Mogę dać patent na przypalony na grubo i sztywno konfiturami stalowy (innego nie próbowałam) garnek. Bez moczenia i szorowania. Oczywiście przypadkiem odkryłam
Jezu, przestańcie. Bo z tego wszystkiego wynika, że Dżekuś nie odszedł w porę. No on z pewnością nie tęskni, nie będę cytować tego, co się działo, nie tylko na początku.
Przepraszam, tak naprawdę serdecznie przepraszam za konkret, ale już mnie ponosi.