opinii właściciela, ma on fantastyczny socjal i wielką potrzebę kontaktu z człowiekiem, co przełożyło się na łatwość w układaniu go. Wielokrotnie pisałam na owczarkowym forum, jak bardzo zazdroszczę eagleowi kontaktu w pracy z Borysem. eagle umieszcza na owczarkowym forum wiele linków do filmików dokumentujących ich pracę - jest na co popatrzeć. Na pytanie dot. pochodzenia Borysa zareagował bardzo dziwnie. Totalny brak odzewu... A przecież sam pisał, że Borys pochodzi z jednej z bardziej znanych hodowli w Polsce! Czy to taki problem podać skojarzenie, z jakiego pochodzi? Zaciekawiło mnie również, która to hodowla tatuuje ONki w pachwinach, poniewać Borys tatuażu w uchu nie ma. No i się zaczęło... Próby przekierowania uwagi na mojego psa i na mnie nie powiodły się:) Również jestem ciekawa o co tak naprawdę chodzi w tym wątku? Rok temu eagle wychwalał ayshe pod niebiosa, a teraz spuszcza ją - wybaczcie dosłowność - w toalecie... Jeśli już wypłynął taki temat, to warto byłoby go jakoś spiąć faktami i dowodami.
  5. [quote name='Magda25'](...) Dlaczego ludzie uważają poczekalnię za miejsce spotkań i socjalizacji ?[/QUOTE] Bo mają wszystko i wszystkich w odwłokach? :shake: Włącznie z własnym psem... Gdyby radosny goldek zrobił napad na mojego psa, to wet przyjmowałby go poza kolejnością. Ludzie nie mają wyobraźni. Współczuję ale jednocześnie gratuluję, że sucz goldenowi nie wier..., no, kuku nie zrobiła :) U weta najbardziej lubię siedzieć w takiej tylnej poczekalni; najlepiej koty i my :loveu: Wtedy wesołki z psami się nie ładują :eviltong:
  6. [quote name='Magda25']Czy ten sympatyczny pieseczek miał może na imię Cywil ?? Właściciele z tych- "on chce sie tylko pobawić" :) Kocham takich ludzi.[/QUOTE] Imię nie padło ;) Magicznych słów o witanku/bawionku/poznawanku nie było, bo ja całą sobą*dawałam jasno znać: NIE PODCHODZIĆ. Odwołanie się nie udało i dlatego uznałam, że warto ich na nas uczulić, tak na przyszłość. Naprawdę grzecznie, spokojnie uwagę zwróciłam. I tak źle...
  7. Bohaterem dziesiejszego wieczoru zostaje: T-O-T-A-L-N-Y BRAK WYOBRAŹNI. Podjeżdżam pod lasek. Wysiadam, szykuję sprzęt(spacer z treningiem). Widzę, że z lasku wychodzą młodzi ludzie z podrostkiem ON. Przeczekam. Przysiedli w samym wyjściu. Trudno, zbieramy się i będziemy myśleć jak się minąć. Ruszają jednak. ONek bez smyczy. Widzą nas - mój pies jeszcze w aucie, ale drzwi już otwarte + ja w drzwiach. Wyglądało, że pies mojego nie zauważy. Jednak zauważył. Trzeba się przywitać... ONek po kilku próbach odwołania, zostaje odłowiny jakiś metr(maksymalnie) od mojego auta. Ja przyduszona drzwiami, ale co tam! Pychol nie wystrzelił:multi:(kiedyś nie do pomyślenia przy JEGO aucie), więc do rękoczynów z mojej strony nie doszło. Mówię więc tylko do parki: 'Nie róbcie tak, szkoda psa.' A koleś do mnie 'Mojego, czy Twojego?' Jasna doopa. Ludzie to debile... Szczęście jednak, że się nam mijać nie przyszło, bo podrostek - dzięki wyobraźni właściciela - miałby 'fantastyczny' socjal:shake:
  8. 'Wiem, że' zmień na 'może być tak, że' :) Są psy, które pracują przodem (np. z waruj w siad z podciągnięciem przednich łap), ale są i takie, które pracują tyłem(np. z waruj w siad z podciągnięciem zadu). Generalnie ma być jak najszybciej, jak najdokładniej i faktycznie przesunięcia = cięcie po punktach, ale do niezaliczenia ćwiczenia to są konkretne odległości, więc spokojnie :) Która klasa Cię interesuje?
