Jump to content
Dogomania

prittstick08

Members
  • Posts

    517
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by prittstick08

  1. Blow, Juliusz(ka)- mam to samo. cwicze z psem, a jakis wlasciciel podchodzi ze swoim puszczonym ze smyczy psem, pies sie wpieprza miedzy nas, a wlasciciel stoi i patrzy i mowi jaki to moj pies mądry. Albo jest caly park, ja staje na malej polance gdzie sa drzewa, jakby na bocznym ramieniu parku, nie na srodku (caly park widac z kazdego miejsca jak sie w nim stoi), nagle pojawia sie wlasciciel ktory nie moze porzucac psu patyczka w innej czesci, nawet wiekszej i mniej odrzewionej, tylko musi tam gdzie ja rzucam frisbee. :angryy: Ja wychodze z zalozenia, ze psy moga byc pszczane ze smyczy, ale musza miec dobry socjal, byc zupelnie odwolywalne a wlasciciel musi myslec. I trzeba zachowywac elementarne zasady. takie jak: - jezeli widzi sie psa na smyczy, to nie puszczamy swojego ze smyczy, zeby sie z tamtym pobawil bo: pies na smyczy moze byc agresywny, moze byc starchliwy, moze nie znac komendy odwolujacej, moze wlasnie trenowac, moze wlasciciel sobie zwyczajnie nie zyczy kontaktu dwoch psow bez uprzendniego porozmaiania z wlascicielem.itd - swojego psa puszczamy jesli ten nie jest agresywny, zna perfekcyjnie komende odwolujacą, zachowujemy przy tym komfort innych osob w parku. - nikt nie wpieprza sie jak inny pies trenuje, nie rpzeszkadza - psy moga sie bawic tylko jak obie strony (wlasciciele) wyraza zgode. - I przede wszystkim niech kazdy wlasciciel uzywa czasem mózgu. Cos byscie dopisali?
  2. prittstick08

    frisbee

    Agata, nic mi nie mow o aporcie. Wlczyłam o przynoszenie do reki szarpaka, a nie rzucanie go przede mna metr i obłedne gapinie sie na niego. Szarpak przynosi, piłki na razie nie rzucam, frisbee se tylko szarpie w domu. najgorsze jest to, ze nie umiem sobie sama z tym poradzic, z przetrzymaniem aportu. Ide do specjalisty teraz, chce miec piekny, perfekcyjny obediencowy aport, chce miec idealny aport wszystkiego, do samej reki:evil_lol: ja probowałam sie patrzec na ten przedmiot rzucony przede mna, raz na psa raz na przedmiot- Greta śwetnie łapie taka komunikcje i rzeczywiscie pomogło- przynoszenie szarpaka (pilka na sznurku) jest juz super- do samej ręki. Ale wole na razie nie probowac z frisbee, piłka, koziołkiem.
  3. prittstick08

    2 psy

    Mnie sie wydaje, ze tak. Z tego co piszesz wyni9ka, ze kazda z suczek juz wybrala sobie wlasciciela. dobrze ze z nia duzo pracujesz. A przeciez majac dwa psy w jednym domu, nie ma opcji (chyba ze ktos caly czas jest w domu, nie rpacuje, nie uczy sie i jest maniakiem:D) spedzania z tym jednym psem wiecej czasu ("tylko my i szkolenie") niz on spedzi z drugim. wazne, zeby z kazdym trenowac i nie pozwolic, zeby zabawa/przebywanie/wspolne "zajecia' dwoch psow, byly dla nich wazniejsze i bardziej atrakcyjne niz z Toba. ja mam jeszcze w domu trzeciego psa (nie moj ale jest codziennie kilka godzin)- psy tworza stado, wspolnie sie bawia, ale wystarczy ze ja wejde do pokoju mowie "kto chce sie teraz czegos nauczyc" majac kliker w reku, zabawke itp i juz wspolna zabawa sie konczy- moje suki sie pchaja do mnie. A one we trzy tez sie bawia zabawkami- przeciagaja sie, wpychaja sobie zabawki w pysk, podgryzaja sie, ganiaja. Robie z nim dwa treningi dziennie plus jeden oddzielny spacer (reszta wspolnych) i jakis szarpanie sie zabawka jak no jest reklama w tv. fajnie, ze Twoja sunia jest odwazna i skora do zabaw, moze mlodsza-strachliwa nauczy sie od niej dobrych rzeczy:)
  4. prittstick08

