Jump to content
Dogomania

Charly

Members
  • Posts

    15120
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Charly

  1. Pamiętam pamiętam. widziałam jej zdjęcia tutaj gdzieś na dogo:) z Bolkiem nie wiem co, przekazałam nr. do schroniska. nie wiem czy kobita dzwoniła czy nie.
  2. [quote name='majqa']Absolutnie nie ma za co Charly. :oops: :oops: :oops: Ależ mam pietra, by czegoś nie przegapić. :roll:[/QUOTE] no to jest okropne. ja tez mam zawsze stresa. A do tego byłam na wizytach w sprawie psów strzeżonych na dogo, jak Cerberus otchłani strzegł....Tzn. w sprawie yorka i drugi raz w sprawie adopcji....:look3: buldożka francuskiego
  3. [quote name='majqa']Zadzwonił do mnie pan. Jesteśmy umówieni na pt. Jutro dogramy tylko godzinę.[B] Ambraaaaaaa, czekam wobec tego na Twój tel.!!![/B] :-)[/QUOTE] dzięki Majga:loveu:
  4. Dzwoniła dziś raniutko do mnie pani w Gdańska w sprawie Bolka. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek dzwoniła taka miła osoba, a w sprawie amstaffów to już w ogóle... Miała już kiedyś suczkę amstaffa, która niestety nie byla wykastrowana, rozwinęło się ropomaczicze, zatrucie całego organizmu i nie dało jej się odratować. Pani jest tak myślę około 40stki, dzieci nie ma. Innych zwierząt też nie(oprócz fretki, do której bolus nie bedzie miał dostępu). Przekazałam numer schroniskowy i mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie.
  5. [quote name='Vitka']Bolkowi to nie grozi. ;)[/QUOTE] a no:) Sama byłam przy tym. widziałam jak lądowały olbrzymie:cool3: wydmuszki w koszu:-D
  6. Dzwoniła pani z Gdańska w sprawie Bolka. Będzie dziś dzwonić do schroniska. Telefoniczny kontakt bardzo fajny. Nie ma dzieci, nie ma zwierząt innych (oprócz fretki, ale pies nie będzie miał styczności z frecią). Miała suczkę amstaffa, którą musiała uśpić- ropomacicze i zatrucie całego organizmu. (Suka miała raz młode grrr).
  7. [quote name='Charly']Gosia tzn. Malkawil do której dzwonił ten pan, mówiła, że on za pierwszym razem zrezygnował usłyszawszy,[B] że suka nie opuści schroniska nie ciachnięta.[/B] A potem przemyślał sprawę i zadzwonił raz jeszcze (jeśli dobrze zrozumiałam). Kto wie, być może to ten sam facet, o którym mówisz Gosia pewnie zjawi się tu wieczorkiem:) QUOTE] nie ma innej opcji;)
  8. Gosia tzn. Malkawil do której dzwonił ten pan, mówiła, że on za pierwszym razem zrezygnował usłyszawszy, że suka nie opuści schroniska nie ciachnięta. A potem przemyślał sprawę i zadzwonił raz jeszcze (jeśli dobrze zrozumiałam). Kto wie, być może to ten sam facet, o którym mówisz Gosia pewnie zjawi się tu wieczorkiem:) edit: mam problemy z pisaniem na dogo.techniczne.