  9. [quote name='Karmi']To takie psiarskie podejście do reszty świata... :roll: Zapomniałaś, że istnieją przepisy lokalne tworzone na podstawie ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach. Zobowiązują one osoby utrzymujące psy do określonych działań nie tylko na terenach przeznaczonych do publicznego użytku ale również na terenach prywatnych. Przykładowo w W-wie ,,na terenach nieruchomości może przebywac pies o ile przebywanie takie nie jest uciążliwe dla sąsiadów". Podobnie jest w Poznaniu. Hałas, smród z całą pewnością może byc taką ,,uciążliwością". Zatem: wolno ci Tomku robic co chcesz w swoim domku pod warunkiem, ze nie naruszasz praw innych osób. Tyle. ;)[/QUOTE] Akurat przytyk w pierwszym zdaniu kompletnie nietrafiony. Na rzęsach staję, żeby mój pies nie był dla nikogo uciążliwy. I właśnie dlatego nie pozwalam wchodzić sobie na głowę. Nie może być tak, że właściciel psa ma same obowiązki, a żadnych praw. Sasiadom potrafią przeszkadzać rożne rzeczy. Choćby i kłaczek, który przez płot wiatr przewieje. A jak za płotem/na klatce dziecko z alergią, to co? Sąsiad musi się zwierzęcia pozbyć, bo dzieciak katar ma? Nie musi. Więc jednak zdrowy rozsądek powinien dochodzić do głosu po każdej ze stron.
  10. Jeśli dobrze rozumiem, to część dogomaniaków cewnikuje swoje psy? :diabloti: I do kibelka? Bo tak się składa, że w upały - jakie mamy za sobą - psie siuuu pachnie wszędzie tak samo! I pod własnym prywatnym krzaczkiem we własnym prywatnym ogrodzie i pod krzaczkiem przy płocie sąsiada i pod drzewkiem na skwerku. Spokojnie. Nikt nie ma prawa zakazać psu siusiania we własnym ogrodzie :) Nieczystości, kóre MOŻNA zebrać, należy sprzątać. Tyle. A! Uniemożliwianie zwierzęciu zaspokajania potrzeb fizjologicznych podpada pod znęcanie się.
  11. [quote name='karina1002']To jest jasne, musimy być przewodnikiem, bo inaczej psy przejmą kontrolę nad nami, co dokładnie widać w przypadkach Victorii. Tylko sposób ustanawiania zasad panujących w domu chyba budzi tu kontrowersje. Stosowanie metod pozytywnych nie oznacza nie stresować psa. Był taki odcinek, kiedy mały pies ciągle japę darł. I Victoria czekała chyba z pół godziny zanim pies przez 3 s. nie szczekał i wtedy dała nagrodę. Pies po kilku razach zorientował się, ze dostaje nagrodę za nieszczekanie. I to jest metoda pozytywna, ale nie oznacza, że pies nie był zdenerwowany. Był, i to jeszcze jak!! Coś mu człowiek próbował przekazać, on się strasznie denerwował, ze nie wie o co chodzi, przecież do tej pory jak się darł to był brany na ręce. Ale zrozumiał, ze musi się inaczej zachowywać, żeby wzbudzić zainteresowanie człowieka. A można było też walnąć obroże elektryczną i za szczeknięcie dawać impuls. Też by się zorientował, że nie należy szczekać. I chodzi o wybór metody. Ja wybrałabym tę pierwszą: dłuższa ale bardziej trwała i nie powodująca dodatkowego bólu i stresu. [/QUOTE] Wychodzi na to, że szkolenie 'pozytywne' jest ogromnie stresujące. I teraz pytanie: dla kogo ono takie pozytywne, hę? Chyba dla wyznawców Jedynie Słusznych Metod, bo gdyby w odpowiednim momencie huknąć na psa i natychmiast nagrodzić spokój, to nie byłoby stresu psa, stresu przewodnika i wizyt Victorii :eviltong: I na marginesie - czy naprawdę nazewnictwo ma tak ogromne znaczenie? Przewodnik. Lider. Szef. Alfa. Ja dorzucę: DECYDENT. Bo tym powinien być właściciel psa.
