-
Posts
22789 -
Joined
-
Days Won
10
Everything posted by rozi
-
Niestety wszystko jest super, póki się coś nie stanie. Moje duże psy umiały się bawić z mikrusami, mój mikrus ma parę zaprzyjaźnionych dużych psów, natomiast moja przyjaciółka miała przypadek, że jej własna suka ON rozpędziła się na spacerze i nie wyhamowała w porę przed - również własną, rozpędzoną - yorczką, w efekcie czego mała miała rozłupaną czaszkę... Ja daleka jestem od izolowania, ale wiele razy się zdarzało, że obcy, duży pies nie widział różnicy gabarytów, albo wręcz atakował, więc najpierw łapię na ręce, a potem dopiero pytam, czy krzywdy nie zrobi. Duży w sensie dużo większy :mdrmed:
-
Kolczatkę to on chyba miał i nic sobie z niej nie robił.
-
Tak tak, mnie właśnie wczoraj pouczył właściciel TTB i ONka (oba luzem i bardzo energiczne), żebym nie brała Kulki na ręce, bo jego psy to tak jakoś rozumieją, że mogą na mnie skoczyć i poturbować :megagrin: To jest dopiero tupet!
-
To faktycznie smyczka zapewniła bezpieczeństwo :evil_lol:
-
Nic z tego nie rozumiem. 1. Weterynarz sprzedaje lek, a nie ma pełnego opakowania? Co to znaczy "około 40 tabletek"? Kupujesz napoczęte blistry? 2. Pies ma od roku ataki wielokrotne i trzymany był na dawce 50mg/dzień, czyli poniżej dawki początkowej ( wg ulotki 2,5mg/kg 2 razy dziennie) 3. Nie ma kto wypisać Luminalu (?!) a mówisz, że w czasie ataków dajesz Luminal. Jakiś wet prowadzi to leczenie, czy sami pieska leczycie?
-
Nie mogę zacytować, błąd Dogo.
-
A gdybyś w tym momencie, kiedy staje i patrzy, powiedziała ostro Ej! USPOKÓJ SIĘ! Bo wiesz co, moja Buba na przykład chciała dostać polecenie. Labradorka. Chciała iść do siebie do łóżeczka spać i zamiast tam po prostu pójść, przychodziła do mnie po to polecenie, kręciła się i robiła zamieszanie, z początku myślałam, że chce wyjść na dwór, dopiero po pewnym czasie pojęłam o co jej chodzi.
-
"miałam" kiedyś Gordona, który się nakręcał. Początek spaceru normalny, pies posłuszny, droga płynie wśród węszenia, zabaw, a nagle pies jest jakby związany inną mentalnością, kręci się coraz bliżej, podskakuje, chwyta brzeg rękawa, powarkuje, chwyta rękę coraz mocniej i bardziej ze złością itd. To nie tak wygląda, mam nadzieję?
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
rozi replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Iwona chyba od kilku lat jeździ do Geriatrii, od 5-ciu? Nie wiem, o co jest wojna, psy bezradne siedzą w klatkach i czekają zmiłowania, więc jeśli kilka osób interesuje się nimi, to dobrze by było, żeby te kilka osób nie robiło sobie na złość... -
Oczywiście! Raz paczka, raz kotek, raz worek szczeniaków, codziennie coś!
-
A kantarek? Mnie chodzi o to, żeby on się nauczył podporządkowania na smyczy i nie wyrywał ręki mestudiowej. Bo Wy chcecie dobrze dla pieska, ale jednak coś trzeba wybrać, jeśli człowiekowi dzieje się krzywda.
-
Dyniu malutki, pamiętaj o nas ...
-
Barb, a po co rozkręcasz aferę na wątku białogonów? Nikt nie chce szkodzić tym psom i mimo różnych spojrzeń na sprawę wiele osób tam nic nie pisze, żeby właśnie wątku nie niszczyć.
-
Zimno jak cholera. Jakby co mam smycz (nową, do oddania) z papryczką chili, żeby pies nie gryzł.
-
Ach, to były naprawdę cudowne czasy. Wątki Czarodziejki na przykład - sam spokój i dobroć.Wątek bajkib. Niczego nie porównuję! Tak tylko o "wątkach" mówię. Fajnie było, to prawda. Dawne dobre czasy Dogo.
-
Ale.. flexi jest po to, żeby pies miał swobodę, a jednak był "na kontakcie" i jeśli nie zbierasz luzu, to on nie jest. Ale faktycznie lepiej będzie, kiedy TZ się za niego weźmie.
-
Jezusie, a tego to w ogóle nie zauważyłam :mdrmed: Gratuluję poczucia rzeczywistości
-
Iwop, odpowiesz?
-
Masz z pewnością sto razy większe doświadczenie, niż ja, ale ja bym go brała albo na smyczy (pod kontrolą ciasną) albo puszczałabym luzem. Taka linka to nie wiadomo co to jest dla psa.
-
Usiata, odpowiadam: Nie chodzi o moją szczególną troskę o Orzechowce, tylko o zwykłą ludzką troskę o to, żeby ta pomoc forumowa miała jakiś sens. a w przypadku przekazu z Orzechowców do Białogonów ten sens się, delikatnie mówiąc, gubi. Tam karmy brakuje dla zwierząt, czytałaś? Nie powinniście byli przyjąć tych pieniędzy, bo białogony są zabezpieczone po kokardy.
-
Usiata, nie wiem skąd się nagle wzięłaś na Dogo i czemu się szarogęsisz, ale kulturalnie odpowiem: Jeśli wolontariusze w jakiś sposób kwestują na rzecz schroniska, to trudno powiedzieć, czy przekazywane na zewnątrz pieniądze są ich prywatnymi pieniędzmi, czy też może są pieniędzmi osób, które chciały wesprzeć PODSTAWOWE POTRZEBY biednych psów i kotków w Schronisku w Orzechowcach. Masz jakieś ścisłe informacje, że tak się rzucasz? W temat znaczy.
-
Wolontariusze, z tego co zrozumiałam, chcieli mieć swój udział w fantastycznym przedwsięwzięciu białogonowym. Bardzo to ładne i nawet można zrozumieć, problem w tym, że Orzechowce potrzebują KARMY, a Białogony w sumie niczego nie potrzebują, bo nawet na przysmaki zbierają na bazarkach cegiełkowych, co zwala z nóg naprawdę nie tylko mnie. A trzpień problemu to to, że Białogonki te pieniążki przyjęły. Na "nieprzewidziane wydatki". Masakra. Mam nadzieję, że osoby firmujące swoją wpłatę jako "wolontariusze z Orzechowców", tak naprawdę nie są wolontariuszami w tym schronie.
-
Jedna bliska mi osoba związana jest emocjonalnie z tym schroniskiem, dlatego tu zajrzałam, po informacji o przekazaniu środków finansowych dla grupy Białogonków. Chciałam się upewnić, że psy i kotki z Orzechowców nie potrzebują niczego.
-
Każde stworzenie nie nadaje się do czegoś, a do czegoś innego jest wręcz stworzone :) Ja wierzę w cuda. Cudy? :fadein:
-
Mięwiencej. Tylko ja siwa jestem i nie mam pryszcza. Chyba.