  9. [quote name='Kana']To o czym piszesz to w przypadku toczenia się postępowania sądowego. Po 14 dniach jeżeli pies jest znaleziony i zostanie wydany do adopcji po okresie kwarantanny jest uważane jak automatyczne zrzeczenie.[/QUOTE] nie według polskiego prawa ( i żadnego innego tez nie). Właściciel pozostaje właścicielem przez następne 2 lata. Co więcej, schronisko ma obowiązek udostępnić dane osoby adoptującej. ustawa o ochronie danych nie działa w tym przypadku. @Betbet; i faktycznie właściciel ma prawo żądać wydania swojego (wdł. prawa) psa. Nawet jeśli go zaadoptowałas i masz juz 4 miesiace. Z tym, że jesli go wczesniej nie szukał itd itd, mozna to być moze uznać za porzucenie, zrzeczenie (pytanie tez jak to udowodnić itd itd). Ale generalnie ma takie prawo. Natomiast Ty generalnie masz prawo żadać zwrotu poniesionych kosztów w zamian za wydanie psa. Ja spotkałam się w realu z jednym takim przypadkiem. Kilka tygodni po adopcji psa zgłosił się właściciel, który zobaczył w sieci robione przez nas ogłoszenie. Przyznam, że nie podobał nam się, a pies był szczęśliwy w nowym domu i udało nam się go przekonać, żeby zostawił psa gdzie był...(a moglo byc róznie, pies był młody, piękny owczarek niemiecki, a my oczywiście wykastrowalismy go....)Ale na dogo toczy się opisany przez Ciebie przypadek. Z tym ze wlascicielem jest w tym przypadku dogomaniaczka;), a schronisko nie chce/chciało udostępnić danych. Także jak widać róznie to bywa... Nie sledzę tego wątku , więc nie wiem, jak się sprawa rozwinęła. Ale poszukam linka ( i jeśli dogo pozwoli wstawię tu. czasem nie moge pisac postów przez kilka godzin, też tak macie?) edit: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/173478-Schronisko-sprzeda%C5%82o-mojego-psa-obcej-osobie!!!!!?p=13522455&viewfull=1"]http://www.dogomania.pl/threads/173478-Schronisko-sprzeda%C5%82o-mojego-psa-obcej-osobie!!!!!?p=13522455&viewfull=1[/URL]
  10. [quote name='Kana']Betbet widzę że nie znasz układu schroniska w adopcjach. Pies który trafia do schroniska przeczekuje 14 dniową kwarantanne. W tym czasie wlaściciel ma prawo [B]odebrać psa ( wykupić go)[/B]. Po 14 dniach gdy nikt się po psa nie zgłasza, nie ważne czy ma chipa czy nie, pies przechodzi na własność danego schroniska a co się z tym wiąże, miasta. Po kwarantannie każdy już ma prawo[B] adoptować psa[/B]. Jeżeli wlaściciel zgłosi się po adopcji psa nie ma już do niego praw. P.S Gdzie Ty widzisz że sunia jest zachipowana?[/QUOTE] regulamin schroniska jest rzeczywiście taki (za wyjątkiem prawa do własności), ale nie stoi nad ogólnym prawem. Prawowity właściciel pozostaje właścicielem psa przez 2 lata, w wypadku kradzieży przez 3 (prawo rzeczowe). Regulamin schroniska ułatwia adopcje, ale nie likwiduje powyższych norm. Myślę jednak, że w wypadku, kiedy właściciel definitywnie nie chca psa odebrać, można to potraktować jako zrzeczenie. Ale o tym decyduje w ostateczności sędzia.
  11. [quote name='wasabi81']Udalo sie!!! Gratulacje:multi::multi:[/QUOTE] Gratulacje:multi::multi::multi: :loveu::loveu::loveu:
  12. mam prośbę- lulu jest taka piękna, myślę, ze warto założyć jej wątek i pisać o tym jak się rozwija. Mogłby to ktoś zrobić? ja mam problemy z pisaniem na dogo- na kilkadziesiąt prób mogę napisac jednego posta.
  13. [quote name='Vitka']To chyba jeden z dzików... [IMG]http://lh3.ggpht.com/_DJUoyj_OuXY/Sy0b3TuoDmI/AAAAAAAAGeM/9btToBujtQ8/DSC05232%20%5B640x480%5D.JPG[/IMG] ale wydaje mi się, że to ten, który został w schronisku... [IMG]http://lh5.ggpht.com/_DJUoyj_OuXY/Sy0bC9S0BCI/AAAAAAAAGbI/y60bIWByWVY/DSC05125%20%5B640x480%5D.JPG[/IMG] Jeszcze poszukam, bo nie mam wszystkich zdjęć tu na komputerze, musiałam zgrać bo zajmowały ponad połowę mojego komputera! :) Ja z całej siły wierzę w domek dla Malty!! :) Codziennie pytam ludzi czy nie szukają pieska. ;) Nie rozumiem... posiadanie szczeniaków jest takie przyjemne? Przecież one wszędzie srają, piszczą, nie dają spać... do tego przydałoby się je zaszczepić, odrobaczyć (ale po co?) Już mnie te ogłoszenia czasem tak wkurzają, że szkoda słów... ale chyba nie tylko mnie.[/QUOTE] tak myślę, ze ta górna to może być Lulu. tak porównując umaszczenie no i uszka trzyma tak samo. ale to akurat taka mimika w danej sytuacji. tak czy siak, LUlu jest przepiękna i mam nadzieje, ze znajdzie dobry dom. zapiera dech [URL]http://img692.imageshack.us/img692/6595/luluchart.jpg[/URL]
  14. nie ma nic gorszego od szczeniaka!!! Moge to jeszcze raz powtórzyć tutaj!!! Tzn cieszę się, ze te ktore są w schornisku ida do domu. Ale ja wiem o czym mowię - najlepsze są dorosłe, pół slepe, nigdzie to nie ucieknie, za niczym nie poluje, caly dzien spi ( w pocie czoła wychowująca swoje już przeciez dorosłe szczenię Charly) Dzięki vitka. Tak to są dziki - ale one wszytkie wyglądały wlasnie tak. Zadna nie wyglądała charcio. a moze charty jako dzieci tak wygladają- dopiero potem bardzo ciągną w górę.