    frisbee

    Własnie:) A ja mam pytanie, jak juz rozmawiamy o super sztuczkach. Jak klikaliscie/uczyliscie psa (głównie do zachraniarki- bo jej pies pewnie to umie:)) podnoszenia tylnej łapy? ja wlasnie dzis to klikałam, Salma mnie natchneła przez przypadek, bo postawilam jej miske, zeby wchodziła na nia tylnymi łapami. troche nie chciała z nia wchodzic w interakcje:D wiec klikałam kazde podnoszenie łapy tylnej. I potem pies mniej wchodził na miske, ale wiecej podnosił po porstu tylna łape i to klikałam. nawet jak staneła na misce to chcac nastepnego klika podnosiła łape. Potem dziciakowi klikałam. Tylko ona wszystko robi łapami i juz umiala wchodzenie tyłkiem na cos. Ale wyklikałam jej podnoszenie samej łapy, tylko robi to cofajac sie- moja wina + border:evil_lol: oczywiscie obydwie sa na etapie- rozumiemy ale jeszcze kombinujemy. jak Wy uczyliscie tej sztuczki?
  5. prittstick08

    frisbee

    proponuje zadzwonic dzien po zawodach. dlczego masz nie dzwonic? I co ma do tego wiek?Po to jest telefon;) Ewa na pewno Cie nie skrzyczy:eviltong: Warto sprobowac. Gdbym mieszkała w Lublinie to bym się ani pprzez chwilę nie zastanawiała, zeby probowac u nich trenowac. Ale nie wiem czy prowadza jakies zajecia, chociaz skoro maja 'klub"... Dlatego warto zadzwonic.
  6. To ja tez sie pisze na dwa:) W koncu to dzieki mnie- bo gdybym nie napisąła o kilkaniu, Władczyni nie zauwazyła by Twojego kilkera, a Ty bys nie mowila skad go masz i nikt by nie miał super amerykanskich klikerow:D
  7. prittstick08

    Barf

    Ooo, to chyba sie przejade po jakas dziczyzne:) PATIszon- betty_labrador napisała, ze dostała tę pracę:p
  8. prittstick08

    2 psy

    [quote name='puli']Miałam taki ciemny okres w życiorysie i cieżko sie napracowałam żeby to odkrecić ;) U nas tez juz tak jest. Mało tego, [SIZE=4]one same przyłażą i czekaja na oferty z mojej strony zamiast szukac sobie zajecia[/SIZE] :loveu:[/quote] Własnie to miałam na myśli:)
  9. prittstick08

    frisbee

    Zadzwon do niej, bo teraz jest na DCDC w Sopocie. Pewnie dlatego Ci nie odpisuje.
  10. prittstick08

    frisbee

    [quote name='WŁADCZYNI']bo w życiu nie pracowałaś z terierem i nie masz porównania:diabloti: teriery rlz z naciskiem na pewien mały biały własnie liżący mnie po stopie:loveu::loveu:[/quote] A Ty z pastuchem:diabloti: O, nie bijmy sie, ale mam chyba prawo wolec pastuchy? czy za głupie?:evil_lol: oczywiscie ebz ironi, pokojowo to mowie, zbey nie było:)
  11. prittstick08

    2 psy

    [quote name='WŁADCZYNI']10-30 minut treningu? Tylko?!:crazyeye: Ja się nie dziwie że podejmują pogoń...:shake:[/quote] Nie no, nie przesadzajmy, nie akzdy musi byc maniakiem pracy jak my:evil_lol: Marzeniem jest to, zeby kazdy poswiecal dziennie psu 10-30min treningu. duza wiekszosc zapsionego psoleczenstwa, nie poswieca na to naawet minuty. Ale dla mnie jak ktos sie decyduje na drugiego psa, jednak musi byc swiadomy, trenowac, umiec rpacowac z osem, a nie kupowac psa zeby drugiegmu sie nie nudziło.
  12. prittstick08