  12. [quote name='NatiiMar'](...)Ja mówiłam o grupie wilków wyruszających na poloanie. Ida cztery wilki. Jeden z najlepszymi oczami. Idzie pierwszy i wypatruje ofiarę z daleka. Wycofuje się, a na jego miejsce wchodzi strateg. Wie jak podejść nieszczęsną sarenkę. Daje znak i wtem wychodzi zza niego najszybszy. Dogania biedaczkę i wtedy przychodzi najsilniejszy zagryzając ją. Cztery wilki, cztery alfy. Super. Tak to wygląda u wilków i ponownie odsyłam do osób wcześniej wymienionych. Pozdrawiam.[/QUOTE] Ja tam się nie znam. Ale... Jak ten najsilniejszy dogania najszybszego z sarenką? No przecież jest wolniejszy od najszybszego, a znów najszybszy nie może sarenki zabić, bo to zadanie najsilniejszego... Albo tu się jakiś błąd wkradł, albo te cztery wilki ciągle głodne chodzą:shake: :evil_lol:
  13. [b]olekg89[/b] - odległość nie gra roli, czystość wody - ogromną. Dzięki :) [b]milka88[/b] - 'ściągać do siebie'? Pierwsze słyszę/czytam, że tak kolczatki należy używać ;)
  14. [b]olekg89[/b] - gdzie nad wodę*biegacie? Akurat Zofia Mrzewińska - po kilkuletniej lekturze popełnionych przez nią tekstów różnistych - jawi mi się jako osoba bardzo konkretna, która absolutnie by się z psem-zbójem nie cackała ;) Mój Jago jest dowodem na to, ile złego może zrobić wiara w jedynie słuszne 'pozytywne szkolenie'. Szlag mnie trafia! Za własną głupotę płacić będę jeszcze długo... Pół biedy ja, ale psa mi szkoda jak jasna chole*a :(
  15. [b]Angelka[/b] - trenujemy obedience, więc o podstawach - siłą rzeczy - coś tam wiem ;) To, że za dym mój pies dostaje strzał kolcami i solidny ochrzan, nie przeszkadza robić mu pięknego przywołania z zatrzymaniem w stój i waruj np., znaczy, ten tego, chyba jednak sponiewierany tak do końca nie jest:evil_lol:. Gnojek no:loveu:; ma w doopie pozytywki. On MUSI wiedzieć, że za wyskok będzie łomot, a za jego brak - nagroda. Sama wizja nagrody na niego NIE działa. Ciumkanie, proszenie, rzucanie czarów nie pomogło. Pomogła metoda krótkiej piłki. Tak działa szef. A ja dłuuugo dojrzewałam do bycia szefem, a nie pieseczkową psiapsiółeczką. Qrdę, a mój duuurny pies szczerzy pychol do takiej sadystki:evil_lol:. Pewnie dlatego, że na śniadanie żarliśmy dziś jajecznicę. Jednym widelcem:diabloti: W treningu sportowym NIE stosuję kolczatki. W sytuacjach, gdy pies próbuje samodzielnie podejmować złe decyzje - nie patyczkuję się, strzelam równo.