  15. Vitka czy wiesz może, czy robiłaś zdjęcia dzikim dzikom? Badzo bym chciała zobacztyć mała Lulu- czy było widac, ze wyrosnie na taką cudną charcicę. ( amoze domniemany ojciec dzików, czyli Pluto to wcale nie miks dobka tylko charta??? )Były w A chyba w srodku, albo w B w pierwszej zimą. Kilka takich czarnych strachulców. Robale wyłaziły z nich ogromne. Jedna najmniejsza dziewczynka nie przeżyła. Wzięla i umarła wtedy:(
  16. [quote name='malkawil']Był już pierwszy telefon w sprawie Lulu. Niby wszystko fajnie, pan przyjechałby nawet po nią z Łodzi, ale jak usłyszał, że sterlizacja jest warunkiem adopcji to stwierdził, że on "okaleczonej" nie chce :( Poprosiłam go, by sobie na temat sterylizacji poczytał i zastanowił się nad tym. Zobaczymy, czy się jeszcze odezwie... A z lepszych wieści w sprawie Lulu donoszę, że zaprowadziłam ją dziś do bawialni i ślicznotka podchodzi do mnie i skacze na mnie, więc zdecydowanie aż takim "dzikiem" jak kiedyś nie jest :)[/QUOTE] tak bardzo się cieszę. całą noc sniła mi się Lulu. Dzięki Gosiu za te wieści. uff- kamień z serca choć troszkę.
  17. [quote name='Patyś_']Niestety takie jest ludzkie podejście. Nie mam kasy ale chce. Nie ważne, że ludzie nie maja pojęcia o rasie, kupia "amstaffa" i potem, on za silny, niszczy, szczeka, pogryzł kotka babci, znajomi boją się do nas wejść bo to amstaff. Psy z rodowodem kosztują. I potem mamy Bolka, Gerę, Działkę czy Spika ( chodź on to odrębna historia) Mieliśmy jedną Astkę z tatuażem, pamiętasz Charly? Piekną beżową i wystraszoną. Cieszę się, że wróciła do domu. Łatwiej, szybciej i taniej jest kupić psa z pseudo, lub z bazaru od rozmnażacza. A potem ludzie, pracownicy, wolontariusze, staja na uszach, żeby pomóc takiemu zwierzakowi, bo raczej nikt inny o nim nie pomyśli... :( To dobijające, ale nie da rady inaczej... Zanim ludzie zrozumieja, uświadiomią sobie co się dzieje w takich miejsach... Jeszcze mnóstwo wody upłynie...[/QUOTE] tak to prawda. najgorsze, ze rozmażają osoby "świadome na pokaz", osoby udzielajace się w takich tematach. rozmażają dogomaniacy w zaciszu swoejgo mieszkanka pseudorasowe psy....a potem ogłaszają je np. na portelu. takich tez nie brak.
  18. no takie ogłoszenia bardzo bolą. człowiek mysli, układa co tam napisac. mysli o tym psie w schronisku, i mysli o tym, że być może od tego ogłoszeni zalezy jego los. Tego jednego jedynego psa, a tu do proszę, ktos chce wypuścic kolejny miot amstaffów w typie, bez rodowodu, ktore za kilka stów znajdą pierwzsego lepszego właściciela. zauważ, zaden z naszych amstaffów nie jest rasowy, zaden nie ma tatuazu. nic. to nie przypadek. Rasowe takie prawdziwe z rodowodem duzo rzadziej trafiają do schroniska- bo ktos wywalil na nie sporo kasy. po prostu.