    2 psy

    [quote name='Patisa']Przepraszam bardzo dlaczego BIEDNE??!:angryy: Moje psy nie są biedne, kochają biegać razem, wspólnie tropią bażanty i zające i wspólnie je ganiają. Nie ma tez najmniejszego problemu, żebyśmy bawili się we trójkę- idzie nam świetnie! To, ze Twoje psy nie potrafią się bawić ze sobą to trudno, jednak znakomita większośc psów kocha towarzystwo drugiego psa, a mają jeszce do tego właściciela, ktoiry wymyśla im ciekawe zabawy są w siodmym niebie. Postram sie poszukac zdjęcia, albo pstryknąć, gdy wracają ze spaceru. na pewno nie sa niezaspokojone. :angryy:[/quote] Moje psy swietnie sie bawia ze sobą. Duza biega a młoda ja "pasie". i kocham na to patrzec. Ale... Wyobraz sobie, ze psy nie kochaja sie az tak bardzo, ze to nie ludzie, ze cudowna rzecza jest spedzenie troche czasu samemu, z włascicielem. I kazdemu sie to nalezy. Moje psy dobrze sie dogaduja, ale nie wyobrazam sobie zrobic jednego, długiego, treningowo-bieganego spaceru razem. Cwicze w domu(mieszaniu), ale obi nie pocwicze, frisbee to juz w ogole. obiegania drzewek tez nie. A moje psy kochaja pracowac, bardziej niz bawic sie razem, jednemu to jets wrecz potrzebne do zycia:evil_lol: jak ide z obydwoma na spacer, to mala caly czas "pasie" duza. owszem, zabieram je czasem razem na pacer treningowy razem. sztuczki,obi razem. jedna cwiczy druga czeka(tez jest to cwiczenie "zostan" w rozproszeniu). cwicze skupianie na mnie uwagi malej, keidy duza jest obok w ruchu(ah to "pasienie":mad:). Moja mama z reguły wychodzi z nimi na spacery patykowo-aktywne-ale nic nie robimy, bawimy sie ze swoim stadem (mam jeszcze nie mojego 3go psa). Ale nie mogla bym skazac swoich psow na wieczne przebuwanie razem, wieczne zabawy miedzy soba, wieczne spacery razem. Zawsze- min. jeden spacer oddzielnie. Spacer to u nas cos waznego, bo nie mieszkamy w domku. Wiecej- dla mnie najgorszą porażką w wychowywaniu i pracy z moimi psami było by to, zeby psy były bardziej zainteresowane soba niz mną. One maja momentalnie rzucic zabawe, bieganie- dla mnie, dla pracy- i tak sie na razie dzieje z usmiechem na mordach. pozdrawiam:)
  13. prittstick08