  16. A dlaczego w UK jest ruch lewostronny? Przepraszam bardzo, ale co to ma do rzeczy? Jeśli jest jakiś problem, szuka się rozwiązania. Bywa, że 'niepoprawnego' poglądowo. Jak mi na czymś zależy, to i pod prąd popłynę:eviltong: Żeby nie było! Ogromnie podoba mi się, [b]Sybel[/b], Twoje: 'Bo pies to nie bardzo delikatna istotka, a stadny drapieżnik, więc nie zawsze nalezy się z nim cackać.' Krótko, na temat i wracamy do normy. No :)
  17. [quote name='Angelka'](...) Co do braku nagrody na zawodach to przecież dajesz nagrodę jak psa czegoś uczysz, jak już umie to go nie nagradzasz po każdej komendzie, można pochwalić psa w inny sposób , np po sekwencji zachowań rzucasz zabawkę, tak jak jest to np na agility :)[/QUOTE] Przeoczyłam, fakt. Szukałam 'zaadresowanej' odpowiedzi :) Ale, ale! Tu brak logiki! Jeśli dla psa szkolonego 'pozytywnie' brak nagrody jest karą, to jak uczycie, że coś jest o.k. po odstawieniu nagrody? Coś się komuś merda:eviltong: [b]olekg89[/b] - no co ja poradzę, że mi goowno owinięte w sreberko dalej śmierdzi? :diabloti: Kantarek jest zUy. I żadne pozytywki utkane dookoła niego tego nie zmienią.
  18. [quote name='Juliusz(ka)'](...) Kolczatka nie jest narzędziem szkoleniowym. Prawidłowo używana jest dużo bardziej humanitarna niż pozytywny kantarek:evil_lol:.(...)[/QUOTE] Od kilkunastu minut próbuję edytować post. Oczywiście miało być: 'Kolczatka JEST narzędziem szkoleniowym.'
  19. [quote name='karina1002'](...) Oczywiście, że będą przypadki, że i to nie pomoże, bo są różne psy i różne przyczyny rzucania się. Ale jak to nie pomoże to i kolczatka nie pomoże. Tylko trzeba będzie chodzić na siłownię mięśnie wyrabiać do trzymania psa :)[/QUOTE] Skoro są różne psy i różne przyczyny rzucania się, to skąd brak zgody na różne metody radzenia sobie z problemem? Kolczatka nie jest narzędziem szkoleniowym. Prawidłowo używana jest dużo bardziej humanitarna niż pozytywny kantarek:evil_lol:. [b]Pies Pustyni[/b] - daremny Twój trud... Pozytywne jest pozytywne. Koniec i kropka. Nic to, że psy targane w kantarkach mają robione wielkie kuku - psychiczne, to nie widać, nie?:diabloti:. Nic to, że dla psa dużo czytelniejsze jest krótka acz intensywna korekta przy pierwszym wyskoku, niż proszenie i wtykanie do pyska kilogramów parówek. Żadna/en pozytyw/ka nie odpwiedział/a :shake:... Może teraz: skoro dla Was brak nagrody jest karą, to jak sobie radzicie na zawodach, gdzie nagradzać nie wolno/nagradza się bardzo symbolicznie? Pies chyba po pierwszym zadaniu gaśnie?
  20. [quote name='w'](...) Szybciej będzie szarpnąć za kolczatkę, czy strzelić sygnał elektryczny. Pies przynajmniej będzie wiedział, że inny pies oznacza ból.[/QUOTE] Czytałam spokojnie, ale tu mnie skręciło... Hola! Pozytywki kochane:evil_lol: Może popiszemy sobie znów o tym co aja, a co beee, wedle Jedynych Słusznych Poglądowo? Tych, co to jak filmik z agresywnym psem wrzucają do sieci, to pusty śmiech ogarnia, a zaraz potem zgroza...? Jedną prośbę mam, niech zamilkną w ocenianu osoby, które nie pracowały z naprawdę trudnym psem:mad:. I ode mnie, pod prąd - żałuję jak jasna chole*a, że na pierwszym dym, jaki odstawił mój pies, nie odpowiedziałam dymem 10razy większym! Raz, a dobrze. Czarne i białe. Jasne reguły. I nie ma problemu. Pytanie - jak w praktyce wygląda: 'karą jest brak nagrody'? Na psi rozum, jeśli zwierzak wykona jakieś zadanie, a nie zotanie za nie nagordzony, znaczy, że narozrabiał? I co? Jak Wy w zawodach startujecie, gdzie nagradzać nie wolno?
  21. Morfologia i to biegusiem! Ważny poziom erytrocytów. +podzwonić po lecznicach i dowiedzieć się, gdzie u Was mają doświadczenie w 'wyłapywaniu' babeszji.