  19. [quote name='Vitka']Cały dzień myślę o Malcie! Chciałaby, żeby już miała domek... nikt do mnie nie dzwonił dziś :( Ale jestem dobrej myśli! :) Ogłoszenie Bolka jest super! I charcicy też się bardzo przyda...[/QUOTE] Vitka nie trać nadziei, będzie domek. A jesli ona do tego jest taka młodziutka jak piszesz to naprawdę to tylko kwestia czasu. Ma piękne zdjęcia robione w domu. To jest bardzo pozytywne. W ogloszeniu Bolka trochę dałam upust negatywnej (? sama nie wiem) energii, bo kilka ogłoszeń w dól zauwazyłam coś takiego:" UWAGA!!! Piękny pręgowany amstaff poszukuje partnerki na cale życie :) do zabaw oraz [B]stworzenia wymarzonej rodzinki.[/B] Wszystkie piękne suczki tej samej rasy proszone są o kontakt:)" wszyscy "uczłowieczamy" nasze zwierzaki, nie ma co temu zaprzeczać, ale aż tak???? Że już nie wspomnę o potomstwie, które trafi byle jak byle gdzie. A nawet jesli nie, to potomstwo potomstwa itd itd. Ewa zrobiła Lulu ogłoszenie, zanim było wiadomo, że to nasza "dzika lulu". Ja przypominam sobie dokladnie jaka ona byla- taka jak jej siostra:( Nie przypominam sobie negatywnych odczuć dot. jej nowej rodziny. Bardzo mi przykro, ze jest znowu w schronisku. I tak jest lękliwa, do tego ten powrót. Ale być moze fakt, ze juz raz miala dom trochę jej pomoże, w przeciwieństwie do Ameli, która po prostu nadal nie zna nic oprocz schroniska, nigdy nie byla w domu i jest zdziczała.
  20. [quote name='brazowa1'] w gre nie wchodzi dom u żadnego myśliwego.Sami dajcie swoje psy,aby zostały postrzelone na pseudopolowaniu,Kochanie ma trafic do domu,gdzie bedzie polowala na łące na motylki i biegała za piłeczką.[/QUOTE] jesteś najlepsza!!! mielismy u nas w schronisku bardzo podobną wyzlice i jej dwójkę dzieci wyzlątek (skundlonych troszkę). Na szczęście cała trójka trafiła do wspaniałych domów. Coreczki po sterylce do jednego domu w Warszawie, gdzie wczesniej tez były wyżly (grzeją dupki przy kominku w chłodniejsze dni, ganiają w ogrodzie i spią na kanapach hihihihi), a matka została w Elblągu. Ta tez znajdzie- musi znaleść super domek.
  21. Pachyder byl regularnie smarowany. Raz ja, raz Gosia. A jak byłam 2 tygodnie temu bardzo ofiarnie robila to Marlena- bardzo fajna eks wolontariuszka, która teraz jest w biurze:)
  22. ja wiem. niestety. kiedy przenosilismy ją do innego kojca kilka tygodni temu, łapałam ją razem z mateuszem jakies pół godziny. zakopala się pod buda, w koncu ją wyciągnął- suka obsikała i obkupkała się ze strachu. a jest u nas przecież juz od grudnia. to jest tragedia tych zwierzaków. urodzone z daleka od ludzi, żyły przez jakies 2, 3 miesiące zupelnie dziko. dajcie znać jak będzie się rozwijała Lulu. dzwoniłam do Ewy. dajcie znać, czy ściągnąc allegro, czy jescze za wczesnie na dom czy jak.
  23. tak to ona. niestety. to bardzo lękliwe suki od pierwszego dnia pobytu. rozmawialam wlasnie z gosią. to jest jedna z dzików. pamietacie "totalnie dzikie dziki";) z izolatki? Luizjana nadal nie daje sie zlapac i zwiewa pod budy. . to te, ktore przywiozł Andrzej z grunwaldzkiej z ruin domu. tak jak mowi gonitwa- babka ją być może i nie biła. one takie byłu strasznie lękliwe. nie myslaam nigdy ze lulu taką pięknością będzie. ale...lękliwy chart...:(
×
×
  • Create New...