    frisbee

    nie bijcie, ale... pastuchy rulez:loveu::evil_lol:
  14. prittstick08

    2 psy

    [quote name='Patisa']Nie rozumiem Twojego rozumowania. A jak masz jednego psa to nie musisz z nim chodzić na spacery, bawić się, szkolić, pielęgnować i żywić? Wszytko to samo, idąc na spacer idziesz po prostu z dwoma psami a nie z jednym. gdy pies jest jedynakiem jego jedynym towarzyszem jesteś Ty i to Ty musisz się z nim bawić i zaspokajać jego towarzyskie potrzeby. mając dwa psy, możesz być spokojnym, ze nie pomrą z osamotnienia( taka maksyma). Idąc na spacer z dwoma psami puszczasz je luzem i patrzysz jak wspólnie zaczynają harcować, bawią się same, Ty już nie jesteś konieczna do "wyhasania" aczkolwiek zawsze mile widziana( w trio jest bawić się jeszcze lepiej niż w duecie ;) )!:cool3: [COLOR=red]Odkąd mam dwa psy mogę w 100% stwierdzić, ze zajmuję się nimi mniej ( mniej pod względem zabaw z moim udziałem, mniej czasu na wybieganie psa itd.).[/COLOR] O i byłabym zapomniała! Pies mając towarzysza może doskonalić swoje umiejętności komunikowania się z innymi psami, dzięki czemu nasz pupil w przyszłości nie będzie miał problemów z unikaniem konfliktów psio-psich. Przynajmniej dla mnie jest to duży plus, ponieważ mieszkam na wsi i nie mam dostępu do innych psów( a przynajmniej nie chciałabym mieć :/ ). rewelacyjny to on jest...do nabycia dziecka :lol: moja suka mieszkając sama miała duże problemy z zaakceptowaniem Froda ( miała wtedy 4 lata) . trzeba pamiętać, ze psy mają różne charaktery, w przypadku bokserek ( suk) wiadomo jedno - nie tolerują szczeniaków, suk, mniejszych psów. Z samcami jest zupełnie inaczej ( psi rycerze ;) ) i tak tez może być z kundelkiem. Jako dorosła suczka wychowywana na jedynaczkę może mieć problem z zaakceptowaniem nowego psa. Głupie gadanie z tym brakiem czasu, naprawdę. te same spacery, ten sam czas karmienia, ten sam czas na szkolenie ( aczkolwiek dłuższy). jedyną różnica są koszta. Bo te rosną znacznie.[/quote] [COLOR=red]biedne psy. Ja wzielam drugiego psa, zeby miec dwa razy wiecej czasu na spedzanie na szkoleniu, zabawie. przynajmniej jeden spacer maja oddzielnie.[/COLOR] [COLOR=#ff0000]Moje opsy by oszalaly jakbym je tylko puszczala i dawala sie wpsolnie wychasac. Byly by... niezaspokojone:evil_lol:[/COLOR]
  15. prittstick08

    2 psy

    [quote name='Cimi']Po mimo, że mam dwie suki rzadko chodzą na wspólne harce, bo chcę się bawić z nimi sama, chcę poświęcać na spacerze uwagę tej jednej. I mi to pasuje :lol: Pierwszy raz takie coś słyszę :lol:[/quote] Zgadzam się i zgadzam się:p
  16. Mnie sie zdazyło kilka razy, ze moj pies ukradł piłkę...:oops: berneńka jest maniakiem piłek, obsesyjnym. U nas w parku zawsze siedzi taka jedna wielodzietna rodzina, bardzo mili ludzie, dzieciaki sie bawia na placu zabaw, oni rozmawiaja. Zawsze głaszcza moje psy, zachwycaja się, mówia jakie to ona wychowane i jak pieknie rpzynosza te talerze latające(zauwazylam ze ich dzieci maja teraz nowa zabawke- ludzkie frisbee:p). Moja bernenka jak była z mamą(ja wyjechałam) jaki miesiac temu wypruła niespodziwanie i ukradła dzieciom piłke do nogi, przebiła. Ale mam oddała pieniądze, wszyscy mieli niezły ubaw, nikt nie był zły. Znamy się. natomias jak w innym parku widze kogos kto bawi się piłką to od razu zapinam psa. W naszym nawet dzieciaki znajome sie ciesza, ze pies im podkrada piłke do nogi, kopia jej, głaszcza psa, rodzice sie smieja. Chociaz bo zdazeniu z przebiciem piłki z bołedem w oczach juz jej na to nie pozwalam. tez dazyło sie moim psom podkrasc inemu piłke, ale to był rowniez puszcony luzem pies w naszym parku, tez sie znalismy, a psy sie ganiały. Przywołałam, zabrałam i nikt nie był zły. natomiast nie wyobrazam sobie, zeby moj pies ukradł pilke obcemu zupelnie psu, od walsciciela ktorego nie znam. Mnie denerwuje, ze ludzi maja psa i nie sa w stanie kupic jedenj ksiazki, o podstawowych zasadach wychowania i jej zrealizowac. takie zupelne podstawy- przywołanie, pusc, siad i waruj to juz mozna powiedziec sztuczki. Na prawde nie ejst trudno nauczyc tego psa. Nie kaze im pracowac na wysokim poziomie z psem. Ok, moze nie chca. Ale gdyby kazdy pies znal głupie, banalne podstawy wszystko bylo by prostsze. Dla mnie to jest oczywiste, ze psa sie bierze po to, zeby z nim pracowac, ale wiekszosc bierze psa do kochania. Mogli by mu z tej milpsci podarowac chociaz dwie komendy. Wszystko byli by zadowoleni.
  17. prittstick08