  22. [quote name='Gin']Odchodzac od tematu watku i braku najwazniejszej informacji - kto prowadzi-pozoruje na tym szkoleniu, to jednak w IPO stosowoane sa rozne techniki, [b]takie jak praca bez rekawa czy gryzienie w pelnym kostiumie[/b] (w obronie rzecz jasna). Mimo, ze przeciez w regulaminie zawsze jest rekaw i pies gryzie tylko w niego. Ale po co kaganiec? O wiele przyjemniej bez niego :diabloti:[/QUOTE] Pracę bez rękawa widywałam;). Pracy w pełnym kostiumie - nie. Z ciekawości więc: jaki jest tego cel? I cały czas piszemy o IPO, tak?
  23. [quote name='zizizizi'](...)Co do pkt. 4 to cały świat już ćwiczy na pełnym kombinezonie, i proponuje potraktować to nie jak przygotowanie do egzaminu PO ale jako alternatywę do obecnego programu IPO . (...)([/QUOTE] Co do punktu 4go, to ja proponuję nie mieszać ringów z IPO i będzie nice;). 'Cały świat' widzi różnicę. Regulaminy też 'kapkę' inne jednak. Całkowicie, absolutnie, bezdyskusyjnie BEZINTERESOWNIE. Rzetelna informacja jest podstawą wszystkiego. [b]karjo2[/b] - czułam, że tu trafisz:D.
  24. [quote name='zizizizi']Zapraszam wszystkich zainteresowanych na [b]seminarium dot. IPO[/b] w szerokim tego słowa znaczeniu. Seminarium teoretyczno-praktyczne. Ćwiczenia praktyczno - teoretyczne z podstawowych technik rozdrażniania psa. (...) 4. Ćwiczenia mające na celu nauczenie prawidłowej techniki ataku psa w kagańcu na wszystkie strefy ciała. (...) [/QUOTE] Ja nie-IPOwa, a człowiek uczy się całe życie:diabloti:, więc wdzięczna będę za wyjaśnienie jak pkt 4 ma się do tej dyscypliny sportu? W której konkurencji pies ma atakować - choćby w kagańcu - wszystkie strefy ciała? Jestem absolutnie pewna, że nie na śladzie:D, o posłuszeństwo również bym się zakładała. Obrona... Nie uprawiam, ale oczy mam;). Qrka, no...:placz: Gdzie ten kaganiec w IPO? Gdzie ten atak na wszystkie strefy ciała?
  25. Od kilku godzin nie mogę się otrząsnąć z szoku... Pozytywnego:diabloti:. Zaczynamy spacer, wchodzimy do lasku. Kawałek przed nami (ku wyjściu z lasku) biegnie mały rudy piesek, właściciel idzie daleko za nim. No cudów nie ma, minąć się musimy. Schodzę z Pycholem na bok ścieżki i zajmuję smakołykami. Piesek porzuca gigantyczny kij, który niósł(fajnie to wyglądało, btw;)) i wykazuje zainteresowanie nami. Ciśnienie mi rośnie... A tu nagle, Pan - szeptem chyba - coś pieskowi przekazuje, ten totalnie nas olewa, łapie co zgubił i mija nas spokojnie cudnie!:loveu: Pan mnie dodatkowo uspokaja, żebym się nie denerwowała, uśmiecha się. No bajka po prostu! Mój zbój nawet się nie zjeżył(!!!). Mały piesek, luzem, nieszczekliwy, reagujący na szept. Zazdrość mnie żre:evil_lol:. BTW, rano dogo czytałam i chyba te kłaki za mną na spacer poszły:mad:. Bleeeee:shake:. [b]Greven[/b] - zawsze znajdą się tacy, którym 'coś' przeszkadzać będzie. Jakiś czas temu, na spacerze, ćwiczyłam z moim psem luzem(ma wtedy przypiętą treningówkę 30cm do szelek - wygląda, jakby jej nie było:evil_lol:). W naszą stronę szła alejką kobieta, więc przywołałam Pychola do siebie i trzymam za wspomnianą linkę. A kobieta z odległości kilku metrów do mnie z pretensjami, że psu smycz mam zapiąć. Pokazuję, że ma. To słyszę, że to nie jest smycz. I co?;)
×
×
  • Create New...