    Barf

    hehe, moj pies by pogradził flaczkami. Wątróbka gardzi, bo sliska. musze na drobne kawałeczki kroic, zeby raczyła zjeśc;D na takie flaczki by mi powiedziała "sama sobie to jedz". ale ja za to poluje na móżdżki:evil_lol: Moje psy tez kochaja sucha karme, ale odkad sa na barfie. Zostalo nam 10kg suchej karmy i to sa najlepsze smakołyki, na kliker, przywłanie itp A i jeszcze sie zapytam(pewnie juz było). Jak jest z kefirem? mozna dawac? czy lepszy jogurt?
  18. ok:) Ja i tak proponuje linkę. Jezeli bardzo nie chcesz zeby pies na codzien w niej chodził, nie zakładaj, jezeli jakos umiesz odwołac psa. Ale zakladaj na sam trening. Rob oddzielne treningi z przywołania. Zapnija psa na dłuuugą linke, idz na łąkę, bawcie się i cwicz. Potem zwiekszaj rozproszenia, niech będzie tam jakis pies, niech będzie zabawa. Tylko jesli nie jestem pewna, ze na komende pies przyjdzie nie uzywaj jej, zeby jej nie popsuc. A jesli pies bedzie perfekt wykonywal cwiczenie, ale juz nie perfekt przy np psie czy zabawie, to wroc do etapu poprzedniego.
  19. [quote name='uncanny']Nie liczę na to tylko nad tym pracuję. Dobranoc[/quote] Ale nuaki przychodzenia nie zaczyna się od tego, ze pies na nasza komende stoi daleko i my go zapinamy, a potem zmniejszamy dystans, az w koncu pies podejdzie do nas. Mam nadzieje, ze nie tak uczysz:)
  20. [quote name='BeataG']Tunel biegnie od Karowej do Jaracza. I nad tym tunelem jest skwer przecięty Tamką. Czyli jedna część skweru jest na tyłach BUWu, a druga od Syrenki do Teatru Ateneum. Ja bywam na obu, ale częściej w tej drugiej, bo mieszkam przy Jaracza. Parku Saskiego z kolei ja nie lubię, lubię natomiast trochę dalszy Ogród Krasińskich, koło którego przez wiele lat mieszkałam i mam sentyment.[/quote] aha, juz wiem gdzie. bywam tam czasem. rozciagamy sie z suką tam, jak idziemy nad Wisłe pobiegac lub na rolkach pojezdzic. Park Saski jest dziwny. Wkurzaja mnie te rodzinki z dziecmi- rbia tłum. ale mają prawo:) Za to dalej od fontanny zaczyna sie park, a na koncu jest ladna gladka polanka trawiasta- idealna na frisbee. Zawsze mamy tłumy gapiów jak rzucam tam:D Ale teraz duzo młodych ludzi i bezdomnych spi na trwnikach w saskim. dzis bylam zsukami na tej polance, cwiczylysmy obi i odwracalam uwage szczeniaka z dorosłej suki na mnie i obidiensowe "do mnie" z nia robiłam. Na około nas pod krzaczkami 3 dziadziusiów spało:evil_lol: Ale mozna sie przyzwyczaic. ja tam łamię kamienna zasadę- nie puszczamy psów ze smyczy.... Ale moje lataja po trawnikach, puszczam je jak sie plac zabaw konczy, duza węszy a mała ja pasie, wiec mjaa wszystko w tyłku, do tego wystarczy 'do mnie". na prawde nie starsza ludzi. jak sie ludzi robi wieej to biore je na smycz. przechodzimy przez chodnik i idziemy na owa polankę:) ja lubie tam chodzic bo musze przejsc Krakowskie i plac Piłsudskiego. dobry socjal z hałasmi dla szczeniaka. osobiscie nigdy sie nie spotkalam z uwagami, zeby moje psy sprawialy komus dyskomfort, np w takim parku Saskim- nie dla psów. Jedno krzywe spojrzenie i zabieram. to sie widzi. psy nie podchodza do ludzi. Za to kazdy mowi 'pani da juz im spkoj, bo je pani zameczy", "no jakis lsiczny wyszkolony piesek". Wiec jest ok.
  21. hehe, dzieki:evil_lol: ale na prawde nie ma nic barziej dzialajacego mi na nerwy niz 40kg labek, ktory chce sie pobawic z moim psem w 'gryziemy i kopulujemy":D Albo jakis słodziasty psiak, ktory wpieprza mi sie miedzy mnie i psa jak z nia trenuje. No chodzeie rpzy nodze sportowe, ogolnie obi a tu w tyłek mojego psa wchodzi jakis zabawowy towarzysz. Duza nie reaguje, kaze jej usiasc, i olewamy psa, czekamy az odejdzie. Ale szczeniak (6miesiecy-border) pogoni z zebami i łapie za tyłek:D dopoki pies nie znjadzie sie 10 metrow od nas. takie zastapienie mojego kopniaka.:evil_lol: tez nie jestem idealna, pare razy mi sie zdazylo nie odwołac, kiedys. czasem w ogole nie odwoluje, jak psa znam w swoim parku, ale moje psy nie lubia kontaktow z innymi psami, na prawde nie lubia bawic sie z obcymi psami. jestem mila dla ludzi, w moich rejonach nigdy nie spotkalam agresywnego psa, ktory by sie rzucil mojemu do gardla i nie byl odwolywalny do tego. Wiekszosc to 'przyjazne" miski, ktore maja w doopie swoich wlascicieli. ostatnio pewna Pani miala żale, bo labradorka(samica alfa wsrod naszych suk) zaatakwola 3 szetlandy lecaace na nasze psy. odgonila je, i jednemu troche futerka skubnęła. I jak on sie na wystawie pokaze. Wystarczylo jedno slowo i labradorka odpuszczala, na szelciaki nic nie dzialalo. ups:evil_lol:
  22. Śliczny:) lubie brązowe z czarna maską:) Ale nigdy Was nie spotkałam. Gdzie jest tunel przy Wisłostradzie? A to chodzisz w niemoje rejony. na Ksiazeca chodze tylko do kliniki wet, a tamtejszych parków nie lubie- nie wiem czemu:) Ja racezj góra- Park Saski, skwer Wodiczko przy Akademi Muzycznej(pod moim domem), Dynasy, park na tyłach UW. Uwielbiam tez park na tyłach Nowego Miasta przy Wisłostradzie.Ale tam mam troche drogi, no i wracamy sobie Starym Miastem. W ogole te rejony sa przepiekne i duzo parków mamy:) tez wychodze w nocy ok 1szej. tzn raczej moi rodzice, wtedy trzy psy sobie szaleja i cały park jest ich. Są gonitwy i zabawy:) W coagu dnia ma raczej stałe pory- 9 rano- i do 15tej. I na siusiu o 19tej:)ale nie zawsze pozdrawiam:)
  23. Ja kiedys, jak moja pies był szczeniakiem bałam się wychodzic do parku. autentycznie. czułam starch, bylam poddenerwowana, wciąz sie rozgladałam (co pewnie tez udzielało sie psu). Pies był starchliwy i to bardzo, musiałam duzo nad tym pracowac. czemu się bałam? Bo prawie na każdym spacerze podbiegały do nas szalone labki lub goldki, bigielki i inne kochane słitasne buzi buzi piesecki, ktore chciały sie rpzywitac i pobawic z tym sliczniusim sceniackiem co ma takie fajusie skarpetecki (berneńczyk). Nie raz moj pies był "gwałcony' przez inne psy, (a kiedy moj pies sie kładł i pokazywał brzuch drugi wchodził na jego głowe i go gwałcił), wkładany pod łapy, ja wracałam niemalże ze łzami w oczach, bo musiałam ratowac psa od zabawowych misiaczków. ja rozumiem, ze mam słabego psa i ten drugi osobnik musi pokazac swoja siłę, po przeciez "one musza sie poustawiac, ale nic moj nic nie zrobi", albo "oh jak ładnie sie bawią'. Ale, na litośc boską, te psy nie tworza stada, i moj pies wcale nie musi miec ochoty bawic sie z 40kg labkiem. Nie lepiej było by zapytac, czy psy sie moga pobawic? powąchac? ja jak widze innego psa, zawsze odwołuje psy, zapinam na smycz lib rpzytrzymuje, jak widze szczeniaka, pytam sie czy moge podejsc, mowie, ze mam psa pod kontorolą, ze nic nie zrobi, niech szczeniaczek sie socjalizuje w taki sposob. teraz juz mam ok psa, znalazlam sobie godziny gdzie nie wychodzi polowa psiarzy i ich psy nie kotłują sie miedzy górkami. czesto tez jak pracuje z psem, bawimy sie we frisbee jakis kochany piesek podbiegnie sie przywitac. a walsciciel pojawia sie :za jakis czas". moj pies ma go w dupie, ale marnuje swoj czas, pies jest podkrecony, gapi sie na frisbee, skacze i szczeka, w efekcie mamy krotszy trening. na prawde czasem ma ochote kopnac takiego przybysza i to byloby najlepsze rozwiazanie, ae jestm za miękka. Moje psy biegaja bez smyczy w parku, najpierw badam sytuacje, czy s ajkies psy, jak jakis sie nagle zjawi to odwołuje. znaja komende "do mnie" bardzo dobrze. nie pozwalam podchodzic do ławek, do ludzi. szczeniak czasem chce, ale w okolicach ławek i ludzi prowadze go na smyczy, lub przy nodze w ramach cwiczen. raz mialam mala niekontorlowana awarie jakis miesiac temu, kiedy szczeniak "zaatakował" spiacego na górce, brudnego, wytatuowanego, piajnego rumuna, skaczac mu na twarz z zachwytu i zalizujac. ten sie przebudzil poglaskal, zabralam, przeprosilam, ale chyba znaim uslyszal to zasnął:evil_lol: Pani od RR(nie pamietam teraz nicku)- przywołanie nie jest wtedy kiedy pies stoi i czeka az pani do niego podejdzie. To on ma do Pani podejsc bezwzględnie. i prosze nie liczyc, ze teraz czeka a niedługo zacznie podchodzic. nauke tego zaczyna sie od wlasnie rpzychodzenia do Pani. a nie "o jak super, czeka az podejde i go zapne, za miesiac juz bedzie sam podchodzil"- prosze na to nie liczyc. Ale jesli to "stój" działa, to ok. Tylko nie jest to przywołanie. BeataG- widze ladnego belga w twoim avatarze. I to, ze mieszaksz na powislu. ja mieszkam na Nowym Świecie, moze sie znamy z parku, chociaz nie kojarze. Gdzie chodzisz z psami?:)
  24. [quote name='Mudik']Co do stania w misce, to na razie jak pisałam mamy pudełko na buty bo nie mam zwykłej dużej miski takiej np do prania, tzn w ogóle mam ale w domu na wsi tu nie(musze taką kupić) a La jest obłędna,jak patrzę na jej filmiki z MŚ to aż dreszcze mam :loveu::loveu::loveu::loveu:[/quote] To rob w pudełku na buty. Jak bedzie do niego sam z siebie wchodzil, pokazujac Ci zachowanie, wszystkimi łapami, to dodaj komende i o wiele łatwiej bedzie ci przeniesc na mniejsza miske. To bedzie tylko kwestia gietkosci psa:)
  25. Wlasciwie, to najprostsze co przychodzilo mi do głowy, tez chce to zrobic z Salmą, ale najpierw własnie ucze ja łap na moich ramionach i takiego "tanczenia". tzn chodze sobie z nia tak, obracam ja powoli w kółko, zeby sie przyswyczaiła do tej pozycji. Bo potem jej mózg musi na tyle pracowac, zeby w tak dziwnej pozcji mogła wylapac, ze klikam jej stawianie łap na moich stopach. Ze wstydz sie- tez kiedys czytałam o takiej metodzie... hmm dziwna. Ciekawe co moj pies by zrobil:D na razie nie bede probowac. Ale mysle, ze mozna to wyłapac. tzn podawania łapy na leżąco, potem moze trzymania jej troche w gorze. albo jak juz pies ja poda, moze mozna ja załozyc na głowe psa i klikac. nie wiem. malo to klikerowe, ale zawsze jakies. jak poznam lepszy sposob, to na pewno nie omieszkam nauczyc. Silvia Trkman ma profil na youtube, wiec mozna do niej chyba napisac i zapytac jak uczyła.
×
×
  • Create New...